Potęgowanie strachu i niepewności - metoda dezinformacji szczepionkowej. Jak się jej nie dać?

Shutterstock/TVN24Infodemia zbudowana na strachu - metoda antyszczepionkowców

Twórcom dezinformacji szczepionkowej nie zależy na tym, by przekonać odbiorców do swoich wydumanych teorii - ich celem jest wzbudzanie lęku. Wtedy jest szansa, że część osób zrezygnuje ze szczepienia na COVID-19. I z innych też.

W trwającej od ponad roku infodemii, czyli zjawisku rozpowszechniania fake newsów i dezinformacji związanych z koronawirusem i pandemią COVID-19, można wyróżnić jej etapy. Na początku dominowały plotki i niepotwierdzone porady medyczne, jak zapobiegać zakażeniu SARS-CoV-2 i jak leczyć COVID-19. Wraz ze wzrostem zachorowań pojawiały się treści stygmatyzujące grupy z pandemią kojarzone, np. Azjatów, jako że wirus przywędrował z Chin. Kolejnym etapem były teorie spiskowe m.in. na temat pochodzenia nowego wirusa i zaplanowania pandemii. Obserwowaliśmy też wysyp pseudonaukowych przekazów podważających sens lockdownów czy szczepień.

Rozpoczęcie akcji szczepień przeciw COVID-19 na świecie wywołało kolejną reakcję, a do osób niewierzących w pandemię dołączyli antyszczepionkowcy. W internecie rozpowszechniane są przekazy, których celem jest wzbudzenie poczucia strachu przed szczepieniami. W Konkret24 wyjaśnialiśmy już niektóre z takich nieprawdziwych doniesień - np. że nie ma wiarygodnych badań o bezpieczeństwie szczepionek, że nie ma dowodów na skuteczność szczepionek, że zmieniają kod genetyczny itd.

Czy jest dowód na to, że szczepionki działają? Dr Grzesiowski odpowiada
Czy jest dowód na to, że szczepionki działają? Dr Grzesiowski odpowiadatvn24

Wśród wszystkich tych przekazów są jednak twierdzenia, które dziś trudno zweryfikować - bo dotyczą przyszłości. Informują, co się niby kiedyś wydarzy. Straszą rzekomymi negatywnymi skutkami szczepienia przeciw COVID-19. Infodemia oparta na sianiu niepewności i strachu jest nie tylko niebezpieczna, ale też trudna do zwalczania ze względu na niemożność weryfikacji takich tez.

"W dezinformacji szczepionkowej kluczowe jest zasianie niepewności"

Mechanizm tworzenia dezinformacji o szczepionkach, której przekaz odnosi się do przyszłości, tłumaczy prof. Dariusz Jemielniak, socjolog z Akademii Leona Koźmińskiego: "W dezinformacji szczepionkowej kluczowe nie jest przekonanie do jakiejś wydumanej teorii, a zasianie niepewności. W końcu z punktu widzenia dezinformatora nie ma dużego znaczenia, czy ktoś uwierzy w daną bzdurę czy nie - a jedynie, czy koniec końców część osób pod wpływem takiej dezinformacji zdecyduje się zrezygnować ze szczepienia".

I wyjaśnia: "Z tego punktu widzenia pseudoteorie, którym nie sposób zaprzeczyć, nadają się znakomicie - ponieważ dotyczą przyszłości, nie da się ich sfalsyfikować. Niestety część osób nie ma świadomości, że z tego samego powodu teorie te są funta kłaków warte, opierają się bowiem wyłącznie na chęci pompowania lęków". Profesor Jemielniak zwraca uwagę, że z takimi rodzajami dezinformacji trudno walczyć - zwłaszcza, kiedy padają z ust osoby, która dla niewykształconego odbiorcy może sprawiać wrażenie profesjonalisty.

