FAŁSZ

"Areszt za gnojówkę"? Dobrze brzmi, ale było inaczej

Źródło:
Konkret24
Areszt dla podejrzanego m.in. o grożenie ministrowi rolnictwa
Areszt dla podejrzanego m.in. o grożenie ministrowi rolnictwaPodlaska policja
wideo 2/4
Areszt dla podejrzanego m.in. o grożenie ministrowi rolnictwaPodlaska policja

Wylanie gnojowicy pod domem ministra rolnictwa było rzekomo powodem aresztowania protestującego rolnika - przekonują niektórzy politycy i internauci. Doniesienia o "areszcie za gnojówkę" to uproszczenie. Postawione zarzuty dotyczą czegoś innego.

Parlament Europejski 21 stycznia poparł wniosek o skierowanie umowy handlowej między Unią Europejską a krajami Mercosuru do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, aby sprawdzić zgodność porozumienia z unijnymi traktatami. Oznacza to, że głosowanie w sprawie ratyfikacji umowy w PE zostanie opóźnione o co najmniej kilka miesięcy.

Na początku stycznia większość państw członkowskich wyraziła zgodę na podpisanie porozumienia. Przeciwko były tylko Polska, Francja, Austria, Irlandia i Węgry, dlatego też 9 stycznia Rada Unii Europejskiej zatwierdziła umowę handlową z państwami Mercosuru, której sprzeciwiają się europejscy, w tym polscy, rolnicy. Tego dnia rolnicy protestowali w Warszawie. Doszło też do incydentu pod domem ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego z Polskiego Stronnictwa Ludowego, o którym głośno zrobiło się w sieci i mediach.

Pod posesją polityka rozlano gnojówkę, a mężczyzna podejrzany o popełnienie tego czynu trafił na dwa miesiące do aresztu tymczasowego. Wielu internautów pomyślało, że to właśnie samo rozlanie gnojowicy było przyczyną aresztowania. I ta interpretacja wywołała oburzenie wśród części polityków oraz internautów.

"Polski rolnik wylał gnojowicę pod domem ministra - to już jest w areszcie i ma postawione zarzuty"

"A jednak areszt za gnojówkę. Szokujące? Chyba w Polsce Tuska nic z tych rzeczy już nas nie zdziwi. Zażalenie pewne. Na efekty przyjdzie poczekać. Człowieka żal" - napisał 12 stycznia w serwisie X Jerzy Kwaśniewski, adwokat i prezes Instytutu Ordo Iuris. Trzy dni później Waldemar Buda, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, w serwisie X stwierdził: "Dzisiaj nie ma czasu, żeby przedstawić akt oskarżenia mordercy z Wenezueli, który zamordował młodą dziewczynę w Toruniu a rolnik, który wylał gnojowicę pod domem ministra z PSL siedzi z zarzutami w areszcie. Komuna wróciła" (pisownia oryginalna).

Podobnie przekonywał działacz Konfederacji Maciej Jóźwiak. "7 miesięcy w Toruniu bestia z Wenezueli zamordowała Polkę - po 7 miesiącach nie ma jeszcze postawionych zarzutów. Ale gdy Polski rolnik wylał gnojowicę pod domem ministra - to już jest w areszcie i ma postawione zarzuty! Tak właśnie działa (anty) Polski rząd" - czytamy w poście w serwisie X.

FAŁSZ
Przekaz promowały osoby publiczneX.com

Kolejny polityk Konfederacji Paweł Usiądek tak opisywał zdarzenie w serwisie X: "Po proteście rolników w Warszawie doszło do głośnego incydentu pod domem ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego. 35-letni rolnik z Lubelszczyzny wylał gnojowice pod jego domem. Prokuratura postawiła mu zarzuty. Grozi mu do 5 lat więzienia, a jego rodzinie nędza". W ocenie Usiądka "najbardziej bulwersujący jest jednak fakt, że wobec mężczyzny zastosowano tymczasowy areszt, mimo braku realnych przesłanek do tak drastycznego środka".

"Chcą aresztować rolnika za to, że protestował pod domem ministra"

W podobnym tonie sprawę relacjonowały niektóre media. "Skandal? Chcą aresztować rolnika za to, że protestował pod domem ministra. Ordo Iuris obiecuje pomoc" - głosi tytuł tekstu na portalu wPolsce24 z 12 stycznia.

