Film ze spotkania Putina ze stewardesami: fotomontaż? deep fake? Wyjaśniamy

Film ze spotkania Putina ze stewardesami: fotomontaż? deep fake? WyjaśniamyVolksverpetzer/Ruptly

Ręka "przechodząca" przez mikrofon, ucięte ramię Putina, odbicie w dzbanku - takie dowody na manipulacje w nagraniu ze spotkania Putina ze stewardesami publikowali w sieci internauci. Film wzbudził ogromną dyskusję. Na prośbę Konkret24 przeanalizował go ekspert od montażu - i tłumaczy, skąd ta dyskusja.

Pokazujemy, co jest prawdą, a co fałszem
Weryfikujemy fake newsy, sprawdzamy dane, analizujemy informacje z sieci

Nagranie ze spotkania Władimira Putina ze stewardesami podczas jego wizyty 5 marca w ośrodku szkoleniowym Aerofłotu wywołało dyskusje i wątpliwości internautów. Wielu nie wierzyło, że prezydent Rosji rzeczywiście spotkał się z pokazanymi na filmie kobietami; wielu wskazywało w filmie szczegóły, które ich zdaniem miały dowodzić tego, że zmontowano go z dwóch części czy nawet sfingowano całe spotkanie na potrzeby propagandy.

Rosyjskie stacje telewizyjne pokazały, jak w przestronnej sali, przy poczęstunku i herbacie, prezydent Rosji wyjaśnia stewardesom powody inwazji na Ukrainę. Ostrzegł też Zachód przed wprowadzeniem strefy zakazu lotów nad Ukrainą. "To niemożliwe, by to zrobić nad terytorium Ukrainy. Jest to możliwe tylko od terytorium sąsiednich państw. Każdy ruch w tym kierunku będzie przez nas traktowany jako udział danego kraju w konflikcie zbrojnym" - mówił.

Odniósł się też do denazyfikacji. Wcześniej tego terminu użył 24 lutego w przemówieniu do narodu rosyjskiego, gdy informował o rozpoczęciu "wojskowej operacji specjalnej", a w rzeczywistości inwazji na Ukrainę. "Co to jest denazyfikacja? Rozmawiam z moimi kolegami z Zachodu, a oni mówią: 'I co z tego? Wy też macie radykałów'. Owszem, mamy, ale nie mamy radykałów w swoich władzach, a wszyscy przyznają, że na Ukrainie mają. Tak, może i mamy głupców, którzy biegają ze swastykami, ale czy popieramy to na szczeblu rządowym?" - tłumaczył.

Putin odpowiadał też na pytania zadawane przez kobiety. Fragmenty spotkania pokazał na swoim kanale YouTube brytyjski "The Telegraph", tytułując film: "Putin ostrzega, że strefa zakazu lotów nad Ukrainą będzie postrzegana jako akt wojny".

Michał Istel z Konkret24: jak weryfikować informacje w internecie
Michał Istel z Konkret24: jak weryfikować informacje w internecie TVN24, Czarno na białym

Ręka przechodząca przez mikrofon, ucięte ramię, "dzbanek zdrady"

Internauci, głównie użytkownicy Twittera, wątpili, czy film jest prawdziwy. Pisali np., że podczas poprzednich spotkań Putin zwykle siedział bardzo daleko od rozmówców (słynny długi stół). Angielskojęzyczni dziennikarze publikowali m.in. wpisy sugerujące, że wideo z Putinem nagrano na green screenie i później połączono z nagraniem stewardes. Temat podchwycili też polscy dziennikarze i internauci. "Mocne. Filmik pokazuje, że spotkanie Putina ze stewardessami to najprawdopodobniej fotomontaż - czy raczej deep fake" - pisał 5 marca dziennikarz Agaton Koziński.

Które fragmenty nagrania szczególnie uznawano za podejrzane? Przede wszystkim ten, gdy Putin macha ręką nad mikrofonem stojącym przed nim na stole. Bo na niektórych kopiach wideo ręka Putina "przechodziła" przez mikrofon. Wpis angielskojęzycznego internauty, który zwrócił na to uwagę, zyskał ponad 14 tys. polubień.

