PiS zmienia Kodeks wyborczy, by zwiększyć frekwencję? Tak, ale nie wszędzie

Źródło:
Konkret24
PiS złożyło projekt zmian w Kodeksie wyborczym
PiS złożyło projekt zmian w Kodeksie wyborczymTVN24
wideo 2/6
PiS złożyło projekt zmian w Kodeksie wyborczymTVN24

Prawo i Sprawiedliwość utrzymuje, że celem nowelizacji Kodeksu wyborczego jest zwiększenie frekwencji w wyborach. To nie do końca prawda. Wyjaśniamy, których profrekwencyjnych rozwiązań w złożonym projekcie brakuje - i dlaczego.

Projekt zmian w Kodeksie wyborczym oraz w ustawie o partiach politycznych autorstwa posłów Prawa i Sprawiedliwości trafił do Sejmu 22 grudnia 2022 roku. "Chcemy wprowadzić zmiany, które będą profrekwencyjne z jednej strony, a z drugiej strony, dotyczące większego docenienia mężów zaufania, likwidacji oddzielnych komisji wyborczych: jednych dla przeprowadzenia, drugich dla ustalenia wyników wyborów" - powiedział Polskiej Agencji Prasowej poseł PiS Marek Ast. "Złożona ustawa dotycząca zmian w Kodeksie wyborczym jest realizacją naszych zapowiedzi. Proponowane zmiany mają jeszcze bardziej zdemokratyzować wybory w Polsce poprzez podjęcie działań profrekwencyjnych i prodemokratycznych"  - tłumaczył PAP z kolei rzecznik PiS Rafał Bochenek.

Opozycja krytykuje pomysły PiS. "To jest próba mobilizowania własnego elektoratu" – wyjaśniała 23 grudnia w TVN24 posłanka Koalicji Obywatelskiej Katarzyna Piekarska. Jej zdaniem "PiS boi się, że elektorat nie dotrze do wyborów". "W mniejszych miejscowościach ludzie też już mają dosyć Prawa i Sprawiedliwości. To nie oznacza, że oni chcą głosować na kogo innego, ale chcą po prostu nie iść do wyborów. Próba dowiezienia tego elektoratu ma temu przeciwdziałać" - tłumaczyła.

Co proponuje PiS? Dowóz do lokali wyborczych, więcej komisji na wsiach

Profrekwencyjne propozycje PiS sprowadzają się do zmiany treści siedmiu artykułów Kodeksu wyborczego, które są w rozdziale 5a: "Przekazywanie informacji o wyborach wyborcom". Ponadto PiS chce zmiany tytułu tego rozdziału na: "Działania na rzecz zwiększenia frekwencji". W myśl proponowanych przepisów owe "działania na rzecz zwiększenia frekwencji" dotyczą tylko wyborców niepełnosprawnych (o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności) i osób, które ukończyły 60. rok życia. Kluczowy jest nowy zapis art. 37e:

Wyborca niepełnosprawny o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności (…) oraz wyborca, który najpóźniej w dniu głosownia kończy 60 lat, mają prawo do bezpłatnego transportu z miejsca zamieszkania, pod którym ujęty jest dany wyborca w spisie wyborców, albo z miejsca, podanego we wniosku o dopisanie do spisu wyborców w danej gminie (…), do lokalu wyborczego właściwego dla obwodu głosowania, w którego spisie wyborców ujęty jest ten wyborca, lub (…) z miejsca pobytu do najbliższego lokalu wyborczego w dniu głosowania.

Kolejne zmiany przewidują, jak ma być zorganizowany transport do lokali wyborczych i kto za niego odpowiada (wójt).

