Członek KRS, osoba fizyczna, prezes sądu. Sędzia Nawacki i nieujawnianie list poparcia

Nawacki: Wniosek sędziów był bezprzedmiotowy. Nie mogłem się zgodzić na zebranietvn24

Członek Krajowej Rady Sądownictwa i prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki dwa lata temu podpisał się pod własną listą poparcia do KRS, a teraz jako prezes sądu nie zgodził się na przejrzenie list przez sędziego Pawła Juszczyszyna. Podsumowujemy wszystkie działania sędziego Nawackiego podejmowane w sprawie list.

We wtorek 21 stycznia, sędzia Sądu Rejonowego w Olsztynie Paweł Juszczyszyn przyjechał do Kancelarii Sejmu, aby przejrzeć listy poparcia do Krajowej Rady Sądownictwa. Zrobił to w ramach rozpoznawania apelacji w sprawie cywilnej. Argumentował, że chciał sprawdzić, czy sędzia nominowany przez nową KRS był uprawniony do orzekania w pierwszej instancji.

Jednak Maciej Nawacki - prezes SR w Olsztynie, który jest macierzystym sądem Juszczyszyna, i jednocześnie członek KRS, którego lista poparcia jest złożona w Kancelarii Sejmu - uchylił zgodę na delegację, którą podczas jego urlopu wydał wiceprezes sądu. Na tej podstawie urzędnicy odmówili okazania Juszczyszynowi dokumentów.

21.01.2020 | Kancelaria Sejmu nie udostępniła list poparcia do KRS. Pretekstem cofnięta delegacja
21.01.2020 | Kancelaria Sejmu nie udostępniła list poparcia do KRS. Pretekstem cofnięta delegacjaFakty TVN

Nie jest to jednak pierwszy przypadek, kiedy sędzia Nawacki działa w sprawie dostępu do list poparcia zawierających podpisy sędziów (w tym jego).

Kalendarium działań sędziego Nawackiego ws. list poparcia do KRS

KALENDARIUM W WYSOKIEJ ROZDZIELCZOŚCI >

Ile podpisów, a ile poparcia?

Dwa lata temu, w styczniu 2018 roku oficjalnie złożono listy z podpisami poparcia kandydatur do powołanej w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy Krajowej Rady Sądownictwa. Wśród nich była również lista z podpisami sędziów, którzy poparli kandydaturę prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie Macieja Nawackiego.

Na tej liście poparcia podpisało się 28 sędziów. Wymagane przepisami minimum wynosi 25. Jak się jednak potem okazało, co najmniej czworo sędziów wycofało swoje poparcie jeszcze przed złożeniem dokumentów.

W połowie stycznia dwie sędzie z tego grona podczas rozmowy z "Faktami TVN" po raz pierwszy publicznie powiedziały o tym, dlaczego to zrobiły.

- Przez ostatnie dwa lata myślałam o tej chwili, gdy ten podpis złożyłam i zawsze tego żałowałam - powiedziała sędzia Anna Pałasz.

- Tu nie chodziło o Macieja (Nawackiego - red.). To chodziło o ten organ (KRS - red.), tę ustawę, na podstawie której był wówczas tworzony - dodała sędzia Katarzyna Zabuska.

Po raz pierwszy sędzie postanowiły publicznie powiedzieć, dlaczego wycofały poparcie udzielone sędziemu Nawackiemu
Po raz pierwszy sędzie postanowiły publicznie powiedzieć, dlaczego wycofały poparcie udzielone sędziemu Nawackiemu

Wycofanie poparcia rodzi obawę, że olsztyńskiemu sędziemu mogło w ten sposób zabraknąć wymaganych podpisów, przez co nie mógł zostać członkiem KRS.

- Ja mam 28 podpisów, to nie ulega najmniejszej wątpliwości - mówił kilka dni temu w rozmowie z Onetem sam Nawacki. - Nie ma czegoś takiego jak "wycofanie poparcia" czy odwołanie raz złożonego na listach podpisu - twierdził.

Dwa miesiące po złożeniu list sędzia Nawacki był już członkiem nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Jego kandydaturę zgłosił klub Prawa i Sprawiedliwości. Sejm przyjął ją 6 marca 2018 roku. Oficjalnie Nawacki dołączył do Rady dzień później, 7 marca.

