FAŁSZ

"Furtka do szybkiego wprowadzenia euro w Polsce"? Konfederacja nie ma racji

Źródło:
Konkret24
Bosak po spotkaniu z prezydentem: omówiliśmy cały szereg tematów
Bosak po spotkaniu z prezydentem: omówiliśmy cały szereg tematówTVN24
wideo 2/5
Bosak po spotkaniu z prezydentem: omówiliśmy cały szereg tematówTVN24

Politycy Konfederacji rozpowszechniają w ostatnich dniach przekaz, jakoby omawiane teraz zmiany Traktatów UE miały spowodować, że "Polska może zostać zmuszona do przyjęcia euro". Tę narrację partia wykorzystywała już w kampanii wyborczej - lecz ani wtedy, ani teraz nie jest ona prawdziwa.

Dyskutowane w Parlamencie Europejskim zmiany w traktatach unijnych krytykują nie tylko politycy PiS - o czym szerzej pisaliśmy już w Konkret24 - ale także członkowie Konfederacji. Partia, która po wyborach wprowadzi do Sejmu 18 posłów, w kontekście tych zmian zwraca uwagę m.in. na "zmuszanie do przyjęcia euro", które rzekomo ma być wpisane do nowych traktatów. 5 listopada na oficjalnych kontach Konfederacji w mediach społecznościowych opublikowano informującą o tym ilustrację, na której czytamy: "Przez zmiany Traktatów UE Polska może zostać zmuszona do przyjęcia euro!".

W komentarzu do tej grafiki stwierdzono m.in.: "Po przyjęciu euro przez Chorwację, ceny wbrew zapewnieniom wyraźnie wzrosły. Natomiast Słowacja, która przyjęła euro w 2009 roku, po zaledwie dwóch latach zaczęła odstawać od sąsiadów pod względem wzrostu PKB per capita. Z kolei od 2020 roku według specjalistów Polskiego Instytutu Ekonomicznego, Słowacja zaczęła odnotowywać zauważalnie niższe wyniki PKB per capita niż Polska i Węgry".

Ten przekaz powielali politycy Konfederacji. Na przykład przyszły poseł tej partii Bartłomiej Pejo napisał 5 listopada na platformie X: "Nadchodzące zmiany traktatów to m.in. furtka do szybkiego wprowadzenia euro w Polsce. Nie chcemy kroczyć ścieżką państw, które w ostatnich latach przyjęły euro i mierzyły się z drożyzną".

Nie są to pierwsze oświadczenia polskich polityków twierdzących, że dyskutowane w Unii nowe traktaty "narzucą Polsce euro", a inne kraje unijne będą dyktować Polsce, jak prowadzić politykę monetarną. Posłanka PiS Joanna Lichocka już 17 października w Polskim Radiu 24 mówiła: "Na stole leży projekt zmian traktatu europejskiego, który narzuci z dnia na dzień nieomal Polsce na przykład euro i przestaniemy być samodzielni finansowo. Ma być zmiana traktatów taka, która będzie likwidowała weto i spowoduje, że największe państwa, czyli Francja i Niemcy, będą dyktować to, jaką będziemy mieć politykę monetarną".

Tłumaczymy, dlaczego zapowiedzi o "furtce do szybkiego wprowadzenia euro w Polsce" nie są prawdziwe. I przypominamy, jak przyjęcie europejskiej waluty wpłynęło na gospodarki Chorwacji i Słowacji.

Polska zobowiązała się przyjąć euro 19 lat temu

Ostrzegając przed rzekomym przymusowym wprowadzeniem euro do Polski, politycy nawiązują do propozycji zmiany art. 3 Traktatu o Unii Europejskiej. Znalazła się ona w projekcie rezolucji, który 25 października zatwierdziła Komisja Spraw Konstytucyjnych PE, a który pod koniec listopada będzie obiektem dyskusji wszystkich europosłów w Parlamencie Europejskim.

Obecnie ustęp 4 art. 3 Traktatu o UE brzmi: "Unia ustanawia unię gospodarczą i walutową, której walutą jest euro". W nowej wersji proponowanej przez Parlament Europejski tekst miałby zostać zmieniony na: "Walutą Unii jest euro".

