Komentarze do ogłoszonego przez prezydenta Andrzeja Dudę programu Moja Woda zdominowały oczka wodne w przydomowych ogrodach. Lecz z programu mają być dofinansowane wszystkie instalacje zatrzymujące deszczówkę czy wody roztopowe. To jednak problemu z wodą nie rozwiąże - a zapowiadany Program Rozwoju Retencji jest wciąż w fazie prac koncepcyjnych, zaś projektu tzw. specustawy suszowej oficjalnie nie przedstawiono.

Podczas wizyty w Sulejówku 2 czerwca prezydent Andrzej Duda, w obecności ministra klimatu Michała Kurtyki, nad zbiornikiem w parku Glinianki promował ministerialny program Moja Woda, który ma rozwijać przydomową retencję. Andrzej Duda przekonywał, że każdy może się przyczynić do oszczędzania wody "poprzez budowę maleńkich zbiorniczków, oczek wodnych i zbiorników podziemnych, w których właśnie wody opadowe będą zbierane, a później wykorzystywane do podlewania naszego ogródka, byśmy nie brali w tym celu wody z sieci".

"Chciałbym, by przy każdym domu było takie oczko – nie tylko przy domach jednorodzinnych, lecz także wielorodzinnych. By powstawało jak najwięcej małych zbiorników wodnych" - mówił.

Prezydent Andrzej Duda zachęca do budowania oczek wodnych

Pomysł nie jest nowy. O przydomowej retencji mówił po suszy w 2018 roku minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. 27 sierpnia 2019 roku zapowiedział uruchomienie za miesiąc (we wrześniu)  100 mln euro z unijnego Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na dofinansowanie instalacji nawodnieniowych w gospodarstwach oraz rozpoczęcie w 2020 roku Programu Rozwoju Retencji o wartości 14 mld zł.

Wciąż trwa przyjmowanie wniosków o dofinansowanie instalacji nawodnieniowych, a program rozwoju retencji jest w trakcie opracowania.

"Otwórzcie oczy"

Słowa prezydenta zachęcającego do budowania m.in. oczek wodnych spotkały się z szerokim odzewem, wzbudzając wiele komentarzy w mediach społecznościowych. Sporo z nich było w kpiącym tonie. "Przed obecnym pałacem Dudy to za PRL-u były nawet dwa oczka wodne. Zdjęcie z 1958 roku" – napisał Andrzej Kozicki, zamieszczając na Twitterze zdjęcie Pałacu Radziwiłłów (obecnie Pałacu Prezydenckiego).

"Oczka wodne i rów przez plażę zapewne zdominowały dyskusję, a zachwytom nie było końca. Cały wszechświat nam zazdrości" – napisał internauta o nicku Roman_Patrzy. A inny, o nicku somsiad rzemieślnik, skomentował: "socjale+ na oczka wodne, to tak kuriozalna sprawa, że aż szkoda gadać. niby śmieszy, ale jednak nie końca, bo oni w to brną. ten kraj to mem" (pisownia oryginalna). Pozostałe reakcje były w podobnym tonie: "Oczka wodne kołem zamachowym gospodarki. Świat będzie w szoku"; "Od oczek wodnych jest minister od wody"; Zwierzchnik Sił Zbrojnych proponuje nam oczko wodne"; "Prezydent Andrzej Duda puścił dzisiaj do wyborców oczko wodne za 5 tysięcy".

W obronie prezydenta stanął dziennikarz "Tygodnika Powszechnego" Michał Okoński. "Szydera z oczek wodnych, widzę, idzie na całego, a przecież tu chwalić wypada, bo nie o jakieś przydomowe ozdóbki chodzi, tylko o przeciwdziałanie suszy, zbieranie deszczówki, ekologię. Otwórzcie oczy i doczytajcie, bo prezydent mówił też np. - słusznie - o niestrzyżeniu trawnika" - napisał na Twitterze.

W kolejnym wpisie Okoński dodał: "Z uwagą przeczytałem reakcje na poranny tweet. Chciałbym tylko zwrócić uwagę, że oczko wodne to trzeciorzędny szczegół w programie, który ma pomóc zwalczać skutki suszy. Czy zwracając uwagę tylko na niego nie padli Państwo przypadkiem ofiarą manipulacji? PS. Gromadzę deszczówkę.".

