FAŁSZ

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

Źródło:
Konkret24
Linia tramwajowa w ciągu Rakowieckiej otwarta
Linia tramwajowa w ciągu Rakowieckiej otwartaArtur Węgrzynowicz/tvnwarszawa.pl
wideo 2/3
Linia tramwajowa w ciągu Rakowieckiej otwartaArtur Węgrzynowicz/tvnwarszawa.pl

Prawo i Sprawiedliwość straszy, że w 2026 roku zdrożeją ceny biletów w komunikacji miejskiej w dużych miastach - bo tak zdecydował rząd Tuska. To przykład, jak w jednym przekazie można podwójnie manipulować.

"Korzystasz z komunikacji miejskiej? Decyzją rządu Tuska, zapłacisz więcej!" - na początku stycznia Prawo i Sprawiedliwość opublikowało w mediach społecznościowych wpisy tej treści. Dołączono do nich ilustrację ze zdjęciami premiera Donalda Tuska, rozbitą skarbonką z logo Koalicji Obywatelskiej oraz dużym czerwonym hasłem: "Ceny biletów na komunikację miejską w górę!". Poniżej dodano: "W dużych miastach zdrożeją średnio o 10 procent". I podano jeden przykład: "Rekordowo w Krakowie: bilet 60 min +33% (z 6 do 8 zł)". Posty kończyły się zachętą do podawania dalej i hasztagiem "#idziedrogirok".

FAŁSZ
Wpis Prawa i Sprawiedliwości o podwyżkach cen biletó komunikacji miejskiej w dużych miastach

Część użytkowników uwierzyła w ten przekaz: "Masakra"; "Wszystko w górę taki nierząd"; "Złodzieje kradno i jeszcze im sie płaci"; "Chocby tusk 3krotnie opodatkowal wszystko co sie da to jego zwolennicy i tak przyznaja mu racje"; "Rudy lubi w podwyżki" (pisownia wszystkich wpisów oryginalna). Większość komentujących była jednak krytyczna - pisali, że ani Donald Tusk, ani rząd nie mają nic wspólnego z podwyżkami cen biletów w miastach: "Tusk nie jest premierem Krakowa"; "Ale to miasta decydują o podwyżce a nie rząd".

Sprawdziliśmy więc, jak to jest z podwyżkami cen biletów komunikacji miejskiej w dużych miastach.

Kraków i które miasto jeszcze?

Prawo i Sprawiedliwość w swoich wpisach pisze o "dużych miastach", gdzie średnie podwyżki cen biletów mają wynieść "średnio o 10 procent". Podano przykład Krakowa - i rzeczywiście, zgodnie z grudniową uchwałą rady miejskiej od 2 marca 2026 roku zmienia się taryfa biletowa w tym mieście, co było opisywane w mediach. "Wprowadzony zostanie bilet 15-minutowy za 4 zł, a zlikwidowany 20-minutowy za tę samą cenę. Nowością będzie bilet 30-minutowy za 6 zł" - pisał portal tvn24.pl. "Bilet 60-minutowy kosztował będzie 8 zł (dotychczas 6 zł), 90-minutowy – 9 zł (dotychczas 8 zł), 24-godzinny po mieście – 20 zł (dotychczas 17)". Podniesiono także ceny biletów okresowych - "bilety miesięczne imienne mieszkańca kosztować mają: na wszystkie linie 109 zł (dotychczas 90 zł), na jedną linię 80 zł (dotychczas 64 zł), bilet półroczny: 565 zł (obecnie 470 zł)".

Czy jednak to oznacza, że bilety zdrożeją we wszystkich "dużych miastach"? Miast powyżej 200 tys. mieszkańców jest w Polsce 13 (w porządku alfabetycznym): Białystok, Bydgoszcz, Częstochowa, Gdańsk, Gdynia, Katowice, Kraków, Łódź, Lublin, Poznań, Szczecin, Warszawa, Wrocław. Sprawdziliśmy sytuację we wszystkich z nich. O planach Krakowa donosiły media - cytowaliśmy już portal tvn24.pl. Podobnie szeroko relacjonowano plany Warszawy (więcej poniżej). Uzyskaliśmy odpowiedzi z pozostałych 11 ośrodków.

