"Podwójny rocznik" wychodzi ze szkół. Czy wszyscy znajdą miejsce w szkołach średnich?

W poniedziałek rozpoczynają się egzaminy maturalnetvn24

W 2019 roku w kolejce do liceów, techników i szkół branżowych ustawią się nie tylko absolwenci gimnazjów, ale także VIII klas szkół podstawowych. Łącznie ponad dwukrotnie więcej kandydatów niż rok wcześniej. Czy wystarczy dla nich miejsc, klas i nauczycieli? Jak do przyjęcia "podwójnego rocznika" przygotowują się szkoły? Raport Konkret24.

Półtora roku po wprowadzeniu reformy nadejdzie jeden z najważniejszych momentów dla oceny jej działania. Z końcem roku szkolnego 2018/2019 naukę w szkołach zakończą zarówno uczniowie VIII klas szkół podstawowych, jak i III klas gimnazjów. Dla tych ostatnich placówek będzie to także oznaczało koniec istnienia w obecnym systemie.

Powstanie tzw. "podwójnego rocznika" oznacza, że zamiast 358 tys. absolwentów, tak jak to miało miejsce na koniec ostatniego roku szkolnego, w kolejce do szkół ponadgimnazjalnych i ponadpodstawowych ustawi się ponad 727 tys. uczniów. Będą musieli wybrać między liceum ogólnokształcącym, technikum i szkołą branżową I stopnia, która w myśl reformy zastąpiła szkoły zawodowe.

Ta sytuacja spotka młodzież z roczników 2003 (absolwenci gimnazjów), 2004 (kończący VIII klasę podstawówki) i niewielką grupę uczniów z rocznika 2005, którzy poszli do szkoły w wieku 6 lat.

Pod koniec grudnia zapytaliśmy wszystkie wojewódzkie kuratoria oświaty, czy szkoły są gotowe na przyjęcie ponad dwukrotnie większej liczby uczniów. Mimo że w tym momencie posiadają one wyłącznie szacunkowe dane dotyczące rekrutacji 2019/2020, na ich podstawie można sformułować pewne prognozy. Będziemy je w przyszłości uzupełniać o oficjalne, ostateczne dane.

Minister edukacji o rekrutacji do szkół średnich w 2019 roku
Minister edukacji o rekrutacji do szkół średnich w 2019 roku

Obawa nr 1: nie starczy miejsc

Na nasze pytania odpowiedziało wszystkie 16 kuratoriów oświaty. W niemal każdej odpowiedzi podkreślano, że oficjalne dane dotyczące liczby miejsc, jakie będą przygotowane dla kandydatów w rekrutacji na rok szkolny 2019/2020, nie są jeszcze dostępne. Wszystkie placówki mają czas na zgłaszanie liczby otwieranych przez siebie oddziałów do końca lutego. Z tego powodu przesłane wyliczenia bazują głównie na ankietach, jakie kuratoria rozsyłały do szkół celem sprawdzenia przygotowania do przyjęcia "podwójnego rocznika". Takich prognozowanych danych na tę chwilę nie były w stanie dostarczyć kuratoria w Gdańsku, Opolu, Krakowie, Poznaniu, Warszawie.

Nie licząc więc województw pomorskiego, opolskiego, małopolskiego, wielkopolskiego i mazowieckiego, aktualnie w ostatnich klasach szkół podstawowych i gimnazjów uczy się 416 992 uczniów. Jak podkreślano w kilku odpowiedziach przesłanych przez kuratoria, ta liczba najprawdopodobniej nie będzie jednak tożsama z liczbą absolwentów (ze względu np. na nieukończenie klasy, migrację absolwentów do innych województw czy poza granice kraju).

Niezależnie od tego, w rekrutacji na rok szkolny 2019/2020 w skali kraju w szkołach średnich miejsc wystarczy dla wszystkich kandydatów. Przewidywana łączna liczba miejsc z 11 województw wynosi niemal 440 tys. Tak duża nadwyżka w stosunku do liczby absolwentów wynika między innymi z faktu, że w województwach podkarpackim i śląskim przewidziano o ponad 10 tys. miejsc więcej niż wynosi przypuszczalna liczba kandydatów.

Podkreślany przez Ministerstwo Edukacji Narodowej fakt stworzenia wystarczającej liczby miejsc dla kandydatów do szkół średnich nie jest jednak dla rodziców i samych uczniów przejrzystą statystyką. Wysokie nadwyżki chociażby w województwach podkarpackim i śląskim powodują, że dane dla całego kraju powinny być zestawiane z wyliczeniami dla konkretnych województw.

