FAŁSZ

Pięć tysięcy złotych "opłaty za wędkowanie?" Policzyliśmy

Źródło:
Konkret24
Granaty, zapalniki i pociski zamiast ryb. Wędkarz wyłowił ze stawu reklamówkę pełną niebezpiecznych przedmiotów
Granaty, zapalniki i pociski zamiast ryb. Wędkarz wyłowił ze stawu reklamówkę pełną niebezpiecznych przedmiotów
wideo 2/5
Granaty, zapalniki i pociski zamiast ryb. Wędkarz wyłowił ze stawu reklamówkę pełną niebezpiecznych przedmiotów

Politycy PiS - a za nimi wielu internautów - rozpowszechniają informację, jakoby od początku 2025 roku wędkarz musiał płacić ponad pięć tysięcy złotych rocznie za możliwość łowienia w rzece czy jeziorze. Sprawdziliśmy więc.

Od pierwszych dni stycznia niektórzy użytkownicy mediów społecznościowych - w tym politycy Prawa i Sprawiedliwości - alarmują, że od początku 2025 roku "roczna opłata za wędkowanie" wzrośnie ponad 22-krotnie. Dotychczas miało to być 250 zł, a po zmianach aż 5535 zł. Wpisy na ten temat często związane są z krytyką obecnego rządu, który ma być odpowiedzialny za ten rzekomy wzrost.

"Wędkowanie miało być tańsze, ale nie za Tuska. Roczna opłata za wędkowanie wynosiła 250 zł, a teraz 5535 zł. Nawet wędkarzy Tusk chce okradać!" - napisał w serwisie X 2 stycznia Marek Gróbarczyk, poseł PiS, były minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej (pisownia postów oryginalna). Do posta załączył link do artykułu tygodnika "Wprost" zatytułowanego: "Zmiany dot. zezwoleń na wędkowanie od 2025 roku. Jedna opłata już nie wystarczy". Inny poseł PiS, były wicepremier Jacek Sasin również napisał (6 stycznia) w serwisie X: "Wędkarze zamiast 250 zł zapłacą 5535 zł. Uśmiechamy się". Powołał się na doniesienia Michała Karnowskiego z tygodnika "Sieci", który wcześniej tego dnia opublikował wpis: "Hej wędkarze, znacie sprawę? Roczna opłata za wędkowanie wynosiła 250 zł, a teraz 5535 zł. Nawet wędkarzy Tusk chce złupić?".

FAŁSZ
Wpisy z fałszywymi informacjami o zwiększonej "opłacie za wędkowanie"x.com

Polski Związek Wędkarski szacuje, że w Polsce wędkuje nawet 1,5 miliona osób - w tym ponad 630 tysięcy jest zrzeszonych w PZW. Dlatego informacja o rzekomej podwyżce opłat rozniosła się w sieci. Same tylko trzy cytowane wyżej wpisy zebrały ponad 300 tysięcy wyświetleń. Wielu internautów krytykuje tę rzekomą decyzję rządzących. "Wzrost o jedyne 2114 procent. Ten rząd niszczy wszystko na swojej drodze"; "To jest skandal!"; "Rybki będą bardziej uśmiechnięte"; "Ile? 5k PLN za wędkowanie? Tuska juz pogielo do reszty?" - pisali.

Tylko że podawane przez polityków PiS kwota nie jest prawdziwa. Wyjaśniamy.

Do kogo należą łowiska

Zacznijmy od tego, że niemal wszystkie jeziora i rzeki w Polsce należą do Skarbu Państwa. Obowiązki właściciela na tych wodach pełni Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie (PGW Wody Polskie). Nie może ono sprzedawać zbiorników i cieków wodnych, ale może je użyczać innym podmiotom na podstawie zawieranych umów. Ma to znaczenie z punktu widzenia wędkarzy. Wszystkie wody śródlądowe zostały mianowicie podzielone na tzw. obwody rybackie (np. jedno jezioro czy odcinek rzeki). Wody Polskie ogłaszają konkursy na użytkowanie takich obwodów, a podmioty, które wygrają takie konkursy, otrzymują prawo do wydawania zezwoleń na połów ryb na tym obszarze. Jeśli jednak nie znajdą się chętni na dany obwód, pozostaje on w użytkowaniu Wód Polskich - i to one wydają zezwolenia na wędkowanie tam.

