Ulica podzielona na część dla kobiet i mężczyzn jako dowód na zbyt duży wpływ islamu na francuską rzeczywistość? Nie, powód dla podziału jest zupełnie inny. Ten sam, dla którego przewodniczący Parlamentu Europejskiego pomalował twarz kredką do ust: przemoc wobec kobiet.

Na opublikowanym przez użytkownika Twittera zdjęciu można zobaczyć ulicę ze stojącym pośrodku znakiem, dzielącym deptak na dwie części. Jedna przeznaczona dla mężczyzn, druga dla kobiet. Poniżej znajduje się informacja, że jest to "strefa eksperymentalna" i widoczny niewielki napis "Nantes", co mogłoby świadczyć, że fotografia pochodzi z historycznej stolicy francuskiej Bretanii.

"Francja #Macron Owocem postępu i europejskich wartości jest ta eksperymentalna próba uporządkowania przestrzeni publicznej według szariatu w mieście Nantes - kobiety i mężczyźni oddzielnie. W Niemczech są już przedziały tylko dla kobiet. Reszta to tylko kwestia czasu i demografii" – głosi podpis, jaki do tego zdjęcia zamieścił internauta (pisownia oryginalna).

Tweet z polskiego Twittera odnoszący się do zdjęcia
Tweet z polskiego Twittera odnoszący się do zdjęcia Foto: Twitter

Wpis spotkał się z żywą reakcją, a komentujący pytali się między innymi "jak można pozwolić, żeby Europa tak się zmieniała?" i konstatowali, że to "koniec Europy". Nie wszyscy jednak uwierzyli w opis użytkownika. I słusznie.

Stop przemocy wobec kobiet

Dziennikarze internetowego portalu publicznej radiostacji Francetvinfo.fr skontaktowali się z władzami Nantes, które wyjaśniły, że ten znak to część "happeningu z okazji Międzynarodowego Dnia Eliminacji Przemocy Wobec Kobiet", którego data została wyznaczona na 25 listopada. Biuro ratusza doprecyzowało także, że znak był wystawiony zaledwie na dwie godziny w czwartkową noc i posłużył "artystom na odegranie kilku ról do materiałów wideo, które będą publikowane w mediach społecznościowych w weekend".

Rzeczywiście, zdjęcie zostało wykonane, kiedy miasto oświetlały już nocne lampy. Ponadto zdecydowana większość wpisów w sieci, które odwołują się do tej sytuacji, jest opatrzona tą jedną fotografią. Gdyby znak był wystawiony również na dłuższy okres w dzień, można przypuszczać, że w Internecie pojawiłoby się dużo więcej ujęć wykonywanych przez mieszkańców Nantes i turystów.

Jak można przeczytać na stronie miasta, co roku we Francji ofiarami przemocy domowej i seksualnej jest 580 tysięcy kobiet. W samym Nantes - 12 tysięcy. Tylko 12% zgłasza sprawy organom ścigania.

Piękne pudełko

Wydarzenia odwołujące się do znaku widnieją też w planie obchodów święta na oficjalnej witrynie miasta Nantes. W opublikowanym 20 listopada artykule na ten temat można przeczytać między innymi, że "firma La Belle Boite przygotowuje happening na rue de la Paix (z fr. ulica Pokoju) – czy powinniśmy oddzielić mężczyzn i kobiety, aby posunąć naprzód kwestię przemocy? To pytanie było zadawane przechodniom za pomocą niecodziennego rekwizytu". Na zdjęciu widnieje wspomniany znak.

Inicjatywa z Ameryki Południowej

Sam pomysł ustanowienia takiego dnia pojawił się na pierwszym Forum Środowisk Kobiecych (Feminist Encuentro) Ameryki Łacińskiej i Karaibów, które odbyło się w stolicy Kolumbii – Bogocie -  już w 1981 roku. Wybrana data – 25 listopada – nie jest przypadkowa. W ten dzień 58 lat temu w czasach dyktatury Rafaela Trujillo w Republice Dominikany zamordowano trzy działaczki polityczne walczące o przestrzeganie praw człowieka - siostry Mirabal (Patrię, Minervę i Marię Teresę).