Liczby rekrutacji 2019/2020 z podziałem na województwaKonkret24

Na edukacyjnej mapie można zauważyć, że w trzech województwach liczba przygotowanych miejsc jest mniejsza niż uczniów aktualnie uczących się w ostatnich klasach. Zwróciliśmy się do kuratoriów w Szczecinie, Bydgoszczy i Wrocławiu z pytaniem, czy są przygotowane na ewentualną nadwyżkę kandydatów względem dostępnych miejsc w szkołach ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych.

W odpowiedzi rzecznik Zachodniopomorskiego Kuratorium Oświaty Małgorzata Duras poinformowała, że "miasta Szczecin, Koszalin i Świnoujście oraz powiaty myśliborski, świdwiński, wałecki i stargardzki stwarzają liczbę miejsc równą lub większą od liczby absolwentów szkół podstawowych i gimnazjalnych, co stanowi 38 proc. spośród wszystkich powiatów woj. zachodniopomorskiego. Pozostałe 62 proc. powiatów planuje utworzyć mniejszą liczbę miejsc w szkołach w stosunku do liczby absolwentów. Jest to spowodowane bliskością dużych miast – Szczecina i Koszalina, w których wielu uczniów ościennych powiatów kontynuuje naukę. Organy prowadzące deklarują jednak, że w związku z tym, że dysponują wolnymi miejscami cały czas jest możliwość stworzenia dodatkowych oddziałów jeżeli będą chętni, bez ryzyka dwuzmianowości".

Dyrektor Wydziału Organizacyjnego Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy odnosząc się do naszego pytania, podkreślił, "że na terenie naszego województwa, oprócz szkół samorządowych, są również szkoły resortowe i niepubliczne, które również będą prowadzić rekrutacje".

"Podane liczby dotyczą szkół publicznych, które odpowiedziały na ankietę kuratorium oświaty. Ankieta nie objęła szkół niepublicznych i specjalnych. Ankietowane szkoły na rok szkolny 2018/2019 przyjęły 21 660 uczniów, podczas gdy gimnazja ukończyło 23 568 uczniów. Pozostali, czyli blisko 2000 uczniów, trafiło do szkół niepublicznych i specjalnych. Tak jest co roku i z pewnością tak będzie w roku 2019. Nie ma powodu do obaw. Dla każdego absolwenta szkoły podstawowej i gimnazjum będzie miejsce w szkole ponadpodstawowej lub ponadgimnazjalnej" - napisała Krystyna Kaczorowska, rzecznik prasowy Kuratorium Oświaty we Wrocławiu.

Obawa nr 2: podwójni kandydaci na jedno miejsce

Liczba miejsc zostanie odpowiednio zwiększona, ale samych szkół nie przybędzie. To jeszcze niedawno wywoływało dużo pytań dotyczących zdwojonej liczby kandydatów do klas w tych samych placówkach. Rodzice bali się, że konkurencja będzie dwa razy większa, a tym samym szansa ich dziecka na dostanie się do wymarzonej klasy w szkole tzw. "pierwszego wyboru" mniejsza. Te obawy zostały jednak rozwiane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, a komunikaty resortu znajdują potwierdzenie w przesłanych nam danych.

Zgodnie z liczbami oszacowanymi przez MEN, z końcem roku szkolnego 2018/2019 szkoły podstawowe opuści ok. 377 tys. uczniów, a gimnazja ok. 350 tys. Nie oznacza to jednak podwojenia konkurencji o miejsca w liceach, technikach i szkołach branżowych, ponieważ wszystkie te placówki będą prowadziły osobną rekrutację dla uczniów podstawówek i osobną dla byłych gimnazjalistów. Liczba kandydatów na jedno miejsce w przyszłej klasie nie zmieni się więc diametralnie.

Dokładne liczby z podziałem na przygotowywane miejsca w obu rekrutacjach przesłało nam dziewięć kuratoriów. Wynika z nich, że w województwach dolnośląskim, kujawsko-pomorskim, lubelskim, lubuskim, łódzkim, podkarpackim, podlaskim, warmińsko-mazurskim i świętokrzyskim VIII klasę szkoły podstawowej skończy ok. 155 tys. uczniów (przy 100 proc. zdawalności), dla których przewidziano prawie 162 tys. miejsc w rekrutacji. W przypadku gimnazjów będzie to maksymalnie 153 tys. absolwentów, którzy będą walczyć o prawie 160 tys. miejsc.