Kilka dni później, w jednym z komentatorskich materiałów Kanału Zero na YouTube, Robert Mazurek opowiadał, że minister Krajewski "padł ofiarą tych, no co tu gadać, awanturników, tych śmierdzieli, którzy mu wylali gnojownicę przed posesję (...)". "To oburzające. I nawet tam interweniowała policja i prokuratura stawia zarzuty, zatrzymuje tych ludzi, no bo to jest jednak skandal, prawda? I minister Krajewski się bardzo, ale to bardzo oburzył, że mu śmierdzi pod domem" - z przekąsem mówił Mazurek. Współprowadzący Krzysztof Stanowski dodał, że "takie osoby, które to robią, nie powinny chodzić na wolności". "One powinni siedzieć w więzieniu na zawsze" - ironizował Mazurek.

Stanowski wspomniał, że dziennikarka Radia Zet Beata Lubecka "przypomniała pewien fakt panu ministrowi". Mazurek tłumaczył - okazało się, że kilka lat temu pod domem posła Kazimierza Gwiazdowskiego z PiS też wylano gnojowicę. "Tam mu rzeczywiście strasznego syfu pod domem narobiono. Wiecie, kto to zrobił? Zrobił to niejaki Michał Zarzecki, a niejaki Michał Zarzecki jest teraz, uwaga, szefem gabinetu politycznego Stefana Krajewskiego" - przekonywał. "Czyli nie można wylewać gnojowicy pod warunkiem, że nie jest to dom pisiora, bo wtedy można" - ironizował Stanowski. "Tak, wtedy można, a nawet trzeba. I tego się nauczcie. Jakbyście mieli wolną gnojowicę, to pamiętajcie: pod dom posła PiS-u. Tylko pamiętajcie: PiS-u, a nie PSL-u" - mówił Mazurek.

Internauci: "Co za kraj!", "Tuskaszenko pewnie szczęśliwy"

W narrację o "areszcie za gnojówkę" weszli i niektórzy internauci. "Za wylanie gnojówki przed posesją Ministra Rolnictwa, 2 miesiące aresztu tymczasowego. To ile musiałby dostać Kołodziejczak za te wszystkie jego 'akcje' pod domami polityków PiS-u?" - 12 stycznia pytał jeden z użytkowników serwisu X.

"W. Karpiński ma postawione zarzuty: przyjęcia łapówki wys. 5 mln zł, prania brudnych pieniędzy oraz udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Mimo to pozostaje na wolności dzięki immunitetowi europarlamentarzysty. Rolnik za wylanie gnojówki siedzi w areszcie. Co za kraj!"; "Areszt dla rolnika za wylanie gnojowicy. Jprdl. Tuskaszenko pewnie szczęśliwy" - pisali kolejni. "Marcin Z. spędzi dwa miesiące w areszcie za rozlanie gnojowicy przed domem ministra rolnictwa. Czyn ten spotkał się z powszechnym potępieniem agresji politycznej i zakłócania spokoju rodzinnego" - głosi jeden z facebookowych postów.

FAŁSZ
Doniesienia o "areszcie za wylanie gnojowicy" powielała część internautów

Określenia w rodzaju "areszt za gnojówkę" są nośne i budzą emocje. Tylko że wprowadzają w błąd.

Wylana gnojówka to nie wszystko. Były też groźby, znieważenie

O sytuacji sam minister Krajewski poinformował w studiu telewizyjnym wieczorem 9 stycznia. Jak opisywał, tego dnia przed jego domem została wylana gnojowica. "Próba zniszczenia ogrodzenia, jak widzimy, zostały tam liny, pasy, którymi próbował wyrwać ogrodzenie. Doszło też do gróźb karalnych" - powiedział polityk Polskiego Stronnictwa Ludowego w programie "Debata Gozdyry" w Polsat News. Groźby padały w stosunku do jego samego i do innych ministrów polskiego rządu, uszczegółowił szef resortu rolnictwa. Według Krajewskiego mężczyzna, który wylał gnojówkę i kierował groźby, nie jest rolnikiem i pracuje w branży meblarskiej.

Dzień później podlaska policja w komunikacie opublikowanym w X poinformowała o zatrzymaniu w Zambrowie 35-letniego mieszkańca woj. lubelskiego, "który przed jedną z posesji rozlał gnojowicę oraz kierował groźby karalne". 12 stycznia policja przekazała, że "35-latek, który rozlał nieczystości przed jedną z posesji i kierował groźby karalne z powodu przynależności politycznej, a także publicznie znieważył konstytucyjne organy RP" decyzją sądu trafił na dwa miesiące do aresztu.