NSA: listy to informacja publiczna

Złożone wówczas w Kancelarii Sejmu listy poparcia nie zostały upublicznione. Urzędnicy odmawiali, powołując się na ustawę o KRS.

Zgłoszenia kandydatów dokonane zgodnie z art. 11a i art. 11b Marszałek Sejmu niezwłocznie przekazuje posłom i podaje do publicznej wiadomości, z wyłączeniem załączników. art. 11c ustawy o KRS

W styczniu 2018 roku odpowiedni wniosek w tej sprawie złożyła posłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz. W następnym miesiącu otrzymała oficjalną odmowę. Skierowała sprawę do sądu. Wygrała zarówno pół roku później przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie, jak i w czerwcu 2019 roku przed Naczelnym Sądem Administracyjnym.

Sąd stwierdził wówczas, że kancelaria ma udostępnić wykaz nazwisk pod kandydaturami. Ostatecznym terminem był 19 sierpnia. Tak się jednak nie stało.

Pytania o wyrok NSA i milczenie marszałka. Co z publikacją list poparcia?
Pytania o wyrok NSA i milczenie marszałka. Co z publikacją list poparcia?Jan Piotrowski | Fakty po południu

Skarga do PUODO. "Przysługiwały mi prawa strony"

Już w następnym dniu roboczym po wyroku NSA sędzia Nawacki napisał w tej sprawie skargę do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych Jana Nowaka. Opinia publiczna dowiedziała się o skardze i jej autorze dopiero miesiąc później, gdy Kancelaria Sejmu poinformowała, że wpłynęły do niej postanowienia PUODO.

Nowak zobligował kancelarię do "powstrzymania się od upublicznienia lub udostępnienia w jakiejkolwiek formie danych osobowych sędziów zawartych w wykazach osób popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa".

UODO zbada sprawę list poparcia do KRS. Te mimo wyroku pozostają tajemnicą
UODO zbada sprawę list poparcia do KRS. Te mimo wyroku pozostają tajemnicątvn24

Potem, w oficjalnym komunikacie urząd poinformował, że wszczął dwa niezależne postępowania w sprawie list: jedno na podstawie skargi osoby fizycznej i drugie z urzędu.

Rzecznik urzędu nie podał wówczas, kim jest owa osoba fizyczna, ponieważ "dane tej osoby podlegają ochronie". Przekazał tylko, że skarga wpłynęła 1 lipca. Nie było wówczas wiadomo, że jej autorem był sędzia Nawacki.

Zasugerował to później on sam w konwersacji na Twitterze. "Występowałem w postępowaniu sądowoadministracyjnym, przysługiwały mi prawa strony? Przedmiotem postępowania były moje dane osobowe" - napisał w odpowiedzi na wpis dziennikarki "Gazety Wyborczej" Ewy Ivanovej.

- Tak. To ja jestem autorem skargi wskazanym w komunikacie UODO jako osoba fizyczna - oficjalnie potwierdził swój udział w postępowaniu PUODO w rozmowie z Konkret24 miesiąc po napisaniu skargi.

Zgodnie z jego słowami, powodem złożenia skargi było nieuznanie go za stronę w toczonym przed sądami administracyjnymi postępowaniu. Stronami była tylko Kancelaria Sejmu oraz osoby, które skarżyły jej decyzje odmawiające publikacji list.

Podpis pod swoją kandydaturą

W tej samej rozmowie z Konkret24 sędzia Nawacki po raz pierwszy podał także, że podpisał się pod swoją własną listą poparcia do KRS. - Byłoby dziwne, gdybym tak nie zrobił - tłumaczył.

Potwierdzenie poparcia samego siebie oraz tę samą argumentację członek KRS przedstawił także w twitterowej odpowiedzi na pytanie dziennikarki "GW". "Byłoby co najmniej dziwne gdybym nie podpisał własnej listy" - napisał.

Pytany, czy jego podpis widnieje także pod kandydaturami innych sędziów, odmówił odpowiedzi. - Tego nie ujawnię - powiedział.

Kto popierał kandydaturę sędziego Nawackiego? "Iustitia" publikuje oświadczenie
Kto popierał kandydaturę sędziego Nawackiego? "Iustitia" publikuje oświadczenieKatarzyna Gozdawa-Litwińska | Fakty po południu

Zawieszenie

Sędzia Nawacki ponownie stał się obiektem zainteresowania mediów pod koniec listopada 2019 roku. Tym razem jednak przede wszystkim jako prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie.