Zwiększeniu frekwencji sprzyjać też mają zmiany dotyczące obwodowych komisji wyborczych. Obecnie komisje te są tworzone tam, gdzie minimalna liczba mieszkańców wynosi 500 osób. "Biorąc pod uwagę strukturę zaludnienia i sytuację demograficzną na wsiach, należy wskazać, że miejscowości zamieszkałych głównie przez osoby starsze i mniej mobilne, w których mieszka mniej niż 500 mieszkańców, są tysiące. Oznacza to rzesze ludzi, dla których dotarcie do lokalu wyborczego, który jest zlokalizowany poza miejscowością, w której mieszkają, jest sporym wyzwaniem" – czytamy w uzasadnieniu projektu. Dlatego PiS proponuje nowy zapis art. 12 par. 3 kodeksu:

Stały obwód głosowania obejmuje od 200 do 4000 mieszkańców.

Ta zmiana spowoduje, że przybędzie 6 tys. obwodowych komisji - głównie na wsiach. Obecnie komisji jest 27 tys.  

Rozwiązanie, które "nie uwzględnia realnego zróżnicowania sieci osadniczej w Polsce"

Jak tłumaczył w rozmowie z portalem Tvn24.pl dr hab. Jarosław Flis, profesor w Instytucie Dziennikarstwa, Mediów i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego, takie rozwiązanie "jest dość dziwne i nie uwzględnia realnego zróżnicowania sieci osadniczej w Polsce". "Na przykład w Małopolsce średnia wieś ma 900 mieszkańców, a na Podlasiu - 130, więc tam te zmiany nie będą mieć znaczenia, bo i tak nie zostanie wprowadzony obowiązek utworzenia komisji w tak małych wsiach" - analizował profesor. "Podobnie jest w centralnej Polsce. W wielu miejscach będzie też tak, że naruszy się dotychczasowe wzory zachowań i na przykład komisje wyborcze zostaną oddalone od kościołów, bo kościołów jest dużo mniej niż komisji" - tłumaczył.

Jeśli więc zaproponowane przez PiS zmiany nie rozwiązują kwestii zwiększenia frekwencji wyborczej w kraju, to jaki może być ich powód? Jedną z przesłanek są badania, które w 2017 roku Centrum Badania Opinii Społecznej przeprowadziło nad elektoratami Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości. W ich omówieniu czytamy, że 48 proc. wyborców PiS to osoby powyżej 55. roku życia, a 50 proc. wyborców PiS mieszka na wsi. CBOS pisze: "Elektorat PiS to osoby religijne, słabiej wykształcone, z czasem w coraz większym stopniu starsze, mieszkające na wsi, nieco częściej odczuwające upośledzenie ekonomiczne, ale nie bierne politycznie – zainteresowane życiem politycznym w takim samym stopniu, jak lepiej wykształceni zwolennicy PO". To by wskazywało, że zaproponowane zmiany Kodeksu wyborczego mogłyby ułatwić dotarcie do lokali wyborczych głównie wyborcom PiS.

Tylko że - na co zwraca uwagę dr hab. Olgierd Annusewicz z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego - autorzy zmian założyli, że ludzie w mniejszych miejscowościach mają dalej do punktów wyborczych i ta odległość jest dla nich przeszkodą, by brać udział w głosowaniach. - Mam jednak wrażenie, że nie do końca tak jest. Wyborca PiS, który jest zdecydowany, zmobilizowany i popiera rząd, i tak pójdzie do wyborów, choćby miał iść przez pięć dni przez pustynię. Tak samo zresztą jak zdeterminowany wyborca PO - stwierdza dr Annusewicz w rozmowie dla Konkret24.

Frekwencja raz niższa, raz wyższa

W uzasadnieniu zmian w Kodeksie wyborczym PiS podkreśla konieczność zwiększania frekwencji, która "wciąż pozostaje jednym z największych wyzwań polskiej demokracji". Z analizy danych o frekwencji nie wynika jednak, by w ostatnich latach nastąpił jakiś drastyczny spadek.

