Sąd Najwyższy i plany posiedzeń. "Minuta na protest wyborczy"?

Źródło:
Konkret24
Kwiatkowski o pomyłkach w komisjach: macie prawo składać protesty wyborcze
Kwiatkowski o pomyłkach w komisjach: macie prawo składać protesty wyborczeTVN24
wideo 2/5
Kwiatkowski o pomyłkach w komisjach: macie prawo składać protesty wyborczeTVN24

Oburzenie w sieci. "To jest kpina i nieszanowanie wyborców"; "wyjątkowo szybkie orzekanie" - komentują internauci przekazywaną informację, jakoby posiedzenia izby Sądu Najwyższego rozstrzygającej protesty wyborcze miały trwać zaledwie minutę. Wyjaśniamy.

Sąd Najwyższy zarządził 12 czerwca ponowne przeliczenie kart z 13 obwodowych komisji wyborczych. To skutek pojawiających się doniesień o pomyłkach podczas liczenia głosów w drugiej turze wyborów prezydenckich. Jednocześnie sympatycy Rafała Trzaskowskiego wyrażają w mediach społecznościowych oburzenie, ponieważ ich zdaniem SN nie bada dokładnie nadsyłanych protestów wyborczych. Emocje wzmaga fakt, że odpowiada za to nieuznawana, stworzona za rządów Zjednoczonej Prawicy Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Zdaniem części internautów znaczy to, że wybory będą "skręcone", bo ta izba nie podważy przecież zwycięstwa kandydata PiS Karola Nawrockiego, nawet gdyby okazało się, że protesty są uzasadnione i mogą wpłynąć na wynik głosowania.

Na dowód takiej tezy rozpowszechniają w sieci zrzut ekranu strony wokandy, czyli planu posiedzeń tej izby z 10 czerwca 2025 roku. Czerwonymi kółkami zaznaczono, że ten sam skład sędziowski miał na ten dzień wyznaczone rozpoznanie jednego protestu na godzinę 11.46, a kolejnego już na godzinę 11.47. Tę ilustrację opublikował w serwisie X między innymi były premier Leszek Miller. "Idzie migiem" - ocenił kąśliwie. "Wygląda na to, że rozpatrywanie protestów wyborczych pójdzie szybko" - skomentował Tomasz Skory z RMF FM

FAŁSZ
Internauci komentują grafik rozpatrywania protestów wyborczych przez SNKonkret 24

Inni internauci komentowali: "Można się było tego spodziewać. Pisowski sąd uwali skargi w 60 sekund"; "Jedna minuta. Tyle są warte protesty wyborcze"; "Tak nielegalna izba rozpatruje skargi wyborów. Minuta na jedną skargę"; "To jest kpina dla wyborców trzaskowskiego"; "Skandal. Wydmuszka państwa"; "I tyle w temacie ważności i wnikliwości rozpoznawania skarg wyborczych. Trochę dla ostudzenia oczekiwań…"; "Nie myślałam, że tak szybko pójdzie"; "Mogliby chociaż poudawać..."; "Minuta po minucie, szybko poszło"; "Jeżeli wpłynie 6 tys. protestów wyborczych, to jednemu ,'sędziemu' zajmie ich rozpatrzenie 100 godzin" (pisownia wszystkich postów oryginalna).

Jak sprawdziliśmy, całe zamieszanie wzięło się od wpisu na Facebooku sędziego Izby Karnej Sądu Najwyższego prof. Włodzimierza Wróbla, który wielokrotnie krytykował zmiany w wymiarze sprawiedliwości wprowadzone przez PiS. To on 10 czerwca 2025 roku opublikował zrzut ekranu, który teraz masowo powielają internauci. Sędzia tak skomentował pokazaną wokandę: "Izba Kontroli Nadzwyczajnej I Spraw Publicznych. Zgodnie z wyrokiem TSUE w tej Izbie nie można utorzyć składu orzekającego, który spełniałby cechy niezależnego i bezstronnego sądu. Strony nie są informowane o tym, kto rozpoznaje protest. Czy mają szanse na skorzystanie z instytucji gwarantujących rozpoznanie sprawy przez należycie obsadzony sąd? Minuta na rozpoznanie protestu wyborczego na posiedzeniu niejawnym".

