Parlament Europejski nie przyjął rezolucji o zwiększeniu pomocy dla migrantów przedostających się do Europy przez Morze Śródziemne. Większość polskich europarlamentarzystów, w tym wszyscy obecni z PiS oraz większa część deputowanych z PO i PSL, opowiedziała się przeciwko przyjęciu dokumentu. Jak sprawdziliśmy, podczas prac nad rezolucją nie było to jedyne zgodne głosowanie PiS i PO.

W czwartkowym głosowaniu Parlament Europejski nie poparł rezolucji mówiącej o zwiększeniu pomocy dla próbujących się przedostać do Europy przez Morze Śródziemne migrantów. Za odrzuceniem dokumentu, który zatytułowano "Poszukiwania i ratownictwo na Morzu Śródziemnym", głosowało 290 europosłów, 288 chciało jego przyjęcia, a 36 wstrzymało się od głosu.

Europosłowie PiS, większość PO i PSL przeciw

W dokumencie przypomina się m.in. o obowiązku udzielenia pomocy osobom w niebezpieczeństwie wynikającym z międzynarodowego prawa morskiego oraz wzywa państwa członkowskie UE "do większego zaangażowania w proaktywne działania poszukiwawczo-ratownicze poprzez zapewnienie personelu oraz wystarczającej liczby statków i sprzętu specjalnie przeznaczonego do operacji poszukiwawczo-ratowniczych na wszystkich trasach, na których mogą one skutecznie przyczynić się do ratowania życia".

W rezolucji znajduje się także apel do państw członkowskich "o utrzymanie możliwości zawijania do ich portów statkom organizacji pozarządowych", a do wszystkich statków prowadzących akcje poszukiwawcze i ratunkowe apeluje się o przestrzeganie "instrukcji przygotowanych przez właściwy ośrodek koordynacji poszukiwania i ratownictwa".

Zdecydowana większość polskich europarlamentarzystów, którzy brali udział w głosowaniu, była przeciwko przyjęciu tego dokumentu. Tak zagłosowali wszyscy obecni na sali deputowani Prawa i Sprawiedliwości (należący w PE do frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów - EKR). Dołączyła do nich część obecnych na sali europosłów z Koalicji Europejskiej (należącej w PE do Europejskiej Partii Ludowej), m.in. Tomasz Frankowski, Andrzej Halicki, Jarosław Kalinowski, Ewa Kopacz czy Bartosz Arłukowicz.

Inaczej zagłosowała Róża Thun ("za") oraz europosłowie Sojuszu Lewicy Demokratycznej (Włodzimierz Cimoszewicz, Marek Balt, Marek Belka), a także Adam Jarubas i Danuta Huebner (wstrzymali się od głosu). Za przyjęciem dokumentu głosowali też posłowie Wiosny (Sylwia Spurek - obecnie niezależna, Robert Biedroń, Łukasz Kohut).

SPRAWDŹ WYNIKI GŁOSOWANIA >>>

Rezolucja PE to wyrażenie poglądu europarlamentarzystów, zajęcie stanowiska w danej sprawie. Dokumenty tego typu nie mają charakteru prawnie wiążącego.

"To cyniczny i okrutny biznes", "Mamy do czynienia z inwazją"

24 października w czasie debaty nad projektem rezolucji głos zabierali między innymi polscy europarlamentarzyści.

- Nie neguję konieczności ratowania ludzkiego życia, ale niestety akcje ratunkowe na Morzu Śródziemnym prowadzone przez NGO-sy (organizacje pozarządowe - red.) bardzo często wykorzystywane są przez przemytników ludzi. To okrutny i cyniczny biznes, który na ludzkim cierpieniu i naiwności zarabia rocznie ponad 10 miliardów dolarów - powiedziała Jadwiga Wiśniewska z PiS (EKR).

Jej zdaniem dochodzi do przemytu ludzi bez przeprowadzenia kontroli ich tożsamości czy sprawdzenia kryminalnej przeszłości. - Akcje ratunkowe powinny być wyjątkiem, proszę państwa, nie regułą. Aby zatrzymać proceder przemytu ludzi przez morze, trzeba działać na lądzie. Trwały mechanizm relokacji tylko przypieczętuje ten kuriozalny, przestępczy przemytniczy biznes i nie możemy się absolutnie na to godzić - powiedziała Wiśniewska.

- Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat - zaczął swoje przemówienie Joachim Brudziński z PiS (EKR). Dalej odwoływał się do swoich doświadczeń jako marynarza. Mówił, że nie wyobraża sobie widzieć człowieka potrzebującego pomocy na morzu i mu nie pomóc, ale jako polityk uznał, że musi mieć świadomość, że debatę nad tym dokumentem obserwują członkowie grup przestępczych oraz miliony obywateli mieszkających w Afryce.

Przytoczył słowa - jego zdaniem "racjonalne" - ministra spraw wewnętrznych Maroka: "Mamy do czynienia z inwazją".

- Zdajcie sobie sprawę, że taką debatą zachęcamy grupy przestępcze i zachęcamy miliony ludzi, którzy są świadomi, którzy mają dostęp do internetu, zachęcamy ich do przyjeżdżania do Europy i stąd te tragedie na Morzu Śródziemnym - powiedział zebranym.

"Zapewnienie jak najbardziej podstawowych warunków"

Janina Ochojska z KO (EPL) z powodu choroby nie mogła być obecna na głosowaniach. Głos zabrała wcześniej na piśmie: "Liczę że system relokacji, poparty jedynie przez siedem krajów, okaże się dobrym wzorcem do dalszej współpracy. I już wkrótce solidarnie dołączą do niego inne kraje Europy. (...) Naszym celem powinno być tworzenie takich warunków do życia w krajach pochodzenia migrantów, aby nie musieli oni podejmować dramatycznych decyzji o drodze do Europy. W tym zapewnienie najbardziej podstawowych: dostęp do wody pitnej, dach nad głową, dostęp do infrastruktury sanitarnej i opieki medycznej. Ale także zapewnienie pokoju".

Po odrzuceniu przez PE projektu rezolucji, Ochojska napisała na Facebooku: "Bardzo jestem zawiedziona głosowaniem grupy EPP (po polsku EPL - red.). (...) Zawiedziona małą znajomością przez polskich europarlamentarzystów problemów migracji, uchodźstwa i roli NGOs, które, jak mogą, ratują honor Europejczyków. Poczytajcie sobie o warunkach w obozach w Grecji, Hiszpanii, Francji etc. oraz w Libii".

Przed głosowaniem nad całością rezolucji europarlamentarzyści rozstrzygali kwestie poprawek do dokumentu. Przy części z nich -  tak jak przy rozpatrywaniu całego tekstu - PiS i PO głosowało tak samo. Sposób procedowania poprawek do tej rezolucji każdy może prześledzić na stronach PE. Wybraliśmy najciekawsze z nich.

Wspólne "nie" dla nielegalnej migracji

Wszyscy polscy europarlamentarzyści obecni na sali (prócz głosującej przeciw Róży Thun) zagłosowali wspólnie za wprowadzeniem do dokumentu poprawki nr 64/1. Jest to wezwanie skierowane do Komisji Europejskiej do dalszej współpracy z Libią w celu między innymi zwalczania przemytu ludzi, zmniejszenia nielegalnych przepraw przez Morze Śródziemne.

W proponowanym paragrafie Komisja jest wzywana do zacieśnienia współpracy pomiędzy państwami członkowskimi Unii Europejskiej z krajami pochodzenia migrantów w celu przeciwdziałania nielegalnej migracji, rozbijania sieci przemytniczych, zwalczania działalności przestępczej oraz do zachęcenia migrantów do powrotu do swoich krajów.

Gdy w jednej z poprawek (nr 80) został dopisany fragment o tym, że Unia Europejska powinna "umożliwić osobom kwalifikującym się do uzyskania statusu uchodźcy bezpieczny dostęp do UE oraz powinna uniemożliwić grupom przestępczym czerpanie zysków z ludzkich istnień, to wszyscy poza europarlamentarzystami SLD, Wiosny, Różą Thun i niezrzeszoną Sylwią Spurek zagłosowali "za" jego przyjęciem.

Poprawka nr 80
Poprawka nr 80 Foto: Parlament Europejski

Karać za pomoc?

Podobnie wyglądało głosowanie nad kwestią niekarania załóg statków i ich kapitanów za ratowanie przebywających na morzu migrantów (poprawka nr 32). Wszyscy deputowani PiS i Platformy Obywatelskiej zagłosowali, aby mówiący o tym fragment jednego z paragrafów usunąć. Przeciwko zagłosowali deputowani z SLD, Wiosny, Sylwia Spurek oraz Róża Thun.

