Kandydat "obywatelski" vs "partyjny". Jak mogą finansować kampanię prezydencką?

Źródło:
Konkret24
Karol Nawrocki rozpoczął kampanię. Mówi o sobie, że jest kandydatem "bezpartyjnym i obywatelskim"
Karol Nawrocki rozpoczął kampanię. Mówi o sobie, że jest kandydatem "bezpartyjnym i obywatelskim"Maciej Knapik/Fakty TVN
wideo 2/5
Karol Nawrocki rozpoczął kampanię. Mówi o sobie, że jest kandydatem "bezpartyjnym i obywatelskim"Maciej Knapik/Fakty TVN

Rafał Trzaskowski jest oficjalnym kandydatem partii, Karol Nawrocki - wspieranym przez partię "kandydatem obywatelskim", a będący szefem partii Szymon Hołownia - "kandydatem niezależnym". Ta wyborcza narracja publicystyczna nie zmienia faktu, że wszystkich obowiązują te same przepisy o finansowaniu prezydenckiej kampanii. W czym wsparcie partii może tu jednak pomóc?

Prekampania przed wyborami prezydenckimi nabiera rozpędu; kandydaci walczą o głosy wyborców. Jako pierwszy, już we wrześniu, zaczął Sławomir Mentzen, lider Konfederacji. W miniony weekend 23-24 listopada dwie największe partie zaprezentowały kandydatów, których one poprą w wyborach: Koalicję Obywatelską będzie reprezentował prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, a Prawo i Sprawiedliwość udzieliło poparcia prezesowi Instytutu Pamięci Narodowej Karolowi Nawrockiemu. Start w wyborach ogłosili też marszałek Sejmu Szymon Hołownia (Trzecia Droga) i Marek Jakubiak z koła Wolni Republikanie.

CZYTAJ TEŻ: Kandydaci zaczęli walkę o głosy. Trzaskowski w piekarni, Nawrocki pod Sejmem

O ile Trzaskowski jest jednak kandydatem partii KO, to Nawrocki statusu kandydata partii PiS oficjalnie nie ma. Przed prezentacją w Krakowie 24 listopada politycy Prawa i Sprawiedliwości podkreślali, że jest to kandydat "obywatelski" i "bezpartyjny". Sam Nawrocki też tak o sobie mówi. Nie jest członkiem PiS ani żadnej innej partii. Prezesowi IPN zabrania tego ustawa. W PiS obowiązuje więc narracja o "kandydacie obywatelskim".

"Zachęcam wszystkich państwa, wszystkich Polaków, którzy chcą mieć bezpartyjnego, rzeczywiście, prezydenta" - mówił we Włoszczowie (woj. świętokrzyskie) 25 listopada Karol Nawrocki, występując jednak w towarzystwie szefowej świętokrzyskich struktur PiS i wicemarszałka województwa świętokrzyskiego - również polityka PiS. Politycy tej partii towarzyszą mu w kolejnych publicznych wystąpieniach.

Z kolei Szymon Hołownia, marszałek Sejmu i przewodniczący Polski 2050, ogłaszając start w wyborach prezydenckich podczas spotkania z wyborcami w Jędrzejowie 13 listopada, mówił: "Chcę powiedzieć, że w styczniu przyszłego roku będę kandydatem na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Zdecydowałem się kandydować i zdecydowałem się powiedzieć wam o tym tutaj, w Jędrzejowie, na tym spotkaniu. Zdecydowałem, że chcę kandydować, pokornie ubiegać się o to, żebyście pozwolili mi być prezydentem Rzeczpospolitej Polskiej. Chcę być niezależnym kandydatem na prezydenta i niezależnym prezydentem". A uprzedzając zarzuty typu "ale jak niezależnym, skoro masz człowieku partię polityczną", dodał: "Tak, stworzyłem wspaniały ruch, Polskę 2050 z tymi wspaniałymi ludźmi, którzy tutaj dzisiaj są, ale jestem i będę niezależny".

PiS zapowiada wsparcie finansowe i organizacyjne kampanii Nawrockiego

Mimo że Karol Nawrocki oficjalnym kandydatem partii nie jest, politycy PiS zapewniali już dzień po prezentacji tego kandydata, że ugrupowanie będzie wspierać jego kampanię zarówno organizacyjnie, jak i finansowo. Zadeklarował tak np. skarbnik PiS Henryk Kowalczyk: "Będziemy go popierać nie tylko słowami, ale organizacyjnie i finansowo. Trudno sobie wyobrazić, że Karol Nawrocki wyłoży z prywatnej kieszeni, zresztą nie wolno by mu było tego zrobić, bo jego również obowiązują limity". Ocenił, że na kampanię potrzebne będzie około 30 milionów złotych.

