Mniej wypadków, więcej zabitych na drogach i przejściach. Nowy raport policji

Policja opublikowała raport o wypadkach drogowych w 2018 rokuTVN24 Gdańsk

Dziewięć zabitych osób na każde sto wypadków - tak statystycznie wyglądał 2018 rok na polskich drogach według nowego raportu Komendy Głównej Policji. Rok wcześniej było to 8,6. Poprawia się ogólne bezpieczeństwo pieszych, ale coraz więcej osób ginie na przejściach.

Najważniejsze trzy liczby dotyczące wypadków drogowych były znane już na początku roku, choć zaznaczano wtedy, że były to wyliczenia wstępne. Te zamieszczone w opublikowanym w czwartek raporcie Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji są już oficjalne.

Zgodnie z nimi, w 2018 roku na polskich drogach doszło do 31 674 wypadków, w których zginęły 2 862 osoby, a 37 359 zostało rannych. W porównaniu do statystyk z roku 2017, zarówno liczba wypadków, jak i osób rannych spadła - kolejno o 1 086 i 2 107. Jednak liczba dotycząca ofiar śmiertelnych jest wyższa niż rok wcześniej - na drogach życie straciło o 31 osób więcej.

Kampania "Raz, dwa, trzy – zginiesz TY!" z 2018 r.
Kampania "Raz, dwa, trzy – zginiesz TY!" z 2018 r.Komenda Stołeczna Policji i partnerzy | policja.pl

Poprawę można dostrzec w statystykach dotyczących pieszych. Wskaźnik wypadków z ich udziałem spadł z 25 proc. do 23,8 proc. względem roku poprzedniego. Także liczba zabitych pieszych zmniejszyła się o 70. Niestety coraz więcej osób ginie na przejściach - ten wskaźnik rośnie już od trzech lat.

Zaważyło pierwsze półrocze

Wszystkie dane zostały podzielone m.in. na konkretny czas i miejsce występowania wypadków, ich sprawców lub ustalone przyczyny. W zestawieniach z podziałem na miesiące, w których doszło do wypadków, można zauważyć, że dla ogólnego wzrostu liczby zabitych znaczenie mogła mieć większa liczba ofiar w pierwszym półroczu 2018 roku w porównaniu do analogicznego okresu z roku poprzedniego. Podczas gdy od stycznia do czerwca 2017 r. na drogach zginęło 1140 osób, w tym okresie rok później było to już 1195.

O możliwe powody takiej różnicy zapytaliśmy radcę Wydziału Opiniodawczo-Analitycznego Biura Ruchu Drogowego KGP, który był odpowiedzialny za raport, podinsp. Radosława Kobrysia. - Wpłynęła na to pogoda, ale w inny sposób, niż mogłoby się wydawać - mówi w rozmowie z Konkret24. - Można powiedzieć, że w relacji warunków atmosferycznych do wypadków występuje zasada "im lepiej, tym gorzej". Jeśli świeci piękne słońce, a droga jest sucha, zaczynamy być mniej uważni na drodze, rozluźniamy się. Inaczej niż przy, powiedzmy, zamieci śnieżnej i oblodzonych drogach, kiedy jesteśmy maksymalnie skupieni na jeździe. Właśnie ładna pogoda mogła wpłynąć na te statystyki z zeszłego roku. Zresztą w tym również obserwujemy ten trend - dodaje.

Największa różnica w skali całego roku nastąpiła w styczniu - w tym miesiącu rok temu zginęło o 56 osób więcej niż rok wcześniej, a liczba samych wypadków także wzrosła o prawie 300. Generalnie jednak do największej liczby zdarzeń dochodzi w październiku (9,9 proc.). Policja w raporcie tłumaczy tę sytuację "pogarszającymi się [jesienią - red.] warunki atmosferycznymi, a tym samym i drogowymi".

