Trendy 2020 w dezinformacji. Nie tylko infodemia

Nowości w dezinformacji w 2020 roku

Dezinformację w 2020 roku zdominował temat koronawirusa. Nowym zjawiskiem była infodemia, powstało nowe podłoże dla teorii spiskowych, a niektórzy naukowcy stali się źródłem fake newsów. Z drugiej strony, platformy społecznościowe reagowały na fake newsy zdecydowanie.

Jak każde nowe zjawisko, tak i pandemia COVID-19 w minionym roku przyczyniła się do rozwoju dezinformacji i powstania nowych trendów w jej obszarze. Ten potencjał dodatkowo wzmocnił fakt, że epidemia SARS-CoV-2 była pierwszym tak istotnym i globalnym wydarzeniem w czasach szerokiego dostępu do internetu.

To musiało skutkować ogromną falą fake newsów. Tę skalę podkreśliła Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), wprowadzając na opisanie tego, co się dzieje na rynku informacji, nowy termin: infodemia. Jednak w sferach dezinformacji niezwiązanej z koronawirusem w 2020 roku również wiele się działo.

Dezinformacja w sprawie koronawirusa. "Musimy korzystać z tych źródeł, które mają dobrą markę"
Dezinformacja w sprawie koronawirusa. "Musimy korzystać z tych źródeł, które mają dobrą markę"Fakty o Świecie TVN24 BiS

Infodemia: trzy etapy

Termin "infodemia" powstał z połączenia słów "informacja" i "epidemia". Pojawił się w lutowym raporcie WHO dotyczącym koronawirusa. "Wybuchowi epidemii 2019-nCoV (taką nazwę pierwotnie miał koronawirus SARS-CoV-2 – red.) i reakcji na nią towarzyszyła masowa 'infodemia' - nadmiar informacji - niektórych dokładnych, a niektórych nie, utrudniających ludziom znalezienie wiarygodnych źródeł i wiarygodnych wskazówek, gdy ich potrzebują" – pisali eksperci WHO.

We wrześniu WHO opublikowała odezwę do państw członkowskich, w której apelowała o "opracowanie i wdrożenie planów działania w celu zarządzania infodemią poprzez promowanie rozpowszechniania dokładnych informacji". WHO poszerzyła definicję infodemii - to: "nadmiar informacji, zarówno online jak i offline. Obejmuje celowe próby rozpowszechniania błędnych informacji w celu osłabienia reakcji służby zdrowia publicznego i promowania alternatywnych pomysłów danych grup lub osób".

WHO podkreśliła, że infodemia zagraża zdolności krajów do powstrzymania pandemii, a zarządzanie nią jest kluczowym elementem kontrolowania pandemii COVID-19.

Hatalska: Mamy do czynienia z pandemią w świecie fizycznym i infodemią w świecie online
Hatalska: Mamy do czynienia z pandemią w świecie fizycznym i infodemią w świecie onlinetvn24

Jak analizowaliśmy w Konkret24, infodemię można podzielić na trzy etapy. Pierwszy to były plotki i niepotwierdzone porady dotyczące zapobiegania zakażeniu i leczenia koronawirusa. Internet zalały opisy "cudownych, sprawdzonych kuracji" (np. amantadyną, witaminą C) i porady, jak zapobiegać infekcji (np. jedząc czosnek, pijąc duże ilości alkoholu, płucząc gardło płynem do przepłukiwania ust czy pijąc duże ilości wody).

Potem przyszedł czas na rzekomo "naukowe" lub naukowo brzmiące teorie podważające skuteczność testów na koronawirusa i sposobów leczenia - m.in. o tym, że patyczek do wymazów uszkadza barierę krew-mózg, a osoby z grupą krwi A są bardziej narażone na COVID-19. W sieci zaczęły się pojawiać twierdzenia o koronawirusie mające wynikać z ustaleń lub wystąpień naukowców czy wywiady z nimi. Roiło się w nich od naukowych terminów, co miało wzmacniać wiarygodność przekazów.