Otóż z otrzymanych przez Konkret24 informacji wynika, że jeszcze tylko jedno duże miasto zamierza podnieść ceny biletów. W listopadzie 2025 o zmianie taryfy biletowej (od 16 lutego) zdecydowały władze Lublina. Przykładowo: jednoprzejazdowy bilet normalny podrożeje z 4,60 do 5,00 zł" - zmiana o 8,7 proc., 15-minutowy bilet normalny zdrożeje z 3 zł do 3,4 zł (zmiana o (13,3 proc.), a bilet miesięczny normalny na dwie strefy podrożeje z 188 do 208 zł (więcej o 10,6 proc.). Jak podkreśla Monika Fisz z lubelskiego Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego - "dla stałych klientów (kupujących bilety okresowe) i odprowadzających podatki w Lublinie, nie będzie zmian w zakresie taryfikatora".

W większości dużych miast bez zmian

Spośród 13 miast 200-tysięcznych podwyżki cen biletów nie są planowane w 11 miastach. To: Białystok, Bydgoszcz, Częstochowa, Gdańsk, Gdynia, Katowice, Łódź, Poznań, Szczecin, Warszawa i Wrocław.

W Warszawie o braku planów podwyżek na początku grudnia 2025 roku zapewniała warszawskich radnych Katarzyna Strzegowska, dyrektorka stołecznego Zarządu Transportu miejskiego. "W 2026 r. nasza oferta na pewno się nie pogorszy, obecny plan wydatków nie zakłada też podwyżki cen biletów" - mówiła (za Warszawa.wyborcza.pl). Branżowy serwis Transport-publiczny.pl przypominał, że "Warszawa od 2013 r. utrzymuje w zasadzie niezmienioną taryfę biletową".

We Wrocławiu "ostatnia podwyżka cen biletów na komunikację publiczną miała miejsce w 2021 roku. Od tego czasu ceny biletów nie uległy zmianie, jak również nie ulegną w pierwszym kwartale tego roku" zapewnia Mikołaj Czerwiński z Wydziału Komunikacji Społecznej urzędu miasta. O braku zmian zapewniają też przedstawiciele Łodzi, Gdańska, Bydgoszczy, Białegostoku, Gdyni i Częstochowy. Także władze Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, która zarządza transportem publicznym w 41 miastach i gminach na Śląsku i w Zagłębiu w (tym w Katowicach) zapewniają "Ani nie planujemy podwyżki cen biletów w najbliższym czasie, ani też nie podnosiliśmy ich w ostatnim kwartale minionego roku. Ostatnia zmiana cen biletów miała u nas miejsce w październiku 2024".

Zmian w 2026 roku nie wprowadzają Szczecin i Poznań, bo zmieniły taryfę biletową odpowiednio od 1 maja i 1 września 2025 roku. W 2026 roku nie planują dalszych zmian. Podsumowując: teza PiS o podwyżkach cen biletów w 2026 roku w dużych miastach nie jest prawdziwa. Opiera się jedynie na przykładzie - Krakowa, co ma sugerować, że podwyżki cen biletów będą w pozostałych dużych miastach. Tymczasem z tych ponad 200-tysięcznych, taryfa biletowa zmieni się jedynie w Lublinie.

Co rząd ma do cen biletów? Nic

Na koniec wróćmy do tezy PiS, że rzekome podwyżki to "decyzja rządu". Organizowania transportu zbiorowego przez gminę (miasto) to jedno z "zadań własnych gminy" wyszczególnione w art. 7. ust. 1 pkt 4 ustawy o samorządzie gminnym z marca 1990 roku. Z kolei ustawa o publicznym transporcie zbiorowym z grudnia 2010 roku (art. 50a ust. 1) mówi o tym, że to "rada gminy może ustalać ceny za usługi przewozowe w publicznym transporcie zbiorowym w zakresie zadania o charakterze użyteczności publicznej w gminnych przewozach pasażerskich".

Tak więc to władze miast (samorządów) same ustalają ceny biletów na swoim terenie, rząd nie ma na to wpływu.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości

Podobno po tym, jak Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijny akt o usługach cyfrowych, nie mamy się czym martwić - bo przecież prawo umożliwia blokowanie wszystkich nielegalnych treści w sieci. Tak przekonują ludzie prezydenta. Na pewno nie uwierzy im 15-latka, której policja już odmówiła pomocy. My również nie liczmy na to, że gdy nasze zdjęcie zostanie "rozebrane" przez AI, polskie prawo nam pomoże.