Dwie rekrutacje, dwa programy, trzy możliwości

Prowadzenie osobnych rekrutacji, a w rezultacie stworzenie osobnych klas dla obu grup kandydatów w obrębie jednej szkoły, ma konkretne powody. Absolwenci podstawówek i gimnazjów będą przyjmowani do liceów, techników i szkół branżowych na podstawie różnych egzaminów. Ci drudzy będą musieli zmierzyć się przykładowo z historią, wiedzą o społeczeństwie i przedmiotami przyrodniczymi, których absolwenci podstawówek nie znajdą w swoich arkuszach egzaminu ósmoklasisty. Inna jest również podstawa programowa realizowana dla obu grup, mimo że będą się one uczyć teoretycznie w tej samej szkole w tym samym budynku.

Absolwenci VIII klas podstawówek od początku roku szkolnego 2019/2020 będą mogli wybierać między czteroletnim liceum ogólnokształcącym, pięcioletnim technikum i branżową szkołą I stopnia prowadzoną specjalnie dla nich, podczas gdy byli gimnazjaliści (zgodnie z poprzednimi zasadami) spędzą trzy lata w liceum lub cztery w technikum, chyba że wybiorą szkołę branżową I stopnia, która jednak będzie prowadzona inaczej niż dla byłych ósmoklasistów.

Typy szkół do wyboru w rekrutacji 2019/2020MEN

Obawa nr 3: Nie wszyscy załapią się do liceów

Kwestia podwójnej rekrutacji prowadzonej równolegle dla obu roczników odpowiada też na pytania rodziców, którzy niepokoili się, że ich dzieci będą miały utrudniony dostęp do konkretnego typu szkoły. Obawiali się, że uczeń, który chciałby pójść np. do liceum ogólnokształcącego, ale z powodu zbyt słabych wyników z egzaminu nie dostałby się do wybranego "ogólniaka", będzie zmuszony wybrać technikum lub zawodówkę.

W tym roku, mimo "podwójnego rocznika", szansa na dostanie się ucznia do liceum, technikum lub szkoły branżowej będzie - w skali kraju - statystycznie bardzo podobna jak w rekrutacji 2018/2019. Są jednak województwa, w których liczba oddziałów (np. o konkretnym profilu) zostanie zmniejszona. Przykładowo w województwie wielkopolskim na początku obecnego roku szkolnego dla absolwentów gimnazjów oferowano 419 oddziałów w liceach, 461 w technikach i 225 w szkołach branżowych. Z szacunków Kuratorium Oświaty w Poznaniu wynika, że w nadchodzącej rekrutacji uczniowie dostaną do wyboru o 11 mniej oddziałów licealnych, 3 klasy mniej w technikach, ale jednocześnie liczba oddziałów w szkołach branżowych wzrośnie o o 37.

Podwójny rocznik. Uczniowie niewiele wiedzą o tym, czy będą dla nich miejsca
Podwójny rocznik. Uczniowie niewiele wiedzą o tym, czy będą dla nich miejscaFakty w Południe

Zupełnie inną kwestią jest natomiast obawa rodziców, że trudniej może być się dostać do najlepszych, najbardziej prestiżowych liceów i techników. Rzeczywiście, takie zagrożenie wynika z faktu, że placówki zmuszone do otwarcia tej samej liczby oddziałów dla absolwentów podstawówek i gimnazjów często łącznie otworzą więcej klas, jednak dla konkretnego typu kandydatów miejsc będzie mniej.

Przykładem może być Technikum nr 7 w Nowym Sączu - najlepsza tego typu placówka w zeszłorocznym Rankingu "Perspektyw". Rok temu dla absolwentów gimnazjów otwarto tam 6 klas. W nadchodzącej rekrutacji łącznie otworzy się 10 oddziałów, jednak dla samych kandydatów z egzaminem gimnazjalisty w porównaniu z zeszłym rokiem technikum zaproponuje jedną klasę (ok. 30 osób) mniej. Oznacza to, że kilkudziesięcioro uczniów, którzy jeszcze w 2018 roku dostaliby się do tej szkoły ponadgimnazjalnej, na rok szkolny 2019/2020 będzie zmuszonych szukać miejsca w placówkach o niższej renomie. Ten skutek kumulacji roczników jest zauważalny w wielu renomowanych polskich szkołach ponadgimnazjalnych.

Obawa nr 4: szkoły nie są z gumy

Niektórzy przeciwnicy reformy podkreślają, że "szkoły nie są z gumy" i że o ile miejsc w klasach powinno wystarczyć, o tyle samego miejsca w budynku szkoły będzie zdecydowanie mniej (uczniów będzie ok. dwa razy więcej). Chodzi przede wszystkim o wolne klasy do prowadzenia zajęć, dostępność sal gimnastycznych, ale i komfort przebywania na szkolnych korytarzach.

