Dziewięć dni w sieci za ponad milion. Na co Koalicja Obywatelska wydała pieniądze w kampanii?


Ponad 30 milionów złotych wydał na kampanię przed wyborami parlamentarnymi Koalicyjny Komitet Wyborczy Koalicja Obywatelska. Ponad połowę tej kwoty pochłonęło korzystanie z mediów i eksponowanie plakatów. KO mocno postawiła na internet. Wśród wydatków jest także organizacja konwencji wyborczych za ponad półtora miliona zł i dwie sesje fotograficzne, które łącznie pochłonęły prawie 75 tysięcy zł.

Do 13 stycznia komitety startujące w ostatnich wyborach do Sejmu i Senatu miały czas na złożenie w Państwowej Komisji Wyborczej sprawozdań finansowych ze swoich wydatków na kampanię wyborczą. Poza takimi dokumentami w siedzibie komisji zdeponowano także m.in. wszystkie faktury, które komitety opłacały w związku z kampanijnymi wydatkami, wyciągi bankowe oraz opinie biegłych rewidentów.

Przejrzeliśmy dokumentację największego opozycyjnego komitetu, aby sprawdzić, na co wydano kampanijne środki i jaka była ich wysokość. Wczoraj opisaliśmy wydatki Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość.

Kartony z dokumentacją złożone w siedzibie PKWarchiwum własne Konkret24

Koalicyjny Komitet Wyborczy Koalicja Obywatelska, na który składały się Platforma Obywatelska, Nowoczesna, Inicjatywa Polska oraz Partia Zieloni, w wyborach do Sejmu uzyskał 27,4 proc. głosów (134 mandaty), co przełożyło się na drugie miejsce w izbie po KW PiS. W wyborach do Senatu komitet uzyskał 35,66 proc. głosów (43 mandaty).

"Wyników wyborów, choć są dalekie od naszych ambicji, nie oceniajmy źle" - pisał przewodniczący PO Grzegorz Schetyna w liście otwartym tydzień po wyborach.

Słaby wynik Grzegorza Schetyny. Koalicja Obywatelska planuje powyborcze rozliczenia
Słaby wynik Grzegorza Schetyny. Koalicja Obywatelska planuje powyborcze rozliczeniatvn24

Zwrot w stronę internetu

Taki wynik kosztował Koalicję Obywatelską dokładnie 30,221 mln złotych. To o 700 tys. więcej niż w wyborach parlamentarnych pięć lat temu wydał komitet wyborczy startującej wówczas samodzielnie Platformy Obywatelskiej.

Zbliżoną kwotę do tej wydanej przez KKW KO w kampanii wyborczej w 2019 r. wydał Komitet Wyborczy PiS.

KKW Koalicja Obywatelska złożył w PKW sześć kartonów dokumentacjiarchiwum własne Konkret24

W przypadku KO, ponad połowę wydanej kwoty - 16,7 mln zł - przeznaczono na "korzystanie ze środków masowego przekazu i nośników plakatów". Tak jak pięć lat temu Platforma Obywatelska, tak teraz Koalicja Obywatelska w tej kategorii wydała najwięcej ze wszystkich komitetów. Największą część tych wydatków - 7,4 miliona złotych - pochłonęła ekspozycja na plakatach, ale interesującym zjawiskiem jest zdecydowany zwrot komitetu w stronę reklamy internetowej. W poprzednich wyborach komitet wyborczy PO na tę formę agitacji wydał 2,6 mln zł, podczas gdy głównym reklamowym medium była telewizja (7,8 mln zł). Teraz nastąpiło odwrócenie tej tendencji. KKW KO zostawiła w sieci 5,8 mln zł, podczas gdy koszty telewizyjne wyniosły już tylko 2,5 mln zł.

Więcej na podróże i hotele, mniej na wynagrodzenia

Około jednej piątej wydatków - 6,3 mln zł - stanowiło "wykonanie materiałów wyborczych, w tym prace koncepcyjne i projektowe". W tej kategorii komitet postawił zdecydowanie na plakaty, których produkcja pochłonęła 3,1 mln przy 1,8 mln zł pięć lat temu.

Poza tym na pełną kwotę składają się jeszcze niesprecyzowane "pozostałe koszty poniesione na usługi obce" i "pozostałe wydatki" za łączną sumę prawie 4,55 mln zł, spotkania wyborcze, na których organizację wydano 1,6 mln zł i "koszty administracyjne", stanowiące m.in. wynajem powierzchni biurowych - 114 tys. zł.

