"Zdumiewające zaniechanie". PiS nie zmienia liczby posłów w okręgach mimo zaleceń PKW 

Źródło:
Konkret24
Sejm przyjął nowelizację Kodeksu wyborczego
Sejm przyjął nowelizację Kodeksu wyborczegoTVN24
wideo 2/5
Sejm przyjął nowelizację Kodeksu wyborczegoTVN24

Choć posłowie rozpatrzyli już trzy nowelizacje Kodeksu wyborczego, nie wprowadzili postulowanych przez PKW zmian co do liczby posłów i senatorów w okręgach. To zagraża równości wyborów parlamentarnych. Liczbę posłów należałoby zmienić w 21 na 41 okręgów. Wyjaśniamy, co może się kryć za tym zaniechaniem.

21 października 2022 roku - zgodnie z Kodeksem wyborczym - Państwowa Komisja Wyborcza skierowała do marszałek Sejmu Elżbiety Witek wniosek w sprawie zmiany granic okręgów wyborczych i liczby posłów w nich wybieranych. Argumentowała, że z powodu zmiany liczby mieszkańców kraju należy zmienić liczbę posłów wybieranych w poszczególnych okręgach. Te kwestie są opisane w załącznikach 1 i 2 do Kodeksu wyborczego. Zdaniem PKW "aktualny podział na okręgi wyborcze określony w załącznikach do ustawy narusza przepisy Kodeksu wyborczego". Mimo to w skierowanym 22 grudnia 2022 roku do Sejmu przez PiS projekcie nowelizacji Kodeksu wyborczego tego zalecenia nie uwzględniono. Sejm uchwalił zmiany 26 stycznia, cztery dni później ustawa trafiła do Senatu, który ma 30 dni na jej rozpatrzenie.

Zmiana liczby mandatów "nie figuruje" wśród wniesionych do Sejmu projektów ustaw

Według PKW aż w 21 na 41 okręgów wyborczych do Sejmu trzeba zmienić liczbę wybieranych tam posłów - w dziewięciu okręgach zwiększyć o jednego, w jednym okręgu zwiększyć o dwóch, a w 11 okręgach powinno ubyć o jednego posła. PKW zaleca też dostosowanie liczby mandatów senatorskich do liczby mieszkańców w województwach - zmiany powinny dotyczyć trzech.

Skoro nowelizacja Kodeksu wyborczego bez tej korekty przeszła już przez Sejm, czy są planowane kolejne, uwzględniające ją? W odpowiedzi na pytanie Konkret24 Centrum Informacyjne Sejmu poinformowało, że wniosek PKW wpłynął do Kancelarii Sejmu 24 października 2022 roku. Po zapoznaniu się z dokumentem przez członków Prezydium Sejmu został on przekazany 3 listopada Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach. W odpowiedzi CIS czytamy: "Obecnie wśród wniesionych do Sejmu projektów ustaw projekt dotyczący zmian w Załączniku nr 1 do Kodeksu wyborczego nie figuruje, udzielenie zatem odpowiedzi, kiedy tą materią zajmie się Sejm, nie jest możliwe".

"Politycy po prostu przyzwyczają się do swoich bezpiecznych rewirów"

Pytany przez Konkret24 ekspert prawa wyborczego dr hab. Adam Gendźwiłł, profesor Uniwersytetu Warszawskiego na Wydziale Geografii i Studiów Regionalnych, w przesłanej nam analizie pisze, że nie jest w stanie wytłumaczyć tego zaniechania Sejmu. "Jest ono tym bardziej zdumiewające, że w ostatnim czasie w Sejmie były procedowane trzy różne nowelizacje Kodeksu wyborczego, w tym jedna - bardzo skomplikowana. Była świetna okazja do tego, żeby zadbać o równość wyborów właśnie w tym aspekcie" - zauważa. Ale przypomina: "Nie jest to wyłącznie przewinienie obecnej kadencji, powstała po prostu zła tradycja 'zamrożenia' załączników do kodeksu".

