"Pochowano mnie żywcem". Wystawa w Warszawie w trybach rosyjskiej propagandy

Źródło:
Konkret24

Ustawiona w centrum Warszawy artystyczna instalacja "Aleja bohaterów" z sylwetkami ukraińskich żołnierzy oburzyła niektórych - co szybko wykorzystała rosyjska propaganda. Największe rosyjskie media przeinaczają przekaz, próbując wzmocnić podziały między Polakami i Ukraińcami. Jednak twórcami instalacji są Polak i Ukrainka.

Krótkie, sześciosekundowe nagranie rozchodzi się na polskojęzycznych kontach na platformie X od 25 października, komentarze do niego powielają styl prorosyjskiej propagandy. Filmik ma przestawiać wystawę zorganizowaną w Warszawie. Widać małą uliczkę i trzy banery na stojakach na chodniku. Są na nich zdjęcia jednej ukraińskiej żołnierki i dwóch żołnierzy. Obok widać jakby daty narodzin i śmierci. Tłem każdej fotografii są barwy Ukrainy. Na każdej jest także ukraiński herb oraz hasła: "Sława bohaterom!"; "Zostań bohaterką!"; "Zostań bohaterem!". Co istotne - i budzi komentarze - to fakt, że w miejscach twarzy wojskowych wycięto otwory wielkości głowy. Tak jak się to robi w popularnych miejscach, gdzie turyści mogą się fotografować, wkładając swoją twarz w przygotowany obrazek.

Artystyczną instalację "Aleja bohaterów" komentowano i krytykowano na kontach znanych z prorosyjskich treściX

Na polskojęzycznych profilach, które są znane z rozpowszechniania rosyjskiej propagandy, tak komentowano wideo z wystawy: "W Warszawie ustawiono stojaki z wizerunkami zastrzelonych ukraińskich żołnierzy z twarzami wyciętymi do zdjęć i podpisem 'Bądź bohaterem'. Daty urodzenia i śmierci podane są pod fotografiami. Przekonają kogoś aby dał się zastrzelić?"; "W Warszawie ustawiono stoiska z wizerunkami zabitych banderowców z ukraińskich sił zbrojnych z wyciętymi twarzami, aby można było wsadzić swoją twarz i zrobić zdjęcie. Ja już nic nie rozumiem - to peremoga (z ukraińskiego: zwycięstwo - red.) czy zdrada?" (pisownia postów oryginalna).

Pod wpisami z nagraniem - oprócz zwykłych głosów oburzenia tego typu sztuką artystyczną - jest pełno antyukraińskich komentarzy pisanych po polsku. "Jeszcze w Polsce wystawka Ukraińskich żołnierzy, masakra co za Polskie głupie rządy a Polacy dalej to akceptują"; "Dostali to na co zasłużyli"; "Cóz za głupole. To nie nasza wojna, nic nas to nie obchodzi. Dla nas wazne aby nam Polakom zyło sie dobrze"; "Polacy oddali swój kraj"; "Ukropolin" - brzmią przykładowe.

Sprawdziliśmy autentyczność nagrania i czy taka wystawa stoi w Warszawie.

Wystawa ma "skłaniać do refleksji nad estetyzacją heroizmu i procesem jego banalizacji". Oburzenie Ukraińców

Wideo rzeczywiście przedstawia instalację artystyczną wystawioną w centrum stolicy - podczas dwóch wieczorów 24 i 25 października 2024 roku. Trzy stojaki z wyciętymi otworami na głowy ustawiono przy nowo otwartej ulicy Fangora, tuż przy gmachu Muzeum Sztuki Nowoczesnej, które zostało hucznie otwarte wieczorem 25 października. Już tego dnia w sieci zaczęły krążyć zdjęcia owej artystycznej instalacji oraz uśmiechniętych osób, które wkładały głowy w wycięte otwory plansz, robiąc sobie zdjęcia. A na powstałym kilka dni temu instagramowym profilu "Pracownia otwartych kryzysów" - jak można się domyślić prowadzonym przez twórców instalacji - zamieszczono obszerną informację o tej wystawie, z zaproszeniem do dyskusji.