Czy należy reagować na fake newsy i polemizować? Profesor Jemielniak odpowiada
Czy należy reagować na fake newsy i polemizować? Profesor Jemielniak odpowiadatvn24

Jak można się uodpornić na dezinformację? "Trzeba pamiętać, że pojedynczy uczony czy uczona może się mylić - ważne jest stanowisko instytucji naukowych, rad medycznych, a także państw" - przestrzega prof. Jemielniak. "Nie słuchajmy szamanów i podejrzanych cwaniaczków, którzy na zwalczaniu dorobku nauki kręcą interesy finansowe i próbują ugrać kapitał polityczny" - radzi socjolog. "W Unii Europejskiej mamy poważne opóźnienia w kampanii szczepień, które wynikają między innymi z tego, że Unia postawiła na bezpieczeństwo i odpowiedzialność wielkich koncernów farmaceutycznych: szczepionki są bezpieczne i warto im ufać także dlatego, że w tych koncernach są sztaby naukowców, którzy dbają o bezpieczeństwo, bo inaczej koncerny te poszłyby z torbami" - zauważa.

Prezentujemy przykłady fejkowych przekazów dotyczących rzekomych przyszłych skutków szczepienia przeciw COVID-19, które mają siać strach. Przypominamy jednocześnie, że szczepionki są jednymi z najdokładniej przebadanych preparatów medycznych.

Dolores Cahill i jej tezy o śmierci po zaszczepieniu

"Wg dr Dolores Cahill ludzie po 70-ce, którzy przyjmą szczypawki genetyczne, niestety, prawdopodobnie umrą w przeciągu 2-3 lat i niezależnie od wieku pozostałych osób przyjmujących szczypawki, długość i jakość życia obniżą się, będą też problemy z płodnością" - napisał 9 kwietnia na Twitterze użytkownik konta @_iioan (pisownia wszystkich postów oryginalna).

Na załączonym do wpisu filmie można obejrzeć, jak Dolores Cahill, profesor w University College Dublin, opowiada o rzekomych długoterminowych skutkach szczepionek mRNA. Twierdzi, że "każdy, kto ma ponad 70 lat i otrzyma jedną z tych szczepionek mRNA, prawdopodobnie umrze - niestety w ciągu około dwóch do trzech lat". I dalej opowiada: "Powiedziałabym, że każdemu, kto otrzyma zastrzyk mRNA, bez względu na wiek, oczekiwana długość życia skróci się. Abyś wiedział, że umrzesz, jeśli masz 30 lat, w ciągu pięciu do dziesięciu lat".

W popularnym wideo Dolores Cahill opowiada o rzekomych długoterminowych skutkach szczepionek mRNATwitter

Dolores Cahill jest znana z szerzenia nieprawdziwych tez. Była już krytykowana za rozpowszechnianie dezinformacji na temat COVID-19. W Konkret24 opisaliśmy jej błędne twierdzenie, że w Duesseldorfie zniesiono nakaz noszenia maseczek, bo obywatel udowodnił w sądzie, że to powoduje niedobór tlenu i uszkodzenie mózgu.

Nagranie, w którym Cahill wieszczy śmierć 70-latkom, którzy przyjmą szczepionkę mRNA, jest oznaczone logo World Freedom Alliance. To grupa, którą Cahill pomogła założyć w listopadzie 2020 roku. Zapowiedziała, że będzie "ujawniać prawdę o tym, co się dzieje", by chronić wolność. "Dolores Cahill została odsunięta od prowadzenia zajęć akademickich z racji rozpowszechnianych przez nią kłamliwych i szkodliwych teorii. Na ich propagowaniu buduje kapitał - bo jest przewodniczącą Irlandzkiej Partii Wolności, ugrupowania silnie sceptycznego wobec pandemii i podsycającego mit o jej nieszkodliwości" - zauważa prof. Dariusz Jemielniak.

Nagraniu z udziałem Cahill przyjrzała się amerykańska redakcja FactCheck.org. Oceniła je jako zawierające bezpodstawne tezy. Grant McFadden, dyrektor Biodesign Center for Immunotherapy, Vaccines and Virotherapy w Arizona State University, powiedział Factheck.org: "Nie mamy na razie danych długoterminowych dotyczących ludzi. (...) Nie ma naukowych powodów, aby przewidywać powikłania po tych nowych szczepionkach w nadchodzących latach". I dodał, że zgodnie z powszechnie stosowanymi praktykami medycznymi będzie to starannie monitorowane przez najbliższe lata.