W 2022 roku Wody Polskie objęły wszystkie swoje obwody rybackie programem Nasze Łowiska. Każdy wędkarz amator mógł zapłacić 250 zł i przez rok łowić we wszystkich tych obwodach. Z tym że stanowiły one zdecydowaną mniejszość wszystkich obwodów w Polsce - było to dokładnie 130 miejsc zlokalizowanych głównie na północy kraju - ponieważ większość użytkują podmioty wyłonione w konkursach, np. Polski Związek Wędkarski czy użytkownicy prywatni.

Program Nasze Łowiska zakończył się wraz z końcem 2024 roku, w związku z czym jedna opłata 250 zł przestała obowiązywać. Czy oznacza to jednak, że teraz wędkarze muszą płacić po 5535 zł? Otóż nie.

Cena uzależniona od wydającego zezwolenie

Weźmy jako przykład jednego wędkarza amatora. By móc łowić ryby w jeziorze najbliżej swojego miejsca zamieszkania, musi on spełnić dwa warunki: wyrobić kartę wędkarską i wykupić zezwolenie. W celu wyrobienia karty musi zdać egzamin w najbliższym kole lub okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego, a następie udać się do starostwa powiatowego, gdzie za ok. 30 zł zostanie mu wydana karta wędkarska. Potem wędkarz musi sprawdzić, do kogo należy zbiornik, w którym chce łowić ryby i uzyskać zezwolenie od jego użytkownika.

Tutaj pojawia się kilka opcji: 1) Jeśli zbiornik (obwód rybacki) należy do PGW Wody Polskie, wędkarz musi uzyskać zezwolenie od jednego z 11 Regionalnych Zarządów Gospodarki Wodnej (RZGW). Zezwolenia są różne: jednodniowe, trzydniowe, siedmiodniowe czy roczne. Na przykład w RZGW w Białymstoku w 2025 roku zezwolenia jednodniowe kosztują 15 zł, trzydniowe - 30 zł, siedmiodniowe - 70 zł, roczne - 250 zł. 2) Jeśli ów wędkarz mieszka np. w województwie śląskim - nie kupi zezwolenia od RZGW w Gliwicach, ponieważ na jego obszarze nie ma ani jednego obwodu należącego do Wód Polskich; wszystkie mają swoich użytkowników. Jeśli więc interesujący go zbiornik należy np. do Polskiego Związku Wędkarskiego, ma dwie opcje: - może zostać członkiem PZW, opłacić składkę członkowską (255 zł w 2025 roku) i tym samym otrzymać darmowe zezwolenie w swoim Okręgu PZW (np. na terenie woj. śląskiego działają okręgi: Częstochowa, Katowice i Bielsko-Biała); - może nie wstępować do PZW i wykupić zezwolenie jako niezrzeszony. Jedno i drugie zezwolenie będzie obowiązywać na wszystkie obwody (np. jeziora i fragmenty rzek) leżące na terenie danego Okręgu PZW użytkowane przez związek. 3) Inna sytuacja dotyczy łowisk komercyjnych: tam nie wymaga się karty wędkarskiej, a wędkowanie jest możliwe po wniesieniu odpowiedniej opłaty; na takich łowiskach często trzeba też zapłacić za złowione ryby, które chce się zabrać do domu.

Tak więc nasz przykładowy wędkarz, łowiący niedaleko swojego miejsca zamieszkania, wyda na kartę wędkarską i zezwolenia ok. 300 zł (30 zł za kartę, jeśli nie miał jej wcześniej, oraz 200-300 zł za roczne zezwolenie od Wód Polskich; 255 zł składki członkowskiej do PZW lub zbliżoną kwotę za roczne zezwolenie od lokalnego Okręgu PZW). Jeśli natomiast będzie chciał łowić w zbiornikach leżących na terenie innego RZGW (oddziału Wód Polskich) lub Okręgu PZW, będzie musiał wykupić kolejne zezwolenie.

