Koniec mrożenia cen prądu. "Zapłacimy więcej?" Policzyliśmy

Źródło:
Konkret24
Minister Energii Miłosz Motyka: będziemy pracowali, żeby opłaty za dystrybucję prądu były niższe
Minister Energii Miłosz Motyka: będziemy pracowali, żeby opłaty za dystrybucję prądu były niższeTVN24
wideo 2/2
Minister Energii Miłosz Motyk: będziemy pracowali, żeby opłaty za dystrybucję prądu były niższeTVN24

Minister energii od miesięcy obiecuje, że koniec mrożenia cen prądu nie oznacza gwałtownej podwyżki rachunków. Ale opozycja straszy, że drożej będzie nawet o 10 procent. Politycy się sprzeczają - my z ekspertami liczymy, jak odmrożenie cen energii może wpłynąć na wysokość naszych rachunków. Kluczowe są ich składowe.

Rok 2026 będzie pierwszym od czterech lat, w którym rząd nie będzie mroził cen prądu dla odbiorców indywidualnych. Tę decyzję ogłosił w październiku 2025 roku minister energii Miłosz Motyka. W kolejnych miesiącach kilkakrotnie zapewniał, że koniec mrożenia cen wcale nie oznacza gwałtownej podwyżki rachunków za prąd. A w listopadzie w Radiu Zet minister powiedział nawet, że liczy, iż "ceny zatwierdzane przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki będą na poziomie niższym niż te, które dzisiaj są mrożone". URE podało swoje taryfy 17 grudnia 2025 roku i tego dnia Miłosz Motyka skomentował w serwisie X, że kwota 495 zł/mWh "to spadek o 13,5 procenta względem stawki z taryf zatwierdzonych na koniec 2025 roku i mniej niż obowiązująca dziś cena maksymalna".

Komentujący ten post internauci nie podzielali optymizmu ministra. Twierdzili, że mimo tego ich rachunki będą wyższe. "Brednie. Odbiorców energii interesuje stawka końcowa a ta na skutek podwyżki opłaty dystrybucyjnej i mocowej wzrośnie"; "Jak będzie wyglądać cena na rachunku dla odbiorcy po doliczeniu całej listy opłat (część z nich wzrośnie) i podatku VAT na poziomie 23 procent (możecie obniżyć na 5 procent, ale tego nie robicie), bo wygląda na to, że i tak zapłacimy więcej"; "Mnie interesuje cały rachunek, a nie pojedyncza taryfa. A rachunki coraz wyższe" - pisali (pisownia postów oryginalna).

Motyka: "właściwie tyle samo". PiS: "wzrost o 10 procent"

Lecz minister Motyka obstawał przy swoim; 18 grudnia w "Faktach po Faktach" TVN24 zapewnił: "Jeżeli chodzi o cenę prądu, ona będzie bardzo zbliżona do tej, która jest teraz. To zależy od zużycia, ale przy średnim to będzie właściwie tyle samo, ile w tym roku".

Minister Energii Miłosz Motyka o cenach energii w 2026 roku
Minister Energii Miłosz Motyka o cenach energii w 2026 rokuTVN24

Jednak politycy opozycji oskarżają ministra energii, że kłamie. Prawo i Sprawiedliwość również 18 grudnia opublikowało w sieci grafikę pod tytułem: "Znowu oszukali!". Informuje na niej, że od 1 stycznia 2026 roku rachunki za prąd wzrosną o ok. 10 proc.

Niezależnie od zaklęć i obietnic polityków, gospodarstwa domowe jak co roku dostały lub wkrótce dostaną nowe rachunki za energię. Czy da już teraz ocenić, czy będą wyższe czy niższe niż w 2025 roku? Najprostsza odpowiedź brzmi: "to zależy" - ale nie chcemy na niej poprzestawać. Z pomocą ekspertów od elektroenergetyki spróbowaliśmy oszacować, jaka będzie różnica między tym, ile płaciliśmy za prąd podczas mrożenia cen, a tym, ile zapłacimy po ich odmrożeniu.

Jeden rachunek, ale dwie usługi

Większość z nas otrzymuje jeden rachunek za prąd, na którym widnieje jedna kwota do zapłacenia w danym okresie rozliczeniowym. Żeby zrozumieć, za co tak naprawdę płacimy i jak może się to zmienić w 2026 roku, trzeba wiedzieć, że na tę jedną kwotę składają się: - koszty sprzedaży energii elektrycznej - koszty dystrybucji energii.