FAŁSZ

Pod wpisem prof. Wróbla również są komentarze od oburzonych użytkowników. "Nawet kuźwa kartki nie przewrócą"; "Pokazany jak na dłoni 'szacunek' dla obywateli i ich protestów"; "To jest kpina i nieszanowanie wyborców"; "Wyjątkowo szybkie orzekanie...".

Jednak są też głosy krytyczne wobec sędziego SN, autora wpisu: "To jest słaby trolling czytelników Pana Sędziego"; "Pan jest manipulatorem. Doskonale Pan wie, że to tylko formalny kształt wokandy, co nie oznacza, że sprawy będą rozpoznawane minutę. Pan to wie, bo jest Pan z SN"; "To demagogia. Proszę zasięgnąć opinii cywilistów jak wygląda orzekanie w postępowaniu nieprocesowym".

Wyjaśniamy.

Izba Kontroli rozpoznaje protesty wyborcze

16 czerwca 2025 roku mija termin na składanie protestów wyborczych. 12 czerwca Monika Drwal z zespołu prasowego SN poinformowała Konkret24, że "Sąd Najwyższy zarejestrował dotychczas 192 protesty wyborcze przeciwko wyborowi Prezydenta RP" i że "do tej pory rozpoznano 22 protesty wyborcze".

Jak przekazała mediom ta sama pracownica zespołu prasowego SN 11 czerwca, wśród protestów jeden sformułowany przez osobę prywatną dotyczy przypadków podejrzenia zamian głosów oddanych w drugiej turze na kandydatów - Karola Nawrockiego i Rafała Trzaskowskiego. "Protest odnosi się do 12 obwodowych komisji i powołuje się na protokoły na stronie PKW oraz doniesienia medialne" - podała Monika Drwal. Wcześniej informowano o przypadkach, gdy sami przedstawiciele obwodowych komisji zgłaszali post factum pomyłki polegające na odwrotnym przypisaniu głosów kandydatom - te oddane na Trzaskowskiego zostały przypisane Nawrockiemu. Tak było np. w obwodowej komisji wyborczej nr 95 przy ul. Stawowej w Krakowie czy obwodowej komisji wyborczej nr 13 w Mińsku Mazowieckim. 11 czerwca SN poinformował, że zarządził oględziny kart wyborczych z 13 obwodowych komisji wyborczych.

CZYTAJ W KONKRET24: "Cuda przy urnach", "anomalie"? Co pokazują wyniki głosowania

Sąd Najwyższy, a dokładniej: nieuznawana przez część środowiska prawniczego i politycznego Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych częścią protestów już się zajęła. Terminy kolejnych posiedzeń są wyznaczone. Wokandy, czyli plany posiedzeń, są publikowany na stronie SN. To właśnie one tak rozemocjonowały sieć.

Rzecznik SN: "oznaczenia godziny w systemie mają bardzo umowny charakter"

Zgodnie z art. 323 Kodeksu wyborczego protesty wyborcze rozpatruje w postępowaniu nieprocesowym Sąd Najwyższy w składzie trzech sędziów, a następnie wydaje opinię. Powinna ona zawierać ustalenia co do zasadności zarzutów protestu, a w razie potwierdzenia tych zasadności - ocenę, czy przestępstwo przeciwko wyborom lub naruszenie przepisów kodeksu miało wpływ na wynik wyborów. Uczestnikami postępowania są: wnoszący protest, przewodniczący właściwej komisji wyborczej albo jego zastępca i Prokurator Generalny.

Sprawdziliśmy wokandy innych izb Sądu Najwyższego. Okazuje się, że wyznaczanie tej samej godziny dla tego samego sędziego dla rozstrzygania więcej niż jednej sprawy nie jest niczym nadzwyczajnym. Zwracają na to także uwagę w postach w serwisie X tzw. neo-sędziowie Sądu Najwyższego. Na przykład Marcin Łochowski opublikował swoją wokandę z 28 maja tego roku. Tego dnia na godzinę 10 wyznaczono mu rozpoznanie siedmiu spraw. "Można poświęcić 30 sekund na sprawdzenie jak wyglądają wokandy w SN. I nie, ta wokanda nie oznacza, że na rozpoznanie sprawy zostało poświęcone 0 minut" - skomentował. Z kolei sędzia Kamil Zaradkiewicz zwrócił uwagę, że "idąc tym tropem zauważmy, że sędzia SN Wróbel ma jutro dwie sprawy o tej samej godzinie. Nie ma za co". I pokazał dwie wokandy z 11 czerwca, według których sędzia Włodzimierz Wróbel o godzinie 8.30 ma się zajmować dwoma różnymi sprawami.

