"Nie ma kampanii, a już jeżdżą po Polsce". Oto dlaczego mogą

Źródło:
Konkret24
Kampania prezydencka się jeszcze nie zaczęła, a aktywność kandydatów na kandydatów już się rozkręca
Kampania prezydencka się jeszcze nie zaczęła, a aktywność kandydatów na kandydatów już się rozkręcaMaciej Knapik/Fakty TVN
wideo 2/5
Kampania prezydencka się jeszcze nie zaczęła, a aktywność kandydatów na kandydatów już się rozkręcaMaciej Knapik/Fakty TVN

"Jeszcze nie ma kampanii, a oni już jeżdżą po Polsce", "promocja na pełnej" - komentują internauci widoczną już aktywność kandydatów na prezydenta. Pytają, czy to zgodne z prawem i czy grożą za to jakieś sankcje. Problem w tym, że prekampania to skutek pewnej luki prawnej, którą - według ekspertów - kandydaci po prostu powinni wykorzystać. Wyjaśniamy.

Choć nie znamy jeszcze nawet daty przyszłorocznych wyborów prezydenckich, kandydaci na dobre rozpoczęli już walkę o głosy. W środę 27 listopada 2024 roku kandydat Koalicji Obywatelskiej Rafał Trzaskowski odwiedził jedną z podwarszawskich sieciowych piekarni, a już następnego dnia rano kandydat wspierany przez Prawo i Sprawiedliwość Karol Nawrocki był w piekarni na Śląsku. Kandydat Konfederacji Sławomir Mentzen od 28 do 30 listopada spotka się z mieszkańcami ośmiu miast. Przedstawiający się jako kandydat niezależny lider Polski 2050 Szymon Hołownia 22 listopada przyznał otwarcie, że "od jakiegoś czasu trwa prekampania wyborcza" - a było to na spotkaniu z mieszkańcami Rypina w województwie warmińsko-mazurskim.

Określenie "prekampania" nie jest terminem prawnym. Kodeks wyborczy opisuje jedynie kampanię wyborczą, określając jej terminy.

CZYTAJ WIĘCEJ W KONKRET24: Hołownia planuje start kampanii wyborczej na 8 stycznia. Jest pewien kłopot

Dlatego w komentarzach dotyczących obecnej aktywności kandydatów na prezydenta padają pytania o odpowiedzialność prawną za prekampanię. W serwisie X pod postem Rafała Trzaskowskiego o jego spotkaniach z wyborcami jeden z użytkowników napisał: "No ale to jeszcze nie ma kampanii a ty se juz jezdzisz po Polsce zamiast siedziec w robocie w Warszawie i robić? Nie rozumie o co sie tu rozchodzi" (pisownia postów oryginalna). Pod wpisami Karola Nawrockiego w mediach społecznościowych można przeczytać: "Nieładnie tak zaczynać od kłamstw, a poza tym kampanii jeszcze nie ma, wiec proszę się wywiązywać ze swoich obowiązków w IPN" (Instytucie Pamięci Narodowej - red.).

Gdy w serwisie X pokazano zdjęcie Karola Nawrockiego z wizyty w piekarni, dziennikarz Radia Zet Maciej Bąk skomentował: "Do wyborów jeszcze pół roku, a już każdy z dwóch głównych kandydatów po razie pozawracał głowę piekarzom, żeby mieć obrazki pokazujące że też wstaje rano". Na to zareagował Aleksander Twardowski, przedsiębiorca i aktywista: "Swoją drogą niesamowite, jak mamy w Polsce wywalone na kodeks wyborczy. Kampania się nie zaczęła jeszcze formalnie, nie ma komitetów, nie ma rachunków bankowych z których komitet opłaca aktywność kandydata, a mimo to jeżdżenie i promocja się dzieją na pełnej".

Czy aktywność kandydatów jeszcze przed ogłoszeniem startu kampanii wyborczej świadczy o tym, że "mamy w Polsce wywalone na Kodeks wyborczy"? Jak się okazuje, prawo nie zawsze przystaje do rzeczywistości, a ta stawia nowe wyzwania.

"Okres poza nawiasem regulacji Kodeksu wyborczego", "szara strefa polskiej polityki"

Kodeks wyborczy w art. 104 określa, że kampania wyborcza "rozpoczyna się z dniem ogłoszenia aktu właściwego organu o zarządzeniu wyborów (w wyborach prezydenckich to marszałek Sejmu - red.) i ulega zakończeniu na 24 godziny przed dniem głosowania".