- W uproszczeniu można powiedzieć, że opłata za sprzedaż energii dotyczy samego towaru, który kupujemy od dostawcy, a opłaty dystrybucyjne dotyczącą utrzymania systemu, którym ten towar do nas trafia - tłumaczy dr inż. Wiktoria Grycan z Wydziału Elektrycznego Politechniki Wrocławskiej. - Tak naprawdę to mogłyby być - i czasami są - dwie osobne faktury, przy czym znaczna część odbiorców indywidualnych ma umowę kompleksową, gdy jednocześnie płaci za sprzedaż i za dystrybucję. To może być mylące, bo użytkownik płaci raz, lecz w rzeczywistości kupuje dwie różne usługi - zauważa.

Koszty sprzedaży rozliczane są według zużycia, czyli za każdą kilowatogodzinę (kWh) według taryf. Natomiast koszty dystrybucji to kilka różnych opłat, z których część również zależy od zużycia, a część jest odgórnie ustalana przez państwo. Jeśli kogoś interesują konkretne nazwy, to w 2025 roku wraz z zużywanymi kilowatogodzinami rosły opłaty: sieciowa zmienna, jakościowa, OZE i kogeneracyjna; zaś stałe były opłaty: sieciowa stała, przejściowa, abonamentowa i mocowa (choć tylko w drugim półroczu). W 2026 roku lekko to zmieni, co opisujemy dalej.

Do tego najczęściej dochodzi jeszcze opłata handlowa, którą sprzedawca pobiera za "obsługę administracyjną" klienta, np. za wystawianie faktur. Można by ją więc zakwalifikować do kosztów sprzedaży, ale jest stała i nie zależy od zużycia, dlatego nie wlicza się do taryf akceptowanych przez URE. Ostatnią składową rachunku są podatki: VAT i akcyza.

Zasadnicze części rachunku to koszty sprzedaży, dystrybucji i podatkiPAP/Michał Czernek

Podział naszych rachunków na poszczególne części jest więc skomplikowany, ale bez niego nie da się zrozumieć, jak mogą się zmienić nasze opłaty za prąd w 2026 roku.

Przejdźmy od teorii do praktyki, czyli z nazw opłat do konkretnych liczb.

Energia tańsza, lecz opłaty wyższe

Koszty sprzedaży są rozliczane według zużycia, lecz nie można podać jednej, uniwersalnej stawki za kWh. Zależy ona od taryfy, którą ustaliliśmy ze swoim sprzedawcą przy podpisywaniu umowy. Taryfy największych polskich dostawców - takich jak PGE, Tauron, Energa czy Enea - co roku zatwierdza jednak Urząd Regulacji Energetyki. Podał, że średnia cena za kWh dla gospodarstw domowych w 2026 roku wyniesie 0,495 zł, czyli 495 zł/MWh. To tę kwotę przytoczył w swoim wpisie minister Miłosz Motyka. Taryfy teoretycznie ustalane są na cały rok, jednak w wyjątkowych okolicznościach mogą być zmienione wcześniej: w 2025 roku taryfy zmieniono na ostatni kwartał.

Ta kwota jest ważna, bo właśnie koszty sprzedaży były mrożone w poprzednich latach, a od 1 stycznia 2026 roku zostaną odblokowane. Na podstawie taryf URE można już stwierdzić, że w 2026 roku sam towar, czyli prąd, będzie nieznacznie tańszy (495 zł/MWh) niż rok wcześniej (zamrożona stawka 500 zł/ MWh). Pozwala na to stabilna sytuacja na rynkach hurtowych, na których sprzedawcy kupują energię.

Nie oznacza to jednak, że rachunki automatycznie będą niższe, bo nie wolno zapominać o ich drugiej części: kosztach dystrybucyjnych. Te opłaty nie były mrożone, poza opłatą mocową w pierwszej połowie roku. Wiktoria Grycan z Politechniki Wrocławskiej podkreśla jednak, że w 2026 roku zapłacimy za nie więcej niż rok wcześniej, ponieważ stawki podniesiono. W tym kontekście szczególnie dużo mówi się o wzroście opłaty mocowej mającej zapewniać nam bezpieczeństwo energetyczne, czyli nieprzerwane dostawy prądu. Dla odbiorców indywidualnych wzrośnie ona średnio o połowę względem 2025 roku. Wyższa, choć nieznacznie, będzie też opłata OZE - ale jednocześnie zniknie opłata przejściowa, która jednak stanowiła znikomą część naszego rachunku.

