"Przebiliśmy prawie wszystkie fale COVID-19"? Jaki jest problem z tym wykresem

Źródło:
Konkret24
COVID-19 powraca, coraz więcej zachorowań
COVID-19 powraca, coraz więcej zachorowańTVN24
wideo 2/2
COVID-19 powraca, coraz więcej zachorowańTVN24

Wykres pokazujący, że liczba zachorowań na COVID-19 jest już rzekomo tak duża, iż "przebiliśmy właśnie prawie wszystkie poprzednie fale pandemii oprócz pierwszej", wywołał komentarze internatów, a także lekarzy. Rzeczywiście, zachorowań przybywa. Tłumaczymy, dlaczego jednak trudno teraz szacować wysokość fali zakażeń koronawirusem.

Pokazujemy, co jest prawdą, a co fałszem
Weryfikujemy fake newsy, sprawdzamy dane, analizujemy informacje z sieci

To że liczba zachorowań na COVID-19 rośnie, widać na oddziałach szpitalnych, w przychodniach, a także po analizie ścieków. Lekarze apelują o ostrożność i powrót do nawyków z czasów pandemii, takich jak dezynfekcja rąk i noszenie maseczek. Tym bardziej że szczepionka przeciw COVID-19 walcząca z wariantem XBB (Kraken) będzie dostępna w punktach szczepień (przychodniach POZ i aptekach) dopiero od 6 grudnia - tak zapowiedziało 17 listopada Ministerstwo Zdrowia.

"Wygląda na to, że przebiliśmy właśnie prawie wszystkie poprzednie fale C19 oprócz pierwszej..." - napisał 18 listopada jeden z użytkowników serwisu x.com (dawniej Twitter). Post zilustrował wykresem zatytułowanym "COVID-19 przypadki i nowe testy". Po osi czasu widać, że obejmuje dane od początku pandemii COVID-19 (marzec 2020 roku) do jesieni 2023 roku (nie widać dokładnej daty dla ostatnich danych). Niebieska ciągła linia pokazuje nowe przypadki wykrytych zachorowań na COVID-19 (średnia z siedmiu dni, właściwa jest dla niej skala po lewej stronie wykresu), linia czerwona przerywana to "stosunek liczby nowych przypadków do testów" w procentach (także średnia z siedmiu dni, do niej odnosi się skala po prawej stronie). Chodzi tu o udział testów pozytywnych, czyli odsetek tych spośród wszystkich, które potwierdziły, że testowane osoby mają koronawirusa.

Wpis opublikowany w serwisie x.com 18 listopada 2023 roku x.com

"Porównujemy procenty zgniłych jabłek przy zbieraniu kombajnem i ręcznie"

Post z wykresem ma już niemal 100 tysięcy wyświetleń. Wygenerował sporo komentarzy - wśród komentujących są także lekarze. "Ogromna liczba zachorowań, refundowanych leków i znowelizowanych szczepionek brak. Nie ma żadnych zaleceń dla placówek medycznych. Nie ma planowego monitoringu zakażeń i ścieków. Sekwencjonowanie są pojedyncze próbki. Co musi się wydarzyć, aby władze publiczne dostrzegły problem?" - punktował doktor Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. zagrożeń epidemicznych. A lekarz Bartosz Fiałek, specjalista w dziedzinie reumatologii, napisał: "Widzimy to w szpitalach. Nie widzimy w zaangażowaniu odchodzącego rządu. Cieszymy się, że odchodzącego".

Jednak niektórzy internauci byli sceptyczni co do pokazanego wykresu. "Serio? A jest gorzej w szpitalach niż było 2 lata temu? Proszę nie kreować strachu. Już wystarczy"; "Przy 'zerowym' testowaniu, praktycznie braku danych ze szpitali. Klawo"; "To jest nieporównywalne. Obecnie rejestruje się dane tylko ze szpitali, gdzie automatyczne odsetek plus jest wyższy" - pisali.

"Czyli nie porównujemy jabłek do jabłek?" - zapytał jeden z internautów. Autor posta w odpowiedzi przyznał: "Porównujemy procenty zgniłych jabłek przy zbieraniu kombajnem i ręcznie".

Ponieważ jego wykres powstał z danych, których zbieranie teraz nie jest porównywalne z metodą w latach szczytów pandemii COVID-19, wykres wprowadza w błąd - tak samo teza w poście. Wyjaśniamy.