Mała retencja, czyli nie tylko oczka wodne

Prezydencki przekaz, a szczególnie komentarze do niego rzeczywiście znacznie odbiegły od zasadniczego celu programu Moja Woda ogłoszonego 2 czerwca. Jak czytamy w jego opisie na stronie Ministerstwa Klimatu, pozwoli on na sfinansowanie 20 tys. instalacji przydomowej retencji – przewiduje maksymalnie 5 tys. zł dofinansowania dla gospodarstwa domowego. W sumie przewidziano na to 100 mln zł. Program realizowany będzie w latach 2020-2024, przy czym podpisywanie umów o dotacje zaplanowano do 30 czerwca 2024 roku, a wydatkowanie środków do końca 2024 roku.

"Otrzymane pieniądze będzie można przeznaczyć na przewody odprowadzające wody opadowe (zebrane z rynien, wpustów do zbiornika nadziemnego, podziemnego, oczka wodnego, instalacji rozsączającej), zbiornik retencyjny podziemny lub nadziemny, oczko wodne, instalację rozsączającą oraz elementy do nawadniania lub innego wykorzystania zatrzymanej wody". A więc - nie tylko na oczka wodne.

W krótkim filmie wideo dołączonym do opisu programu pokazano przykład domowej instalacji zbierającej deszczówkę – nie w formie oczka wodnego, lecz z podziemnym zbiornikiem na wodę i układem instalacji zbierającym deszczówkę.

Zasady programu Moja Woda

Podobne programy związane ze zbieraniem deszczówki, nazywane często "beczka+", działają już od roku w kilku większych miastach. We Wrocławiu w ramach akcji "Złap deszcz" można dostać 5 tys. zł dofinansowania, tyle samo w Krakowie. W Warszawie natomiast dofinansowanie wynosi 4 tys. zł dla mieszkańca, 10 tys. zł np. dla spółdzielni. Od października ub.r. wpłynęło 400 wniosków o dofinansowanie, stołeczny ratusz zdecydował o ogłoszeniu dodatkowego naboru.

Malutki krok w dobrym kierunku

Krzysztof Cibor z Greenpeace Polska widzi sens programu Moja Woda. - Susza w Polsce wynika przede wszystkim z tego, że nie zatrzymujemy odpowiedniej ilości wody tam, gdzie ona spadła. Robimy wszystko, by jak najszybciej spływała do morza: betonujemy miasta, udrażniamy rowy odwadniające, wycinamy lasy w górach, regulujemy rzeki - podkreśla ekolog.

Polska jest jednym z najuboższych w wodę krajów europejskich i zajmuje 26. miejsce w Europie pod względem wielkości zasobów wodnych. W przeliczeniu na jednego mieszkańca zasoby wodne Polski wynoszą 1660 m sześciennych na rok - podczas gdy średnia europejska szacowana jest na poziomie 4560 m sześciennych na rok na mieszkańca.

Zasoby wody na jednego mieszkańca Polski w latach 1945 - 2015
Zasoby wody na jednego mieszkańca Polski w latach 1945 - 2015 Foto: IMWG

Rządowe opracowania dotyczące problemów z retencją wody podają, że "całkowita ilość zmagazynowanej wody w istniejących zbiornikach retencyjnych w Polsce wynosi ok. 4 mld m3, co stanowi tylko nieco ponad 6,5 proc. objętości średniorocznego odpływu rzecznego". Polska ma 69 zbiorników retencyjnych, a np. Hiszpania - 1,9 tys., w których magazynuje 45 proc. wody opadowej.

Jak stwierdza Krzysztof Cibor w wypowiedzi dla Konkret24, robimy zbyt mało, by woda zatrzymywała się jak najdłużej w środowisku: nie dbamy odpowiednio o bagna i torfowiska, nie zajmujemy się renaturyzacją rzek, nie zbieramy wody. - Bezsensownym działaniem, z punktu widzenia gospodarki wodnej jest to, że wodę deszczową jak najszybciej rurami pchamy do rzeki, a ogródki podlewamy pitną wodą z wodociągów. W związku z tym program Moja Woda jest malutkim krokiem w dobrym kierunku: w kierunku lepszego zatrzymywania wody i wykorzystywania jej powtórnie - podkreśla ekolog z Greenpeace.