Policja dokładnie przeanalizuje wypadki drogowe
Policja dokładnie przeanalizuje wypadki drogoweTVN Turbo

Interesujące wnioski płyną także z analizy miejsc, w których dochodziło do wypadków. Mimo że ponad ponad 70 proc. miało miejsce w obszarze zabudowanym, zginęła w nich mniej niż połowa (43,7 proc.) wszystkich ofiar. Autorzy raportu doprecyzowują, że poza obszarem zabudowanym "prawie w co szóstym wypadku zginął człowiek, podczas gdy w obszarze zabudowanym w co osiemnastym. Przyczynę takiego stanu rzeczy upatrywać można w tym, że na obszarach niezabudowanych kierujący rozwijają większe prędkości, często w jednym samochodzie ginie więcej niż jedna osoba, a ponadto pomoc lekarska dociera znacznie później".

Najwięcej ofiar wśród pieszych po 60. roku życia

Tak jak spada ogólna liczba wypadków, tak samo zmniejsza się też liczba takich zdarzeń z udziałem pieszych. Widać to zarówno w liczbach bezwzględnych, jak i w proporcjach. W 2016 roku takie zdarzenia stanowiły 25,1 proc, w 2017 równo 25 proc., podczas gdy w 2018 ten odsetek spadł do 23,3 proc.

Statystyki pokazują jasno, że najczęstszymi ofiarami wypadków wśród pieszych są osoby po 60. roku życia. Brały one udział w 37 proc. zdarzeń i stanowią nieco ponad 50 proc. wszystkich zabitych.

W kontekście wypadków, w których życie tracą piesi, często także pojawia się pytanie o sprawstwo i winnego. W raporcie wspomniano, że "zdarzenia z udziałem pieszych to w większości zdarzenia zakwalifikowane jako 'najechanie na pieszego'. [...] Najwięcej wypadków i ofiar wśród pieszych spowodowali kierujący pojazdami, a przede wszystkim kierujący samochodami osobowymi". Procentowo w 2018 roku "najechanie na pieszego" następowało z winy kierującego w 67,5 proc. przypadków. To niewielki wzrost w porównaniu do poprzednich lat, kiedy ten odsetek plasował się na poziomie 66,1 i 66,3 proc.

Uwaga na przejściach

W części raportu poświęconej wypadkom z udziałem pieszych zwrócono dużą uwagę na jedną z największych bolączek obecnej sytuacji na polskich drogach - rosnącą liczbę zabitych na przejściach dla pieszych.

Głównymi przyczynami potrąceń pieszych było nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu na przejściach dla pieszych. Zwrócić należy uwagę na to, że potrącenia pieszych, których przyczyną było niedostosowanie prędkości, charakteryzowały się tragicznymi skutkami. W co piątym wypadku zginął człowiek. Biuro Ruchu Drogowego KGP

Całkowita liczba wypadków na przejściach była niższa o ponad 350. Mimo tego zginęło w nich 285 osób. To o 18 ofiar więcej niż rok wcześniej. Negatywny trend utrzymuje się już jednak od 2015 roku.

Skalę problemu może pokazywać także odsetek wypadków na przejściach w stosunku do ogólnej liczby zdarzeń z udziałem pieszych. Dekadę temu - w 2008 roku - na popularnej "zebrze" doszło do niecałych 30 proc. takich wypadków, podczas gdy rok temu była to już niemalże połowa.

Zapytaliśmy w Biurze Ruchu Drogowego KGP, skąd może brać się ten trend. - Często jest tak, że my, piesi, wchodzimy na pasy i myślimy, że mamy pierwszeństwo i nie musimy się rozglądać - mówi podinsp. Radosław Kobryś. - Oczywiście piesi mają pierwszeństwo na przejściach, ale to nie zwalnia od zachowania szczególnej ostrożności. A przecież tej zasady uczymy już nawet dzieci. Popatrz w lewo, popatrz w prawo i znowu w lewo - dodaje.