W następnym artykule kodeks definiuje natomiast agitację wyborczą. Jest to: "publiczne nakłanianie lub zachęcanie do głosowania w określony sposób, w tym w szczególności do głosowania na kandydata określonego komitetu wyborczego". Zgodnie z Kodeksem wyborczym agitację można prowadzić "od dnia przyjęcia przez właściwy organ zawiadomienia o utworzeniu komitetu wyborczego na zasadach, w formach i w miejscach, określonych przepisami kodeksu".

Czy więc prowadzenie przez samych kandydatów prekampanii - z którą mamy do czynienia praktycznie przed każdymi wyborami w Polsce - jest niezgodne z prawem, a kandydatom grożą jakieś sankcje? Otóż w tym kontekście często mówi się tylko o obchodzeniu lub omijaniu przepisów Kodeksu wyborczego, a nie jego łamaniu.

Doktor Mateusz Radajewski, prawnik z Uniwersytetu SWPS, tłumaczył w Konkret24 - gdy zajmowaliśmy się wrześniową aktywnością Sławomira Mentzena - że rozpoczynanie oficjalnej kampanii wyborczej przed zarządzeniem wyborów "stanowi obejście przepisów Kodeksu wyborczego". Także prawnicy Kacper Koman i Ziemowit Syta z Uniwersytetu Jagiellońskiego w swoim artykule z 2021 roku zatytułowanym "Prekampania wyborcza – znak naszych czasów czy brak poszanowania dla prawa?" nazwali prekampanię "okresem wyjętym poza nawias regulacji Kodeksu wyborczego". Prawnik Krzysztof Izdebski z Fundacji Batorego w rozmowie z Konkret24 użył jeszcze innego sformułowania: mówił o "szarej strefie polskiej polityki".

CZYTAJ WIĘCEJ W KONKRET24: Mentzen ruszył z kampanią, "łamiąc prawo"? Oto "szara strefa polskiej polityki"

Powód jest prosty: Kodeks wyborczy nie przewiduje prowadzenia kampanii przed zarządzeniem wyborów - a jednocześnie nie ma przepisów, które zakazywałyby prekampanii i przewidywałyby za nią jakiekolwiek sankcje. Potwierdził to były szef PKW i sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku Wojciech Hermeliński, który w rozmowie z Polską Agencją Prasową stwierdził: "Jest to oczywiście jakiś rodzaj obejścia prawa, ale ja nie znajduję przepisów, które by nakładały z tego tytułu jakieś kary". Dodał, że "ustawodawca niestety nic z tym nie robi, mimo ciągłych apeli PKW, żeby tę kwestię unormować".

Rzeczywiście, PKW jest świadoma tego problemu, ale pozostaje jej tylko wydawać oficjalne stanowiska i apele w tej sprawie. Na przykład w 2018 roku PKW przypomniała, że "podejmowanie przez podmioty lub osoby, które zamierzają uczestniczyć w zbliżających się, lecz jeszcze niezarządzonych wyborach, takich działań, które noszą cechy kampanii wyborczej, jest niezgodne z przepisami prawa wyborczego". W tym samym dokumencie przewodniczący PKW przyznał jednak wprost, że "w obowiązującym stanie prawnym Państwowa Komisja Wyborcza nie ma uprawnień do podejmowania działań w sprawach związanych z ewentualnym prowadzeniem tzw. 'prekampanii wyborczej', która nie jest uregulowana w przepisach Kodeksu wyborczego". Kacper Koman i Ziemowit Syta z UJ w cytowanym już wcześniej artykule tak skomentowali to stanowisko PKW:

Lektura przytoczonego dokumentu pozwala odnieść wrażenie, iż najwyższy organ wyborczy w Rzeczypospolitej Polskiej jest całkowicie bezradny i pozostawiony sam sobie w staraniach o zapewnienie uczciwej, przejrzystej i zgodnej z przepisami prawa realizacji przebiegu procesu wyborczego.

PKW w swoich stanowiskach odgraża się, że prowadzenie agitacji przed rozpoczęciem kampanii wyborczej "może zostać uznane za naruszenie zasad finansowania kampanii wyborczej, skutkujące odrzuceniem sprawozdania finansowego komitetu wyborczego". Jest jednak problem: komitet wyborczy tworzy się dopiero po zarządzeniu wyborów, więc w czasie prekampanii komitetów jeszcze nie ma. - Dlatego, jeśli chodzi o sankcjonowanie, PKW nie za bardzo może to zrobić - komentował w Konkret24 Krzysztof Izdebski. - Widzieliśmy to zresztą na przykładzie epopei ze sprawozdaniem finansowym PiS, gdy PKW brała pod uwagę wyłącznie wydatki poczynione w czasie trwania kampanii wyborczej - dodał.