Zatrzymany mężczyzna przyznał się do wylania około 500 litrów nieczystości przed posesją (na zamieszczonym w sieci nagraniu mówił o 1000 litrach - red.). Jednak to nie wszystko - "kierował też groźby wobec funkcjonariuszy publicznych oraz wobec osoby znajdującej się na posesji i osób jej najbliższych", czytamy w policyjnym komunikacie z 12 stycznia. Funkcjonariuszom tłumaczył, że to "forma jego protestu".

Z doniesień służb wiemy też, że "policjanci ustalają również czy nieczystości, które zostały wylane przed posesją, mogły spowodować zagrożenie dla życia lub zatrucie środowiska" i dopiero "po otrzymaniu wyników badań laboratoryjnych zostanie określona odpowiedzialność mężczyzny w tym zakresie".

Śledztwo przeciw Marcinowi Z. wszczęła Prokuratura Rejonowa w Zambrowie (Podlaskie). Z. jest podejrzany o to, że "w dniu 09 stycznia 2026 roku stosował groźbę bezprawną w stosunku do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z powodu jego przynależności politycznej". Dalej szczegółowo opisano w komunikacie wydarzenia z 9 stycznia - podejrzany przyjechał busem pod posesję należącą do Stefana Krajewskiego i "po założeniu liny transportowej na ogrodzenie jego posesji, zrzucił ze swojego pojazdu zbiornik typu mauser przed bramą w/w posesji, w wyniku czego doszło do wylania ok. 500 litrów substancji ciekłej koloru brązowo - zielonego". Następnie podejrzany "odjechał sprzed posesji, a następnie powrócił, wszedł na jej teren i w rozmowie z żoną ministra kierował do niej słowa nawiązujące do działalności politycznej jej męża oraz groźby karalne popełnienia przestępstwa na szkodę jej lub osoby jej najbliższej, które z uwagi na okoliczności zdarzenia, wzbudziły w niej uzasadnioną obawę ich spełnienia".

Prokuratura pisze, że podejrzany zamieszczał nagrania i zdjęcia dokumentujące te wydarzenia na Facebooku, "w których jednocześnie kierował groźby karalne z powodu ich przynależności politycznej wobec Premiera RP, ponownie Ministra Rolnictwa, Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministra Spraw Zagranicznych oraz Prezydenta Warszawy z zamiarem, by groźby te do w/w dotarły, znieważając tym samym publicznie konstytucyjne organy RP" (pisownia oryginalna).

Dalej w komunikacie są wymienione artykuły Kodeksu karnego, o których złamanie podejrzewa Marcina Z. prokuratura (119 ust. 1, 226 ust. 3, 190 ust. 1). Artykuł 119 ust. 1 Kk dotyczy stosowania przemocy lub groźby bezprawnej wobec osoby lub grupy osób z powodu ich przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej lub wyznaniowej. Przepis ma na celu ochronę przed przestępstwami motywowanymi nienawiścią. Artykuł 226 ust. 3 Kk odnosi się do znieważenia konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej, np. rządu czy Sejmu, w sposób publiczny. Za to artykuł 190 ust 1 Kk dotyczy gróźb karalnych, czyli takich, które polegają na grożeniu popełnieniem przestępstwa na szkodę innej osoby, a groźba ta wzbudza w niej uzasadnioną obawę, że zostanie spełniona. Jak wspominaliśmy, policja bada, czy wylane nieczystości mogły "spowodować zagrożenie dla życia lub zatrucie środowiska". Od ustaleń zależeć będzie dalszy bieg sprawy i ewentualna kwalifikacja prawna czynu.

"W toku składanych wyjaśnień [podejrzany] wyrażał niezadowolenie z prowadzonej przez rząd polityki dotyczącej umowy z krajami Mercosur, a także z powodu braku zgody na wjazd do Warszawy strajkujących rolników" - dodała prokuratura.

Obecnie mężczyźnie grozi kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat.

Tuż po komunikatach policji i prokuratury o sprawie oraz stawianych zatrzymanemu zarzutach szeroko informowały polskie media, m.in. TVN24, RMF FM, Onet czy Polska Agencja Prasowa. Tak więc już 12 stycznia było wiadomo, że mężczyzna nie trafił do aresztu tylko z powodu wylania gnojowicy pod domem ministra.