W rozmowie z Onetem rzecznik prasowy SN sędzia Aleksander Stępkowski tłumaczył: "Jest po prostu błąd komunikacyjny sędziego, kwestia techniczna, owszem, dość niefortunna". Zaznaczył, że wyznaczenie wokandy co minutę nie oznacza, że "protesty wyborcze będą rozpoznawane bez należytej staranności". "Jeśli jest kilka spraw procedowanych w tym samym składzie na posiedzeniu niejawnym, powinno się wyznaczać jedną godzinę początkową i potem sędziowie rozpoznają je po kolei. Tutaj wpisano tak zbliżone pory rozpoznania spraw z uwagi na wymagania systemu informatycznego, który domaga się różnych godzin. Chodziło o to, by system informatyczny to przyjął, a trudno było przewidzieć dokładną ilość czasu potrzebną na załatwienie każdej sprawy" - wyjaśnił.

Podobnie sędzia Stępkowski odpowiedział na pytanie redakcji Konkret24. "System informatyczny przyporządkowuje do każdej sprawy określoną godzinę, natomiast skład rozpoznający na posiedzeniu niejawnym większą liczbę spraw, w praktyce nie działa kierując się godzinami z wokandy, ale załatwia poszczególne sprawy sukcesywnie. Stąd oznaczenia godziny w systemie mają bardzo umowny charakter" - czytamy w przesłanej nam 12 czerwca odpowiedzi. I dalej: "Jedni sędziowie wyznaczają szereg spraw na jedną i tę sama godzinę, co oznacza tylko tyle, że o wskazanej godzinie zaczyna posiedzenie, na którym załatwi większą liczbę spraw. Inni sędziowie podają różne godziny, ale różnice są bardzo symboliczne. Nie wpływa to jednak na ilość czasu poświęcanego danej sprawie. Przykładowo, w systemie dn. 11.06.2025 o godz. 8:30 były wyznaczone dwie sprawy (z czego jedna na rozprawie), rozpoznawanych przez ten sam skład trzech sędziów, w różnych salach".

Sędzia SN tłumaczy, jak przebiega posiedzenie. "Pracują nad daną sprawą tyle, ile trzeba"

Bogdan Bieniek, przewodniczący wydziału I Izby Pracy Sądu Najwyższego, w rozmowie z Konkret24 mówi, że na 24 czerwca zaplanowane ma 23 sprawy. I w systemie wszystkie zostały wyznaczone na jedną godzinę. Przyznaje, że ułożenie wokandy co minutę może wyglądać dla obywateli groteskowo i budzić wątpliwości. Lecz wyjaśnia to tak, jak rzecznik SN: "To, że sprawy są rozpisane co minutę, nie oznacza, że sędziowie zajmują się nimi co minutę".

Sędzia Bieniek opowiada, że sprawy wyznaczane na tę samą godzinę czy "co minutę" odbywają się w trybie niejawnym, co jest kluczowe. - To nie przebiega tak, że mamy rozprawę, stawiają się strony, prezentują swoje stanowiska. W trybie niejawnym niemal wszystkie posiedzenia odbywają się za zamkniętymi drzwiami. Wcześniej sędziowie dostają akta danej sprawy. Gdy skład jest więcej niż jednoosobowy, podczas posiedzenia sędzia referent opowiada o szczegółach danej sprawy, potem trwa dyskusja i na koniec głosowanie nad stanowiskiem - opisuje. Mówi, że sędziowie w ogóle nie zwracają wówczas uwagi na pokazane na wokandzie godziny. I zaznacza: - Takie posiedzenie może trwać nawet kilka godzin. Sędziowie pracują nad daną sprawą tyle, ile trzeba. Nie ma żadnej bariery czasowej - zapewnia. Również podkreśla, że wpisywanie na wokandę spraw co minutę jest tylko kwestią techniczną: jakąś godzinę po prostu trzeba w system wpisać.

