Efektowne popisy pilota i ich efektywne obalenie
Filmik z pokazem niewiarygodnych umiejętności sterowania myśliwcem bez wątpienia mógł zainteresować, a nawet zachwycić. Pojawiły się jednak osoby, które uważały, że wideo jest tak niesamowite, że aż nieprawdziwe. Miały rację.

Ciężko się dziwić, że to wideo zdobyło dużą popularność w sieci. Jest krótkie, zaskakuje i wywołuje pozytywne emocje. Przy okazji także pokazuje dziedzinę, o której większość osób nie ma pogłębionej wiedzy – lotnictwo. Nagromadzenie tych elementów jest wprost idealną mieszanką, która sprawia, że dana treść staje się popularna w mediach społecznościowych i za pomocą kolejnych udostępnień w krótkim czasie dociera do coraz większego grona odbiorców.

Cała sytuacja ukazana jest z perspektywy kabiny pilota innej maszyny. W pewnej chwili wylatuje zza niej okazały samolot myśliwski, który mimo niebezpiecznie bliskiej odległości dzielącej obie maszyny "odpowiada" na pozdrowienie pilota poprzez niezwykle szybkie "pomachanie skrzydłami".

Najbardziej nieprawdopodobne następuje chwilę później. Myśliwiec w ułamku sekundy odchodzi w kierunku ziemi, a potem niemal pionowo wzbija się w powietrze. "To nie mogło się wydarzyć" – można pomyśleć, widząc ten manewr. I słusznie.

Robi wrażenie

Liczby widniejące przy wideo na facebookowym profilu portalu "Fighters Jets World" (poświęconego samolotom myśliwskim) robią wrażenie. Opublikowana w kwietniu tego roku "Niespodziewana wizyta", jak zatytułowali ją autorzy, wygenerowała prawie 10 tysięcy reakcji, ponad 1,2 komentarzy i przede wszystkim została udostępniona 23,5 tysiąca razy.

Dzień po opublikowaniu na amerykańskim profilu wideo zyskało duży rozgłos także w polskim internecie. Wpis użytkownika "Łukasz_K" w serwisie Twitter opatrzony żartobliwym podpisem "Kiedy jedziesz Matizem i wyprzedza cię Lambo…" podało dalej ponad 250 osób. Kilkoro komentujących zdawało się zaskoczonych wydarzeniami z filmiku. "Ale ujęcie", "Wow", "Robi wrażenie" – pisali internauci.

Podobnie jednak jak większość komentatorów przy tym nagraniu, zamieszczanych na różnych profilach, nie brakuje także osób, które od początku nie wierzyły w autentyczność filmu. "Marny fake", "przecież to wszystko wam się wydaje. Ale z was janusze", "Jeśli wierzycie w fizykę, to wiecie, że to fake i rzecz właściwie niemożliwa. Ale dobrze zmontowana", piszą.

Labirynt wizualnego fałszu

Internauci, którzy wychwycili "fake", zwracają uwagę przede wszystkim na niezwykłe tempo poruszania się myśliwca - a zwłaszcza jego oddalania się, a także idealnie taki sam ruch skrzydeł w trakcie "pozdrawiania". Piszą także, że pilot myśliwca nie miał szans zobaczyć podniesionego kciuka pilota drugiego samolotu.

Najdokładniejsze obalenie przyszło nieco ponad miesiąc po pierwszej publikacji nagrania. Wyłożone zostało może w nie najbardziej "naukowy" sposób, ponieważ w ramach filmu w serwisie YouTube, ale jego zawartość merytoryczna i dobór źródeł jest w pełni profesjonalny.

Dowiedzenia nieprawdziwości podniebnych akrobacji podjął się popularny twórca serwisu CaptainDisillussion, który, jak sam o sobie pisze, "prowadzi […] przez labirynt wizualnego fałszu do otwartych przestrzeni rzeczywistości". Prawie wszystkie filmy opublikowane przez 11 lat na jego kanale dotyczą obalania prawdziwości materiałów znalezionych w internecie. Przez ten okres Captain Disillusion dorobił się 1,2 miliona obserwujących.

W wideo poświęconym myśliwcowi, który od maja obejrzało już ponad milion widzów, charakterystycznie dla siebie umalowany autor przytacza argumenty z wielu dziedzin. Przykładowo na podstawie informacji o długości samolotów i ich możliwemu oddaleniu od siebie, które obliczył między innymi na podstawie pola widzenia kamery, był w stanie podać przybliżone przeciążenie, jakie towarzyszyłoby pilotowi myśliwca przy takiej powietrznej akrobacji. Jego zdaniem wyniosłoby ono około 24 g.

Jak można przeczytać w opracowaniu "Higiena lotu" Janusza Czubkowskiego (pilot i instruktor pilotażu), podczas katapultowania się z samolotów szybkich, pilot znosi zupełnie dobrze przyspieszenie 18 g w ciągu 0,2 s. Maksymalne przeciążenie, jakie człowiek może wytrzymać bez urazu w ciągu ułamka sekundy w prawidłowej pozycji siedzącej w fotelu katapultowym wynosi 25 g. Jeśli czas oddziaływania przeciążenia wzrasta, to zdolność wytrzymywania przeciążeń gwałtownie maleje. Przeprowadzenie takiego manewru, jak na filmie, mogłoby zatem zakończyć się omdleniem pilota i katastrofą lotniczą.