Jednak gdy w jednej z poprawek (nr 9) zaproponowano, żeby karać kapitanów i ich załogi za "usługi taksówkarskie migrantom nielegalnie przedostającym się przez Morze Śródziemne", eurodeputowani PO, PSL, SLD, Wiosny i Sylwia Spurek zagłosowali przeciw. PiS konsekwentnie w obu przypadkach głosował "za".

"Kobiety i małoletni bez opieki" czy "migranci ekonomiczni"

W poprawce nr 5 projekt rezolucji mówi m.in., że "wśród osób próbujących się dostać do Europy przez Morze Śródziemne znajduje się wiele grup narażonych, takich jak kobiety i małoletni bez opieki (...)". Nowe brzmienie zaproponowane przez skrajną prawicową frakcję Tożsamość i Demokracja (nie ma w niej polskich europarlamentarzystów) mówi o tym, że "większość próbujących dostać się do Europy przez Morze Śródziemne to migranci ekonomiczni".

Za tą poprawką opowiedzieli się wszyscy z PiS. Przeciwko głosowali eurodeputowani z PO, PSL, SLD, Wiosny oraz Sylwia Spurek.

EPL wydaje komunikat i zapowiada dalsze prace

We wtorek w krótkim oświadczeniu do głosowania nad rezolucją odniosła się grupa EPL.

"Popieramy cel rezolucji, czyli skuteczniejsze ratowanie życia ludzkiego. Zawsze stoimy po stronie ofiar, szczególnie tych, które nie mając innego wyboru, uciekają z miejsc konfliktu łodziami przez Morze Śródziemne. Propozycje Parlamentu muszą być jednak wykonalne i w pełni szanować prawo międzynarodowe i unijne" - napisano. Grupa poinformowała, że złożyła do tekstu rezolucji wiele poprawek i zapowiedziała kontynuację prac nad nią.

"Aby faktycznie poprawić sytuację na Morzu Śródziemnym potrzebne są praktyczne rozwiązania. Odpowiedzialność wymaga, aby dokumenty dotyczące tego ogromnego humanitarnego problemu były bez zarzutu" - oświadczyła grupa EPL i zapewniała, że chce "skutecznego mechanizmu ratowania uchodźców".

"Nie wolno pomagać przemytnikom"

- Głosowałam za przyjęciem rezolucji, ponieważ uważam po prostu, że na morzu nikogo nie zostawia się bez pomocy. Poza tym wszyscy wiemy, co się dzieje z tymi uchodźcami, którzy są w Libii. Trzeba ich ratować - ocenia w rozmowie z Konkret24 Róża Thun z Koalicji Europejskiej (EPL). Zaznaczyła, że była to rezolucja, a nie dokument legislacyjny, "więc miał to być tylko taki sygnał, że ludzi należy ratować w tej dramatycznej sytuacji, w jakiej się znaleźli".

- W naszej grupie EPL uzgodniliśmy, że głosowanie będzie uzależnione od przyjęcia proponowanych przez posłów poprawek i od ostatecznego tekstu rezolucji. Jako że poprawki nie były po linii EPL, postanowiono głosować za ich odrzuceniem - wyjaśniała europosłanka.

- Linia EPL była taka, że nie możemy zgadzać się na wyjmowanie spod prawa statków organizacji pozarządowych, ponieważ według ugrupowania może to zachęcać przemytników, a tak nie wolno im pomagać. Z przemytnikami ludzi trzeba i tak walczyć z całych sił i jako Unia Europejska w tej materii musimy jeszcze bardzo dużo zrobić. Ale ludziom trzeba pomagać, a prawo międzynarodowe mówi, że nie wolno nikogo zostawiać na morzu - dodała.

Po głosowaniu wypowiedział się też Joachim Brudziński z PiS. - Utrąciliśmy rezolucję, która de facto była głosem zachęcającym setki milionów ludzi, aby w poszukiwaniu lepszego życia udali się na wybrzeże Tunezji, Libii, Maroka i stamtąd próbowali dostać się do Europy. To jest napędzanie biznesu grupom przemytniczym. Bardzo dobrze, że ta rezolucja upadła - mówił Brudziński.

- Dla mnie oczywistym jest, że obowiązkiem każdego i każdej jest ratowanie na morzu ludzi, którzy toną, są w niebezpieczeństwie - powiedziała z kolei w rozmowie z Konkret24 Sylwia Spurek. Jej zdaniem jest kluczowe, aby nie karać kapitanów i załóg jednostek, które pomagają na morzu.