Na przykład w godzinnym nagraniu na YouTube prof. dr. hab. Roman Zieliński i dr Kornelia Polok twierdzili m.in. że metoda PCR nie nadaje się do diagnozowania obecności koronawirusa, test genetyczny nie wykrywa RNA, a "ta tak zwana pandemia nie ma racji bytu". Komentując ten wywiad, prof. dr. hab. Michał Witt, dyrektor Instytutu Genetyki Człowieka Polskiej Akademii Nauk, ocenił, że "mamy tu do czynienia z pomieszaniem różnych wątków". "W tej narracji jest wiele elementów zgodnych z wiedzą medyczną, ale interpretowanych w swoisty sposób" - powiedział.

fałsz

Grafika mająca pokazywać, jak testy na koronawirusa uszkadzają barierę krew-mózgfacebook

"Tak zwana pandemia" to kolejny etap infodemii - obejmuje rozpowszechnianie tez, że pandemia została zaplanowana (bo wirus powstał w laboratorium) w konkretnym celu (np. depopulacji świata). Przykładem jest opisywany przez nas film "Plandemic". W rozsiewanych masowo fake newsach przekonywano internautów, że w szpitalach tak naprawdę leżą aktorzy lub statyści, a "fałszywa pandemia" jest mistyfikacją mającą sprzyjać bliżej nieokreślonemu szerszemu celowi.

Gdy na rynku pojawiły się szczepionki na COVID-19, rozpoczęła się nowa odsłona infodemii - trwająca do teraz. W niej szczególnie aktywne są ruchy antyszczepionkowe, którym COVID-19 dał jakby drugie życie. Jest to o tyle niebezpieczna faza infodemii, że źródłem nieprawdziwych informacji na temat szczepionek i ich rzekomej szkodliwości są m.in. lekarze. W grudniu to zjawisko przybrało tak dużą skalę, że właściwie można je uznać za osobny trend w dezinformacji w 2020 roku.

Źródła dezinformacji: naukowcy

Podstawowym sposobem walki z nieprawdziwymi informacjami jest weryfikacja źródeł. To oczywiste, że wiedza medyczna pochodząca od lekarza z tytułem naukowym jest bardziej wiarygodna od wpisu anonimowego użytkownika mediów społecznościowych. Ta zasada została jednak podważona w 2020 roku przez niebezpieczne zjawisko, jakim zaczęła być dezinformacja tworzona przez samych naukowców. Trend ten łączy się ze wspomnianą wyżej nową fazą infodemii.

W Polsce przykładem takiej dezinformacji jest "Apel lekarzy i naukowców przeciw szczepieniom COVID-19". W dokumencie podważono bezpieczeństwo szczepionek na COVID-19, posługując się wieloma nieprawdziwymi tezami - np. że szczepionki mRNA mogą zmienić ludzki kod genetyczny.

Borkowski: Słyszę głosy, że nie możemy się szczepić bo nam się zmieni genom. To jest bzdura
Borkowski: Słyszę głosy, że nie możemy się szczepić bo nam się zmieni genom. To jest bzduratvn24

Pod apelem pojawiły się nazwiska 64 osób, spośród których 29 posiada tytuły naukowe, a pozostałe - tytuły lekarza medycyny lub lekarza dentysty. Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej prof. Andrzej Matyja nazwał list "manipulacją mającą na celu dezinformację i podważanie osiągnięć medycyny".

Próbą uwiarygodnienia nieprawdziwych tez przez wykorzystanie osób z tytułami naukowymi był też "List otwarty polskich lekarzy, naukowców i pracowników służby zdrowia do polskich władz oraz mediów", który krążył w internecie w październiku. Mimo sugestii o "polskich lekarzach" pod treścią listu podpisała się jedynie dr Dorota Sienkiewicz. Ze względu na antyszczepionkowe poglądy już wcześniej od jej tez odciął się jej macierzysty Uniwersytet Medyczny w Białymstoku.

Niektórzy naukowcy pojawiają się w wielu materiałach przekazujących nieprawdę o epidemii. Należy do nich wymieniona wyżej para naukowców: prof. dr. hab. Roman Zieliński i dr Kornelia Polok.