Eksperci: kandydaci nie mają wyjścia, nikt nie może zostać z tyłu

Efekt tej luki prawnej możemy więc obserwować już teraz: kandydaci zaczynają walczyć o głosy zaraz po tym, jak zostaną nominowani przez swoje partie lub sami ogłoszą się kandydatami. Nie czekając na oficjalny start kampanii. Doktor Mirosław Oczkoś, specjalista ds. wizerunku i marketingu politycznego, w rozmowie z Konkret24 mówi, że prawny punkt widzenia jest istotny, ale:

Z punktu widzenia marketingu politycznego i wizerunku, jeżeli ktoś teraz zostanie w tych blokach startowych i powie, że "ja na razie nie prowadzę kampanii", to będzie frajerem. Chodzi o to właśnie, że oni nie mogą zostać z tyłu, no bo to by był stracony czas. Później ktoś powie: "no tak, no może miał pan rację z tą prekampanią", tylko się okaże, że już ktoś inny został prezydentem.

Również dr hab. Bartłomiej Biskup, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, w rozmowie z Konkret24 tłumaczy, że każdy dzień wstrzymywania się z prowadzeniem kampanii to strata dla kandydata. - Strata jakiejś formy kampanii, na przykład strata rozpoznawalności, strata dotarcia do różnych grup wyborców czy do różnych miejsc geograficznych - wymienia. - Więc kandydaci tutaj zdecydowanie nie mają wyjścia - uważa.

Poza tym - jego zdaniem - oficjalna kampania wyborcza jest za krótka, by można było skutecznie zaprezentować kandydata i zdobyć dla niego odpowiednio duże poparcie społeczne. - Nie ma takiej możliwości, żeby polityk, szczególnie jeśli jest mało znany, nagle zrobił wszystko od stycznia do maja - tłumaczy Biskup. Jednocześnie uważa, że samo sformułowanie "prekampania" jest nietrafione, ponieważ "nie da się oddzielić kampanii od prekampanii". - Ja używam pojęcia "kampania permanentna", które jest już od dość dawna zakorzenione wśród politologów - dodaje ekspert. W swojej pracy z 2012 roku zatytułowanej "Prowadzenie kampanii permanentnej w Polsce" Biskup wyjaśniał, że generalnie jest to jednoczesne rządzenie i prowadzenie kampanii wyborczej, które generalnie sprowadza się do tezy, iż kolejna kampania wyborcza rozpoczyna się już następnego dnia po właśnie odbytych wyborach.

Wracając jednak do działań prowadzonych przez kandydatów w okresie tuż przed oficjalnym ogłoszeniem kampanii wyborczej, dr Mirosław Oczkoś przyznaje, że takie praktyki nasiliły się w ostatnich latach i tylko poważne instrumenty prawne dane Państwowej Komisji Wyborczej mogłyby to powstrzymać. - My z czasem przekraczaliśmy kolejne granice, a PKW nie miała żadnego bata na to i teraz widać tego efekty. To jest trochę jak z teorią eskalacji bólu w polityce. Gdy cię boli ręka, uderz się w nogę. Jeśli boli noga, uderz się w piersi. Każdy ból jest większy od następnego. I w końcu uderzysz się w głowę i cały będziesz obolały. My jesteśmy teraz takim obolałym organizmem w Polsce, że na przykład jedni uznają prokuratora krajowego, a drudzy go nie uznają. Więc tym bardziej Państwowa Komisji Wyborcza jest biedna, bo jeśli nie ma żadnych instrumentów prawnych, może tylko apelować. A apelowanie w tej chwili to tak, jakby kłaść krem do zmarszczek na otwartą ranę - podsumowuje ekspert.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Pozostałe wiadomości

Podobno po tym, jak Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijny akt o usługach cyfrowych, nie mamy się czym martwić - bo przecież prawo umożliwia blokowanie wszystkich nielegalnych treści w sieci. Tak przekonują ludzie prezydenta. Na pewno nie uwierzy im 15-latka, której policja już odmówiła pomocy. My również nie liczmy na to, że gdy nasze zdjęcie zostanie "rozebrane" przez AI, polskie prawo nam pomoże.