W RMF FM poseł Marcin Przydacz mówił, że Nawrocki "jest wspierany przez Prawo i Sprawiedliwość, dlatego Prawo i Sprawiedliwość będzie mu pomagało także i w sensie finansowym". A Przemysław Czarnek w Radiu Zet deklarował: "Tyle, ile uzbieramy na Prawo i Sprawiedliwość - zachęcamy państwa do wpłaty - no tyle będziemy mogli wydać na kampanię wyborczą kandydata przez nas popieranego, a nie partyjnego".

Czy jednak zasady finansowania prezydenckiej kampanii wyborczej w przypadku "kandydata obywatelskiego" typu Nawrocki, "kandydata partyjnego" typu Trzaskowski bądź "kandydata niezależnego" typu Hołownia są różne? Czy fakt, że kandydat startuje jako "obywatelski" jest ułatwieniem czy utrudnieniem? Wyjaśniamy.

Według konstytucji każdy kandydat jest "obywatelski"

Odpowiedź na pierwsze pytanie jest prosta i wynika z przepisów. Partie mogą oficjalnie określać kandydatów tak czy inaczej, ale: - Kodeks wyborczy nie rozróżnia, czy ktoś jest kandydatem obywatelskim czy nie. Nie ma takiej kategorii w sensie prawnym. Taki kandydat nie ma żadnych ułatwień ani utrudnień. Jego kampania - jak każdego - może być finansowana z trzech źródeł - tłumaczy w rozmowie z Konkret24 dr Anna Frydrych-Depka specjalizująca się w prawie wyborczym, adiunkt na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Podkreśla jednak, że kampania prezydencka znacząco się różni od parlamentarnej i referendalnej. O dwóch ostatnich szczegółowo pisaliśmy w Konkret24, teraz zajmiemy się wyłącznie prezydencką.

Kandydat obywatelski jest więc tylko określeniem publicystycznym, właśnie na potrzeby kampanii (w tym wypadku: PiS). Bo od strony prawnej można powiedzieć, że każdy kandydat na prezydenta jest obywatelski. Zgodnie bowiem z art. 127 ust. 3 Konstytucji RP podpisy 100 tysięcy obywateli są potrzebne do tego, by w ogóle móc startować w wyborach. Poparcie partii ma jednak znaczenie - może pomóc w zebraniu tylu podpisów.

Na Prezydenta Rzeczypospolitej może być wybrany obywatel polski, który najpóźniej w dniu wyborów kończy 35 lat i korzysta z pełni praw wyborczych do Sejmu. Kandydata zgłasza co najmniej 100 000 obywateli mających prawo wybierania do Sejmu.

Natomiast art. 84 par. 3 Kodeksu wyborczego stanowi, że w wyborach prezydenckich komitety wyborcze mogą być tworzone wyłącznie przez wyborców. Formalnie więc partie polityczne nie mogą tworzyć komitetów wyborczych dla swoich kandydatów na prezydenta.

Komitet wyborczy kandydata musi się składać z co najmniej 15 obywateli, którzy mają prawo wybierania (czynne prawo wyborcze). Tylko komitet może prowadzić kampanię na rzecz zgłoszonego kandydata. Powołuje pełnomocnika wyborczego, który zawiadamia potem Państwową Komisję Wyborczą o utworzeniu komitetu wyborczego wyborców.

- Wszystkie komitety kandydatów w wyborach prezydenckich powołuje się tak samo. Podlegają takim samy regulacjom - podkreśla dr Frydrych-Depka.