Za granicą trend dezinformacji szerzonej przez naukowców też jest widoczny. W Konkret24 opisywaliśmy jeden z filmów rozpowszechnianych w mediach społecznościowych przez World Doctors Alliance powielający wiele fałszywych teorii i manipulacji związanych z COVID-19.

WDA to "niezależny sojusz non-profit lekarzy, pielęgniarek, pracowników służby zdrowia i personelu na całym świecie, którzy połączyli się w związku z koniecznością odpowiedzi na wyzwania COVID-19". Jednym z tych wyzwań są obostrzenia epidemiczne - członkowie WDA je krytykują. Na stronie internetowej publikują znane w środowiskach koronasceptyków tezy kwestionujące zasadność szczepień czy testów PCR.

W filmie będącym częścią kampanii World Doctors Alliance swoje opinie prezentują 34 osoby. W większości powtarzają te same fałszywe tezyfacebook

Innym przykładem jest krążący w sieci 27-minutowy film, w którym ponad 30 osób wypowiada się na temat pandemii i szczepionek na koronawirusa. Każda podpisana jest imieniem i nazwiskiem, przedstawia się jako fachowiec, niektórzy opisują swoją naukową karierę. Wszyscy jednak przekazują informacje o pandemii i szczepionkach, które są niepotwierdzone bądź fałszywe.

Fake newsy w komunikatorach: "źródło" w instytucji państwowej

Niespotykanym w poprzednich latach trendem było powoływanie się w 2020 roku w fake newsach na kogoś w instytucjach państwowych. Było to zauważalne zwłaszcza w pierwszych miesiącach epidemii w Polsce – w marcu i kwietniu – gdy ogłaszano kolejne obostrzenia. W sieci pełno było nieoficjalnych informacji, których "źródłem" mieli być np. "kolega z MSWiA" lub "wujek z ABW".

Do takich fake newsów należał ten o planowanym zamknięciu Warszawy. Rozszedł się tak szeroko, że zaprzeczali mu nawet przedstawiciele rządu. Na Twitterze premier Mateusz Morawiecki i rzecznik rządu Piotr Muller odnieśli się do anonimowych źródeł, z których miały pochodzić sensacyjne wieści. "Przypominam, że JEDYNYMI kanałami, które stanowią oficjalne źródło informacji o decyzjach rządu, są strony z domeny .gov.pl" – napisał premier. "Apelujemy o korzystanie z informacji z oficjalnych źródeł instytucji publicznych" – dodał rzecznik rządu.

Znaczną część tego typu fejków rozsyłano za pomocą komunikatorów typu Messenger lub WhatsApp. Miało to wzmocnić wrażenie tajności, ale też wzmóc poczucie strachu u odbiorców. "Przestańcie przesyłać sobie wiadomości o tym, co wam w tajemnicy powiedział siostra/brat/kolega/szwagier z ABW/MSZ/MSWiA/BOR na temat epidemii" – zaapelował 13 marca na Twitterze dziennikarz Szymon Jadczak z tvn24.pl.

Poza rzekomym zamknięciem Warszawy w komunikatorach rozsyłano informacje o planowanym wyprowadzeniu wojska na ulice, zamknięciu granic województw, wprowadzeniu stanu wyjątkowego, opryskiwaniu miast itp.

O niebezpieczeństwie, jakie powodują fake newsy na temat koronawirusa, mówiła w TVN24 Beata Biel z Konkret24
O niebezpieczeństwie, jakie powodują fake newsy na temat koronawirusa, mówiła w TVN24 Beata Biel z Konkret24 tvn24

Dezinformacja Kremla: stosunki polsko-litewskie

W minionym roku nadal wykorzystywano w dezinformacji tematy militarne i dotyczące bezpieczeństwa. Aktywni byli m.in. Rosjanie. Unijny portal zajmujący się walką z dezinformacją EUvsDisinfo poinformował, że w 2020 roku dodał do swojej bazy prokremlowskich przekazów dezinformacyjnych ponad 3 tys. nowych przykładów.

