Wielka Brytania na czele, Polska w czołówce - tak wyglądać ma "ranking" krajów z największą liczbą aresztowanych za wpisy w internecie. Gdy jednak zajrzeć do źródeł, ta efektowna narracja szybko się rozpada.
Co pewien czas w sieci pojawiają się doniesienia o osobach aresztowanych w Wielkiej Brytanii za komentarze i wpisy w internecie. Pojawił się nawet przekaz o tym, że brytyjska policja chciała aresztować nastolatkę tylko za obejrzenie wpisu w mediach społecznościowych. Te doniesienia często wywołują falę oburzenia, ale i pytania o wolność słowa w Wielkiej Brytanii. W tym kontekście publikacja zestawienia, w którym to Zjednoczone Królestwo jest na czele państw z największą liczbą aresztowań za wpisy w sieci, dla części internautów nie była zaskoczeniem. Jednak miejsce Polski zastanowiło wielu.
"Polska w światowej czołówce w ilości aresztowań za wpisy w internecie. To mało, bo Żurek chce specjalnych zespołów do tropienia 'mowy nienawiści'" - czytamy w poście, który na początku stycznia pojawił się na koncie Korona Warszawa w serwisie X. To konto prowadzone przez działaczy warszawskiego oddziału partii Konfederacja Korony Polskiej. Na koniec ironicznie dodano: "Nie ma się co 'martwić' - więcej imigrantów, większa przestępczość,większy deficyt, więcej cenzury - kraj idzie w dobrym 'kierunku'" (pisownia wszystkich wpisów oryginalna - red.).
Jako dowód pokazano zrzut ekranu anglojęzycznego wpisu z konta World of Statistics. To zestawienie 19 "krajów z najwyższą liczbą aresztowań za komentarze online". Listę otwiera Wielka Brytania, z niemal 12,2 tys. takich aresztowań. Na drugim miejscu znalazła się Białoruś - z ponad 6,2 tys. przypadków, a na trzecim miejscu są Niemcy - około 3,5 tys. aresztowanych. Czwarte były Chiny z 1,5 tys. przypadków aresztowań. Polska uplasowała się na siódmym miejscu z około 300 aresztowaniami za zamieszczone w sieci komentarze. Przed Polską w zestawieniu umieszczono Turcję - ok. 500 przypadków i Rosję - ok. 400 aresztowań. Tymczasem państwa uznawane w zestawieniu think tanku Freedom House za "nie wolne" - Arabia Saudyjska, Egipt - miały odnotować odpowiednio 15 i 20 przypadków.
Wpis Konfederacji Warszawa wyświetlono niemal 20 tys. razy. Niektórzy komentowali pod nim: "Bardzo dobrze, za mowę nienawiści i groźby karalne ludzie powinni siedzieć"; "Gdzie wady? Za łamanie prawa jest areszt. Obojętnie, czy w internecie, czy w realu" - komentowali. Cześć skupiła się na tym, że wartości w Polsce i Rosji są zbliżone: "Jeszcze chwila i wyprzedzimy Rosję"; "W Polsce jak w Rosji... No kto by się spodziewał..."; "Pocieszmy się, że jesteśmy tuż za Rosją". Inni pytali sztuczną inteligencję serwisu X, Groka: "czy to prawda?", jeszcze inni chcieli, by Grok znalazł "oryginalny post". Spora część komentujących kwestionowała wiarygodność źródła i jakość danych z zestawienia. "Ciekawe, nigdzie na stronie WoS (World of Statistics - red.) nie znajduję informacji o siedzibie firmy ani danych kontaktowych, a dostępne informacje brzmią wyjątkowo wiarygodnie. Niet"; "Ten 'ranking aresztowań za komentarze' to viralowy obrazek bez metodologii: brak roku, definicji 'arrest', podstaw prawnych i źródeł dla Polski ('~300' znikąd). To nie statystyka, tylko wrzutka. Jeśli to fakt - niech autor poda link do danych, nie grafikę"; "World of statistics to strona pod ruską propagandę. Nie dziwię się, że podajecie ją jako źródło" - komentowali.
Sprawdziliśmy więc, co wiadomo o danych z popularnego przekazu.
Nieznane źródła za 2023 rok
Nie jest to nowe zestawienie. Na koncie World of Statistics w serwisie X zamieszczono je 20 września 2025 roku. Autorzy zaznaczyli w nim, że przedstawione dane są "szacunkami na rok 2023, opracowanymi na podstawie wielu źródeł". Tylko że nie podali, jakie konkretnie źródła zostały wykorzystane, co już na wstępie rodzi wątpliwości.
Co więcej, sama informacja, że do przygotowania wykorzystano wiele źródeł, sugeruje, że dane te trudno porównywać - nie wiadomo, czy zastosowano tę samą lub choćby zbliżoną definicję "aresztowań za komentarze online", ani jaki był zakres danych i metoda ich pozyskiwania, bez których podobne zestawienia trudno uznać za rzetelne. Mimo to oryginalny wpis wyświetlono ponad 435 tys. razy.