Na początku marca agencja Reuters weryfikowała podobne twierdzenie krążące w anglojęzycznym internecie: według popularnego postu szczepionki mRNA przeciwko COVID-19 mają zmniejszyć o połowę populację ludzi w ciągu pięciu lat. Tylko że nie ma naukowych dowodów sugerujących, że szczepionki mRNA wywodowały zgony, ani też żadnych wskazówek, że mogą je wywołać w najbliższych pięciu latach - tłumaczy Reuters. Dwie szczepionki mRNA - firm Pfizer-BioNTech i Moderny - powstały w 2020 roku, więc ​​nie ma jeszcze danych o ich długoterminowych skutkach. Korzystając z aktualnych badań klinicznych, amerykańskie Centra Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) oraz Europejska Agencja Leków (EMA) uznały oba preparaty za bezpieczne dla ludzi i skuteczne.

Bezpłodność, zniszczenie odporności i przeprogramowanie komórek

W jednym z popularnych wpisów na Facebooku autor przewiduje trzy efekty uboczne szczepień. Nie precyzuje, o jakie szczepienia chodzi, lecz internauci komentowali to w kontekście akcji szczepień przeciw COVID-19. Rzekomymi skutkami ubocznymi są: całkowita bezpłodność, zniszczenie układu odpornościowego i przeprogramowanie komórek tak, by same wytwarzały patogeny nowotworów. "Ten eksperyment zaplanowany jest na kilka lat, i zgony odrazu są nieplanowane ...( Choć i tak się zdarzają niekiedy )To tak jak z trutką na szczury, o opóżnionym działaniu.Nie może działać od razu bo inne przestaną ją żreć" - pisze dalej fejsbukowicz. Jego post miał ok. 9 tys. udostępnień i ponad 960 reakcji.

Post na Facebooku przestrzegający przed rzekomymi skutkami ubocznymi szczepionektvn24 | facebook

Nie ma dowodów na to, że jakiekolwiek szczepionki, w tym te na COVID-19, powodują problemy z płodnością - wyjaśnia CDC. Tylko w Stanach Zjednoczonych do 3 maja 2021 roku po szczepieniu przeciw COVID-19 w ciążę zaszło co najmniej 106 tys. kobiet - wynika z dobrowolnego rejestru prowadzonego przez CDC. Również inne instytucje zapewniają, że nic nie wskazuje na to, żeby szczepionka przeciw COVID-19 powodowała bezpłodność.

"Nie ma dowodów na to, że szczepionka COVID-19 zmniejszy twoją naturalną płodność lub zaszkodzi łożysku lub płodowi" - potwierdza grupa położników i ginekologów z University of Chicago's Pritzker School of Medicine, odnosząc się do szczepionek mRNA. "Chociaż szczepionka COVID-19 jest nowa, mechanizm działania tej szczepionki mRNA i istniejące dane dotyczące bezpieczeństwa dają pewność co do bezpieczeństwa stosowania szczepionek COVID-19 mRNA w czasie ciąży" - dodają. "Jeśli planujesz lub próbujesz zajść w ciążę, możesz otrzymać szczepionkę COVID-19. Nie ma dowodów na to, że szczepionki COVID-19 powodują bezpłodność" - zapewniają eksperci American College of Obstetricians and Gynecologists.

Dr Grzesiowski: żadna szczepionka, którą znamy do dziś nie ma wieloletnich skutków ubocznych
Dr Grzesiowski: żadna szczepionka, którą znamy do dziś nie ma wieloletnich skutków ubocznychtvn24

Również teza, że negatywnym skutkiem szczepienia jest zniszczenie układu odpornościowego, od dawna krąży w sieci pod wieloma postaciami. W Konkret24 weryfikowaliśmy wywiad, w którym belgijski wirusolog Vanden Bossche stwierdził, że szczepienie na COVID-19 stłumi naturalną odpowiedź immunologiczną zaszczepionej osoby przeciwko przyszłym infekcjom COVID-19 lub innymi koronawirusami. John Wherry, dyrektor Instytutu Immunologii na Uniwersytecie Pensylwanii, nazwał to stwierdzenie całkowicie fałszywym. "Nie ma na to żadnych dowodów. Gdyby to była prawda, zobaczylibyśmy duży wzrost zakażeń spowodowanych przez czynniki środowiskowe i bakterie komensalne oraz inne zarazki, ponieważ nasz wrodzony układ odpornościowy jest osłabiony. Tak się nie stało" - powiedział w rozmowie z AFP Fact Check.