Mocnym trendem dotyczącym Polski były treści dotyczące relacji polsko-litewskich. Przekazy mające destabilizować stosunki między oboma państwami wschodniej flanki NATO pojawiły się już wcześniej, jednak w ubiegłym roku był to jeden z głównych tematów dezinformacji zbieżnej z rosyjską polityką informacyjną.

W Konkret24 opisywaliśmy m.in. fake newsy o zatrzymaniu przez ABW litewskiego oficera podejrzanego o szpiegostwo, o rzekomym aresztowaniu Polaków podejrzewanych o terroryzm na Litwie, o rzekomym zatrzymaniu na granicy polsko-litewskiej sekretarza Ambasady RP w Wilnie, który oprócz broni i narkotyków miał przewozić także "literaturę radykalną i ekstremistyczną dla obywateli polskich prowadzących ekstremistyczne działania na terenie Litwy".

Częściej niż w poprzednich latach wykorzystywano w tym celu przejęte konta polityków. Wspominany już tekst o Polakach oskarżonych o terroryzm na Litwie pojawił się na profilach posłów PiS: Joanny Borowiak i Arkadiusza Czartoryskiego.

Wpisy zawierające nieprawdziwe informacje na kontach polityków PiSFacebook/Twitter

Kamil Basaj, założyciel Disinfo Digest (centrum badań i przeciwdziałania manipulacji środowiskiem informacyjnym) w rozmowie z Konkret24 oceniał, że mocniejsze skupienie na relacjach polsko-litewskich można porównać do próby destabilizacji stosunków polsko-ukraińskich z poprzednich lat. Efektem takich akcji ma być – zdaniem Basaja – postrzeganie administracji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo Litwy i Polski jako potencjalnie sobie nieprzychylnych. – Wszystko po to, aby podważyć zaufanie do wzajemnych relacji i wzajemnych deklaracji bezpieczeństwa, do współpracy sojuszniczej – wyjaśniał ekspert.

Reakcja właścicieli platform społecznościowych

Dezinformacja dotycząca zdrowia może kosztować życie. W 2020 roku mieliśmy tego przykłady - zgony spowodowane fałszywymi kuracjami polecanymi w sieci. Skalę tego zjawiska opisano w opublikowanym w październiku badaniu naukowców z Amerykańskiego Towarzystwa Medycyny Tropikalnej i Higieny (ASTMH). Około 800 osób zmarło po spożyciu alkoholu o wysokim stężeniu. Według rozsyłanej w komunikatorach wiadomości miał on dezynfekować i chronić przed koronawirusem. Poza ofiarami kolejne 5,8 tys. osób po skorzystaniu z tej porady trafiło do szpitala. Fake news doprowadził też do ślepoty ponad 60 osób, które spożyły metanol. W sierpniu w południowym Teksasie co najmniej 46 osób wypiło wybielacz po tym, jak taką kurację na koronawirusa polecił prezydent USA Donald Trump.

Między innymi takie skutki rozpowszechnianie fake newsów skłoniły właścicieli platform społecznościowych do reakcji. Innymi niosącymi ze sobą niebezpieczeństwo były rosnąca fala hejtu i treści o charakterze skrajnie nacjonalistycznym.

Facebook, Twitter, Google czy Instagram w czasie epidemii promowały wpisy i konta oficjalnych źródeł informacji - np. WHO, unijnego ECDC czy krajowych ministerstw zdrowia. Facebook i Google uruchomiły specjalne zakładki, centra informacji z aktualnymi danymi i zaleceniami dotyczącymi koronawirusa pochodzącymi ze zweryfikowanych źródeł. Wielu użytkowników Facebooka czy Twittera w Polsce natknęło się w 2020 roku na oznaczenia "fałszywe informacje". To rozwiązanie zostało ogłoszone już w 2019 roku, ale dopiero w czasie pandemii zastosowano je na szeroką skalę.

Przykład oznaczonej przez Facebooka nieprawdziwej grafiki o testach PCRfacebook

Wybory prezydenckie w USA zapisały się w historii dezinformacji tym, że Twitter regularnie oznaczał wpisy Donalda Trumpa ostrzeżeniami: "sprawdź fakty", "edytowane multimedia", "to twierdzenie o oszustwach wyborczych jest kwestionowane". Prezydent USA oskarżył właściciela Twittera, że ingeruje w wybory, lecz serwis nie zmienił polityki.