W grudniu 1999 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło "Deklarację o eliminacji przemocy wobec kobiet" i wyniosło ten lokalny dzień pamięci do stopnia międzynarodowego. "Coraz bardziej zdajemy sobie sprawę, że przemoc wobec kobiet, w tym molestowanie i inne krzywdzące praktyki, stanowi główną barierę w przestrzeganiu praw człowieka. Przemoc to także wyzwanie związane z włączeniem kobiet w procesy pokojowe i ich udziałem w utrzymaniu pokoju" – pisano w oficjalnym komunikacie ONZ wydanym z tej okazji rok temu. W obchody włączyły się także instytucje unijne, między innymi Komisja Europejska.

We Francji też nie sprawdzali

Tworzenie wpisów na temat zdjęcia bez sprawdzenia jego prawdziwego kontekstu nie było jednak wyłącznie błędem polskich internautów. Zdarzyło się to też francuskim politykom. Florian Philippot, jeden z liderów nacjonalistycznego Frontu Narodowego nazwał znak "pochodną apartheidu" i zaapelował, że "być prawdziwie postępowym to odrzucać i zwalczać" takie przejawy. "Byłem pewien, że to zdjęcie było montażem ... ale nie! Gmina #Nantes jest widocznie dumna z tej inicjatywy przedstawionej na zdjęciu" – pisał natomiast Thierry Mariani, sekretarz stanu i minister transportu w latach 2010-2012.

Włosi malują policzki

Specyficzną formę obchodzenia Międzynarodowego Dnia Eliminacji Przemocy Wobec Kobiet mają także Włosi. Pokazał to między innymi szef Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani. Podczas konferencji zorganizowanej w ramach specjalnego szczytu, podczas którego podpisano umowę z Wielką Brytanią dotyczącą Brexitu, wyjął czerwoną pomadkę i pomalował sobie twarz. We Włoszech w ten sposób manifestuje się solidarność z hasłami akcji.

Tajani napisał też Twitterze: "Przemoc wobec kobiet jest nieakceptowalna. Nauczyłem się tego od mojej matki i uczę tego moje dzieci"

W ten sam sposób swój udział w obchodach Międzynarodowego Dnia Eliminacji Przemocy Wobec Kobiet zasygnalizowali między innymi piłkarze grający we włoskiej lidze piłkarskiej. Dużą popularność w sieci zdobyło zdjęcie Cristiano Ronaldo z czerwonym śladem na policzku. Wielu internautów zastanawiało się, co stało się Portugalczykowi, jednak wyjaśnienie tej sytuacji było identyczne jak w przypadku francuskiego znaku dzielącego deptak w oparciu o płeć.

Gdzie szukać pomocy?

Według danych policyjnych, w Polsce w ubiegłym roku przemocy domowej doświadczyło prawie 68 tysięcy kobiet (dane na bazie liczby wypełnionych formularzy "Niebieska Karta"). Badania prof. Beaty Gruszczyńskiej z Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości Uniwersytetu Warszawskiego sugerują, że prawdziwa liczba takich przypadków to nawet 800 tys.

Jak można przeczytać na stronie Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie, w trakcie awantury należy wołać o pomoc, uciekać - "Nie pozwól się wpędzić w takie miejsce mieszkania, skąd trudno uciec. Jeśli jest to możliwe zawiadom policję (tel. 997-połączenie bezpłatne lub z telefonu komórkowego 112)".

Policja ustawowo zobowiązana jest do podjęcia stosownych kroków, aby osoba doświadczająca przemocy domowej mogła czuć się bezpiecznie w swoim domu. Skuteczna interwencja polega na zatrzymaniu sprawcy, jeśli stwarza zagrożenie dla otoczenia. Ofiara przemocy zawsze powinna domagać się, aby policjanci wypełnili tzw. Niebieską Kartę.

Więcej o tym, gdzie można i należy szukać pomocy, można przeczytać m.in. na stronie Pogotowia dla Ofiar Przemocy.