Postać Putina zdaniem niektórych wyglądała nienaturalnie na tle. Jeden z internautów zwracał uwagę, że na jednym z ujęć marynarka Putina "znika" za krzesłem siedzącej obok niego kobiety. "A na innym zdjęciu nie siedzi on nigdzie w pobliżu niej. Putin nie był z paniami w tym samym czasie" - twierdził.

Jeszcze inni skupili się na odbiciu w czajniku z herbatą stojącym przed Putinem - według nich widać tam, że na sali były puste miejsca. Niektórzy dopatrywali się widoku hali garażowej. Jak przekonywała jedna z użytkowniczek Twittera, na wideo widać "dzbanek zdrady" oraz "zdradzieckie odbicie pustego stołu". "Jak wytłumaczysz dzbanek odbijający samochody w garażu?" - pytała inna internautka.

Opinie z drugiej strony

W odpowiedziach niektórych internautów na takie posty powtarza się jedno tłumaczenie: przyczyną efektu przenikającej przez mikrofon ręki jest kompresja wideo. Dziennikarz technologiczny Daily Dot Mikael Thalen zwrócił uwagę, że w wersjach filmu lepszej jakości nie widać niczego nienaturalnego w ruchach ręki Putina. "Niskiej jakości nagranie wideo, na którym widać, że ręka Putina przenika przez mikrofon, wydaje się być artefaktem kompresji. Na wysokiej jakości nagraniu tego samego klipu nie widać tego problemu" - tłumaczył 5 marca na Twitterze.

Podobnie wyjaśniał sprawę dziennikarz BBC Monitoring Shayan Sardarizadeh: "Jest to złudzenie spowodowane niską rozdzielczością nagrania wideo i kompresją stosowaną przez Twittera" - informował 5 marca na Twitterze. Natomiast filmowiec, youtuber i ekspert od fake newsów Alan Melikdjanian komentował 7 marca na Twitterze: "Widziałem gałązkę, mikrofon, odbicia w czajniku i wszystkie inne szczegóły. To nagranie nie jest fałszywe. Jeśli robienie memów o tym, że wydaje się fałszywe, jest zabawne i podnosi morale w tym okropnym czasie, to świetnie! Ale jeśli zależy ci na ustaleniu, co jest prawdziwe, a co fałszywe, mówię ci: to nie jest fałszywe".

"Cała afera wynika ze złej jakości i dużej kompresji"

45-minutoway oryginał nagrania spotkania Putina ze stewardesami z kanału RT (który jest w Europie zablokowany) udostępniono na niemieckim blogu Volksverpetzer zajmującym się fact-checkingiem i walką z mową nienawiści. Tam również analizowano ten film i stwierdzono, że brak dowodów na to, że jest fałszywy. Autor analizy zwraca uwagę na szczegóły, np. że kosmyki włosów wyraźnie widoczne na tle nie mogły zostać w prosty sposób nałożone na nagranie. Gdyby chciano to zrobić, wymagałoby to czasochłonnej pracy grafików, co jest mało prawdopodobne z uwagi na długość nagrania.

My poprosiliśmy o analizę całego filmu z RT szefa montażu TVN24 Tomasza Sachajkę. Na początku zaznacza on jednak, że przy dzisiejszej technologii nie jest łatwo gołym okiem stwierdzić, czy jakiś film lub nagranie jest autentyczne – możliwości komputerów są bardzo duże, a oko ludzkie zawodne. Jedynie specjalistyczne laboratoria są w stanie wykryć profesjonalnie przygotowaną sztuczkę lub manipulację obrazem. W TVN24 laboratorium nie mamy, lecz w przypadku omawianego nagrania z Putinem jego zdaniem nic nie wskazuje na to, by zarzuty internautów miały podstawy.