Poprawka dotycząca euro w załączniku do projektu rezolucji Parlamentu Europejskiegoeuroparl.europa.eu

Nieprawdą jest jednak twierdzenie, że przez tę zmianę "Polska może być zmuszona do przyjęcia euro" - z kilku powodów. Przede wszystkim w obecnej wersji tego przepisu euro jest walutą obowiązującą w unii gospodarczej i walutowej (UGW). Do tej unii nie należą tylko te kraje, które wprowadziły euro, lecz wszystkie kraje członkowskie UE, także Polska. Tym samym Polska nawet bez zmiany przepisów Traktatu o UE jest już zobowiązana do wprowadzenia euro, ponieważ w traktacie zapisano, że "Unia ustanawia unię gospodarczą i walutową, której walutą jest euro".

Polska wstąpiła do unii gospodarczej i walutowej wraz z wejściem do Unii Europejskiej w 2004 roku. W traktacie akcesyjnym, tzw. traktacie ateńskim z 2003 roku, zapisano:

Każde z nowych Państw Członkowskich uczestniczy w unii gospodarczej i walutowej z dniem przystąpienia jako Państwo Członkowskie objęte derogacją w rozumieniu artykułu 122 Traktatu WE (Traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską - red.).

Ten traktat zaakceptowali nie tylko politycy, ale i obywatele Polski w referendum 2003 roku "w sprawie wyrażenia zgody na ratyfikację Traktatu dotyczącego przystąpienia Rzeczypospolitej Polskiej do Unii Europejskiej". Ponad 77 proc. głosujących - przy frekwencji prawie 59 proc. - opowiedziało się za wejściem do UE i jednocześnie akceptacją traktatu akcesyjnego, a co za tym idzie: za przyjęciem w przyszłości wspólnej waluty.

Kryteria konwergencji, czyli długa droga Polski do euro...

Czym natomiast jest derogacja, którą została objęta Polska w momencie dołączenia do unii gospodarczej i walutowej w 2004 roku? To odłożenie obowiązku przejścia na euro bez określonego terminu. Jak wyjaśnił w swojej pracy na ten temat Marcin Tomaszewski ze Szkoły Głównej Handlowej, "nie oznacza to jednak całkowitej dobrowolności w tym zakresie, bowiem państwa aspirujące do strefy euro muszą wypełnić kryteria konwergencji nominalnej, których spełnienie stanowi potwierdzenie ustabilizowania ich gospodarki narodowej".

Oznacza to, że w myśl przepisów obowiązujących w UE wszystkie kraje członkowskie należą do unii gospodarczej i walutowej, a tym samym są zobowiązane do przyjęcia euro - z tym że najpierw muszą spełnić odpowiednie warunki, tzw. kryteria konwergencji (nie dotyczy to tylko Danii). Spełnienie owych kryteriów ma zapewnić, że kraj, który wejdzie do strefy euro, będzie stabilny gospodarczo i nie zachwieje strefą euro. Kryteria konwergencji są cztery: stabilności cen (inflacyjne), fiskalne, kursu walutowego i stóp procentowych.

Polska obecnie spełnia tylko jedno kryterium - fiskalne - i to w połowie. Nasz dług publiczny w stosunku do PKB wynosi 48,4 proc., czyli nie przekracza dopuszczalnej granicy 60 proc. Jednak nasze saldo budżetowe, czyli różnica między dochodami i wydatkami budżetowymi, wynosi ok. -4,5 proc., podczas gdy górna dopuszczalna granica wynosi -3 proc.

Innych kryteriów konwergencji nie spełniamy. Inflacja HIPC w sierpniu wyniosła 9,5 proc., podczas gdy dopuszczalny próg wyliczany na podstawie trzech krajów z najniższą inflacją w tamtym miesiącu to 3,7 proc. Kryterium kursu walutowego nie jest spełnione, bo polski złoty nie uczestniczy w mechanizmie ERM II, w którym przed przyjęciem euro trzeba uczestniczyć co najmniej dwa lata. Zaś długookresowe stopy procentowe w 2023 roku wynoszą średnio 6,5 proc., podczas gdy próg wyliczony na podstawie trzech najstabilniejszych państw to 5,1 proc.