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Źródło:
TVN24+

Były premier uderza w obecny gabinet, twierdząc, że w czasach Donalda Tuska "luka VAT znowu rośnie". I mimo że ten wskaźnik w ostatnim czasie budzi kontrowersje, to dane krajowe i unijne nie potwierdzają słów Mateusza Morawieckiego.

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Źródło:
Konkret24

"Patrol konfidentów", "cały kraj zamienia się w kraj donosicieli" - takie komentarze wzburzonych internautów można przeczytać pod ogłoszeniami o naborze do samozwańczej "służby sąsiedzkiej" w wielu polskich miastach. Zaczęliśmy więc jej szukać - i przestrzegamy przed tymi ogłoszeniami.

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

Źródło:
Konkret24

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro twierdzi, że jego wyjazd na Węgry nie był ucieczką. I że ze zdziwieniem dowiedział się - będąc już za granicą - że planowano przeciwko niemu jakieś postępowanie. Przypominamy więc, o czym i kiedy informowano publicznie w jego sprawie.

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Źródło:
Konkret24

Nagranie, na którym amerykański biskup zabrania rzekomo agentom ICE wejść do kościoła, obiegło media społecznościowe - za granicą i w Polsce. Jest gorąco komentowane w związku z tragedią w Minneapolis. W tym filmie nie chodzi o prawdę, ale może chodzić o pieniądze.

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generuje w internecie nagranie pokazujące zamieszki na ulicach, podczas których podpalane są samochody. Rozpowszechniający je internauci twierdzą, że to Iran podczas trwających tam teraz przeciwrządowych manifestacji. Inni podają jednak, że to Paryż albo Los Angeles. Nikt z nich nie ma racji.

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Źródło:
Konkret24

Wielka Brytania na czele, Polska w czołówce - tak wyglądać ma "ranking" krajów z największą liczbą aresztowanych za wpisy w internecie. Gdy jednak zajrzeć do źródeł, ta efektowna narracja szybko się rozpada.

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

Źródło:
Konkret24

Internauci chwalą rzekome "odchudzenie" kalendarza szczepień dzieci w USA - i jednocześnie krytykują aż "88 szczepionek" w polskim kalendarzu. Na dokładkę snują teorie spiskowe o nazistowskiej symbolice. Cała ta narracja to zlepek nieporozumień i błędnego porównywania liczby zastrzyków do liczby podawanych szczepionek.

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska "przyjęła nas do swojego grona, aby doić z kasy" - tak internauci komentują informację o horrendalnej kwocie 2,5 biliona złotych, które Polska miałaby rzekomo zapłacić za unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2. To jednak podwójna manipulacja związana z raportem pewnej fundacji. Pokazujemy, kto za nią stoi.

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

Źródło:
Konkret24

W Niemczech zarabia się lepiej, a że ceny w Polsce mamy już podobne jak tam, to poziom życia Polaków jest trzykrotnie niższy niż Niemców - taką ekonomiczną tezę ogłosił sędzia Kamil Zaradkiewicz. Tylko że posłużył się złymi wskaźnikami i starymi danymi. Co więc dane ekonomiczne mówią o życiu w Polsce i Niemczech?

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń generuje w sieci nagranie z polskimi dziećmi śpiewającymi ukraiński hymn. Sprawę nagłośnił poseł PiS Dariusz Matecki - wraz z przekazem, że "dzieci zmuszane są do śpiewania hymnu Ukrainy". Nie ma na to potwierdzenia, nagranie jest stare, a publikowanie go teraz ma zapewne służyć wzmacnianiu antyukraińskich nastrojów.

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Źródło:
Konkret24

Amerykańskie działania w Wenezueli miały wywołać masowe protesty w Stanach Zjednoczonych - twierdzi poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej. Tylko że nagrania, które ma potwierdzać jego tezę, nie mają związku z aktualnymi wydarzeniami.

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

Źródło:
Konkret24

Tłumowi ludzi na ulicach Madrytu towarzyszy podniosła muzyka w tle. To nagranie, które zdobywa popularność w sieci, ma być dowodem na "chrześcijańskie przebudzenie" Hiszpanii. W rzeczywistości filmik nie pokazuje żadnej manifestacji religijnej.

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Źródło:
Konkret24

"Maduro jest wożony po Nowym Jorku i pokazywany mieszkańcom miasta", "Trump woził go po ulicach jak schwytane zwierzę" - twierdzą internauci, którzy zamieszczają i komentują nagranie pokazujące przejazd otwartej furgonetki. Nic nie wskazuje, że był w niej przewożony wenezuelski dyktator.