Dla zespołów szkół, w których aktualnie prowadzone są gimnazja, problem nie będzie aż tak widoczny, ponieważ po wygaszeniu tego typu placówek szkoły ponadpodstawowe i ponadgimnazjalne zajmą klasy zwolnione przez gimnazja. Do takiej zamiany dojdzie m.in. w warszawskim XIV Liceum im. Stanisława Staszica. - Jesteśmy w komfortowej sytuacji - mówi w rozmowie z Konkret24 Regina Lewkowicz, dyrektor najlepszego liceum 2019 w Rankingu "Perspektyw". - Wraz z końcem tego roku szkolnego w naszym budynku wygaszamy gimnazjum i w jego miejsce przyjmujemy uczniów po VIII klasie szkoły podstawowej.

Liczymy się jednak z tym, że nasze liceum może być bardziej oblegane. Po raz pierwszy otworzymy jednocześnie 14 oddziałów licealnych, więc może sam ten fakt zachęci więcej uczniów do wybierania naszej szkoły. Regina Lewkowicz

- Problem mogą mieć te szkoły, które nie były w zespołach szkół i prowadziły tylko licea. My szacujemy, że większa liczba uczniów będzie starała się o miejsce w naszym liceum, ale najważniejsza zasada się nie zmienia. Dostaną się absolwenci z najlepszymi wynikami - dodaje Lewkowicz.

W gorszej sytuacji są szkoły, które w swoich budynkach będą musiały zmieścić więcej uczniów na tej samej przestrzeni. W ich kontekście mówi się m.in. o wynajęciu nowych sal, a nawet całych budynków. Taka sytuacja spotka przykładowo VI Liceum Ogólnokształcące w Gdyni, gdzie już rozpoczęto przygotowania do przyjęcia większej liczby uczniów.

- W roku szkolnym 2019/2020 otworzymy pięć oddziałów dla absolwentów podstawówek i pięć dla byłych gimnazjalistów, czyli dziesięć zamiast dotychczasowych sześciu. Powinniśmy jednak przejść tę rekrutację dosyć gładko. Powodem tego jest fakt, że nasz budynek w przeszłości mieścił już podobną liczbę uczniów - komentuje tę sytuację dyrektorka gdyńskiego liceum Ewa Śliwińska. - Aktualnie jest u nas 500 uczniów, a od września będzie ich około 600. Oczywiście czasy się zmieniły. To, że kiedyś mieściliśmy nawet 23 oddziały, nie oznacza, że teraz będzie komfortowo.

Aktualnie szukamy wolnych pomieszczeń w szkole, które dałoby się przekształcić z powrotem w sale lekcyjne. Mamy kilka takich sal, na przykład takie, w których teraz stoją szafki dla uczniów, a będzie można urządzić tam klasy. Ewa Śliwińska

- Miasto po konsultacjach z nami podjęło decyzję, żeby otworzyć tyle samo oddziałów dla absolwentów podstawówek i gimnazjów, więc tak zrobimy. Generalnie mam dużo wątpliwości, ale też nie jestem tym przerażona - podsumowuje.

Przykładem szkoły, dla której rekrutacja "podwójnego rocznika" stanowi prawdziwe wyzwanie, jest III Liceum Ogólnokształcące we Wrocławiu. Michał Głowacki, dyrektor placówki, wyjaśnia, skąd biorą się problemy. - W przeciwieństwie do Zespołów Szkół u nas nie będzie lżej. Jesteśmy szkołą obleganą, popularną na naszym lokalnym rynku wrocławskim, a nasz budynek jest mały - mówi dyrektor w rozmowie z Konkret24.

- W ostatnich latach mieliśmy stale 18 oddziałów. Na każdym poziomie (w liceach przed reformą było ich trzy - red.) mieliśmy sześć klas, odpowiadających naszym sześciu profilom. Z tych sześciu cztery profile stanowią podstawowy trzon kształcenia oferowany przez szkołę. W ostatniej rekrutacji zmniejszyliśmy "profilaktycznie" nabór, przyjmując tylko pięć oddziałów, żeby przygotować dodatkowe miejsce na przyjęcie "podwójnego rocznika" - tłumaczy. - Teraz jesteśmy w stanie przyjąć maksymalnie osiem, po cztery dla absolwentów podstawówek i cztery dla byłych gimnazjalistów. To spowoduje oczywiście pewne przepełnienie, w szkole będzie 19 klas (osiem nowo przyjętych, pięć na poziomie drugim, sześć na poziomi trzecim - red.), o jedną więcej niż pierwotnie, ale chcemy dzięki temu zachować ciągłość naszych czterech kluczowych profili.