Czasami do tych czterech ekonomicznych kryteriów dodaje się jeszcze kryterium prawne, czyli zgodność ustawodawstwa krajowego z europejskim. W ostatnim raporcie z 2022 roku Europejski Bank Centralny uznał, że to kolejne kryterium przyjęcia euro, którego nie spełnia Polska.

To pokazuje, że wizje "zmuszenia Polski do przyjęcia euro" czy "narzucenia Polsce z dnia na dzień euro" na podstawie potencjalnych zmian traktatów są manipulacjami i wprowadzają w błąd opinię publiczną. Politycy szerzący takie tezy pomijają nie tylko fakt, że Polska jest zobowiązana do przyjęcia wspólnej waluty już od momentu wejścia do UE, ale również to, że nie spełniamy większości kryteriów wymaganych do przejścia na euro.

Przypomnijmy też, że obecnie w Unii Europejskiej trwa jedynie dyskusja na temat zmiany traktatów. Formalna procedura wciąż nie została rozpoczęta, jest długotrwała, a do jej przeprowadzenia konieczna jest zgoda rządów i parlamentów wszystkich krajów członkowskich - w tym Polski.

CZYTAJ WIĘCEJ W KONKRET24: "Projekt likwidacji państwa polskiego", "utrata suwerenności", "zmiana Polski w land niemiecki". Potężna manipulacja PiS

W Chorwacji większość cen nie wzrosła. Słowacja "największym beneficjentem akcesji do strefy euro"

W komentarzu do grafiki straszącej euro Konfederacja informuje: "Po przyjęciu euro przez Chorwację, ceny wbrew zapewnieniom wyraźnie wzrosły. Natomiast Słowacja, która przyjęła euro w 2009 roku, po zaledwie dwóch latach zaczęła odstawać od sąsiadów pod względem wzrostu PKB per capita. Z kolei od 2020 roku według specjalistów Polskiego Instytutu Ekonomicznego, Słowacja zaczęła odnotowywać zauważalnie niższe wyniki PKB per capita niż Polska i Węgry".

To zdania skopiowane z wpisu Konfederacji z 23 sierpnia 2023 roku. W kampanii wyborczej partia chciała bowiem pozyskać wyborców swoim sprzeciwem wobec wprowadzenia euro. "Przyjmujesz euro - ceny rosną! Czy Kosiniak-Kamysz i Szymon Hołownia, który nawoływał nie tylko do likwidacji gotówki, ale też do likwidacji złotówki i zamiany jej na euro, chce dla Polaków jeszcze większego ograniczenia suwerenności i jeszcze większej drożyzny?" - napisano wówczas.

Ten przekaz zweryfikowaliśmy w Konkret24. Na podstawie danych Eurostatu oraz analiz EBC i Banku Pekao wyjaśniliśmy m.in., że w Chorwacji po wprowadzeniu euro w styczniu i lutym 2023 roku 65 proc. cen się nie zmieniło, 25 proc. cen spadło, a tylko 10 proc. wzrosło (dane EBC). Inflacja w Chorwacji od przejścia na wspólną walutę zaczęła natomiast spadać. Teza: "po przyjęciu euro przez Chorwację ceny wbrew zapewnieniom wyraźnie wzrosły", jest więc nieprawdziwa.

Jeśli chodzi o Słowację, to wcale nie zaczęła "odstawać od sąsiadów" pod względem wzrostu PKB dwa lata po wprowadzeniu euro, tylko w okolicach 2015 roku. Niższy procent średniej unijnej niż Polska i Węgry pod względem PKB odnotowała dopiero w 2018 roku, czyli dziewięć lat po przyjęciu europejskiej waluty - trudno po takim czasie oraz po okresowym wzroście gospodarczym "winić" za ten stan właśnie euro. Tym bardziej, że analitycy Banku Pekao w sierpniu 2023 roku wykazali, iż Słowacja jest "największym beneficjentem akcesji do strefy euro z badanych krajów regionu".