Czytamy tam: "Banery, gdzie w miejscach twarzy widniejących tam sylwetek zostały umieszczone wycięte otwory, odwołują się do estetyki pomników, lecz jej interaktywna forma nadaje całości ambiwalentny ton. Ten zabieg skłania do refleksji nad estetyzacją heroizmu i procesem jego banalizacji – wszechobecność wizualnych symboli wojny, niczym reklamy, sprawia, że stają się one codziennością, stopniowo tracąc swą pierwotną, emocjonalną moc. Akt włożenia twarzy w wycięcie to gest dwuznaczny i prowokacyjny. Hasło 'Zostań bohaterem/ką!' sugeruje łatwość przypisania sobie heroicznej roli, a jednocześnie stawia pytanie o autentyczność takiej postawy. Praca krytycznie odnosi się również do społecznej i medialnej eksploatacji heroizmu, wskazując, jak ulega on instrumentacji i podporządkowaniu określonym narracjom. Choć osadzona w specyficznym kontekście wojny w Ukrainie, 'Aleja bohaterów' dotyka uniwersalnych kwestii związanych z konstrukcją pamięci zbiorowej i jej reprezentacją. Projekt stawia kluczowe pytania o sposoby tworzenia i percepcji narracji heroicznych, posługując się językiem prowokacyjnego performance'u , wytrąca z warszawskiej strefy komfortu, tworzy doświadczenie, że Polacy mogą być następni, zadaje niewygodne pytania, by badać istotę pamięci, tożsamości i współczesnego rozumienia heroizmu" - brzmi wyjaśnienie zamysłu tego projektu.

"Projekt stawia pytania o sposoby tworzenia i percepcji narracji heroicznych, posługując się językiem prowokacyjnego performance'u, wytrąca z warszawskiej strefy komfortu" - wyjaśniają autorzy wystawyInstagram/Pracownia otwartych kryzysów

Jednak z komentarzy pod tym wpisem, a także z tych publikowanych w innych komunikatorach, wynika, że instalacja spotkała się jednak z krytyką ze strony Ukraińców. To przykłady opinii takich internautów (tłum. red.): "To podłość i kpina z Ukraińców"; "Nie wolno żartować ze śmierci"; Wstyd!!! (...) Dla mnie to jakaś wyśmiewająca żołnierzy ukraińskich rosyjska propaganda"; "Naśmiewacie się z ukraińskich bohaterów!"; "Śmierć ludzi, którzy poszli walczyć za swój kraj, to nie igraszki. (...) Proszę usunąć to z ulic Warszawy".

Część ukraińskich internautów zwracała uwagę, że - wbrew deklaracji organizatorów - fotografie nie zostały stworzone komputerowo. "To nie są zdjęcia stworzone przez grafików komputerowych, ale prawdziwi ludzie. Dziewczyna na banerze żyje"; "Ci ludzie wciąż walczą, a tworzenie ich fałszywych dat śmierci jest dodatkowo ogromnie niepokojące. Mogłeś zadać swoje pytania używając nieprawdziwych zdjęć". Domagano się ujawnienia autora czy organizatora wystawy.

Jewgienija Emerald, odnosząca sukcesy bizneswoman, która po wybuchu wojny zamieniła żakiet na żołnierski mundur, rozpoznała się na jednym ze zdjęć. W instagramowym wpisie krytykuje instalację: "Wciąż żyję, ale postanowili pochować mnie żywcem". Nie kryje irytacji z powodu uśmiechniętych ludzi robiącymi sobie zdjęcia przy stojakach. Lecz jednocześnie wyjaśnia, że ideą instalacji było "oswojenie śmierci i zwrócenie uwagi Polski na wojnę w Ukrainie".

Jewgienija Emerald, która rozpoznała się na jednej z fotografii na stojakach, była poirytowana faktem, że uśmiechnięci ludzie robili sobie tam zdjęciaInstagram

Po tej krytyce instalacja zniknęła, ale temat zdążyła już podchwycić rosyjska propaganda.

Rosyjska propaganda wykorzystuje sytuację. Podgrzewa podziały

Jednak krytyka instalacji artystycznej w Warszawie, w tym post Emerald, nie umknęły uwadze rosyjskich mediów. O sprawie piszą duże rosyjskie serwisy, szczególnie znane z szerzenia kremlowskiej dezinformacji. Państwowa agencja RIA Novosti w depeszy z 28 października przekazała, że "chętni mogli 'przymierzyć' wizerunek żołnierza Sił Zbrojnych Ukrainy", pod którym widniały daty urodzenia i śmierci. Przytoczyła treść wpisu Jewgienii Emerald wraz z jej uwagą, że "postanowiono ją pochować żywcem".  Już w tej depeszy widać, w jaki sposób Rosjanie rozdmuchają całą historię. Według ich relacji była ukraińska żołnierka miała "skarżyć się, że w Polsce naśmiewają się z ukraińskich żołnierzy" - nic takiego nie napisała. Nie informują, że sama Emerald tłumaczyła, jaka była idea instalacji. Nie ma nic o zamiarze autorów wystawy; nic o tym, że to sztuka prowokacyjnego performance.