Aktualnie nasza infrastruktura jest wykorzystana w 120%, od nowego roku szkolnego będzie to pewnie 140%. Nie mamy na przykład wystarczającej infrastruktury sportowej. Mamy jedną salę gimnastyczną z lat 50./60. ubiegłego wieku, w której będziemy musieli pomieścić zajęcia dla wszystkich oddziałów. Michał Głowacki

Obawa nr 5: późniejszy koniec zajęć

Inną kwestią, która może być przeszkodą dla dyrektorów w prawidłowym wypełnieniu założeń reformy, jest niewystarczająca liczba nauczycieli. Podwojenie klas, realizujących dwie różne podstawy programowe, ale funkcjonujących w obrębie jednej szkoły, oznaczać może zwiększenie obowiązków dla nauczycieli. Ta problematyczna kwestia może być rozwiązana przez dyrektorów szkół na co najmniej trzy sposoby.

Pierwszym jest zatrudnienie nowych nauczycieli, co jednak wiąże się ze znacznym wzrostem kosztów prowadzenia placówki w najbliższych latach. Innym wyjściem, sugerowanym już przez niektórych dyrektorów, jest konieczność wydłużenia lekcji dla niektórych klas. Może to oznaczać, że uczniowie będą zmuszeni przebywać w szkole nawet do późnych godzin popołudniowych.

Wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska przyznawała w rozmowie z TVN24, że w tym kontekście w stołecznych placówkach jako absolutną ostateczność rozważa się nawet rozpoczęcie nauki w soboty. Pod koniec grudnia MEN wydało oświadczenie, w którym zapewniało, że "nie ma i nie będzie konieczności organizowania obowiązkowych lekcji w soboty".

Problemy po reformie edukacji
Problemy po reformie edukacjitvn24

- Nie planuję zatrudniać nowych nauczycieli, przynajmniej nie na etat, ewentualnie na pojedyncze godziny. Tak naprawdę jednak wszystko wyjdzie, kiedy zamkniemy arkusz organizacyjny na przyszły rok. Konieczność uzupełnienia kadry według naszych wyliczeń wystąpi za to w roku szkolnym 2020/2021 - mówi nam Ewa Śliwińska z liceum w Gdańsku. - Nie chcemy też wydłużać godzin zakończenia zajęć, np. po godzinie 16-tej, ponieważ wielu uczniów i uczennic dojeżdża do naszej szkoły spoza Gdyni. Tak samo nie planujemy prowadzić nauki w soboty. Na pewno to wszystko będzie dla nas bardziej uciążliwe, bo opuści nas 6 oddziałów, a przyjmiemy 10, ale nie chcemy, żeby to biło w uczniów - dodaje.

Prowadzona przez Michała Głowackiego placówka potrzebuje "minimum dwóch lub trzech dodatkowych sal". - Mamy zapewne dwa wyjścia. Jednym jest na przykład wydłużenie zajęć o jedną, dwie lekcje. Zamiast o 16:30 uczniowie będą kończyć o 17:30. Inną opcją jest wykorzystanie miejsca w zaprzyjaźnionych instytucjach zewnętrznych. Myślimy o podnajęciu sal w pobliskiej podstawówce albo w pomieszczaniach pobliskiej parafii - wymienia dyrektor wrocławskiego III LO. - W dużych salach katechetycznych nasi uczniowie od lat piszą już np. maturę, ponieważ nie mamy odpowiedniej sali audytoryjnej - dodaje.

Teraz planuję poprosić proboszcza, żebyśmy mogli też prowadzić lekcje "na parafii". Do parafii trzeba jednak trochę przejść, więc jest to na pewno obniżenie jakości i komfortu dla uczniów, ale alternatywą jest m.in. nauka w sobotę, a tego bardzo chcielibyśmy uniknąć. Michał Głowacki

O sytuację nauczycieli w kontekście rekrutacji "podwójnego rocznika" zapytaliśmy też Związek Nauczycielstwa Polskiego. - Dla szkół będzie to bardzo trudny rok i ogromne wyzwanie organizacyjne - odpowiada rzecznik ZNP Magdalena Kaszulanis.