Ale - jak policzyliśmy - żadna taka kombinacja nie spowoduje, że będzie musiał wydać ponad 5 tys. zł rocznie. Nawet gdyby chciał łowić we wszystkich obwodach objętych wcześniej programem Nasze Łowiska.

"Niedoinformowanie i podawanie wyrwanych z kontekstu danych"

Skąd więc się wzięła kwota 5535 zł podawana w mediach społecznościowych? Najprawdopodobniej jest to opłata za zezwolenie na łowienie w jednym RZGW pomnożona przez wszystkie 11 regionalnych oddziałów - tylko że, po pierwsze, na terenie niektórych oddziałów nie ma zbiorników należących do Wód Polskich; po drugie, opłaty są różne dla różnych RZGW; po trzecie, nawet maksymalna kwota 300 zł rocznie dla 11 RZGW nadal daje mniej niż 5535 zł.

Dlatego rzecznik prasowy Polskiego Związku Wędkarskiego Marcin Mizieliński w odpowiedzi dla Konkret24 komentuje: "Jedyne, co można powiedzieć po zapoznaniu się z tymi wpisami, to że jest to niedoinformowanie (celowe lub brak rzetelności dziennikarskiej) i podawanie wyrwanych z kontekstu danych, co może powodować, że czytelnik pomyśli, iż dotyczy to całej Polski i wszystkich łowisk".

Także Wody Polskie w wydanym oświadczeniu dementują podawane w sieci informacje o nowej wysokości opłat. "Należy podkreślić, że program Nasze Łowiska dotyczył jedynie łowisk udostępnianych przez Wody Polskie, nie zaś wszystkich dostępnych łowisk w Polsce. Większość obwodów rybackich jest zagospodarowana przez użytkowników (m.in. gospodarstwa rybackie, stowarzyszenia, osoby fizyczne) wyłonionych w drodze konkursów ofert przez Dyrektorów Regionalnych Zarządów Gospodarki Wodnej. Wody Polskie nie odpowiadają za kształtowanie polityki cenowej na łowiskach dzierżawionych przez użytkowników rybackich" - podano w komunikacie.

Poseł PiS się poprawia - i znowu manipuluje

Poseł PiS Marek Gróbarczyk już po wydaniu oświadczenia przez Wody Polskie zamieścił kolejny wpis w serwisie X, do którego dołączył mapę obwodów rybackich należących do Wód Polskich. "Na wszystkich akwenach zaznaczonych czerwonymi kropkami wędkarze mogli łowić za jedynie 250 zł rocznie. Teraz po zlikwidowaniu przez koalicję 13 grudnia programu Nasze Łowiska za każdą 'czerwoną kropkę' trzeba będzie zapłacić od 200 do 300 zł. Stop patowładzy!" - napisał.

FAŁSZ

Tylko że również te informacje nie są prawdziwe. Aby wędkować na łowiskach zaznaczonych na mapie - czyli należących do Wód Polskich - wystarczy wykupić zezwolenie od tego Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej, którego teren wskazują czerwone kropki. Na przykład na terenie PZGW Bydgoszcz są 34 obwody (stan na styczeń 2024 roku), za łowienie w których łączna roczna opłata wynosi 250 zł. Gdyby jakiś wędkarz chciał skorzystać także z 16 obwodów leżących na terenie PZGW Poznań, tam łączna opłata wynosi kolejne 300 zł. Zawsze można też skorzystać z zezwoleń na krótszy okres: jednodniowe w PZGW Bydgoszcz kosztuje 30 zł, a tygodniowe - 90 zł.

Podawana więc w mediach społecznościowych kwota 5535 zł nie jest rzeczywista i zapewne ma tylko wzbudzać negatywne emocje wśród internautów.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+

Tłumowi ludzi na ulicach Madrytu towarzyszy podniosła muzyka w tle. To nagranie, które zdobywa popularność w sieci, ma być dowodem na "chrześcijańskie przebudzenie" Hiszpanii. W rzeczywistości filmik nie pokazuje żadnej manifestacji religijnej.