Trzy źródła finansowania kampanii prezydenckiej. Pomoc partii zgodna z prawem

Związane z kampanią wydatki komitetów wyborczych kandydatów na prezydenta są pokrywane z pozyskanych przez każdy taki komitet pieniędzy. Podkreślmy: wszystkie środki wydane na kampanię muszą być środkami komitetu wyborczego. Kodeks wyborczy w art. 132 par. 4 wskazuje trzy źródła, z których może być finansowana kampania kandydata:

1) Wpłaty obywateli polskich mających miejsce stałego zamieszkania na terenie Polski. Suma wpłat od pojedynczego obywatela polskiego nie może przekraczać 15-krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę obowiązującego w dniu poprzedzającym dzień ogłoszenia aktu o zarządzeniu wyborów (najprawdopodobniej minimalne wynagrodzenie będzie wynosiło w styczniu 2025 roku 4666 zł, a jego piętnastokrotność - 69 990 zł). Również sam kandydat może wpłacić pieniądze na swój komitet, ale w jego przypadku obowiązuje limit 45-krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę; w przyszłym roku najprawdopodobniej będzie to 209 970 zł. 2) Fundusze wyborcze partii politycznych tworzone w celu finansowania kampanii. 3) Kredyty bankowe zaciągane przez komitet wyborczy kandydata na cele związane z wyborami.

PiS już deklaruje, że będzie finansowo wspierać kampanię Karola Nawrockiego - i jak wynika z powyższego przepisu, nie ma do tego prawnych przeszkód. To znacząca różnica w porównaniu do kampanii parlamentarnej, na którą środki mogą pochodzić tylko z utworzonego partyjnego funduszu wyborczego.

Wspieranie kandydatów na prezydenta przez partie jest powszechną praktyką. Po wyborach prezydenckich w 2020 roku opisywaliśmy, że kandydaci popierani przez partie polityczne – Małgorzata Kidawa Błońska (Koalicja Obywatelska), Robert Biedroń (Lewica), Waldemar Witkowski (Unia Pracy) - niemal wszystkie środki, które mieli do dyspozycji w kampanii, zawdzięczali wpłatom z partyjnego funduszu wyborczego. W przypadku Kidawy-Błońskiej było to aż 99,93 proc. Tylko dwaj kandydaci – Szymon Hołownia i Marek Jakubiak – środki na kampanię zawdzięczali wyłącznie wyborcom. Komitet Hołowni zebrał w ten sposób prawie 7,5 mln zł, Jakubiaka – ponad 27 tys. zł.

CZYTAJ WIĘCEJ W KONKRET24: Hołownia planuje start kampanii wyborczej na 8 stycznia. Jest pewien kłopot

Obowiązuje limit wydatków na kampanię

Jednak nie jest tak, że komitet wyborczy może wydać na kampanię kandydata nieograniczoną kwotę. Obowiązuje bowiem limit. Liczy się go w sposób opisany w art. 327 Kodeksu wyborczego. Otóż liczbę wyborców w kraju ujętych w rejestrze wyborców mnoży się przez 0,85 zł. Obowiązujący w nadchodzących wyborach limit nie jest jeszcze znany, ponieważ PKW dopiero w ciągu 14 dni od zarządzenia wyborów przez marszałka Sejmu opublikuje informacje o liczbie wyborców. W poprzednich wyborach ten limit wynosił 19 139 155,20 zł. 

W ciągu trzech miesięcy od wyborów pełnomocnik komitetu składa PKW sprawozdanie finansowe, czyli szczegółową informację o przychodach, wydatkach i zobowiązaniach finansowych komitetu, w tym o uzyskanych kredytach bankowych i warunkach ich uzyskania. W ciągu 30 dni jest ono publikowane w "Monitorze Polskim".

Według art. 144 par. 1 Kodeksu wyborczego PKW w terminie sześciu miesięcy: - przyjmuje sprawozdanie bez zastrzeżeń; - przyjmuje sprawozdanie ze wskazaniem uchybień, w szczególności w przypadku gdy pozyskane, przyjęte lub wydatkowane z naruszeniem przepisów o których mowa w pkt 3 lit. a, d i e środki finansowe nie przekraczają 1 proc. ogólnej kwoty przychodów komitetu wyborczego; - odrzuca sprawozdanie w przypadku: a) pozyskania lub wydatkowania środków komitetu wyborczego z naruszeniem przepisów; b) przeprowadzania zbiórek publicznych wbrew zakazowi; c) przyjęcia przez komitet wyborczy partii politycznej albo koalicyjny komitet wyborczy środków finansowych pochodzących z innego źródła niż Fundusz Wyborczy; d) przyjęcia przez komitet wyborczy wyborców albo komitet wyborczy organizacji korzyści majątkowych z naruszeniem przepisów; e) przyjęcia przez komitet wyborczy partii politycznej albo koalicyjny komitet wyborczy korzyści majątkowych o charakterze niepieniężnym.