Wygaszane będą gimnazja, uczący tam nauczyciele stracą miejsce pracy, a nie zawsze będą mogli ją znaleźć w ośmioletnich podstawówkach czy liceach. Jest to jeden z negatywnych skutków reformy edukacji. Magdalena Kaszulanis

- Generalnie nie będzie łatwo od strony organizacyjnej. Jakość warunków nauki i pracy ulegnie, niestety, pogorszeniu - podsumowuje dyrektor Michał Głowacki. - Niemniej, dzięki naszym dotychczasowym przygotowaniom, ujemny efekt zmiany zostanie w jakimś stopniu zminimalizowany. Liczymy, że nasi uczniowie i rodzice przyjmą wszystkie niedogodności ze zrozumieniem. Myślę, że dla naszych władz oświatowych ta sytuacja stanie się dodatkowym argumentem przemawiającym za przyspieszeniem od dawna projektowanej rozbudowy szkoły. Patrzymy więc z optymizmem w najbliższą przyszłość.

Autor: Michał Istel / Źródło: Konkret24; zdjęcie tytułowe: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości

Sprawa Ryszarda Cyby, skazanego za zabicie działacza PiS, to przykład, jak można robić politykę, budując wśród wyborców poczucie zagrożenia. Niekoniecznie w zgodzie z prawdą i faktami. A także jak brak reakcji na fakty rodzi fałsz, który trudno powstrzymać - nawet jeśli wszystko zrobiono zgodnie z procedurami.

"Więzienie opuścił morderca". Kalendarium szerzenia paniki

"Więzienie opuścił morderca". Kalendarium szerzenia paniki

Źródło:
Konkret24

Nagranie z manifestacji jest prawdziwe, wśród demonstrantów jest wiele osób o ciemnej karnacji. Publikując ten film, Sławomir Mentzen straszy "powstawaniem nowych meczetów i zdejmowaniem krzyży". Wyjaśniamy, na czym polega manipulacja lidera Konfederacji.

Mentzen: "tak wygląda Warszawa". Manipuluje

Mentzen: "tak wygląda Warszawa". Manipuluje

Źródło:
Konkret24

Na kolejnych spotkaniach z wyborcami i w kolejnych wypowiedziach publicznych kandydat PiS na prezydenta Karol Nawrocki powtarza te same twierdzenia - nie zawsze zgodne z prawdą. Niektóre powtarza szczególnie chętnie i często.

Dziesięć nieprawd Karola Nawrockiego

Dziesięć nieprawd Karola Nawrockiego

Anna Bryłka z Konfederacji twierdzi, że "cały czas zwiększa się liczba wydawanych zezwoleń na pracę" cudzoziemcom. Według polityków koalicji rządzącej jest odwrotnie. Kto ma rację? Sprawdziliśmy statystyki.

Zezwoleń na pracę dla cudzoziemców więcej czy mniej? Mamy dane

Zezwoleń na pracę dla cudzoziemców więcej czy mniej? Mamy dane

Źródło:
Konkret24

"Unijna złodziejka!", "zamordyzm", "źle się to kojarzy" - tak internauci komentują nową inicjatywę unijną. Twierdzą, że Komisja Europejska będzie mogła przejmować prywatne oszczędności obywateli i przeznaczać je jako inwestycje w swoje projekty. Przekaz powtarzają politycy prawicy. Jest fałszywy.

UE szykuje "zamach na oszczędności"? Chodzi o pewną strategię

UE szykuje "zamach na oszczędności"? Chodzi o pewną strategię

Źródło:
Konkret24

Sławomir Mentzen opowiada na spotkaniach z wyborcami, że stopień przestępczości w Niemczech gwałtownie wzrósł po napływie imigrantów - i jako "dowód" zestawia dane dotyczące Algierczyków i Japończyków. Choć istnieją takie liczby, to jednak takie ich przedstawienie jest manipulacją i wprowadzaniem opinii publicznej w błąd.

Mentzen woli Japończyków od Algierczyków. I manipuluje

Mentzen woli Japończyków od Algierczyków. I manipuluje

Źródło:
Konkret24

"Wzruszające", "serce ściska", "szacunek dla pieska" - komentują internauci zdjęcia mające pokazywać uroczystość pożegnania policyjnego psa w jednej z jednostek. To obrazy wprawdzie poruszające, ale nieprawdziwe.

"Niewdzięczna służba, dzięki piesku". Pogrzeb, którego nie było

"Niewdzięczna służba, dzięki piesku". Pogrzeb, którego nie było

Źródło:
Konkret24

- Singapur wydaje znacznie mniej niż Polska, a mimo to ma znacznie lepszy system ochrony zdrowia - przekonuje Sławomir Mentzen, kandydat Konfederacji na prezydenta RP. Wyjaśniamy, czego nie mówi o singapurskim systemie, a co powinniśmy o nim wiedzieć, by się z nim porównywać.

Mentzen porównuje Singapur do Polski. O czym nie mówi?

Mentzen porównuje Singapur do Polski. O czym nie mówi?