Autor:  Michał Istel
Źródło:  Konkret24; FranceInfo; zdjęcie: DAINA LE LARDIC/Komisja Europejska

Pozostałe

Nie, Donald Trump nie nazwał włoskiego prezydenta "Mozzarella"

Donald Trump nie nazwał publicznie prezydenta Włoch Sergio Mattarelli "Mozzarellą". Nie powiedział też, że Stany Zjednoczone i Włochy łączą relacje sięgające antycznego Rzymu. Dowodem na to są nagrania i transkrypcje z konferencji prasowej i spotkania w Gabinecie Owalnym. Mimo to nieprawdziwe informacje podało tysiące internautów, jako dowód wykorzystując przypadkowe kadry z jednego z nagrań.

Co papież Franciszek mówił o edukacji seksualnej? Sprawdzamy popularny internetowy wpis

Tuż przed rozpoczęciem sejmowej debaty o obywatelskim projekcie ustawy wprowadzającej kary za propagowanie edukacji seksualnej, lider partii Wiosna Robert Biedroń zacytował na Twitterze słowa papieża Franciszka o konieczności edukacji seksualnej w szkołach i że "seks jest darem od Boga". Konkret24 sprawdził, że cytat jest prawdziwy, a papież takiego sformułowania w ostatnim roku użył co najmniej trzykrotnie. Przybliżamy jego kontekst.

#MódlSięZaJaponię. Internetowa akcja pełna wsparcia i... fałszywych materiałów

Tajfun Hagibis uderzył w Japonię – to fakt. Żeby okazać solidarność z Japończykami, w serwisach społecznościowych zorganizowano akcję #PrayforJapan (z ang. #MódlsięzaJaponię), w ramach której każdy może przekazać swoje wsparcie poszkodowanym. Nagrania gwałtownych zjawisk atmosferycznych, które mają pokazać potęgę żywiołu, nie zawsze pochodzą jednak z Japonii i niekoniecznie zostały wykonane w tym roku.

Była wzorem dla lalki Barbie, miała pracować w NASA. Wcześniej wymyśliła sobie życiorys

Greckie media pisały o Eleni Antoniadou jako o "naukowcu światowego kalibru". Miała mieć tytuł doktora, pracować przy pierwszym udanym przeszczepie sztucznej tchawicy, prowadzić firmę medycyny regeneracyjnej, a w przeszłości pracować w NASA. Po otrzymaniu nagrody od greckiej minister edukacji postanowiono jednak zweryfikować imponujący życiorys kobiety.

Polski żołnierz nie zastrzelił ukraińskiego. To fejk z atakiem hakerskim w tle

W ukraińskich i rosyjskich mediach pojawiła się informacja o Ukraińcu postrzelonym przez polskiego żołnierza na poligonie w Jaworowie podczas ukraińsko-amerykańskich manewrów wojskowych. Ukraińska policja zaprzeczyła takim doniesieniom, a przedstawiciele portalu, który był źródłem tych doniesień, poinformowali, że artykuł był efektem ataku hakerskiego przeprowadzonego przez "nieznanych sprawców". Fałszywe informacje nadal można jednak znaleźć w sieci.

UFO, amerykańska ściśle tajna baza i fałszywe zdjęcia

Czy tłumy szturmowały amerykańską bazę, gdzie mają być dowody na istnienie pozaziemskich istot? Taki wniosek można było wysnuć oglądając w mediach społecznościowych niektóre bardzo popularne zdjęcia. Jednak były to tylko internetowe żarty, a przed bramą słynnej Strefy-51 nie pojawiły się zapowiedziane dwa miliony osób.

Nie, to nie jest nagranie huraganu Dorian. To tylko animacja przerobionego zdjęcia

Rzekome nagranie huraganu Dorian, który na początku września uderzył w wybrzeże Bahamów, nie przedstawia nawet prawdziwego zjawiska pogodowego. Filmik to zbitka dwóch zdjęć, a za efekt ruchu odpowiada aplikacja. Przerobione zdjęcie po raz pierwszy pojawiło się w sieci w kwietniu, a jego zaanimowana wersja w maju 2019 - na kilka miesięcy przed nadejściem Doriana.