Wartą odnotowania zmianą dotycząca Twittera jest rozpoczęcie oznaczania kont państwowych mediów, organów władzy czy urzędników państwowych jako "powiązanych lub kontrolowanych przez państwo". Na razie takie oznaczenia widnieją tylko wobec pięciu państw: Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Chin, Francji i Rosji. Już wcześniej to rozwiązanie wprowadził YouTube.

Wpis kanału RT (wcześniej Russia Today) oznaczonego jako medium związane z państwemTwitter

Czy fact-checking ma sens?

Choć walka z fake newsami wydaje się być skazana na porażkę wobec szybkości ich rozchodzenia się w sieci, to kilka opublikowanych w 2020 roku badań dotyczących fact-checkingu daje nadzieję, że ta działalność ma sens.

W maju naukowcy paryskich uczelni opublikowali wyniki swoich badań prowadzonych podczas wyborów do europarlamentu w 2019 roku. Ogólny wniosek był następujący: "weryfikacja faktów ogranicza rozpowszechnianie fałszywych wiadomości w sieciach społecznościowych".

Do podobnych wniosków doszli we wrześniu naukowcy z Wielkiej Brytanii, Holandii i Polski. Stwierdzili, że rozprzestrzenianie zaprzeczeń i wyjaśnień nieprawdziwych informacji przez portale fact-checkingowe redukuje skalę dezinformacji wokół konkretnych zagadnień związanych z COVID-19.

Natomiast najnowsze i najszersze, opublikowane w grudniu badanie naukowców z dwóch amerykańskich uniwersytetów pokazuje, że mimo niedoskonałości systemu oznaczania nieprawdziwych informacji w mediach społecznościowych, takie działania pomagają zwalczać dezinformację w sieci.

Autor: Michał Istel / Źródło: Konkret24; zdjęcie: Shutterstock

Pozostałe wiadomości

W kampanii wyborczej Donald Tusk zapowiadał - w razie wygranej - odchudzenie rządu. Nie udało się. Z kolei tegoroczna rekonstrukcja jego gabinetu miała być wręcz "systemową zmianą". Na półmetku kadencji sprawdzamy, co zostało z tych obietnic.

Rząd Tuska miał być mniejszy i tańszy. No to policzyliśmy

Rząd Tuska miał być mniejszy i tańszy. No to policzyliśmy

Źródło:
TVN24+

Dyskusja o ubogiej dekoracji choinki w Londynie rozgrzewa internet - nie pierwszy raz. Teraz powodem stało się nagranie na polskim profilu. Dominuje teza, że taki wygląd choinki jest efektem napływu muzułmanów do miasta czy nawet pochodzenia burmistrza Londynu. Internauci nie znają bądź celowo nie wspominają o niemal 80-letniej tradycji.

"Upadek Londynu"? Polityka z choinką w tle

"Upadek Londynu"? Polityka z choinką w tle

Źródło:
Konkret24

Ponad setka osób z postawionymi zarzutami, lecz aktów oskarżenia nieco ponad 30, a wyroków skazujących tylko kilka - po dwóch latach rządu Donalda Tuska najgłośniejsze afery Zjednoczonej Prawicy wciąż nie zostały rozliczone. Choć prace wymiaru sprawiedliwości przyspieszyły, byli rządzący skutecznie sypią piasek w tryby, a Polacy niecierpliwią się coraz bardziej. Oto jak wygląda stan rozliczeń.

Półmetek rządu Tuska. Jak idą rozliczenia afer Zjednoczonej Prawicy?

Półmetek rządu Tuska. Jak idą rozliczenia afer Zjednoczonej Prawicy?

Źródło:
TVN24+

Nagranie parowej lokomotywy w Kijowie krąży w sieci jako dowód, że problemy z dostawami energii przygniatają walczącą Ukrainę. Promuje to rosyjska propaganda, a internauci rozpowszechniają. Otóż parowozy rzeczywiście wyjechały na tory w Kijowie, lecz powód był inny.