Ten przepis należy rozumieć w ten sposób: - PKW przyjmuje sprawozdanie ze wskazaniem uchybień, jeśli łączna kwota naruszeń w przypadkach opisanych w podpunktach "a", "d" i "e" nie przekracza 1 proc. ogólnej kwoty przychodów komitetu wyborczego; - odrzuca w przypadkach opisanych w podpunktach "a", "d" i "e", jeśli łączna kwota naruszeń przekracza ten 1 proc.; - odrzuca zawsze w przypadkach z podpunktów "b" i "c".

Na koniec zwróćmy uwagę na istotną różnicę: komitetom wyborczym w wyborach prezydenckich - w przeciwieństwie do wyborów parlamentarnych - nie przysługuje zwrot poniesionych na kampanię kosztów. Czyli np. pieniądze, które wydadzą PiS czy KO na kampanie wspieranych przez te partie kandydatów, będą nie do odzyskania.

Ponadto odrzucenie sprawozdania lub przyjęcie go, ale ze wskazaniem uchybień poskutkuje tylko koniecznością zwrotu do Skarbu Państwa pełnej kwoty naruszenia. W przypadku odrzucenia przez PKW sprawozdania komitetu wyborczego może on w ciągu 14 dni odwołać się do Sądu Najwyższego. Jego rozstrzygnięcie jest ostateczne. Za podanie nieprawdziwych danych w sprawozdaniu finansowym pełnomocnikowi komitetu wyborczego grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: PAP

Pozostałe wiadomości

Jednych denerwuje dominacja flagi Ukrainy, innych zastanawia flaga Włoch, jeszcze inni dziwią się, skąd tylu Niemców w Zachodniopomorskiem. W sieci rozpowszechniane są "mapy mniejszości" dominujących w poszczególnych województwach. Każdy naród oznaczono flagą. Lecz choć dane są dobre, niekiedy flagi przykrywają rzeczywistość.

Włosi na Podkarpaciu, Hindusi w Kielcach, Bułgarzy w Lublinie? Mapa "mniejszości" i nas zaskoczyła

Włosi na Podkarpaciu, Hindusi w Kielcach, Bułgarzy w Lublinie? Mapa "mniejszości" i nas zaskoczyła

Źródło:
TVN24+

Falę antyukraińskich komentarzy wywołuje rozpowszechniany w sieci przekaz, jakoby Polska miała płacić reparacje wojenne Ukrainie. To manipulacja, w której do szerzenia fałszywej narracji wykorzystuje się określenie "reparacje". Wyjaśniamy.

Polska "zapłaci Ukrainie reparacje"? Nie o tym zdecydował Parlament Europejski

Polska "zapłaci Ukrainie reparacje"? Nie o tym zdecydował Parlament Europejski

Źródło:
Konkret24

Wylanie gnojowicy pod domem ministra rolnictwa było rzekomo powodem aresztowania protestującego rolnika - przekonują niektórzy politycy i internauci. Doniesienia o "areszcie za gnojówkę" to uproszczenie. Postawione zarzuty dotyczą czegoś innego.

"Areszt za gnojówkę"? Dobrze brzmi, ale było inaczej

"Areszt za gnojówkę"? Dobrze brzmi, ale było inaczej

Źródło:
Konkret24

Rosyjską Kamczatkę sparaliżowały zamiecie śnieżne. W sieci mamy wysyp nagrań i obrazów rzekomo pokazujących sytuację na półwyspie. Oto trzy niebezpieczne trendy w rozpowszechnianiu fake newsów, które właśnie się ujawniają.

Kamczatka zasypana śniegiem, a my - sztuczną inteligencją. Widać trzy groźne trendy

Kamczatka zasypana śniegiem, a my - sztuczną inteligencją. Widać trzy groźne trendy

Źródło:
Konkret24

Teoria spiskowa, jakoby zbliżał się "wielki reset majątku" Polaków, rozlewa się w sieci. Właściciele działek mogą się czuć zaniepokojeni, czytając, że warte dziś setki tysięcy złotych grunty stracą na wartości po 1 lipca 2026 roku. Ta celowo nakręcana spirala strachu nie ma uzasadnienia. Jednak kto posiada działkę, o nadchodzącej zmianie prawa powinien wiedzieć.

