To już nie jest kwestia pojedynczych fake newsów – w Polsce dezinformacja ma obecnie charakter masowy. I nie dotyczy głównie szczepionek, zmian klimatu czy nieziemskich teorii spiskowych, jak to było jeszcze kilkanaście lat temu – dziś fałszywe narracje docierają do nas w wielu obszarach. Jak pokazuje opublikowany 30 czerwca raport "Dezinformacja oczami Polaków. 2026" Fundacji Digital Poland, właściwie można już mówić o trwałej podatności części społeczeństwa na fake newsy i teorie spiskowe.
Szczególnie niepokoi fakt, że jeżeli chodzi o wiek, najbardziej akceptującymi fałszywe informacje są millenialsi i pokolenie Z. To drugie jest zwane też pokoleniem social-first, bo dla 78 proc. z nich codziennym źródłem informacji są serwisy społecznościowe. A ponieważ tam fake newsów i teorii spiskowych jest najwięcej, stąd takie treści mocno oddziałują właśnie na użytkowników Facebooka, Instagrama czy TikToka.
Jak mocno, pokazuje przykład postrzegania katastrofy smoleńskiej.
Smoleńsk wciąż żywy... jako fałszywa teoria
W pierwszym badaniu z cyklu "Dezinformacja oczami Polaków", przeprowadzonym w 2022 roku, w tezę, że w 2010 roku w Smoleńsku miał miejsce zamach, a nie katastrofa, wierzyło 26 proc. ankietowanych. W 2024 roku to samo twierdzenie za prawdziwe uznało już 29 proc. Polaków. A teraz? Odsetek osób, którzy zdecydowanie/raczej zgadzają się z tezą, że w Smoleńsku, gdzie zginął m.in. prezydent Lech Kaczyński, miał miejsce zamach, a nie katastrofa, wzrósł do 40 proc.!
Jak to tłumaczyć? Przecież od kilku lat Smoleńsk nie jest już głównym tematem publicznej dyskusji, zniknął z medialnych nagłówków. Wydaje się, że sprawa została wyjaśniona i obszernie udokumentowano, dlaczego prezydencki samolot się rozbił. No waśnie... W portalach społecznościowych temat wciąż żyje – właśnie w postaci teorii spiskowej o zamachu.
Skutek? Wśród młodych (18-28 lat) aż 55 proc. badanych wierzy dziś w tę teorię. Więc jeżeli do młodych przekaz o Smoleńsku dociera teraz głównie w postaci teorii spiskowej – bo rzetelne analizy i wyjaśnienia po prostu już nie są tak powszechnie prezentowane w mediach – taką wiedzę młodzi sobie przyswajają. Można by więc wnioskować, że kiedy rzetelny przekaz znika z wiarygodnych źródeł informacji, lecz wciąż żyje w sieci jako teoria spiskowa, infekuje kolejne pokolenia.
W przekonaniach politycznych widać skutek propagandy
30-40 proc. Polaków zdecydowanie się zgadza z co najmniej jednym fake newsem czy teorią spiskową przedstawionymi im w tym badaniu - to nie napawa optymizmem.
Popatrzmy na przedstawione ankietowanym fake newsy dotyczące polityki. Otóż 42 proc. z nich zgadza się z tezą, że Ukraińcy pobierają polskie świadczenia 800 plus, nawet jeśli na stałe mieszkają na terytorium Ukrainy. 40 proc. Polaków tak samo podchodzi do tezy, że Polska całkowicie utraciła suwerenność i jest obecnie sterowana wyłącznie z Brukseli i Berlina.
Zauważmy: oba te twierdzenia to znane fałszywe narracje rozpowszechniane przez część polskich polityków i prorosyjskie ośrodki w ostatnich latach. Tak wysoki odsetek osób, którzy w nie uwierzyli, wskazuje, że stajemy się społeczeństwem łatwym do sterowania za pomocą propagandy.
Wpływy Kremla na polskie społeczeństwo pokazuje też fakt, że 18 proc. badanych w 2026 roku zgadza się z tezą, iż odpowiedzialność za wojnę w Ukrainie ponosi jednak Zachód, bo to on sprowokował Rosję. W podobnym badaniu przeprowadzonym w 2024 roku uważało tak 15 proc. Polaków.
Czyli im wojna trwa dłużej, im dłużej działa kremlowska propaganda, tym bardziej jej ulegamy.
O zdrowiu myślimy w kategoriach spiskowych i ideologicznych
Rosnący wpływ teorii spiskowych na Polaków widać też w obszarze zdrowia. 52 proc. badanych uważa, że genetycznie modyfikowana żywność trwale uszkadza ludzkie DNA czy prowadzi do bezpłodności. Aż 42 proc. wierzy, że kolejne pandemie zostały już zaplanowane przez globalne elity - dwa lata temu uważało tak "tylko" 30 proc. badanych. Niemal co trzeci Polak (28 proc.) zgadza się z tezą, że szczepionki są przyczyną różnych chorób, np. autyzmu u dzieci – dwa lata temu twierdząco odpowiedziało 25 proc.
Warto też zwrócić uwagę na wynik dotyczący tezy, że homoseksualizm jest chorobą, którą można i należy skutecznie leczyć: zgadza się z tym niemal co trzeci Polak. To pokazuje, że nie tylko brak wiedzy, lecz również kwestie ideologiczne mają wpływ na to, w jakie "zdrowotne teorie" dzisiaj wierzymy.