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Źródło:
TVN24+

Były premier uderza w obecny gabinet, twierdząc, że w czasach Donalda Tuska "luka VAT znowu rośnie". I mimo że ten wskaźnik w ostatnim czasie budzi kontrowersje, to dane krajowe i unijne nie potwierdzają słów Mateusza Morawieckiego.

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Źródło:
Konkret24

"Patrol konfidentów", "cały kraj zamienia się w kraj donosicieli" - takie komentarze wzburzonych internautów można przeczytać pod ogłoszeniami o naborze do samozwańczej "służby sąsiedzkiej" w wielu polskich miastach. Zaczęliśmy więc jej szukać - i przestrzegamy przed tymi ogłoszeniami.

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

Źródło:
Konkret24

Prawo i Sprawiedliwość straszy, że w 2026 roku zdrożeją ceny biletów w komunikacji miejskiej w dużych miastach - bo tak zdecydował rząd Tuska. To przykład, jak w jednym przekazie można podwójnie manipulować.

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

Źródło:
Konkret24

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro twierdzi, że jego wyjazd na Węgry nie był ucieczką. I że ze zdziwieniem dowiedział się - będąc już za granicą - że planowano przeciwko niemu jakieś postępowanie. Przypominamy więc, o czym i kiedy informowano publicznie w jego sprawie.

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Źródło:
Konkret24

Nagranie, na którym amerykański biskup zabrania rzekomo agentom ICE wejść do kościoła, obiegło media społecznościowe - za granicą i w Polsce. Jest gorąco komentowane w związku z tragedią w Minneapolis. W tym filmie nie chodzi o prawdę, ale może chodzić o pieniądze.

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generuje w internecie nagranie pokazujące zamieszki na ulicach, podczas których podpalane są samochody. Rozpowszechniający je internauci twierdzą, że to Iran podczas trwających tam teraz przeciwrządowych manifestacji. Inni podają jednak, że to Paryż albo Los Angeles. Nikt z nich nie ma racji.

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Źródło:
Konkret24

Wielka Brytania na czele, Polska w czołówce - tak wyglądać ma "ranking" krajów z największą liczbą aresztowanych za wpisy w internecie. Gdy jednak zajrzeć do źródeł, ta efektowna narracja szybko się rozpada.

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

Źródło:
Konkret24

Internauci chwalą rzekome "odchudzenie" kalendarza szczepień dzieci w USA - i jednocześnie krytykują aż "88 szczepionek" w polskim kalendarzu. Na dokładkę snują teorie spiskowe o nazistowskiej symbolice. Cała ta narracja to zlepek nieporozumień i błędnego porównywania liczby zastrzyków do liczby podawanych szczepionek.

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska "przyjęła nas do swojego grona, aby doić z kasy" - tak internauci komentują informację o horrendalnej kwocie 2,5 biliona złotych, które Polska miałaby rzekomo zapłacić za unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2. To jednak podwójna manipulacja związana z raportem pewnej fundacji. Pokazujemy, kto za nią stoi.

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

Źródło:
Konkret24

W Niemczech zarabia się lepiej, a że ceny w Polsce mamy już podobne jak tam, to poziom życia Polaków jest trzykrotnie niższy niż Niemców - taką ekonomiczną tezę ogłosił sędzia Kamil Zaradkiewicz. Tylko że posłużył się złymi wskaźnikami i starymi danymi. Co więc dane ekonomiczne mówią o życiu w Polsce i Niemczech?

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń generuje w sieci nagranie z polskimi dziećmi śpiewającymi ukraiński hymn. Sprawę nagłośnił poseł PiS Dariusz Matecki - wraz z przekazem, że "dzieci zmuszane są do śpiewania hymnu Ukrainy". Nie ma na to potwierdzenia, nagranie jest stare, a publikowanie go teraz ma zapewne służyć wzmacnianiu antyukraińskich nastrojów.

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Źródło:
Konkret24

Amerykańskie działania w Wenezueli miały wywołać masowe protesty w Stanach Zjednoczonych - twierdzi poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej. Tylko że nagrania, które ma potwierdzać jego tezę, nie mają związku z aktualnymi wydarzeniami.

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

Źródło:
Konkret24

Tłumowi ludzi na ulicach Madrytu towarzyszy podniosła muzyka w tle. To nagranie, które zdobywa popularność w sieci, ma być dowodem na "chrześcijańskie przebudzenie" Hiszpanii. W rzeczywistości filmik nie pokazuje żadnej manifestacji religijnej.

