Prawnicy, zajmujący się problematyką korupcji, uznają za słuszny i logiczny postulat ujawniania majątków także małżonków polityków. Obecnie osoby zajmujące wysokie stanowiska państwowe, zgodnie z prawem, nie muszą w swoich dorocznych oświadczeniach majątkowych podawać informacji o oddzielnym majątku małżonków.

Przepisy wymagają, by osoby sprawujące funkcje publiczne podały w oświadczeniu swój odrębny majątek albo majątek wspólny, a także poinformowały o działalności gospodarczej współmałżonka.

Jak sprawdził Konkret24, na żadnym etapie zaniechanych prac nad "lustracją majątkową" osób publicznych i urzędników kwestia ujawniania majątku osób bliskich nie była rozpatrywana.

Pełnomocnik Morawieckich: w najbliższych dniach pozew przeciwko "GW" i żądanie przeprosin

Czego wymaga ustawa?

Od premiera, tak jak od innych kilkudziesięciu osób zajmujących najwyższe stanowiska w państwie, a także od urzędników służby cywilnej, ustawa o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne wymaga składania corocznych oświadczeń o stanie majątkowym. "Oświadczenie o stanie majątkowym dotyczy majątku odrębnego oraz objętego małżeńską wspólnością  majątkową" - stanowi ustawa.

Art. 10 tej ustawy opisuje, co powinno się znaleźć w takim oświadczeniu: w szczególności informacje o posiadanych zasobach pieniężnych, nieruchomościach, udziałach i akcjach w spółkach prawa handlowego, a ponadto o nabytym przez tę osobę albo jej małżonka od Skarbu Państwa, innej  państwowej osoby prawnej, jednostek samorządu terytorialnego, ich związków lub związku metropolitalnego mieniu, które podlegało zbyciu w drodze przetargu. Oświadczenie to powinno również zawierać dane dotyczące prowadzenia działalności gospodarczej oraz pełnienia funkcji w spółkach lub spółdzielniach.

Przepis dotyczący treści oświadczeń o stanie majątkowym
Przepis dotyczący treści oświadczeń o stanie majątkowym

Co ciekawe, ustawa ta nie wymaga, by w tych oświadczeniach znalazły się informacje o rocznych dochodach osób zobowiązanych do składania oświadczeń. Ten wymóg jest natomiast wyraźnie określony w ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Parlamentarzyści muszą więc wykazać swoje roczne dochody, ale premier, członkowie rządu czy kierownictwo kancelarii premiera – niebędący posłami czy senatorami – już nie. W tej kwestii panuje dowolność, gdyż są urzędnicy, którzy nie są posłami, a podają swoje roczne dochody. Inni, w tym niektórzy członkowie rządu czy ministrowie w KPRM, takich informacji nie podają.

Przepisy wymagają również, by osoby zajmujące kierownicze stanowiska złożyły oświadczenia o  działalności gospodarczej prowadzonej przez małżonka. To, czy taka działalność "może wywołać podejrzenie o stronniczość lub interesowność" osoby zobowiązanej do złożenia oświadczenia bada specjalna komisja, powoływana przez premiera. Ale ten przepis nie dotyczy oświadczeń m.in. prezydenta, marszałków Sejmu i Senatu, premiera, szefa NIK czy prezesa NBP.

Oświadczenia m.in. prezydent, premier, marszałkowie izb parlamentu składają w terminie do 31 marca do Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, który ma prawo poddać je analizie. Prawdziwość oświadczeń sprawdza CBA.

Zapytaliśmy CBA i Sąd Najwyższy, czy do oświadczeń majątkowych premiera Mateusza Morawieckiego były formułowane jakiekolwiek uwagi.

Zespół Prasowy SN odpowiedział, że oświadczenie majątkowe premiera za 2017 r. wpłynęło 29 marca 2018 r. i zostało przeanalizowane 6 kwietnia 2018 r. Oświadczenie za 2018 r. wpłynęło 29 marca 2019 r. i zostało zanalizowane 2 kwietnia. "Co do powyższych oświadczeń o stanie majątkowym uwag nie było" - czytamy w odpowiedzi SN.

Rzecznik prasowy CBA Temistokles Brodowski odpisał, że "czynności analityczne – w niezbędnym zakresie – obejmowały także oświadczenia majątkowe składane przez M. Morawieckiego w latach 2015-2018. Wyniki przeprowadzonej analizy nie dały podstaw do wszczęcia kontroli oświadczeń majątkowych, nie kierowano również informacji do premiera".

Wymuszona jawność

Co do zasady, oświadczenia majątkowe najważniejszych osób w państwie nie są publikowane. Ale ich autor może na ujawnienie swojego oświadczenia wyrazić zgodę. I taką zgodę, wymuszoną deklaracją premiera Mateusza Morawieckiego z grudnia 2017 r. o transparentności majątkowej, wyrazili wszyscy członkowie rządu, ministrowie i podsekretarze stanu w Kancelarii Premiera, a także 15 szefów instytucji nadzorowanych przez premiera oraz wojewodowie. Są one umieszczane w Biuletynie Informacji Publicznej Kancelarii Premiera.

Zgoda premiera M.Morawieckiego na ujawnienie oświadczenia majątkowego
Zgoda premiera M.Morawieckiego na ujawnienie oświadczenia majątkowego

W swoich dwóch oświadczeniach majątkowych, dostępnych publicznie, złożonych 11 grudnia 2017 r. (z chwilą objęcia stanowiska premiera) i 26 marca 2018 r. (za rok 2017) Mateusz Morawiecki wykazał m.in. dwa domy, mieszkanie, dwuhektarową działkę, 6,5 mln złotych oszczędności oraz uprawnienia do akcji banku BZ WBK, którego przestał być prezesem w listopadzie 2015 r. Nie podał informacji o swoim wynagrodzeniu na stanowisku premiera.