Ponad rok temu zmieniły się zasady testowania: wiemy dużo mniej

W żadnym kraju nie jest znana całkowita liczba osób zakażonych COVID-19 - wiadomo tylko, u ilu osób zakażenie potwierdzono oficjalnie testem. Tak więc testowanie jest jedynym sposobem monitorowania tego, czy i jak pandemia się rozprzestrzenia.

Tylko że zestawianie na jednym wykresie obecnej średniej z siedmiu dni (udział testów pozytywnych, na wykresie linia czerwona) ze średnią z siedmiu dni liczoną podczas fal zakażeń COVID-19 może wprowadzać w błąd. Otóż w szczycie zakażeń, na przełomie 2021 i 2022 roku, testowano w Polsce od ok. 80 do 180 tys. osób dziennie - wtedy udział testów pozytywnych wynosił od kilkunastu do ok. 30 proc. A teraz testujemy znacznie mniej - wykonuje się tylko do kilku tysięcy testów dziennie. Stąd średnia wyrażona linią czerwoną pozostaje wysoka, tylko że liczba testów (linia niebieska) jest minimalna - to właśnie zaburza dokonywanie prostych porównań z przeszłością.

Dlaczego tak mało testujemy? Bo od 1 kwietnia 2022 roku zmieniły się zasady i zalecenia wykonywania testów na koronawirusa (wyjaśnialiśmy to w Konkret24). Zmiany te sprawiły, że polski rząd praktycznie zakończył monitorowanie COVID-19. Zrezygnowano z powszechnego i bezpłatnego testowania na COVID-19: przestały działać mobilne punkty pobrań, laboratoria i farmaceuci w aptekach nie wykonują już bezpłatnych testów. Od 30 marca 2022 roku nie działa formularz online do zgłaszania się po zlecenie na test na koronawirusa. Szpitale nie wymagają już testowania osób przed ich przyjęciem do placówki (wcześniej szpital mógł wymagać od pacjenta wykonania testu na własną rękę, wykonanie testu przed planowanym zabiegiem było obowiązkiem szpitala). Szybki test PCR może zlecić lekarz, o ile uzna to za konieczne.

Ponadto wraz z końcem marca 2022 zniesiono obowiązkową izolację i kwarantannę. "W przypadku pozytywnego wyniku testu w kierunku SARS-CoV-2, lekarz zaleca samoizolację (zwolnienie lekarskie) do czasu ustąpienia objawów. Dokładnie tak, jak przy każdej chorobie zakaźnej, np. grypie" - czytamy na rządowej stronie.

Przypomnijmy też, że 16 maja 2022 roku odwołano w Polsce stan epidemii (wprowadzono go dwa lata wcześniej - 20 marca 2020 roku) i jednocześnie ogłoszono stan zagrożenia epidemicznego. A ten zniesiono 1 lipca 2023 roku. Rząd argumentował tę decyzję "poprawą stanu epidemiologicznego w Polsce, zmniejszeniem gwałtownego rozprzestrzeniania się zakażeń i zmniejszeniem liczby osób hospitalizowanych".

Ministerstwo Zdrowia nadal raportuje na swojej stronie podstawowe dane dotyczące zakażeń i testów zbierane teraz na dużo niższych próbach, nie podaje danych o hospitalizacjach. 21 listopada resort poinformował, że w ciągu ostatniej dobry w Polsce wykonano 4840 testów na COVID-19. Pozytywny wynik dało 2429 z nich - czyli 50,2 proc. Z powodu COVID-19 zmarło osiem osób (połowa wyłącznie z powodu COVID-19, reszta miała choroby współistniejące).

Profesor Pyrć: "nie mogę poprzeć interpretacji, że przebiliśmy prawie wszystkie poprzednie fale" 

W rozmowie z Konkret24 prof. Krzysztof Pyrć, wirusolog z Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, odniósł się do popularnego w sieci wykresu i jego interpretacji.

- Odsetek testów pozytywnych jest wskaźnikiem tego, że przypadków zakażeń pojawia się więcej. Natomiast nie odważyłbym się szacować liczb na podstawie odsetka testów pozytywnych w tak zmiennych warunkach, jakie mamy obecnie - ocenił prof. Pyrć. - Zupełnie inny odsetek będzie, jeżeli testujemy wszystkich, zupełnie inny będzie, jeśli testujemy mocno osoby wyjeżdżające, jeśli takie wymogi byłyby stawiane na granicach, a zupełnie inny będzie, gdy testujemy tylko osoby, które mają bardzo wyraźne objawy. W związku z tym byłbym bardzo ostrożny w automatycznym przeliczaniu odsetka pozytywnych testów na realne przypadki, bo po prostu jest bardzo dużo zmiennych, które mogą sprawić, że to przeliczenie będzie absurdalne - dodał.

