Szpitale w USA otrzymują 13 tys. dolarów za leczenie pacjenta chorego na COVID-19, a 39 tys. dolarów za leczenie go z wykorzystaniem respiratora - te tezy krążące w amerykańskim internecie dotarły do Polski. Służą oskarżaniu lekarzy w USA o zawyżanie statystyk zgonów na COVID-19 dla osiągnięcia korzyści finansowych. Tezy są skutkiem zmanipulowania informacji dotyczących refundacji dla szpitali za leczenie m.in. nieubezpieczonych pacjentów.

Jedną z popularniejszych wprowadzających w błąd teorii na temat pandemii powtarzanych w Stanach Zjednoczonych jest ta, że amerykańskie szpitale otrzymują 13 tys. dolarów za leczenie każdego chorego na COVID-19. Inna równie popularna głosi, że za leczenie z wykorzystaniem respiratora szpitale dostają 39 tys. dolarów refundacji za pacjenta. Amerykanie niewierzący w pandemię chętnie te tezy rozprzestrzeniają w Internecie. Dotarły one także do Polski.

24.05.2020 | USA walczą z pandemią. Poruszający hołd na okładce "New York Timesa"

"Wielki przekręt"

"Szpitale w USA dostają 13 tys dolarów za pacjenta z Covid 19 a jeśli go podłącza pod respirator 39 tys dolarów, aż 3 razy tyle" (pisownia oryginalna)  – napisała jedna z użytkowniczek Facebooka. Zamieściła też link do tekstu portalu USA Today. Co ciekawe, fact-checkingowy tekst wcale nie potwierdza jej ustaleń.

Wpis ze wprowadzającymi w błąd informacjami o finansowaniu leczenia w Stanach Zjednoczonych
Wpis ze wprowadzającymi w błąd informacjami o finansowaniu leczenia w Stanach Zjednoczonych Foto: facebook

"Świat się kończy"; "Wielki przekręt!!! Ile trzeba żeby ludzie przejrzeli na oczy?"; "13 tysięcy dostają jak wyleczą i wyjdzie żywy, a 39 tysięcy dostają jak zejdzie z tego świata i przejdzie tamtejszy OIOM. Taka prawda" - pisali internauci w komentarzach.

Informacja ta krąży po polskim internecie od kilku tygodni. Wiele przykładów jej powielania można znaleźć w facebookowej grupie "Nie wierzę w koronawirusa - Grupa wsparcia / NIE JESTEŚ SAM".

Informacja o "13 tys. dolarów za pacjenta" krąży w dyskusjach internautów
Informacja o "13 tys. dolarów za pacjenta" krąży w dyskusjach internautów Foto: facebook

Argument jest powtarzany w dyskusjach pod wpisami kontestującymi zagrożenia związane z COVID-19 bądź reakcje rządów na epidemię.

"Teraz pojawią się odważni"

W ostatnich dniach sprawa wypłynęła podczas dyskusji w porannym programie TVP 2 "Pytane na śniadanie". Obecny w studiu windsurfer Wojciech Brzozowski powoływał się na informacje zasłyszane od koleżanki z Los Angeles, która "jest dziennikarką i ma kilku kolegów lekarzy". "W Los Angeles za dopisanie COVID-19 do diagnozy lekarz dostaje 13 tys. dolarów"  – powiedział Brzozowski. "Niech pan mi nie mówi o uczciwości lekarzy" – dodał, zwracając się do również goszczącego w programie lekarza medycyny rodzinnej dr Michała Sutkowskiego. Podczas rozmowy Brzozowski powtórzył kilka innych twierdzeń negujących zagrożenie związane z pandemią.

Przykład udostępnienia artykułu „13 000 $ za dopisanie Covid-19 do diagnozy!”
Przykład udostępnienia artykułu „13 000 $ za dopisanie Covid-19 do diagnozy!” Foto: facebook

Dzięki Brzozowskiemu informacja dotarła do kolejnych tysięcy odbiorców. Według danych CrowdTangle wpisy z linkiem do tekstu "13 000 $ za dopisanie Covid-19 do diagnozy!" zamieszczonego na niewielkim blogu wygenerowały blisko 7 tys. reakcji użytkowników Facebooka (reakcji, komentarzy, udostępnień). To jednak tylko ułamek rzeczywistego zasięgu słów celebryty.