Rolnicy sadzą drzewa przy polach. W ten sposób walczą z suszą

Haczyk: prawo pierwokupu działki z oczkiem wodnym

Z budową przysłowiowych oczek wodnych wiąże się prawny haczyk, na który zwraca uwagę mecenas Eliza Rutynowska z Forum Obywatelskiego Rozwoju. W przyjętym w 2017 Prawie wodnym, w art. 217 ust. 13 jest zapisane prawo pierwokupu przez Skarb Państwa "w przypadku sprzedaży nieruchomości obejmującej grunt pod śródlądowymi wodami stojącymi".

- Zgodnie z definicją stojących wód śródlądowych zawartej w artykule 23 ustęp 2 Prawa wodnego przepisy o śródlądowych wodach stojących stosuje się odpowiednio do wód znajdujących się w zagłębieniach terenu powstałych w wyniku działalności człowieka, niebędących stawami, tak więc oczka wodne jak najbardziej podlegają regulacjom zawartym w tym artykule 217 ustęp 13 Prawa wodnego - a więc prawa pierwokupu ziemi przez starostę w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw gospodarki wodnej. I chociażby oczko wodne było małe, prawo pierwokupu dotyczy całej działki – podkreśla mecenas Rutynowska.

A gdzie wieki program retencji i spec ustawa?

Program Moja Woda nie jest jedynym, w którym obecny rząd zachęca do retencji przydomowej. Agencja Modernizacji i Restrukturyzacji Rolnictwa przyjmuje wnioski na dofinansowanie małej retencji i nawadniania w gospodarstwach rolnych. Program "Modernizacja gospodarstw rolnych" w ramach poddziałania "Wsparcie inwestycji w gospodarstwach rolnych obszar nawadniania w gospodarstwie" został uruchomiony rozporządzeniem ministra z 13 sierpnia 2019 roku. Rolnik może otrzymać maksymalnie 100 tys. zł dofinansowania inwestycji w małą retencję i urządzenia do nawadniania gospodarstwa.

29 kwietnia minister Ardanowski w wywiadzie dla TVP informował, że wnioski o dofinansowanie złożyło tylko ok. 1 tys. rolników, więc termin składania podań przedłużono o trzy miesiące (poprosiliśmy ARiMR o aktualne dane, czekamy na odpowiedź).

W reakcji na wystąpienie prezydenta w Sulejówku Karolina Hytrek-Prosiecka napisała na Twitterze: "Retencja wody jest szalenie istotna. Zanim jednak Prezydent ogłosi kolejne absurdalne dopłaty do oczek wodnych, chciałabym wiedzieć, co się stało z Programem Rozwoju Retencji, na który miało pójść ponad 10 mld zł oraz ustawą antysuszową z kwietnia, na którą miało pójść 0,5 mld.".

Latem 2019 roku, w trakcie zmagań z suszą, przedstawiciele rządu zapowiadali bowiem specjalną ustawę do walki z jej efektami oraz Program Rozwoju Retencji.

10 września ub.r. rząd uchwalił założenia do Programu Przeciwdziałania Niedoborowi Wody na lata 2021-2017 z perspektywą do 2030 roku- nazywany inaczej Programem Rozwoju Retencji. Na samo opracowanie tego programu Ministerstwo Gospodarki Morskiej dostało ponad 4,3 mln zł dofinansowania z funduszy europejskich. Trwają prace koncepcyjne – rząd ma przyjąć ostateczną wersję programu do końca pierwszego kwartału 2021 roku, na jego sfinansowanie ma przeznaczyć ok. 12 mld zł.

Polsce grozi latem susza. Niebezpiecznie niski stan wody w polskich rzekach

Również w fazie projektu jest Program Przeciwdziałania Skutkom Suszy, nad którym pracuje państwowa spółka Wody Polskie zajmująca się całością gospodarki wodnej w kraju. Do 24 czerwca trwają konsultacje projektu, w trakcie których zgłoszono ponad 300 wniosków w sprawie budowy zbiorników retencyjnych. Program ma być realizowany w latach 2021-2027.

