Tydzień po wyborach, 22 października w programie "Kawa na ławę" w TVN24 politycy dyskutowali o stanie finansów państwa. Marcin Horała, poseł PiS oraz wiceminister funduszy i polityki regionalnej, mówił, że "kondycja finansów publicznych w Polsce jest bardzo dobra". Na co wicemarszałek Sejmu z PSL Piotr Zgorzelski - zwracając się do wiceministra Horały - odparł: "To wy doprowadziliście do sytuacji, że polski parlament stracił kontrolę nad wydatkowaniem środków budżetowych, tworząc różnego rodzaju fundusze". Ten wątek kontynuowała Joanna Scheuring-Wielgus z Nowej Lewicy. "Czy pan wie, że covid już się skończył, a fundusz covidowy nadal funkcjonuje i nadal są wydawane pieniądze z funduszu covidowego? Czy pan o tym wie?" – zapytała Marcina Horałę. "I to nie są pieniądze wydawane na pomoc ludziom, którzy zachorowali na covid, tylko na... nie wiem... kupowanie jakiegoś boiska... różne rzeczy" – dodała.
Rzeczywiście: te pieniądze są wydawane "na różne rzeczy" niemające związku z COVID-19. Potwierdza to najnowszy plan finansowy na 2023 rok Funduszu Przeciwdziałania COVID-19, który Konkret24 otrzymał 24 października z Centrum Informacyjnego Rządu. CIR zastrzegł, że "plan finansowy na 2023 r. w dalszej części roku może ulegać kolejnym zmianom".
W tym roku z owego funduszu rząd Zjednoczonej Prawicy planuje wydać ponad 40 mld zł - znikoma część z tego ma związek ze skutkami pandemii.
Covidowy szyld funduszu
Najpierw wyjaśnijmy: Fundusz Przeciwdziałania COVID-19 utworzono na mocy ustawy z 31 marca 2020 roku o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw. Jest funduszem zarządzanym przez Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK); nie jest uwzględniany w ustawie budżetowej, a więc nie podlega kontroli parlamentarnej. Dochody funduszu covidowego pochodzą głównie z emisji obligacji BGK, dotacji budżetowych i funduszy europejskich.
Według pierwotnie uchwalonej na początku pandemii ustawy pieniądze z tego funduszu miałby być wykorzystywane na: finansowanie lub dofinansowanie realizacji zadań związanych z przeciwdziałaniem COVID-19; zwrot wydatków poniesionych na realizację zadań związanych z przeciwdziałaniem COVID-19; udzielanie pożyczek, wykup obligacji i odsetek. Ale w miarę upływu czasu, w kolejnych nowelizacjach ustawy z 31 marca 2020 roku do zadań związanych z przeciwdziałaniem skutkom pandemii zaliczono też: - dopłaty do czynszów udzielane przez gminy najuboższym mieszkańcom oraz dofinansowanie Rządowego Funduszu Rozwoju Mieszkalnictwa; - wsparcie na inwestycyjne zadania dla jednostek samorządu terytorialnego; - wsparcie dla samorządowych instytucji kultury; - dofinansowanie remontów szkół i wyposażenia ich w pomoce dydaktyczne; - dofinansowanie działalności polskich szkół za granicą.
Na mocy uchwalonych w październiku i grudniu 2022 roku czterech ustaw fundusz finansuje też wszystkie dodatki i rekompensaty związane ze wzrostem cen paliw i energii elektrycznej oraz zakupem węgla po preferencyjnych cenach (te wzrosty cen są m.in. skutkiem inwazji Rosji na Ukrainę). "Co deficyt węgla ma wspólnego z pandemią, trudno się domyślić" - mówił w Sejmie poseł KO Jacek Protas. Jak zauważył Krystian Kamiński z Konfederacji: "pozabudżetowy fundusz covidowy staje się złotą kieszenią pana premiera Morawieckiego, kieszenią bez dna".
Ponad 22 mld zł na dodatki i rekompensaty. 17 mld zł dla samorządów
Rekompensaty i dodatki związane z kryzysem energetycznym - jak wynika planu finansowego funduszu na 2023 rok - pochłoną co najmniej 22,4 mld zł. Stanowi to 55 proc. całości wydatków funduszu Fundusz Przeciwdziałania COVID-19, które w tym roku mają wynieść 40,3 mld zł. Z tego przeznaczono m.in.: - 13,2 mld zł na rekompensaty dla wytwórców energii za obniżenie cen energii; - 4,9 mld zł na rekompensaty za stosowanie maksymalnej ceny energii; - 2,3 mld zł dla firm ciepłowniczych za stosowanie średniej ceny wytwarzania ciepła, - 854 mln zł jako rekompensaty dla dostawców gazu.
Również z funduszu covidowego rząd rozdaje pieniądze samorządom w ramach programu Polski Ład - konkretnie: z Programu Inwestycji Strategicznych. Na ten cel przeznaczono w tym roku prawie 17 mld zł - to ponad 42 proc. wszystkich wydatków funduszu. Samorządy występują o pieniądze na konkretne inwestycje, a rząd decyduje, czy chce je sfinansować. Na co idą te pieniądze?