"1 lipca twoja działka straci wartość". Kampania fałszywa, zmiana prawa realna

"1 lipca twoja działka straci wartość". Kampania fałszywa, zmiana prawa realna

Źródło:
TVN24+

Michał Wawer z Konfederacji przekonuje, że mimo nieobecności Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego, którzy uciekli na Węgry, ich procesy mogą się rozpocząć. Z prawnikiem tłumaczymy, że sytuacja obu polityków nie jest taka sama.

Dlaczego sądy nic nie robią w sprawie Ziobry i Romanowskiego? Poseł pyta, my odpowiadamy

Źródło:
Konkret24

Moim celem jest niedopuszczenie do budowy żadnej elektrowni wiatrowej - oświadczył prezydent USA Donald Trump w styczniu tego roku. Było to jego kolejne już wystąpienie, w którym opowiadał o szkodliwości farm wiatrowych, mijając się z prawdą w każdym zdaniu. Nic nowego? Owszem, ale Trump ma swój powód, by te fake newsy głosić. Fejki i motywacje Trumpa opisuje Konkret24.

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Źródło:
TVN24+

"Przez waszą chorą, lewacką, politykę klimatyczną ludzie zamarzają w domach", "nikt nie pomaga Polskim seniorom, bo lepiej pomóc Ukraińcom" - takie przekazy szerzą się w sieci po śmierci małżeństwa w warszawskim Ursusie. To wyłącznie wykorzystywanie tragedii do siania dezinformacji.

"Zamarzli, bo bali się mandatu za ogrzewanie"? Nawet śmierć wykorzystali do fejka

"Zamarzli, bo bali się mandatu za ogrzewanie"? Nawet śmierć wykorzystali do fejka

Źródło:
Konkret24

Jedni utrzymują, że to "pierwszy polski prom z programu PiS", drudzy - że za czasów PiS projekt promu właściwie podzielił los słynnej stępki. Jeszcze zanim prom Jantar Unity zacumował w Szczecinie, politycy obu stron rozpoczęli propagandę sukcesu - swojego. I obie strony wprowadzają opinię publiczną w błąd.

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Źródło:
Konkret24

Miliony wyświetleń w internecie generuje nagranie mające udowadniać, że poprzez użycie ciekłego azotu można wytworzyć na jeziorze mocny lód, po którym przejdzie człowiek. Rzeczywiście, bohaterowi filmu się to udaje. A jak jest w rzeczywistości?

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Źródło:
Konkret24

Kto by uwierzył, że stara fotografia z ośrodka dla cudzoziemców zyska po trzech latach drugie życie - w postaci fake newsa. Oraz że powodem będzie stół z jedzeniem. A tak się stało. Fejka rozpowszechnił między innymi poseł Konfederacji Konrad Berkowicz.

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

Źródło:
Konkret24

"Dobra taktyka", "genialny pomysł" - polscy internauci chwalą francuskich rolników, którzy podczas demonstracji przeciw umowie Unii Europejskiej z Mercosur mieli rzekomo wpaść na pomysł napuszczania stad byków na kordony policji. Nagranie z tej "akcji" szeroko rozchodzi się w sieci.

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Źródło:
Konkret24

Były premier uderza w obecny gabinet, twierdząc, że w czasach Donalda Tuska "luka VAT znowu rośnie". I mimo że ten wskaźnik w ostatnim czasie budzi kontrowersje, to dane krajowe i unijne nie potwierdzają słów Mateusza Morawieckiego.

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Źródło:
Konkret24

Podobno po tym, jak Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijny akt o usługach cyfrowych, nie mamy się czym martwić - bo przecież prawo umożliwia blokowanie wszystkich nielegalnych treści w sieci. Tak przekonują ludzie prezydenta. Na pewno nie uwierzy im 15-latka, której policja już odmówiła pomocy. My również nie liczmy na to, że gdy nasze zdjęcie zostanie "rozebrane" przez AI, polskie prawo nam pomoże.

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Źródło:
TVN24+

"Patrol konfidentów", "cały kraj zamienia się w kraj donosicieli" - takie komentarze wzburzonych internautów można przeczytać pod ogłoszeniami o naborze do samozwańczej "służby sąsiedzkiej" w wielu polskich miastach. Zaczęliśmy więc jej szukać - i przestrzegamy przed tymi ogłoszeniami.

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

Źródło:
Konkret24

Prawo i Sprawiedliwość straszy, że w 2026 roku zdrożeją ceny biletów w komunikacji miejskiej w dużych miastach - bo tak zdecydował rząd Tuska. To przykład, jak w jednym przekazie można podwójnie manipulować.