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump mówi o "doktrynie Donroego", która ma być czymś więcej niż słynna doktryna Monroego. Eksperci dostrzegają podobieństwa, ale też wskazują różnice. Co takiego ogłosił piąty prezydent Stanów Zjednoczonych James Monroe?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Źródło:
Konkret24

"Zobacz Donaldzie Tusku, jak kończą dyktatorzy" - napisał na platformie X były minister w rządzie Zjednoczonej Prawicy Mariusz Kamiński, zamieszczając rzekome zdjęcie Nicolasa Maduro pojmanego przez żołnierzy USA. To nie tylko "przekroczenie kolejnych granic", lecz przede wszystkim fałszywka.

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Źródło:
Konkret24

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+

Witajcie w roku, w którym świat będą wam objaśniać już niekoniecznie eksperci, tylko sztuczna inteligencja. Gdy algorytmy staną się tak potężne jak rządy - a te będą się mierzyć z masowym eksportem chaosu, nie tylko ze strony Kremla. Przedstawiamy pięć głównych zagrożeń w sferze dezinformacji w 2026 roku, których trzeba być świadomym.

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

Źródło:
TVN24+

To nie przypadek, że kolejne incydenty dotyczące bezpieczeństwa Polski szybko stają się paliwem do podsycania antyukraińskich nastrojów. I że treści takie pojawiają się na profilach niemających nic wspólnego z polityką. Kto sądzi, że to tylko opinie "zwykłych Polaków" - jest w błędzie. To skoordynowane akcje sieci fałszywych kont, których mechanizm ujawnili właśnie analitycy DFRLab.

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Źródło:
Konkret24, DFRLab

Setki tysięcy wyświetleń generuje w mediach społecznościowych nagranie mające pokazywać, jak zachowywali się mieszkańcy Niemiec - głównie przybysze z innych krajów - w ostatnią sylwestrową noc. Film rozpowszechniają zarówno polscy, jak i zagraniczni internauci, pisząc na przykład, że to Berlin. Sprawdziliśmy, skąd i z kiedy on pochodzi.

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

Źródło:
Konkret24

Poseł PiS Michał Wójcik ostrzega, że rząd "prowadzi kraj na ścianę". Przekonuje, że "nikt nie chce kupować polskiego długu" mimo tego, że polskie obligacje są oprocentowane wyżej niż obligacje innych państw UE. A jak jest naprawdę?

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Źródło:
Konkret24

Doszło do tego, że odczłowieczamy wyimaginowanego wroga. Że reagujemy stadnie na mentalne kotwice, które zostały sprytnie aktywowane w debacie publicznej. I że tezy dotychczas wątpliwe zaczęliśmy uznawać za prawdę, bo legitymizują je politycy. To, co się wydarzyło w dezinformacji w 2025 roku, pokazuje, że wystarczy zmodyfikować metody i przesunąć granice, by polityka strachu zbierała swoje żniwo.

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Źródło:
TVN24+

Po zakończeniu wojny z Rosją Polska i Ukraina mogłyby się połączyć - informacja o petycji z takim postulatem wywołuje falę oburzenia w sieci, podsycając antyukraińskie nastroje. Bo taki właśnie jest cel tego manipulacyjnego przekazu.

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

Źródło:
Konkret24

Politycy piszą o "sięganiu do kieszeni Polaków", internauci o planowanym wzroście VAT z 5 do 23 procent. Krążące w sieci komentarze o decyzji co do "gigantycznej podwyżki" podatku w handlu i gastronomii generują kolejne spekulacje. Sprawdziliśmy, o co chodzi.

"Gigantyczna podwyżka podatku VAT"? O jaką decyzję chodzi

"Gigantyczna podwyżka podatku VAT"? O jaką decyzję chodzi

Źródło:
Konkret24

Młode, atrakcyjne Polki zachwalają w sieci korzyści z wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Od początku wygląda to podejrzanie, ale generuje setki tysięcy wyświetleń. To "wejście na nowy poziom" z antyunijnym przekazem.

"Prawilne Polki", eurokołchoz i polexit. Antyunijna propaganda napędzana przez AI

"Prawilne Polki", eurokołchoz i polexit. Antyunijna propaganda napędzana przez AI

Źródło:
Konkret24