Tak działa rosyjska dezinformacja

Dezinformacja prowadzona była na FacebookuUnsplash | John Schnobrich

W 13 krajach funkcjonowała sieć kilkuset stron na Facebooku, poświęconych szerokiej gamie tematów - od jedzenia po politykę. Żadna z nich nie ujawniała swoich powiązań z grupą medialną należącą do Kremla. W czwartek platforma zamknęła wszystkie strony. Taki sam los spotkał profile rzekomo ukraińskie, a jak się okazało - prowadzone z Rosji.

Pokazujemy, co jest prawdą, a co fałszem
Weryfikujemy fake newsy, sprawdzamy dane, analizujemy informacje z sieci

W czwartek 17 stycznia Facebook usunął 289 stron - tzw. fan page'y - i 75 profili. Jak poinformował w komunikacie prasowym, "były one zaangażowane w nieautentyczne zachowania i były częścią sieci, która swoje źródło miała w Rosji, a która działała w krajach bałtyckich, Azji Środkowej, na Kaukazie i w Europie Środkowo-Wschodniej". Krajami, w których funkcjonowały strony, były: Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan, Uzbekistan, Armenia, Azerbejdżan, Gruzja, Mołdawia, Rumunia, Białoruś, Estonia, Łotwa i Litwa. Wśród wymienionych miejsc powstania i aktywności stron nie ma Polski.

Były one poświęcone różnym tematom - od jedzenia po wsparcie dla autorytarnych polityków. Większość była apolityczna, choć niektóre - zwłaszcza w krajach nadbałtyckich - miały ostry polityczny, antyzachodni i antynatowski charakter.

Ich celem było wzmacnianie przekazów od kremlowskiego, państwowego przedsiębiorstwa medialnego, Rossija Siegodnia, zwłaszcza od należącego do niego portalu informacyjnego Sputnik. Niniejszy tekst jest w większości przedrukiem (za zgodą) śledztwa przeprowadzonego przez zespół analityków DFRLab, niezależnie od działań podejmowanych przez Facebooka. Ich ustalenia są jednak w dużej mierze tożsame.

Fake news ze Wschodu (20.02.2017)
Fake news ze Wschodu (20.02.2017)tvn24

Na bazie wewnętrznych danych, którymi Facebook nie podzielił się z DFRLab, platforma ustaliła:

Pomimo że próbowały błędnie przedstawiać swoją tożsamość, odkryliśmy, że te strony i konta były powiązane z pracownikami Sputnika, agencji informacyjnej w Moskwie, a także że niektóre strony często publikowały na tematy związane z sentymentami antynatowskimi, ruchami protestacyjnymi czy antykorupcyjnymi. facebook

Ten artykuł ujawnia główne ustalenia DFRLab, opierające się na dowodach uzyskanych na bazie otwartych (ogólnodostępnych w internecie - red. Konkret24) źródeł.

Operacja transgraniczna

Operacja przekraczała granice. Jedna ze stron była poświęcona prezydentowi Tadżykistanu i była prowadzona z Rosji. Inna twierdziła, że jest prowadzona przez "fanów (uzbeckiego prezydenta) Shavkata Mirziyoyeva, duchowego i narodowego lidera". Została stworzona trzy tygodnie po podobnej tadżyckiej, która twierdziła, że jest dla "osób popierających [tadżyckiego prezydenta] Emomalia Rahmona, twórcę pokoju i narodowej jedności, lidera narodu". Również była zarządzana z Rosji.

Tylko 10 października 2017 r. powstało kilkadziesiąt nieautentyczne strony ("nieautentyczne strony", czyli strony nie informujące o swoich prawdziwych celach i źródłach - red. Konkret24), które wzmacniały Sputnika, a które były poświęcone Gruzji, Armenii, Łotwie, Litwie, Estonii, Kirgistanowi, Tadżykistanowi i Czeczenii.

Wideo Sputnika o bożonarodzeniowym targu w Moskwie, zostało zamieszczone przez tę redakcję w Tadżykistanie, Kazachstanie, Estonii i Łotwie, ale i na siedmiu nieautentycznych stronach o Tadżykistanie.

Oczywiście umieszczanie nagrania przez jedną organizację na jej różnych wersjach językowych nie jest niczym szkodliwym. Ten przypadek pokazuje jednak, że ważną rolę w budowaniu ruchu odkrywały nieautentyczne strony.