Rozwój technologiczny daje paliwo kolejnym teoriom
Podobne trendy widać w obszarach klimatu, energetyki czy technologii. Wciąż co piąty Polak uważa, że Wi-Fi i sieci komórkowe powodują bóle głowy lub raka mózgu. A 24 proc. - że pożary lasów są celowo wywoływane, by udowodnić zmiany klimatu; dwa lata temu uważało tak "tylko" 20 proc. badanych.
Oprócz teorii spiskowych żniwo zbierają też fake newsy, które bazują po prostu na niewiedzy Polaków. Trudno uwierzyć, ale ponad połowa badanych (54 proc.) zgadza się z twierdzeniem, że samochody elektryczne zapalają się częściej niż samochody spalinowe. 39 proc. uważa, że samochody elektryczne szkodzą środowisku bardziej niż spalinowe w całym cyklu ich życia. Wpływ na tak negatywne postrzeganie aut elektrycznych przez Polaków mogą mieć m.in. przekazy polityków i partii krytycznie nastawionych do unijnej polityki dotyczącej ograniczania używania pojazdów spalinowych.
Kolejną pożywką dla fake newsów i teorii spiskowych, które łatwo zyskują popularność w polskim społeczeństwie, stały się nowe technologie i rozwiązania cyfrowe. 48 proc. badanych zgadza się z tezą, że zastępowanie gotówki kartami płatniczymi ma na celu inwigilację zakupów i możliwość zablokowania konta bankowego za poglądy polityczne. Zaś co czwarty Polak uważa, że nadajniki sieci 5G są instalowane głównie w celu masowej inwigilacji i kontroli umysłów obywateli.
I znowu: nie można nie dostrzec tu wpływu fałszywych politycznych narracji sączonych Polakom np. przez polityków Konfederacji. Nie raz w Konkret24 weryfikowaliśmy ich doniesienia, jakoby polityka UE dotycząca m.in. płatności miała na celu rzekomo inwigilację obywateli.
W sumie podczas tego badania co piąty Polak zgodził się z połową fałszywych teorii przedstawionych mu podczas badania, a 11 proc. - z prawie wszystkimi. Natomiast 9 na 10 Polaków potwierdziło minimum jedną z 30 badanych fałszywych informacji.
Główne źródła dezinformacji: politycy liderem
Najpopularniejszym źródłem informacji dla Polaków pozostaje telewizja (60 proc.). Kolejne to: ogólnopolskie portale internetowe i serwisy społecznościowe (po 48 proc.), potem radio (47 proc.) i wyszukiwarki internetowe (44 proc.).
Telewizja jest również na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o wiarygodność (28 proc.), następne są: radio (17 proc.), ogólnopolskie portale internetowe (16 proc.) oraz oficjalne źródła rządowe i komunikaty instytucji (16 proc.).
Natomiast głównym miejscem kontaktu z fałszywymi informacjami są serwisy społecznościowe - wskazało na nie 66 proc. osób, które spotkały się z fake newsami. 37 proc. badanych wymieniło jednak także telewizję - może to wynikać z faktu, że właśnie programy telewizje są miejscem, w którym politycy prezentują swoje narracje (nie zawsze prawdziwe), zyskując szeroki zasięg.
Niemal połowa społeczeństwa martwi się dziś, które wiadomości są prawdziwe, a które fałszywe (poziom odpowiedzi neutralnych: 37 proc.). Największy niepokój widać w pokoleniu Z (52 proc.) oraz wśród osób z wyższym wykształceniem (50 proc.). To by znaczyło, że zarówno intensywne korzystanie z internetu, jak i większa świadomość informacyjna wcale nie eliminują obaw przed byciem oszukanym.
Aż trzech na czterech Polaków postrzega dezinformację jako poważny problem.
45 proc. badanych wskazało jako główne źródła dezinformacji krajowych polityków i partie polityczne. Niemal tyle samo (43 proc.) - boty i trolle AI. Wysoko w tym rankingu są też influencerzy (35 proc.), zwykli internauci (33 proc.) i pseudonaukowcy (31 proc.). To potwierdza spostrzeżenia z wcześniejszych akapitów, że Polacy kojarzą dezinformację, fake newsy czy teorie spiskowe m.in. z polityką i internetowym obiegiem treści.
Cieszy to, że ponad połowa badanych widzi potrzebę działania organizacji fact-checkingowych w walce z dezinformacją. W ramach portalu tvn24.pl od sześciu lat zajmuje się tym redakcja Konkret24. Materiały, w których weryfikujemy fake newsy, manipulacje i teorie spiskowe, można nie tylko czytać na naszej stronie, lecz również oglądać w serwisach społecznościowych i na antenie TVN24.
Wydawcą raportu "Dezinformacja oczami Polaków. 2026" jest Fundacja Digital Poland, która została powołana w celu edukacji społeczeństwa, zwiększenia innowacyjności i konkurencyjności polskiej gospodarki. Partnerami raportu są: T-Mobile Polska, Fundacja PZU, Konkret24, Stowarzyszenie Demagog, TVN Warner Bros. Discovery, NASK, Ringier Axel Springer, Uniwersytet SWPS. Badanie przeprowadzono na reprezentatywnej próbie Polaków w wieku 18+ w dniach od 15 do 25 maja 2026 roku metodą CAWI na panelistach GfK Acces Pane.
CZYTAJ TEŻ: Pierwsza edycja badania "Dezinformacja oczami Polaków. 2022" Druga edycja badania "Dezinformacja oczami Polaków. 2024"