CZYTAJ WIĘCEJ W KONKRET24: Konfederacja o Chorwacji i Słowacji w kontekście euro. Co się nie zgadza

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Pozostałe wiadomości

Między prezydentem a rządem trwa spór o odwołanie niektórych ambasadorów i powołanie nowych. Sprawdziliśmy, gdzie te stanowiska pozostają wciąż nieobsadzone. Izrael, Austria, Egipt, Włochy... - jak wynika z danych MSZ, problem dotyczy ponad 20 procent placówek zagranicznych.

Spór o ambasadorów. W ilu krajach wciąż ich nie ma?

Spór o ambasadorów. W ilu krajach wciąż ich nie ma?

Źródło:
Konkret24

"Muzeum Narodowe rozprawiło się również z Maryją", "zamiarem tej władzy jest usunięcie nie tylko krzyży" - piszą oburzeni internauci, komentując informację, jakoby z obrazu Jana Matejki wymazano postać Matki Boskiej. W tym rozpowszechnianym między innymi przez Roberta Bąkiewicza fake newsie nie zgadza się nic - z wyjątkiem nazwy muzeum.

Bąkiewicz: z obrazu Matejki usunięto Matkę Boską. To nieprawda

Bąkiewicz: z obrazu Matejki usunięto Matkę Boską. To nieprawda

Źródło:
Konkret24

Po wizycie niemieckiego kanclerza Olafa Scholza w Warszawie wrócił temat reparacji wojennych. Jednak w trwającej debacie publicznej politycy raz mówią o "reparacjach", innym razem o "odszkodowaniach". Oba terminy oznaczają jednak inne pieniądze i dla kogo innego. Wyjaśniamy.

Polska i Niemcy: reparacje vs odszkodowania. Co mylą politycy

Polska i Niemcy: reparacje vs odszkodowania. Co mylą politycy

Źródło:
Konkret24

Tytuł tekstu jednego z serwisów posłużył politykom opozycji do rozpowszechniania tezy o "rządowym festiwalu podwyżek". Chodzi o większe opłaty za publiczne żłobki. Tylko że ich wysokości nie ustala rząd, a powodem podwyżki jest rozporządzenie premiera... Mateusza Morawieckiego.

Przekaz PiS: rząd podnosi opłaty za żłobki. Nieprawda. Wyjaśniamy

Przekaz PiS: rząd podnosi opłaty za żłobki. Nieprawda. Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

- W amerykańskiej polityce głośne wydarzenia polityczne interpretuje się w kategoriach zerojedynkowych, a to sprzyja rozpowszechnianiu teorii spiskowych - uważa prof. Małgorzata Zachara-Szymańska z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ. Według profesor, te zaś powstają zwykle na zamówienie polityczne. Nie inaczej jest po zamachu na Donalda Trumpa w Pensylwanii.

"Ustawka", "rozkazy CIA", "spóźniony snajper". Teorie spiskowe po zamachu na Donalda Trumpa

"Ustawka", "rozkazy CIA", "spóźniony snajper". Teorie spiskowe po zamachu na Donalda Trumpa

Źródło:
Konkret24

Daniel Obajtek przekonuje, że upublicznione nagranie jego rozmowy z dziennikarzem Piotrem Nisztorem nie jest prawdziwe, bo "prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania". Według niego to właśnie jest dowód, że "nie ma żadnych nagrań". Były prezes Orlenu manipuluje. Powód decyzji prokuratury był inny. Śledczy w ogóle nie badali prawdziwości nagrań.

Taśmy Obajtka. Prokuratura potwierdziła, że "nie ma żadnych nagrań"? Wcale nie

Taśmy Obajtka. Prokuratura potwierdziła, że "nie ma żadnych nagrań"? Wcale nie 

Źródło:
Konkret24

Pismo wysłane z tarnobrzeskiego Powiatowego Inspektoratu Nadzoru politycy Prawa i Sprawiedliwości publikują jako "dowód", że rząd wydał już "polecenie szukania miejsc na ośrodki dla nielegalnych migrantów". To nieprawda. W dokumencie nie ma słowa o migrantach, a powstał jako efekt przepisów uchwalonych za rządów Zjednoczonej Prawicy. Wyjaśniamy, o co chodzi w tej historii.