- Dane przedstawione na wykresie są prawdziwe, ale nie mogę poprzeć tej interpretacji, że przebiliśmy prawie wszystkie poprzednie fale na podstawie czerwonej linii. Między innymi dlatego, że zupełnie inne osoby testowały się w czasie pierwszej fali zakażeń niż w chwili obecnej - wyjaśnił wirusolog. I stwierdził: - Ten wykres pokazuje jednak inne bolączki polskiego systemu, które trzeba naprawić. Ewidentnie jesteśmy w środku fali zakażeń, a osoby starsze, osoby z grup ryzyka i osoby z immunosupresją nie mają dostępu do aktualnych szczepionek czy skutecznych leków.

Profesor Pyrć podkreśla, że ten popularny wykres trzeba dobrze rozumieć i dobrze interpretować. - Obecnie liczba przypadków nie przepisuje się w tak duże liczby ciężkich przypadków i zgonów jak w pierwszych latach pandemii. Zagrożenie na skalę światową dla zdrowia publicznego de facto skończyło się pod koniec 2021 roku wraz z pojawieniem się omikronu i immunizacją praktycznie całego społeczeństwa - uspokaja. - Nie oznacza to jednak, że indywidualne ryzyko nie istnieje. Ono ciągle jest znaczące dla osób z grup ryzyka - zauważa ekspert.

- W tym momencie odsetek testów pozytywnych niewątpliwie pokazuje, że mamy bardzo wysoką falę zakażeń, co chyba jest oczywiste dla każdego. Nie chcę szacować, czy obecna fala jest wyższa czy niższa niż poprzednie, natomiast faktem jest, że nie przekłada się to na liczbę ciężkich przypadków. To jest uspakajające. Mniej uspokajające jest, że zapomnieliśmy w Polsce o osobach, których odporność nie działa, czyli o osobach z immunosupresją; zapomnieliśmy o osobach z grup wysokiego ryzyka. Dla nich zakażenie COVID-19 nadal może stanowić śmiertelne zagrożenie. Te osoby zostały pozostawione same sobie. Nie mają aktualnych szczepień ani dostępu do nowych szczepionek i leków, na przykład Paxlovidu stosowanego na całym świecie. Do tego nie ma akcji informacyjnej, więc właściwie już nikt nie wie, co ma zrobić - stwierdza profesor Pyrć.

- Powinniśmy monitorować sytuację na przykład poprzez próbkowanie - mówi ekspert. Jego zdaniem wyniki takiego próbkowania powinny być ogólnie dostępne, tymczasem polski resort zdrowia milczy na ten temat. - Dochodzi do sytuacji, w której w poszukiwaniu wiarygodnych informacji częściej sprawdzam stronę europejskiego ECDC niż polskiego Ministerstwa Zdrowia - stwierdza prof. Pyrć.

"Testów wykonujemy dziesięć, piętnaście razy mniej razy mniej niż w czasach pandemii w tych pierwszych dwóch latach w związku z tym niedoszacowanie tych danych jest ogromne" - mówił 10 listopada doktor Paweł Grzesiowski w programie "Polska i Świat" w TVN24. Jak ocenił, rzeczywista liczba zakażeń może wynosić 80-100 tys. dziennie.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Pozostałe wiadomości

Krytyka Zielonego Ładu należy do głównych tematów kampanii Prawa i Sprawiedliwości. Na spotkaniu z wyborcami Jarosław Kaczyński oświadczył, że Donald Tusk "w parę dni po chwili, kiedy został premierem", mógł na Radzie Europejskiej odrzucić Zielony Ład. Tylko że wówczas - w grudniu 2023 roku - Rada nie zajmowała się tym tematem. Poza tym Zielonego Ładu nie można po prostu "odrzucić" jedną decyzją. Wyjaśniamy.

Kaczyński: Tusk mógł "odrzucić Zielony Ład". Jedna wypowiedź, dwie nieprawdy

Kaczyński: Tusk mógł "odrzucić Zielony Ład". Jedna wypowiedź, dwie nieprawdy

Źródło:
Konkret24

"Nielegalny uzurpator", "dyktator" - tak od kilku tygodni nazywany jest Wołodymyr Zełenski w mediach społecznościowych. Ukraiński przywódca rzekomo "zakazał wyborów" i "nie jest już prezydentem". Ta narracja ma zrodzić pytanie, kto teraz będzie prezydentem Ukrainy. Jednak cały ten dezinformacyjny przekaz jest spójny ze stanowiskiem Kremla. Wyjaśniamy, co w nim pominięto.