Minister Energii Miłosz Motyka: będziemy pracowali, żeby opłaty za dystrybucję prądu były niższe
Minister Energii Miłosz Motyka: będziemy pracowali, żeby opłaty za dystrybucję prądu były niższeTVN24

Ekspertka z Politechniki Wrocławskiej podkreśla, że to, jak bardzo odczujemy wzrost tych opłat na naszych rachunkach, zależy od indywidualnego zużycia. Tłumaczy:

Opłaty dystrybucyjne będą wyższe, ale ponieważ ich stawki są bardzo różne - od groszy do kilkudziesięciu złotych - to ich wzrost bardziej odczują ci, którzy energii zużywają więcej. 

Wzrost na rachunku będzie, ale na poziomie inflacji

W wyliczeniach z pomocą przyszedł nam Jędrzej Wójcik, koordynator Programu Elektroenergetyka w think tanku Forum Energii. W analizie dla Konkret24 ekspert oszacował, jak w 2026 roku może wyglądać rachunek przeciętnego, trzyosobowego gospodarstwa domowego i jak się zmieni wobec rachunku z ostatniego kwartału 2025 roku. Według tych szacunków - przy minimalnie niższych kosztach samej energii i nieco wyższych kosztach dystrybucyjnych, innych opłatach oraz podatkach - standardowe gospodarstwo zużywające 2000 kWh, zamiast 204 zł miesięcznie, zapłaci za prąd 212 zł.

Co się będzie składać na tę kwotę? Według wyliczeń Jędrzeja Wójcika za samą energię elektryczną zapłacimy tyle samo: po 83 zł w 2025 i 2026 roku. Tak więc delikatna obniżka taryfy względem tej mrożonej może być nieodczuwalna w rachunku. Pozostałe opłaty dystrybucyjne (poza mocową), nawet jeśli wzrosną, to ze względu na niewielki udział procentowy nie powinny wpłynąć zauważalnie na wzrost rachunku (w przypadku tego samego gospodarstwa domowego). Ekspert Forum Energii szacuje, że zarówno w 2025, jak i 2026 roku wyniosą łącznie ok. 71 zł.

Podwyżka na takim przykładowym rachunku bierze się więc z wyższych podatków i opłaty mocowej. Za VAT i akcyzę takie gospodarstwo domowe zapłaci miesięcznie 2 zł więcej niż w 2025 roku (wzrost z 39 na 41 zł), a opłata mocowa wzrośnie o 6 zł (z 11 na 17 zł). Podwyżka o 8 zł miesięcznie to niecałe 100 zł więcej za prąd w skali roku. Dlatego Jędrzej Wójcik podsumowuje:

W 2026 roku typowe gospodarstwo domowe (trzyosobowe) zapłaci za energię elektryczną o niecałe cztery procent więcej niż w 2025 roku, czyli niemal tyle, ile wyniosła inflacja (3,7 procent). Zmiana będzie więc w praktyce mało odczuwalna - około kilka złotych miesięcznie. I to mimo że od nowego roku ceny przestaną być "zamrożone", czyli ustalane z góry przez państwo.

Jest to zgodne z tym, co już wcześniej szacował Urząd Regulacji Energetyki. Podał on, że w najpopularniejszej w Polsce taryfie G11, przy zużyciu prądu na poziomie 1,8 MWh, rachunki dla odbiorców indywidualnych mogą być wyższe o około trzy procent, "czyli na poziomie inflacji".

Wiktoria Grycan przypomina jednak, że wiele zależy w tej kwestii od rzeczywistego zużycia energii elektrycznej w danym gospodarstwie. - Na przykład jeśli mamy w domu ogrzewanie elektryczne, podwyżki mogą być bardziej znaczące - podkreśla. - Bo wzrost o kilka procent z dużej kwoty to nominalnie więcej niż ten sam wzrost z małej kwoty - dodaje.