PiS: "ekipa Tuska szuka miejsc dla nielegalnych migrantów". Fałszywy przekaz

PiS: "ekipa Tuska szuka miejsc dla nielegalnych migrantów". Fałszywy przekaz

Źródło:
Konkret24

Upublicznione pismo Sztabu Generalnego dotyczące planów budżetowych wywołało dyskusję o rzekomo zakładanych cięciach wydatków na obronność. Szef MON zaprzecza i zapowiada najwyższy budżet od lat. Konkret24 uzyskał potwierdzenie, że takich cięć na razie nie będzie. O co więc chodzi w upublicznionym dokumencie i na jakim etapie tworzenia budżetu MON powstał?

Wydatki na wojsko w dół? MON zaprzecza. Tłumaczymy, jak powstaje ten budżet

Wydatki na wojsko w dół? MON zaprzecza. Tłumaczymy, jak powstaje ten budżet

Źródło:
Konkret24

"Dowód na antypolonizm warszawskich władz", "ocenzurowali portret patrona lotniska", "Polska ich uwiera" - piszą internauci w reakcji na doniesienia, że z hali Okęcia zniknął plakat z hasłem "Jesteśmy dumni z Polski". Ich zdaniem to skutek obecnych rządów. Nieprawda - decyzja zapadła za czasów Zjednoczonej Prawicy.

Hasło "Jesteśmy dumni z Polski" zniknęło z hali Okęcia. "Znak czasów"? Wyjaśniamy

Hasło "Jesteśmy dumni z Polski" zniknęło z hali Okęcia. "Znak czasów"? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Nieopublikowanie przez Orlen wyników finansowych za drugi kwartał wywołało w sieci dyskusję o kondycji spółki. Zbigniew Kuźmiuk z PiS zasugerował, że "wyniki szorują po dnie". Naftowy koncern rzeczywiście poinformował, że nie przedstawi osobnego raportu za drugi kwartał 2024 roku - tylko że nie po raz pierwszy. Za czasów Daniela Obajtka też nie publikował. Wyjaśniamy, dlaczego.

Orlen nie publikuje wyników, bo "jest aż tak źle"? Powód jest inny

Orlen nie publikuje wyników, bo "jest aż tak źle"? Powód jest inny

Źródło:
Konkret24

Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak w dyskusji o niemieckich reparacjach dla Polski stwierdził, że już "co dwudziesty obywatel Niemiec jest polskiego pochodzenia". Niemieckie dane tego nie potwierdzają.

Bosak: "co dwudziesty obywatel Niemiec jest polskiego pochodzenia". Jednak nie

Bosak: "co dwudziesty obywatel Niemiec jest polskiego pochodzenia". Jednak nie

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński zarzucił obecnemu rządowi łamanie konstytucji i tłumaczył, że to realizacja "zasady Tuska", która ma brzmieć: "prawo tak jak my je rozumiemy". Tylko że to fraza wyrwana z kontekstu wypowiedzi premiera - a był on wręcz odwrotny do tego, co sugeruje teraz prezes PiS.

"Prawo tak jak my je rozumiemy". Manipulacja Kaczyńskiego o "zasadzie" Tuska

"Prawo tak jak my je rozumiemy". Manipulacja Kaczyńskiego o "zasadzie" Tuska

Źródło:
Konkret24

Według autora popularnego posta przekaz medialny na temat ocieplenia klimatu to zabieg socjotechniczny. Dowodem ma być zestawienie dwóch map pogodowych pokazanych w telewizji - rzekomo z 1998 i 2023 roku - na których widać podobne wysokości temperatur, ale kolorystyka map jest różna. Tylko że takie zestawienie wprowadza w błąd i jest jednym z najczęściej rozpowszechnianych fake newsów dotyczących globalnego ocieplenia.

Temperatury podobne, a kolory inne. Co różni te mapy?

Temperatury podobne, a kolory inne. Co różni te mapy?

Źródło:
Konkret24

Z początkiem 2025 roku rzekomo miałby zacząć obowiązywać unijny podatek od domowych wypieków - taki przekaz krąży w polskiej sieci, a powielają go politycy opozycji. Tyle że Unia Europejska nic takiego nie planuje, a przekaz jest wynikiem niezrozumienia zmian w niemieckim systemie podatkowym.