Wydał wtedy zarządzenie, w którym zawiesił podległego mu sędziego Pawła Juszczyszyna w wykonywaniu czynności służbowych ze skutkiem natychmiastowym.

Sędzia Paweł Juszczyszyn zawieszony. "Pan premier grozi sędziom"
Sędzia Paweł Juszczyszyn zawieszony. "Pan premier grozi sędziom"Ewa Koziak | Fakty po południu

Dzień po odpowiedzi Trybunału Sprawiedliwości UE na pytanie Sądu Najwyższego, w której TSUE stwierdził, że badanie statusu sędziów, w których powołaniu brała udział nowa KRS, należy do każdego sądu w Polsce, sędzia Paweł Juszczyszyn wydał postanowienie.

Jak wyjaśniono tę sytuację na stronie Rzecznika Praw Obywatelskich, "wystąpił on (sędzia Juszczyszyn - red.) do Kancelarii Sejmu RP o przekazanie list poparcia członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa (w tym listy poparcia dla sędziego M. Nawackiego). Rozpatrywał bowiem apelację w sprawie, w której w I instancji orzekał prawnik wskazany Prezydentowi na stanowisko przez nową KRS. Musiał więc ustalić – wobec pojawiających się wątpliwości - czy orzekający w sprawie prawnik był sędzią".

Dziewięć dni po wydaniu przez Juszczyszyna postanowienia, Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych sędzia Michał Lasota wszczął w tej sprawie postępowanie dyscyplinarne. Zarzuty dotyczyły między innymi uchybienia godności urzędu.

Tego samego dnia prezes Nawacki zawiesił swojego podwładnego. Z tłumaczeń tej decyzji, jakie zamieszczał na Twitterze, można wywnioskować, że powodem było właśnie wystąpienie do Kancelarii Sejmu z prośbą o przekazanie list.

"To jest moment, w którym zadajemy sobie pytanie, czy działanie sędziego służyło rozpoznaniu sprawy, czy realizowało prawo obywatela do sądu, czy przeciwnie sprawa posłużyła jako pretekst w walce części sędziów z demokratycznym porządkiem prawnym określonym wynikiem wyborów?" – pisał członek nowej KRS.

W odpowiedzi na pytania w tej sprawie Stanisława Trociuka, zastępcy Rzecznika Praw Obywatelskich, sędzia Nawacki odpisał krótko, że podstawą jego działania był art. 130 ust. 1 ustawy o ustroju sądów powszechnych oraz analiza postawionych sędziemu Juszczyszynowi zarzutów.

Wspomniany przepis brzmi: "jeżeli sędziego zatrzymano z powodu schwytania na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa umyślnego albo jeżeli ze względu na rodzaj czynu dokonanego przez sędziego powaga sądu lub istotne interesy służby wymagają natychmiastowego odsunięcia go od wykonywania obowiązków służbowych, prezes sądu albo Minister Sprawiedliwości mogą zarządzić natychmiastową przerwę w czynnościach służbowych sędziego aż do czasu wydania uchwały przez sąd dyscyplinarny, nie dłużej niż na miesiąc".

Zawieszenie mogło trwać więc maksymalnie miesiąc, a o jego ewentualnym przedłużeniu zadecydować mogła tylko Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego. Miesiąc po ogłoszeniu decyzji prezesa Nawackiego Izba ją uchyliła.

Wskazała, że choć działanie sędziego Juszczyszyna było niezasadne, to zawieszenie "powinno być uznane za czynność nadzwyczajną, za dokonaniem której przemawia wzgląd na dużą szkodliwość czynu i stopień zawinienia, albo wzgląd na wyjątkowo negatywny odbiór społeczny zachowania sędziego". Takich przyczyn nie stwierdzono, więc sędzia Juszczyszyn wrócił do orzekania.

Odmowa i cofnięcie delegacji

Po raz kolejny sędzia Juszczyszyn pojawił się w mediach w kontekście Macieja Nawackiego 17 stycznia, kiedy ten jako prezes sądu w Olsztynie, będąc jednocześnie członkiem KRS, odmówił mu wydania polecenia wyjazdu służbowego do Warszawy, gdzie Juszczyszyn miał dokonać oględzin zgłoszeń oraz list osób popierających kandydatów na członków KRS. Takie rozwiązanie zaproponowała mu Kancelaria Sejmu. Wśród list znajduje się także lista poparcia sędziego Nawackiego.