Dorośli czasem uważają, że to zbyt dziecinne, żeby się stosować. Oni wchodzą na przejście, a jak ktoś o mało co ich nie potrąci, to zamiast się zreflektować, to najwyżej zapamiętują numery tablicy rejestracyjnej i wysyłają odpowiednim służbom. podinsp. Radosław Kobryś

- Jeśli chodzi o przejścia, to odpowiedzialność cały czas leży po obu stronach, kierowców i pieszych. Każdy z nas czy chce, czy nie - jest pieszym. Opuszczamy swoje samochody, zsiadamy z roweru. Wszyscy mamy jednakowy interes w tym, aby na przejściach było bezpieczniej - komentuje w rozmowie z Konkret24 Agata Gajos, dyrektor Stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego. - Oczywiście to pieszy w tej sytuacji jest bardziej narażony, więc powinien być bardziej uważny, ale warto zauważyć, że u nas ciągle jest to trochę loteria. Na zachodzie ta ochrona pieszych w tych miejscach, które szczególnie powinny ich chronić, działa lepiej - mówi.

"Spowiedź zabójcy". Przestroga dla kierowców, którzy "wierzą w nieśmiertelność"
"Spowiedź zabójcy". Przestroga dla kierowców, którzy "wierzą w nieśmiertelność"tvn24

- Oczywiście toczy się dyskusja o to, czy wprowadzić zasadę, w myśl której kierowca miałby bezwzględny obowiązek zatrzymać się przed przejściem nawet w momencie, gdy pieszy znajduje się tylko w jego okolicy - dodaje dyrektor stowarzyszenia. - Są różne opinie na ten temat. Jedne mówią, że powoduje to poprawę sytuacji, ale drugie, że zdejmie odpowiedzialność z pieszych i tym samym ściągnie na nich jeszcze większe niebezpieczeństwo.

Śmiertelne połączenie: alkohol i prędkość

Cały rozdział policyjnego raportu został poświęcony wypadkom, których uczestnicy znajdowali się pod wpływem alkoholu. W przypadku tej kategorii zauważalna tendencja jest podobna, jak przy innych zestawieniach - ogólna liczba wypadków malała (-0,3 proc.), podczas gdy osób, które w ich wyniku poniosły śmierć, było więcej (+8,5 proc.). Generalnie należy jednak odnotować, że od 2011 roku liczba wypadków z udziałem osób będących pod działaniem alkoholu regularnie spada, co może potwierdzać skuteczność akcji i kampanii edukacyjnych na ten temat.

Nie ma wątpliwości co do tego, jaka jest główna przyczyna wypadków spowodowanych przez kierujących "na podwójnym gazie". To prędkość, a konkretnie jej niedostosowanie do warunków ruchu. W wyniku takich zdarzeń z udziałem nietrzeźwych kierowców zginęły 123 osoby, co stanowi ponad 60 proc. wszystkich zabitych w tego typu wypadkach. W dalszej kolejności są: nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu, nieprawidłowe wyprzedzanie oraz niezachowanie bezpiecznej odległości między pojazdami.

Pijany kierowca wjechał w cztery osoby idące chodnikiem
Pijany kierowca wjechał w cztery osoby idące chodnikiemTVN 24

Powodowanie wypadków po wcześniejszym spożyciu alkoholu to domena osób z grupy wiekowej 25-39. Byli oni odpowiedzialni za prawie 43 proc. zdarzeń, w wyniku których życie straciły 94 osoby, czyli 46,3 proc. ofiar wypadków związanych z alkoholem. Reprezentanci tej grupy byli też najczęstszymi sprawcami wypadków, w których kierujący znajdowali się pod działaniem "innego środka". Generalnie w takich zdarzeniach życie na drodze straciło 19 osób.

- Dobrze, że w raporcie pojawia się rubryczka z tymi "innymi środkami". To pokazuje nam jak duży jest problem - komentuje Agata Gajos. - My jako stowarzyszenie już kilka lat temu razem z Krajowym Biurem ds. Przeciwdziałania Narkomanii wydaliśmy "Kodeks kierowcy - substancje psychoaktywne", a obecność takich danych w policyjnych raportach tylko to wzmoże. Miejmy nadzieję, że w temacie edukowania kierowców o szkodliwości prowadzenia po zażyciu jakichkolwiek środków coś zacznie się dziać - tłumaczy ekspertka.