Dodatkowo youtuber udowadnia, że widziany z kabiny pilota myśliwiec jest wklejony do filmu za pomocą komputerowej technologii 3D. Argumentem na tę tezę jest np. brak zagięcia samolotu, które powinno się pojawić, gdyby był on nagrywany tą samą kamerą, co oryginalne wideo.

Aby nie bazować wyłącznie na swoich wnioskach, youtuber przytacza także dwie ekspertyzy, jakie przesłali mu zapytani o ten filmik zawodowi piloci myśliwców. Wynika z nich między innymi, że tak wykonany manewr wpłynąłby znacząco również na maszynę znajdującą się w pobliżu. Na kolportowanym w sieci wideo pilot występujący na pierwszym planie nie odczuwa jednak żadnych skutków akrobacji rzekomego sąsiada napotkanego w ramach "niespodziewanej wizyty", co świadczy o tym, że w jego pobliskiej przestrzeni nic się nie wydarzyło.

Podniebne przejęcie

Oprócz dowodów na fałszywość nagrania, które dotyczą fizyki, są także te, które dotyczą przepisów. "Machanie" skrzydłami w przestworzach przez myśliwiec wcale nie jest sygnałem pozdrowienia, a informacją "zostałeś przejęty, wykonuj polecenia".

Lekcję na ten temat dostał m.in. rosyjski pilot Wasilij P., który naruszył strefę zakazu lotów, ustanowioną w związku ze Światowymi Dniami Młodzieży. W lipcu 2016 r. mężczyzna leciał z Czech na mistrzostwa świata w akrobacji samolotowej w Radomiu, a gdy wleciał w strefę ograniczenia lotów, Centrum Operacji Powietrznych w Pyrach podjęło decyzję, by poderwać parę myśliwców F-16.

Polski dowódca próbował skontaktować się z Rosjaninem przez radio, ale bez efektu. Jeden z pilotów zbliżył się do jego samolotu i zamachał skrzydłami. Przesłuchiwany potem Rosjanin tłumaczył: "Znam oczywiście międzynarodowe sygnały, ale tu myślałem, że oni mnie witają. Leciałem na międzynarodowe pokazy lotnicze i sądziłem, że to takie 'dzień dobry'". Zeznając w sądzie pilot F-16 skomentował to słowami: "Byłbym daleki od takiej interpretacji sygnału, widząc obok w pełni uzbrojony myśliwiec".

W lipcu Wasilij P. skazany został za naruszenie prawa lotniczego i nielegalne przekroczenie polskiej granicy (w tamtym okresie przywrócono tymczasową kontrolę graniczną) na pół roku więzienia w zawieszeniu na rok i 10 tys. zł grzywny.

Zabawa w szpiega

Oczywistym jest, że bez odpowiedniej wiedzy technologicznej, technicznej lub specjalistycznej (w tym przypadku awiacyjnej) zwykły użytkownik internetu nie jest w stanie dokonać podobnej ekspertyzy. Dostępne w sieci narzędzia pozwalają jednak zweryfikować autentyczność nagrania.

Jednym z takich narzędzi jest tzw. "obalacz fałszywych wideo" (z ang. fake video news debunker") dostępny na stronie projektu InVID. Działający jako wtyczka do przeglądarki internetowej darmowy program pozwala na wprowadzenie linku do wideo wymagającego weryfikacji. W odpowiedzi uzyskuje się dostęp do takich informacji jak data pierwszego opublikowana w serwisie, a także liczba komentarzy, które wskazywały na możliwość fałszu występującego w wideo. W przypadku "niespodziewanej wizyty" z Facebooka na 1195 komentarzy aż 236 zawierało alarmujące słowo "fake".

Przy weryfikacji autentyczności wideo warto zwrócić uwagę na treść komentarzy
Przy weryfikacji autentyczności wideo warto zwrócić uwagę na treść komentarzy Foto: InVID

Bardzo ważną sekcją jest także znajdujące się u dołu strony narzędzie, które tnie pełny film na pojedyncze stopklatki i tym samym umożliwia wprowadzenie ich w różne dostępne w sieci wyszukiwarki obrazów. Do wyboru otrzymujemy Google, Yandex oraz Tineye. W przypadku filmiku o myśliwcu wyszukiwanie w ramach Google ta wyszukiwarka zdaje egzamin. Po wprowadzenie jednej ze stopklatek podpowiada wiele stron, na których pojawiło się wideo, a jedną z nich jest właśnie kompleksowo wyjaśniający całą sytuację materiał na YouTube.

Filmik lata już dwa lata

Na podstawie dat utworzenia innych stron, na których można spotkać się z filmem, można także zorientować się, że wideo, które robiło furorę w sieci ponad pół roku temu, wcale nie jest w internecie nowością. Pierwsze nawiązujące do niego wpisy pojawiły się już na początku lipca 2016 roku, także na polskim Wykopie. Na polski internet przyleciało znowu pod koniec listopada.

Autor:  mist
Źródło:  Konkret24; wyborcza.pl, samoloty.pl; zdjęcie tytułowe poglądowe: US Air Force