Wcześniej PKW już dwa razy - w 2014 i w 2018 roku - wnioskowała o zmiany, a posłowie dwóch poprzednich kadencji również te wnioski ignorowali. "To tylko pokazuje, że ręczne sterowanie liczbą mandatów dzielonych w okręgach jest po prostu niefunkcjonalne. W kodeksie trzeba zapisać mechanizm automatycznego rozdziału mandatów według określonej prostej formuły - politycy nie będą musieli wtedy niczego aktualizować" - uważa prof. Gendźwiłł. Pytany o przyczyny nieuchwalania zalecanych zmian w załącznikach do Kodeksu wyborczego, ekspert odpowiada: "Politycy po prostu przyzwyczają się do status quo, do swoich bezpiecznych rewirów, które obsługują jako przedstawiciele, w których prowadzą kampanię wyborczą, znają lokalnych działaczy, mają swoje biura". Zdaniem prof. Gedźwiłła zmniejszenie liczby mandatów w okręgu wyborczym każdy polityk - a zwłaszcza z "tylnych ław" - może interpretować jako zagrożenie. "Trochę jak na tradycyjnej weselnej zabawie z krzesłami: że w pewnym momencie komuś zabraknie wolnego miejsca, żeby usiąść" - stwierdza.

Jednak niezmienianie liczby mandatów tworzy "sytuację wysoce naganną, powodującą naruszenie konstytucyjnej zasady równości wyborów" – czytamy w opinii Fundacji Batorego ze stycznia 2023 roku o projekcie zmian w Kodeksie wyborczym. Art. 96 ust. 2 Konstytucji RP stwierdza bowiem:

Wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym.

Fundacja Batorego zwraca więc uwagę, że "mamy do czynienia z poważnym zaniechaniem ustawodawczym, podważającym zaufanie obywateli do państwa i stanowionego przez niego prawa (art. 2 Konstytucji), a także do procesu wyborczego".

W których okręgach posłów powinno ubyć, w których przybyć

Dla zrealizowania zasady wyborczej równości - co w praktyce oznacza, że ta sama liczba wyborców wybiera jednego posła w okręgu - wprowadzono do przepisów wyborczych pojęcie jednolitej normy przedstawicielstwa. Według art. 202 par. 1 Kodeksu wyborczego jest ona obliczana przez podzielenie liczby mieszkańców kraju przez ogólną liczbę posłów wybieranych w okręgach wyborczych. PKW w swoim wniosku podaje, że liczba mieszkańców kraju 30 września 2022 roku wynosiła 36 075 160. Norma przedstawicielska w wyborach do Sejmu wynosiła 78 424 mieszkańców na jeden mandat.

Na tej podstawie PKW wylicza dalej liczbę posłów wybieranych w poszczególnych okręgach. I tak - uwzględniając najnowszą jednolitą normę przedstawicielstwa - w okręgach: Legnica, Wałbrzych, Toruń, Lublin, Chełm, Łódź, Katowice II, Katowice III, Kielce, Elbląg, Koszalin należałoby zmniejszyć liczbę wybieranych posłów o jednego;  w okręgach: Wrocław, Kraków II, Warszawa I, Rzeszów, Gdańsk, Słupsk, Konin, Piła, Poznań zwiększyć liczbę posłów o jednego; natomiast w okręgu nr 20 (tzw. obwarzanek warszawski) należałoby zwiększyć liczbę posłów o dwóch.

Liczba mandatów poselskich w okręgach, w ktorych PKW proponuje zmiany PKW

W 10 na 11 okręgów, gdzie powinno być o jednego posła mniej, w ostatnich wyborach do Sejmu (w 2019 roku) wygrało Prawo i Sprawiedliwość; w jednym (Łódź) - Koalicja Obywatelska.