UE wprowadza podatek od domowych ciast? Skąd ten fake news

UE wprowadza podatek od domowych ciast? Skąd ten fake news

Źródło:
Konkret24

W Polsce lekarzy nie jest "jakoś bardzo za mało", przekonywała w wywiadzie ministra zdrowia Izabela Leszczyna. Według niej źle nie jest, bo na jednego mieszkańca przypada więcej lekarzy niż w Belgii, Francji czy Luksemburgu. Skąd więc kolejki do poradni i braki na oddziałach szpitalnych? Oto czego nie pokazują dane przywołane przez ministrę.

Leszczyna: "nie mamy bardzo za mało" lekarzy. Czego dane nie pokazują?

Leszczyna: "nie mamy bardzo za mało" lekarzy. Czego dane nie pokazują?

Źródło:
Konkret24

Na wiecu przez Sejmem Jarosław Kaczyński opowiadał, jak to - jego zdaniem - obecny rząd "na głowie staje", by przestępców "z rąk wymiaru sprawiedliwości wyciągnąć". A jako przykład podał sprawę Włodzimierza Karpińskiego. Tyle że powiedział nieprawdę.

Prezes PiS opowiada o "wyciąganiu Karpińskiego z więzienia". Mija się z prawdą

Prezes PiS opowiada o "wyciąganiu Karpińskiego z więzienia". Mija się z prawdą

Źródło:
Konkret24

Michał Woś opublikował nagranie z fragmentem wypowiedzi Adama Bodnara, w którym - przekonuje Woś - minister sprawiedliwości przyznał, że zarzuty w sprawie Funduszu Sprawiedliwości mają "charakter polityczny". Tylko że wideo pokazane przez polityka Suwerennej Polski tak, jak to zrobił, jest manipulacją.

Woś o Bodnarze: minister przyznał, że "zarzuty mają charakter polityczny". Nieprawda, cytat ucięto

Woś o Bodnarze: minister przyznał, że "zarzuty mają charakter polityczny". Nieprawda, cytat ucięto

Źródło:
Konkret24

Zdjęcie ogrodzenia Urzędu Miasta Warszawy z tablicą "Strefa wolna od chrześcijan" jest rozpowszechniane w internecie, wzniecając po raz kolejny spór wokół zakazu symboli religijnych w stołecznym ratuszu. Tyle że tablica nie pojawiła się z inicjatywy urzędu, a krzyże w ratuszu pozostają na swoich miejscach. Wyjaśniamy, skąd ta kontrowersyjna plansza.

Tablica "strefa wolna od chrześcijan" na bramie warszawskiego ratusza? To polityczny happening

Tablica "strefa wolna od chrześcijan" na bramie warszawskiego ratusza? To polityczny happening

Źródło:
Konkret24

Politycy Prawa i Sprawiedliwości krytykują wszelkie działania prokuratury i organów państwa związane z wyjaśnianiem nieprawidłowości za poprzednich rządów. A poseł Piotr Gliński twierdzi stanowczo, że w czasach Zjednoczonej Prawicy "prawo nie było łamane". Przypominamy więc 10 najgłośniejszych przykładów naruszania prawa za poprzednich rządów.

Gliński: za rządów PiS "prawo nie było łamane". Było. Przypominamy

Gliński: za rządów PiS "prawo nie było łamane". Było. Przypominamy

Źródło:
Konkret24

Przekaz o tym, jakoby w Czechach, chcąc podjąć gotówkę w banku, trzeba zadeklarować, na co się ją przeznaczy, krąży w od kilku tygodni w polskich mediach społecznościowych. To jednak manipulacja - tego typu deklaracje dotyczą wyłącznie określonych sytuacji.

Czeskie banki pytają, "na co chcesz wydać gotówkę"? Wyjaśniamy

Czeskie banki pytają, "na co chcesz wydać gotówkę"? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

W mediach społecznościowych znowu masowo rozpowszechniany jest fałszywy cytat przypisywany Robertowi Makłowiczowi. To przykład trollingu internetowego.

Antypolska "wypowiedź" Makłowicza. Drugie życie fake newsa

Antypolska "wypowiedź" Makłowicza. Drugie życie fake newsa

Źródło:
Konkret24