Strony i szczególne zainteresowania

Większość facebookowych stron sugerowała, że jest poświęcona jakimś szczególnym zainteresowaniom, odnosiły się do wielu tematów. Były wśród nich strony poświęcone turystyce i pogodzie (najpopularniejsze), jedzeniu, modzie, pięknym kobietom (ale nie przystojnym mężczyznom), zwierzętom, sportowi, kulturze i różnym politykom.

Publikowały przede wszystkim treści, które nawiązywały do obszaru ich wskazywanych zainteresowań. Na przykład gruzińska strona poświęcona modzie przede wszystkim publikowała artykuły z gruzińskiego Sputnika, poświęcone modzie.

Kazachska strona poświęcona "wszystkiemu, z czego jesteśmy dumni", publikowała na przemian zdjęcia Kazachstanu z Instagramu i artykuły Sputnika Kazachstan o celebrytach z tego kraju.

Niektóre ze stron zajmowały się tematyką polityczną. Udawały m.in. strony fanów prezydentów Tadżykistanu czy Uzbekistanu, a także syna tego pierwszego, burmistrza stolicy kraju, Duszanbe. Ich ton był pozytywny. Inne jednak skupiały się na obecności NATO i sytuacji etnicznych Rosjan w krajach bałtyckich. Ich wydźwięk był przede wszystkim negatywny.

Przede wszystkim efektem działań sieci było promowanie treści od Rossija Siegodnia. W ten sposób wzmacniano także przekazy Kremla w niektórych politycznych tematach.

Jedna wiadomość w kilku miejscach

Wiele ze stron publikowało tę samą treść ze Sputnika i w mniejszym wymiarze, wideo z serwisu TOK. Sputnik to główna marka medialna Rossija Siegodnia. Publikuje w 31 językach, od abchaskiego po wietnamski (dostępny jest także w języku polskim - red. Konkret24). TOK jest mniej znany, na swojej stronie internetowej nie ukrywa, że jest częścią konglomeratu Rossija Siegodnia.

Facebook daje stronom możliwość tzw. crosspostowania, czyli publikowania filmów na kilku stronach. By takie "krzyżowe publikowanie" było możliwe, zgodę na to muszą wyrazić obydwie strony (czyli i ta, która jako pierwsza materiał opublikowała- red. Konkret24) bądź muszą one mieć wspólnego administratora lub menadżera.

Korzystanie z tej opcji jest dowodem, że istnieje relacja pomiędzy dwoma stronami.

Większość nagrań, które były crosspostowane w tej nieautentycznej sieci, było prognozami pogody ze Sputnika.

Z analizy DFRLab lab wynika, że w porównaniu do stron Sputnika na Facebooku, to strony z nieautentycznej sieci miały większe oddziaływanie.

Część stron nie korzystało z crosspostowania, tylko niezależnie publikowały nagrania, które zostały wyprodukowane przez Sputnik. Obydwie metody wykorzystano w przypadku wideo o rzeźbie Świętego Mikołaja w Indiach zrobionej z piasku i butelek (jedną z tych stron był Sputnik Polska - red. Konkret24). DFRLab odnalazł różne wersje tego samego nagrania, różniące się tylko poziomem powiększenia i formatem wideo.

Crosspostowanie (w tej sprawie - red. Konkret24) nie jest tak ważne jeśli chodzi o to, jakimi treściami dzieliły się strony, jak to, że jest dowodem na to, że Sputnik musiał wiedzieć o tej promocyjnej dla niego sieci.

Sieć na Łotwie: potwierdzona

Najlepsze potwierdzenie relacji między tymi stronami a Rossija Siegodnia przyszło z Łotwy.

DFRLab - we współpracy z łotewską dziennikarką śledczą Olgą Dragilevą z programu telewizyjnego "De Facto" - analizował sieć stron w tym kraju. W listopadzie 2018 r. dziennikarce udało się przeprowadzić wywiad z redaktorem naczelnym Sputnika Łotwa, urzędującym w Moskwie Valentīnsem Rožencovsem. Potwierdził, że to sam Sputnik prowadził te strony, ale dodał, że "to była zwykła promocja naszych materiałów w mediach społecznościowych" i że Sputnik "nie łamał żadnych przepisów, tak Facebooka, jak i Łotwy czy Rosji".

Było to bezpośrednie potwierdzenie odpowiedzialności Sputnika za strony sieci na Łotwie.