- Opinia publiczna jest rozemocjonowana kwestią wyborów i protestów wyborczych, a sędzia Wróbel, korzystając ze swojego autorytetu, dolewa oliwy do ognia - ocenia w rozmowie z Konkre24 Bartosz Pilitowski, socjolog prawa i prezes fundacji Court Watch, Polska prowadzącej obywatelski monitoring sądów. Według niego takie zachowanie i sugerowanie, że coś jest nie tak, jest nie fair wobec obywateli i podważa zaufanie do sądów. - A przecież wyznaczanie posiedzeń niejawnych co minutę czy nawet o tej samej godzinie to dość powszechna praktyka zarówno w sądach powszechnych, jak i w samym Sądzie Najwyższym. Te godziny są wyznaczane pro forma. Sędziowie pracują tyle, ile trzeba. Ważna jest data posiedzenia - mówi ekspert.

Z prof. Wróblem nie udało się nam skontaktować; nie odebrał telefonu i nie odpisał na przesłaną wiadomość. Jak zauważyliśmy. godziny posiedzeń rozpatrywania protestów wyborczych wyznaczone na 12 czerwca nie zostały rozpisane minuta po minucie.

Nieuznawana izba Sądu Najwyższego

Zgodnie z przepisami wprowadzonymi w 2018 roku za rządów Zjednoczonej Prawicy właściwa do rozpatrywania protestów wyborczych i stwierdzania ważności wyborów jest utworzona wówczas Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. Tworzą ją osoby powołane po 2017 roku na urząd sędziego na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa ukształtowanej w trybie określonym przepisami ustawy o KRS z 2017 roku. Z tego powodu status tej izby jest kwestionowany przez obecny rząd, który przywołuje tu m.in. orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Przed 2018 rokiem kwestie wyborcze rozpatrywała ówczesna Izba Pracy Ubezpieczeń i Spraw Publicznych.

Po drugiej turze wyborów prezydenckich, w których wygrał Karol Nawrocki, pierwsza prezes SN Małgorzata Manowska oświadczyła, że wszystkie publiczne wypowiedzi, które podważają konstytucyjne kompetencje Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego do orzekania o ważności wyboru prezydenta RP, "wynikają z nieznajomości prawa" lub motywowane są zamiarem "politycznej destabilizacji".

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości

W kampanii wyborczej Donald Tusk zapowiadał - w razie wygranej - odchudzenie rządu. Nie udało się. Z kolei tegoroczna rekonstrukcja jego gabinetu miała być wręcz "systemową zmianą". Na półmetku kadencji sprawdzamy, co zostało z tych obietnic.

Rząd Tuska miał być mniejszy i tańszy. No to policzyliśmy

Rząd Tuska miał być mniejszy i tańszy. No to policzyliśmy

Źródło:
TVN24+

Dyskusja o ubogiej dekoracji choinki w Londynie rozgrzewa internet - nie pierwszy raz. Teraz powodem stało się nagranie na polskim profilu. Dominuje teza, że taki wygląd choinki jest efektem napływu muzułmanów do miasta czy nawet pochodzenia burmistrza Londynu. Internauci nie znają bądź celowo nie wspominają o niemal 80-letniej tradycji.

"Upadek Londynu"? Polityka z choinką w tle

"Upadek Londynu"? Polityka z choinką w tle

Źródło:
Konkret24

Ponad setka osób z postawionymi zarzutami, lecz aktów oskarżenia nieco ponad 30, a wyroków skazujących tylko kilka - po dwóch latach rządu Donalda Tuska najgłośniejsze afery Zjednoczonej Prawicy wciąż nie zostały rozliczone. Choć prace wymiaru sprawiedliwości przyspieszyły, byli rządzący skutecznie sypią piasek w tryby, a Polacy niecierpliwią się coraz bardziej. Oto jak wygląda stan rozliczeń.

Półmetek rządu Tuska. Jak idą rozliczenia afer Zjednoczonej Prawicy?