Rosyjska propaganda szybko wykorzystała warszawską instalację do swoich celów, nie podając wszystkich faktów

Natomiast są komentarze przekonujące, że ta wystawa jest dowodem na rosnące podziały między Polską a Ukrainą, że ośmiesza ukraińskich żołnierzy. Rosyjskie media przy tej okazji piszą o stosunkach polsko-ukraińskich. W depeszy RIA Novosti przypomniano, że w Polsce tworzy się Legion Ukraiński, ale chętnych do zasilenia go "jest 20 razy mniej, niż oczekiwała Warszawa". Dziennik "Izwiestia" nawiązuje do Wołynia: w tekście o wystawie przypomina, że "w lipcu do polskiego sądu ze strony ukraińskiej wpłynęła odmowa przeprowadzenia ekshumacji ofiar tragedii na Wołyniu", a "władze Ukrainy oskarżano o utrudnianie tego procesu w Polsce". Tylko że pominięto październikowy komunikat ukraińskiego IPN z zapowiedzią, że w 2025 roku planowane są poszukiwania szczątków ofiar w obwodzie rówieńskim na Wołyniu. Natomiast portal Lenta.ru na zakończenie artykułu o zlikwidowanej wystawie przypomina, że "już wcześniej ukraińska dziennikarka Alena Babakowa skarżyła się na Polaków za ich stosunek do uchodźców z Ukrainy". Portal pisze, że jej zdaniem Polacy "nie pozwalają się im integrować z polskim społeczeństwem, a Ukraińcy "często są przez nich traktowani podejrzliwie". 

Rosjanie nagłaśniają historię warszawskiej instalacji także za pomocą swoich anglojęzycznych kanałów. Rosyjski portal Eadaily.com - znany z rozpowszechniania prokremlowskiej dezinformacji - opublikował dwa anglojęzyczne artykuły na ten temat. W tytule jednego czytamy: "W Warszawie kpią z zabitych żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy".

Autorami instalacji Polak i Ukrainka. Twórca tłumaczy i przeprasza

Po krytyce wystawy na profilu "Pracowni otwartych kryzysów" dwukrotnie pojawiły się przeprosiny (jedne po ukraińsku); informacja, że instalacja została usunięta oraz zapewnienie, że już nie będzie pokazywana.

Również w rozmowie z Konkret24 Janek Zamoyski - to on wraz ze znaną rzeźbiarką i malarką ukraińską Zahanną Kadyrową jest twórcą instalacji - wyraża żal, że ich praca została mylnie zinterpretowana przez część odbiorców. Podkreśla, że ukraińskie środowiska artystyczne rozumieją przekaz tej instalacji. 46-letni Zamoyski to współtwórca galerii Czułość - powstałej w 2010 roku warszawskiej grupy artystycznej skupiającej najciekawszych młodych, międzynarodowych artystów zajmujących się problematyką sztuki współczesnej.

- Absolutnie nie spodziewaliśmy się takich konsekwencji i reakcji, zwłaszcza ze strony środowisk ukraińskich. Tym bardziej, że nasza praca skierowana była do publiczności polskiej, zmęczonej wojną i coraz częściej odwracającej głowę od tematu wojny w Ukrainie. Jestem tym szczególnie poruszony - przyznaje skonfudowany Zamoyski. Przekonuje, że wydźwięk instalacji miał być jak najbardziej proukraiński. - Okazało się jednak, że jest ogromna różnica między konceptem a doświadczeniem. Ta sprawa zaczęła żyć własnym życiem - przyznaje. Informuje, że stał się obiektem hejtu, dostaje nawet pogróżki.