Powiązania z Rossija Siegodnia

W innych krajach strony nie były tak bezpośrednio powiązane z Rossija Siegodnia, ale różne techniczne i osobowe wskazówki - nie tylko dzielenie się treściami ze Sputnika i TOKu - były łącznikami tych stron z tą grupą medialną, w tym ze Sputnikiem.

Jedna ze stron na Białorusi opublikowała nagranie od Sputnika, które opisała jako "ekskluzywny materiał, który już mamy, zanim jeszcze opublikuje go Sputnik Białoruś".

W Kazachstanie strona poświęcona bieganiu w Astanie zamieściła wideo Sputnika, pokazujące zimowy maraton w tym mieście. Załączony tekst, w tłumaczeniu z rosyjskiego, brzmiał: "Przyjaciele, zauważcie, że to wideo zimowego maratonu jest od naszych drogich kolegów ze Sputnika Kazachstan". Do opisu załączono odnośnik do Sputnika i komentarz: "nie bądźmy wstydliwi, przejdźmy na tę stronę".

W Azerbejdżanie jedna ze stron była zarządzana przez osobę, która wskazywała Sputnik jako swojego pracodawcę (do końca listopada 2018 r.). W Gruzji strona poświęcona modzie prowadziła płatną promocję wpisu z facebookowej strony Sputnika, co może wskazywać na finansowe powiązanie. W Kazachstanie strona na temat dumy narodowej wskazywała stronę Sputnika Kazachstan jako swoją domenę internetową.

Informacje te nie wskazują na bezpośrednie powiązania z Rossija Siegodnia, ale pokazują - poza ustaleniami Facebooka - schemat relacji między tą grupą medialną a międzynarodową siecią stron na Facebooku, które promują jej treści.

Żadna z tych stron nie wspominała powiązań z Rossija Siegodnia, mimo że wzmacniały treści pochodzące od tej firmy medialnej.

Promocja Sputnika

Zdecydowana większość stron promowała treści od Sputnika. W większości przypadków publikowane materiały były zgodne z tym, czemu strony miały być poświęcone, np. jedzeniu czy sportowi. Wydaje się jednak, że był to przede wszystkim sposób na budowanie grupy odbiorców i przyciąganie ich uwagi do Sputnika jako marki, a nie manipulowanie nimi.

Niektóre strony publikowały wyłącznie treści od Sputnika. Robiła tak między innymi strona poświęcona pogodzie w Abchazji (separatystyczny region Gruzji, wspierany przez Rosję - red. Konkret24).

Niektóre strony publikowały wpisy Sputnika z Facebooka, bez podawania, że to właśnie to medium jest ich źródłem. Strona poświęcona wiadomościom z Uzbekistanu co jakiś czas publikowała memy i przy nich treści ze strony Sputnik Uzbekistan, ale wykorzystywała narzędzie Google do skracania linków, dzięki czemu Sputnik w adresie nie był widoczny jako źródło. Ruch był przekierowywany do tego rosyjskiego portalu, ale źródło nie było reklamowane.

Większość stron przeplatała jednak treści ze Sputnika z materiałami z innych stron, co miało budować wrażenie niezależności. Widoczne to było zwłaszcza na estońskich stronach na Facebooku. Zamieszczały one artykuły ze Sputnika z rosyjskojęzycznymi tekstami z popularnych estońskich mediów (w tym telewizji publicznej). Jeśli jednak chodzi o publikowane wideo, przede wszystkim pochodziło ono ze Sputnika.

Wzmacnianie TOKu

Oprócz promocji materiałów ze Sputnika, facebookowe strony wzmacniały także inny projekt Rossija Siegodnia: serwis wideo TOK. W najbardziej ekstremalnym przypadku, jedna z kazachskich stron (z ros. "Kazach jest modny przy każdej pogodzie") opublikowała 34 nagrania wideo TOKu zaledwie jednego dnia. Materiały TOKu publikowały przede wszystkim właśnie strony kazachstańskie.

Sieć stron publikowała materiały z TOKu dużo rzadziej niż ze Sputnika, ale jest to ważny element, bo pokazuje, że wzmacniała ona Rossija Siegodnia szerzej niż tylko jej międzynarodowe portale informacyjne.

Odbiorcy

Niektórym stronom nie udało się pozyskać właściwie żadnych polubień ("followersów"). Najsłabiej wypadła strona poświęcona stolicy Uzbekistanu, Taszkentowi, która nie miała ani jednego polubienia.