Minister Motyka słusznie prognozował więc, że przy średnim zużyciu cena prądu "będzie bardzo zbliżona do tej, która jest teraz". Jeśli jednak jako "cenę prądu" traktujemy wysokość naszych rachunków, to przez wzrost opłat dystrybucyjnych będą one kilka procent wyższe. Dla większości odbiorców nie powinna to jednak być podwyżka o "około 10 procent" - jak straszy PiS.

Choć powtórzmy: wszystko zależy od indywidualnego zużycia energii elektrycznej.

Taryfy z "potencjałem obniżenia rachunków". Jak to robić?

Można by więc zapytać: czy rachunki za prąd da się stale obniżyć? Jędrzej Wójcik odpowiada i jednocześnie podpowiada, że "największy potencjał do obniżenia rachunków leży w taryfach dynamicznych".

To taryfy dwu- lub trzystrefowe (G12 i G13), w których cena zależy od pory roku, a nawet pory dnia. Generalna zasada jest taka: w dzień nieco drożej niż w stałej taryfie, w nocy i w weekendy taniej. Choć ceny mogą też się różnić w zależności od pory roku, czyli siły słońca i wiatru, o czym informuje nas z wyprzedzeniem dostawca.

Oszczędności w tych taryfach może sobie zapewnić tylko poprzez umiejętne gospodarowanie zużyciem prądu. - W praktyce oznacza to, że "współpracując" z systemem, na przykład robiąc pranie albo podgrzewając wodę w bojlerze w słoneczne lub wietrzne godziny, można obniżyć koszty jeszcze bardziej - tłumaczy Jędrzej Wójcik.

- W 2025 roku ceny w taryfie dynamicznej najczęściej mieściły się w przedziale od 0 do 1,3 zł/kWh netto, jednak w nielicznych godzinach cena przyjmowała wartości ujemne -0,5 zł/kWh lub była nawet kilkukrotnie wyższa niż cena taryfowa: nawet 2,8 zł/kWh. Przypomina to nieco promocje w sklepach: da się na tym zyskać, ale wymaga to odrobiny uwagi i zmiany nawyków. Nawet częściowe przesunięcie poboru energii na tańsze godziny, czyli te, w których jest duża produkcja energii z OZE, może obniżyć miesięczne rachunki za prąd - podsumowuje ekspert.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: AdobeStock

Pozostałe wiadomości

Moim celem jest niedopuszczenie do budowy żadnej elektrowni wiatrowej - oświadczył prezydent USA Donald Trump w styczniu tego roku. Było to jego kolejne już wystąpienie, w którym opowiadał o szkodliwości farm wiatrowych, mijając się z prawdą w każdym zdaniu. Nic nowego? Owszem, ale Trump ma swój powód, by te fake newsy głosić.

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Źródło:
TVN24+

Jedni utrzymują, że to "pierwszy polski prom z programu PiS", drudzy - że za czasów PiS projekt promu właściwie podzielił los słynnej stępki. Jeszcze zanim prom Jantar Unity zacumował w Szczecinie, politycy obu stron rozpoczęli propagandę sukcesu - swojego. I obie strony wprowadzają opinię publiczną w błąd.

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Źródło:
Konkret24

Miliony wyświetleń w internecie generuje nagranie mające udowadniać, że poprzez użycie ciekłego azotu można wytworzyć na jeziorze mocny lód, po którym przejdzie człowiek. Rzeczywiście, bohaterowi filmu się to udaje. A jak jest w rzeczywistości?

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Źródło:
Konkret24

Kto by uwierzył, że stara fotografia z ośrodka dla cudzoziemców zyska po trzech latach drugie życie - w postaci fake newsa. Oraz że powodem będzie stół z jedzeniem. A tak się stało. Fejka rozpowszechnił między innymi poseł Konfederacji Konrad Berkowicz.

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

Źródło:
Konkret24

"Dobra taktyka", "genialny pomysł" - polscy internauci chwalą francuskich rolników, którzy podczas demonstracji przeciw umowie Unii Europejskiej z Mercosur mieli rzekomo wpaść na pomysł napuszczania stad byków na kordony policji. Nagranie z tej "akcji" szeroko rozchodzi się w sieci.