W Kijowie brakuje prądu, więc wyciągnęli parowozy? Co to jest Magic Express  

W Kijowie brakuje prądu, więc wyciągnęli parowozy? Co to jest Magic Express  

Źródło:
Konkret24

"Zachód upada", "Europa staje się skansenem", my dyskutujemy o nakrętkach do plastikowych butelek, a Chiny otwierają kolejny wiadukt dla superszybkich pociągów. Gdzieś już to czytaliście? Zapewne nie raz, nawet niektórzy polscy politycy wchodzą w tę narrację. A partia Xi Jinpinga tylko zaciera ręce. Nie tylko ona.

"Ultranowoczesny kraj". Jak wpadliśmy w paszczę chińskiego smoka propagandy

"Ultranowoczesny kraj". Jak wpadliśmy w paszczę chińskiego smoka propagandy

Źródło:
TVN24+

Zgoda Komisji Europejskiej na wsparcie budowy elektrowni jądrowej z polskiego budżetu uruchomiła wśród polityków PiS narrację, że Polska "nisko upadła". Kpią, że skoro musimy pytać Brukselę o zgodę na wydanie własnych pieniędzy, to "tak właśnie wygląda suwerenność Polski w praktyce". O istotnej rzeczy nie informują.

Teraz twierdzą: "nisko upadliśmy". A jak było, gdy rządzili?

Teraz twierdzą: "nisko upadliśmy". A jak było, gdy rządzili?

Źródło:
Konkret24

Władze Chersonia szykują się do ucieczki, wysyłają już swoje rodziny do Polski - tak ma wynikać z posiedzenia rady miasta, z którego zapis rzekomo wyciekł do sieci. Nagranie rzeczywiście istnieje, lecz reszta to rosyjska fałszywka. Jej główne cele są trzy.

"Trzeba się zbierać, dokumenty do kominka". Radni nie wyłączyli mikrofonu?

"Trzeba się zbierać, dokumenty do kominka". Radni nie wyłączyli mikrofonu?

Źródło:
Konkret24

Elon Musk - wspierany przez czołowych amerykańskich polityków - bije na alarm i oskarża Komisję Europejską o próbę cenzurowania platformy X. Za cenzurę uznał bowiem nałożoną na serwis przez Brukselę dotkliwą karę. Wyjaśniamy, dlaczego X ją otrzymał i co naprawdę leży u podstaw takiej decyzji KE.

Musk oskarża Unię o cenzurę. Oto za co naprawdę go ukarano

Musk oskarża Unię o cenzurę. Oto za co naprawdę go ukarano

Źródło:
Konkret24

Zdjęcie z Lublina ma być rzekomym dowodem na niedawne spotkanie Jarosława Kaczyńskiego z Grzegorzem Braunem. Obraz ten wpisuje się w debatę o ewentualnej koalicji PiS z Konfederacją Korony Polskiej - lecz wielu internautów ostrzega, że nie jest prawdziwy. Analiza za pomocą narzędzi do weryfikacji materiałów AI nie pozostawia wątpliwości.

Kaczyński spotkał się z Braunem? "Ot, niespodzianka"

Kaczyński spotkał się z Braunem? "Ot, niespodzianka"

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generuje w mediach społecznościowych nagranie, w którym ojciec i brat irlandzkiego nauczyciela opowiadają, że dostał on wyrok dożywocia za odmowę używania wobec uczniów wskazanych zaimków. W całej tej historii zgadza się tylko to, że nauczyciel w Irlandii trafił do więzienia.

Religia, transpłciowy uczeń i nauczyciel "skazany na dożywocie". Ile w tym prawdy

Religia, transpłciowy uczeń i nauczyciel "skazany na dożywocie". Ile w tym prawdy

Źródło:
Konkret24

Oszuści działający na największych platformach społecznościowych takich jak Facebook, Instagram czy X pozostają często bezkarni. Właściciele serwisów wykazują raczej bierność w walce z nimi. Eksperci przyznają: odpowiednie mechanizmy prawne istnieją, jednak bez realnej międzynarodowej presji szans na poprawę tej sytuacji nie ma.