Półmetek rządu Tuska. Jak idą rozliczenia afer Zjednoczonej Prawicy?

Źródło:
TVN24+

Nagranie parowej lokomotywy w Kijowie krąży w sieci jako dowód, że problemy z dostawami energii przygniatają walczącą Ukrainę. Promuje to rosyjska propaganda, a internauci rozpowszechniają. Otóż parowozy rzeczywiście wyjechały na tory w Kijowie, lecz powód był inny.

W Kijowie brakuje prądu, więc wyciągnęli parowozy? Co to jest Magic Express  

W Kijowie brakuje prądu, więc wyciągnęli parowozy? Co to jest Magic Express  

Źródło:
Konkret24

"Zachód upada", "Europa staje się skansenem", my dyskutujemy o nakrętkach do plastikowych butelek, a Chiny otwierają kolejny wiadukt dla superszybkich pociągów. Gdzieś już to czytaliście? Zapewne nie raz, nawet niektórzy polscy politycy wchodzą w tę narrację. A partia Xi Jinpinga tylko zaciera ręce. Nie tylko ona.

"Ultranowoczesny kraj". Jak wpadliśmy w paszczę chińskiego smoka propagandy

"Ultranowoczesny kraj". Jak wpadliśmy w paszczę chińskiego smoka propagandy

Źródło:
TVN24+

Zgoda Komisji Europejskiej na wsparcie budowy elektrowni jądrowej z polskiego budżetu uruchomiła wśród polityków PiS narrację, że Polska "nisko upadła". Kpią, że skoro musimy pytać Brukselę o zgodę na wydanie własnych pieniędzy, to "tak właśnie wygląda suwerenność Polski w praktyce". O istotnej rzeczy nie informują.

Teraz twierdzą: "nisko upadliśmy". A jak było, gdy rządzili?

Teraz twierdzą: "nisko upadliśmy". A jak było, gdy rządzili?

Źródło:
Konkret24

Władze Chersonia szykują się do ucieczki, wysyłają już swoje rodziny do Polski - tak ma wynikać z posiedzenia rady miasta, z którego zapis rzekomo wyciekł do sieci. Nagranie rzeczywiście istnieje, lecz reszta to rosyjska fałszywka. Jej główne cele są trzy.

"Trzeba się zbierać, dokumenty do kominka". Radni nie wyłączyli mikrofonu?

"Trzeba się zbierać, dokumenty do kominka". Radni nie wyłączyli mikrofonu?

Źródło:
Konkret24

Elon Musk - wspierany przez czołowych amerykańskich polityków - bije na alarm i oskarża Komisję Europejską o próbę cenzurowania platformy X. Za cenzurę uznał bowiem nałożoną na serwis przez Brukselę dotkliwą karę. Wyjaśniamy, dlaczego X ją otrzymał i co naprawdę leży u podstaw takiej decyzji KE.

Musk oskarża Unię o cenzurę. Oto za co naprawdę go ukarano

Musk oskarża Unię o cenzurę. Oto za co naprawdę go ukarano

Źródło:
Konkret24

Zdjęcie z Lublina ma być rzekomym dowodem na niedawne spotkanie Jarosława Kaczyńskiego z Grzegorzem Braunem. Obraz ten wpisuje się w debatę o ewentualnej koalicji PiS z Konfederacją Korony Polskiej - lecz wielu internautów ostrzega, że nie jest prawdziwy. Analiza za pomocą narzędzi do weryfikacji materiałów AI nie pozostawia wątpliwości.

Kaczyński spotkał się z Braunem? "Ot, niespodzianka"

Kaczyński spotkał się z Braunem? "Ot, niespodzianka"

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generuje w mediach społecznościowych nagranie, w którym ojciec i brat irlandzkiego nauczyciela opowiadają, że dostał on wyrok dożywocia za odmowę używania wobec uczniów wskazanych zaimków. W całej tej historii zgadza się tylko to, że nauczyciel w Irlandii trafił do więzienia.