Sprawdziliśmy frekwencję w najważniejszych wyborach: parlamentarnych i prezydenckich. W przypadku tych pierwszych od wyborów do Sejmu i Senatu w 1993 roku następował spadek uczestnictwa – z 52,08 proc. do 40,57 proc. w 2005 roku - ale w wyborach parlamentarnych w 2007 roku frekwencja wzrosła do 53,88 proc. Potem znowu spadła, lecz w wyborach w 2019 roku wzrosła do najwyższego poziomu w III RP - 61,74 proc. Średnia frekwencja w wyborach parlamentarnych w latach 1991 -2019 wyniosła 49,5 proc.

Naukowcy z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu w opracowaniu "Alternatywne metody głosowania w opiniach Polaków, postawy i poglądy względem wybranych form partycypacji w wyborach" piszą: "Z najwyższą frekwencją mamy w Polsce do czynienia zwykle, gdy konflikt polityczny jest mocno zaostrzony, jak to było przed wyborami przedterminowymi w 2007 r. (po rozpadzie kolacji PiS-Samoobrona-Liga Polskich Rodzin), czy przed wyborami w 2019 r. – po pierwszej kadencji z PiS na czele". Patrząc na obecny poziom emocji politycznych, można zakładać, że frekwencja w wyborach w 2023 roku może być na podobnym poziomie jak w 2019, jeśli nie wyższym.

Frekwencja w wyborach parlamentarnych w Polsce Państwowa Komisja Wyborcza

Wybory prezydenckie cieszą się większą popularnością – średnia frekwencja z lat 1990-2020 wynosi 58,16 proc. W tych wyborach zwłaszcza w drugich, rozstrzygających turach udział Polaków był znacznie wyższy niż w wyborach parlamentarnych – powyżej 50 proc. W drugiej turze wyborów prezydenckich w 1995 roku - wtedy z Lechem Wałęsą wygrał Aleksander Kwaśniewski - frekwencja wyniosła 68,2 proc. W 2010 roku, gdy z Jarosławem Kaczyńskim wygrał Bronisław Komorowski, frekwencja w drugiej turze wyniosła 55,31 proc. Podobnie było pięć lat później - 55,34 proc., gdy prezydenturę zdobył Andrzej Duda. W wyborach w 2020 roku, gdy niewielką różnicą głosów nad Rafałem Trzaskowskim ponownie wygrał Duda – frekwencja wyniosła 68,18 proc.

Frekwencja w wyborach prezydenckich w Polsce Państwowa Komisja Wyborcza

Na tle innych krajów europejskich - co pokazują dane International Institute for Democracy and Electoral Assistance (Międzynarodowy Instytut dla Demokracji i Wsparcia Wyborczego) - Polska się jakoś nie wyróżnia. Pod względem frekwencji w wyborach parlamentarnych zajmujemy 25. miejsce na 43 zestawione kraje. Średnia frekwencja w tej grupie państw w ostatnich przeprowadzonych w nich wyborach parlamentarnych wyniosła 63,72 proc.

Jakie rozwiązania PiS pomija

Co ciekawe, podkreślając potrzebę działań dla zwiększenia frekwencji wyborczej, PiS w swoim projekcie pominął te rozwiązania, które temu celowi służyłyby lepiej niż dowóz do lokali wyborczych i zwiększenie ich liczby. Oto kilka przykładów:

Głosowanie dwudniowe Przewidywał to Kodeks wyborczy uchwalony przez Sejm w 2011 roku. Według badań Pracowni Badań Społecznych z 2003 roku "przedłużenie czasu głosowania do dwóch dni spowoduje realny wzrost frekwencji w wyborach rzędu 8 -10 proc.". Jednak przeciwko temu był właśnie PiS - i zaskarżył ten przepis kodeksu do Trybunału Konstytucyjnego. Ten w wyroku z 20 lipca 2011 roku oparł się na art. 98 Konstytucji RP, który stwierdza: "Wybory do Sejmu i Senatu zarządza Prezydent Rzeczypospolitej nie później niż na 90 dni przed upływem 4 lat od rozpoczęcia kadencji Sejmu i Senatu, wyznaczając wybory na dzień wolny od pracy (…)". TK przyznał więc rację posłom PiS.