Jednak inne miały tych polubień dziesiątki tysięcy - te poświęcone liderom Tadżykistanu, Uzbekistanu czy Czeczenii zyskały 150 tys. użytkowników, którzy je polubili. Strona poświęcona "ludziom Baku" (Azerbejdżan) miała pond 62 tys. polubień.

W sumie wszystkie strony polubiło 853 413 użytkowników Facebooka. Liczba ta może jednak uwzględniać osoby, które polubiły kilka stron (Facebook pisze o 790 tys. indywidualnych użytkowników - red. Konkret24). Daje jednak ona wyobrażenie, jaka mogła być skala operacji. Ta liczba użytkowników jest o 1,7 raza większa od tego, ilu "followersów" mają strony Sputnika w tych samych krajach (495 947).

Czas powstania

W momencie zamknięcia stron przez Facebooka, większość z nich nie była starsza niż dwa lata. 50 powstało w październiku-listopadzie 2018 r. Rok wcześniej w październiku - 73, z czego 32 w jeden dzień, 10 października 2017 roku. Poświęcone były tematom od "sławnych Gruzinów" po czeczeńskiego lidera Ramzana Kadyrowa; od sportu na Łotwie po pilaw - tadżyckie danie z ryżu. Wszystkie one jednoznacznie wzmacniały dystrybucję treści od Sputnika.

Nie wszystkie strony publikowały cały czas. Część nie umieszczała nowych wpisów od początku 2018 r., część zaprzestała pod koniec tego samego roku. Wydaje się, że rezygnowano z tych stron, które nie przynosiły dobrych rezultatów.

Od potajemnych po fałszywe

Większość stron w sieci było potajemnych, to znaczy nie wspominały one, kto za nimi stoi czy i jakichkolwiek związkach z Rossija Siegodnia.

W jednym przypadku podgrupa dziewięciu stron w Gruzji była prowadzona przez konto, które było fałszywe. Strony skupiały się na przyrodzie, architekturze, historii, jedzeniu i kulturze.

Każdą z nich prowadziła ta sama osoba: "Lana Dvali" - młoda kobieta z Tbilisi. Adres facebookowy zawierał jednak dane "Diana Dvali". Konto to opublikowało od momentu stworzenia trzy zdjęcia profilowe: dwa blondynki, która ukrywa twarz i trzecie, na którym blondynka patrzy w stronę aparatu.

Wszystkie te zdjęcia pochodzą z internetu - jedno z artykułu z lipca 2017 r. o fryzjerstwie, drugie z profilu na Google+ z 2015 r. Na trzecim jest szwedzka instagramerka i modelka Josefine Forsberg. Na jeszcze innym zdjęciu, zamieszczonym na ścianie tego profilu, można zobaczyć świąteczne zdjęcie blogerki Hayley Larue.

Nic nie sugeruje, że za wpisami może kryć się prawdziwie istniejąca "Lana Dvali". Wydaje się, że konto zostało stworzone do zarządzania stronami. Jednak Sputnik Gruzja osadził na swojej stronie w artykułach oraz na Facebooku nagrania wideo z tego profilu. To, kolejny raz, sugeruje na związek między Sputnikiem a stronami z sieci.

Wnioski (DFRLab - red.)

Facebook na bazie swoich danych doszedł do wniosku, że sieć stron "wykorzystywała podobne taktyki poprzez tworzenie sieci kont, które miały wprowadzać w błąd na temat tego czym/kim są i czym się zajmują".

Facebook nie podzielił się tymi danymi z DFRLab.

Zebrane dowody z otwartych źródeł wskazują, że podstawowym zadaniem tych stron było promowanie redakcji należących do Rossija Siegodnia, bez wspominania jakichkolwiek powiązań z tą agendą Kremla.

Na Łotwie Sputnik potwierdził, że prowadził te strony jako formę "promocji". W innych krajach szereg dowodów z otwartych źródeł, w tym crossposting, oświadczenia użytkowników (wpisy na Facebooku - red. Konkret24) i szczegóły dotyczące osób zarządzających stronami, wskazują na powiązania z Rossija Siegodnia i jej pracownikami.

Efektem działań sieci było zapewnienie, przede wszystkim Sputnikowi, znacznie większej liczby odbiorców treści niż w przypadku jego własnej sieci organicznej. To była ukryta operacja promocyjna, a jej głównym beneficjentem były wydawnictwa należące do Rossija Siegodnia.

Ustalenia Facebooka - także Ukraina (red. Konkret24)

Większość ustaleń Facebooka i DFRLab jest tożsamych. Jak informuje w swoim komunikacie platforma, strony należące do sieci wydały na niej na reklamy ok. 135 tys. dolarów. Opłaty były wnoszone w euro, dolarach i rublach. Ostatnia reklama opłacona była w styczniu tego roku.

Strony te zorganizowały także 190 wydarzeń, którymi zaintersowało się 1200 osób. Jak pisze jednak platforma, "nie możemy potwierdzić, czy którekolwiek z tych wydarzeń rzeczywiście się odbyło".

Facebook informuje, że o efektach swoich ustaleń poinformował amerykańskie służby, Kongres, firmy technologiczne i decydentów w krajach, których sprawa dotyczy. Dodaje także, że tego samego dnia usunięto 107 stron, grup i profili na Facebooku i 47 na Instagramie, które działały na Ukrainie, a miały swoje źródło w Rosji. Również aktywność tych stron Facebook nazywa "skoordynowanymi nieautentycznymi działaniami".

Konta te przedstawiały się jako ukraińskie, dzieliły się lokalnymi informacjami na temat pogody, protestów, NATO i sytuacji zdrowotnej w szkołach. Jak podaje Facebook, "zidentyfikowaliśmy pewne techniczne 'zazębienia' z działaniami Rosji, które obserwowaliśmy przed wyborami środka kadencji w USA (midterm elections), w tym zachowania, które miały wspólne cechy z poprzednią działalnością Internet Research Agency" (IRA; jedna z powiązanych z Kremlem "fabryk trolli" - red.).

Służba prasowa Sputnika skomentowała, że "działania Facebooka, który usunął ponad 500 kont związanch z Rosją (liczba ta uwzględnia także konta rzekomo działające na Ukrainie - red.), w tym siedem stron agencji Sputnik, są umotywowane politycznie i są de facto cenzurą". W komunikacie można także przeczytać, że blokada "to jedyna reakcja Facebooka na pracę mediów na wysokim poziomie, to pytań nie mamy".

DFRLab to zespół analityków działający przy Atlantic Council w Waszyngtonie. Śledzi wydarzenia na całym świecie i relacjonowanie ich w mediach społecznościowych. Śledzi internetowe próby wywierania wpływu, pracuje na otwartych źródłach, prowadzi analizę cyfrową konfliktów. Oryginalną publikację, na której bazuje ten tekst, można znaleźć tutaj: Facebook’s Sputnik Takedown.

Autor: Nika Aleksejeva, Kanishk Karan, Donara Barojan, Ben Nimmo; opracowanie polskie: Beata Biel / Źródło: DFRLab; Konkret24; Facebook; zdjęcie: Unsplash John Schnobrich

Źródło zdjęcia głównego: Unsplash | John Schnobrich

Pozostałe wiadomości

Internauci chwalą rzekome "odchudzenie" kalendarza szczepień dzieci w USA - i jednocześnie krytykują aż "88 szczepionek" w polskim kalendarzu. Na dokładkę snują teorie spiskowe o nazistowskiej symbolice. Cała ta narracja to zlepek nieporozumień i błędnego porównywania liczby zastrzyków do liczby podawanych szczepionek.

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska "przyjęła nas do swojego grona, aby doić z kasy" - tak internauci komentują informację o horrendalnej kwocie 2,5 biliona złotych, które Polska miałaby rzekomo zapłacić za unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2. To jednak podwójna manipulacja związana z raportem pewnej fundacji. Pokazujemy, kto za nią stoi.

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

Źródło:
Konkret24

W Niemczech zarabia się lepiej, a że ceny w Polsce mamy już podobne jak tam, to poziom życia Polaków jest trzykrotnie niższy niż Niemców - taką ekonomiczną tezę ogłosił sędzia Kamil Zaradkiewicz. Tylko że posłużył się złymi wskaźnikami i starymi danymi. Co więc dane ekonomiczne mówią o życiu w Polsce i Niemczech?

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń generuje w sieci nagranie z polskimi dziećmi śpiewającymi ukraiński hymn. Sprawę nagłośnił poseł PiS Dariusz Matecki - wraz z przekazem, że "dzieci zmuszane są do śpiewania hymnu Ukrainy". Nie ma na to potwierdzenia, nagranie jest stare, a publikowanie go teraz ma zapewne służyć wzmacnianiu antyukraińskich nastrojów.