W dziewięciu okręgach, gdzie należy dodać jeden mandat, PiS wygrało w sześciu, a Koalicja Obywatelska w trzech (Warszawa I, Gdańsk, Poznań). W okręgu podwarszawskim - gdzie trzeba dodać dwa mandaty - w wyborach 2019 roku wygrało PiS.

Dla kogo korzyść, dla kogo strata?

Patrząc na powyższe mapy, zadajemy sobie pytanie, kto mógłby skorzystać, a kto stracić na niezmienieniu liczby posłów. Odpowiedź wprost nie jest jednak obecnie możliwa.

Profesor Gendźwiłł przyznaje, że ta kwestia "nie jest zupełnie neutralna dla politycznych szans poszczególnych partii". Wskazuje na okręg nr 19 - czyli Warszawę - w którym według PKW należy dodać jeden mandat. Ten okręg zdaniem profesora "jest niedoreprezentowany nie tylko przez brak korekty demograficznej, ale również przez doliczanie wszystkich głosów z zagranicy". "I właśnie w przypadku Warszawy wiadomo, że od wielu lat to jest teren, na którym poparcie dla PiS jest poniżej przeciętnej" – uważa.

Jak pisze w opinii dla Konkret24, "w przypadku pozostałych okręgów sprawa jest trochę mniej oczywista, bo trudno jest dzisiaj na podstawie ogólnokrajowych sondaży przewidzieć, która z partii straciłaby ten 'zabrany' mandat, a która zyskałaby 'dodany' w innym miejscu". Profesor zwraca uwagę: "My nawet nie wiemy jeszcze dokładnie, jaki zestaw partii lub koalicji w ogóle będzie walczył o mandaty poselskie. Postulowane przez PKW zmniejszenia liczby mandatów dotyczą przede wszystkim okręgów mniejszych, a zatem tam podwyższałby się jeszcze bardziej tzw. naturalny próg wyborczy - czyli trudniej byłoby zdobyć mandat partiom z niższym poparciem w danym okręgu".

Senackie okręgi też wymagają zmian

PKW przeanalizowała też podział na okręgi wyborcze do Senatu. Mamy 100 jednomandatowych okręgów w granicach województw. Podziału mandatów na poszczególne województwa także dokonuje się na podstawie normy przedstawicielstwa, która wynosi 360 752. W przypadku Senatu nie przedstawiamy na mapie podziału mandatów na poszczególne województwa, gdyż Kodeks wyborczy przewiduje widełki w rozdzielaniu mandatów na województwa. Jak stanowi art. 261 par. 2 Kodeksu wyborczego, "w województwie wybiera się senatorów w liczbie nie mniejszej niż liczba całkowita (bez uwzględnienia ułamka) będąca ilorazem liczby mieszkańców województwa i jednolitej normy przedstawicielstwa, a nie większej niż wymieniona liczba całkowita powiększona o jeden". Poniższa tabela pokazuje, jak to wygląda obecnie. W przypadku trzech województw - mazowieckiego, małopolskiego i śląskiego - liczba mandatów nie odpowiada już tym widełkom. W Mazowieckiem wybiera się w sumie 13 senatorów, a z liczby mieszkańców i normy przedstawicielstwa wynika, że powinno ich być 14 lub 15. Podobnie w Małopolskiem - w myśl obecnych przepisów wybiera się tam ośmiu senatorów, a powinno dziewięciu lub dziesięciu. W Śląskiem natomiast wybiera się 13 senatorów, PKW wylicza natomiast, że powinno ich być 11 lub 12.

