"Nie ma czegoś takiego, że w 2015 roku, w dniu wyborów, narodził się nowy Andruszkiewicz" - mówił w Sejmie poseł PO Marcin Kierwiński, w kontekście pozytywnej wypowiedzi nowego wiceministra cyfryzacji na temat obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Jeszcze kilka lat temu był wobec niej krytyczny.

Czy Pan uważa, że w Polsce potrzebna jest obecność wojsk amerykańskich? - na to pytanie zadane przez reportera TVN24 Radomira Wita nowo wybrany wiceminister cyfryzacji Adam Andruszkiewicz, wchodząc do budynku resortu, odpowiedział twierdząco. - Oczywiście, że tak. Fort Trump bardzo wzmocni siłę państwa polskiego. O tym mówię odkąd jestem posłem publicznie - zapewnił poseł.

2015 - "USA nie będą nas bronić w razie konfliktu"

Na dostępnych w sieci wystąpieniach publicznych z okresu, gdy Andruszkiewicz jeszcze posłem nie był, można usłyszeć jednak inne stanowisko. Chociażby podczas manifestacji Ruchu Narodowego i Młodzieży Wszechpolskiej z maja 2015 roku, kiedy Andruszkiewicz był prezesem tej drugiej organizacji. - Nie bądźcie mamieni tym, że Stany Zjednoczone będą nas bronić w razie konfliktu. Bo nie będą - ogłaszał wtedy z mównicy.

Podobnie wypowiadał się Andruszkiewicz także wcześniej, podczas wystąpienia w marcu 2015 roku w ramach białostockich obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. - Żołnierze Wyklęci przed nikim nie klękali. Dzisiaj toczy się dyskusja geopolityczna w Polsce na ten temat, jakie wojska mają w Polsce stacjonować. Niedawno wyzbyliśmy się wojsk sowieckich. Ja wam odpowiadam: żadne wojska. Żadne wojska nas nie obronią. Polska ma być wielka własnymi siłami - mówił.

To nie będzie tak, że teraz Platforma Obywatelska mówi: może będziemy gościć wojska niemieckie w Polsce, druga partia mówi: nie, ja wolę wojska amerykańskie. To się nie odbywa za darmo. Jeżeli przyjmiemy kiedyś całkowitą kuratelę obcego mocarstwa, miejmy tę świadomość, że będziemy bezradni. [...] Dlatego budujmy swoją siłę.

Adam Andruszkiewicz, marzec 2015

Od majowej manifestacji do wyborów w 2015 r. Andruszkiewicz nie wypowiadał się publicznie o obecności amerykańskich wojsk w Polsce. Nie inaczej było po tym, jak zaczął zasiadać w sejmowych ławach jako poseł Kukiz'15.

Po zakończeniu szczytu NATO w Warszawie w lipcu 2016 roku poseł wysłał jednak oficjalną interpelację do Ministra Obrony Narodowej Antoniego Macierewicza, w której napisał, że "w Warszawie zakończył się dwudniowy szczyt NATO. Podczas tego ważnego wydarzenia członkowie państw należących do Paktu Północnoatlantyckiego debatowali o zwiększeniu obecności militarnej we wschodniej flance Sojuszu" i w związku z tym pytał m.in. "W jakim terminie rozpocznie się stacjonowanie wojsk NATO w Polsce?". W odpowiedzi napisano, że "rozmieszczenie pododdziałów przewidzianych do wzmocnienia wschodniej flanki Sojuszu ma się rozpocząć w pierwszym półroczu 2017".

2019 - "Fort Trump bardzo wzmocni siłę państwa polskiego"

Po pojawieniu się amerykańskich żołnierzy na poligonie w Orzyszu poseł Andruszkiewicz nie wypowiadał się w tej sprawie na posiedzeniach Sejmu, ani nie wysyłał zapytań i interpelacji w tej sprawie. Temat powrócił w grudniu 2018 roku i przybrał nieoczekiwany obrót.

5 grudnia 2018 parlamentarzysta wystosował interpelację do szefa MON "w sprawie spotkania w Waszyngtonie dotyczącego kwestii utworzenia stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce". Pytał w niej Mariusza Błaszczaka m.in. o stosunek resortu do spotkania z amerykańskim sekretarzem obrony Jamesem Mattisem i samej kwestii potencjalnych baz. Do dziś nie otrzymał odpowiedzi, jednak jak wskazują ostatnie wypowiedzi publiczne, zmienił swój stosunek do nich.