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Źródło:
Konkret24

Amerykańskie działania w Wenezueli miały wywołać masowe protesty w Stanach Zjednoczonych - twierdzi poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej. Tylko że nagrania, które ma potwierdzać jego tezę, nie mają związku z aktualnymi wydarzeniami.

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

Źródło:
Konkret24

Tłumowi ludzi na ulicach Madrytu towarzyszy podniosła muzyka w tle. To nagranie, które zdobywa popularność w sieci, ma być dowodem na "chrześcijańskie przebudzenie" Hiszpanii. W rzeczywistości filmik nie pokazuje żadnej manifestacji religijnej.

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Źródło:
Konkret24

"Maduro jest wożony po Nowym Jorku i pokazywany mieszkańcom miasta", "Trump woził go po ulicach jak schwytane zwierzę" - twierdzą internauci, którzy zamieszczają i komentują nagranie pokazujące przejazd otwartej furgonetki. Nic nie wskazuje, że był w niej przewożony wenezuelski dyktator.

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump mówi o "doktrynie Donroego", która ma być czymś więcej niż słynna doktryna Monroego. Eksperci dostrzegają podobieństwa, ale też wskazują różnice. Co takiego ogłosił piąty prezydent Stanów Zjednoczonych James Monroe?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Źródło:
Konkret24

"Zobacz Donaldzie Tusku, jak kończą dyktatorzy" - napisał na platformie X były minister w rządzie Zjednoczonej Prawicy Mariusz Kamiński, zamieszczając rzekome zdjęcie Nicolasa Maduro pojmanego przez żołnierzy USA. To nie tylko "przekroczenie kolejnych granic", lecz przede wszystkim fałszywka.

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Źródło:
Konkret24

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+

Witajcie w roku, w którym świat będą wam objaśniać już niekoniecznie eksperci, tylko sztuczna inteligencja. Gdy algorytmy staną się tak potężne jak rządy - a te będą się mierzyć z masowym eksportem chaosu, nie tylko ze strony Kremla. Przedstawiamy pięć głównych zagrożeń w sferze dezinformacji w 2026 roku, których trzeba być świadomym.

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

Źródło:
TVN24+

To nie przypadek, że kolejne incydenty dotyczące bezpieczeństwa Polski szybko stają się paliwem do podsycania antyukraińskich nastrojów. I że treści takie pojawiają się na profilach niemających nic wspólnego z polityką. Kto sądzi, że to tylko opinie "zwykłych Polaków" - jest w błędzie. To skoordynowane akcje sieci fałszywych kont, których mechanizm ujawnili właśnie analitycy DFRLab.

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Źródło:
Konkret24, DFRLab

Setki tysięcy wyświetleń generuje w mediach społecznościowych nagranie mające pokazywać, jak zachowywali się mieszkańcy Niemiec - głównie przybysze z innych krajów - w ostatnią sylwestrową noc. Film rozpowszechniają zarówno polscy, jak i zagraniczni internauci, pisząc na przykład, że to Berlin. Sprawdziliśmy, skąd i z kiedy on pochodzi.

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

Źródło:
Konkret24

Poseł PiS Michał Wójcik ostrzega, że rząd "prowadzi kraj na ścianę". Przekonuje, że "nikt nie chce kupować polskiego długu" mimo tego, że polskie obligacje są oprocentowane wyżej niż obligacje innych państw UE. A jak jest naprawdę?

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Źródło:
Konkret24

Doszło do tego, że odczłowieczamy wyimaginowanego wroga. Że reagujemy stadnie na mentalne kotwice, które zostały sprytnie aktywowane w debacie publicznej. I że tezy dotychczas wątpliwe zaczęliśmy uznawać za prawdę, bo legitymizują je politycy. To, co się wydarzyło w dezinformacji w 2025 roku, pokazuje, że wystarczy zmodyfikować metody i przesunąć granice, by polityka strachu zbierała swoje żniwo.

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Źródło:
TVN24+

Po zakończeniu wojny z Rosją Polska i Ukraina mogłyby się połączyć - informacja o petycji z takim postulatem wywołuje falę oburzenia w sieci, podsycając antyukraińskie nastroje. Bo taki właśnie jest cel tego manipulacyjnego przekazu.