Głosowanie korespondencyjne Mimo zmieniających się przepisów w różnych latach rosła liczba Polaków głosujących korespondencyjnie. W wyborach parlamentarnych w 2011 roku w ten sposób mogli głosować wyborcy niepełnosprawni i przebywający za granicą – wówczas takich głosów oddano 17 161. W 2015 roku głosować korespondencyjnie mogli wszyscy chętni – w drugiej turze wyborów prezydenckich takich głosów było 40 720, w wyborach parlamentarnych – 37 806. Jednak w 2018 roku PiS przeprowadził nowelizację Kodeksu wyborczego, ograniczając głosowanie korespondencyjne tylko do osób niepełnosprawnych – w w 2019 roku takich głosów było 1924.

W obawie przed frekwencyjną klęską w wyborach prezydenckich w 2020 roku (w czasie pandemii) PiS przeforsował ustawę o szczególnych zasadach organizacji wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 roku z możliwością głosowania korespondencyjnego. Dzięki niej korespondencyjnie mogli głosować wszyscy chętni, także ci za granicą. W drugiej turze wyborów głosów oddanych korespondencyjnie było ponad 593 tys.

Liczba głosów w wyborach oddanych korespondencyjnie Państwowa Komisja Wyborcza

Było to jednak rozwiązanie jednorazowe – wciąż obowiązują przepisy wprowadzone do Kodeksu wyborczego w 2020 roku, że korespondencyjnie mogą głosować tylko osoby niepełnosprawne, przebywające na kwarantannie i te, które ukończyły 60 lat.

Głosowanie przez pełnomocnika Inną formą głosowania, która również zyskuje zwolenników, jest oddanie głosu przez pełnomocnika. W wyborach parlamentarnych w 2011 roku skorzystało z tego 12 427 wyborców, w 2019 roku – 21 666; w drugiej turze wyborów prezydenckich w 2010 roku – 11 612, w drugiej turze w 2020 roku – 21 210.

Liczba głosów w wyborach oddanych przez pełnomocnika Państwowa Komisja Wyborcza

Głosowanie elektroniczne Frekwencję - zwłaszcza wśród młodych wyborców - mogłoby zwiększyć głosowanie przez internet. Tę formę w Europie wprowadziła Estonia pierwszy raz w wyborach lokalnych w 2005 roku. Wtedy przez internet zagłosowało niespełna 2 proc. głosujących wyborców, ale w 2019 roku w wyborach parlamentarnych – już 43,8 proc. Frekwencja w wyborach parlamentarnych wzrosła z 61,9 proc. w 2007 roku do 63,7 proc. w 2019 roku. PiS za czasów swoich rządów przeprowadził pięć nowelizacji Kodeksu wyborczego, lecz nie zdecydował się nawet na podjęcie dyskusji o wprowadzeniu takiego rozwiązania do prawa wyborczego.

Elektorat PiS najmniej otwarty na alternatywne formy głosowania

Odpowiedź na pytanie, dlaczego - mimo deklarowanej chęci zwiększenia frekwencji - PiS nie wprowadza alternatywnych form głosowania, jest prosta. Bo nie chce tego jego elektorat. Z badań przeprowadzonych przez naukowców UMK wynika, że przeciwko możliwości głosowania korespondencyjnego jest aż 32,9 proc. wyborców, którzy w 2015 roku głosowali na PiS; głosowania przez pełnomocnika nie chce 30,6 proc. wyborców PiS, głosowania przez internet – 14,4 proc. wyborców PiS. Autorzy badań stwierdzają: "Wyniki wskazują, że to wyborcy PiS są najmniej otwarci na to, by wszystkie osoby mogły korzystać z takich sposobów głosowania, jak maszyny do głosowania oraz przez internet, jednocześnie najczęściej udzielały odpowiedzi 'trudno powiedzieć' oraz 'nie powinno być takiej możliwości'".