W porównaniu do sprawozdania KW PO sprzed pięciu lat, zdecydowanie zmniejszono środki wydawane na wynagrodzenia i składki odprowadzane za pracowników. Kwota 695 tys. to nieco ponad połowa tego, co wydano na ten cel w poprzednich wyborach parlamentarnych.

Spotkania, konferencje i propozycje. Kampania wyborcza nabiera tempa
Spotkania, konferencje i propozycje. Kampania wyborcza nabiera tempaFakty po południu

Największy procentowo wzrost nastąpił w kosztach podróży i noclegów. Takie usługi pięć lat temu kosztowały KW PO zaledwie 8 tys. zł. W kampanii przed ostatnimi wyborami firmy przewozowe, linie lotnicze, hotele i inne obiekty z usługami noclegowymi otrzymały od komitetu ponad 345 tys.

Kosztowne dni sieciowej reklamy

Wysokie kwoty przeznaczane na kampanię prowadzoną w internecie znajdują swoje odbicie także na fakturach wystawianych przez firmy, którym zlecano takie działania. Trzon stanowiły dwa przedsiębiorstwa: łódzki Bluerank i częstochowskie Kento.

Pierwsza z firm, zgodnie z treściami faktur, prowadziła "kampanię w mediach społecznościowych wraz z obsługą" dokładnie przez trzy tygodnie - od 20 września do startu ciszy wyborczej w nocy z 11 na 12 października. Za ten okres wystawiła faktury na 1,56 mln zł. W przeliczeniu, jeden dzień takiej kampanii prowadzonej tylko przez tę firmę kosztował więc średnio prawie 75 tys. zł.

Najdroższe w mediach społecznościowych były dwa ostatnie dni kampanii. Faktura za okres 9-11 października opiewa na kwotę 203 tys. zł.

Równolegle za działania w mediach społecznościowych i innych miejscach sieci odpowiadała firma Kento. W dokumentacji komitetu, złożonej w PKW, znaleźliśmy kilka faktur wystawionych przez tę spółkę. Za "promocję - emisję reklam w mediach społecznościowych i internecie" zarobiła ponad 3 mln zł. Znaczną część kwoty otrzymała za fakturę obejmującą takie działania w okresie 14-23 września. Te dziewięć dni sieciowej aktywności kosztowało Koalicję Obywatelską prawie 1,3 mln zł. Za kolejne dziesięć (24.09-03.10) KW KO zapłacił ponad 1,1 mln zł.

Od 11 do 27 września spółka prowadziła także "promocję w mediach społecznościowych". Za te działania otrzymała dodatkowe 266 tys. zł.

W sieci rozpowszechniano także kampanijne spoty. Realizacja jednego z szerzej komentowanych wyborczych materiałów, zatytułowany "Rodzina", oraz drugi - "Sonda", kosztowały w sumie 130 tys. zł.

Ile za konwencje?

W swoim sprawozdaniu największy komitet opozycyjny wskazał, że "koszty spotkań wyborczych (np. wynajęcie sali, sprzętu, nagłośnienie)" wyniosły 1,6 mln zł. Szczegóły organizacji poszczególnych konwencji wyborczych można znaleźć w fakturach. Na ich cenę składały się nie tylko kwestie logistyczne, ale także obsługa foto i wideo.

Najwięcej takich wydarzeń - trzy - zorganizowano w Warszawie. W ciągu nieco ponad miesiąca odbyły się tam Konwencja Programowa (3 września), konwencja z ogłoszeniem Małgorzaty Kidawy-Błońskiej jako kandydatki na premiera (6 września) i ostatnia ogólnopolska konwencja przed wyborami (6 października).

Trzecia z nich zorganizowana dokładnie na tydzień przed wyborami była zdecydowanie najdroższa - za jej organizację i obsługę dwie warszawskie firmy: Top Event i Dom Mediowy AM otrzymały łącznie prawie 513 tys. zł. Do tego realizacja materiałów wideo z konwencji przez firmę Maymedia kosztowała 123 tys. zł, co łącznie daje kwotę 636 tys. zł. Dla porównania, najdroższa konwencja organizowana przez PiS - w Lublinie - kosztowała 1,2 mln zł.