- Ewentualne objawy niepożądane będą występować w krótkim okresie po szczepieniu i to niezależnie od rodzaju szczepionki. Może być to nieprawidłowa odpowiedź immunologiczna organizmu. Jeśli taka zachodzi, pojawia się bardzo szybko - mówił w rozmowie z Konkret24 prof. Krzysztof Pyrć. Dodał, że nawet jeśli pojawią się jakieś efekty niepożądane, to u niewielkiego odsetka ludzi – co widać po wielkości przebadanej grupy.

Borkowski: Słyszę głosy, że nie możemy się szczepić bo nam się zmieni genom. To jest bzdura
Borkowski: Słyszę głosy, że nie możemy się szczepić bo nam się zmieni genom. To jest bzduratvn24

Brak też naukowych dowodów na to, że szczepionki spowodują "przeprogramowywanie komórek tak, aby same wytwarzały patogeny nowotworów. Wcześniej w mediach społecznościowych krążyły podobne nieprawdziwe informacje: że szczepionki przeciw COVID-19 zmienią ludzkie DNA.

"Trudno znaleźć drugą grupę preparatów stosowanych w medycynie, która byłaby tak dobrze przebadana i tak bezpieczna, jak szczepionki. To najlepiej sprawdzone preparaty farmaceutyczne w Europie. Ich jakość podlega rygorystycznym badaniom, które gwarantują skuteczność i bezpieczeństwo stosowania" - informuje na swojej stronie Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny.

Twierdzenia ze wspomnianego wyżej posta weryfikowała też redakcja Demagog.org. W konkluzji stwierdziła, że "nie istnieją żadne wiarygodne badania, które potwierdzałyby te tezy".

Trzecia fala pandemii uderzy w większość zaszczepionych

"Mam nadzieję, że to jest fake news, bo naprawdę nie życzę zaszczepionym śmierci, jak oni życzą niezaszczepionym. Wedle tego artykułu 60 do 70% podwójnie zaszczepionych zginie lub przynajmniej wyląduje w szpitalu podczas trzeciej fali wirusa. Już teraz zadbajcie o siebie" - to z treść posta, jaki ukazał się 27 kwietnia na Twitterze na koncie nazwie @NiezaleznyM. Autor wpisu załączył zrzut ekranu ze strony GreatGameIndia.com. "Trzecia fala COVID zabije lub doprowadzi do hospitalizacji od 60 do 70% osób, które przyjęły obie dawki szczepionki - wynika z oficjalnego modelu brytyjskiego rządu" - głosi tytuł artykułu. Może sugerować, że do hospitalizacji i zgonów dojdzie w wyniku szczepienia.

Tweet powielający nieprawdziwą tezę z artykułu na indyjskim portalutvn24 | Twitter

W tekście na indyjskim portalu pokazano badanie opublikowane w marcu, przygotowane przez stały zespół ekspertów zajmujących się modelowaniem chorób zakaźnych, który doradza Departamentowi Zdrowia i Opieki Społecznej oraz rządowi Wielkiej Brytanii. Tylko że - jak wyjaśnia brytyjski portal fact-checkingowy FullFact - omawiany model nie pokazuje, że to szczepionka będzie przyczyną zgonów w trzeciej fali COVID-19. W tekście na indyjskim portalu model pokazano bez kontekstu badania, który jest ważny w jego zrozumieniu. "Modelowanie sugeruje, że kiedy pojawi się trzecia fala, hospitalizacje i zgony będą dotyczyć głównie osób, które zostały zaszczepione. Stanie się tak jednak dlatego, że do dziś zaszczepiono bardzo dużo osób z grup ryzyka, a nie dlatego, że szczepionka im szkodzi" - wyjaśnia FullFact. "Trzecia fala zgonów i hospitalizacji jest spodziewana nie z powodu szczepionki, tylko planowanego wiosennego złagodzenia ograniczeń" - prostuje.

Portal The Wire zauważa, że na stronie organizacji GreatGameIndia publikowano w przeszłości liczne teorie spiskowe, m.in. o powstaniu pandemii COVID-19.

Autor: Gabriela Sieczkowska / Źródło: Konkret24; zdjęcie: Shutterstock/TVN24

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock/TVN24

Pozostałe wiadomości