Źródło:
Konkret24

Europoseł PiS Piotr Mueller alarmuje, że Unia Europejska planuje zabronić wymiany różnych części auta, jeśli dojdzie do ich usterki. Twierdzi, że nowe samochody będą musiały iść na złom. Uspokajamy: to nieprawda.

Piotr Mueller: nowe auto trzeba będzie oddać na złom. Nieprawda

Piotr Mueller: nowe auto trzeba będzie oddać na złom. Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Antyimigrancki hejt wzbudza rozpowszechniane w mediach społecznościowych - między innymi przez polityków PiS - nagranie z Wrocławia. Widać na nim gromadzących się na ulicy cudzoziemców, a ironiczny opis głosi, że to "przyjazd inżynierów". Politycy opozycji informują wręcz, że to "inżynierowie z Afryki sprowadzani przez PO i Tuska". To fałsz.

"Inżynierowie z Afryki" przyjechali do Wrocławia? Skąd to nagranie

"Inżynierowie z Afryki" przyjechali do Wrocławia? Skąd to nagranie

Źródło:
Konkret24

Ponad 50 zgłoszonych komitetów wyborczych, ponad 40 zarejestrowanych. O co chodzi? Raczej nie o wygraną w wyborach. To skutek paradoksu polskiego prawa. Tłumaczymy, jakie są korzyści z rejestracji komitetu wyborczego, który jednak zarejestrowanego kandydata nie ma.

44 komitety wyborcze zarejestrowane. Wśród nich "semiwirtualne"

44 komitety wyborcze zarejestrowane. Wśród nich "semiwirtualne"

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA "nie wie", na jakiej podstawie Dania rości sobie prawa do Grenlandii. Nie sądzi, "żeby to było prawdą". Jednak tak właśnie jest, w dodatku wiele lat temu zwierzchnictwo Danii nad wyspą uznały także Stany Zjednoczone.

Dlaczego Grenlandia jest duńska? Trump "nie wie, czy to prawda"

Dlaczego Grenlandia jest duńska? Trump "nie wie, czy to prawda"

Źródło:
Konkret24

Zwolennicy kawy z mlekiem i cukrem oburzają się na rzekomy zakaz, który ma wprowadzić Unia Europejska. "Co będzie następne? Zakaz soli?", "idiotyzmy" - komentują. Podstawą tych fałszywych doniesień jest artykuł jednego z polskich serwisów, który opatrznie zrozumiano. Wyjaśniamy, co naprawdę ograniczy UE.

UE "zakazuje mleka i cukru w kawie"? Czegoś innego

UE "zakazuje mleka i cukru w kawie"? Czegoś innego

Źródło:
Konkret24

Ilu policjantów brakuje w całym kraju? Kilka tysięcy? Kilkanaście? Opozycja włączyła temat braków kadrowych w policji do kampanii prezydenckiej, ale problem ten istnieje od lat. Zwiększanie liczby etatów w czasach Zjednoczonej Prawicy nie pomogło.

Ilu policjantów brakuje w kraju? Cztery garnizony dominują

Ilu policjantów brakuje w kraju? Cztery garnizony dominują

Źródło:
Konkret24

W Warszawie zacznie rzekomo obowiązywać "ustawa o aresztowaniu dzwonów kościelnych" czy "likwidacja kościelnych dzwonnic" - alarmują politycy opozycji i internauci. Wszystko z powodu pewnego projektu grupy radnych, który wykorzystano do tej manipulacji.

Trzaskowski "chce uciszyć kościelne dzwony"? Skąd ten przekaz

Trzaskowski "chce uciszyć kościelne dzwony"? Skąd ten przekaz

Źródło:
Konkret24

Co oznacza mała czarna gwiazdka przy niektórych cenach? Tak duński właściciel sieci Netto postanowił pomóc klientom bojkotować amerykańskie produkty. Według polskich internautów to rozwiązanie ma się też pojawić w sklepach sieci w naszym kraju. Wyjaśniamy.

Bojkot amerykańskich produktów także w Polsce? Jeszcze nie

Bojkot amerykańskich produktów także w Polsce? Jeszcze nie

Źródło:
Konkret24

Polscy internauci alarmują, że Unia Europejska chce zabronić korzystania z plastikowych dowodów osobistych. Podstawą jest artykuł jednego z serwisów, który nie do końca podał prawdę.

"Pożegnaj się z dowodem osobistym"? Co planuje UE

"Pożegnaj się z dowodem osobistym"? Co planuje UE

Źródło:
Konkret24

"Tak było. Ale teraz nikt nie pamięta"; "przy obecnej demografii to nie wróci" - komentują internauci rozsyłane w sieci zdjęcia, które mają przedstawiać kolejki do urzędów pracy za pierwszych rządów Donalda Tuska. Sprawdziliśmy, kiedy powstały te zdjęcia.