Zamoyski przyznaje, że zdawał sobie sprawę, iż taka instalacja jest na granicy dobrego smaku i prowokuje, lecz prowadząc stałe konsultacje z ukraińskimi artystami oraz współpracując z Zhanną Kadyrową, uznał, iż rolą artysty jest poruszanie trudnych tematów, a sam wydźwięk pracy jest budujący, nie konfliktujący, chociaż wymaga przepracowania trudnego procesu poznawczego. - Instalacja dotykała uniwersalnych kwestii związanych z heroizmem i jego reprezentacją w przestrzeni publicznej. Projekt stawiał kluczowe pytania o sposoby tworzenia i percepcji tych narracji, posługując się językiem prowokacyjnego performance'u. Naszym zamiarem było wytrącenie widzów z warszawskiej strefy komfortu. Zwrócenie uwagi na wojenne tragedie od trzech lat nieprzerwanie dotykające narodu ukraińskiego. Sprowokowanie namiastki tego doświadczenia dla Polaków. Zasugerowanie, że przecież mogą być następni i  postawienie niewygodnych pytań, by badać istotę pamięci, tożsamości i współczesnego rozumienia heroizmu - wyjaśnia artysta. Nie spodziewał się, że ludzie rzeczywiście będą wkładać głowy w wycięte otwory, choć zapewnia, że na kilkanaście tysięcy osób, które przeszło obok tych nośników, zaledwie kilkadziesiąt osób się na to zdecydowało. - Zdecydowała większość oglądała instalację w skupieniu i zadumie - wspomina Zamoyski.  - Najważniejsze jest teraz, by spróbować przekierować tę dyskusję na prawdziwy sens instalacji, zamiast powielać mylne wrażenie, podkręcać traumy i tworzyć podziały polityczne. Zarówno ja, jak i Zhanna Kadyrowa mamy dużo doświadczeń w realnym wsparciu Ukrainy w walce z rosyjskim agresorem. Nasza akcja ma pracować dla sprawy ukraińskiej. Pytanie, jak zmienić fake newsy, które wokół niej powstały? - zastanawia się Zamoyski. Na koniec przyznaje, że w instalacji wykorzystał autentyczne postaci żołnierki i żołnierzy ukraińskich, zmieniając je nieco ingerencją graficzną. - Wydawało mi się, że jeżeli przerobię te postaci, czyli nie pokażę twarzy, a tylko sylwetki i mundury, nie będą rozpoznawalne. Narzędzia Google jednak bez problemu sobie z tym poradziły. To był mój błąd. Powinienem wygenerować te postaci w całości komputerowo - mówi artysta w rozmowie z Konkret24. Rozmawiał już z osobami, które rozpoznały swoich krewnych i bardzo je przepraszał. - Dostałem pozytywną odpowiedź i przyjęcie przeprosin w formie nagrania - stwierdza.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Pozostałe wiadomości

Przeciwnicy farm wiatrowych triumfują: oto rolnik wziął sprawy w swoje ręce i zwalił wiatrak postawiony na jego terenie. Nagranie robi furorę w sieci, a rolnik opisywany jest jako bohater. Nieważne, że nie zgadzają się ani wskazywany kraj, ani podawane powody zdarzenia. Gdy obraz odpowiada emocjom i pasuje do przekazu - szczególnie politycznego - prawda przegrywa.

Rolnik się wkurzył i wiatrak zburzył. Dlaczego? Nieważne, ale pasuje do tezy

Rolnik się wkurzył i wiatrak zburzył. Dlaczego? Nieważne, ale pasuje do tezy

Źródło:
TVN24+

"Pomimo że są tak daleko, to miga. Dziadostwo" - mówi kobieta na nagraniu mającym pokazywać, jakie problemy mają właściciele domów stojących niedaleko wiatraków. Film notuje miliony wyświetleń w sieci i budzi skrajne komentarze. Uspokajamy: to efekt bardzo rzadki i nie wpływa negatywnie na zdrowie.

"Życie 500 metrów od wiatraka". Co to za efekt?

"Życie 500 metrów od wiatraka". Co to za efekt?

Źródło:
Konkret24

Polscy pogranicznicy mają rzekomo zmuszać Ukraińców na granicy do rozbierania się aż do bielizny, bo szukają banderowskich tatuaży. To dezinformacja generowana przez rosyjską propagandę, ale wykorzystująca bieżące wydarzenia w Polsce.

Polacy "rozbierają Ukraińców do bielizny"? Kreml gra nastrojami w Polsce

Polacy "rozbierają Ukraińców do bielizny"? Kreml gra nastrojami w Polsce

Źródło:
Konkret24

"Najtańsza ze wszystkich" jest energia produkowana z węgla z kopalni "Bogdanka" - uważa poseł Radosław Fogiel. Jedną sprawą jest jednak koszt wydobycia surowca, a zupełnie inną - koszt wytworzenia z niego energii.