Każdy ma wpływ na bezpieczeństwo

Poprosiliśmy także pracownika Biura Ruchu Drogowego KGP o przedstawienie generalnych odczuć co do opublikowanego raportu. - Na pewno nie ma powodów do oklasków. Celem, na którym najbardziej się skupiamy, jest zmniejszenie liczby zabitych w wypadkach, a ona wzrosła - mówi nam podinsp. Kobryś. - W 2018 roku dużo było wypadków, w których ginęło więcej niż jedna osoba, a to między innymi spowodowało wzrost ogólnej liczby. Nie jesteśmy zadowoleni, choć dróg cały czas przybywa, a w każdej dobie pracuje na nich średnio cztery tysiące pracowników drogówki - dodaje.

Najwięcej jednak jest do zmiany w świadomości użytkowników dróg. To jest bardzo ważne, bo przykładowo od stycznia tego roku odebraliśmy już o ponad jedną trzecią praw jazdy więcej za przekroczenie prędkości o 50 km/h w obszarze zabudowanym niż w tym samym okresie w zeszłym roku. Musimy sobie uświadomić, że każdy z nas ma wpływ na bezpieczeństwo. podinsp. Radosław Kobryś

- Nadmierna prędkość zabiera tylu ludzi, a to wszystko kwestia świadomości nastawionej na myślenie "ja przecież mogę jechać szybko, mi przecież nic się nie stanie" - komentuje dalej Kobryś. - Albo jeszcze inne: "po co zarządca drogi postawił ten znak?". Jeśli postawił, to widocznie zrobił to w konkretnym celu. W celu zwiększenia bezpieczeństwa na drogach potrzeba nam działań w infrastrukturze, ale też zmiana w świadomości użytkowników ruchu - dodaje.

- Tak naprawdę przez ostatnie trzy lata niewiele się zmieniło. Czynniki decydujące o tym są różne - komentuje dane z raportu dyrektor Stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego. - Brakuje nam infrastruktury "wybaczającej błędy" (za GDDKiA - tj. przygotowanej tak, by redukować skutki pomyłek czynnik ludzkiego - red.), konsekwencji prawnej, a przede wszystkim edukacji. Można oczywiście mówić, że w Europie Zachodniej jest lepsza flota samochodowa, nowsze, bezpieczniejsze auta, co powoduje wzrost ogólnego bezpieczeństwa, ale główny powód jest inny. To umiejętności kierowców i wyższa kultura jazdy, a do tego odpowiednie sankcje - dodaje Agata Gajos.

Jak to jest, że Polak przekraczając granicę, zdejmuje nogę z gazu, bo boi się mandatu? Nie ma więc wiele powodów do radości, jest wiele powodów do cięższej pracy. Agata Gajos

Autor: Michał Istel / Źródło: Konkret24; zdjęcie tytułowe: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Gdańsk

Pozostałe wiadomości

Były szef kancelarii premiera Michał Dworczyk twierdzi, że nie pamięta, by Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła łamanie prawa przy rozdawaniu środków z Funduszu Sprawiedliwości. Dworczyk przekonuje też, że nie ma wiedzy, by NIK kierowała jakieś wnioski do prokuratury. A skierowała ich kilka. Część umorzono w czasie, gdy prokuratorem generalnym był Zbigniew Ziobro.

Wnioski NIK do prokuratury w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Co się z nimi stało

Wnioski NIK do prokuratury w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Co się z nimi stało

Źródło:
Konkret24

"I to z naszych własnych środków", "imigrant dostanie większy zasiłek niż my pensje", "to jest skandal!" - piszą internauci w reakcji na rozpowszechnianą w sieci informację, że premier Donald Tusk na szczycie Rady Europejskiej podpisał "dokument o zrównaniu zasiłków dla imigrantów w całej UE". Sprawdziliśmy, czy to prawdziwe doniesienia.