Całą sprawę prezes olsztyńskiego sądu skomentował wtedy na Twitterze: "Nie będę płacił z publicznych pieniędzy za łamanie prawa".

Sytuacja zmieniła się jednak trzy dni później, 20 stycznia, kiedy prezes Nawacki udał się na urlop. Pod jego nieobecność zgodę na wyjazd sędziego Juszczyszyna wydał wiceprezes olsztyńskiego sądu Krzysztof Krygielski.

Na tej podstawie Juszczyszyn we wtorek rano udał się do Warszawy, gdzie w Kancelarii Sejmu miał przejrzeć listy poparcia. Jednak w czasie wizyty w gmachu na Wiejskiej został poinformowany przez sejmowych urzędników, że zarządzenie wiceprezesa Krygielskiego uchylił prezes Nawacki, który w tym celu przerwał swój urlop.

Nawacki wysłał faks, odręcznie dopisał godzinę 6.30
Nawacki wysłał faks, odręcznie dopisał godzinę 6.30Ewa Koziak | Fakty po południu

W wydanym przez siebie zarządzeniu członek KRS argumentował, że "w zakresie zastępstwa Prezesa Sądu nie mieści się rozpoznanie spraw, w których zostało już wydane zarządzenie (jego własne odmawiające sędziemu Juszczyszynowi polecenia wyjazdu - red.)".

W rezultacie tego zarządzenia sędziemu Juszczyszynowi nie przedstawiono list zdeponowanych w Kancelarii Sejmu. Ich treść nadal pozostaje niejawna.

Grzywna i wezwanie

Nieokazanie i nieudostępnienie list poparcia przez szefową Kancelarii Sejmu Agnieszkę Kaczmarską spotkało się jednak z prawną reakcją sędziego Juszczyszyna. W piątek, 24 stycznia, ukarał ją grzywną w łącznej wysokości 6 tys. zł. Za nieokazanie dokumentów Kaczmarska musi zapłacić 3 tys. zł kary, a za niezastosowanie się do postanowienia o umożliwieniu wglądu do dokumentów w Kancelarii Sejmu - kolejne 3 tys. zł.

Szefowa kancelarii, jak zaznaczył sąd, będzie musiała uiścić grzywnę z majątku osobistego, nie jest to grzywna dla kancelarii.

Szefowa kancelarii Sejmu otrzymała wezwanie. "Ma ona obowiązek stawienia się przed sądem"
Szefowa kancelarii Sejmu otrzymała wezwanie. "Ma ona obowiązek stawienia się przed sądem"Fakty TVN

Mimo wezwania na rozprawę ani Kaczmarska, ani jej pełnomocnik nie stawili się w sądzie w Olsztynie. Sama szefowa tłumaczyła tę decyzję uczestnictwem w komisji regulaminowej. - Uzasadniłam to, wysłałam swoje usprawiedliwienie do pana sędziego [Juszczyszyna - red.], mam nadzieję, że zostanie ono uwzględnione - tłumaczyła szefowa Kancelarii Sejmu.

Wiceszef sejmowej Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych Jarosław Urbaniak (KO) w rozmowie z TVN24 przekazał jednak, że posiedzenie komisji zostało przesunięte na piątek w tym tygodniu, a więc już po otrzymaniu przez Kaczmarską wezwania do sądu.

- No ja słyszałem, ze miała komisję - skomentował tę sytuację prezes olsztyńskiego sądu Maciej Nawacki. Na informację reportera TVN24 o tym, że została ona przesunięta już po przesłaniu wezwania, odpowiedział: - Jeżeli w tym momencie ma obowiązek stawienia się tam, mówi się trudno. [...] Jeżeli określona władza... ustawodawcza, wykonawcza... wykonuje określone czynności, to w takiej sytuacji wiadomo, ze nie można się rozdwoić, tak? W tym znaczeniu trudno - stwierdził.

W wywiadzie prezes Nawacki komentował także kwestie m.in. cofnięcia delegacji sędziego Juszczyszyna, podpisów pod jego listą poparcia do KRS oraz wczorajszej uchwały Sądu Najwyższego, w której stwierdzono, że jeśli w składzie zasiada sędzia SN powołany na wniosek nowej KRS, taki skład jest nieprawidłowo obsadzony.

Prezes Maciej Nawacki w rozmowie z dziennikarzami
Prezes Maciej Nawacki w rozmowie z dziennikarzamitvn24

Autor: Michał Istel, Jan Kunert / Źródło: Konkret24, tvn24.pl; zdjęcie tytułowe: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości

Po głośnej imprezie w hotelu poselskim Łukasz Mejza tłumaczył z mównicy sejmowej, że w nocy bronił "tradycji polegających na wspólnym, chóralnym śpiewaniu". A w rozmowie z TVN24 tłumaczył się całodniową pracą w sejmowych komisjach i na posiedzeniach. Sprawdziliśmy więc aktywność parlamentarną tego posła PiS. Nie jest to długa analiza.

Mejza tłumaczy nocną imprezę: "skoro się pracuje cały dzień....". Jak on pracuje?

Mejza tłumaczy nocną imprezę: "skoro się pracuje cały dzień....". Jak on pracuje?

Źródło:
Konkret24

Politycy Prawa i Sprawiedliwości forsują w mediach przekaz, że wraz z powrotem Donalda Tuska na fotel premiera źle się dzieje na ryku pracy. Mateusz Morawiecki jako "dowód" pokazuje mapę z firmami, które zapowiedziały zwolnienia grupowe. Jak sprawdziliśmy, takich zwolnień nie jest więcej, niż było za zarządów Zjednoczonej Prawicy. Eksperci tłumaczą, czego są skutkiem.

Narracja PiS o grupowych zwolnieniach i "powrocie biedy". To manipulacja

Narracja PiS o grupowych zwolnieniach i "powrocie biedy". To manipulacja

Źródło:
Konkret24

"Ukraińcy mają większe prawa w Polsce niż Polacy" - stwierdził jeden z internautów, który rozsyłał przekaz o przyjęciu przez Senat uchwały "o zwolnieniu z podatku dochodowego obywateli Ukrainy i Białorusi". Posty te zawierają szereg nieprawdziwych informacji.

"Senat przyjął uchwałę o zwolnieniu z podatku dochodowego obywateli Ukrainy i Białorusi"? Nic się tu nie zgadza

"Senat przyjął uchwałę o zwolnieniu z podatku dochodowego obywateli Ukrainy i Białorusi"? Nic się tu nie zgadza

Źródło:
Konkret24

"Coś się szykuje" - przekazują zaniepokojeni internauci, rozsyłając zdjęcie zawiadomienia o wszczęciu postępowania administracyjnego w sprawie samochodu jako świadczenia na rzecz jednostki wojskowej. Uspokajamy: dokument wygląda groźnie, lecz nie jest ani niczym nowym, ani wyjątkowym.

Masz SUV-a, "to go stracisz"? Kto i dlaczego rozsyła takie pisma 

Masz SUV-a, "to go stracisz"? Kto i dlaczego rozsyła takie pisma 

Źródło:
Konkret24

Po pogrzebie Damiana Sobola, wolontariusza, który zginął w izraelskim ostrzale w Strefie Gazy, internauci zaczęli dopytywać, co wokół jego trumny robiły swastyki i czy były prawdziwe. Sprawdziliśmy.

Swastyki pod trumną Polaka zabitego w Strefie Gazy? Wyjaśniamy

Swastyki pod trumną Polaka zabitego w Strefie Gazy? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń w mediach społecznościowych ma fotografia dwóch mężczyzn jedzących coś na ulicy przed barem. Jeden to prezydencki doradca Marcin Mastalerek, drugi stoi bokiem, twarzy nie widać. Internauci informują, że to prezydent Duda, który podczas pobytu w Nowym Jorku poszedł ze swoim doradcą na pizzę do baru. Czy na pewno?

Duda i Mastalerek jedzą pizzę na ulicy? Kto jest na zdjęciu

Duda i Mastalerek jedzą pizzę na ulicy? Kto jest na zdjęciu

Źródło:
Konkret24

Według krążącego w sieci przekazu po zmianie prawa Ukraińcom łatwiej będzie uzyskać u nas kartę pobytu na trzy lata. A to spowoduje, że "do Polski będą ściągać jeszcze większe ilości Ukraińców". Przekaz ten jest manipulacją - w rzeczywistości planowane zmiany mają uniemożliwić to, by wszyscy Ukraińcy mogli uzyskiwać karty pobytu i pozostawać u nas trzy lata.