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Źródło:
Konkret24

"Maduro jest wożony po Nowym Jorku i pokazywany mieszkańcom miasta", "Trump woził go po ulicach jak schwytane zwierzę" - twierdzą internauci, którzy zamieszczają i komentują nagranie pokazujące przejazd otwartej furgonetki. Nic nie wskazuje, że był w niej przewożony wenezuelski dyktator.

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump mówi o "doktrynie Donroego", która ma być czymś więcej niż słynna doktryna Monroego. Eksperci dostrzegają podobieństwa, ale też wskazują różnice. Co takiego ogłosił piąty prezydent Stanów Zjednoczonych James Monroe?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Źródło:
Konkret24

"Zobacz Donaldzie Tusku, jak kończą dyktatorzy" - napisał na platformie X były minister w rządzie Zjednoczonej Prawicy Mariusz Kamiński, zamieszczając rzekome zdjęcie Nicolasa Maduro pojmanego przez żołnierzy USA. To nie tylko "przekroczenie kolejnych granic", lecz przede wszystkim fałszywka.

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Źródło:
Konkret24

Witajcie w roku, w którym świat będą wam objaśniać już niekoniecznie eksperci, tylko sztuczna inteligencja. Gdy algorytmy staną się tak potężne jak rządy - a te będą się mierzyć z masowym eksportem chaosu, nie tylko ze strony Kremla. Przedstawiamy pięć głównych zagrożeń w sferze dezinformacji w 2026 roku, których trzeba być świadomym.

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

Źródło:
TVN24+

To nie przypadek, że kolejne incydenty dotyczące bezpieczeństwa Polski szybko stają się paliwem do podsycania antyukraińskich nastrojów. I że treści takie pojawiają się na profilach niemających nic wspólnego z polityką. Kto sądzi, że to tylko opinie "zwykłych Polaków" - jest w błędzie. To skoordynowane akcje sieci fałszywych kont, których mechanizm ujawnili właśnie analitycy DFRLab.

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Źródło:
Konkret24, DFRLab

Setki tysięcy wyświetleń generuje w mediach społecznościowych nagranie mające pokazywać, jak zachowywali się mieszkańcy Niemiec - głównie przybysze z innych krajów - w ostatnią sylwestrową noc. Film rozpowszechniają zarówno polscy, jak i zagraniczni internauci, pisząc na przykład, że to Berlin. Sprawdziliśmy, skąd i z kiedy on pochodzi.

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

Źródło:
Konkret24

Poseł PiS Michał Wójcik ostrzega, że rząd "prowadzi kraj na ścianę". Przekonuje, że "nikt nie chce kupować polskiego długu" mimo tego, że polskie obligacje są oprocentowane wyżej niż obligacje innych państw UE. A jak jest naprawdę?

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Źródło:
Konkret24

Doszło do tego, że odczłowieczamy wyimaginowanego wroga. Że reagujemy stadnie na mentalne kotwice, które zostały sprytnie aktywowane w debacie publicznej. I że tezy dotychczas wątpliwe zaczęliśmy uznawać za prawdę, bo legitymizują je politycy. To, co się wydarzyło w dezinformacji w 2025 roku, pokazuje, że wystarczy zmodyfikować metody i przesunąć granice, by polityka strachu zbierała swoje żniwo.

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Źródło:
TVN24+

Po zakończeniu wojny z Rosją Polska i Ukraina mogłyby się połączyć - informacja o petycji z takim postulatem wywołuje falę oburzenia w sieci, podsycając antyukraińskie nastroje. Bo taki właśnie jest cel tego manipulacyjnego przekazu.

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

Źródło:
Konkret24

Politycy piszą o "sięganiu do kieszeni Polaków", internauci o planowanym wzroście VAT z 5 do 23 procent. Krążące w sieci komentarze o decyzji co do "gigantycznej podwyżki" podatku w handlu i gastronomii generują kolejne spekulacje. Sprawdziliśmy, o co chodzi.