Jeden z użytkowników facebookowej grupy sceptyków wobec epidemii zwrócił uwagę na popularność artykułów o Brzozowskim w wynikach wyszukiwania Google. "Wiecie co to znaczy !!!, według mnie teraz pojawią się odważni !!!" – napisał.

Skąd te 13 tys. dolarów?

Sprawa została już opisana przez amerykańskie portale, w tym fact-checkingowe: Snopes i FactCheck.org. Dziennikarze wskazują na źródła rozpowszechnienia informacji o kwotach 13 i 39 tys. dolarów w związku z refundacją leczenia chorych na COVID-19. Liczby te nie mają nic wspólnego z rzeczywistymi kwotami świadczeń - te są różne w zależności od pacjenta i okoliczności jego leczenia.

Wyliczenia dotyczące refundacji można znaleźć w opublikowanym 7 kwietnia artykule na stronie Kaiser Family Foundation. Jego autorzy szacowali koszt refundacji w ramach programu Medicare za leczenie pacjentów chorych na COVID-19 na podstawie danych z 2017 roku dotyczących leczenia nieubezpieczonych pacjentów z infekcjami układu oddechowego oraz zapaleniami z poważnymi chorobami współistniejącymi. Leczenie mniej poważnego przypadku zachorowania oszacowano na 13 297 dolarów. Poważniejszego, związanego z wykorzystaniem respiratora, na 40 218 dolarów.

Szacunki zawarte w artykule zostały rozpowszechnione w sieci po 9 kwietnia, po wywiadzie lekarza i senatora dr. Scotta Jensena dla telewizji Fox News. Jensen sugerował przy tym, że faktyczna liczba chorych może być zawyżona.

Fragment rozmowy z dr Scottem Jensenem udostępniony na stronie Fox News
Fragment rozmowy z dr Scottem Jensenem udostępniony na stronie Fox News Foto: video.foxnews.com

Prowadząca program zapytała senatora, co sądzi o słowach Anthony'ego Fauciego, dyrektora Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych oraz doradcy amerykańskich prezydentów. Fauci, zapytany o sugestie manipulowania statystykami dotyczącymi zgonów chorych na COVID-19, nazwał je teorią spiskową. "Cóż, chciałbym przypomnieć, że za każdym razem, gdy opieka zdrowotna przecina się z dolarami, robi się niezręcznie" – skomentował te słowa Jensen, po czym użył precyzyjnych danych:

Medicare ustaliło, że jeśli będziesz miał przyjęcie z COVID-19 do szpitala, dostaniesz 13 tysięcy dolarów (chodzi o władze szpitala - red.) Jeśli ten chory na COVID-19 pójdzie pod respirator, dostaniesz 39 tysięcy dolarów, trzy razy więcej. Nikt mi nie powie, po 35 latach w świecie medycyny, że czasami tego typu rzeczy nie mają wpływu na to, co robimy.

dr Scott Jensen w Fox News

Doktor Jensen, zapytany potem o tę wypowiedź przez FactCheck.org, stwierdził jednak, że nie uważa, iż szpitale celowo błędnie klasyfikują przypadki z powodów finansowych.

O czym mówił Scott Jensen?

"Czy uważam, że ludzie błędnie klasyfikują? Nie" - powiedział Jensen dziennikarzom FactCheck.org. Wyjaśnił, że jego obawy skupiają się na decyzji Centers for Medicare and Medicaid Services (CMS), instytucji zarządzającej programem ubezpieczeń zdrowotnych Medicare, o klasyfikowaniu zgonów na COVID-19 na podstawie standardów, które nazwał "mniej precyzyjnymi". Wyjaśnił że zgony, których przyczynę określono jako COVID-19 bez uzyskania pozytywnego wyniku testu, mogą prowadzić do zawyżania statystyk.

W kwietniu CMS określiło, że w przypadku, gdy niemożliwe jest przeprowadzenie pełnego diagnozowania, a prawdopodobieństwo, że pacjent rzeczywiście był chory na COVID-19, jest wysokie, można podać tę chorobę jako przyczynę śmierci. Wytyczne CMS były zgodne ze standardami Światowej Organizacji Zdrowia. Kontrowersje wokół określania COVID-19 jako przyczyny śmierci w Polsce opisaliśmy w Konkret24 pod koniec marca.