- Idziemy do wyborów, żeby przywrócić łamaną przez Kaczyńskiego polską konstytucję, odbudować niszczone przez Kaczyńskiego polskie państwo, scalić podzieloną przez niego narodową wspólnotę - mówił podczas tamtego wydarzenia przewodniczący PO Grzegorz Schetyna. - Idziemy po to, aby Polki i Polacy lepiej zarabiali, mieli się gdzie leczyć, oddychali zdrowym powietrzem i mogli wreszcie liczyć na swoje państwo - dodał. Gościem specjalnym konwencji był były prezydent Lech Wałęsa.

"Polacy zostali zmuszeni do życia w państwie należącym do jednego człowieka"
"Polacy zostali zmuszeni do życia w państwie należącym do jednego człowieka"Fakty TVN

Dwa pozostałe stołeczne spotkania były tańsze, choć oba pochłonęły ponad 260 tys. zł. Wszystkie trzy wspomniane firmy za konwencję przedstawiającą kandydatkę Kidawę-Błońską zarobiły 114 tys. zł, a za konwencję programową - niemal równo 150 tys. zł.

Koalicja Obywatelska przedstawia program wyborczy
Koalicja Obywatelska przedstawia program wyborczytvn24

Poza wymienionymi KKW KO zorganizował jeszcze cztery konwencje, których łączny koszt przekroczył 100 tysięcy złotych. Były to dwie ostatnie przedwyborcze konwencje w Chorzowie i Łodzi (kolejno 112 i 139 tys. zł), oraz wrześniowe konwencje w Poznaniu (142 tys.) i Krakowie (172 tys.).

Prompter od Fundacji Państwo Prawa

Wśród faktur wystawionych KKW Koalicji Obywatelskiej można znaleźć także dwa dokumenty wystawione przez Fundację Państwo Prawa. O tej organizacji pisaliśmy już w naszym artykule omawiającym wydatki PO w 2018 roku, kiedy to z Funduszu Eksperckiego przekazano jej 1,2 mln zł, a następne ponad 600 tys. zł przelano z pozostałych kont. Mariusz Witczak, skarbnik Platformy Obywatelskiej tłumaczył wówczas, że fundacja wykonywała dla PO ekspertyzy prawne oraz analizy toku legislacyjnego.

Prezesem Fundacji Państwo Prawa jest były koszykarz Tomasz Świętoński - w czasach rządów PO-PSL pracownik Ministerstwa Sportu i Turystyki odpowiedzialny m.in. za "orliki". W Radzie Naukowej zasiada m.in. konstytucjonalista prof. Marek Chmaj i mecenas Jacek Dubois, obecnie m.in. pełnomocnik marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego.

Podczas kampanii wyborczej fundacja wykonała "ekspertyzę społeczno-polityczną: kondycja psychologiczna elektoratów przed wyborami parlamentarnymi w 2019 roku", za którą otrzymała od komitetu prawie 13 tys. zł. Dodatkowo 6 tys. zł za wypożyczenie promptera.

Swoje usługi na rzecz KKW KO świadczyła także kancelaria adwokacko-radcowska jednego z członków Rady Naukowej Fundacji Państwo Prawa adwoktata Jacka Dubois. Za dwie faktury na "usługi prawne" otrzymała ona od komitetu 23,4 tys. zł.

Sesja "Pani Marszałek" za 30 tysięcy

Jak ważne w kampanii było odpowiednie zaprezentowanie swoich kandydatów pokazują kwoty przeznaczone za realizację sesji fotograficznej zatytułowanej "Pani marszałek" oraz "retusz fotografii, prawa bez ograniczeń". Za takie usługi KWW KO musiała zapłacić 34,7 tys zł. Następnie "rozszerzono licencję fotografa na 3. zdjęcie z sesji ‹‹Pani Marszałek››", co kosztowało komitet dodatkowe 17,2 tys.

Ta sama firma - "Szut szut studio" - zrealizowała także sesję fotograficzną "Gabinet". Za taką usługę wystawiła fakturę na okrągłe 40 tys. zł.

Tyle samo kosztowało także m.in. przeprowadzenie kampanii pt. "Test wiedzy wyborców" - sprawdzenie świadomości polskich wyborców dotyczącej sytuacji politycznej w kraju.