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Źródło:
Konkret24

"Maduro jest wożony po Nowym Jorku i pokazywany mieszkańcom miasta", "Trump woził go po ulicach jak schwytane zwierzę" - twierdzą internauci, którzy zamieszczają i komentują nagranie pokazujące przejazd otwartej furgonetki. Nic nie wskazuje, że był w niej przewożony wenezuelski dyktator.

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump mówi o "doktrynie Donroego", która ma być czymś więcej niż słynna doktryna Monroego. Eksperci dostrzegają podobieństwa, ale też wskazują różnice. Co takiego ogłosił piąty prezydent Stanów Zjednoczonych James Monroe?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Źródło:
Konkret24

"Zobacz Donaldzie Tusku, jak kończą dyktatorzy" - napisał na platformie X były minister w rządzie Zjednoczonej Prawicy Mariusz Kamiński, zamieszczając rzekome zdjęcie Nicolasa Maduro pojmanego przez żołnierzy USA. To nie tylko "przekroczenie kolejnych granic", lecz przede wszystkim fałszywka.

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Źródło:
Konkret24

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+

Witajcie w roku, w którym świat będą wam objaśniać już niekoniecznie eksperci, tylko sztuczna inteligencja. Gdy algorytmy staną się tak potężne jak rządy - a te będą się mierzyć z masowym eksportem chaosu, nie tylko ze strony Kremla. Przedstawiamy pięć głównych zagrożeń w sferze dezinformacji w 2026 roku, których trzeba być świadomym.

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

Źródło:
TVN24+

To nie przypadek, że kolejne incydenty dotyczące bezpieczeństwa Polski szybko stają się paliwem do podsycania antyukraińskich nastrojów. I że treści takie pojawiają się na profilach niemających nic wspólnego z polityką. Kto sądzi, że to tylko opinie "zwykłych Polaków" - jest w błędzie. To skoordynowane akcje sieci fałszywych kont, których mechanizm ujawnili właśnie analitycy DFRLab.

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Źródło:
Konkret24, DFRLab

Setki tysięcy wyświetleń generuje w mediach społecznościowych nagranie mające pokazywać, jak zachowywali się mieszkańcy Niemiec - głównie przybysze z innych krajów - w ostatnią sylwestrową noc. Film rozpowszechniają zarówno polscy, jak i zagraniczni internauci, pisząc na przykład, że to Berlin. Sprawdziliśmy, skąd i z kiedy on pochodzi.

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

Źródło:
Konkret24

Poseł PiS Michał Wójcik ostrzega, że rząd "prowadzi kraj na ścianę". Przekonuje, że "nikt nie chce kupować polskiego długu" mimo tego, że polskie obligacje są oprocentowane wyżej niż obligacje innych państw UE. A jak jest naprawdę?

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Źródło:
Konkret24

Doszło do tego, że odczłowieczamy wyimaginowanego wroga. Że reagujemy stadnie na mentalne kotwice, które zostały sprytnie aktywowane w debacie publicznej. I że tezy dotychczas wątpliwe zaczęliśmy uznawać za prawdę, bo legitymizują je politycy. To, co się wydarzyło w dezinformacji w 2025 roku, pokazuje, że wystarczy zmodyfikować metody i przesunąć granice, by polityka strachu zbierała swoje żniwo.

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Źródło:
TVN24+

Po zakończeniu wojny z Rosją Polska i Ukraina mogłyby się połączyć - informacja o petycji z takim postulatem wywołuje falę oburzenia w sieci, podsycając antyukraińskie nastroje. Bo taki właśnie jest cel tego manipulacyjnego przekazu.

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

Źródło:
Konkret24

Politycy piszą o "sięganiu do kieszeni Polaków", internauci o planowanym wzroście VAT z 5 do 23 procent. Krążące w sieci komentarze o decyzji co do "gigantycznej podwyżki" podatku w handlu i gastronomii generują kolejne spekulacje. Sprawdziliśmy, o co chodzi.

"Gigantyczna podwyżka podatku VAT"? O jaką decyzję chodzi

"Gigantyczna podwyżka podatku VAT"? O jaką decyzję chodzi

Źródło:
Konkret24

Młode, atrakcyjne Polki zachwalają w sieci korzyści z wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Od początku wygląda to podejrzanie, ale generuje setki tysięcy wyświetleń. To "wejście na nowy poziom" z antyunijnym przekazem.

"Prawilne Polki", eurokołchoz i polexit. Antyunijna propaganda napędzana przez AI

"Prawilne Polki", eurokołchoz i polexit. Antyunijna propaganda napędzana przez AI

Źródło:
Konkret24