Religia, transpłciowy uczeń i nauczyciel "skazany na dożywocie". Ile w tym prawdy

Religia, transpłciowy uczeń i nauczyciel "skazany na dożywocie". Ile w tym prawdy

Źródło:
Konkret24

Oszuści działający na największych platformach społecznościowych takich jak Facebook, Instagram czy X pozostają często bezkarni. Właściciele serwisów wykazują raczej bierność w walce z nimi. Eksperci przyznają: odpowiednie mechanizmy prawne istnieją, jednak bez realnej międzynarodowej presji szans na poprawę tej sytuacji nie ma.

Raj dla oszustów. Dlaczego Big Techy zawodzą w ochronie użytkowników

Raj dla oszustów. Dlaczego Big Techy zawodzą w ochronie użytkowników

Źródło:
Konkret24

Na bożonarodzeniowym jarmarku we Francji zamachowiec rzekomo wjechał autem w tłum i zabił 10 osób - takie informacje krążą w sieci. Informację podał też Elon Musk. Ale nie jest ona prawdziwa. Wyjaśniamy, co się stało i gdzie.

Dziesięć osób zabitych na jarmarku bożonarodzeniowym we Francji? Jak było naprawdę

Dziesięć osób zabitych na jarmarku bożonarodzeniowym we Francji? Jak było naprawdę

Źródło:
Konkret24

Politycy opozycji zarzucają ministrowi Waldemarowi Żurkowi, że popełnił przestępstwo. Chodzi o jego wystąpienie w Sejmie, kiedy to zacytował wypowiedź posła Krzysztofa Bosaka, która miała paść podczas tajnej części obrad. Jak tę sprawę oceniają prawnicy?

Zarzucają Żurkowi, że popełnił przestępstwo. Czy "ujawnił tajemnicę"?

Zarzucają Żurkowi, że popełnił przestępstwo. Czy "ujawnił tajemnicę"?

Źródło:
Konkret24

Doniesienia, jakoby w Szwajcarii zakazano mammografii, znów pojawiły się w polskiej sieci. Przekaz ma zniechęcić kobiety do udziału w badaniach wykrywających raka piersi, strasząc ich rzekomą szkodliwością. Przestrzegamy przed tym fake newsem.

Szwajcaria zakazuje, w Kanadzie i Włoszech też już nie robią? O co chodzi z mammografią

Szwajcaria zakazuje, w Kanadzie i Włoszech też już nie robią? O co chodzi z mammografią

Źródło:
Konkret24

Potężne demonstracje przechodziły ulicami bułgarskich miast na początku grudnia. Kłopoty tamtejszego rządu są jednak fałszywie przedstawiane jako protesty "przeciwko Brukseli", czyli Unii Europejskiej. Tak to przedstawia kremlowska propaganda.

Bułgaria "wypowiedziała posłuszeństwo". Komu naprawdę?

Bułgaria "wypowiedziała posłuszeństwo". Komu naprawdę?

Źródło:
Konkret24, PAP, Reuters

Czy polski rząd rozważa wprowadzenie kolejnego świadczenia - Ślub Plus? Według krążącego w sieci przekazu za samo zawarcie małżeństwa para miałaby otrzymać 40 tysięcy złotych. Miałyby też być dodatki za dzieci. Rzeczywiście, taki pomysł pojawił się w dyskusji publicznej, ale rząd nie ma z tym nic wspólnego.

Nowy projekt rządu "Ślub Plus"? Ależ tu namieszali

Nowy projekt rządu "Ślub Plus"? Ależ tu namieszali

Źródło:
Konkret24

Neutralne pod względem płci – takie mają być od 24 grudnia 2025 roku wszystkie ogłoszenia o pracę. Jedni kpią, wymyślając feminatywy od męskich zawodów, inni jednak już zmieniają regulaminy wynagrodzeń. Wchodząca w życie nowelizacja Kodeksu pracy rodzi jednak więcej pytań, niż daje odpowiedzi.

"A jak będzie kobieta na stanowisku betoniarza"? Idzie zmiana, PIP straszy, wytycznych nie ma

"A jak będzie kobieta na stanowisku betoniarza"? Idzie zmiana, PIP straszy, wytycznych nie ma

Źródło:
TVN24+

Podczas gdy prezydent Karol Nawrocki wetuje kolejne ustawy i odrzuca wnioski rządu, przedstawiciele jego kancelarii i jego zwolennicy tłumaczą, że korzysta tylko ze swoich prerogatyw. Konstytucjonaliści tłumaczą, że prerogatywy prezydenta to nie są "boskie uprawnienia", a głowa państwa też podlega kontroli.