Dzień przed oficjalnym mianowaniem go wiceministrem cyfryzacji, poseł Andruszkiewicz był gościem Telewizji "Republika". Zapytany o potencjalne wyjście Polski z Unii Europejskiej, odpowiedział: - Polexit obecnie, moim zdaniem, jest podwójnie niebezpieczny. Po pierwsze byłby bardzo na rękę Rosji, taka rozbita Europa... wtedy wiadomo, że silniejsi biorą górę. A my jesteśmy militarnie niestety jeszcze słabsi.

Chociaż po obecności wojsk amerykańskich to będzie się zmieniało troszeczkę na naszą korzyść.

Adam Andruszkiewicz, grudzień 2018

Dzień później potwierdził swoje słowa o sprzyjaniu projektowi powszechnie znanemu jako "Fort Trump".

Poseł PO Marcin Kierwiński, zapytany podczas konferencji prasowej o tak różne stanowiska nowego wiceministra, mówił: - W ten sposób pokazuje trafność powiedzenia "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia". Dopóki nie siedział na fotelu wiceministra ds. cyfryzacji, uważał jedno, nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zaczął uważać co innego. [...] To nie jest tak, że jakąś cezurą czasową dla polityka jest to, od kiedy został posłem. Cała historia pana Andruszkiewicza świadczy o nim i o jego karierze politycznej. Nie ma czegoś takiego, że w 2015 roku, w dniu wyborów, narodził się nowy Andruszkiewicz i teraz jeszcze kolejny narodził się 28 grudnia 2018 roku. To jest jedna i ta sama osoba - komentował Kierwiński.

Obecność amerykańskiego wojska w Polsce to jednak nie jedyny temat, jaki ówczesny lider Ruchu Narodowego na Podlasiu podejmował publicznie jeszcze przed wyborem na posła. Mówił też o kontaktach Polski z Białorusią, czy o zdecydowanym sprzeciwie wobec przyjmowania islamskich uchodźców. Tu jednak, jego poglądy i wygłaszane opinie, wydają się niezmienione.

2015 - "Chcemy repatrianta, a nie imigranta"

Pół roku przed wyborami parlamentarnymi, w maju 2015 roku, Młodzież Wszechpolska przy wsparciu Ruchu Narodowego zorganizowała pod biurem PO w kilku miastach Polski manifestację pt. "Chcemy repatrianta, a nie imigranta. "NIE" dla afrykańskich uchodźców w Polsce!". W Białymstoku na tej akcji obecny był między innymi Adam Andruszkiewicz - ówczesny prezes Młodzieży Wszechpolskiej i lider Ruchu Narodowego na Podlasiu.

Na materiałach z tego wydarzenia widać, jak wykrzykuje on antyislamskie i antyimigracyjne hasła, takie jak "Polska wolna od meczetów". Następnie przemawiał z mównicy, gdzie również odniósł się do głównego tematu manifestacji:

Musimy bez kompleksów mówić, że nie chcemy żadnych kolorowych imigrantów tutaj. Nie chcemy i koniec

Adam Andruszkiewicz, maj 2015

- A lewactwo, które mówi, że to jest bardzo fajne, to ja zapraszam, żeby wzięli swoje dzieci albo swoje kobiety i wysłali do muzułmańskiej dzielnicy nocą - mówił do zebranego tłumu. - Niech wyślą do Paryża, na dzielnice na obrzeżach, swoje kobiety, niech poprzechadzają się latem w krótkich spódnicach po tych dzielnicach. Zobaczymy, jak skończą. [...] Paryż, Londyn zaczęły finansować różne arabskie rewolucje, chcieli przejąć złoża, które tam się znajdują. [...] I teraz dziwimy się, że ludzie stamtąd uciekają i chcą się swoją głupotą z nami dzielić - komentował.

