"Eurokraci chcą, abyśmy zostawiali w sieci coraz więcej śladów, które ułatwią urzędnikom, służbom, ale także przestępcom tworzenia naszych profili. Coraz łatwiej będzie pozyskać informacje na temat tego, w jaki sposób i kiedy korzystamy z usług internetowych. To inwigilacja!" - zaalarmował w poście z 4 maja na platformie X polityk Konfederacji Paweł Usiądek(pisownia wszystkich postów oryginalna). Straszył, że "w przyszłym roku nie wejdziemy na strony www bez potwierdzenia tożsamości". Polityk sprzeciwia się "budowaniu infrastruktury cyfrowej tożsamości" i śledzeniu internautów. "Prawo do anonimowości w sieci to element wolności - i nie oddamy go za obietnicę, że 'dane będą bezpieczne'" - oświadczył. Komentarz wzmocnił grafiką ze zdjęciem Ursuli von der Leyen i podpisem: "Koniec anonimowości w internecie!".
Nic dziwnego, że tak skonstruowany post nie tylko wygenerował ponad 115 tys. wyświetleń i ponad 2 tys. użytkowników podało go dalej - ale wywołał też ogromną dyskusję. Dominują głosy oburzenia typu: "UE to coraz bardziej przypomina nowe ZSRR. Przydałby nam się #polexit zanim to pójdzie za daleko"; "Myślą, że mogą nam dokręcać śrubę w nieskończoność to się biurwokratyczne śmieci mocno mylą..."; "To jest czysta inwiglacja!"; Dostęp do jedynej słusznej wiedzy i stron będzie kontrolowany przez Ministerstwo Prawdy...chyba już gdzieś o tym słyszałem". Komentarze są uzupełniane np. memami uderzającym w UE bądź Ursulę von der Leyen.
Ci, którzy w rzekomych planach UE krytykowanych przez Usiądka dostrzegają jakieś pozytywy - np. ograniczenie ruchu napędzanego w sieci przez boty i sztuczną inteligencję - są w mniejszości. Niektórzy pytają o szczegóły: "Będziemy skanować twarz, dowód osobisty, odciski palców? Jak oni mają zamiar to sprawdzać?".
No właśnie: jak i co naprawdę? Polityk Konfederacji upraszcza i nadinterpretuje. Wyjaśniamy.
Co ma weryfikować unijna aplikacja
W połowie kwietnia 2026 roku przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przedstawiła szczegóły unijnego systemu weryfikacji wieku. Jest to specjalna aplikacja dostępna na smartfonach, tabletach i komputerach, poprzez którą użytkownicy będą potwierdzać pełnoletność przy wejściu na strony wymagające takiej kontroli - m.in. oferujące pornografię, hazard czy sprzedaż alkoholu i wyrobów zawierających nikotynę. Von der Leyen poinformowała, że unijna aplikacja jest "technicznie gotowa".
Nieprawdą jest więc, że od 2027 roku nie będzie można wejść na strony internetowe bez potwierdzania tożsamości - bo weryfikacja wieku ma dotyczyć jedynie wybranych witryn (co zresztą na niektórych już obowiązuje). Polityk Konfederacji, generalizując, manipuluje.
Po co KE tworzy taką aplikację? Celem jest opracowanie ogólnounijnego rozwiązania w zakresie weryfikacji wieku, które wypełni jeden z celów unijnego Aktu o usługach cyfrowych (Digital Services Act, DSA). Zakłada on budowę bezpiecznej i zaufanej przestrzeni cyfrowej, a art. 28. tego aktu dotyczy ochrony osób niepełnoletnich w internecie. Zobowiązuje dostawców platform dostępnych dla małoletnich do wprowadzenia "odpowiednich i proporcjonalnych środków, aby zapewnić wysoki poziom prywatności, bezpieczeństwa i ochrony małoletnich w ramach świadczonych przez siebie usług".
W skrócie: aplikacja do weryfikacji wieku ma być barierą ograniczającą małoletnim dostęp do niebezpiecznych i szkodliwych treści oraz usług online.
Czy unijna aplikacja ma służyć potwierdzaniu tożsamości?
Wbrew temu, co pisze polityk Konfederacji, przygotowywana aplikacja nie będzie służyć do potwierdzania tożsamości użytkowników. Ma tylko potwierdzać, czy użytkownik ma 18 lat lub więcej. Jak podkreśla Komisja Europejska, w procesie weryfikacji wieku "nie będą przekazywane dane o naszym imieniu i nazwisku ani dokładnej dacie urodzenia", a "tożsamość i działania użytkownika są chronione przed ujawnieniem".
Co istotne, dostawca aplikacji potwierdzającej wiek nie będzie wiedział, z jakich usług korzysta użytkownik, a same serwisy internetowe otrzymają jedynie informację, że użytkownik jest pełnoletni - bez dostępu do jego danych.