- Nie ma mowy o wykorzystaniu w nim tła typu green screen, które łatwo wykryć – analizuje Tomasz Sachajko. – Nie użyto tu także wirtualnego studia czy tła typu led lub jakiejkolwiek innej sztucznej scenografii. Jedyna sztuczka, która ewentualnie mogłaby być zastosowana, to taka, że Putin został nagrany wcześniej lub później i że siedział dokładnie w tym samym miejscu, w którym go widzimy, a potem "włożony" do identycznego nagrania już z kobietami. Technicznie nie jest to skomplikowane, ale… można byłoby to zrobić tylko wtedy gdyby w tym nagraniu występował profesjonalny aktor, który potrafi idealnie powtórzyć każdy swój ruch, każdą mimikę i to w każdym dublu oraz ma idealne zgranie czasu względem zadawanych mu pytań. Zakładam, że Putin takich zdolności nie ma – wyjaśnia Sachajko. -Trudno też sobie wyobrazić, by prezydent Rosji dał się namówić na coś takiego. Wiąże się to z wieloma powtórkami. Więc według mnie tej sztuczki w tym nagraniu również nie zrobiono - dodaje.

Tomasz Sachajko tłumaczy, dlaczego te podawane przez internautów tezy o manipulacji nie mają podstaw:

1) Odbicie w szklanym dzbanku mające pokazywać, że nagrywano w hali garażowej: dzbanek to okrągły przedmiot, w którym każde odbicie jest maksymalnie rozciągnięte i zniekształcone poprzez jego owal, dlatego pomieszczenie czy choćby odstępy między osobami wydają się być wtedy większe, niż były w rzeczywistości. Przypomnijmy sobie efekt bombki na choince: jak wygląda nasz pokój, gdy się w niej odbija.

2) Scena z marynarką i krzesłem: oglądając ten fragment nagrania w dużo lepszej jakości HD, widać, że ułożenie ręki Putina i zagięcie rękawa od marynarki złożyły się w taki kształt, że przesuwając nagranie klatka po klatce, można dojść do momentu, gdy ta jego ręka idealnie zgrywa się z oparciem krzesła kobiety siedzącej obok, a rękaw układa się tak, jakby jego dalsza część była za krzesłem - lecz tak nie jest. Rękaw tak się zagiął, a za krzesłem nic nie ma. Można to dokładnie zobaczyć, oglądając nagranie dalej, czyli nie kończąc na stop klatce, która trafiła do sieci.

3) Scena z mikrofonem – tu problem tkwi w złej jakości kopii tego fragmentu nagrania, czyli pojawiają się tzw. artefakty. Każda klatka (obraz) składa się z pikseli. Im większa kompresja obrazu, tym gorsza jakość nagrania i więcej widocznych pikseli. Jakość nagrania zależy m.in. od rodzaju kompresji oraz kodeka, którego do tej kompresji użyto (kodek - program, który może generować i odtwarzać format wideo/audio; słowo utworzone ze słów "kodowanie" i "dekodowanie").

By zrobić kompresję obrazu, procesor m.in. automatycznie rozpoznaje te same fragmenty ujęcia (piksele) w kolejnych klatkach filmu i je powtarza, zamiast podmieniać na nowe. Pokazując wtedy ponownie te, które już ma w pamięci, zmniejsza w ten sposób wielkość pliku. Dzieje się to szybko i do pewnego momentu niemal niezauważalnie dla ludzkiego oka - to "niemal" jest kluczem w przypadku nagrania z Putinem

- Mikrofon na stole w tym nagraniu jest elementem stałym. On się nie rusza, więc piksele na ekranie w tym miejscu są cały czas takie same. Natomiast wszystko inne, w tym ręka Putina, się rusza – analizuje Tomasz Sachajko. - Tak więc procesor zapamiętał te miejsca na ekranie, które się nie zmieniają w kolejnych klatkach, a nowymi pikselami podmienił jedynie te ruchome. Niestety im gorszy kodek, tym więcej cyfrowych błędów popełnia. Najtrudniejszy jest moment, gdy ruchoma dłoń "przecina się" na ujęciu z jakimś statycznym punktem. Wysokiej klasy kodek natychmiast podmieni te zatrzymane, skopiowane piksele, na nowe i powstanie płynny ruch. Lecz kiepskiej jakości kodek zwyczajnie "przymroził" ten fragment obrazu - tłumaczy.