Decyzja o areszcie. Uzasadnione obawy, że podejrzany może spełnić swoje groźby

"Prokuratura wnioskowała o trzy miesiące aresztu, zambrowski sąd rejonowy zdecydował zastosować ten środek zapobiegawczy na dwa miesiące" - poinformowała prokurator Dorota Leszczyńska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Łomży.

Skąd decyzja o aż dwumiesięcznym areszcie? Rzecznik Sądu Okręgowego w Łomży Jan Leszczewski wyjaśnia, że sąd uzasadnił to tym, iż istnieje uzasadniona obawa, że podejrzany może spełnić swoje groźby, czyli popełnić przestępstwo przeciwko zdrowiu lub życiu, zwłaszcza że takim zachowaniem grozi.

"Podejrzany szczycił się swoimi występkami, publikując [nagrania] w mediach społecznościowych. Zachowanie podejrzanego przed i po popełnieniu przestępstwa uzasadnia obawy, że może popełnić kolejne przestępstwo" - mówił sędzia Leszczewski, odnosząc się do uzasadnienia zambrowskiego sądu. Dodał, że w śledztwie konieczne są do wykonania inne czynności związane z ustaleniem okoliczności zdarzenia i z osobą podejrzanego. Postanowienie sądu nie jest prawomocne, przysługuje na nie zażalenie do sądu drugiej instancji.

Wspomniany Instytut Ordo Iuris informuje, że reprezentuje 35-latka i przygotowuje zażalenie na postanowienie o areszcie tymczasowym. Według organizacji "wypowiadane przez rolnika groźby nie rodzą obaw ich realizacji, a nawet gdyby sąd uznał potrzebę wprowadzenia środków zapobiegawczych, to wystarczający byłby zakaz zbliżania się do ministra rolnictwa".

Rzeczniczka ministerstwa rolnictwa: "trywializowanie tej sytuacji (...) jest nie tylko nieuczciwe, ale i niebezpieczne"

18 stycznia Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi opublikowało na X komunikat swej rzeczniczki Iwony Pacholskiej. Odniosła się w nim do tez, które padły w materiale Kanału Zero. "Pewien mężczyzna, który nie jest nawet rolnikiem, przyjeżdża pod dom Ministra Rolnictwa Stefana Krajewskiego. Grozi jego Żonie, straszy dzieci, wylewa gnojowicę, niszczy bramę posesji, a następnie nagrywa film, w którym mówi, że 'pewne osoby powinny wisieć'. I ten człowiek jest dziś przedstawiany jako 'bohater'. Pomagają w tym niektórzy politycy oraz media różnego kalibru - od społecznościowych po portale, które same określają się jako poważne" - czytamy we wpisie (pisownia oryginalna). Rzeczywiście podejrzany mężczyzna informował w sieci, że jest z zawodu cieślą.

Jak oceniła rzeczniczka MRiRW, "trywializowanie tej sytuacji hasłami w rodzaju: 'Ministrowi rolnictwa gnojówka śmierdzi', bo to się dobrze klika, jest nie tylko nieuczciwe, ale i niebezpieczne".

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: Facebook

Pozostałe wiadomości

Teoria spiskowa, jakoby zbliżał się "wielki reset majątku" Polaków, rozlewa się w sieci. Właściciele działek mogą się czuć zaniepokojeni, czytając, że warte dziś setki tysięcy złotych grunty stracą na wartości po 1 lipca 2026 roku. Ta celowo nakręcana spirala strachu nie ma uzasadnienia. Jednak kto posiada działkę, o nadchodzącej zmianie prawa powinien wiedzieć.

"1 lipca twoja działka straci wartość". Kampania fałszywa, zmiana prawa realna

"1 lipca twoja działka straci wartość". Kampania fałszywa, zmiana prawa realna

Źródło:
TVN24+

Rosyjską Kamczatkę sparaliżowały zamiecie śnieżne. W sieci mamy wysyp nagrań i obrazów rzekomo pokazujących sytuację na półwyspie. Oto trzy niebezpieczne trendy w rozpowszechnianiu fake newsów, które właśnie się ujawniają.