Można to sobie wyobrazić jak przejście przez cyfrową bramkę. Jeśli użytkownik ma 18 lat lub więcej, aplikacja wysyła stronie "zielone światło" i umożliwia dostęp do serwisu. Jeśli internauta nie spełnia wymogu wieku, pojawia się "czerwone światło" i wejście zostaje zablokowane.
Czy unijna aplikacja będzie nas śledzić online?
Obawy o inwigilację podnoszone przez komentujących post dotyczą tego, że korzystanie z aplikacji mogłoby zostawiać ślad w unijnych systemach - informację, które strony odwiedzamy i z jakich usług korzystamy.
Komisja Europejska zapewnia, że w aplikacji zostaną wprowadzone "mechanizmy zapobiegające śledzeniu na platformach internetowych". Najistotniejszym jest dowód z wiedzą zerową (ang. zero-knowledge proof). To technika kryptograficzna pozwalająca na udowodnienie prawdziwości informacji - w tym wypadku informacji o pełnoletności - bez ujawniania kolejnych szczegółów. W praktyce oznacza to, że użytkownik może potwierdzić, iż ma co najmniej 18 lat, bez przekazywania informacji o dokładnym wieku ani innych danych osobowych. Druga strona dostaje tylko informację, że warunek został spełniony.
Aby potwierdzić wiek w aplikacji, użytkownik będzie musiał przedstawić np. fizyczny lub cyfrowy dokument tożsamości albo skorzystać z zewnętrznej aplikacji, np. bankowej. Te rozwiązania nie będą mogły śledzić aktywności danego użytkownika w internecie, a ich rola ograniczy się do potwierdzenia wieku. "Po potwierdzeniu wieku przez użytkownika komunikacja między aplikacją dostarczającą dowód a aplikacją weryfikującą wiek zostaje przerwana. Dane nie są już wymieniane, a informacje nie są przechowywane" - informuje KE.
Co z bezpieczeństwem aplikacji? Internauci już znajdują błędy
Ursula von der Leyen zapewniała, przedstawiając założenia systemu, że aplikacja "spełnia najwyższe światowe standardy prywatności". Kod źródłowy jest publicznie dostępny, więc każdy może sprawdzić, jak działa ten system.
Dostępna na GitHubie wersja aplikacji została szybko przetestowana przez ekspertów i internautów. Jeden z nich, przedstawiający się jako konsultant ds. bezpieczeństwa Paul Moore, napisał w serwisie X, że udało mu się obejść zabezpieczenia aplikacji w mniej niż dwie minuty. W tak krótkim czasie uzyskał dostęp do aplikacji bez wpisania kodu PIN czy użycia uwierzytelniania biometrycznego. Problemy z aplikacją potwierdził też redakcji Politico francuski haker Baptiste Robert.
Komisja Europejska w odpowiedzi na te zarzuty poinformowała, że dostępna w sieci wersja aplikacji "to wciąż wersja demonstracyjna". Thomas Regnier, jeden z rzeczników KE, tłumaczył, że kod aplikacji będzie stale aktualizowany i ulepszany. W oświadczeniu dla Politico KE przekazała, że wykryta przez internautę podatność została naprawiona.
Czy każdy będzie musiał korzystać z unijnej aplikacji?
Unijna aplikacja to nie jedyna przewidziana opcja do weryfikacji wieku użytkowników. Zgodnie z wytycznymi KE można to wprowadzić przez inne aplikacje podmiotów publicznych lub prywatnych, "lub zintegrowanych z przyszłymi europejskimi portfelami tożsamości cyfrowej". Warunkiem jest spełnienie unijnych wymogów. Czyli: dostawcy platform internetowych mogą stosować inne metody weryfikacji wieku pod warunkiem, że są one zgodne z wytycznymi i normami KE.
Od kiedy aplikacje do weryfikacji wieku będą dostępne? "Harmonogram zależy od gotowości państw członkowskich do wdrożenia aplikacji. Oczekuje się, że rozwiązanie to będzie dostępne w całej UE do końca 2026 roku" - informuje Komisja Europejska.
KE planuje opublikować wykaz wiarygodnych aplikacji do weryfikacji wieku.
Czy unijna aplikacja to portfel cyfrowy?
Nie, unijna aplikacja do weryfikacji wieku to nie to samo co unijny portfel cyfrowy (EU Digital Identity Wallet, eID). Ten służy bowiem do przechowywania i okazywania dokumentów w formie cyfrowej (np. dowód osobisty, prawo jazdy, dyplomy) w całej Unii Europejskiej.
Zaś aplikacja do weryfikacji wieku - nazywana także "miniportfelem" - to osobne narzędzie, które potwierdza jedynie, czy użytkownik ma 18 lat lub więcej. Jednak, jak wynika z zapowiedzi Komisji Europejskiej oraz polskiego rządu, w przyszłości może ona zostać włączona do systemu eID.
Źródło: Konkret24
Źródło zdjęcia głównego: Leszek Szymański/PAP, Shutterstock