Postulat sprzeciwienia się przyjmowaniu islamskich uchodźców, zwłaszcza w województwie podlaskim, był też jednym z haseł, z jakimi Andruszkiewicz wystartował do wyborów parlamentarnych z list Kukiz' 15. Po uzyskaniu sejmowego mandatu, zdania w tej kwestii nie zmienił.

Mocno podkreślał to chociażby przy okazji planu ulokowania grupy uchodźców w Białymstoku w styczniu 2016 roku, cztery miesiące po wyborze. W stolicy Podlasia zorganizowano wtedy kolejną manifestację, podczas której Andruszkiewicz mówił: - Jeżeli komukolwiek przyjdzie do głowy, aby tych imigrantów tu sprowadzać, to będzie wiedział, że nie będzie nas tutaj 300 osób, a 3 tysiące. Albo więcej, jeśli będzie trzeba. [...] My jesteśmy tutaj gospodarzami i nie mamy prawa bać się w swoim mieście mieszkać, nie mamy prawa bać się o swoje kobiety, żeby wieczorem wychodziły.

W specjalnym wideo nagranym w sejmie w maju 2017 roku Andruszkiewicz już jako członek koła Wolni i Solidarni ostrzegał:

Wiemy doskonale, że islamscy imigranci są zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa. Mordują ludzi na ulicach, gwałcą nasze kobiety. Jesteśmy w Polsce, tutaj zawsze szanowaliśmy kobiety, nikt ich nie gwałcił masowo na ulicach.

Adam Andruszkiewicz, maj 2017

2018 - "Jeśli ktoś postuluje relokację, jest rasistą"

Na temat sprzeciwu wobec przyjmowania uchodźców poseł Andruszkiewicz wypowiadał się też niejednokrotnie na posiedzeniach Sejmu. Przykładowo w marcu 2016 wspomniał, że "istnieją realne obawy, że Unia Europejska narzuci Polsce kolejne kwoty nielegalnych islamskich imigrantów, na co nasz klub [Kukiz' 15 - red.] zdecydowanie nie wyraża zgody".

Antyimigranckie wypowiedzi Andruszkiewicza pojawiły się także w wywiadzie udzielonym w październiku 2018 roku Telewizji wPolsce. "Herzlich Willkomen [z niem. serdecznie witamy - red.] ze strony Angeli Merkel w kierunku Afryki Północnej skończyło się tragicznie, dlatego że nagle do Europy zaczęły szturmować setki tysięcy imigrantów. Jeśli tak często politycy europejscy, czy też ich podwykonawcy polskojęzyczni ze strony na przykład Nowoczesnej, mówią o tolerancji, to nie ma nic wspólnego z tolerancją. [...] Wydaje mi się, że tolerancją jest to, że jeśli taki człowiek chce mieszkać w Niemczech, to ma do tego prawo. A nie ich przekładać na siłę jak jakieś rzeczy, kazać im mieszkać w Polsce, kiedy oni nie chcą mieszkać w Polsce. Uważam, że jeśli ktoś postuluje relokację, jest rasistą", mówił.

Jeśli chcecie tam [w Niemczech, Francji, Wlk. Brytanii - red.] mieszkać, to sobie tam mieszkajcie. W Polsce nie chcą, my też nie chcemy. Pełna zgoda.

Adam Andruszkiewicz, październik 2018

2015 - Białoruś - "Nas nie interesuje, kto tam rządzi"

Drugim postulatem, obok sprzeciwu wobec przyjmowania imigrantów, z jakim Andruszkiewicz szedł do wyborów, było zacieśnienie współpracy polsko-białoruskiej, głównie w sferze gospodarczej. Na tej samej manifestacji w Białymstoku, gdzie w 2015 roku mówił o imigrantach, podzielił się z tłumem swoim stanowiskiem w sprawie relacji z graniczącą z Podlasiem Białorusią.

My chcemy handlu z państwami, z którymi sąsiadujemy, z Białorusią chociażby. Nas nie interesuje to, kto tam rządzi.

Adam Andruszkiewicz, maj 2015

- Możemy poprawić tam los Polaków, to, co się znajduje na wschodzie, bo innej opcji w tym momencie nie mamy - mówił Andruszkiewicz, ówczesny prezes Młodzieży Wszechpolskiej.