PKW: liczba mieszkańców województw i ilorazy przeliczeń. W trzech województwach zalecane są zmiany liczby mandatów pkw.gov.pl

Zdaniem PKW mamy więc do czynienia z naruszeniem Kodeksu wyborczego, bo w województwach małopolskim i mazowieckim liczba wybieranych senatorów jest zbyt niska, a w województwie śląskim zbyt wysoka. PKW zwraca jednocześnie uwagę na sytuację w województwach podkarpackim i lubelskim. Podkarpackie ma większą liczbę mieszkańców (2 069 931) i przypada mu pięć mandatów; Lubelskie ma mniejszą liczbę mieszkańców (2 024 571) i przypada mu sześć mandatów. Sytuacja ta nie narusza wprawdzie art. 261 par. 2 Kodeksu wyborczego, lecz według PKW budzi wątpliwości.  

Dlaczego politycy boją się zmian liczby mandatów senackich

Jak wyjaśnia prof. Gendźwiłł, konstytucja nie wymaga, by wybory do Senatu były równe tak jak wybory do Sejmu. To Kodeks wyborczy wymaga zachowania odpowiednich proporcji między województwami i można na podstawie kodeksowych reguł określić widełki, w jakich musi się mieścić liczba senatorów z każdego województwa. "Żeby gdzieś dodać mandat, skądś trzeba go zabrać. Najpewniej właśnie z woj. śląskiego i woj. łódzkiego" - zauważa ekspert, co oznaczałoby zmianę granic również sąsiednich okręgów wyborczych w danym województwie. Tego politycy też się obawiają, bo w JOW-ach (jednomandatowych okręgach wyborczych - red.) o zwycięstwie czasem decyduje mały margines głosów" - tłumaczy prof. Gendźwił. "Większość senacka - jak wiemy - jest teraz bardzo krucha, a negocjacje opozycji w sprawie tzw. paktu senackiego też zapewne są bardzo skomplikowane. A zatem również opozycja zapewne nie chce zmian okręgów senackich, bo to może wywrócić wiele uzgodnień do góry nogami" - uważa ekspert. I konkluduje: "Im bliżej wyborów, tym mniejszą widzę szansę na zmiany w tym zakresie".

Przeprowadzenie zmian co do liczby posłów i senatorów wybieranych w okręgach oraz zmian granic okręgów jest możliwe nie później niż na trzy miesiące przed dniem, w którym upływa termin zarządzenia wyborów do Sejmu. Termin ten upływa więc 14 maja tego roku.

Autorka/Autor:Piotr Jaźwiński

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości

Zdaniem Prawa i Sprawiedliwości po zmianie rządu nowe kierownictwo resortu obrony "zmarnowało szanse", które stworzyły podpisane przez ministra Mariusza Błaszczaka umowy na dostawy uzbrojenia. Z odpowiedzi MON dla Konkret24 wynika jednak, że tak nie jest. Każda z tych umów jest kontynuowana.

PiS pyta MON: "co z pięcioma umowami zbrojeniowymi"? Mamy odpowiedź

PiS pyta MON: "co z pięcioma umowami zbrojeniowymi"? Mamy odpowiedź

Źródło:
Konkret24

Prokremlowska dezinformacja nie ustaje w podważaniu faktu, że Rosja stoi za zbombardowaniem szpitala dziecięcego w Kijowie. Wykorzystuje do tego stosowaną od początku wojny metodę: fałszywy fact-checking. Kolejną jego odsłoną jest nagranie, które ma być dowodem, że to Ukraińcy zainscenizowali sceny z lekarzem na gruzach szpitala.

"Koszmarny show" i sztuczna krew. Znowu fałszywy fact-checking

"Koszmarny show" i sztuczna krew. Znowu fałszywy fact-checking

Źródło:
Konkret24

Według rozpowszechnianego w mediach społecznościowych przekazu w dwóch amerykańskich stanach Joe Biden otrzymał nominację i nie można już go skreślić z listy kandydatów na prezydenta. Tłumaczymy, że tak nie jest i dlaczego.

Nevada i Wisconsin: tam Bidena nie można już zmienić? Wyjaśniamy

Nevada i Wisconsin: tam Bidena nie można już zmienić? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Według polityków Konfederacji przyjęta przez Parlament Europejski rezolucja zmusza Polskę i pozostałe państwa unijne do wspierania Ukrainy w wysokości co najmniej 0,25 proc. PKB rocznie. Ale rezolucja nie ma mocy prawnej i jest jedynie "formą pewnej woli politycznej". Wyjaśniamy.

Konfederacja: europarlament zmusza Polskę "do stałego finansowania Ukrainy". Nie zmusza

Konfederacja: europarlament zmusza Polskę "do stałego finansowania Ukrainy". Nie zmusza

Źródło:
Konkret24

"Za pieniądze podatników Mastalerek zakleił sobie ucho?" - ironizują internauci, komentując fotografię, na której widać szefa gabinetu prezydenta z opatrunkiem na uchu. W domyśle jest przekaz, że Marcin Mastalerek, goszcząc na konwencji republikanów w USA, w ten sposób pokazał solidarność z Donaldem Trumpem.

Mastalerek na konwencji w USA "zakleił sobie ucho"? Skąd to zdjęcie

Mastalerek na konwencji w USA "zakleił sobie ucho"? Skąd to zdjęcie

Źródło:
Konkret24

Na krążącym w mediach społecznościowych zdjęciu grupa kilkuletnich dzieci oraz ich nauczycielki stoją roześmiani na tle napisu "Kochamy Tuska". Internauci się oburzają, piszą o indoktrynacji dzieci w szkołach, porównują Polskę do Korei Północnej. Ale zdjęcie nie jest prawdziwe.

"Przedszkole na Jagodnie"? Te osoby nie istnieją, napis też

"Przedszkole na Jagodnie"? Te osoby nie istnieją, napis też

Źródło:
Konkret24

Internauci oskarżają Billa Gatesa, że finansuje projekt firmy Kodama Systems zakładający masowy wyręb drzew. Tylko że działania tego start-upu w zakresie gospodarki leśnej w USA zostały fałszywie zinterpretowane, co stało się podstawą fake newsa. A powiązanie go z nazwiskiem słynnego filantropa tylko zwiększa zasięgi przekazu. Wyjaśniamy.

Bill Gates chce wycinać i zakopywać drzewa, by zmniejszyć emisję CO2? Nie

Bill Gates chce wycinać i zakopywać drzewa, by zmniejszyć emisję CO2? Nie

Źródło:
Konkret24

Niedługo po pożarze jednej z najpiękniejszych katedr na świecie w mediach społecznościowych zaczęła krążyć mapa Francji mająca przedstawiać, ile jest tam rzekomo "podpalonych, sprofanowanych, zdemolowanych" kościołów. Tylko że opis tej mapy wprowadza w błąd, a ona sama nie jest aktualna.

"Podpalone, sprofanowane, zdemolowane" kościoły? Ta mapa pokazuje co innego

"Podpalone, sprofanowane, zdemolowane" kościoły? Ta mapa pokazuje co innego

Źródło:
Konkret24

13 milionów, 20 milionów, a nawet 22 miliony złotych mieli rzekomo już otrzymać w ramach premii ministrowie i wiceministrowie obecnego rządu - taki przekaz rozsyłany jest w mediach społecznościowych. Powstał po artykule jednego z dzienników, którego informacje zostały jednak przeinaczone.

22 miliony złotych nagród dla ministrów i wiceministrów? Nie, "nie otrzymywali"

22 miliony złotych nagród dla ministrów i wiceministrów? Nie, "nie otrzymywali"

Źródło:
Konkret24

Były premier Mateusz Morawiecki skomentował zapowiedź prokuratury dotyczącą wystosowania wniosku do Parlamentu Europejskiego o uchylenie immunitetu Michałowi Dworczykowi. Tylko że jego komentarz sprowadza sprawę do absurdu i wprowadza opinię publiczną w błąd.