Kamczatka zasypana śniegiem, a my - sztuczną inteligencją. Widać trzy groźne trendy

Kamczatka zasypana śniegiem, a my - sztuczną inteligencją. Widać trzy groźne trendy

Źródło:
Konkret24

Michał Wawer z Konfederacji przekonuje, że mimo nieobecności Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego, którzy uciekli na Węgry, ich procesy mogą się rozpocząć. Z prawnikiem tłumaczymy, że sytuacja obu polityków nie jest taka sama.

Dlaczego sądy nic nie robią w sprawie Ziobry i Romanowskiego? Poseł pyta, my odpowiadamy

Źródło:
Konkret24

Moim celem jest niedopuszczenie do budowy żadnej elektrowni wiatrowej - oświadczył prezydent USA Donald Trump w styczniu tego roku. Było to jego kolejne już wystąpienie, w którym opowiadał o szkodliwości farm wiatrowych, mijając się z prawdą w każdym zdaniu. Nic nowego? Owszem, ale Trump ma swój powód, by te fake newsy głosić. Fejki i motywacje Trumpa opisuje Konkret24.

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Źródło:
TVN24+

"Przez waszą chorą, lewacką, politykę klimatyczną ludzie zamarzają w domach", "nikt nie pomaga Polskim seniorom, bo lepiej pomóc Ukraińcom" - takie przekazy szerzą się w sieci po śmierci małżeństwa w warszawskim Ursusie. To wyłącznie wykorzystywanie tragedii do siania dezinformacji.

"Zamarzli, bo bali się mandatu za ogrzewanie"? Nawet śmierć wykorzystali do fejka

"Zamarzli, bo bali się mandatu za ogrzewanie"? Nawet śmierć wykorzystali do fejka

Źródło:
Konkret24

Jedni utrzymują, że to "pierwszy polski prom z programu PiS", drudzy - że za czasów PiS projekt promu właściwie podzielił los słynnej stępki. Jeszcze zanim prom Jantar Unity zacumował w Szczecinie, politycy obu stron rozpoczęli propagandę sukcesu - swojego. I obie strony wprowadzają opinię publiczną w błąd.

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Źródło:
Konkret24

Miliony wyświetleń w internecie generuje nagranie mające udowadniać, że poprzez użycie ciekłego azotu można wytworzyć na jeziorze mocny lód, po którym przejdzie człowiek. Rzeczywiście, bohaterowi filmu się to udaje. A jak jest w rzeczywistości?

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Źródło:
Konkret24

Kto by uwierzył, że stara fotografia z ośrodka dla cudzoziemców zyska po trzech latach drugie życie - w postaci fake newsa. Oraz że powodem będzie stół z jedzeniem. A tak się stało. Fejka rozpowszechnił między innymi poseł Konfederacji Konrad Berkowicz.

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

Źródło:
Konkret24

"Dobra taktyka", "genialny pomysł" - polscy internauci chwalą francuskich rolników, którzy podczas demonstracji przeciw umowie Unii Europejskiej z Mercosur mieli rzekomo wpaść na pomysł napuszczania stad byków na kordony policji. Nagranie z tej "akcji" szeroko rozchodzi się w sieci.

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Źródło:
Konkret24

Były premier uderza w obecny gabinet, twierdząc, że w czasach Donalda Tuska "luka VAT znowu rośnie". I mimo że ten wskaźnik w ostatnim czasie budzi kontrowersje, to dane krajowe i unijne nie potwierdzają słów Mateusza Morawieckiego.

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Źródło:
Konkret24

Podobno po tym, jak Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijny akt o usługach cyfrowych, nie mamy się czym martwić - bo przecież prawo umożliwia blokowanie wszystkich nielegalnych treści w sieci. Tak przekonują ludzie prezydenta. Na pewno nie uwierzy im 15-latka, której policja już odmówiła pomocy. My również nie liczmy na to, że gdy nasze zdjęcie zostanie "rozebrane" przez AI, polskie prawo nam pomoże.

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Źródło:
TVN24+

"Patrol konfidentów", "cały kraj zamienia się w kraj donosicieli" - takie komentarze wzburzonych internautów można przeczytać pod ogłoszeniami o naborze do samozwańczej "służby sąsiedzkiej" w wielu polskich miastach. Zaczęliśmy więc jej szukać - i przestrzegamy przed tymi ogłoszeniami.

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

Źródło:
Konkret24

Prawo i Sprawiedliwość straszy, że w 2026 roku zdrożeją ceny biletów w komunikacji miejskiej w dużych miastach - bo tak zdecydował rząd Tuska. To przykład, jak w jednym przekazie można podwójnie manipulować.