Potocznie mówi się wtedy, że jakość nagrania jest tak zła, że aż widać piksele. Takie spóźnione, pomylone lub zagubione piksele nazywamy artefaktami - to coś, co nie istnieje w rzeczywistości, lecz wynika m.in. z błędu kodeka, który te piksele pomylił i wyświetlił. - W przypadku nagrania z Putinem tak się właśnie zadziało: ruchoma ręka "przeleciała" szybko przez mikrofon z "zamrożonymi pikselami", a kodek nie zdążył ich podmienić. Prawdopodobnie dlatego, że dodatkowo "pomylił" długopis w dłoni Putina z mikrofonem (mają podobny kształt i prawie identyczne położenie na ekranie), zatem podmienił na ułamek sekundy nie te piksele, co trzeba. Zamiast z mikrofonu, dał te z długopisu wraz z fragmentem palców dłoni – tłumaczy ekspert z TVN24. Na nagraniu w dobrej jakości nie ma tego błędu.

Podsumowując: z technicznego punktu widzenia film mógł być zmontowany, co zdradzają proste błędy wskazujące na montaż. Jednak raczej nie został sfałszowany w taki sposób, na jaki wskazują internauci. - Cała afera wokół tego nagrania wynika ze złej jakości i dużej kompresji - uważa Tomasz Sachajko.

Jeżeli nagranie zostało jednak w jakiś inny sposób sfałszowane, to by oznaczało, że fałszerstwa dokonano niemal idealnie.

Są fotografie ze spotkania 5 marca

Fakt, że spotkanie Putina ze stewardesami się rzeczywiście odbyło i że nie było nagrywane na green screenie czy w garażu, potwierdzają zdjęcia, które robiono podczas tego wydarzenia. Są dostępne np. w agencji Getty Images. Na fotografii autorstwa Mikhaila Klimentyeva (Sputnik/AFP) widać Putina siedzącego przy stole w otoczeniu kobiet. Zdjęcie to ilustrowało tekst o spotkaniu w serwisie Npr.org 5 marca.

Zdjęcia ze spotkania pojawiły się również na stronach internetowych Kremla czy na profilu linii lotniczych Aerofłot w serwisie VKontakte. Na kilku z nich Putin pozuje do zdjęcia z grupą stewardes, każda z nich trzyma w ręce bukiet kwiatów.

Nie, Zełenski nie parodiował nagrania z Putinem

W związku z rozgłosem, jaki zdobyło w sieci nagranie z Putinem, zaczęły krążyć wpisy o tym, że prezydent Wołodymyr Zełenski w swoim wystąpieniu odniósł się do niego, parodiując moment z mikrofonem. To nieprawda.

W sieci krążyło zmontowane wideo fragmentu z ręką "przenikającą" przez mikrofon z doklejonym wideo Zełenskiego rzekomo ironicznie odsuwającego mikrofony. Fragment z Zełenskim w rzeczywistości pochodził z jego wystąpienia z 4 marca. W Polsce fałszywą informację o parodii prezydenta Ukrainy podało kilka serwisów internetowych.

Autor: Kj, gabs, RG / Źródło: Konkret24; zdjęcie: Volksverpetzer/Ruptly

Źródło zdjęcia głównego: Volksverpetzer/Ruptly

Pozostałe wiadomości

Sprawa Ryszarda Cyby, skazanego za zabicie działacza PiS, to przykład, jak można robić politykę, budując wśród wyborców poczucie zagrożenia. Niekoniecznie w zgodzie z prawdą i faktami. A także jak brak reakcji na fakty rodzi fałsz, który trudno powstrzymać - nawet jeśli wszystko zrobiono zgodnie z procedurami.