Energia z "Bogdanki" jest "najtańsza ze wszystkich"? Co myli poseł PiS

Energia z "Bogdanki" jest "najtańsza ze wszystkich"? Co myli poseł PiS

Źródło:
Konkret24

Po zawetowaniu przez prezydenta ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy niektórzy zwracają uwagę na fakt, że Ukraińcy nie tylko korzystają z naszej pomocy, ale też zasilają polski budżet. Według dostępnych danych w 2024 roku tylko z podatków i składek przez nich płaconych wpłynęło ponad 18 miliardów złotych.

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Źródło:
Konkret24

Rzekomy zakaz wywieszania flag Wielkiej Brytanii i Anglii na Wyspach Brytyjskich zainteresował wielu polskich internautów. Szczególnie że miał o nim informować brytyjski premier. W rzeczywistości mówił jednak o zupełnie innej sprawie.

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

Źródło:
Konkret24

Tam, gdzie stoi najwięcej wiatraków, tam jest najdroższy prąd - przekonują ci, którzy popierają zawetowanie nowelizacji ustawy wiatrakowej przez prezydenta. Jako dowód na swoją tezę wskazują ceny energii w Niemczech i Danii. Wyjaśniamy, dlaczego ta teza jest jednak fałszywa.

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński na spotkaniach z elektoratem krytykuje rząd Donalda Tuska - między innymi za politykę obronną. Twierdzi, że kupujemy mniej czołgów, niż planowano, że wyłączono instalację antydronową, a Fundusz Wspierania Sił Zbrojnych "ma już nie funkcjonować". Jak jest naprawdę?

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Źródło:
Konkret24

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz postuluje, by rządzący wypowiedzieli unijny system ETS, skoro im "tak bardzo zależy na obniżce cen prądu". Pomysł chwytliwy, ale eksperci nie pozostawiają złudzeń.

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Źródło:
Konkret24

O powitaniu przez Ochotniczą Straż Pożarną w Lewiczynie na Mazowszu dwóch samochodów napisał pod koniec sierpnia marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik. Tyle że wozy trafiły do jednostki już jakiś czas temu.

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Źródło:
Konkret24

Według medialnych doniesień ma się to wydarzyć już w 2026 roku: Chiny staną się pierwszym krajem, w którym roboty będą rodzić dzieci. Ma to być efekt pracy naukowców, a cena takiego robota ma sięgać 14 tysięcy dolarów. Sprawdziliśmy, o jaki projekt chodzi i co o nim wiadomo. Jak się okazuje, niewiele. W dodatku w Chinach obecnie nie można wprowadzić na rynek robota-surogatki.

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

Źródło:
TVN24+

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz twierdzi, że olimpijska medalistka w boksie Imane Khelif zakończyła karierę. Sprawdziliśmy, skąd te doniesienia i co na ten temat twierdzi sama zawodniczka.

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Źródło:
Konkret24

Według rozpowszechnianego w sieci przekazu Ukrainiec zakładający firmę ma otrzymywać "na start" niemal 300 tysięcy złotych, a Polak - prawie sześć razy mniej. Informacja wzbudza oburzenie wśród internautów i krytykę polityki rządu - bezpodstawnie. Po pierwsze, kwoty zestawiono manipulacyjnie. Po drugie, dotyczą różnych etapów działalności. Po trzecie, Polacy otwierający firmy mogą liczyć na wiele wyższe wsparcie.

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

Źródło:
Konkret24

Pomoc przekazana Ukrainie i Ukraińcom przez Polskę według niektórych internautów jest zbyt dużym obciążeniem dla budżetu. To nie tylko manipulacja, ale i błędna interpretacja danych.

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Źródło:
Konkret24

W dyskusji o rosyjskim dronie, który spadł na terytorium Polski, poseł Marek Suski skrytykował ministra obrony za jego rzekomą wypowiedź o tym, że "deszcz pada i też drony spadają". Tylko że te słowa pochodzą z przerobionego filmiku.

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Źródło:
Konkret24

"Zakończyłem sześć wojen" - powtarza wielokrotnie prezydent USA Donald Trump podczas rozmów z szefami różnych państw. Analiza sytuacji w krajach wskazywanych przez Trumpa pokazuje jednak, że jego deklaracje są na wyrost. Obecnemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych nie można odmówić jednak tego, że jako szef supermocarstwa ma świadomość posiadania narzędzi globalnej polityki.