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

Źródło:
Konkret24

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro twierdzi, że jego wyjazd na Węgry nie był ucieczką. I że ze zdziwieniem dowiedział się - będąc już za granicą - że planowano przeciwko niemu jakieś postępowanie. Przypominamy więc, o czym i kiedy informowano publicznie w jego sprawie.

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Źródło:
Konkret24

Nagranie, na którym amerykański biskup zabrania rzekomo agentom ICE wejść do kościoła, obiegło media społecznościowe - za granicą i w Polsce. Jest gorąco komentowane w związku z tragedią w Minneapolis. W tym filmie nie chodzi o prawdę, ale może chodzić o pieniądze.

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generuje w internecie nagranie pokazujące zamieszki na ulicach, podczas których podpalane są samochody. Rozpowszechniający je internauci twierdzą, że to Iran podczas trwających tam teraz przeciwrządowych manifestacji. Inni podają jednak, że to Paryż albo Los Angeles. Nikt z nich nie ma racji.

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Źródło:
Konkret24

Wielka Brytania na czele, Polska w czołówce - tak wyglądać ma "ranking" krajów z największą liczbą aresztowanych za wpisy w internecie. Gdy jednak zajrzeć do źródeł, ta efektowna narracja szybko się rozpada.

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

Źródło:
Konkret24

Internauci chwalą rzekome "odchudzenie" kalendarza szczepień dzieci w USA - i jednocześnie krytykują aż "88 szczepionek" w polskim kalendarzu. Na dokładkę snują teorie spiskowe o nazistowskiej symbolice. Cała ta narracja to zlepek nieporozumień i błędnego porównywania liczby zastrzyków do liczby podawanych szczepionek.

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska "przyjęła nas do swojego grona, aby doić z kasy" - tak internauci komentują informację o horrendalnej kwocie 2,5 biliona złotych, które Polska miałaby rzekomo zapłacić za unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2. To jednak podwójna manipulacja związana z raportem pewnej fundacji. Pokazujemy, kto za nią stoi.

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

Źródło:
Konkret24

W Niemczech zarabia się lepiej, a że ceny w Polsce mamy już podobne jak tam, to poziom życia Polaków jest trzykrotnie niższy niż Niemców - taką ekonomiczną tezę ogłosił sędzia Kamil Zaradkiewicz. Tylko że posłużył się złymi wskaźnikami i starymi danymi. Co więc dane ekonomiczne mówią o życiu w Polsce i Niemczech?

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń generuje w sieci nagranie z polskimi dziećmi śpiewającymi ukraiński hymn. Sprawę nagłośnił poseł PiS Dariusz Matecki - wraz z przekazem, że "dzieci zmuszane są do śpiewania hymnu Ukrainy". Nie ma na to potwierdzenia, nagranie jest stare, a publikowanie go teraz ma zapewne służyć wzmacnianiu antyukraińskich nastrojów.

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Źródło:
Konkret24

Amerykańskie działania w Wenezueli miały wywołać masowe protesty w Stanach Zjednoczonych - twierdzi poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej. Tylko że nagrania, które ma potwierdzać jego tezę, nie mają związku z aktualnymi wydarzeniami.

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

Źródło:
Konkret24

"Maduro jest wożony po Nowym Jorku i pokazywany mieszkańcom miasta", "Trump woził go po ulicach jak schwytane zwierzę" - twierdzą internauci, którzy zamieszczają i komentują nagranie pokazujące przejazd otwartej furgonetki. Nic nie wskazuje, że był w niej przewożony wenezuelski dyktator.

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump mówi o "doktrynie Donroego", która ma być czymś więcej niż słynna doktryna Monroego. Eksperci dostrzegają podobieństwa, ale też wskazują różnice. Co takiego ogłosił piąty prezydent Stanów Zjednoczonych James Monroe?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Źródło:
Konkret24

"Zobacz Donaldzie Tusku, jak kończą dyktatorzy" - napisał na platformie X były minister w rządzie Zjednoczonej Prawicy Mariusz Kamiński, zamieszczając rzekome zdjęcie Nicolasa Maduro pojmanego przez żołnierzy USA. To nie tylko "przekroczenie kolejnych granic", lecz przede wszystkim fałszywka.

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Źródło:
Konkret24

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+