"Ukraiński attaché konsularny pracujący w ambasadzie Ukrainy w Rzeczypospolitej Polskiej został zatrzymany na granicy. Próbował przemycić: 140 000 dolarów, 68 000 euro, 12 kg złota, 13,8 kg biżuterii. Skąd on to wszystko ma...?" - post o takiej treści, napisany po niemiecku, pojawił się w sieci 5 sierpnia 2026 roku. Wpis zamieściła Alina Lipp, niemiecka influencerka rozpowszechniająca prorosyjskie narracje dotyczące wojny w Ukrainie. Można wywnioskować, że Lipp opisuje świeżą sprawę. W 2021 roku Lipp przeprowadziła się do Doniecka, w 2025 w dokumentach jako miejsce zamieszkania wskazała Petersburg. Od 2025 roku jest objęta sankcjami przez Unię Europejską. Do wpisu dołączono kilka zdjęć. Widać na nich pliki banknotów (głównie euro i dolary, są też polskie złote), sztabki złota i złotą biżuterię.
Ten wpis lub bardzo podobny przekaz udostępniają internauci w Polsce. "Nie walczył, nie ginął, nie prosił o pomoc. No, po prostu pakował, co się dało" - mówi jedna z użytkowniczek, która nagrała wideo z komentarzem do zatrzymania urzędnika. "Skąd on miał taki majątek"; "jeszcze będą go przepraszać...."; "dlaczego mnie to nie dziwi. a teraz zastanówcie się ile takich kurierów bez żadnej kontroli przemycało precjoza"; "Banda złodziei! Zarekwirować i zamiast polskich pieniędzy dać na leczenie Ukraińców! Żadnych zwrotów"; "No i co nie maja na drony itp" - można przeczytać w komentarzach (pisownia wszystkich postów oryginalna).
Wpisy o zatrzymaniu attaché konsularnego ukraińskiej ambasady w Polsce publikowane są w różnych językach, między innymi po angielsku i francusku. Ale nie jest to pierwszy raz, kiedy ta historia obiega serwisy społecznościowe.
Informacje o zatrzymaniu ukraińskiego urzędnika i zabezpieczeniu przy nim znacznego majątku wracają jak bumerang. Ostatnio było o nim głośno na początku kwietnia tego roku. Wtedy internauci udostępniali wpisy o tej samej treści co teraz, opatrzone tymi samymi grafikami. Jeden z nich ma prawie 400 tys. wyświetleń. Wtedy informację podał też należący do kremlowskiej siatki dezinformacyjnej serwis Pravda PL. 9 kwietnia 2026 roku sprawę opisał serwis Demagog.
Zatrzymanie dyplomaty przed pełnoskalową wojną
Zdjęcia gotówki, które ilustrują historię zatrzymanego dyplomaty, oznaczone są logiem Państwowego Biura Śledczego Ukrainy (DBR). Wyszukiwanie wsteczne obrazem pozwala dotrzeć do informacji podanej przez ten urząd, dotyczącej zatrzymanego urzędnika. "Śledczy Państwowego Biura Śledczego Ukrainy (DBR) skonfiskowali u jednego z pracowników ukraińskiej ambasady w kraju Unii Europejskiej złoto oraz waluty o łącznej wartości około jednego miliona dolarów amerykańskich podczas próby ich nielegalnego wywiezienia za granicę. Środki te zostały przekazane do budżetu państwa i mogą zostać wykorzystane na potrzeby Sił Zbrojnych Ukrainy" - czytamy w komunikacie, który ukazał się 16 marca 2022 roku.
Do zatrzymania dyplomaty doszło ponad rok wcześniej - 28 lutego 2021 roku - a więc rok przed pełnoskalową rosyjską inwazją na Ukrainę, na przejściu granicznym Jagodzin-Dorohusk. "Śledczy DBR przeprowadzili kontrolę mikrobusa wykorzystywanego przez służby dyplomatyczne. Znaleziono w nim i zabezpieczono prawie 68 tys. euro, ponad 140 tys. dolarów amerykańskich, ponad 12 kilogramów sztabek złota, wyroby jubilerskie ze złota o łącznej masie 13,8 kg, a także dużą liczbę papierosów. Pracownik ambasady próbował wywieźć to wszystko za granicę w poczcie dyplomatycznej" - komunikat ukraińskiego Państwowego Biura Śledczego potwierdza informacje o wielkości majątku, który znaleziono przy urzędniku.
Przemyt z Ukrainy do Polski
W komunikacie DBR napisano też o karze dla pracownika dyplomatycznego. "Sąd uznał przedstawiciela ambasady za winnego popełnienia wykroczenia określonego w art. 483 ust. 1 Kodeksu celnego Ukrainy i nałożył na niego grzywnę w wysokości 26,8 mln hrywien (to ok. 3,7 mln zł po ówczesnym kursie NBP - red.)". W komunikacie nie ma informacji o tym, w którym kraju pracował dyplomata. DBR informuje tylko o zatrzymaniu majątku należącego do "pracownika ambasady Ukrainy w jednym z państw UE".
W marcu 2021 roku historię zatrzymania ukraińskich urzędników opisał jednak Reuters. Agencja informowała o zatrzymaniu kierowcy ambasady Ukrainy w Warszawie oraz attaché ds. konsularnych, "którzy próbowali dokonać przemytu do sąsiedniej Polski". Głos w tej sprawie zabrał ówczesny minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba: "Wczoraj dwóch pracowników Ambasady Ukrainy w Polsce złapano na gorącym uczynku - zostali zatrzymani na granicy podczas próby wywiezienia służbowym samochodem z Ukrainy do Polski dużej ilości waluty, złota oraz przemycanych papierosów. Dla Ministerstwa Spraw Zagranicznych jest to skandaliczna sytuacja" - pisał na Facebooku.