Raj dla oszustów. Dlaczego Big Techy zawodzą w ochronie użytkowników

Raj dla oszustów. Dlaczego Big Techy zawodzą w ochronie użytkowników

Źródło:
Konkret24

Na bożonarodzeniowym jarmarku we Francji zamachowiec rzekomo wjechał autem w tłum i zabił 10 osób - takie informacje krążą w sieci. Informację podał też Elon Musk. Ale nie jest ona prawdziwa. Wyjaśniamy, co się stało i gdzie.

Dziesięć osób zabitych na jarmarku bożonarodzeniowym we Francji? Jak było naprawdę

Dziesięć osób zabitych na jarmarku bożonarodzeniowym we Francji? Jak było naprawdę

Źródło:
Konkret24

Politycy opozycji zarzucają ministrowi Waldemarowi Żurkowi, że popełnił przestępstwo. Chodzi o jego wystąpienie w Sejmie, kiedy to zacytował wypowiedź posła Krzysztofa Bosaka, która miała paść podczas tajnej części obrad. Jak tę sprawę oceniają prawnicy?

Zarzucają Żurkowi, że popełnił przestępstwo. Czy "ujawnił tajemnicę"?

Zarzucają Żurkowi, że popełnił przestępstwo. Czy "ujawnił tajemnicę"?

Źródło:
Konkret24

Doniesienia, jakoby w Szwajcarii zakazano mammografii, znów pojawiły się w polskiej sieci. Przekaz ma zniechęcić kobiety do udziału w badaniach wykrywających raka piersi, strasząc ich rzekomą szkodliwością. Przestrzegamy przed tym fake newsem.

Szwajcaria zakazuje, w Kanadzie i Włoszech też już nie robią? O co chodzi z mammografią

Szwajcaria zakazuje, w Kanadzie i Włoszech też już nie robią? O co chodzi z mammografią

Źródło:
Konkret24

Potężne demonstracje przechodziły ulicami bułgarskich miast na początku grudnia. Kłopoty tamtejszego rządu są jednak fałszywie przedstawiane jako protesty "przeciwko Brukseli", czyli Unii Europejskiej. Tak to przedstawia kremlowska propaganda.

Bułgaria "wypowiedziała posłuszeństwo". Komu naprawdę?

Bułgaria "wypowiedziała posłuszeństwo". Komu naprawdę?

Źródło:
Konkret24, PAP, Reuters

Czy polski rząd rozważa wprowadzenie kolejnego świadczenia - Ślub Plus? Według krążącego w sieci przekazu za samo zawarcie małżeństwa para miałaby otrzymać 40 tysięcy złotych. Miałyby też być dodatki za dzieci. Rzeczywiście, taki pomysł pojawił się w dyskusji publicznej, ale rząd nie ma z tym nic wspólnego.

Nowy projekt rządu "Ślub Plus"? Ależ tu namieszali

Nowy projekt rządu "Ślub Plus"? Ależ tu namieszali

Źródło:
Konkret24

Neutralne pod względem płci – takie mają być od 24 grudnia 2025 roku wszystkie ogłoszenia o pracę. Jedni kpią, wymyślając feminatywy od męskich zawodów, inni jednak już zmieniają regulaminy wynagrodzeń. Wchodząca w życie nowelizacja Kodeksu pracy rodzi jednak więcej pytań, niż daje odpowiedzi.

"A jak będzie kobieta na stanowisku betoniarza"? Idzie zmiana, PIP straszy, wytycznych nie ma

"A jak będzie kobieta na stanowisku betoniarza"? Idzie zmiana, PIP straszy, wytycznych nie ma

Źródło:
TVN24+

Podczas gdy prezydent Karol Nawrocki wetuje kolejne ustawy i odrzuca wnioski rządu, przedstawiciele jego kancelarii i jego zwolennicy tłumaczą, że korzysta tylko ze swoich prerogatyw. Konstytucjonaliści tłumaczą, że prerogatywy prezydenta to nie są "boskie uprawnienia", a głowa państwa też podlega kontroli.