Tusk podpisał "zrównanie zasiłków dla imigrantów"? Co rzeczywiście parafował

Tusk podpisał "zrównanie zasiłków dla imigrantów"? Co rzeczywiście parafował

Źródło:
Konkret24

Były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski przekonywał w radiowym wywiadzie, że wydatki z Funduszu Sprawiedliwości odbywały się zgodnie z procedurami, a kontrowersje wokół wydawania dużej części tych środków tłumaczył "nowym celem", który "wprowadził ustawodawca". "Więc nie tylko mieliśmy prawo, ale wręcz obowiązek przekazywać na to środki" - zapewniał. Romanowski pominął to, że zmiany zapadły za czasów, gdy resortem sprawiedliwości kierował Zbigniew Ziobro. Przypominamy, o co chodzi.

Romanowski tłumaczy wydatki Funduszu Sprawiedliwości: bo ustawodawca "wprowadził nowy cel". Tak, za rządów PiS

Romanowski tłumaczy wydatki Funduszu Sprawiedliwości: bo ustawodawca "wprowadził nowy cel". Tak, za rządów PiS

Źródło:
Konkret24

Profesor Jan Hartman wyraził w mediach społecznościowych radość z wydania przez prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego zarządzenia co do obecności symboli religijnych w budynkach warszawskiego urzędu. "Zdjęcie krzyży w warszawskim ratuszu to wielki moralny przełom" - napisał profesor. Tyle że, jak się okazuje, krzyże pozostaną na swoich miejscach.

Hartman pisze o "zdjęciu krzyży w warszawskim ratuszu". Urząd: "nie będą zdjęte"

Hartman pisze o "zdjęciu krzyży w warszawskim ratuszu". Urząd: "nie będą zdjęte"

Źródło:
Konkret24

"Po co było ci to dziewczyno?!", "nie wierzę, że Zelensky ją zmusił" - komentują internauci historię o 19-letniej Ukraince, która rzekomo straciła ramię w walce na wojnie. Dowodem mają być zdjęcia dziewczyny: jedno z frontu, drugie ze szpitala. Jednak nie mają one nic wspólnego z wojną w Ukrainie, a cała historia od lat jest wykorzystywana do oszustw.

Ranna nastoletnia Ukrainka. "To Rosjanie tak ją urządzili"?

Ranna nastoletnia Ukrainka. "To Rosjanie tak ją urządzili"?

Źródło:
Konkret24

Patryk Jaki w radiowym wywiadzie bronił wydawania środków z Funduszu Sprawiedliwości, a także partyjnych kolegów, którzy nim kierowali. Europoseł na różne sposoby próbował usprawiedliwić nieprawidłowości z tym związane: przedstawiał zagadnienia wycinkowo, bagatelizował rzeczywiste zarzuty, nazywał postępowania ministrów "sprawowaniem władzy publicznej". Wyjaśniamy manipulacyjne tezy, którymi się posłużył.

Patryk Jaki o Funduszu Sprawiedliwości. Manipulacje byłego wiceministra Ziobry

Patryk Jaki o Funduszu Sprawiedliwości. Manipulacje byłego wiceministra Ziobry

Źródło:
Konkret24

"Piękny pokaz ignorancji", "chyba nie do końca Pan wie jak działa izolacja", "zamieszkaj pan w namiocie" - to reakcje internautów na wpis publicysty Jana Pospieszalskiego. Ironizował w nim, że z powodu ocieplenia klimatu nie ma potrzeby ocieplania budynków, które ma rzekomo narzucać Unia Europejska w dyrektywie budynkowej. Wyjaśniamy, o co chodzi w dyrektywie, a ekspert tłumaczy, dlaczego potrzebna jest termomodernizacja budynków.