Zełenski "uzurpatorem", bo zakończył kadencję? To rosyjska dezinformacja

Zełenski "uzurpatorem", bo zakończył kadencję? To rosyjska dezinformacja

Źródło:
Konkret24

Politycy PiS wykorzystują zarządzenie prezydenta Warszawy, dotyczące między innymi symboli religijnych w urzędzie miasta, do szerzenia partyjnego przekazu o "piłowaniu katolików". Tylko że bazą do tej frazy jest zmanipulowana przez nich wypowiedź polityka PO Sławomira Nitrasa. Dotyczyła bowiem czego innego. Przypominamy.

"Piłowanie katolików". Partyjny przekaz na zmanipulowanym cytacie

"Piłowanie katolików". Partyjny przekaz na zmanipulowanym cytacie

Źródło:
Konkret24

Według polityków Prawa i Sprawiedliwości zarządzone przez prezydenta Warszawy w urzędzie miasta standardy równego traktowania - dotyczące między innymi symboli religijnych - są sprzeczne z wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 2011 roku. Nie jest to prawdą. Wyjaśniamy, czego dotyczył ten wyrok.

Zakaz krzyży w urzędach "przeciwny orzecznictwu trybunałów europejskich"? Nieprawda

Zakaz krzyży w urzędach "przeciwny orzecznictwu trybunałów europejskich"? Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Według Jarosława Kaczyńskiego już w 2018 roku Mateusz Morawiecki odniósł "pełne zwycięstwo" w sprawie paktu migracyjnego na jednym z unijnych szczytów. Teraz zaś "to zostało odrzucone", a obecny sprzeciw Polski i Donalda Tuska nic nie znaczy. Wyjaśniamy, co ustalono przed sześcioma lat i jaka była ranga tych ustaleń.

Kaczyński o "pełnym zwycięstwie" Morawieckiego w sprawie paktu migracyjnego. Sprawdzamy

Kaczyński o "pełnym zwycięstwie" Morawieckiego w sprawie paktu migracyjnego. Sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

Miliony wyświetleń w mediach społecznościowych generują posty z informacją, jakoby niemiecka polityk AfD została skazana za udostępnienie statystyk dotyczących napaści na tle seksualnym popełnianych przez afgańskich imigrantów. Przekaz ten rozpowszechnia między innymi poseł Konfederacji. Ale to nieprawda. Wyrok niemieckiego sądu dotyczył czego innego.

Berkowicz: niemiecka polityk "skazana za opublikowanie statystyk" o imigrantach. Nie, za co innego

Berkowicz: niemiecka polityk "skazana za opublikowanie statystyk" o imigrantach. Nie, za co innego

Źródło:
Konkret24

"Jestem przeciwko robalom" - oświadczyła podczas wywiadu w radiu Beata Kempa. I utrzymywała, że w europarlamencie głosowała przeciwko unijnej strategii białkowej, czyli przeciwko "dodawaniu robaków do produktów spożywczych". Sprawdziliśmy. To nieprawda.

Beata Kempa: nie głosowałam "za dodawaniem robaków do produktów". Głosowała

Beata Kempa: nie głosowałam "za dodawaniem robaków do produktów". Głosowała

Źródło:
Konkret24

Decyzja władz Warszawy o zakazie symboli religijnych w urzędzie miasta wzbudza kontrowersje, dyskusje w sieci, zarzuty ze strony polityków oraz reakcję Archidiecezji Warszawskiej. Ratusz oskarżono o dyskryminację i łamanie prawa - przede wszystkim konstytucji. Czy rozporządzenie prezydenta Rafała Trzaskowskiego jest dyskryminujące i niezgodne z prawem? Prawnicy wyjaśniają.

"Dyskryminacja", "łamanie konstytucji"? Zakaz krzyży w urzędzie a polskie prawo

"Dyskryminacja", "łamanie konstytucji"? Zakaz krzyży w urzędzie a polskie prawo

Źródło:
Konkert24

Były minister sprawiedliwości Marcin Warchoł wypomniał obecnie rządzącym, że chcą oskładkować umowy o dzieło. Tymczasem oskładkowanie umów śmieciowych pojawiło się w Krajowym Planie Odbudowy przyjętym przez rząd Zjednoczonej Prawicy.