Morawiecki: oskarżą Dworczyka o to, że "ruscy hakerzy włamali się na skrzynkę". Nie, o coś innego

Morawiecki: oskarżą Dworczyka o to, że "ruscy hakerzy włamali się na skrzynkę". Nie, o coś innego

Źródło:
Konkret24

Według rozsyłanego w sieci przekazu dzięki liberalnemu prawo aborcyjnemu w Czechach przyrost naturalny jest dużo wyższy niż w Polsce. Jednak pomieszano różne dane i wskaźniki. A wiązanie prawa aborcyjnego z przyrostem naturalnym lub współczynnikiem dzietności jest błędem. Wyjaśniamy.

Prawo do aborcji a przyrost naturalny w Polsce i Czechach. Co się tu nie zgadza

Prawo do aborcji a przyrost naturalny w Polsce i Czechach. Co się tu nie zgadza

Źródło:
Konkret24

Politycy Konfederacji zarzucają premierowi złamanie konstytucji i domagają się postawienia Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu. Chodzi o podpisanie porozumienia między Polską a Ukrainą. Konstytucjonaliści, z którymi konsultował się Konkret24, w większości nie dostrzegają w tym przypadku złamania prawa - choć mają uwagi.

Umowa rządowa czy międzynarodowa? Eksperci oceniają, co podpisał Tusk z Zełenskim

Umowa rządowa czy międzynarodowa? Eksperci oceniają, co podpisał Tusk z Zełenskim

Źródło:
Konkret24

"Muzeum Narodowe rozprawiło się również z Maryją", "zamiarem tej władzy jest usunięcie nie tylko krzyży" - piszą oburzeni internauci, komentując informację, jakoby z obrazu Jana Matejki wymazano postać Matki Boskiej. W tym rozpowszechnianym między innymi przez Roberta Bąkiewicza fake newsie nie zgadza się nic - z wyjątkiem nazwy muzeum.

Bąkiewicz: z obrazu Matejki usunięto Matkę Boską. To nieprawda

Bąkiewicz: z obrazu Matejki usunięto Matkę Boską. To nieprawda

Źródło:
Konkret24

Między prezydentem a rządem trwa spór o odwołanie niektórych ambasadorów i powołanie nowych. Sprawdziliśmy, gdzie te stanowiska pozostają wciąż nieobsadzone. Izrael, Austria, Egipt, Włochy... - jak wynika z danych MSZ, problem dotyczy ponad 20 procent placówek zagranicznych.

Spór o ambasadorów. W ilu krajach wciąż ich nie ma?

Spór o ambasadorów. W ilu krajach wciąż ich nie ma?

Źródło:
Konkret24

Po wizycie niemieckiego kanclerza Olafa Scholza w Warszawie wrócił temat reparacji wojennych. Jednak w trwającej debacie publicznej politycy raz mówią o "reparacjach", innym razem o "odszkodowaniach". Oba terminy oznaczają jednak inne pieniądze i dla kogo innego. Wyjaśniamy.

Polska i Niemcy: reparacje vs odszkodowania. Co mylą politycy

Polska i Niemcy: reparacje vs odszkodowania. Co mylą politycy

Źródło:
Konkret24

Tytuł tekstu jednego z serwisów posłużył politykom opozycji do rozpowszechniania tezy o "rządowym festiwalu podwyżek". Chodzi o większe opłaty za publiczne żłobki. Tylko że ich wysokości nie ustala rząd, a powodem podwyżki jest rozporządzenie premiera... Mateusza Morawieckiego.

Przekaz PiS: rząd podnosi opłaty za żłobki. Nieprawda. Wyjaśniamy

Przekaz PiS: rząd podnosi opłaty za żłobki. Nieprawda. Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

- W amerykańskiej polityce głośne wydarzenia polityczne interpretuje się w kategoriach zerojedynkowych, a to sprzyja rozpowszechnianiu teorii spiskowych - uważa prof. Małgorzata Zachara-Szymańska z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ. Według profesor, te zaś powstają zwykle na zamówienie polityczne. Nie inaczej jest po zamachu na Donalda Trumpa w Pensylwanii.