Zdaniem prof. Flisa nic nie wskazuje na to, by po wprowadzeniu zaproponowanych zmian w Kodeksie wyborczym frekwencja wyborcza miała rzeczywiście wzrosnąć. Ekspert podkreśla, że frekwencja na wsi (a zmiany są dokonywane pod kątem elektoratu wiejskiego) jest bardzo zmienna i "decyduje o niej przede wszystkim kwestia docenienia". - Być może, jeśli to (zmiana kodeksu - red.) zostanie uznane jako docenienie, to ta frekwencja wzrośnie, ale pytanie, czy nie dałoby się tego uzyskać jakimiś innymi metodami niż wywołując zamieszanie i zmianę ludzkich nawyków - stwierdza prof. Flis w wypowiedzi dla Tvn24.pl.

Profesor Flis przypomina, że skok frekwencji w 2019 roku doprowadził do spektakularnego sukcesu PiS-u, więc partia chciałaby to teraz powtórzyć. Ale ze względu na to, że rząd jest dużo gorzej oceniany niż trzy lata temu, PiS ma jednak wątpliwości, czy takie działania spowodują wzrost frekwencji. - Wydaje mi się, że w większości przypadków efekt będzie odwrotny albo zerowy - uważa prof. Flis.

Opozycja obawia się o równość w nadchodzących wyborach
Opozycja obawia się o równość w nadchodzących wyborachFakty TVN

Ponadto eksperci wskazują, że na frekwencję wyborczą wpływa wiele czynników, nie tylko zmiany w prawie wyborczym. "Znaczącą przyczyną braku uczestnictwa w wyborach powszechnych może być również zniechęcenie przejawiające się brakiem wiary w to, że wynik wyborów (jakikolwiek on będzie) może poprawić byt społeczeństwa oraz rzeczywistość społeczno-polityczną" - piszą autorzy cytowanego wyżej opracowania "Alternatywne metody głosowania...". Zdaniem badaczy z toruńskiego uniwersytetu "wielu wyborców – szczególnie w młodych demokracjach – nie wierzy w siłę pojedynczego głosu, czego wynikiem jest brak zaangażowania najmłodszych wyborców w przestrzeni politycznej" - piszą. "Dodatkowo, przyczyną nieuczestnictwa w wyborach może być także negatywny pogląd na temat klasy politycznej, kultury politycznej, braku akceptacji dla działalności polityków, którzy często w opiniach wyborców troszczą się bardziej o swoje interesy, a nie o poprawę dobrobytu społeczeństwa" - konkludują naukowcy z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.

Autorka/Autor:Piotr Jaźwiński, współpraca Paulina Borowska

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości

Sprawa Ryszarda Cyby, skazanego za zabicie działacza PiS, to przykład, jak można robić politykę, budując wśród wyborców poczucie zagrożenia. Niekoniecznie w zgodzie z prawdą i faktami. A także jak brak reakcji na fakty rodzi fałsz, który trudno powstrzymać - nawet jeśli wszystko zrobiono zgodnie z procedurami.

"Więzienie opuścił morderca". Kalendarium szerzenia paniki

"Więzienie opuścił morderca". Kalendarium szerzenia paniki

Źródło:
Konkret24

Na kolejnych spotkaniach z wyborcami i w kolejnych wypowiedziach publicznych kandydat PiS na prezydenta Karol Nawrocki powtarza te same twierdzenia - nie zawsze zgodne z prawdą. Niektóre powtarza szczególnie chętnie i często.

Dziesięć nieprawd Karola Nawrockiego

Dziesięć nieprawd Karola Nawrockiego

Anna Bryłka z Konfederacji twierdzi, że "cały czas zwiększa się liczba wydawanych zezwoleń na pracę" cudzoziemcom. Według polityków koalicji rządzącej jest odwrotnie. Kto ma rację? Sprawdziliśmy statystyki.