Fragment oświadczenia majątkowego Mateusza Morawieckiego
Fragment oświadczenia majątkowego Mateusza Morawieckiego

Małżeńska wspólnota i małżeńska rozdzielność

W oświadczeniach nie ma informacji o tym, że Mateusz Morawiecki jest właścicielem 15 ha gruntów, które, jak opisuje "Gazeta Wyborcza", kupił w 2002 r. od jednej z podwrocławskich parafii.

PO wzywa Morawieckiego do publicznych wyjaśnień

Patryk Wachowiec, prawnik Forum Obywatelskiego Rozwoju, przypomina, że oświadczenie majątkowe złożyć należy przed objęciem stanowiska, a następnie co roku do 31 marca, według stanu na koniec roku poprzedniego. Premier Morawiecki miał zatem obowiązek uwzględnienia w swoim pierwszym oświadczeniu, po uzyskaniu teki ministra rozwoju, stanu majątku na dzień 31 grudnia 2016 r.

- Jeżeli do tego dnia przeprowadził rozdzielność majątkową z żoną, nie dostrzegam w tym przypadku złamania prawa - stwierdza Wachowiec w komentarzu dla Konkret24. - Gdyby jednak okazało się, że oświadczenie nie zawiera informacji o majątku wspólnym, w grę może wchodzić naruszenie artykułu 13 lub 14 wspomnianej ustawy, który przewiduje odpowiedzialność służbową i karną za podanie nieprawdy -konkluduje prawnik FOR.

Według tygodnika "Newsweek" z marca 2018 r., w grudniu 2013 r. Morawiecki podpisał z żoną umowę o częściowym podziale majątku. Wtedy Iwona Morawiecka została właścicielką przedwojennej kamienicy w centrum Wrocławia. Morawiecki w 2004 r. kupił od miasta trzy lokale w tej kamienicy, "zapłacił niemal 800 tys. zł; dziś lokale są warte kilka razy więcej", jak napisał tygodnik 12 marca 2018 r.

Transakcja małżeństwa Morawieckich. Żona premiera składa oświadczenie

Z informacji dziennikarzy "Newsweeka" wynika, że po raz drugi umowę o częściowym podziale majątku Morawieccy podpisali na wiosnę 2015 r. Jak czytamy, Morawiecki - w tym czasie jeszcze prezes BZ WBK – rozmawiał z Jarosławem Kaczyńskim o wejściu do rządu.

Prawny unik i kwestia zaufania

- W przypadku polityków, majątkowa rozdzielność to "prawny unik" – komentuje dla Konkret24 prof. Antoni Z. Kamiński z PAN, założyciel polskiego oddziału Transparency International. Ujawnianie majątków współmałżonków (partnerów) polityków, jego zdaniem, "niewątpliwie byłoby właściwe. Bo przepisywanie majątku może służyć ukrywaniu dochodów, pozyskanych niezgodnie z prawem".

Grażyna Kopińska, zajmująca się w Fundacji Batorego problematyką antykorupcyjną, przypomina, że politycy w wielu demokratycznych krajach informują o swoim majątku, bo to "ma budować zaufanie obywateli do decydentów."

"Politycy, pokazując wielkość posiadanego majątku oraz źródła uzyskania go, starają się przekonać wyborców, że zdobyli go w sposób uczciwy, że nie korzystali ze swojej uprzywilejowanej pozycji, że są wiarygodni" - podkreśla Kopińska.

Jak zauważa w wypowiedzi dla Konkret24, politycy mają prawo do przeprowadzenia rozdzielności majątkowej. - Muszą jednak brać pod uwagę, że w sytuacji jeśli nadal prowadzą wspólne gospodarstwo domowe, fakt ten będzie budził wątpliwości wyborców, np. takie czy gdyby opublikowali w oświadczeniu majątkowym cały małżeński majątek, obraz samego siebie jaki budują, pozostałby taki sam? - tłumaczy.

Postulat ujawniania majątku nie tylko własnego polityków, ale też osób prowadzących z nimi wspólne gospodarstwo domowe Grażyna Kopińska uznaje za logiczny. Stawia przy tym pytania: "czy mamy jednak pewność, że ktoś, kto nie chce pokazać swojego pełnego majątku, zawaha się w takiej sytuacji przed przepisaniem jego części na rodziców, rodzeństwo lub inną zaufaną, bliską osobę? Czy i tego zabronimy? W stosunkach społecznych najważniejsze jest zaufanie stron do siebie".

Tekst uzupełniony 23 maja o odpowiedź rzecznika CBA.

Autor:  Piotr Jaźwiński
Źródło:  Konkret24

Pozostałe

Pawłowicz: "zielony to kolor dżihadu". Ekspert: "wypowiedź szkodliwa intelektualnie"

Oceniając akcję "Matki na granicę", Krystyna Pawłowicz napisała na Twitterze, że część samorządów "przyłącza się do islamskiego ataku na Polskę", bo podświetliły budynki na zielono. A według niej zielony jest kolorem dżihadu. Eksperci oceniają tę wypowiedź jako "szkodliwą intelektualnie" oraz "polityczną manipulację świadczącą o ignorancji".

Posłanka PiS: "posła dotyka cena benzyny". Jednak posłowie nie zawsze płacą

Słowa posłanki PiS Mirosławy Stachowiak-Różeckiej, że wzrost cen benzyny odczuwają także posłowie, "bo przecież do tej Warszawy muszą się z różnych stron Polski dostać", wywołały dyskusję w internecie. Komentujący pisali, że posłowie podróżują po Polsce za darmo. Przypominamy, co w tym zakresie przysługuje parlamentarzystom.