Oskładkowanie umów o dzieło. Warchoł krytykuje rząd, a to pomysł... PiS

Oskładkowanie umów o dzieło. Warchoł krytykuje rząd, a to pomysł... PiS

Źródło:
Konkret24

Były prezes TVP Jacek Kurski wykorzystał wywiad w Radiu Zet, by przedstawić swoją wizję telewizji publicznej za jego czasów. Mówił więc, że "była obiektywna", "pokazywała prawdę" i "spełniała najwyższe standardy dziennikarskiej rzetelności". Wyjaśniamy, dlaczego te frazy należy włożyć w cudzysłów. I jakie jeszcze nieprawdy wygłosił Kurski.

Kurski o "obiektywnej telewizji", "pokazywaniu prawdy" i "dziennikarskiej rzetelności". Przypomnijmy, jak było

Kurski o "obiektywnej telewizji", "pokazywaniu prawdy" i "dziennikarskiej rzetelności". Przypomnijmy, jak było

Źródło:
Konkret24

Poseł PiS i były minister cyfryzacji Janusz Cieszyński, przy okazji krytyki premiera Donalda Tuska, określił Leszka Moczulskiego jako agenta SB. Trwający niemal 20 lat proces lidera Konfederacji Polski Niepodległej nie rozstrzygnął się na jego niekorzyść, zatem polityk opozycji szerzy nieprawdę.

Cieszyński o Leszku Moczulskim: "agent SB". To nieprawda

Cieszyński o Leszku Moczulskim: "agent SB". To nieprawda

Źródło:
Konkret24

Była premier Beata Szydło oświadczyła w nagranym wystąpieniu, że premier Donald Tusk "nie wie, co nadzoruje" i "opowiada głupoty o likwidacji oddziałów zamiejscowych ABW". Tylko że Tusk nie mówił o oddziałach zamiejscowych, a struktury ABW uszczupliła rzeczywiście Szydło, gdy kierowała rządem.

Szydło do Tuska: "opowiadasz pan głupoty". Wcale nie

Źródło:
Konkret24

Na Białorusi zachowywane są swobody obywatelskie. Łukaszenka działa na rzecz pokoju w Europie. Stany Zjednoczone i Wielka Brytania pchają teraz Polskę do wojny - takie tezy wygłasza publicznie były polski sędzia Tomasz Szmydt, który poprosił o azyl na Białorusi. Tłumaczymy, jak te jego wystąpienia są zbieżne z prokremlowską propagandą i jaki jest ich cel.

Tomasz Szmydt w machinie propagandy Kremla. "Wielowektorowa operacja"

Tomasz Szmydt w machinie propagandy Kremla. "Wielowektorowa operacja"

Źródło:
Konkret24

"Dziękujemy panie premierze Donaldzie Tusku za najdroższy prąd w Europie!" - piszą internauci w mediach społecznościowych. Reagują w ten sposób na opublikowaną mapę z hurtowymi cenami prądu. Widać na niej, że Polska ma najwyższą cenę energii elektrycznej. Wyjaśniamy, dlaczego nie należy wykorzystywać tej mapy w przekazach o cenach prądu i na czym polega manipulacja z nią związana.

Polska ma "najdroższy prąd w Europie". Co pokazuje ta mapa?

Polska ma "najdroższy prąd w Europie". Co pokazuje ta mapa?

Źródło:
Konkret24

"Co miał na myśli?", "co to za wojska?", "to chyba kamikadze" - zastanawiają się internauci, komentując w mediach społecznościowych wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego w Siedlcach. Porównał tam kandydujących do Parlamentu Europejskiego polityków Adama Bielana i Jacka Kurskiego do "żołnierzy wojsk jednorazowego przeznaczenia". Sprawdziliśmy, co to znaczy. Wyjaśnienia są różne, jedno dotyczy "źle zaplanowanej przez dowodzącego operacji".

Kaczyński o Bielanie i Kurskim: "wojska jednorazowego przeznaczenia". A co to jest?

Kaczyński o Bielanie i Kurskim: "wojska jednorazowego przeznaczenia". A co to jest?

Źródło:
Konkret24

"Zrezygnowali z członkostwa?" - pytają zdumieni internauci, komentując popularne w sieci nagranie, na którym widać, jak ambasador Izraela przy ONZ niszczy jakieś dokumenty. Zdaniem komentujących ambasador włożył do niszczarki swój identyfikator i kartę do głosowania na forum ONZ. Ale to nieprawda.