"Temperatury rosną, planeta płonie". Po co jednak ocieplać budynki. Wyjaśniamy

"Temperatury rosną, planeta płonie". Po co jednak ocieplać budynki. Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk, wypowiadając się o zagrożeniach ze strony Rosji, zapewniał w wywiadzie radiowym, że Unia Europejska jest największą gospodarką świata. Sprawdziliśmy, czy polityk ma rację.

Tomczyk: UE jest największą gospodarką świata. Nie, są większe

Tomczyk: UE jest największą gospodarką świata. Nie, są większe

Źródło:
Konkret24

"Kolejna teoria spiskowa stała się faktem" - przestrzegają internauci, komentując popularny post, jakoby w Australii przyjęto ustawę powodującą wycofanie w tym kraju gotówki z obiegu. Obawy są jednak nieuzasadnione, bo informacja o Australii jest fake newsem, choć akurat w tym kraju gotówka staje się coraz mniej popularna.

Australia już podpisała ustawę i "wycofa gotówkę"? Nie o to chodzi

Australia już podpisała ustawę i "wycofa gotówkę"? Nie o to chodzi

Źródło:
Konkret24

Zeznając przed komisją w sprawie wyborów kopertowych, Jarosław Kaczyński spierał się z jej członkami, że kiedy on odwiedzał cmentarze na początku pandemii, to nie było zakazu wstępu na nie. "Ja byłem tego dnia na siedmiu cmentarzach" - mówił prezes PiS. Wyjaśniamy, jakie były wtedy przepisy.

Kaczyński w lockdownie "na siedmiu cmentarzach". Jakie przepisy wtedy obowiązywały

Kaczyński w lockdownie "na siedmiu cmentarzach". Jakie przepisy wtedy obowiązywały

Źródło:
Konkret24

Według prezydenta Andrzeja Dudy zapowiadana teraz przez premiera Donalda Tuska komisja do badania wpływów rosyjskich jest "taką", jaką stworzono specustawą za rządów Zjednoczonej Prawicy. Wyjaśniamy, dlaczego to porównanie jest nieuprawnione i wprowadza opinię publiczną w błąd.

Prezydent porównuje komisję do badania rosyjskich wpływów z tworem "lex Tusk". Manipuluje

Prezydent porównuje komisję do badania rosyjskich wpływów z tworem "lex Tusk". Manipuluje

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń w polskiej sieci ma wideo będące rzekomo fragmentem ukraińskiego programu - widzimy na nim dziwnie zachowującego się dziennikarza. Filmik krąży też w zagranicznej sieci, komentowany jest w kilku językach. To przeróbka, a przekaz wskazuje na rosyjską propagandę.

Dziennikarz "zaczął wciągać krechę nosem"? Jak przerobiono ten kadr

Dziennikarz "zaczął wciągać krechę nosem"? Jak przerobiono ten kadr

Źródło:
Konkret24

Pseudoekologiczne, palą się całą dobę - twierdzą przeciwnicy samochodów elektrycznych. Auta te stały się tematem politycznych kampanii oraz antyunijnych i antyklimatycznych narracji. Prezes PiS Jarosław Kaczyński ironizował ostatnio, że elektryk "się bardzo ładnie pali, intensywnie". Ile jest prawdy, a ile fałszu w takich tezach? Wyjaśniamy.

"Palą się 24 godziny", "częściej niż spalinowe". Prawda i fałsz o samochodach elektrycznych

"Palą się 24 godziny", "częściej niż spalinowe". Prawda i fałsz o samochodach elektrycznych

Źródło:
Konkret24

Krytyka Zielonego Ładu należy do głównych tematów kampanii Prawa i Sprawiedliwości. Na spotkaniu z wyborcami Jarosław Kaczyński oświadczył, że Donald Tusk "w parę dni po chwili, kiedy został premierem", mógł na Radzie Europejskiej odrzucić Zielony Ład. Tylko że wówczas - w grudniu 2023 roku - Rada nie zajmowała się tym tematem. Poza tym Zielonego Ładu nie można po prostu "odrzucić" jedną decyzją. Wyjaśniamy.