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

Źródło:
Konkret24

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro twierdzi, że jego wyjazd na Węgry nie był ucieczką. I że ze zdziwieniem dowiedział się - będąc już za granicą - że planowano przeciwko niemu jakieś postępowanie. Przypominamy więc, o czym i kiedy informowano publicznie w jego sprawie.

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Źródło:
Konkret24

Nagranie, na którym amerykański biskup zabrania rzekomo agentom ICE wejść do kościoła, obiegło media społecznościowe - za granicą i w Polsce. Jest gorąco komentowane w związku z tragedią w Minneapolis. W tym filmie nie chodzi o prawdę, ale może chodzić o pieniądze.

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generuje w internecie nagranie pokazujące zamieszki na ulicach, podczas których podpalane są samochody. Rozpowszechniający je internauci twierdzą, że to Iran podczas trwających tam teraz przeciwrządowych manifestacji. Inni podają jednak, że to Paryż albo Los Angeles. Nikt z nich nie ma racji.

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Źródło:
Konkret24

Wielka Brytania na czele, Polska w czołówce - tak wyglądać ma "ranking" krajów z największą liczbą aresztowanych za wpisy w internecie. Gdy jednak zajrzeć do źródeł, ta efektowna narracja szybko się rozpada.

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

Źródło:
Konkret24

Internauci chwalą rzekome "odchudzenie" kalendarza szczepień dzieci w USA - i jednocześnie krytykują aż "88 szczepionek" w polskim kalendarzu. Na dokładkę snują teorie spiskowe o nazistowskiej symbolice. Cała ta narracja to zlepek nieporozumień i błędnego porównywania liczby zastrzyków do liczby podawanych szczepionek.

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska "przyjęła nas do swojego grona, aby doić z kasy" - tak internauci komentują informację o horrendalnej kwocie 2,5 biliona złotych, które Polska miałaby rzekomo zapłacić za unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2. To jednak podwójna manipulacja związana z raportem pewnej fundacji. Pokazujemy, kto za nią stoi.

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

Źródło:
Konkret24

W Niemczech zarabia się lepiej, a że ceny w Polsce mamy już podobne jak tam, to poziom życia Polaków jest trzykrotnie niższy niż Niemców - taką ekonomiczną tezę ogłosił sędzia Kamil Zaradkiewicz. Tylko że posłużył się złymi wskaźnikami i starymi danymi. Co więc dane ekonomiczne mówią o życiu w Polsce i Niemczech?

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń generuje w sieci nagranie z polskimi dziećmi śpiewającymi ukraiński hymn. Sprawę nagłośnił poseł PiS Dariusz Matecki - wraz z przekazem, że "dzieci zmuszane są do śpiewania hymnu Ukrainy". Nie ma na to potwierdzenia, nagranie jest stare, a publikowanie go teraz ma zapewne służyć wzmacnianiu antyukraińskich nastrojów.

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Źródło:
Konkret24

Amerykańskie działania w Wenezueli miały wywołać masowe protesty w Stanach Zjednoczonych - twierdzi poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej. Tylko że nagrania, które ma potwierdzać jego tezę, nie mają związku z aktualnymi wydarzeniami.

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

Źródło:
Konkret24

"Maduro jest wożony po Nowym Jorku i pokazywany mieszkańcom miasta", "Trump woził go po ulicach jak schwytane zwierzę" - twierdzą internauci, którzy zamieszczają i komentują nagranie pokazujące przejazd otwartej furgonetki. Nic nie wskazuje, że był w niej przewożony wenezuelski dyktator.

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump mówi o "doktrynie Donroego", która ma być czymś więcej niż słynna doktryna Monroego. Eksperci dostrzegają podobieństwa, ale też wskazują różnice. Co takiego ogłosił piąty prezydent Stanów Zjednoczonych James Monroe?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Źródło:
Konkret24

"Zobacz Donaldzie Tusku, jak kończą dyktatorzy" - napisał na platformie X były minister w rządzie Zjednoczonej Prawicy Mariusz Kamiński, zamieszczając rzekome zdjęcie Nicolasa Maduro pojmanego przez żołnierzy USA. To nie tylko "przekroczenie kolejnych granic", lecz przede wszystkim fałszywka.

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Źródło:
Konkret24

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+