"Gigantyczna podwyżka podatku VAT"? O jaką decyzję chodzi

"Gigantyczna podwyżka podatku VAT"? O jaką decyzję chodzi

Źródło:
Konkret24

Młode, atrakcyjne Polki zachwalają w sieci korzyści z wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Od początku wygląda to podejrzanie, ale generuje setki tysięcy wyświetleń. To "wejście na nowy poziom" z antyunijnym przekazem.

"Prawilne Polki", eurokołchoz i polexit. Antyunijna propaganda napędzana przez AI

"Prawilne Polki", eurokołchoz i polexit. Antyunijna propaganda napędzana przez AI

Źródło:
Konkret24

Poruszająca historia 91-letniej Amerykanki, którą postawiono przed sądem w szpitalnej koszuli i skutą kajdankami, obiegła media społecznościowe jako dowód okrucieństwa systemu. Gdy jednak się jej przyjrzeć bliżej, narracja przestaje się kleić.

91-letnia Helen "aresztowana za kradzież leków". Coś tu się nie klei

91-letnia Helen "aresztowana za kradzież leków". Coś tu się nie klei

Źródło:
Konkret24

Minister energii od miesięcy obiecuje, że koniec mrożenia cen prądu nie oznacza gwałtownej podwyżki rachunków. Ale opozycja straszy, że drożej będzie nawet o 10 procent. Politycy się sprzeczają - my z ekspertami liczymy, jak odmrożenie cen energii może wpłynąć na wysokość naszych rachunków. Kluczowe są ich składowe.

Koniec mrożenia cen prądu. "Zapłacimy więcej?" Policzyliśmy

Koniec mrożenia cen prądu. "Zapłacimy więcej?" Policzyliśmy

Źródło:
Konkret24

170 milionów złotych miał według internautów wydać polski Narodowy Fundusz Zdrowia na leczenie HIV w Ukrainie. Przekaz niesie się w sieci szeroko, lecz chodzi o zupełnie inne pieniądze. Mamy wyjaśnienie NFZ.

"Okradli Polaków ze składek zdrowotnych"? NFZ wyjaśnia

"Okradli Polaków ze składek zdrowotnych"? NFZ wyjaśnia

Źródło:
Konkret24

Unijni sędziowie stawiają się ponad polskim systemem konstytucyjnym, Trybunał Sprawiedliwości "zakazał Polsce powoływania się na swoją konstytucję" - tak politycy PiS przedstawiają wyrok TSUE dotyczący Trybunału Konstytucyjnego. Grzmią, że to próba odebrania Polsce suwerenności. Konstytucjonaliści tłumaczą: to nieprawda.

Politycy PiS: TSUE "zakazał powoływać się na konstytucję". Nieprawda

Politycy PiS: TSUE "zakazał powoływać się na konstytucję". Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Do budynku urzędu wchodzi mężczyzna, a wraz z nim krowa, lama i kozy. Film pokazujący taką scenę krąży w sieci z wyjaśnieniem, że to rolnik, który z powodu umowy Unii Europejskiej z Mercosur nie daje już rady płacić podatków. Po pierwsze, ta umowa jeszcze nie obowiązuje. Po drugie..., rzeczywiście, coś takiego się wydarzyło, ale nie teraz.

"Przyszedł do urzędu skarbowego zapłacić podatki zwierzętami". Co to za historia

"Przyszedł do urzędu skarbowego zapłacić podatki zwierzętami". Co to za historia

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generują w polskiej sieci nagrania pokazujące protesty rolników we Francji - te prawdziwe i te fałszywe. Tak szerokie zastosowanie sztucznej inteligencji do tworzenia fake newsów na bazie prawdziwego wydarzenia spowodowało, że internauci już sami nie wiedzą, co jest prawdą, a co fałszem. I nawet w dobrej wierze dezinformują - też z pomocą AI.