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

Źródło:
Konkret24

Politycy piszą o "sięganiu do kieszeni Polaków", internauci o planowanym wzroście VAT z 5 do 23 procent. Krążące w sieci komentarze o decyzji co do "gigantycznej podwyżki" podatku w handlu i gastronomii generują kolejne spekulacje. Sprawdziliśmy, o co chodzi.

"Gigantyczna podwyżka podatku VAT"? O jaką decyzję chodzi

"Gigantyczna podwyżka podatku VAT"? O jaką decyzję chodzi

Źródło:
Konkret24

Młode, atrakcyjne Polki zachwalają w sieci korzyści z wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Od początku wygląda to podejrzanie, ale generuje setki tysięcy wyświetleń. To "wejście na nowy poziom" z antyunijnym przekazem.

"Prawilne Polki", eurokołchoz i polexit. Antyunijna propaganda napędzana przez AI

"Prawilne Polki", eurokołchoz i polexit. Antyunijna propaganda napędzana przez AI

Źródło:
Konkret24

Poruszająca historia 91-letniej Amerykanki, którą postawiono przed sądem w szpitalnej koszuli i skutą kajdankami, obiegła media społecznościowe jako dowód okrucieństwa systemu. Gdy jednak się jej przyjrzeć bliżej, narracja przestaje się kleić.

91-letnia Helen "aresztowana za kradzież leków". Coś tu się nie klei

91-letnia Helen "aresztowana za kradzież leków". Coś tu się nie klei

Źródło:
Konkret24

Minister energii od miesięcy obiecuje, że koniec mrożenia cen prądu nie oznacza gwałtownej podwyżki rachunków. Ale opozycja straszy, że drożej będzie nawet o 10 procent. Politycy się sprzeczają - my z ekspertami liczymy, jak odmrożenie cen energii może wpłynąć na wysokość naszych rachunków. Kluczowe są ich składowe.

Koniec mrożenia cen prądu. "Zapłacimy więcej?" Policzyliśmy

Koniec mrożenia cen prądu. "Zapłacimy więcej?" Policzyliśmy

Źródło:
Konkret24

170 milionów złotych miał według internautów wydać polski Narodowy Fundusz Zdrowia na leczenie HIV w Ukrainie. Przekaz niesie się w sieci szeroko, lecz chodzi o zupełnie inne pieniądze. Mamy wyjaśnienie NFZ.

"Okradli Polaków ze składek zdrowotnych"? NFZ wyjaśnia

"Okradli Polaków ze składek zdrowotnych"? NFZ wyjaśnia

Źródło:
Konkret24

Unijni sędziowie stawiają się ponad polskim systemem konstytucyjnym, Trybunał Sprawiedliwości "zakazał Polsce powoływania się na swoją konstytucję" - tak politycy PiS przedstawiają wyrok TSUE dotyczący Trybunału Konstytucyjnego. Grzmią, że to próba odebrania Polsce suwerenności. Konstytucjonaliści tłumaczą: to nieprawda.

Politycy PiS: TSUE "zakazał powoływać się na konstytucję". Nieprawda

Politycy PiS: TSUE "zakazał powoływać się na konstytucję". Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Do budynku urzędu wchodzi mężczyzna, a wraz z nim krowa, lama i kozy. Film pokazujący taką scenę krąży w sieci z wyjaśnieniem, że to rolnik, który z powodu umowy Unii Europejskiej z Mercosur nie daje już rady płacić podatków. Po pierwsze, ta umowa jeszcze nie obowiązuje. Po drugie..., rzeczywiście, coś takiego się wydarzyło, ale nie teraz.

"Przyszedł do urzędu skarbowego zapłacić podatki zwierzętami". Co to za historia

"Przyszedł do urzędu skarbowego zapłacić podatki zwierzętami". Co to za historia

Źródło:
Konkret24

"Niemądra decyzja", minister "przekroczył swoje uprawienia", "samodzielnie nie może przekazać takiej kwoty" - grzmią politycy opozycji, krytykując decyzję ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego o przeznaczeniu 100 milionów dolarów na zakup amerykańskiego sprzętu dla Ukrainy. I dywagują, z jakich funduszy pójdzie ta pomoc. MSZ odpowiedział nam na to pytanie.

Sikorski: "dam 100 milionów dolarów Ukrainie". Z czego? Mamy odpowiedź MSZ

Sikorski: "dam 100 milionów dolarów Ukrainie". Z czego? Mamy odpowiedź MSZ

Źródło:
Konkret24