Plaże w Stanach Zjednoczonych podczas długiego weekendu

Nie ma jednej taryfy dla chorych na COVID-19

Wspomniany przez dr. Jensena Medicare to amerykański program ubezpieczeń społecznych dla osób powyżej 65. roku życia i dla niektórych młodszych pacjentów, m.in. osób niepełnosprawnych. Rzecznik prasowy Centers for Medicare and Medicaid Services (CMS), instytucji zarządzającej Medicare, podkreślił w wypowiedzi dla Snopes, że wypłata świadczenia dla szpitala zależy od tego, czy chory jest objęty ubezpieczeniem zdrowotnym. Powiedział również, że nie ma określonej kwoty płaconej szpitalom za zdiagnozowanie i leczenie pacjentów chorych na COVID-19. Wysokość refundacji zależy od wielu czynników wynikających z potrzeb każdego pacjenta i od różnych kosztów opieki w poszczególnych regionach kraju.

FactCheck.org wyjaśnia dodatkowo, że Medicare płaci szpitalom częściowo według stałych stawek w oparciu o system grupowania oparty o diagnozy lekarskie. CMS zaklasyfikowało COVID-19 do grupy razem z innymi chorobami dróg oddechowych i zapaleniami.

Dziennikarze Fact-Check.org zwracają jednocześnie uwagę, że rząd Stanów Zjednoczonych zobowiązał się do wypłaty większych świadczeń szpitalom za przypadki COVID-19 w dwojaki sposób: płacąc dodatkowe 20 proc., oprócz tradycyjnych stawek Medicare, dla pacjentów COVID-19 w sytuacji stanu zagrożenia zdrowia publicznego, oraz refundując szpitalom koszty leczenia nieubezpieczonych pacjentów. Zobowiązania te wynikają z zapisów specjalnej ustawy Coronavirus Aid, Relief, and Economic Security Act, znanej ustawą CARES.

Podsumowując, może się zdarzyć, że szpital otrzyma świadczenia w wysokości 13 czy 39 tys. dolarów za leczenie chorych na COVID-19. Kwoty refundacji nie są jednak określone z góry, ostateczne zależą od takich czynników jak uczestnictwo chorego w programie ubezpieczeń, rzeczywisty przebieg leczenia czy miejsce uzyskania świadczeń.

Autor:  Krzysztof Jabłonowski
Źródło:  Konkret24, Snopes, Fact-Check.org; zdjęcie: Shutterstock/Facebook

Pozostałe

Brudziński: "Polska od lat kieruje olbrzymie środki dla ofiar konfliktów wojennych". Dane nie potwierdzają

Na forum Parlamentu Europejskiego europoseł Joachim Brudziński stawiał Polskę jako "wzór do naśladowania", twierdząc, że wydajemy olbrzymie środki na wsparcie ofiar konfliktów wojennych. Międzynarodowe statystyki pokazują, że Polska jest w ogonie państw, jeśli chodzi o wsparcie krajów słabiej rozwiniętych. Jak to napisano w dokumentach OECD: "mamy niewielki, ale stabilny udział".

Tempo szczepień w Unii Europejskiej. Polska nieco awansowała

Pod względem całkowitej liczby wykonanych szczepień na COVID-19 Polska utrzymuje się w czołówce państw Unii Europejskiej. Gorzej jest, gdy przeliczymy liczbę dawek na 100 mieszkańców kraju. Polska jest tu w drugiej dziesiątce, choć w ciągu tygodnia awansowała o cztery miejsca.

Szczepienia na COVID-19: Polska na tle państw Unii Europejskiej

Polska jest w drugiej dziesiątce wśród państw Unii Europejskiej, jeśli chodzi o liczbę szczepień na 100 mieszkańców kraju. Ostatnio - w zależności od dnia - zajmujemy 15. czy 16. pozycję. Lepiej wypadamy pod względem łącznej liczby wykonanych szczepień: 12 stycznia byliśmy na 11. miejscu na świecie oraz na czwartym w UE.

Antifa, komuniści i działacze ruchu BLM jako winni zajść na Kapitolu. Lawina fake newsów ruszyła

Mężczyzna z rogami na głowie nie jest działaczem ruchu BLM, tylko wyznawcą teorii spiskowej QAnon. Tatuaż na ręce innego demonstranta to nie sierp i młot, tylko znak z gry komputerowej. Dowody zdjęciowe, że to Antifa wtargnęła do budynku Kapitolu, są manipulacją. Zamieszki w Waszyngtonie wywołały falę fake newsów, w których winę za to, co się stało, zrzuca się na środowiska lewicowe i Antifę.