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

Źródło:
TVN24+

Nagranie, na którym brytyjscy policjanci zatrzymują nastolatkę, obejrzało miliony osób. W sieci zawrzało - internauci twierdzili, że uczennicę zatrzymano za wejście po godzinie 17 do baru fast food. Jednak przyczyna była inna.

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Źródło:
Konkret24, Reuters

Były premier Mateusz Morawiecki twierdzi, że deficyt budżetowy jest o ponad 100 miliardów złotych wyższy, niż podaje rzecznik rządu Adam Szłapka. Alarmuje, że "cel deficytu na grudzień został osiągnięty niemal w całości w lipcu". To nieprawda.

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

Źródło:
Konkret24

Głodujące palestyńskie dziecko przedstawiane jako jazydka. Aktualne fotografie tłumaczone jako stare. Lokalizacje biolaboratoriów w Ukrainie, które nie istnieją. Fake newsy? Owszem, w odpowiedziach generowanych przez sztuczną inteligencję. Ośrodki wpływu próbują manipulować treściami, które trafiają do modeli językowych - przestrzegają eksperci. Oto jak się to robi.

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

Źródło:
TVN24+

Zamieszanie mogły wprowadzić pozornie sprzeczne komunikaty po konferencji Karola Nawrockiego. Strona rządowa pisze o "zawetowaniu tańszego prądu dla Polaków", a Kancelaria Prezydenta o "podpisaniu projektu zamrażającego ceny energii elektrycznej". A to dwie różne decyzje.

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Źródło:
Konkret24

Prezydent Karol Nawrocki podpisał projekt ustawy o zwolnieniu rodziców co najmniej dwójki dzieci z podatku PIT. Według ministra Marcina Przydacza z kancelarii prezydenta jest to odpowiedź na kryzys demograficzny w Polsce, bo jesteśmy "najmniej dzietnym społeczeństwem w całej Unii Europejskiej". A co na to dane?

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Źródło:
Konkret24

Podczas gdy przywódcy europejskich krajów byli jeszcze w Białym Domu na spotkaniu z Donaldem Trumpem, w sieci furorę robiła już fotografia mająca pokazywać, jak wszyscy oni siedzieli grzecznie przed drzwiami, oczekując na to spotkanie. Publikujący zdjęcie kpili, że "widać na nim wyraźnie potęgę Unii Europejskiej". Fake newsa publikowali między innymi zwolennicy PiS, a także konta Kanału Zero. Popularność tego obrazu pokazała jednak co najwyżej potęgę rosyjskiej dezinformacji. Także w Polsce.

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

Źródło:
Konkret24

Dzień po rozmowach liderów europejskich krajów z Donaldem Trumpem zorganizowano spotkanie państw należących do tak zwanej koalicji chętnych. Ta grupa krajów Europy powstała kilka miesięcy temu. Jednak wbrew rozpowszechnianej teraz narracji nie wyłącznie po to, by wysyłać wojska do walczącej Ukrainy. Przedstawiamy, co wiadomo o celach tej politycznej inicjatywy.

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Źródło:
Konkret24

Wojskowy pojazd szturmujący ukraińskie pozycje, a na nim zatknięte flagi Rosji i Stanów Zjednoczonych - taki film rozchodzi się w sieci, wywołując masę komentarzy. Rosyjska propaganda podaje, że ukraińska armia "zaatakowała amerykański transporter opancerzony z amerykańską flagą". Ukraińcy piszą o "maksymalnej bezczelności", a internauci pytają o prawdziwość nagrania.

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Źródło:
Konkret24

Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański uważa, że rząd spełnia obietnice. Według niego "dowiezionych konkretów jest naprawdę bardzo, bardzo dużo" i już w czasie pierwszych stu dni rządzenia wiele z nich zrealizowano. Fakty temu przeczą.

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Źródło:
Konkret24

Pielgrzymki na Jasną Górę jak co roku obfitowały wieloma zdjęciami i filmami publikowanymi w internecie. Szczególne zainteresowanie wzbudziła fotografia grupki pielgrzymów trzymających rzekomo obraz z Karolem Nawrockim. "Paranoja", "to się nie dzieje", "polska wersja katolicyzmu" - komentowali internauci. Bo wielu uwierzyło, że to prawda.

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Źródło:
Konkret24