"Wstydźcie się!" Co ambasador Izraela włożył do niszczarki?

"Wstydźcie się!" Co ambasador Izraela włożył do niszczarki?

Źródło:
Konkret24

Pokryci tatuażami, prawie nadzy, z włosami w nieładzie i mocnym makijażem pozują na ściance z logo Eurowizji - takie zdjęcie rzekomych uczestników tegorocznego konkursu rozpowszechniają internauci. Piszą o "zatraceniu człowieczeństwa w UE" i "antykulturze". Fotografię jako prawdziwą pokazali też kandydaci PiS do Parlamentu Europejskiego. Tylko że to fake news.

"Antykultura" na Eurowizji? Takiego zespołu nie było

"Antykultura" na Eurowizji? Takiego zespołu nie było

Źródło:
Konkret24

Najwyższe łączne dochody w ubiegłym roku wśród nowych wojewodów wykazał wojewoda lubelski, a największe oszczędności - wojewoda opolska. Co jeszcze zapisali w oświadczeniach majątkowych? Sprawdzamy.

Majątki wojewodów. Który zarobił najwięcej, kto najwięcej zaoszczędził

Majątki wojewodów. Który zarobił najwięcej, kto najwięcej zaoszczędził

Źródło:
Konkret24

Powietrze w paczkach chipsów zostało zakazane przez Unię Europejską - ogłosili internauci w mediach społecznościowych. Rzekomym źródłem ma być unijne rozporządzenie, w którym nie znajdziemy takiego zakazu. Wyjaśniamy.

"Unia Europejska zakazała powietrza w opakowaniach chipsów". Co nie zgadza się w tym przekazie

"Unia Europejska zakazała powietrza w opakowaniach chipsów". Co nie zgadza się w tym przekazie

Źródło:
Konkret24

Pytania internautów, w tym posłanki PiS, wzbudził widok radiowozu polsko-niemieckiego patrolu policji. Niektórzy łączyli jego obecność z piątkowym protestem rolników. To nie był patrol - wyjaśnia policja i tłumaczy, dlaczego pojazd znalazł się w Warszawie.

Polsko-niemiecki patrol w Warszawie. "Czy to początek niemieckiej jurysdykcji w stolicy?" Nie

Polsko-niemiecki patrol w Warszawie. "Czy to początek niemieckiej jurysdykcji w stolicy?" Nie

Źródło:
Konkret24

Rozwija się spór kompetencyjny między rządem a prezydentem. Stronnicy Andrzeja Dudy, powołując się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, utrzymują, że jeśli prezydent chce jechać z premierem na szczyt Unii Europejskiej, to zawsze on przewodniczy polskiej delegacji. Tylko że trybunał orzekł akurat odwrotnie.

Spór kompetencyjny. Prezydent "absolutnie szefem delegacji" na szczycie UE?

Spór kompetencyjny. Prezydent "absolutnie szefem delegacji" na szczycie UE?

Źródło:
Konkret24

Rosyjska propaganda używa wiralowego nagrania, by pokazać rzekomą niechęć francuskich pilotów do udziału Francji w wojnie w Ukrainie. Materiał skomentowała nawet rzeczniczka rosyjskiego MSZ. To manipulacja. Chodzi o odpowiednią... perspektywę.

Samoloty "przez pomyłkę namalowały" na niebie flagę Rosji? Wyjaśniamy

Samoloty "przez pomyłkę namalowały" na niebie flagę Rosji? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

"Co jest powodem likwidacji tych studiów?", "likwidatura działa", "Rosja już tu jest" - falę oburzenia w sieci spowodowała informacja o likwidacji Katedry Służb Specjalnych na Akademii Sztuki Wojennej. Powtarzają się pytania o powody zamknięcia jednostki. Wyjaśniamy, na czym polegają zmiany na tej jednej z największych uczelni wojskowych w Polsce.

"Rozmontowują nas", "rozkład Polski". Co się dzieje na Akademii Sztuki Wojennej

"Rozmontowują nas", "rozkład Polski". Co się dzieje na Akademii Sztuki Wojennej

Źródło:
Konkret24

Część polityków obozu rządzącego uważa, że wybory do Parlamentu Europejskiego "stały się szalupą ratunkową" dla niektórych kandydatów. Czy rzeczywiście "można się schować" za immunitetem europosła? Do czasu.

Ucieczka w immunitety? Dlaczego "europarlament nie ochroni"

Ucieczka w immunitety? Dlaczego "europarlament nie ochroni"

Źródło:
Konkret24