Konto World of Statistics w serwisie X nie jest wiarygodnym źródłem. Wcześniej publikowano już wprowadzające w błąd zestawienia, np. dotyczące liczby turystów odwiedzających dany kraj (Polska miała zajmować drugie miejsce, tuż za Francją), czy ranking państw pod względem wskaźnika rozwodów.
Skąd te dane?
Liczbę aresztowań przypisaną Wielkiej Brytanii wcześniej podano w artykule "The Times" w kwietniu 2025 roku. Jak podano w tekście, w 2023 roku funkcjonariusze brytyjskiej policji dokonali 12 183 aresztowania na mocy artykułu 127 ustawy o komunikacji i artykułu 1 ustawy o złośliwej komunikacji. "Ustawy te uznają za niezgodne z prawem wywoływanie cierpienia poprzez wysyłanie 'rażąco obraźliwych' wiadomości lub udostępnianie treści o 'nieprzyzwoitym, obscenicznym lub groźnym charakterze' w sieciach komunikacji elektronicznej" - tłumaczą autorzy artykułu.
Ta statystyka w tym samym kontekście padła też w debacie w Izbie Lordów (izba wyższa brytyjskiego parlamentu - red.) latem 2025 roku. Później Biblioteka Izby Lordów opublikowała analizę odnoszącą się do ustaleń dziennikarzy "The Times". Zwraca w niej uwagę, że liczba skazań i wyroków w sprawach za przestępstwa z tych samych dwóch artykułów "drastycznie" spadła - z niemal dwóch tysięcy w 2015 roku do nieco ponad tysiąca w 2023 roku.
Jeśli chodzi o Białoruś, to nie dotarliśmy do żadnych wiarygodnych doniesień potwierdzające 6205 aresztowania za "komentarze online". O liczbie 6386 aresztowań w 2023 roku na Białorusi informował Freedom House. Jednak te dotyczyły szerszego zakresu "działań w sieci, w tym zniesławiania, oszczerstw i działań z udziałem grup ekstremistycznych i materiałów ekstremistycznych".
Podobnie nie dotarliśmy do wiarygodnych źródeł, które potwierdzałyby dane dla Chin - 1500 rzekomych aresztowań za "komentarze online". Częściowo pasujące do przekazu doniesienia opublikowała redakcja "South China Morning Post". Zgodnie z nimi lokalny resort bezpieczeństwa publicznego potwierdził, że w grudniu 2023 r. aresztowano 1500 osób w wyniku kampanii mającej na celu uciszenie "internetowych plotek".
Ten sam ranking państw według aresztowań za komentarze w sieci we wrześniu 2025 roku analizowała redakcja portalu niemieckiej telewizji publicznej tagesschau24. Rzecznik Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) przekazał, że nie są prowadzone ogólnokrajowe statystyki dotyczące aresztowań i zatrzymań związanych z komentarzami online.
Dane dla Polski. "Nie mam pojęcia, skąd to wzięli i co to oznacza"
Sprawdziliśmy, jak jest w Polsce z dostępnością do danych o aresztowaniach za "wpisy w internecie". "Nie wiem, czy gromadzimy takie dane, ponieważ najpierw należałoby zdefiniować, jakie przestępstwa miałyby być popełniane przez wpisy w internecie (online comments)" - przekazał prokurator Przemysław Nowak, rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej. I ocenia, że "wachlarz możliwości jest naprawdę duży". I wymienia przestępstwa: zniesławienie, zniewaga, groźby, propagowanie faszyzmu, nawoływanie do nienawiści, publiczne znieważanie grupy lub osoby, ujawnienie materiałów z postępowania, publiczne pochwalanie przestępstwa, publiczne nawoływanie do popełnienia przestępstwa i inne.
Według rzecznika PK "sformułowanie 'wpisy w Internecie' (online comments) może sugerować, że chodzi tu o przestępstwo zniesławienia lub zniewagi (art. 212 k.k. i art. 216 k.k.)". Zaznacza, że to jego ocena i że w przypadku tego rodzaju przestępstw prowadzenie statystyk o liczbie aresztowań byłoby niemożliwe. "W sprawach o zniesławienie i zniewagę tymczasowe aresztowanie jest w Polsce co do zasady w ogóle niedopuszczalne. Są to przestępstwa zagrożone karą pozbawienia wolności do roku (w typie kwalifikowanym – tj. popełnionym za pomocą środków masowego komunikowania się)" - wyjaśnia prokurator Przemysław Nowak.
"Tymczasem art. 259 paragraf 1 pkt 1 k.p.k. (Kodeksu postępowania karnego - red.) wprost zakazuje stosowania tymczasowego aresztowania, jeżeli zarzucany czyn jest zagrożony karą pozbawienia wolności nieprzekraczającą roku (chyba że sprawca ukrywa się)" - dodaje w przekazanej odpowiedzi.
Zapytany, czy prokuratura udostępnia dane, na podstawie których można mówić o ok. 300 osobach aresztowanych "za wpisy w internecie", rzecznik Nowak stwierdza krótko: "Do mnie [autorzy wpisu] nie występowali. Nie mam pojęcia, skąd to wzięli i co to oznacza".
Źródło: Konkret24
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock