Konfederacja przekonuje, że zaszczepieni stanowią około 30 procent nowych zakażeń koronawirusem. Według resortu zdrowia - tylko około jeden procent. Ministerstwo i partia uwzględniają te same liczby, ale wybierają różne przedziały czasowe. Eksperci tłumaczą, dlaczego podawanie danych z tygodnia - jak robi to Konfederacja - może zakłamywać sytuację.

Apelujemy, by nie powielać kłamstw ministra Niedzielskiego, ale aby przekazywać twarde dane, które są oficjalne" – mówił 29 września na konferencji prasowej w Sejmie poseł Konfederacji Artur Dziambor. Chodziło mu o dane pokazujące, jaki jest odsetek osób zaszczepionych wśród wszystkich zakażonych SARS-CoV-2. Poseł najpierw zacytował ministra zdrowia, który 20 września powiedział: "Udział osób zaszczepionych w nowych zakażeniach wynosi 0,9 procent, czyli 99,1 procent nowych zakażeń to są ludzie niezaszczepieni". Po czym stwierdził: "Tymczasem trzeba wziąć pod uwagę, co dzieje się w ciągu ostatniego miesiąca".

Artur Dziambor przedstawił takie dane: "Zakażenia w Polsce od 10 do 17 września, zaszczepieni: 27,98 procent, niezaszczepieni: 72 procent. Tych zaszczepionych to 1100 ponad osób, tych niezaszczepionych ponad trzy tysiące. Zgony w tym tygodniu: zaszczepieni: 10 osób, niezaszczepieni: 46. Czyli 17 procent to zgony zaszczepionych".

Dziambor o zakażonych wśród zaszczepionych

"W kolejnym tygodniu zaszczepieni stanowili 28 procent zakażonych, niezaszczepieni 71 procent. Jeśli chodzi o zgony, to 20 procent z nich dotyczyło osób zaszczepionych" – mówił dalej poseł Dziambor. "Społeczeństwu wmawia się, że szczepionka ratuje przed zachorowaniem, przed ciężkim przebiegiem choroby i przed śmiercią. Tymczasem statystyka mówi inaczej: mamy do czynienia z 20 procentami, jeśli chodzi o zgony; z 30 procentami, jeśli chodzi o zakażenia. O tym nie mówi minister Niedzielski. Używa fałszywej statystyki, sumując dane z ostatnich kilku miesięcy, podczas gdy wiadomo, że najważniejsze jest to, co dzieje się teraz" – stwierdził.

Konfederacja kontynuuje ten temat - na początku października na jej facebookowym zamieszczono wpis: "Ze względu na notoryczne kłamstwa i manipulacje ministra Niedzielskiego ws. liczby zakażeń i zgonów wśród osób zaszczepionych będziemy publikować prawdziwe dane w oparciu o oficjalne doniesienia Ministerstwa Zdrowia". I dalej zapowiedziano: "Co tydzień będziemy prezentować nowe, faktyczne statystyki dotyczące liczby zakażeń i zgonów wśród osób zaszczepionych i niezaszczepionych" – do wpisu dodano wyliczenia i źródła danych.

Co więc pokazuje statystyka? Czym różnią się "twarde dane" Konfederacji od "fałszywej statystyki" ministra zdrowia?

"Statystyka matematyczna odpowiednio zastosowana, potrafi manipulować faktami"

Konfederacja korzysta z oficjalnych danych publikowanych co tydzień, w piątek, przez Ministerstwo Zdrowia. Resort podaje, ile zakażeń koronawirusem odnotowano w Polsce od startu szczepień drugą dawką i ile z tych osób było w pełni zaszczepionych. Takie same statystyki podaje w odniesieniu do zgonów.

Ponieważ dane podawane są co tydzień, Konfederacja odejmuje od siebie liczby z każdego kolejnego tygodnia, by zobaczyć, ilu zakażonych przybyło w ostatnich siedmiu dniach i ilu było wśród nich zaszczepionych. Na przykład między 24 września a 1 października odnotowano 6758 nowych zakażeń i 2146 nowych zakażeń wśród osób zaszczepionych. Partia dzieli więc przez siebie obie liczby i w ten sposób otrzymuje ponad 30-procentowy udział osób zaszczepionych wśród wszystkich zakażonych w ostatnim tygodniu.

Jednak Ministerstwa Zdrowia w tych samych wpisach, z których dane bierze Konfederacja, podaje też, jaki procent zakażonych stanowią osoby w pełni zaszczepione. I tak np. 1 października było to 0,082 proc., licząc od początku pandemii (od marca 2020) oraz 1,13 proc., licząc od początku szczepień drugą dawką (od stycznia 2021).

Skąd więc rozbieżność, jeśli ministerstwo i partia liczą na tych samych danych? Chodzi o wybrane przedziały czasowe.

"Analiza MZ opiera się na dzieleniu zainfekowanych zaszczepionych przez wszystkich zainfekowanych, przyjmując za punkt bazowy początek szczepień. Konfederacja natomiast dzieli przyrost liczby zakażeń wśród w pełni zaszczepionych do przyrostu liczby zakażeń ogółem w danym tygodniu" (pogrubienia autora) – tłumaczy w wyjaśnieniach dla Konkret24 dr inż. Mariusz Bodzioch z Wydziału Matematyki i Informatyki Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

I dodaje: "Statystyka matematyczna ma to do siebie, że odpowiednio zastosowana, potrafi bardzo dobrze manipulować faktami. W analizach MZ i Konfederacji wyniki są całkowicie różne, chociaż i jedni i drudzy w rachunkach się nie mylą".

Liczby niby się zgadzają...

Na przykład 1 października wszystkich zakażonych od początku szczepienia drugą dawką było 1,419 mln. Zaledwie 16 tys. z nich było w pełni zaszczepionych. Stanowili oni więc 1,13 proc. zakażonych od stycznia 2021 roku.

Konfederacja natomiast od 1,419 mln odjęła liczbę podaną tydzień wcześniej: 1,412 mln – i tak obliczyła, że między 24 września a 1 października w Polsce przybyło 6758 chorych na COVID-19. Grupa zakażonych w pełni zaszczepionych wzrosła natomiast z 14 do 16,1 tys. - dokładnie: o 2146. Zaszczepieni stanowili więc 31,75 proc. zakażonych między 24 września a 1 października.

Podane na konferencji w Sejmie przez posła Dziambora inne dane również biorą się z takiego sposobu liczenia:

  • od 27 sierpnia do 3 września: 2034 zakażonych w tygodniu/523 zaszczepionych wśród zakażonych w tym tygodniu = 25,71 proc.
  • od 3 września do 10 września: 2870/788 = 27,47 proc.
  • od 10 września do 17 września: 3957/1107 = 27,98 proc.
  • od 17 września do 24 września: 5074/1453 = 28,63 proc.

Również Ministerstwo Zdrowia miało rację, podając, że liczba zaszczepionych wśród wszystkich zakażonych od stycznia 2021 wynosiła kolejno:

  • stan na 27 sierpnia: 1398382 zakażonych od stycznia 2021/10087 zaszczepionych wśród zakażonych od stycznia 2021 = 0,72 proc.
  • stan na 3 września: 1400416/10610 = 0,76 proc.
  • stan na 10 września: 1403286/11398 = 0,81 proc.
  • stan na 17 września: 1407243/12505 = 0,89 proc.
  • stan na 24 września: 1412317/13958 = 0,99 proc.

..."podawanie takich danych na przestrzeni tygodnia może zakłamywać"

Zapytaliśmy matematyka i wirusolożkę, która metoda obliczeń lepiej obrazuje sytuację, ile obecnie jest osób zaszczepionych wśród tych, które zakaziły się COVID-19.

"Wyniki różnią się ze względu na stosowanie całkowicie innej metodologii. Ogólnie rzecz ujmując, każda ze stron liczy tak, aby pokazać swoje racje. Porównywanie tych dwóch metod jest całkowicie pozbawione sensu. W moim przekonaniu, chociaż metodologia Konfederacji lepiej przybliża rzeczywistość niż sposób stosowany przez Ministerstwo Zdrowia, to z ich tezami i tak zgodzić się do końca nie mogę" – odpowiada na pytanie Konkret24 dr Mariusz Bodzioch. I wyjaśnia: "Wyciąganie kategorycznych wniosków na podstawie analizy danych z tygodnia, dwóch czy trzech powinno jednak budzić uzasadnione wątpliwości".

Jestem przeciwnikiem oceniania sytuacji epidemicznej na podstawie samych danych tygodniowych. Tego typu wyliczenia są niezwykle czułe na wszelkiego rodzaju błędy, w szczególności na ewentualne opóźnienia w raportowaniu, zliczanie czy kwalifikowanie przypadków.

dr inż. Mariusz Bodzioch

Takie same wątpliwości co do sposobu liczenia i prezentowania sytuacji epidemicznej przez Konfederację ma dr Emilia Skirmuntt, wirusolożka z Uniwersytetu Oksfordzkiego. "Ponieważ zazwyczaj COVID-19 trwa dłużej niż tydzień, szczególnie przy ciężkich przypadkach, podawanie takich liczb na przestrzeni tygodnia może zakłamywać dane" – napisała w odpowiedzi na pytanie Konkret24. "Powinno to być obliczane na przestrzeni około dwóch tygodni, żeby pokazać faktyczne nowe zachorowania, a nie sumę nowych zachorowań i zachorowań z poprzednich tygodni" – dodała. Zwraca więc uwagę na to, że licząc tygodniowo, można tę samą osobę liczyć dwa-trzy razy.

Mariusz Bodzioch wyjaśnia, że nierzetelność wyliczeń Konfederacji widoczna jest przede wszystkim w zestawieniu danych z ogólnym odsetkiem osób w pełni zaszczepionych. "Na tę chwilę w pełni zaszczepionych jest około 19,5 mln osób, czyli nieco ponad 50 procent (dokładnie 51,5 proc. - red.). Jeśli rzeczywiście szczepienia niewiele by dawały, to rozkład zakażonych zaszczepionych i niezaszczepionych powinien być mniej więcej pół na pół. A nie jest. W przypadku zgonów jest to 20 do 80. Chociaż do tych danych również należy podchodzić ostrożnie, jednak świadczą one bezsprzecznie, że szczepienia zmniejszają ryzyko zachorowania i zgonu" – tłumaczy.

Matyja: odpowiedzialność za rozmiar czwartej fali spoczywa na niezaszczepionych

Z drugiej strony zdaniem dr. Bodziocha resort też nie powinien zliczać wszystkich chorych od początku podawania drugiej dawki. "W pierwszych miesiącach szczepienia szły niemal ślimaczym tempem,  obejmując jedynie pewne grupy zawodowe. Faktyczne rozpoczęcie szczepień nastąpiło na początku maja, gdy umożliwiono zapisywanie się na szczepienia wszystkim chętnym. Równie dobrze można byłoby więc dzielić przez wszystkie przypadki od początku pandemii. Wynik byłby tak samo niemiarodajny" – uważa.

Skuteczność przed zakażeniem a przed ciężkim przebiegiem COVID-19

Analiza Konfederacji o zakażonych wśród zaszczepionych wykazała, że ich odsetek rósł w każdym z czterech tygodni września. Doktor inż. Mariusz Bodzioch przyznaje, że "rosnąca liczba zakażonych, którzy jednak przeszli pełen cykl szczepienia, powinna dać do myślenia i zmotywować do większej czujności i ostrożności".

Tym bardziej, że 4 października w czasopiśmie naukowym "Lancet" ukazały się wyniki badań pokazujące, że skuteczność szczepionki Pfizer/BioNTech przeciwko COVID-19 spada po pół roku od podania drugiej dawki do z 88 do 47 proc. Jednocześnie autorzy badań wykazali, że skuteczność szczepionki w zapobieganiu śmierci wskutek zakażenia SARS-CoV-2 oraz skuteczność ochrony przed ciężkim przebiegiem choroby COVID-19 wymagającym hospitalizacji utrzymuje się na wysokim poziomie: 90 proc. przez minimum sześć miesięcy (także w przypadku infekcji wariantem Delta).

Dlatego właśnie sama informacja o udziale osób zaszczepionych wśród nowo zakażonych jest niepełna. Według dr. Bodziocha takie dane powinny być podzielone na przypadki objawowe i bezobjawowe, na te wymagające hospitalizacji i nie. Bo:

Przecież problemem nie jest samo zachorowanie, a powikłania, do których może dojść.

dr inż. Mariusz Bodzioch

Skuteczność szczepień w kontekście ciężkiego przebiegu COVID-19 potwierdzają też lipcowe badania z Izraela: pokazały, że szczepienia chronią przede wszystkim przed hospitalizacją (skuteczność 88 proc.) i ciężkim przebiegiem choroby (skuteczność 91 proc.).

Doktor Sanjay Mishra z Uniwersytetu Vanderbilta w Nashville w artykule opublikowanym w portalu The Conversation na temat zakażeń wśród zaszczepionych podkreśla, że infekcja osoby zaszczepionej "niekoniecznie oznacza, że taka osoba czuje się chora". Prawie jedna trzecia zakażeń (27 proc.) wśród osób zaszczepionych w Stanach Zjednoczonych do lipca 2021 roku przebiegła bezobjawowo.

"Skrajną ignorancją jest negowanie znaczenia szczepień na podstawie liczby zainfekowanych zaszczepionych. Natomiast traktowanie, że szczepienie daje pełną ochronę i nie ma potrzeby testowania czy monitorowania takich osób, również nie jest rozsądne" – podsumowuje dr inż. Mariusz Bodzioch.

Autor:  Michał Istel
Źródło:  Konkret24, zdjęcie: tvn24

Pozostałe

Czy to "plac zabaw według developera"? Tak, ale nie cały

"Patodeweloperki część 2137", "Strefa Gazy wygląda coraz lepiej" - tak internauci komentują rozsyłane w sieci zdjęcie bujawki dla dzieci, która ma być jedynym urządzeniem na placu zabaw na lubelskim osiedlu. Fotografia nie pokazuje jednak całego placu.