- Dla mnie głosowanie przeciwko rezolucji, która dotyczy prowadzenia na morzu poszukiwań i ratowania życia ludzi, który są na morzu w niebezpieczeństwie, było absolutnie bezdyskusyjne i nie budziło żadnych moich wątpliwości. Raczej dziwię się, że ktoś mógł głosować przeciwko takiej rezolucji, tym bardziej, że ona dotyczyła najbardziej fundamentalnych spraw i naszych takich powinności humanitarnych, ludzkich - oceniła.

Autor:  Michał Istel, Jan Kunert
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: Shutterstock

Pozostałe

Jak jedzą muzułmanki w nikabach? Kolejni nabrani na satyryczny filmik

Co jakiś czas w sieci powraca nagranie dwóch muzułmanek w restauracji, które ubrane w nikaby jedzą spaghetti. Zasłona na twarz utrudnia tę czynność, przez co jedna z nich używa dosyć nietypowej techniki, co w sieci wywołuje negatywne komentarze na temat muzułmanów. Filmik jest jednak częścią brytyjskiego programu satyrycznego, a jedzenie z nikabem na twarzy wygląda inaczej.

Pozor! Wielbłąd w czeskich górach to nie fejk

Zdjęcie wielbłąda na ośnieżonej drodze w czeskich Górach Izerskich zdobyło niemałą popularność w mediach społecznościowych. Jest prawdziwe. Właściciel sfotografowanego zwierzęcia potwierdził Konkret24, że Bak - bo tak wielbłąd ma na imię - rzeczywiście wydostał się z zagrody lokalnego mini zoo, ale już do niego wrócił.

Żołnierz uderzył prowokującego mężczyznę? Nie, to eksperyment społeczny

Filmik z brytyjskim wartownikiem uderzającym mężczyznę, który wcześniej go prowokował, za pośrednictwem konta rzecznika policji Mariusza Ciarki trafił do polskich stacji telewizyjnych jako ostrzeżenie przed możliwymi konsekwencjami takich zachowań. W rzeczywistości nagranie było częścią eksperymentu społecznego, który miał tylko zbadać reakcje świadków. Brali w nim udział aktorzy.

Wycinka drzew, wiatraki i wieżowce, czyli głuchy telefon fake newsów

Kilka ogólnopolskich portali podało nieprawdziwe informacje o budowie farmy wiatrowej w Niemczech. Wbrew doniesieniom, pod inwestycję nie wycięto 240 hektarów lasu w rezerwacie. Nieprawdziwa jest również informacja o budowie wieżowców w ramach inwestycji i o braku zainteresowania sprawą wśród organizacji ekologicznych.

Ani ostrzeżenie, ani "inspirująca prowokacja", tylko element filmowej scenografii

Znany internauta i użytkownik Twittera Eryk Mistewicz zamieścił zdjęcie komunikatu francuskiego miasta Limoges, ostrzegającego kobiety przed samotnym poruszaniem się po ulicach. Część komentujących ten wpis uznała to za przestrogę przed niebezpieczeństwem ze strony imigrantów. Tymczasem jest to element scenografii do filmu na kanwie historii francuskiego mordercy kobiet.

Zamieszki imigrantów "wczoraj w Monachium"? Inne miejsce, inny czas i kontekst

"Tego nie pokaże TV" - zapewniał jeden z użytkowników Twittera, udostępniając filmik, na którym widać, jak grupa czarnoskórych mężczyzn demoluje ulicę. Dodawał, że nagranie wykonano w niedzielę wieczorem w Monachium. Mimo że jest autentyczne, nie pochodzi jednak z tego roku z Niemiec, a do jego interpretacji ważny jest kontekst wydarzeń.

Strzał w plecy do nieuzbrojonego Palestyńczyka. To wideo nie jest fejkiem

Część internautów wątpi w autentyczność krążącego od soboty w mediach społecznościowych wideo. Widać na nim, jak izraelscy funkcjonariusze oddają strzał w plecy nieuzbrojonego Palestyńczyka. Nagranie jest prawdziwe, pochodzi sprzed półtora roku. Jak informują izraelskie media, mężczyzna został raniony gumową kulą, a w ciągu kilku tygodni śledczy mają w tej sprawie skierować do sądu akt oskarżenia.