Nieznane za to są losy tzw. specustawy suszowej, którą w publicznych wypowiedziach zapowiadał minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk. 20 kwietnia Polska Agencja Prasowa cytowała jego wypowiedź, że rząd chce "umożliwić szybką realizację dla inwestycji niezbędnych do zabezpieczenia naszego kraju przed coroczną suszą". Zapowiadał, że na walkę z suszą zostanie przeznaczonych dodatkowych ponad 150 mln zł na sfinansowanie inwestycji w czasie trzech lat.

Nie znaleźliśmy projektu zapowiadanej specustawy na stronach Rządowego Centrum Legislacji ani w wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów. Poprosiliśmy Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej o udostępnienie projektu ustawy - czekamy na odpowiedź.

Autor:  Piotr Jaźwiński
Źródło:  Konkret24, PAP; zdjęcie:

Pozostałe

Poręczenia majątkowe zamiast aresztu. Tylko dla bogaczy?

Ani pieniądze od znajomych czy przyjaciół, ani sprzedaż samochodu czy domu, ani pieniądze z kredytu - nie będą mogły być wykorzystane do wpłat na poręczenie majątkowe dla podejrzanych o przestępstwa. Tak zapisano w nowelizacji prawa karnego, która wejdzie w życie 22 czerwca. Prawnicy ostrzegają, że nowe regulacje grożą zwiększeniem liczby tymczasowo aresztowanych a na kaucję będzie stać tylko najbogatszych podejrzanych.

W Polsce spada udział zgonów z powodu COVID-19

W maju zmarło w Polsce 40,7 tysiąca osób. To druga najniższa miesięczna statystyka zgonów w tym roku. Ponad 15 procent zarejestrowanych zgonów stanowiły te z COVID-19. To mniej niż w kwietniu - wtedy wynosiły ponad jedną czwartą. Tylko w dwóch województwach odsetek takich zgonów wobec wszystkich w maju przekroczył 20 proc.

Fundusz Patriotyczny: dwie organizacje Roberta Bąkiewicza z pozytywnymi decyzjami ekspertów. Mają szansę na łącznie milion złotych

Dwa stowarzyszenia Roberta Bąkiewicza: Roty Marszu Niepodległości oraz Marsz Niepodległości mają szansę łącznie na milion złotych dotacji z Funduszu Patriotycznego. Eksperci wydali pozytywną opinię także w sprawach wniosków złożonych przez m.in.: Młodzież Wszechpolską, Fundację Jana Pietrzaka Towarzystwo Patriotyczne, Stowarzyszenie Koliber, Solidarnych 2010 i Redutę Dobrego Imienia. Decyzje jeszcze nie są ostateczne.

"Hejt, bogacenie się i kwestie łóżkowe" na "nowej liście grzechów"? Odgrzany fake news

"To Kościół do piekła pójdzie. Hejtują, bogacą się i na materacu różnie bywa z różnymi" - brzmiał jeden z komentarzy internautów oburzonych "nową listą grzechów", jaką rzekomo ogłosił Kościół. Mają być wśród nich hejt, nadmierne bogacenie się czy eksperymentowanie na ludziach. Wiadomość ta rozeszła się szeroko w internetowych mediach - ale nie po raz pierwszy. Fake news o zaktualizowanej liście grzechów wraca co jakiś czas.

Zgony z COVID-19 na milion mieszkańców: Polska piąta w Unii Europejskiej

Mimo mniejszej śmiertelności pandemii w maju Polska wciąż jest w czołówce krajów Unii Europejskiej pod względem tygodniowej średniej liczby zgonów z COVID-19 na milion mieszkańców. Zajmujemy piątą pozycję - przed nami są tylko Chorwacja, Łotwa, Grecja i Węgry. Na świecie w tym niechlubnym rankingu jesteśmy w trzeciej dziesiątce.

Stępka bez kontraktu, 10 milionów nierozliczonej zaliczki, 4 miliony za konsultacje - promu nie ma, są koszty

Koszty związane z planami budowy promu pasażerskiego wyniosły według Ministerstwa Infrastruktury 12,5 mln zł. Ale według Najwyższej Izby Kontroli - nawet 14 mln. Izba zarzuca autorom projektu brak zapewnienia finansowania, położenie stępki bez kontraktu, nierozliczenie 10 mln zaliczki, wydanie 4 mln na obsługę prawną i konsultacje. W dodatku ustalone parametry promu uniemożliwiają zbudowanie go w stoczni szczecińskiej.