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Źródło:
Konkret24

Były premier uderza w obecny gabinet, twierdząc, że w czasach Donalda Tuska "luka VAT znowu rośnie". I mimo że ten wskaźnik w ostatnim czasie budzi kontrowersje, to dane krajowe i unijne nie potwierdzają słów Mateusza Morawieckiego.

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Źródło:
Konkret24

Podobno po tym, jak Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijny akt o usługach cyfrowych, nie mamy się czym martwić - bo przecież prawo umożliwia blokowanie wszystkich nielegalnych treści w sieci. Tak przekonują ludzie prezydenta. Na pewno nie uwierzy im 15-latka, której policja już odmówiła pomocy. My również nie liczmy na to, że gdy nasze zdjęcie zostanie "rozebrane" przez AI, polskie prawo nam pomoże.

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Źródło:
TVN24+

"Patrol konfidentów", "cały kraj zamienia się w kraj donosicieli" - takie komentarze wzburzonych internautów można przeczytać pod ogłoszeniami o naborze do samozwańczej "służby sąsiedzkiej" w wielu polskich miastach. Zaczęliśmy więc jej szukać - i przestrzegamy przed tymi ogłoszeniami.

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

Źródło:
Konkret24

Prawo i Sprawiedliwość straszy, że w 2026 roku zdrożeją ceny biletów w komunikacji miejskiej w dużych miastach - bo tak zdecydował rząd Tuska. To przykład, jak w jednym przekazie można podwójnie manipulować.

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

Źródło:
Konkret24

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro twierdzi, że jego wyjazd na Węgry nie był ucieczką. I że ze zdziwieniem dowiedział się - będąc już za granicą - że planowano przeciwko niemu jakieś postępowanie. Przypominamy więc, o czym i kiedy informowano publicznie w jego sprawie.

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Źródło:
Konkret24

Nagranie, na którym amerykański biskup zabrania rzekomo agentom ICE wejść do kościoła, obiegło media społecznościowe - za granicą i w Polsce. Jest gorąco komentowane w związku z tragedią w Minneapolis. W tym filmie nie chodzi o prawdę, ale może chodzić o pieniądze.

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generuje w internecie nagranie pokazujące zamieszki na ulicach, podczas których podpalane są samochody. Rozpowszechniający je internauci twierdzą, że to Iran podczas trwających tam teraz przeciwrządowych manifestacji. Inni podają jednak, że to Paryż albo Los Angeles. Nikt z nich nie ma racji.

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Źródło:
Konkret24

Wielka Brytania na czele, Polska w czołówce - tak wyglądać ma "ranking" krajów z największą liczbą aresztowanych za wpisy w internecie. Gdy jednak zajrzeć do źródeł, ta efektowna narracja szybko się rozpada.

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

Źródło:
Konkret24

Internauci chwalą rzekome "odchudzenie" kalendarza szczepień dzieci w USA - i jednocześnie krytykują aż "88 szczepionek" w polskim kalendarzu. Na dokładkę snują teorie spiskowe o nazistowskiej symbolice. Cała ta narracja to zlepek nieporozumień i błędnego porównywania liczby zastrzyków do liczby podawanych szczepionek.

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska "przyjęła nas do swojego grona, aby doić z kasy" - tak internauci komentują informację o horrendalnej kwocie 2,5 biliona złotych, które Polska miałaby rzekomo zapłacić za unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2. To jednak podwójna manipulacja związana z raportem pewnej fundacji. Pokazujemy, kto za nią stoi.

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

Źródło:
Konkret24

W Niemczech zarabia się lepiej, a że ceny w Polsce mamy już podobne jak tam, to poziom życia Polaków jest trzykrotnie niższy niż Niemców - taką ekonomiczną tezę ogłosił sędzia Kamil Zaradkiewicz. Tylko że posłużył się złymi wskaźnikami i starymi danymi. Co więc dane ekonomiczne mówią o życiu w Polsce i Niemczech?

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń generuje w sieci nagranie z polskimi dziećmi śpiewającymi ukraiński hymn. Sprawę nagłośnił poseł PiS Dariusz Matecki - wraz z przekazem, że "dzieci zmuszane są do śpiewania hymnu Ukrainy". Nie ma na to potwierdzenia, nagranie jest stare, a publikowanie go teraz ma zapewne służyć wzmacnianiu antyukraińskich nastrojów.