"Każdy, kto zechce" z Ukrainy dostanie kartę pobytu w Polsce? No właśnie nie

"Każdy, kto zechce" z Ukrainy dostanie kartę pobytu w Polsce? No właśnie nie

Źródło:
Konkret24

Ponad milionowe zasięgi generuje w polskiej sieci przekaz, że od początku lipca nie będzie można w Niemczech w weekendy jeździć samochodami osobowymi. Powodem ma być troska o środowisko. Uspokajamy: nie ma takich planów.

W Niemczech od lipca "całkowity zakaz jazdy w weekendy"? To "nieuzasadnione obawy"

W Niemczech od lipca "całkowity zakaz jazdy w weekendy"? To "nieuzasadnione obawy"

Źródło:
Konkret24

Czy Amerykański Czerwony Krzyż nie przyjmuje krwi od osób zaszczepionych przeciw COVID-19? Taką teorię, na podstawie pytań z formularza tej organizacji, wysnuli polscy internauci. Kwestionariusz jest prawdziwy, teoria już nie.

Amerykański Czerwony Krzyż "odmawia przyjmowania krwi" od zaszczepionych? Nie

Amerykański Czerwony Krzyż "odmawia przyjmowania krwi" od zaszczepionych? Nie

Źródło:
Konkret24

Internauci i serwisy internetowe podają przekaz, że polskie wojsko wysyła pracującym pierwsze powołania - że dostają "pracownicze przydziały mobilizacyjne". Wyjaśniamy, o co chodzi.

Pracownikom wysłano "pierwsze powołania do wojska"? Nie, wyjaśniamy

Pracownikom wysłano "pierwsze powołania do wojska"? Nie, wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Sceptycy pandemii COVID-19 i przeciwnicy wprowadzonych wtedy obostrzeń szerzą ostatnio narrację, jakoby "niemiecki rząd przyznał, że nie było pandemii". Wiele wpisów z taką informacją krąży po Facebooku i w serwisie X. Nie jest to jednak prawda.

"Niemiecki rząd przyznał, że nie było pandemii"? Manipulacja pana profesora

"Niemiecki rząd przyznał, że nie było pandemii"? Manipulacja pana profesora

Źródło:
Konkret24

W sieci pojawiły się dramatyczny zbiór nagrań, rzekomo z potężnej burzy, która przeszła nad Dubajem. Niektóre z nich nie mają jednak nic wspólnego z ostatnimi wydarzeniami. Wyjaśniamy.

Powódź w Dubaju. Huragan i drzewo wyrwane z korzeniami? To nie są nagrania stamtąd

Powódź w Dubaju. Huragan i drzewo wyrwane z korzeniami? To nie są nagrania stamtąd

Źródło:
Konkret24

Posłanka PiS Joanna Lichocka zaalarmowała swoich odbiorców, że we Wrocławiu powstał "ruchomy meczet". W poście nawiązała do kwestii nielegalnych migrantów, Donalda Tuska i Unii Europejskiej. Posłanka mija się z prawdą. Pokazujemy, co rzeczywiście stoi przy Stadionie Olimpijskim w stolicy Dolnego Śląska.

"Ruchomy meczet" we Wrocławiu? Posłanka PiS manipuluje, tam stało i stoi boisko

"Ruchomy meczet" we Wrocławiu? Posłanka PiS manipuluje, tam stało i stoi boisko

Źródło:
Konkret24

"Głosują, jak im patroni z Niemiec każą", "lista hańby europosłów", "komu podziękować za pakiet migracyjny" - z takimi komentarzami rozsyłane jest w sieci zestawienie mające pokazywać, jak 25 polskich europosłów rzekomo głosowało "w sprawie pakietu migracyjnego". Tylko że grafika zawiera błędy i nie przedstawia, jak rzeczywiście ci europosłowie głosowali. Wyjaśniamy.

"Lista hańby europosłów"? Nie, grafika z błędami. Kto jak głosował w sprawie paktu migracyjnego?

"Lista hańby europosłów"? Nie, grafika z błędami. Kto jak głosował w sprawie paktu migracyjnego?