Zezwoleń na pracę dla cudzoziemców więcej czy mniej? Mamy dane

Zezwoleń na pracę dla cudzoziemców więcej czy mniej? Mamy dane

Źródło:
Konkret24

"Unijna złodziejka!", "zamordyzm", "źle się to kojarzy" - tak internauci komentują nową inicjatywę unijną. Twierdzą, że Komisja Europejska będzie mogła przejmować prywatne oszczędności obywateli i przeznaczać je jako inwestycje w swoje projekty. Przekaz powtarzają politycy prawicy. Jest fałszywy.

UE szykuje "zamach na oszczędności"? Chodzi o pewną strategię

UE szykuje "zamach na oszczędności"? Chodzi o pewną strategię

Źródło:
Konkret24

Sławomir Mentzen opowiada na spotkaniach z wyborcami, że stopień przestępczości w Niemczech gwałtownie wzrósł po napływie imigrantów - i jako "dowód" zestawia dane dotyczące Algierczyków i Japończyków. Choć istnieją takie liczby, to jednak takie ich przedstawienie jest manipulacją i wprowadzaniem opinii publicznej w błąd.

Mentzen woli Japończyków od Algierczyków. I manipuluje

Mentzen woli Japończyków od Algierczyków. I manipuluje

Źródło:
Konkret24

"Wzruszające", "serce ściska", "szacunek dla pieska" - komentują internauci zdjęcia mające pokazywać uroczystość pożegnania policyjnego psa w jednej z jednostek. To obrazy wprawdzie poruszające, ale nieprawdziwe.

"Niewdzięczna służba, dzięki piesku". Pogrzeb, którego nie było

"Niewdzięczna służba, dzięki piesku". Pogrzeb, którego nie było

Źródło:
Konkret24

- Singapur wydaje znacznie mniej niż Polska, a mimo to ma znacznie lepszy system ochrony zdrowia - przekonuje Sławomir Mentzen, kandydat Konfederacji na prezydenta RP. Wyjaśniamy, czego nie mówi o singapurskim systemie, a co powinniśmy o nim wiedzieć, by się z nim porównywać.

Mentzen porównuje Singapur do Polski. O czym nie mówi?

Mentzen porównuje Singapur do Polski. O czym nie mówi?

Źródło:
Konkret24

Europoseł PiS Piotr Mueller alarmuje, że Unia Europejska planuje zabronić wymiany różnych części auta, jeśli dojdzie do ich usterki. Twierdzi, że nowe samochody będą musiały iść na złom. Uspokajamy: to nieprawda.

Piotr Mueller: nowe auto trzeba będzie oddać na złom. Nieprawda

Piotr Mueller: nowe auto trzeba będzie oddać na złom. Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Antyimigrancki hejt wzbudza rozpowszechniane w mediach społecznościowych - między innymi przez polityków PiS - nagranie z Wrocławia. Widać na nim gromadzących się na ulicy cudzoziemców, a ironiczny opis głosi, że to "przyjazd inżynierów". Politycy opozycji informują wręcz, że to "inżynierowie z Afryki sprowadzani przez PO i Tuska". To fałsz.

"Inżynierowie z Afryki" przyjechali do Wrocławia? Skąd to nagranie

"Inżynierowie z Afryki" przyjechali do Wrocławia? Skąd to nagranie

Źródło:
Konkret24

Ponad 50 zgłoszonych komitetów wyborczych, ponad 40 zarejestrowanych. O co chodzi? Raczej nie o wygraną w wyborach. To skutek paradoksu polskiego prawa. Tłumaczymy, jakie są korzyści z rejestracji komitetu wyborczego, który jednak zarejestrowanego kandydata nie ma.