"Więzienie opuścił morderca". Kalendarium szerzenia paniki

"Więzienie opuścił morderca". Kalendarium szerzenia paniki

Źródło:
Konkret24

Na kolejnych spotkaniach z wyborcami i w kolejnych wypowiedziach publicznych kandydat PiS na prezydenta Karol Nawrocki powtarza te same twierdzenia - nie zawsze zgodne z prawdą. Niektóre powtarza szczególnie chętnie i często.

Dziesięć nieprawd Karola Nawrockiego

Dziesięć nieprawd Karola Nawrockiego

Anna Bryłka z Konfederacji twierdzi, że "cały czas zwiększa się liczba wydawanych zezwoleń na pracę" cudzoziemcom. Według polityków koalicji rządzącej jest odwrotnie. Kto ma rację? Sprawdziliśmy statystyki.

Zezwoleń na pracę dla cudzoziemców więcej czy mniej? Mamy dane

Zezwoleń na pracę dla cudzoziemców więcej czy mniej? Mamy dane

Źródło:
Konkret24

"Unijna złodziejka!", "zamordyzm", "źle się to kojarzy" - tak internauci komentują nową inicjatywę unijną. Twierdzą, że Komisja Europejska będzie mogła przejmować prywatne oszczędności obywateli i przeznaczać je jako inwestycje w swoje projekty. Przekaz powtarzają politycy prawicy. Jest fałszywy.

UE szykuje "zamach na oszczędności"? Chodzi o pewną strategię

UE szykuje "zamach na oszczędności"? Chodzi o pewną strategię

Źródło:
Konkret24

Sławomir Mentzen opowiada na spotkaniach z wyborcami, że stopień przestępczości w Niemczech gwałtownie wzrósł po napływie imigrantów - i jako "dowód" zestawia dane dotyczące Algierczyków i Japończyków. Choć istnieją takie liczby, to jednak takie ich przedstawienie jest manipulacją i wprowadzaniem opinii publicznej w błąd.

Mentzen woli Japończyków od Algierczyków. I manipuluje

Mentzen woli Japończyków od Algierczyków. I manipuluje

Źródło:
Konkret24

"Wzruszające", "serce ściska", "szacunek dla pieska" - komentują internauci zdjęcia mające pokazywać uroczystość pożegnania policyjnego psa w jednej z jednostek. To obrazy wprawdzie poruszające, ale nieprawdziwe.

"Niewdzięczna służba, dzięki piesku". Pogrzeb, którego nie było

"Niewdzięczna służba, dzięki piesku". Pogrzeb, którego nie było

Źródło:
Konkret24

- Singapur wydaje znacznie mniej niż Polska, a mimo to ma znacznie lepszy system ochrony zdrowia - przekonuje Sławomir Mentzen, kandydat Konfederacji na prezydenta RP. Wyjaśniamy, czego nie mówi o singapurskim systemie, a co powinniśmy o nim wiedzieć, by się z nim porównywać.

Mentzen porównuje Singapur do Polski. O czym nie mówi?

Mentzen porównuje Singapur do Polski. O czym nie mówi?

Źródło:
Konkret24

Europoseł PiS Piotr Mueller alarmuje, że Unia Europejska planuje zabronić wymiany różnych części auta, jeśli dojdzie do ich usterki. Twierdzi, że nowe samochody będą musiały iść na złom. Uspokajamy: to nieprawda.

Piotr Mueller: nowe auto trzeba będzie oddać na złom. Nieprawda

Piotr Mueller: nowe auto trzeba będzie oddać na złom. Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Antyimigrancki hejt wzbudza rozpowszechniane w mediach społecznościowych - między innymi przez polityków PiS - nagranie z Wrocławia. Widać na nim gromadzących się na ulicy cudzoziemców, a ironiczny opis głosi, że to "przyjazd inżynierów". Politycy opozycji informują wręcz, że to "inżynierowie z Afryki sprowadzani przez PO i Tuska". To fałsz.

"Inżynierowie z Afryki" przyjechali do Wrocławia? Skąd to nagranie

"Inżynierowie z Afryki" przyjechali do Wrocławia? Skąd to nagranie

Źródło:
Konkret24

Ponad 50 zgłoszonych komitetów wyborczych, ponad 40 zarejestrowanych. O co chodzi? Raczej nie o wygraną w wyborach. To skutek paradoksu polskiego prawa. Tłumaczymy, jakie są korzyści z rejestracji komitetu wyborczego, który jednak zarejestrowanego kandydata nie ma.