Kilka tygodni przed wyborami, w październiku 2015 roku, doprecyzował swoje stanowisko w tej kwestii podczas konferencji KWW Kukiz'15 w okręgu podlaskim. "Pisałem pracę licencjacką i magisterską ze współpracy z Białorusią, byłem praktykantem na Uniwersytecie w Grodnie i chciałbym zajmować się w przyszłym parlamencie właśnie rozwijaniem relacji Polski z Białorusią. [...] Uważamy, że ten wschodni rynek jest tym kierunkiem, w którym powinniśmy patrzeć. [...] Polacy i Białorusini są to bratnie kulturowo narody i uważam, że troszeczkę sztucznie jesteśmy obecnie podzieleni. Czujemy się dobrze w swoim towarzystwie, nie słyszałem o jakiś niesnaskach między naszymi społecznościami, więc myślę, że jest to fajny kierunek", mówił.

Andruszkiewicz nie zmienił kierunku politycznych zainteresowań po wejściu do Sejmu. W marcu 2016 roku założył zespół parlamentarny ds. współpracy Polsko-Białoruskiej (pisownia oryginalna). Siedmioosobowa grupa spotkała się 16 marca 2016, aby wybrać Prezydium Zespołu (przewodniczącym został Andruszkiewicz) i... było to jej ostatnie posiedzenie do dzisiaj.

Pierwsze i ostatnie posiedzenie założonego przez Andruszkiewicza zespołu parlamentarnego
Pierwsze i ostatnie posiedzenie założonego przez Andruszkiewicza zespołu parlamentarnego Foto: sejm.gov.pl

Miesiąc później Andruszkiewicz wszedł w skład Polsko-Białoruskiej Grupy Parlamentarnej, której jest współprzewodniczącym. Między innymi dlatego w grudniu 2016 roku uczestniczył w spotkaniu marszałka Senatu RP z prezydentem Republiki Białorusi Alaksandrem Łukaszenką. Po powrocie, w wywiadzie udzielonym dziennikowi "Polska The Times" mówił, że będzie robił wszystko, aby współpraca między tymi krajami się rozwijała.

Dwa lata po wypowiedziach o Białorusi na białostockiej manifestacji Andruszkiewicz już jako poseł nagrał film dla kanału "Prosto z Mostu" w serwisie YouTube, w którym mówił: - W ostatnich latach polska dyplomacja polegała na tym, że albo na zachodzie musieliśmy się kłaniać w pas zachodnim politykom, a na wschodzie pamiętamy choćby pijanego prezydenta Kwaśniewskiego, który ciężko stał na nogach na grobach polskich w Charkowie. [...] Od wielu miesięcy odwiedzam Białoruś, również przyjmujemy delegacje z Białorusi, tak aby odbudować relacje z naszymi sąsiadami. [...] Nie dzieli nas historia, mamy wspólną historię, wspólnie budowaliśmy potęgę I Rzeczpospolitej. Jest to nasz bratni naród.

Zawsze mówimy i my, i Białorusini, że nie damy się podzielić ani naszym przeciwnikom ze Wschodu ani z Zachodu.

Adam Andruszkiewicz, maj 2017

2018 - Węgry - "Docelowo tak to powinno wyglądać"

W trakcie swojej parlamentarnej kariery poseł Andruszkiewicz zaczął chwalić także inny europejski kraj - Węgry Victora Orbána, które weszły w konflikt z kontestowaną przez nowego wiceministra cyfryzacji Unią Europejską. W wywiadzie udzielonym prawicowemu internetowemu publicyście Marcinowi Roli w maju 2018 mówił nawet, że współtworzone przez niego Stowarzyszenie Endecja wzoruje się na partii prezydenta Węgier.

W naszym najbliższym obszarze moim zdaniem takim wzorem są obecnie Węgry i właśnie Fidesz Viktora Orbána, który zaczynał jako taka typowo młodzieżowa, niewielka struktura i powoli doszedł do tego, do czego doszedł.

Adam Andruszkiewicz, maj 2018

- A dzisiaj Węgry są kilka kroków przed nami. Odzyskali własne media, są w stanie publicznie mówić o tym, że wypraszają fundacje związane z panem Sorosem ze swojego kraju, chcą w konstytucji zapisać chociażby ochronę przed islamską imigracją. [...] My dzisiaj jeszcze takich zdobyczy nie mamy. To jest ten wzór właśnie, docelowo tak to powinno oglądać - dodawał w wywiadzie.