Źródło:
Konkret24

Według posłanki PiS Marleny Maląg proponowane przez obecny rząd "babciowe" oznacza likwidację programu wprowadzonego przez rząd Zjednoczonej Prawicy. "Znów oszukali?", "będą zabierać?" - pytała była minister rodziny. To manipulacja. Wyjaśniamy, czy rodzice rzeczywiście stracą na nowym świadczeniu.

Maląg: "babciowe" oznacza likwidację rodzinnego kapitału opiekuńczego. Co pominęła była minister?

Maląg: "babciowe" oznacza likwidację rodzinnego kapitału opiekuńczego. Co pominęła była minister?

Źródło:
Konkret24

Sugerując się tekstami niektórych serwisów internetowych, polscy internauci gratulują Słowakom, że "odrzucili pakt migracyjny" i piszą, że rząd Donalda Tuska powinien zrobić to samo. Sęk w tym, że Słowacja nic nie odrzuciła, a Polska - i Węgry - przyjmują takie samo stanowisko. Wyjaśniamy, na czym polega rozpowszechniany w internecie manipulacyjny przekaz.

Słowacja "odrzuca unijny pakt migracyjny, a Polska?" Uproszczenie i manipulacja

Słowacja "odrzuca unijny pakt migracyjny, a Polska?" Uproszczenie i manipulacja

Źródło:
Konkret24

Salon kosmetyczny z eksperymentalną terapią odchudzającą komarami jakoby działał w Gdańsku. Uchodźczyni z Ukrainy, która go prowadziła, miała na tym zarobić ponad milion złotych - wynika z rzekomego materiału stacji Euronews. Rozpowszechniają go w sieci prorosyjskie konta. Jest sfabrykowany.

Terapia odchudzająca komarami, fałszywe dokumenty i Ukrainka z milionem złotych. Nic tu nie jest prawdą

Terapia odchudzająca komarami, fałszywe dokumenty i Ukrainka z milionem złotych. Nic tu nie jest prawdą

Źródło:
Konkret24

W 2023 roku pierwszy raz od trzech lat spadła liczba osób, wobec których zarządzono kontrolę operacyjną. Wśród nich były też inwigilowane Pegasusem. Cały czas jest to jednak więcej niż przed objęciem rządów przez Zjednoczoną Prawicę.

Nie tylko Pegasus. Ile osób służby inwigilowały w 2023 roku?

Nie tylko Pegasus. Ile osób służby inwigilowały w 2023 roku?

Źródło:
Konkret24

Nowy warszawski radny PiS, a wcześniej wojewoda mazowiecki Tobiasz Bocheński postanowił uczcić Święto Chrztu Polski wpisem w mediach społecznościowych. Jednak swój post na ten temat zilustrował grafiką przedstawiającą chrzest nie Mieszka I, tylko innego władcy. 

Bocheński uczcił Święto Chrztu Polski. "Douczy się pan z okresu średniowiecza" 

Bocheński uczcił Święto Chrztu Polski. "Douczy się pan z okresu średniowiecza" 

Źródło:
Konkret24

Jordańska księżniczka Salma miała "osobiście strącić" sześć irańskich dronów skierowanych na Izrael, Iran zrobił Izraelowi "małe Drezno", a jeden z dronów zawisł na kablach elektrycznych... - tego typu informacje o ataku na Izrael rozchodzą się w polskich mediach społecznościowych. Są niepotwierdzone i fałszywe, oparte na starych zdjęciach i nagraniach.

Drony "strąciła jordańska księżniczka", a jeden "zaplątał się w kable". Fejki o ataku Iranu na Izrael

Drony "strąciła jordańska księżniczka", a jeden "zaplątał się w kable". Fejki o ataku Iranu na Izrael

Źródło:
Konkret24

Portal rzekomo z Londynu, a teksty publikowane po rosyjsku. Film wideo mający być dowodem, tylko że już skasowany, a bohater zniknął. Oto jak historia o rzekomym zakupie rezydencji króla Karola przez Ołenę Zełenską powiela schemat prokremlowskiej dezinformacji.

Zełenski "nabywa byłą rezydencję króla Karola"? Rosyjski schemat dezinformacji

Zełenski "nabywa byłą rezydencję króla Karola"? Rosyjski schemat dezinformacji

Źródło:
Konkret24, Snopes