Demonstracje są nieliczne, protestujący to banda dzieciaków w wieku szkolnym, a organizatorem protestów jest zdrajca - to główne narracje rosyjskiej propagandy mającej dyskredytować protesty w obronie Aleksieja Nawalnego. Powielają je telewizje i portale zależne od Kremla, także na Zachodzie.

Umniejszanie znaczenia protestów i szkalowanie Aleksieja Nawalnego - według portalu EUvsDisinfo to najważniejsze cele przyświecające rosyjskiej machinie propagandowej relacjonującej protesty w obronie Aleksieja Nawalnego. Opozycjonistę aresztowano zaraz po przylocie z Niemiec, gdzie leczył się po zatruciu środkiem nowiczok, a 2 lutego sąd w Moskwie skazał go na 3,5 roku więzienia.

Portal EUvsDisinfo prowadzony jest przez unijny zespół zadaniowy East StratCom Task Force i opisuje przykłady rosyjskiej propagandy i dezinformacji. Według portalu w pierwszym tygodniu lutego sprawa Nawalnego była w centrum prokremlowskich działań dezinformacyjnych. Jedna trzecia fake newsów i manipulacji zebranych w tym tygodniu przez portal była poświęcona liderowi dysydentów i protestom w jego obronie.

05.02.2021 | Nawalny znów stanął przed sądem. Zaostrza się konflikt Rosji z Zachodem

Zaledwie 300 demonstrantów. Skąd więc 2 tys. zatrzymanych?

Pomniejszanie skali protestów i pokazywanie ich jako fiasko opozycji - to misja realizowana we wszystkich dostępnych rosyjskiej dezinformacji kanałach. Część mediów koncentruje się na nagłaśnianiu opinii, że w protestach wzięło udział bardzo niewielu uczestników. "Krótko mówiąc, to porażka i rozczarowanie. Żadnej koordynacji, żadnych liczb, delikatnie mówiąc. Ze wszystkimi dziennikarzami i obserwatorami policzono zaledwie dwa tysiące. A i tak w to wątpię" - komentował dla serwisu gazeta.ru politolog Aleksiej Martynow

"Toczy się coś na kształt pokręconej aukcji, w której rosyjskie władze próbują się wzajemnie przebijać" - komentuje EUvsDisinfo. Jako "zwycięzcę" tej rywalizacji wskazuje Moskiewski Miejski Departament Bezpieczeństwa Regionalnego, który twierdził, że w demonstracjach 31 stycznia wzięło udział 300 osób. Tymczasem z danych moskiewskiej policji zebranych przez organizację pozarządową OVD-Info wynika, że blisko 2 tys. osób zostało zatrzymanych.

"Proszę policzyć" - zachęca EUvsDisinfo.

"Mamusiowi rewolucjoniści" - przezwisko importowane z Białorusi

Rosyjskie media starają się ponadto umniejszać znaczenie protestów, przedstawiając je jako popularne wśród nieletnich - w domyśle: niedojrzałych - obywateli. Gazety o profilu nacjonalistycznym takie jak tsargrad.tv używają terminu "Kuby Nawalnego", by jeszcze podkreślić, że protestujący to dzieci w wieku szkolnym.

Wykorzystywane jest też określenie "mamusiowi rewolucjoniści". "Pojawiło się w sierpniu ubiegłego roku na określenie protestów na Białorusi, teraz jest stosowane do ogólnokrajowych protestów w Rosji" - wyjaśnia EUvsDisinfo. Portal przytacza fragment artykułu na stronie tsargrad.tv o tym, że pewna "gwiazda TikToka" została aresztowana po zdewastowaniu samochodu należącego do FSB. W tekście czytamy, że ten "mamusiowy rewolucjonista" zaczął jęczeć w sieci: "szczerze mówiąc, jestem przerażony...".

Fragment artykułu opublikowanego na stronie tsargrad.tv
Fragment artykułu opublikowanego na stronie tsargrad.tv Foto: tsargrad.tv

W ocenie EUvsDisinfo przedstawianie uczestników protestów jako bandy dzieciaków w wieku szkolnym służy dwóm celom. Po pierwsze, tworzy obraz sprzeciwu jako czegoś niedojrzałego. Po drugie, sugeruje, że dzieci w wieku szkolnym są niczym innym jak pionkami w wojnie informacyjnej prowadzonej przez Zachód, liberałów, Chiny lub samego Nawalnego.

"Kto pociąga za sznurki, nie ma znaczenia; ważnym zadaniem jest stworzenie wizerunku protestów, którym brakuje autentycznego poparcia społecznego" - podsumowuje portal.

Oskarżanie Nawalnego o zdradę

Kolejną zauważalną narracją jest próba demonizacji Nawalnego poprzez określanie go "agentem" lub "narzędziem" zależnym od obcych sił. 1 lutego w państwowej telewizji RT pokazano nagranie z monitoringu. Źródłem filmu miała być rosyjska tajna policja FSB. Zgodnie z interpretacją RT nagranie pokazywało spotkanie sprzed ośmiu lat między współpracownikiem Nawalnego a brytyjskim szpiegiem.

"Zachód nie może zapomnieć o Nawalnym"

Narrację o "agencie" powiela portal South Front - według EUvsDisinfo główny kanał rosyjskiej dezinformacji w języku angielskim. "Rosja jawi się jako jeden z najbardziej wolnych i tolerancyjnych krajów na świecie, a Nawalny wciąż nie doczekał się wyroku za zdradę" - napisano w artykule portalu.

Fragment artykułu opublikowanego na stronie southfront.org
Fragment artykułu opublikowanego na stronie southfront.org Foto: southfront.org

Jako dowód rzekomej lojalności Nawalnego wobec obcych mocarstw podaje się nawet to, że jego rozprawy są obserwowane przez zachodnich dyplomatów. Gruzińska edycja portalu Sputnik uznała komunikat Ambasady Stanów Zjednoczonych w sprawie demonstracji skierowany do społeczności amerykańskiej w Moskwie za dowód zaangażowania ambasady w protest.

EUvsDisinfo zwraca też uwagę, że powtarzającym się elementem narracji wokół protestów jest określanie ich "nielegalnymi". "Artykuł 31 rosyjskiej konstytucji przyznaje obywatelom Rosji prawo do gromadzenia się i publicznego wyrażania swoich poglądów" - przypomina autor artykułu.

Autor:  oprac. Krzysztof Jabłonowski
Źródło:  Konkret24, EUvsDisinfo; zdjęcie: Alexander Demianchuk/PAP/EPA

Pozostałe

Józef Ratzinger i gest "zamawiania piwa"? To nie jest całe zdjęcie

W internecie rozsyłane jest zdjęcie młodego Józefa Ratzingera - czyli późniejszego papieża Benedykta XVI - na którym ma być widać, jak wykonuje on gest "Heil Hitler". Towarzyszą temu dyskusje o jego rzekomej nazistowskiej przeszłości. Jak jednak sprawdziliśmy, fotografia została przycięta.

Francuska policja "bije za brak paszportu covidowego"? Sprawdzamy

Ponad sześć milionów wyświetleń ma krążące w internecie nagranie, na którym widać interwencję policji w paryskim centrum handlowym. Według internautów funkcjonariusze biją kobietę za to, że nie miała paszportu covidowego. Policja opublikowała wyjaśnienie.