Kolejki do urzędów pracy "za Tuska"? Również w czasach PiS

Kolejki do urzędów pracy "za Tuska"? Również w czasach PiS

Źródło:
Konkret24

Prorosyjskie konta w Polsce i na świecie rozsyłają rzekomy materiał francuskiego dziennika o sondażu dotyczącym popularności polityków. Według niego 71 procent Francuzów uważa, że byłoby im lepiej pod rządami Władimira Putina. Nic tu jednak nie jest prawdziwe.

71 procent Francuzów woli Putina od Macrona? Mamy wyjaśnienie "Le Figaro"

71 procent Francuzów woli Putina od Macrona? Mamy wyjaśnienie "Le Figaro"

Źródło:
Konkret24

Kandydat PiS na prezydenta Karol Nawrocki - a za nim politycy tej partii - od kilku dni rozgłaszają, że "rząd po cichu przepchnął przepisy", które pozwolą stawiać wiatraki 500 metrów od domostw. Po pierwsze, przyjmowanie i konsultowanie projektu odbywało się otwarcie i zgodnie z procedurami. Po drugie, ustawa nie została jeszcze przegłosowana.

PiS: "rząd po cichu przepchnął przepisy". A naprawdę?

PiS: "rząd po cichu przepchnął przepisy". A naprawdę?

Źródło:
Konkret24

Na spotkaniach z wyborcami Szymon Hołownia mówi między innymi o problemach demograficznych Polski. W Częstochowie przedstawił nawet, jak wygląda tam trend spadkowy urodzeń. Czy ma rację?

Ile dzieci rodzi się w Częstochowie? Hołownia wylicza, my sprawdzamy

Ile dzieci rodzi się w Częstochowie? Hołownia wylicza, my sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń w mediach społecznościowych generuje nagranie mające udowadniać, że Ukraińcy wykorzystują wojnę do propagandy. Tymczasem ten film jest przykładem prorosyjskiej dezinformacji. Przekaz o "wojennych aktorach" nie jest nowy, sposób stworzenia fałszywki również.

"Aktorka z frontu"? Nie, ale "ciemny lud kupuje"

"Aktorka z frontu"? Nie, ale "ciemny lud kupuje"

Źródło:
Konkret24

Twórcom tych stron chodzi nie tylko o przemycanie rosyjskich punktów widzenia do polskiego internetu. Dzięki takim witrynom można też cytować rosyjskie media państwowe, w Polsce zakazane. A w kanałach rosyjskich pokazywać, że "polskie media" podzielają rosyjską wizję świata. Oto 10 portali, przed którymi przestrzegamy. Szerzą prokremlowską dezinformację.

Sieć prorosyjskich portali oplata Polskę. Oto 10 przykładów

Sieć prorosyjskich portali oplata Polskę. Oto 10 przykładów

Źródło:
Konkret24

Posłowie Konfederacji - między innymi Sławomir Mentzen i Bartłomiej Pejo - przekonują, że średni wiek polskich rezerwistów wynosi 50 lat. Sprawdziliśmy, skąd biorą taką informację i co na to resort obrony.

Konfederacja o "średnim wieku rezerwistów": 50 lat. Źródło jest niewiarygodne

Konfederacja o "średnim wieku rezerwistów": 50 lat. Źródło jest niewiarygodne

Źródło:
Konkret24

Dyskusja o szczepieniach na błonicę - po wykryciu pierwszego od lat przypadku tej choroby - stała się dla środowisk antyszczepionkowych pretekstem do szerzenia kolejnej teorii. Ich zdaniem nagłaśnianie tematu błonicy to sposób na wypromowanie pakietu krztuścowego. Eksperci ostrzegają przed tą dezinformacją.

Błonica a pakiet krztuścowy. Jest różnica? Jest

Błonica a pakiet krztuścowy. Jest różnica? Jest

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump ma być winny temu, że w Chinach nie będzie można więcej zjeść amerykańskiej wołowiny. Władze w Pekinie w odpowiedzi na nałożone cła rzekomo anulowały import tego mięsa ze Stanów Zjednoczonych. Rzeczywiście w tej kwestii zaszły zmiany, ale zawieszenie dostaw do Chin dotyczy wołowiny z innych krajów.

Chiny "anulowały" import wołowiny z USA? Nie stamtąd

Chiny "anulowały" import wołowiny z USA? Nie stamtąd

Źródło:
Konkret24, Snopes