Autor: Michał Istel / Źródło: Konkret24; Zdjęcie tytułowe: PAP/Radek Pietruszka

Pozostałe wiadomości

Były szef kancelarii premiera Michał Dworczyk twierdzi, że nie pamięta, by Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła łamanie prawa przy rozdawaniu środków z Funduszu Sprawiedliwości. Dworczyk przekonuje też, że nie ma wiedzy, by NIK kierowała jakieś wnioski do prokuratury. A skierowała ich kilka. Część umorzono w czasie, gdy prokuratorem generalnym był Zbigniew Ziobro.

Wnioski NIK do prokuratury w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Co się z nimi stało

Wnioski NIK do prokuratury w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Co się z nimi stało

Źródło:
Konkret24

"I to z naszych własnych środków", "imigrant dostanie większy zasiłek niż my pensje", "to jest skandal!" - piszą internauci w reakcji na rozpowszechnianą w sieci informację, że premier Donald Tusk na szczycie Rady Europejskiej podpisał "dokument o zrównaniu zasiłków dla imigrantów w całej UE". Sprawdziliśmy, czy to prawdziwe doniesienia.

Tusk podpisał "zrównanie zasiłków dla imigrantów"? Co rzeczywiście parafował

Tusk podpisał "zrównanie zasiłków dla imigrantów"? Co rzeczywiście parafował

Źródło:
Konkret24

Były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski przekonywał w radiowym wywiadzie, że wydatki z Funduszu Sprawiedliwości odbywały się zgodnie z procedurami, a kontrowersje wokół wydawania dużej części tych środków tłumaczył "nowym celem", który "wprowadził ustawodawca". "Więc nie tylko mieliśmy prawo, ale wręcz obowiązek przekazywać na to środki" - zapewniał. Romanowski pominął to, że zmiany zapadły za czasów, gdy resortem sprawiedliwości kierował Zbigniew Ziobro. Przypominamy, o co chodzi.

Romanowski tłumaczy wydatki Funduszu Sprawiedliwości: bo ustawodawca "wprowadził nowy cel". Tak, za rządów PiS

Romanowski tłumaczy wydatki Funduszu Sprawiedliwości: bo ustawodawca "wprowadził nowy cel". Tak, za rządów PiS

Źródło:
Konkret24

Profesor Jan Hartman wyraził w mediach społecznościowych radość z wydania przez prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego zarządzenia co do obecności symboli religijnych w budynkach warszawskiego urzędu. "Zdjęcie krzyży w warszawskim ratuszu to wielki moralny przełom" - napisał profesor. Tyle że, jak się okazuje, krzyże pozostaną na swoich miejscach.

Hartman pisze o "zdjęciu krzyży w warszawskim ratuszu". Urząd: "nie będą zdjęte"

Hartman pisze o "zdjęciu krzyży w warszawskim ratuszu". Urząd: "nie będą zdjęte"

Źródło:
Konkret24

"Po co było ci to dziewczyno?!", "nie wierzę, że Zelensky ją zmusił" - komentują internauci historię o 19-letniej Ukraince, która rzekomo straciła ramię w walce na wojnie. Dowodem mają być zdjęcia dziewczyny: jedno z frontu, drugie ze szpitala. Jednak nie mają one nic wspólnego z wojną w Ukrainie, a cała historia od lat jest wykorzystywana do oszustw.

Ranna nastoletnia Ukrainka. "To Rosjanie tak ją urządzili"?

Ranna nastoletnia Ukrainka. "To Rosjanie tak ją urządzili"?

Źródło:
Konkret24

Patryk Jaki w radiowym wywiadzie bronił wydawania środków z Funduszu Sprawiedliwości, a także partyjnych kolegów, którzy nim kierowali. Europoseł na różne sposoby próbował usprawiedliwić nieprawidłowości z tym związane: przedstawiał zagadnienia wycinkowo, bagatelizował rzeczywiste zarzuty, nazywał postępowania ministrów "sprawowaniem władzy publicznej". Wyjaśniamy manipulacyjne tezy, którymi się posłużył.