44 komitety wyborcze zarejestrowane. Wśród nich "semiwirtualne"

44 komitety wyborcze zarejestrowane. Wśród nich "semiwirtualne"

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA "nie wie", na jakiej podstawie Dania rości sobie prawa do Grenlandii. Nie sądzi, "żeby to było prawdą". Jednak tak właśnie jest, w dodatku wiele lat temu zwierzchnictwo Danii nad wyspą uznały także Stany Zjednoczone.

Dlaczego Grenlandia jest duńska? Trump "nie wie, czy to prawda"

Dlaczego Grenlandia jest duńska? Trump "nie wie, czy to prawda"

Źródło:
Konkret24

Zwolennicy kawy z mlekiem i cukrem oburzają się na rzekomy zakaz, który ma wprowadzić Unia Europejska. "Co będzie następne? Zakaz soli?", "idiotyzmy" - komentują. Podstawą tych fałszywych doniesień jest artykuł jednego z polskich serwisów, który opatrznie zrozumiano. Wyjaśniamy, co naprawdę ograniczy UE.

UE "zakazuje mleka i cukru w kawie"? Czegoś innego

UE "zakazuje mleka i cukru w kawie"? Czegoś innego

Źródło:
Konkret24

Ilu policjantów brakuje w całym kraju? Kilka tysięcy? Kilkanaście? Opozycja włączyła temat braków kadrowych w policji do kampanii prezydenckiej, ale problem ten istnieje od lat. Zwiększanie liczby etatów w czasach Zjednoczonej Prawicy nie pomogło.

Ilu policjantów brakuje w kraju? Cztery garnizony dominują

Ilu policjantów brakuje w kraju? Cztery garnizony dominują

Źródło:
Konkret24

W Warszawie zacznie rzekomo obowiązywać "ustawa o aresztowaniu dzwonów kościelnych" czy "likwidacja kościelnych dzwonnic" - alarmują politycy opozycji i internauci. Wszystko z powodu pewnego projektu grupy radnych, który wykorzystano do tej manipulacji.

Trzaskowski "chce uciszyć kościelne dzwony"? Skąd ten przekaz

Trzaskowski "chce uciszyć kościelne dzwony"? Skąd ten przekaz

Źródło:
Konkret24

Co oznacza mała czarna gwiazdka przy niektórych cenach? Tak duński właściciel sieci Netto postanowił pomóc klientom bojkotować amerykańskie produkty. Według polskich internautów to rozwiązanie ma się też pojawić w sklepach sieci w naszym kraju. Wyjaśniamy.

Bojkot amerykańskich produktów także w Polsce? Jeszcze nie

Bojkot amerykańskich produktów także w Polsce? Jeszcze nie

Źródło:
Konkret24

Polscy internauci alarmują, że Unia Europejska chce zabronić korzystania z plastikowych dowodów osobistych. Podstawą jest artykuł jednego z serwisów, który nie do końca podał prawdę.

"Pożegnaj się z dowodem osobistym"? Co planuje UE

"Pożegnaj się z dowodem osobistym"? Co planuje UE

Źródło:
Konkret24

"Tak było. Ale teraz nikt nie pamięta"; "przy obecnej demografii to nie wróci" - komentują internauci rozsyłane w sieci zdjęcia, które mają przedstawiać kolejki do urzędów pracy za pierwszych rządów Donalda Tuska. Sprawdziliśmy, kiedy powstały te zdjęcia.

Kolejki do urzędów pracy "za Tuska"? Również w czasach PiS

Kolejki do urzędów pracy "za Tuska"? Również w czasach PiS

Źródło:
Konkret24

Prorosyjskie konta w Polsce i na świecie rozsyłają rzekomy materiał francuskiego dziennika o sondażu dotyczącym popularności polityków. Według niego 71 procent Francuzów uważa, że byłoby im lepiej pod rządami Władimira Putina. Nic tu jednak nie jest prawdziwe.