Portal Samorządowy 12 października opublikował wyniki ósmej edycji naboru wniosków o dofinansowanie z Programu Inwestycji Strategicznych. Maksymalna kwota dofinasowania, o którą mogły się ubiegać samorządy, wynosiła 30 mln zł. I tak np.: - Płońsk dostał pieniądze na sfinansowanie budowy stadionu; - Tomaszów Mazowiecki – na realizację inwestycji "termy Niebieskie Źródła"; - Piekary Śląskie – na budowę basenu; - we Włocławku zostanie za to zrekonstruowany chodnik na stalowym moście.
W poprzednich latach - co szeroko opisywaliśmy w Konkret24 - ze środków Funduszu Przeciwdziałania COVID-19 przekazanych na Program Inwestycji Strategicznych oraz Rządowy Program Inwestycji Lokalnych samorządy także finansowały przeróżne inwestycje, które nie miały związku z pandemią koronawirusa. Na przykład przeznaczono: - 5,5 mln zł – na budowę 1600-metrowej drogi rowerowej i wiaty spoczynkowej dla rowerzystów razem z samoobsługową stacją obsługi rowerów w Prudniku (woj. opolskie); - 4,9 mln zł - na budowę Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego dla Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Sokołowie Podlaskim (mazowieckie); - 4,7 mln zł - tyle powiat sokołowski dał na rozbudowę drogi powiatowej; - 4,5 mln zł – na budowę Regionalnego Centrum Patriotyzmu im. Marii i Lecha Kaczyński w Chocianowie (dolnośląskie); - 2,8 mln zł – na budowę "Ogrodów Pielgrzyma" w Wadowicach (małopolskie); - 2,2 mln zł – na budowę platformy widokowej i trasy rowerowej na górze Trojak w Lądku-Zdroju (dolnośląskie).
Lecz nie tylko samorządy otrzymują pieniądze z tego funduszu. W 2022 roku 443 mln zł z niego przeznaczono na wsparcie dla producentów loch, a prawie 165 mln zł poszło na szkolne "Laboratoria Przyszłości", czyli wyposażenie szkół w sprzęt komputerowy.
CZYTAJ W KONKRET24: Co mają wspólnego wydatki na węgiel, lochy i wieżę widokową? Źródło: fundusz covidowy
Wydatki funduszu maleją, ale zadłużenie rośnie
Dane publikowane przez zarządzający funduszem covidowym Bank Gospodarstwa Krajowego pokazują, że wydatki funduszu maleją, ale wciąż są wysokie. W 2020 roku wyniosły prawie 93 mld zł, w 2021 roku - 48 mld zł, a plan na ten rok przewiduje je na poziomie 40,3 mld zł.
W sumie, od utworzenia funduszu do końca 2022 roku, rząd Zjednoczonej Prawicy wydał w jego ramach 184,7 mld zł. Z tegorocznymi wydatkami będzie to niemal 225 mld zł.
Tymczasem zadłużenie funduszu rośnie. Na koniec 2022 roku jego zobowiązania z tytułu emisji obligacji wynosiły 149 377 444 000 zł , na koniec pierwszego półrocza 2023 roku – już 165 986 625 000 zł. Wynika to z samej konstrukcji wpływów funduszu: większość pochodzi z emisji państwowych obligacji, czyli z długu, jaki BGK zaciąga u instytucji kupujących te obligacje. Tegoroczne wpływy funduszu mają wynieść prawie 32 mld zł, z czego 18,3 mld (57 proc.) to wpływy z emisji obligacji.
Według wyliczeń ministerstwa finansów zobowiązania funduszu - czyli jego zadłużenie - w 2026 roku mogą wynieść nawet 249,9 mld zł.
OGLĄDAJ W "CZARNO NA BIAŁYM" W TVN24 GO: "Fundusz za długi"
"Wehikuł do omijania konstytucyjnego progu długu publicznego"
Od początku fundusz covidowy budził zastrzeżenia. Kilka miesięcy po jego powołaniu dr hab. Beata Kucia-Guściora, profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, w opracowaniu "Fundusz Przeciwdziałania COVID-19 – antidotum finansowe na czas pandemii" zwracała uwagę na małą transparentność wydawania publicznych środków. "Nawet zakres przeznaczenia środków, ich poziomu i proporcji wykorzystania nie jest w pełni upubliczniony" - pisze ekspertka. Jak podkreśla prof. Kucia-Guściora, ten fundusz stanowi "kolejny wehikuł do omijania konstytucyjnego progu długu publicznego".
Do krytyków funduszu należy dr Sławomir Dudek, prezes i główny ekonomista Instytutu Finansów Publicznych. Jak tłumaczył w reportażu "Fundusz za długi" emitowanym w "Czarno na białym" w TVN24, "jest to fundusz wydatków wszelakich". Były burmistrz Wadowic Mateusz Klinowski w tym samym materiale stwierdził, że "jest to kasa partyjna dla swojaków". Na dowód autor reportażu przytaczał dane Najwyższej Izby Kontroli, według której zdecydowanie najwięcej pieniędzy dostały województwa, w których największe poparcie miała partia rządząca.
NIK po kontroli wykonania budżetu państwa na 2022 rok "negatywnie oceniła zarządzanie przez Prezesa Rady Ministrów Funduszem Przeciwdziałania COVID-19, a także działania podejmowane w tym zakresie przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, w okresie od kwietnia 2020 r. do czerwca 2022 r."
Autorka/Autor: Piotr Jaźwiński
Źródło: Konkret24