Patryk Jaki o Funduszu Sprawiedliwości. Manipulacje byłego wiceministra Ziobry

Patryk Jaki o Funduszu Sprawiedliwości. Manipulacje byłego wiceministra Ziobry

Źródło:
Konkret24

"Piękny pokaz ignorancji", "chyba nie do końca Pan wie jak działa izolacja", "zamieszkaj pan w namiocie" - to reakcje internautów na wpis publicysty Jana Pospieszalskiego. Ironizował w nim, że z powodu ocieplenia klimatu nie ma potrzeby ocieplania budynków, które ma rzekomo narzucać Unia Europejska w dyrektywie budynkowej. Wyjaśniamy, o co chodzi w dyrektywie, a ekspert tłumaczy, dlaczego potrzebna jest termomodernizacja budynków.

"Temperatury rosną, planeta płonie". Po co jednak ocieplać budynki. Wyjaśniamy

"Temperatury rosną, planeta płonie". Po co jednak ocieplać budynki. Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk, wypowiadając się o zagrożeniach ze strony Rosji, zapewniał w wywiadzie radiowym, że Unia Europejska jest największą gospodarką świata. Sprawdziliśmy, czy polityk ma rację.

Tomczyk: UE jest największą gospodarką świata. Nie, są większe

Tomczyk: UE jest największą gospodarką świata. Nie, są większe

Źródło:
Konkret24

"Kolejna teoria spiskowa stała się faktem" - przestrzegają internauci, komentując popularny post, jakoby w Australii przyjęto ustawę powodującą wycofanie w tym kraju gotówki z obiegu. Obawy są jednak nieuzasadnione, bo informacja o Australii jest fake newsem, choć akurat w tym kraju gotówka staje się coraz mniej popularna.

Australia już podpisała ustawę i "wycofa gotówkę"? Nie o to chodzi

Australia już podpisała ustawę i "wycofa gotówkę"? Nie o to chodzi

Źródło:
Konkret24

Zeznając przed komisją w sprawie wyborów kopertowych, Jarosław Kaczyński spierał się z jej członkami, że kiedy on odwiedzał cmentarze na początku pandemii, to nie było zakazu wstępu na nie. "Ja byłem tego dnia na siedmiu cmentarzach" - mówił prezes PiS. Wyjaśniamy, jakie były wtedy przepisy.

Kaczyński w lockdownie "na siedmiu cmentarzach". Jakie przepisy wtedy obowiązywały

Kaczyński w lockdownie "na siedmiu cmentarzach". Jakie przepisy wtedy obowiązywały

Źródło:
Konkret24

Według prezydenta Andrzeja Dudy zapowiadana teraz przez premiera Donalda Tuska komisja do badania wpływów rosyjskich jest "taką", jaką stworzono specustawą za rządów Zjednoczonej Prawicy. Wyjaśniamy, dlaczego to porównanie jest nieuprawnione i wprowadza opinię publiczną w błąd.

Prezydent porównuje komisję do badania rosyjskich wpływów z tworem "lex Tusk". Manipuluje

Prezydent porównuje komisję do badania rosyjskich wpływów z tworem "lex Tusk". Manipuluje

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń w polskiej sieci ma wideo będące rzekomo fragmentem ukraińskiego programu - widzimy na nim dziwnie zachowującego się dziennikarza. Filmik krąży też w zagranicznej sieci, komentowany jest w kilku językach. To przeróbka, a przekaz wskazuje na rosyjską propagandę.

Dziennikarz "zaczął wciągać krechę nosem"? Jak przerobiono ten kadr

Dziennikarz "zaczął wciągać krechę nosem"? Jak przerobiono ten kadr

Źródło:
Konkret24

Pseudoekologiczne, palą się całą dobę - twierdzą przeciwnicy samochodów elektrycznych. Auta te stały się tematem politycznych kampanii oraz antyunijnych i antyklimatycznych narracji. Prezes PiS Jarosław Kaczyński ironizował ostatnio, że elektryk "się bardzo ładnie pali, intensywnie". Ile jest prawdy, a ile fałszu w takich tezach? Wyjaśniamy.

"Palą się 24 godziny", "częściej niż spalinowe". Prawda i fałsz o samochodach elektrycznych

"Palą się 24 godziny", "częściej niż spalinowe". Prawda i fałsz o samochodach elektrycznych

Źródło:
Konkret24

Krytyka Zielonego Ładu należy do głównych tematów kampanii Prawa i Sprawiedliwości. Na spotkaniu z wyborcami Jarosław Kaczyński oświadczył, że Donald Tusk "w parę dni po chwili, kiedy został premierem", mógł na Radzie Europejskiej odrzucić Zielony Ład. Tylko że wówczas - w grudniu 2023 roku - Rada nie zajmowała się tym tematem. Poza tym Zielonego Ładu nie można po prostu "odrzucić" jedną decyzją. Wyjaśniamy.