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Źródło:
Konkret24

Amerykańskie działania w Wenezueli miały wywołać masowe protesty w Stanach Zjednoczonych - twierdzi poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej. Tylko że nagrania, które ma potwierdzać jego tezę, nie mają związku z aktualnymi wydarzeniami.

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

Źródło:
Konkret24

Tłumowi ludzi na ulicach Madrytu towarzyszy podniosła muzyka w tle. To nagranie, które zdobywa popularność w sieci, ma być dowodem na "chrześcijańskie przebudzenie" Hiszpanii. W rzeczywistości filmik nie pokazuje żadnej manifestacji religijnej.

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Źródło:
Konkret24

"Maduro jest wożony po Nowym Jorku i pokazywany mieszkańcom miasta", "Trump woził go po ulicach jak schwytane zwierzę" - twierdzą internauci, którzy zamieszczają i komentują nagranie pokazujące przejazd otwartej furgonetki. Nic nie wskazuje, że był w niej przewożony wenezuelski dyktator.

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump mówi o "doktrynie Donroego", która ma być czymś więcej niż słynna doktryna Monroego. Eksperci dostrzegają podobieństwa, ale też wskazują różnice. Co takiego ogłosił piąty prezydent Stanów Zjednoczonych James Monroe?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Źródło:
Konkret24

"Zobacz Donaldzie Tusku, jak kończą dyktatorzy" - napisał na platformie X były minister w rządzie Zjednoczonej Prawicy Mariusz Kamiński, zamieszczając rzekome zdjęcie Nicolasa Maduro pojmanego przez żołnierzy USA. To nie tylko "przekroczenie kolejnych granic", lecz przede wszystkim fałszywka.

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Źródło:
Konkret24

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+

Witajcie w roku, w którym świat będą wam objaśniać już niekoniecznie eksperci, tylko sztuczna inteligencja. Gdy algorytmy staną się tak potężne jak rządy - a te będą się mierzyć z masowym eksportem chaosu, nie tylko ze strony Kremla. Przedstawiamy pięć głównych zagrożeń w sferze dezinformacji w 2026 roku, których trzeba być świadomym.

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

Źródło:
TVN24+

To nie przypadek, że kolejne incydenty dotyczące bezpieczeństwa Polski szybko stają się paliwem do podsycania antyukraińskich nastrojów. I że treści takie pojawiają się na profilach niemających nic wspólnego z polityką. Kto sądzi, że to tylko opinie "zwykłych Polaków" - jest w błędzie. To skoordynowane akcje sieci fałszywych kont, których mechanizm ujawnili właśnie analitycy DFRLab.

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Źródło:
Konkret24, DFRLab

Setki tysięcy wyświetleń generuje w mediach społecznościowych nagranie mające pokazywać, jak zachowywali się mieszkańcy Niemiec - głównie przybysze z innych krajów - w ostatnią sylwestrową noc. Film rozpowszechniają zarówno polscy, jak i zagraniczni internauci, pisząc na przykład, że to Berlin. Sprawdziliśmy, skąd i z kiedy on pochodzi.

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

Źródło:
Konkret24

Poseł PiS Michał Wójcik ostrzega, że rząd "prowadzi kraj na ścianę". Przekonuje, że "nikt nie chce kupować polskiego długu" mimo tego, że polskie obligacje są oprocentowane wyżej niż obligacje innych państw UE. A jak jest naprawdę?

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Źródło:
Konkret24

Doszło do tego, że odczłowieczamy wyimaginowanego wroga. Że reagujemy stadnie na mentalne kotwice, które zostały sprytnie aktywowane w debacie publicznej. I że tezy dotychczas wątpliwe zaczęliśmy uznawać za prawdę, bo legitymizują je politycy. To, co się wydarzyło w dezinformacji w 2025 roku, pokazuje, że wystarczy zmodyfikować metody i przesunąć granice, by polityka strachu zbierała swoje żniwo.

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Źródło:
TVN24+

Po zakończeniu wojny z Rosją Polska i Ukraina mogłyby się połączyć - informacja o petycji z takim postulatem wywołuje falę oburzenia w sieci, podsycając antyukraińskie nastroje. Bo taki właśnie jest cel tego manipulacyjnego przekazu.

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

Źródło:
Konkret24