44 komitety wyborcze zarejestrowane. Wśród nich "semiwirtualne"

44 komitety wyborcze zarejestrowane. Wśród nich "semiwirtualne"

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA "nie wie", na jakiej podstawie Dania rości sobie prawa do Grenlandii. Nie sądzi, "żeby to było prawdą". Jednak tak właśnie jest, w dodatku wiele lat temu zwierzchnictwo Danii nad wyspą uznały także Stany Zjednoczone.

Dlaczego Grenlandia jest duńska? Trump "nie wie, czy to prawda"

Dlaczego Grenlandia jest duńska? Trump "nie wie, czy to prawda"

Źródło:
Konkret24

Zwolennicy kawy z mlekiem i cukrem oburzają się na rzekomy zakaz, który ma wprowadzić Unia Europejska. "Co będzie następne? Zakaz soli?", "idiotyzmy" - komentują. Podstawą tych fałszywych doniesień jest artykuł jednego z polskich serwisów, który opatrznie zrozumiano. Wyjaśniamy, co naprawdę ograniczy UE.

UE "zakazuje mleka i cukru w kawie"? Czegoś innego

UE "zakazuje mleka i cukru w kawie"? Czegoś innego

Źródło:
Konkret24

Ilu policjantów brakuje w całym kraju? Kilka tysięcy? Kilkanaście? Opozycja włączyła temat braków kadrowych w policji do kampanii prezydenckiej, ale problem ten istnieje od lat. Zwiększanie liczby etatów w czasach Zjednoczonej Prawicy nie pomogło.

Ilu policjantów brakuje w kraju? Cztery garnizony dominują

Ilu policjantów brakuje w kraju? Cztery garnizony dominują

Źródło:
Konkret24

W Warszawie zacznie rzekomo obowiązywać "ustawa o aresztowaniu dzwonów kościelnych" czy "likwidacja kościelnych dzwonnic" - alarmują politycy opozycji i internauci. Wszystko z powodu pewnego projektu grupy radnych, który wykorzystano do tej manipulacji.

Trzaskowski "chce uciszyć kościelne dzwony"? Skąd ten przekaz

Trzaskowski "chce uciszyć kościelne dzwony"? Skąd ten przekaz

Źródło:
Konkret24

Co oznacza mała czarna gwiazdka przy niektórych cenach? Tak duński właściciel sieci Netto postanowił pomóc klientom bojkotować amerykańskie produkty. Według polskich internautów to rozwiązanie ma się też pojawić w sklepach sieci w naszym kraju. Wyjaśniamy.

Bojkot amerykańskich produktów także w Polsce? Jeszcze nie

Bojkot amerykańskich produktów także w Polsce? Jeszcze nie

Źródło:
Konkret24

Polscy internauci alarmują, że Unia Europejska chce zabronić korzystania z plastikowych dowodów osobistych. Podstawą jest artykuł jednego z serwisów, który nie do końca podał prawdę.

"Pożegnaj się z dowodem osobistym"? Co planuje UE

"Pożegnaj się z dowodem osobistym"? Co planuje UE

Źródło:
Konkret24

"Tak było. Ale teraz nikt nie pamięta"; "przy obecnej demografii to nie wróci" - komentują internauci rozsyłane w sieci zdjęcia, które mają przedstawiać kolejki do urzędów pracy za pierwszych rządów Donalda Tuska. Sprawdziliśmy, kiedy powstały te zdjęcia.

Kolejki do urzędów pracy "za Tuska"? Również w czasach PiS

Kolejki do urzędów pracy "za Tuska"? Również w czasach PiS

Źródło:
Konkret24

Prorosyjskie konta w Polsce i na świecie rozsyłają rzekomy materiał francuskiego dziennika o sondażu dotyczącym popularności polityków. Według niego 71 procent Francuzów uważa, że byłoby im lepiej pod rządami Władimira Putina. Nic tu jednak nie jest prawdziwe.