Prerogatywy prezydenta. Czy Karol Nawrocki może się zachowywać jak "Król Słońce"?

Prerogatywy prezydenta. Czy Karol Nawrocki może się zachowywać jak "Król Słońce"?

Źródło:
Konkret24

Oburzeni internauci twierdzą, że polski rząd rzekomo sponsoruje Ukraińcom kupno mieszkań - całkowicie opłaca dla nich kredyty mieszkaniowe. W ten sposób jakoby sfinansowano już pięć tysięcy lokali. W tym przekazie jest jednak dużo manipulacji.

Rząd "sfinansował Ukraińcom kredyty na mieszkania". Niezupełnie

Rząd "sfinansował Ukraińcom kredyty na mieszkania". Niezupełnie

Źródło:
Konkret24

Czy Sąd Najwyższy w Wielkiej Brytanii uznał, że "chrześcijańskie nauczanie religii w szkołach publicznych jest niezgodne z prawem"? Takie informacje można wyczytać w sieci, lecz wyrok ten jest błędnie interpretowany, a budowana na nim narracja - manipulacją.

"Nauczanie religii chrześcijańskiej nielegalne"? Wyrok sądu na Wyspach, dyskusja w Polsce

"Nauczanie religii chrześcijańskiej nielegalne"? Wyrok sądu na Wyspach, dyskusja w Polsce

Źródło:
Konkret24

Kancelaria prezydenta Karola Nawrockiego twierdzi, że wszystkie 13 prezydenckich projektów ustaw ugrzęzło w tak zwanej sejmowej zamrażarce. Czy ma rację?

13 projektów ustaw prezydenta. Wszystkie w "sejmowej zamrażarce"? Sprawdzamy

13 projektów ustaw prezydenta. Wszystkie w "sejmowej zamrażarce"? Sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń i wiele komentarzy wywołuje krążące w mediach społecznościowych wideo mające pokazywać, jak "muzułmanie otaczają jarmark bożonarodzeniowy w Niemczech" i agresywnie się zachowują. Film opublikowała między innymi posłanka PiS Anita Czerwińska. I choć samo nagranie jest prawdziwe, to zbudowana na nim opowieść już nie.

Muzułmanie "otoczyli jarmark bożonarodzeniowy"? Co pokazuje film z Niemiec

Muzułmanie "otoczyli jarmark bożonarodzeniowy"? Co pokazuje film z Niemiec

Źródło:
Konkret24

Nie tylko politycy opozycji, ale i koalicji rządzącej zarzucają Włodzimierzowi Czarzastemu, że jego pomysł stosowania "weta marszałkowskiego" to "niekonstytucyjna zamrażarka". Prawnicy potwierdzają, że to może to budzić wątpliwości.

Weto marszałkowskie. Czy Sejmowi grozi "niekonstytucyjna zamrażarka"?

Weto marszałkowskie. Czy Sejmowi grozi "niekonstytucyjna zamrażarka"?

Źródło:
Konkret24

Oburzenie internautów wywołują posty z nagraniem rzekomego zajścia w kieleckim kościele. Miał do niego wejść półnagi obcokrajowiec i grozić zebranym tam wiernym. Niektórych bulwersuje fakt, że media milczą o tym wydarzeniu. A milczą, bo to się nie zdarzyło.

Somalijczyk "groził wiernym w kościele"? Uwaga na ten film

Somalijczyk "groził wiernym w kościele"? Uwaga na ten film

Źródło:
Konkret24

"Uciszacie katolików", "komunizm wrócił" - tak reagowali internauci na doniesienia, jakoby w Toruniu policja zatrzymała mężczyznę za uczestnictwo w publicznym różańcu. Moment zatrzymania widać na publikowanym w mediach społecznościowych nagraniu. Jednak to nie modlitwa była przyczyną reakcji funkcjonariuszy.

Zatrzymany za "udział w publicznym różańcu"? Dlaczego policja tak zareagowała

Zatrzymany za "udział w publicznym różańcu"? Dlaczego policja tak zareagowała

Źródło:
Konkret24