71 procent Francuzów woli Putina od Macrona? Mamy wyjaśnienie "Le Figaro"

71 procent Francuzów woli Putina od Macrona? Mamy wyjaśnienie "Le Figaro"

Źródło:
Konkret24

Kandydat PiS na prezydenta Karol Nawrocki - a za nim politycy tej partii - od kilku dni rozgłaszają, że "rząd po cichu przepchnął przepisy", które pozwolą stawiać wiatraki 500 metrów od domostw. Po pierwsze, przyjmowanie i konsultowanie projektu odbywało się otwarcie i zgodnie z procedurami. Po drugie, ustawa nie została jeszcze przegłosowana.

PiS: "rząd po cichu przepchnął przepisy". A naprawdę?

PiS: "rząd po cichu przepchnął przepisy". A naprawdę?

Źródło:
Konkret24

Na spotkaniach z wyborcami Szymon Hołownia mówi między innymi o problemach demograficznych Polski. W Częstochowie przedstawił nawet, jak wygląda tam trend spadkowy urodzeń. Czy ma rację?

Ile dzieci rodzi się w Częstochowie? Hołownia wylicza, my sprawdzamy

Ile dzieci rodzi się w Częstochowie? Hołownia wylicza, my sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń w mediach społecznościowych generuje nagranie mające udowadniać, że Ukraińcy wykorzystują wojnę do propagandy. Tymczasem ten film jest przykładem prorosyjskiej dezinformacji. Przekaz o "wojennych aktorach" nie jest nowy, sposób stworzenia fałszywki również.

"Aktorka z frontu"? Nie, ale "ciemny lud kupuje"

"Aktorka z frontu"? Nie, ale "ciemny lud kupuje"

Źródło:
Konkret24

Twórcom tych stron chodzi nie tylko o przemycanie rosyjskich punktów widzenia do polskiego internetu. Dzięki takim witrynom można też cytować rosyjskie media państwowe, w Polsce zakazane. A w kanałach rosyjskich pokazywać, że "polskie media" podzielają rosyjską wizję świata. Oto 10 portali, przed którymi przestrzegamy. Szerzą prokremlowską dezinformację.

Sieć prorosyjskich portali oplata Polskę. Oto 10 przykładów

Sieć prorosyjskich portali oplata Polskę. Oto 10 przykładów

Źródło:
Konkret24

Posłowie Konfederacji - między innymi Sławomir Mentzen i Bartłomiej Pejo - przekonują, że średni wiek polskich rezerwistów wynosi 50 lat. Sprawdziliśmy, skąd biorą taką informację i co na to resort obrony.

Konfederacja o "średnim wieku rezerwistów": 50 lat. Źródło jest niewiarygodne

Konfederacja o "średnim wieku rezerwistów": 50 lat. Źródło jest niewiarygodne

Źródło:
Konkret24

Dyskusja o szczepieniach na błonicę - po wykryciu pierwszego od lat przypadku tej choroby - stała się dla środowisk antyszczepionkowych pretekstem do szerzenia kolejnej teorii. Ich zdaniem nagłaśnianie tematu błonicy to sposób na wypromowanie pakietu krztuścowego. Eksperci ostrzegają przed tą dezinformacją.

Błonica a pakiet krztuścowy. Jest różnica? Jest

Błonica a pakiet krztuścowy. Jest różnica? Jest

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump ma być winny temu, że w Chinach nie będzie można więcej zjeść amerykańskiej wołowiny. Władze w Pekinie w odpowiedzi na nałożone cła rzekomo anulowały import tego mięsa ze Stanów Zjednoczonych. Rzeczywiście w tej kwestii zaszły zmiany, ale zawieszenie dostaw do Chin dotyczy wołowiny z innych krajów.

Chiny "anulowały" import wołowiny z USA? Nie stamtąd

Chiny "anulowały" import wołowiny z USA? Nie stamtąd

Źródło:
Konkret24, Snopes