"Tego w mediach nie zobaczycie". Rzeczywiście, coś tu śmierdzi

"Tego w mediach nie zobaczycie". Rzeczywiście, coś tu śmierdzi

Źródło:
Konkret24

"Niemądra decyzja", minister "przekroczył swoje uprawienia", "samodzielnie nie może przekazać takiej kwoty" - grzmią politycy opozycji, krytykując decyzję ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego o przeznaczeniu 100 milionów dolarów na zakup amerykańskiego sprzętu dla Ukrainy. I dywagują, z jakich funduszy pójdzie ta pomoc. MSZ odpowiedział nam na to pytanie.

Sikorski: "dam 100 milionów dolarów Ukrainie". Z czego? Mamy odpowiedź MSZ

Sikorski: "dam 100 milionów dolarów Ukrainie". Z czego? Mamy odpowiedź MSZ

Źródło:
Konkret24

"To już jawna okupacja" - piszą internauci, oburzeni rzekomym planem pilnowania polskich granic przez niemieckie wojsko. O tym "skandalu" poinformował Robert Bąkiewicz. Lecz to żaden skandal, tylko zwykły fake news.

Bąkiewicz: "niemieckie wojsko ma pilnować polskich granic". Nie, nie po to przyjadą

Bąkiewicz: "niemieckie wojsko ma pilnować polskich granic". Nie, nie po to przyjadą

Źródło:
Konkret24

"Całe narody nie wyginęły", mimo że wcale nie muszą się szczepić - przekonują ci, którzy walczą z obowiązkowymi szczepieniami w Polsce. Także polscy politycy. Rzeczywiście, inne europejskie narody jakoś nie wyginęły, choć większość szczepień u nich jest dobrowolna. Paradoks - czy jednak jest coś, o czym antyszczepionkowcy wam nie mówią?

"Szczepienia dobrowolne". Brzmi dobrze, gdy chcą tobą manipulować

"Szczepienia dobrowolne". Brzmi dobrze, gdy chcą tobą manipulować

Źródło:
TVN24+

Izraelski paszport Wołodymyra Zełenskiego mieli znaleźć funkcjonariusze ukraińskiej agencji antykorupcyjnej - taki przekaz rozpowszechniany jest w ostatnich dniach w polskiej sieci. To zbudowana na fałszywkach narracja, której celem jest zdyskredytowanie prezydenta Ukrainy.

Zełenski i "odkryta kolekcja paszportów". O co im tym razem chodzi

Zełenski i "odkryta kolekcja paszportów". O co im tym razem chodzi

Źródło:
Konrket24

Zgoda Komisji Europejskiej na wsparcie budowy elektrowni jądrowej z polskiego budżetu uruchomiła wśród polityków PiS narrację, że Polska "nisko upadła". Kpią, że skoro musimy pytać Brukselę o zgodę na wydanie własnych pieniędzy, to "tak właśnie wygląda suwerenność Polski w praktyce". O istotnej rzeczy nie informują.

Teraz twierdzą: "nisko upadliśmy". A jak było, gdy rządzili?

Teraz twierdzą: "nisko upadliśmy". A jak było, gdy rządzili?

Źródło:
Konkret24

Ta historia wydaje się nieprawdopodobna. Ale dla tych, do których ją wymyślono, może być przekonująca - bo potwierdzi ich przekonania. Połączenie prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, Billa Cosby'ego i Jeffreya Epsteina nie jest przypadkowe w tej kolejnej odsłonie rosyjskiej dezinformacji.

Bill Cosby, Zełenski i rezydencja w Nowym Jorku. Jak oni to połączyli

Bill Cosby, Zełenski i rezydencja w Nowym Jorku. Jak oni to połączyli

Źródło:
Konkret24

Władze Chersonia szykują się do ucieczki, wysyłają już swoje rodziny do Polski - tak ma wynikać z posiedzenia rady miasta, z którego zapis rzekomo wyciekł do sieci. Nagranie rzeczywiście istnieje, lecz reszta to rosyjska fałszywka. Jej główne cele są trzy.

"Trzeba się zbierać, dokumenty do kominka". Radni nie wyłączyli mikrofonu?

"Trzeba się zbierać, dokumenty do kominka". Radni nie wyłączyli mikrofonu?

Źródło:
Konkret24