"Pomimo że są tak daleko, to miga. Dziadostwo" - mówi kobieta na nagraniu mającym pokazywać, jakie problemy mają właściciele domów stojących niedaleko wiatraków. Film notuje miliony wyświetleń w sieci i budzi skrajne komentarze. Uspokajamy: to efekt bardzo rzadki i nie wpływa negatywnie na zdrowie.
Temat odległości turbin wiatrowych od domów wciąż rozgrzewa internet. Prezydent Karol Nawrocki 21 sierpnia 2025 roku zawetował tzw. ustawę wiatrakową. Miała ona między innymi zmniejszyć minimalną odległość wiatraków od zabudowań mieszkalnych z 700 do 500 metrów. "To rzecz oczywista i emocja oczywista, że ludzie nie chcą mieć przy swoich gospodarstwach domowych 150-metrowych wiatraków. I zmniejszenie odległości, odejście od zasady 10H, zmniejszenie odległości do 500 metrów nie jest rzeczą akceptowalną społecznie" - argumentował prezydent.
Po tej decyzji popularność zdobyło w sieci nagranie, które ma pokazywać, jak dużym problemem jest mieszkanie w sąsiedztwie wiatraków. Oglądamy na nim, jak łopaty wiatraka co kilka sekund przesłaniają światło słoneczne, co powoduje w mieszkaniu efekt powolnego migotania. "Bo ktoś sobie wiatraki postawił. Zobaczcie, jak to wygląda. Miga. My tu mamy mieszkać" - mówi autor wideo. W tle słychać głos kobiety: "Pomimo że są tak daleko, to miga. Dziadostwo".
Nagranie opublikował m.in. Konrad Niżnik - działacz Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna, były kandydat tej partii w wyborach do Sejmu. "Życie 500m od wiatraka" - skomentował film. Od 23 sierpnia wyświetlono go już ponad pięć milionów razy. Film zamieszczano na wielu anonimowych kontach z opisami typu: "A tak wygląda życie 500m od wiatraka..."; "Mówią, że dom 500 m od wiatraka jest ok. Nie, nie jest OK"; "Przeszkadzałoby wam takie miganie od wiatraka?" (pisownia postów oryginalna).
Podobne nagranie krążyło w sieci już długo przed wetem prezydenta Nawrockiego. Na tamtym również widać wnętrze domu, w którym światło słoneczne co jakiś czas jest zasłaniane, powodując efekt migotania. Już w grudniu 2023 roku film ten opublikował m.in. poseł PiS Dariusz Stefaniuk, pisząc: "Zgadnijcie co powoduje takie migotanie. A) gospodarz machający ręką B) wiatrak C) słońca na chwilę gaśnie a za chwilę znowu świeci".
Oczywiście, na podstawie takich nagrań nie da się ustalić, czy powstały rzeczywiście 500 metrów od wiatraka. Pokazany efekt jest jednak znany od dawna. Wyjaśniamy, co stwierdzono naukowo na jego temat.
Migotanie "kilka godzin w roku"
Zjawisko widoczne na nagraniach to tzw. efekt migotania cienia (lub cieni). Powstaje, gdy słońce - znajdujące się nisko nad horyzontem, najczęściej w czasie zachodu - świeci poprzez obracające się łopaty wiatraka. Wówczas widać przesuwające się cienie.
W opracowaniach na temat tego zjawiska podkreśla się, że nie występuje ciągle: jest okresowe i krótkotrwałe. Pamiętajmy, że słońce zmienia swoją trasę na horyzoncie w trakcie roku, a do wystąpienia efektu migotania cienia konieczne jest padanie światła słonecznego pod konkretnym kątem i wpadanie przez okna do konkretnych pomieszczeń. Dlatego Departament Energii USA w opracowaniu na temat tego zjawiska stwierdził:
Ze względu na precyzyjny kąt padania promieni słonecznych potrzebny do wywołania tego efektu migotanie cieni jest rzadkie, występuje w ograniczonych miejscach i tylko przez kilka godzin w roku.
Brak negatywnego wpływu na zdrowie
Eksperci amerykańskiego Departamentu Energii przyznają jednak, że "gdy [zjawisko] już wystąpi, może potencjalnie stanowić uciążliwość dla właścicieli domów w pobliżu turbin". Uciążliwość to jedno, ale ważniejszy jest wpływ migotania na zdrowie mieszkańców.
W tej kwestii dotychczasowe badania są zgodne: nie ma dowodów na to, że efekt migotania cienia negatywnie wpływa na zdrowie. Wykazały to na przykład przekrojowe badania przeprowadzone w 2012 roku w stanie Massachusetts na zlecenie tamtejszego Departamentu Ochrony Środowiska i Zdrowia Publicznego. "Grupa ekspertów stwierdziła, że nie ma naukowych dowodów sugerujących, iż migotanie cienia ma negatywny wpływ na zdrowie" - zapisano w omówieniu badań.
Osobami szczególnie zagrożonymi z powodu migotania cienia wydają się być chorzy na padaczkę fotogenną, której napady występują właśnie z powodu szybko zmieniających się bodźców świetlnych. Dotyka ona ok. 3 proc. wszystkich chorych na padaczkę. Efekt migotania nowoczesnych farm wiatrowych nie jest jednak dla nich zagrożeniem, ponieważ wiatraki nie obracają się wystarczająco szybko, żeby wywoływać napady.
Jak podaje Departament Energii USA. współczesne wiatraki obracają się z maksymalną prędkością 20 obrotów na minutę i mają trzy łopaty - co oznacza, że częstotliwość migotania wynosi maksymalnie 1 hertz (60/min). Napady padaczkowe występują natomiast najczęściej przy bodźcach o częstotliwości od ok. 3 hertzów (od 5 do 30 błysków na sekundę). Tę kwestię badali nawet naukowcy z Massachusetts Institute of Technology - w 2014 roku stwierdzili, że migotanie cienia "stanowiłoby znikome ryzyko wystąpienia napadu padaczkowego wywołanego światłem".
Prawo i technologia pozwalają minimalizować zjawisko
Ponadto możliwe jest minimalizowanie efektu migotania cienia. Z jednej strony, pomagają w tym odpowiednio ustalone odległości wiatraków od zabudowań, z drugiej - limity migotania wprowadzone m.in. w niektórych stanach USA. Najczęściej dopuszczają one 30 godzin migotania rocznie.
Istnieje również technologia, która pozwala wyeliminować to zjawisko. Polega na montowaniu na wiatrakach mierników światła słonecznego - wyłączają one maszyny w przypadku zbyt dużego natężenia światła dochodzącego z konkretnego kierunku i pod konkretnym kątem, który wcześniej został zidentyfikowany jako przyczyna migotania.
Takie działania mają jednak na celu wyłącznie poprawę samopoczucia mieszkańców narażonych na efekt migotania cieni, ponieważ - wbrew obiegowym opiniom - nie zagraża on ich zdrowiu, nawet w przypadku chorych na padaczkę fotogenną.
Źródło: Konkret24
Źródło zdjęcia głównego: x.com