Prerogatywy prezydenta. Czy Karol Nawrocki może się zachowywać jak "Król Słońce"?

Prerogatywy prezydenta. Czy Karol Nawrocki może się zachowywać jak "Król Słońce"?

Źródło:
Konkret24

Oburzeni internauci twierdzą, że polski rząd rzekomo sponsoruje Ukraińcom kupno mieszkań - całkowicie opłaca dla nich kredyty mieszkaniowe. W ten sposób jakoby sfinansowano już pięć tysięcy lokali. W tym przekazie jest jednak dużo manipulacji.

Rząd "sfinansował Ukraińcom kredyty na mieszkania". Niezupełnie

Rząd "sfinansował Ukraińcom kredyty na mieszkania". Niezupełnie

Źródło:
Konkret24

Czy Sąd Najwyższy w Wielkiej Brytanii uznał, że "chrześcijańskie nauczanie religii w szkołach publicznych jest niezgodne z prawem"? Takie informacje można wyczytać w sieci, lecz wyrok ten jest błędnie interpretowany, a budowana na nim narracja - manipulacją.

"Nauczanie religii chrześcijańskiej nielegalne"? Wyrok sądu na Wyspach, dyskusja w Polsce

"Nauczanie religii chrześcijańskiej nielegalne"? Wyrok sądu na Wyspach, dyskusja w Polsce

Źródło:
Konkret24

Kancelaria prezydenta Karola Nawrockiego twierdzi, że wszystkie 13 prezydenckich projektów ustaw ugrzęzło w tak zwanej sejmowej zamrażarce. Czy ma rację?

13 projektów ustaw prezydenta. Wszystkie w "sejmowej zamrażarce"? Sprawdzamy

13 projektów ustaw prezydenta. Wszystkie w "sejmowej zamrażarce"? Sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń i wiele komentarzy wywołuje krążące w mediach społecznościowych wideo mające pokazywać, jak "muzułmanie otaczają jarmark bożonarodzeniowy w Niemczech" i agresywnie się zachowują. Film opublikowała między innymi posłanka PiS Anita Czerwińska. I choć samo nagranie jest prawdziwe, to zbudowana na nim opowieść już nie.

Muzułmanie "otoczyli jarmark bożonarodzeniowy"? Co pokazuje film z Niemiec

Muzułmanie "otoczyli jarmark bożonarodzeniowy"? Co pokazuje film z Niemiec

Źródło:
Konkret24

Nie tylko politycy opozycji, ale i koalicji rządzącej zarzucają Włodzimierzowi Czarzastemu, że jego pomysł stosowania "weta marszałkowskiego" to "niekonstytucyjna zamrażarka". Prawnicy potwierdzają, że to może to budzić wątpliwości.

Weto marszałkowskie. Czy Sejmowi grozi "niekonstytucyjna zamrażarka"?

Weto marszałkowskie. Czy Sejmowi grozi "niekonstytucyjna zamrażarka"?

Źródło:
Konkret24

Oburzenie internautów wywołują posty z nagraniem rzekomego zajścia w kieleckim kościele. Miał do niego wejść półnagi obcokrajowiec i grozić zebranym tam wiernym. Niektórych bulwersuje fakt, że media milczą o tym wydarzeniu. A milczą, bo to się nie zdarzyło.

Somalijczyk "groził wiernym w kościele"? Uwaga na ten film

Somalijczyk "groził wiernym w kościele"? Uwaga na ten film

Źródło:
Konkret24

"Uciszacie katolików", "komunizm wrócił" - tak reagowali internauci na doniesienia, jakoby w Toruniu policja zatrzymała mężczyznę za uczestnictwo w publicznym różańcu. Moment zatrzymania widać na publikowanym w mediach społecznościowych nagraniu. Jednak to nie modlitwa była przyczyną reakcji funkcjonariuszy.

Zatrzymany za "udział w publicznym różańcu"? Dlaczego policja tak zareagowała

Zatrzymany za "udział w publicznym różańcu"? Dlaczego policja tak zareagowała

Źródło:
Konkret24