Autor:  Michał Istel
Źródło:  Konkret24; zdjęcie tytułowe: Paweł Supernak/PAP

Pozostałe

Kilkanaście partii w Sejmie, tylko część może liczyć na subwencje

W tegorocznych wyborach pięć komitetów wyborczych wprowadziło do Sejmu przedstawicieli 17 partii politycznych – wynika z analizy podziału mandatów. Choć zarejestrowany był tylko jeden koalicyjny komitet wyborczy czterech ugrupowań, to na listach czterech pozostałych komitetów partyjnych, których kandydaci weszli do Sejmu, znaleźli się reprezentanci 13 partii politycznych. Tylko kilka z nich może liczyć na subwencje.

Konfederacja piątą siłą w parlamencie. Kim jest jej wyborca?

W wyborach do Sejmu Konfederacja zdobyła 6,81 procent głosów. Przekonała do siebie 1 256 953 osób. Według badania late poll Ipsos, statystyczny wyborca Konfederacji to osoba młoda, wykształcona, pracująca w biurze lub usługach. Zazwyczaj mężczyzna. Z oficjalnych wyników PKW wynika, że największą liczbę głosów partia zdobyła w Warszawie. W jednej z wielkopolskich gmin poparcie dla Konfederacji przekroczyło 16 proc.

Do kogo należą okręgi wyborcze? Zmiany w politycznej geografii

W trakcie ostatnich czterech wyborów do Sejmu – od 2007 r. - żaden inny komitet poza Prawem i Sprawiedliwością oraz Platformą Obywatelską (Koalicja Obywatelska w 2019 r.) nie zdobył większości głosów w poszczególnych okręgach wyborczych, których jest 41. Z analizy wyników tegorocznego głosowania wynika, że PiS powiększył do 36 liczbę okręgów, w których zdobył największą liczbę głosów. Z kolei trzy ugrupowania opozycji - KO, SLD i PSL - mają łącznie więcej głosów niż PiS w 24 okręgach.

Co zapowiedziane, jednak niezrealizowane? Plan Morawieckiego po trzech latach

Statystyki GUS, Eurostatu czy analizy ekonomistów Fundacji Obywatelskiego Rozwoju nie dają podstaw do stwierdzenia, że ogłoszone przed trzema laty podstawowe wskaźniki tzw. planu Morawieckiego zostaną zrealizowane. Dotyczy to m.in. zapowiedzi wzrostu inwestycji, nakładów na badania i rozwój, liczby przedsiębiorstw czy osiągnięcia unijnej średniej Produktu Krajowego Brutto na głowę mieszkańca.

Miało być 300 tysięcy, jest 80 tys. wniosków w programie "Czyste powietrze"

Podczas debaty przedwyborczej "Czas decyzji" w TVN24 poseł PiS Marcin Horała mówił o 27 tys. podpisanych umów w ramach rządowego programu walki ze smogiem "Czyste powietrze". Według danych z połowy września, faktyczna liczba wynosi blisko 35 tys. W pierwszym roku działania programu spodziewano się 300-400 tys. wniosków. Spłynęło 80 tysięcy. Zdaniem ekspertów, jest to dowód na brak skuteczności rządowego programu.

"Czas decyzji: debata" w TVN24. Weryfikujemy wypowiedzi polityków

Pięć dni przed wyborami parlamentarnymi przedstawiciele pięciu ogólnopolskich komitetów wyborczych odpowiadali w debacie TVN24 na pytania dotyczące najważniejszych dla Polek i Polaków kwestii oraz podsumowywali proponowane przez ich ugrupowania programy. Zespół Konkret24 zweryfikował podawane przez nich informacje.

Polityka prorodzinna na wyborczych listach – nie zakazana

Żona, brat, syn, partner – na listach wyborczych kilku komitetów wyborczych znalazły się osoby z rodzinnymi powiązaniami. Jak sprawdził Konkret24, są przypadki, gdy z tego samego komitetu wyborczego do Sejmu kandyduje mąż, a do Senatu żona. Kodeks wyborczy tego nie zakazuje.