71 procent Francuzów woli Putina od Macrona? Mamy wyjaśnienie "Le Figaro"

71 procent Francuzów woli Putina od Macrona? Mamy wyjaśnienie "Le Figaro"

Źródło:
Konkret24

Kandydat PiS na prezydenta Karol Nawrocki - a za nim politycy tej partii - od kilku dni rozgłaszają, że "rząd po cichu przepchnął przepisy", które pozwolą stawiać wiatraki 500 metrów od domostw. Po pierwsze, przyjmowanie i konsultowanie projektu odbywało się otwarcie i zgodnie z procedurami. Po drugie, ustawa nie została jeszcze przegłosowana.

PiS: "rząd po cichu przepchnął przepisy". A naprawdę?

PiS: "rząd po cichu przepchnął przepisy". A naprawdę?

Źródło:
Konkret24

Na spotkaniach z wyborcami Szymon Hołownia mówi między innymi o problemach demograficznych Polski. W Częstochowie przedstawił nawet, jak wygląda tam trend spadkowy urodzeń. Czy ma rację?

Ile dzieci rodzi się w Częstochowie? Hołownia wylicza, my sprawdzamy

Ile dzieci rodzi się w Częstochowie? Hołownia wylicza, my sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń w mediach społecznościowych generuje nagranie mające udowadniać, że Ukraińcy wykorzystują wojnę do propagandy. Tymczasem ten film jest przykładem prorosyjskiej dezinformacji. Przekaz o "wojennych aktorach" nie jest nowy, sposób stworzenia fałszywki również.

"Aktorka z frontu"? Nie, ale "ciemny lud kupuje"

"Aktorka z frontu"? Nie, ale "ciemny lud kupuje"

Źródło:
Konkret24

Twórcom tych stron chodzi nie tylko o przemycanie rosyjskich punktów widzenia do polskiego internetu. Dzięki takim witrynom można też cytować rosyjskie media państwowe, w Polsce zakazane. A w kanałach rosyjskich pokazywać, że "polskie media" podzielają rosyjską wizję świata. Oto 10 portali, przed którymi przestrzegamy. Szerzą prokremlowską dezinformację.

Sieć prorosyjskich portali oplata Polskę. Oto 10 przykładów

Sieć prorosyjskich portali oplata Polskę. Oto 10 przykładów

Źródło:
Konkret24

Posłowie Konfederacji - między innymi Sławomir Mentzen i Bartłomiej Pejo - przekonują, że średni wiek polskich rezerwistów wynosi 50 lat. Sprawdziliśmy, skąd biorą taką informację i co na to resort obrony.

Konfederacja o "średnim wieku rezerwistów": 50 lat. Źródło jest niewiarygodne

Konfederacja o "średnim wieku rezerwistów": 50 lat. Źródło jest niewiarygodne

Źródło:
Konkret24

Dyskusja o szczepieniach na błonicę - po wykryciu pierwszego od lat przypadku tej choroby - stała się dla środowisk antyszczepionkowych pretekstem do szerzenia kolejnej teorii. Ich zdaniem nagłaśnianie tematu błonicy to sposób na wypromowanie pakietu krztuścowego. Eksperci ostrzegają przed tą dezinformacją.

Błonica a pakiet krztuścowy. Jest różnica? Jest

Błonica a pakiet krztuścowy. Jest różnica? Jest

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump ma być winny temu, że w Chinach nie będzie można więcej zjeść amerykańskiej wołowiny. Władze w Pekinie w odpowiedzi na nałożone cła rzekomo anulowały import tego mięsa ze Stanów Zjednoczonych. Rzeczywiście w tej kwestii zaszły zmiany, ale zawieszenie dostaw do Chin dotyczy wołowiny z innych krajów.

Chiny "anulowały" import wołowiny z USA? Nie stamtąd

Chiny "anulowały" import wołowiny z USA? Nie stamtąd

Źródło:
Konkret24, Snopes