Kaczyński: Tusk mógł "odrzucić Zielony Ład". Jedna wypowiedź, dwie nieprawdy

Kaczyński: Tusk mógł "odrzucić Zielony Ład". Jedna wypowiedź, dwie nieprawdy

Źródło:
Konkret24

"Nielegalny uzurpator", "dyktator" - tak od kilku tygodni nazywany jest Wołodymyr Zełenski w mediach społecznościowych. Ukraiński przywódca rzekomo "zakazał wyborów" i "nie jest już prezydentem". Ta narracja ma zrodzić pytanie, kto teraz będzie prezydentem Ukrainy. Jednak cały ten dezinformacyjny przekaz jest spójny ze stanowiskiem Kremla. Wyjaśniamy, co w nim pominięto.

Zełenski "uzurpatorem", bo zakończył kadencję? To rosyjska dezinformacja

Zełenski "uzurpatorem", bo zakończył kadencję? To rosyjska dezinformacja

Źródło:
Konkret24

Politycy PiS wykorzystują zarządzenie prezydenta Warszawy, dotyczące między innymi symboli religijnych w urzędzie miasta, do szerzenia partyjnego przekazu o "piłowaniu katolików". Tylko że bazą do tej frazy jest zmanipulowana przez nich wypowiedź polityka PO Sławomira Nitrasa. Dotyczyła bowiem czego innego. Przypominamy.

"Piłowanie katolików". Partyjny przekaz na zmanipulowanym cytacie

"Piłowanie katolików". Partyjny przekaz na zmanipulowanym cytacie

Źródło:
Konkret24

Według polityków Prawa i Sprawiedliwości zarządzone przez prezydenta Warszawy w urzędzie miasta standardy równego traktowania - dotyczące między innymi symboli religijnych - są sprzeczne z wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 2011 roku. Nie jest to prawdą. Wyjaśniamy, czego dotyczył ten wyrok.

Zakaz krzyży w urzędach "przeciwny orzecznictwu trybunałów europejskich"? Nieprawda

Zakaz krzyży w urzędach "przeciwny orzecznictwu trybunałów europejskich"? Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Według Jarosława Kaczyńskiego już w 2018 roku Mateusz Morawiecki odniósł "pełne zwycięstwo" w sprawie paktu migracyjnego na jednym z unijnych szczytów. Teraz zaś "to zostało odrzucone", a obecny sprzeciw Polski i Donalda Tuska nic nie znaczy. Wyjaśniamy, co ustalono przed sześcioma lat i jaka była ranga tych ustaleń.

Kaczyński o "pełnym zwycięstwie" Morawieckiego w sprawie paktu migracyjnego. Sprawdzamy

Kaczyński o "pełnym zwycięstwie" Morawieckiego w sprawie paktu migracyjnego. Sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

"Jestem przeciwko robalom" - oświadczyła podczas wywiadu w radiu Beata Kempa. I utrzymywała, że w europarlamencie głosowała przeciwko unijnej strategii białkowej, czyli przeciwko "dodawaniu robaków do produktów spożywczych". Sprawdziliśmy. To nieprawda.

Beata Kempa: nie głosowałam "za dodawaniem robaków do produktów". Głosowała

Beata Kempa: nie głosowałam "za dodawaniem robaków do produktów". Głosowała

Źródło:
Konkret24

Decyzja władz Warszawy o zakazie symboli religijnych w urzędzie miasta wzbudza kontrowersje, dyskusje w sieci, zarzuty ze strony polityków oraz reakcję Archidiecezji Warszawskiej. Ratusz oskarżono o dyskryminację i łamanie prawa - przede wszystkim konstytucji. Czy rozporządzenie prezydenta Rafała Trzaskowskiego jest dyskryminujące i niezgodne z prawem? Prawnicy wyjaśniają.

"Dyskryminacja", "łamanie konstytucji"? Zakaz krzyży w urzędzie a polskie prawo

"Dyskryminacja", "łamanie konstytucji"? Zakaz krzyży w urzędzie a polskie prawo

Źródło:
Konkert24