"Mrożące krew w żyłach nagranie" ma pokazywać wypadek, w którym rzekomo zginął Dawid Kubacki - wystarczy kliknąć w załączony link. Przestrzegamy: to fake news. A polski skoczek radzi zachować zdrowy rozsądek i sprawdzać informacje.
Dawid Kubacki - nasz mistrz zginął w wypadku! Do tragedii doszło na Zakopiance. Na mrożącym krew w żyłach nagraniu widać całe zdarzenie" (pisownia oryginalna) - posty tej treści pojawiły się pod koniec października w lokalnych, facebookowych grupach z ogłoszeniami. Są publikowane razem ze zdjęciem rozbitego czerwonego ferrari, wokół którego stoją strażacy; obok jest czarno-biały portret Kubackiego z nałożonym kirem. Jest też link, w którym - jak można się domyślać - można znaleźć więcej szczegółów.
Jednak skoczek polskiej reprezentacji nie uczestniczył w żadnym wypadku. Przygotowuje się bez przeszkód do sezonu 2021/2022 w Pucharze Świata, który rozpoczyna się już 20 listopada w Niżnym Tagile w Rosji. Na platformach Discovery pokażemy wszystkie kwalifikacje i konkursy.
Kubacki: "ważny jest zdrowy rozsądek i sprawdzanie informacji"
Dawid Kubacki to wielokrotnie nagradzany polski skoczek, zdobywca wielu medali, w tym olimpijskich. W ostatnim sezonie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata zajął ósme miejsce, a w Turnieju Czterech Skoczni był trzeci.
Rozmawialiśmy z nim. Zdementował informację o wypadku. Powiedział nam, że o krążącym w sieci fejku dowiedział się od znajomych. - Ja nie klikam w takie rzeczy. Od razu widać, że to jakiś podstęp - stwierdził Kubacki w rozmowie z Konkret24. - Teraz każdy może napisać w internecie dowolną rzecz, która pójdzie w świat. W sieci jest wszystko. Dlatego ważny jest zdrowy rozsądek i sprawdzanie informacji - podkreślił.
Zdjęcie sprzed dwóch miesięcy
Fotografia, którą dołączano do wpisów, nie przedstawia wypadku z udziałem Kubackiego. Przy pomocy odwróconego wyszukiwania obrazem można sprawdzić, że zrobiono ją nocą 30 sierpnia 2021 roku na autostradzie A1 pod Włocławkiem, gdy czerwone ferrari uderzyło w bariery. Zdjęcie zrobili strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej z Brześcia Kujawskiego. Opublikowali je 1 września na swoim Facebooku.
To samo zdjęcie pojawiło się wówczas także w mediach informujących o wypadku. "30-letni kierowca ferrari nie dostosował prędkości do warunków ruchu, w wyniku czego wpadł w poślizg, zjechał na pas pomiędzy jezdniami i uderzył w bariery ochronne. Został ukarany mandatem karnym" - informowała Joanna Seligowska-Ostatek, rzeczniczka policji we Włocławku, a jej słowa cytował m.in. dziennik "Polska The Times".
Próba wyłudzenia danych. Gwiazdy jak magnes
Link dołączany do postu - a właściwie linki, bo naliczyliśmy ich kilka - nie prowadzą do żadnej powszechnie znanej strony z informacjami, choć część z nich na takie się kreuje. Format części adresów sugeruje, że owe strony powstały tylko w związku z "wypadkiem Kubackiego". A tak naprawdę służą prawdopodobnie wyłudzaniu danych bądź infekowaniu komputerów osób, które klikną w linki.
Zwykle na takich stronach jest zachęta do rejestrowania się, czyli podania danych, by móc obejrzeć wideo - ma ono pokazywać jakieś szokujące wydarzenie, np. właśnie z wypadku. Nie podajemy tu adresów takich stron, by nikogo nie narażać.
Wizerunki osób znanych z pierwszych stron gazet są często wykorzystywane do tego typu akcji - mają przyciągać internautów, by łatwiej wpadali w sieć oszustów. Pisaliśmy już o takich działaniach nie raz - np. przy okazji wyjaśniania fałszywych tekstów, że gwiazdy TVN miały namawiać do inwestowania w bitcoiny, polscy celebryci mieli rozdawać pieniądze w internetowych konkursach, a Robert Lewandowski miał rozdawać karty podarunkowe i samochody.
Zdarza się, że osoby przygotowujące takie strony popełniają różne błędy, np. językowe, gdy tłumaczą komunikaty na język polski. I tak w części wpisów informujących o rzekomym wypadku Kubackiego jest zdjęcie innego polskiego skoczka - Piotra Żyły.
Autor: Jan Kunert / Źródło: Konkret24; zdjęcie: PAP/Grzegorz Momot