"Ustawka", "rozkazy CIA", "spóźniony snajper". Teorie spiskowe po zamachu na Donalda Trumpa

"Ustawka", "rozkazy CIA", "spóźniony snajper". Teorie spiskowe po zamachu na Donalda Trumpa

Źródło:
Konkret24

Daniel Obajtek przekonuje, że upublicznione nagranie jego rozmowy z dziennikarzem Piotrem Nisztorem nie jest prawdziwe, bo "prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania". Według niego to właśnie jest dowód, że "nie ma żadnych nagrań". Były prezes Orlenu manipuluje. Powód decyzji prokuratury był inny. Śledczy w ogóle nie badali prawdziwości nagrań.

Taśmy Obajtka. Prokuratura potwierdziła, że "nie ma żadnych nagrań"? Wcale nie

Taśmy Obajtka. Prokuratura potwierdziła, że "nie ma żadnych nagrań"? Wcale nie 

Źródło:
Konkret24

Pismo wysłane z tarnobrzeskiego Powiatowego Inspektoratu Nadzoru politycy Prawa i Sprawiedliwości publikują jako "dowód", że rząd wydał już "polecenie szukania miejsc na ośrodki dla nielegalnych migrantów". To nieprawda. W dokumencie nie ma słowa o migrantach, a powstał jako efekt przepisów uchwalonych za rządów Zjednoczonej Prawicy. Wyjaśniamy, o co chodzi w tej historii.

PiS: "ekipa Tuska szuka miejsc dla nielegalnych migrantów". Fałszywy przekaz

PiS: "ekipa Tuska szuka miejsc dla nielegalnych migrantów". Fałszywy przekaz

Źródło:
Konkret24

Upublicznione pismo Sztabu Generalnego dotyczące planów budżetowych wywołało dyskusję o rzekomo zakładanych cięciach wydatków na obronność. Szef MON zaprzecza i zapowiada najwyższy budżet od lat. Konkret24 uzyskał potwierdzenie, że takich cięć na razie nie będzie. O co więc chodzi w upublicznionym dokumencie i na jakim etapie tworzenia budżetu MON powstał?

Wydatki na wojsko w dół? MON zaprzecza. Tłumaczymy, jak powstaje ten budżet

Wydatki na wojsko w dół? MON zaprzecza. Tłumaczymy, jak powstaje ten budżet

Źródło:
Konkret24

"Dowód na antypolonizm warszawskich władz", "ocenzurowali portret patrona lotniska", "Polska ich uwiera" - piszą internauci w reakcji na doniesienia, że z hali Okęcia zniknął plakat z hasłem "Jesteśmy dumni z Polski". Ich zdaniem to skutek obecnych rządów. Nieprawda - decyzja zapadła za czasów Zjednoczonej Prawicy.

Hasło "Jesteśmy dumni z Polski" zniknęło z hali Okęcia. "Znak czasów"? Wyjaśniamy

Hasło "Jesteśmy dumni z Polski" zniknęło z hali Okęcia. "Znak czasów"? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Nieopublikowanie przez Orlen wyników finansowych za drugi kwartał wywołało w sieci dyskusję o kondycji spółki. Zbigniew Kuźmiuk z PiS zasugerował, że "wyniki szorują po dnie". Naftowy koncern rzeczywiście poinformował, że nie przedstawi osobnego raportu za drugi kwartał 2024 roku - tylko że nie po raz pierwszy. Za czasów Daniela Obajtka też nie publikował. Wyjaśniamy, dlaczego.

Orlen nie publikuje wyników, bo "jest aż tak źle"? Powód jest inny

Orlen nie publikuje wyników, bo "jest aż tak źle"? Powód jest inny

Źródło:
Konkret24