"Proszę, żebyś była silna dla naszej córeczki" - takie pożegnanie dla żony miał przekazać mężczyzna z pokładu spadającego samolotu dyspozytorce numeru alarmowego. Opublikowana na TikToku rozmowa jest szeroko rozpowszechniana przez wzruszonych internautów. Jednak to fikcja.

Tysiące internautów poruszyła dramatyczna rozmowa audio opublikowana na profilu jednej z polskich tiktokerek. Słychać, jak mężczyzna dzwoni pod numer alarmowy 911 i rozmawia po angielsku z dyspozytorką. Dopytuje, czy rozmowa jest nagrywana. Informuje, jak się nazywa, podaje numer lotu. Mówi, że samolot, którym właśnie leci, zaraz się rozbije i że chce zostawić wiadomość dla swojej ciężarnej żony.

"Powiedz jej, że myślałem o niej i o naszej małej dziewczynce" - zwraca się dyspozytorki. W tle słychać duży hałas i krzyki ludzi. "Nie sądzę, bym miał jeszcze szansę zobaczyć je w tym życiu. Kocham cię Annie. Bardzo. Moja miłość przetrwa, nawet jeśli zginę. Obiecuję, że będą was doglądał. Tak mi przykro mi, że nie wrócę dzisiaj do domu. Proszę, żebyś była silna dla naszej córeczki i powiedz jej..." - mężczyzna nie kończy, bo sygnał się urywa.

Rozmowa poruszyła tysiące internautów
Rozmowa poruszyła tysiące internautów Foto: Tik Tok

"Żaden Tik Tok tak mnie nie załamał. Dlatego poszerzam zasięg. Doceniajcie swoich bliskich każdego dnia" - napisała tiktokerka, która opublikowała nagranie 22 marca. Dołączyła emotikonki oznaczające płacz i smutek.

"Spoczywaj w pokoju, kochany"

Nagranie na jej profilu zanotowało do tej pory ponad 1,5 mln odtworzeń. Zebrało ponad 237 tys. polubień i 5,2 tys. komentarzy.

"Ryczę"; "Spoczywaj w pokoju, kochany"; "Wszyscy piszczą, a dla tego człowieka najważniejsze było pożegnać żonę i swoje nienarodzone dziecko"; "W życiu nie dostałam takich ciarek"; "To właśnie nazywa się miłość"; "Nic mnie tak nie załamało" - komentowali poruszeni internauci.

Jednak część z nich zwracała uwagę, że w samolocie sieci komórkowe nie mają przecież zasięgu. Niektórzy pisali, że jest to fragment serialu telewizyjnego.

Animacje stworzone przy użyciu Deep Nostalgia

Sezon 1, odcinek 4

W rzeczywistości rozmowa, którą tak emocjonalnie odebrali internauci, to fragment amerykańskiego serialu "911" emitowanego od 2018 roku w stacji Fox. Opowiada o pracy policjantów, strażaków, ratowników medycznych i dyspozytorów telefonu alarmowego.

W czwartym odcinku pierwszego sezonu, zatytułowanym "Najgorszy dzień w życiu", bohaterowie serialu ratują pasażerów z rozbitego samolotu. Pilot lądował awaryjnie na wodach oceanu. W 19. minucie odcinka (czyli na trzy minuty przed katastrofą) Dale Marks, jeden z mężczyzn będący na pokładzie (grany przez Billa Posley'a) łączy się przez telefon komórkowy z Abby Clark, dyspozytorką numeru alarmowego (Connie Britton) i zostawia wiadomość dla swojej ciężarnej żony. Tę właśnie rozmowę można teraz usłyszeć na koncie jednej z polskich tiktokerek.

Rozmowa z odcinka wyemitowanego w styczniu 2018 roku poruszyła fanów serialu na całym świecie. Na wideo, w którym połączono kilka ujęć z serialu pokazujących wątek dramatycznego rozdzielenia dwojga małżonków, umieszczonym na jednym z facebookowych kont 10 lipca 2020 roku, zareagowało ponad 140 tys. osób.

Bohater serialu, który dzwonił z pokładu samolotu - ginie. Potem jego żona ze łzami w oczach odsłuchuje pozostawione nagranie.

Autor:  Jan Kunert
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: Shutterstock

Pozostałe

"Ubrali Macrona jak choinkę". Nie, kwiatów nie było aż tyle

Miliony wyświetleń na różnych platformach w internecie notuje nagranie z wizyty Emmanuela Macrona w Polinezji Francuskiej. Widać na nim prezydenta Francji obwieszonego naszyjnikami z kwiatów, które zakrywają jego sylwetkę od głowy do kolan. W rzeczywistości kwietnych naszyjników nie było tak wiele.

"Stary uciekł, nie przejmując się dziećmi i żoną"? To się nie zdarzyło

Internauci nie zostawiają suchej nitki na mężczyźnie, który - uciekając przed lawiną - ratuje się sam, zostawiając żonę i dzieci. Nagranie z taką sceną krąży w sieci. Zachowanie bohatera niektórzy łączą nawet z obecną sytuacją pandemii i reakcjami na nią. Tylko że wideo to krąży w internecie od lat i nie przedstawia prawdziwej sytuacji.

"To zdjęcie zasługuje na Pulitzera"? Wyjaśniamy, dlaczego nie

"Ciekawe, skąd miał tę kurtkę", "co za ironia" - komentują internauci, zachwyceni zdjęciem, na którym policjant z pałką wygląda prawie identycznie jak logotyp popularnej marki odzieżowej na kurtce protestującego mężczyzny. Nie jest to ironia losu, tylko fake news.