Kaczyński: Tusk mógł "odrzucić Zielony Ład". Jedna wypowiedź, dwie nieprawdy

Kaczyński: Tusk mógł "odrzucić Zielony Ład". Jedna wypowiedź, dwie nieprawdy

Źródło:
Konkret24

"Nielegalny uzurpator", "dyktator" - tak od kilku tygodni nazywany jest Wołodymyr Zełenski w mediach społecznościowych. Ukraiński przywódca rzekomo "zakazał wyborów" i "nie jest już prezydentem". Ta narracja ma zrodzić pytanie, kto teraz będzie prezydentem Ukrainy. Jednak cały ten dezinformacyjny przekaz jest spójny ze stanowiskiem Kremla. Wyjaśniamy, co w nim pominięto.

Zełenski "uzurpatorem", bo zakończył kadencję? To rosyjska dezinformacja

Zełenski "uzurpatorem", bo zakończył kadencję? To rosyjska dezinformacja

Źródło:
Konkret24

Politycy PiS wykorzystują zarządzenie prezydenta Warszawy, dotyczące między innymi symboli religijnych w urzędzie miasta, do szerzenia partyjnego przekazu o "piłowaniu katolików". Tylko że bazą do tej frazy jest zmanipulowana przez nich wypowiedź polityka PO Sławomira Nitrasa. Dotyczyła bowiem czego innego. Przypominamy.

"Piłowanie katolików". Partyjny przekaz na zmanipulowanym cytacie

"Piłowanie katolików". Partyjny przekaz na zmanipulowanym cytacie

Źródło:
Konkret24

Według polityków Prawa i Sprawiedliwości zarządzone przez prezydenta Warszawy w urzędzie miasta standardy równego traktowania - dotyczące między innymi symboli religijnych - są sprzeczne z wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 2011 roku. Nie jest to prawdą. Wyjaśniamy, czego dotyczył ten wyrok.

Zakaz krzyży w urzędach "przeciwny orzecznictwu trybunałów europejskich"? Nieprawda

Zakaz krzyży w urzędach "przeciwny orzecznictwu trybunałów europejskich"? Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Według Jarosława Kaczyńskiego już w 2018 roku Mateusz Morawiecki odniósł "pełne zwycięstwo" w sprawie paktu migracyjnego na jednym z unijnych szczytów. Teraz zaś "to zostało odrzucone", a obecny sprzeciw Polski i Donalda Tuska nic nie znaczy. Wyjaśniamy, co ustalono przed sześcioma lat i jaka była ranga tych ustaleń.

Kaczyński o "pełnym zwycięstwie" Morawieckiego w sprawie paktu migracyjnego. Sprawdzamy

Kaczyński o "pełnym zwycięstwie" Morawieckiego w sprawie paktu migracyjnego. Sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

"Jestem przeciwko robalom" - oświadczyła podczas wywiadu w radiu Beata Kempa. I utrzymywała, że w europarlamencie głosowała przeciwko unijnej strategii białkowej, czyli przeciwko "dodawaniu robaków do produktów spożywczych". Sprawdziliśmy. To nieprawda.

Beata Kempa: nie głosowałam "za dodawaniem robaków do produktów". Głosowała

Beata Kempa: nie głosowałam "za dodawaniem robaków do produktów". Głosowała

Źródło:
Konkret24

Decyzja władz Warszawy o zakazie symboli religijnych w urzędzie miasta wzbudza kontrowersje, dyskusje w sieci, zarzuty ze strony polityków oraz reakcję Archidiecezji Warszawskiej. Ratusz oskarżono o dyskryminację i łamanie prawa - przede wszystkim konstytucji. Czy rozporządzenie prezydenta Rafała Trzaskowskiego jest dyskryminujące i niezgodne z prawem? Prawnicy wyjaśniają.

"Dyskryminacja", "łamanie konstytucji"? Zakaz krzyży w urzędzie a polskie prawo

"Dyskryminacja", "łamanie konstytucji"? Zakaz krzyży w urzędzie a polskie prawo

Źródło:
Konkert24