FAŁSZ

Jaki: Czechy i Słowacja jakoś mogą wypowiedzieć ETS. Nawet nie chcą

Patryk Jaki o Czechach i Słowacji
Przemysław Czarnek o "wypowiadaniu ETS-u"
Źródło: TVN24
"Jeżeli ktoś z was myśli, że to jest nie do zrobienia, przypominam: Czechy, Słowacja jakoś mogą" - powiedział Patryk Jaki o pomyśle wypowiedzenia i rezygnacji z systemu ETS. Tylko że nasi sąsiedzi, choć krytyczni względem ETS, mają bardziej realistyczne pomysły na zmiany.

Na konwencji Prawa i Sprawiedliwości 7 marca 2026 roku Przemysław Czarnek zapowiedział, że jeśli zostanie premierem przyszłego rządu, wypowie unijny system handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla, czyli ETS. "Państwo ma pojechać do Brukseli i powiedzieć: nie mamy już ETS-u w Polsce, nie ma już żadnego ETS-u. Wypowiadamy to! Nasze firmy nie będą tego płacić" - grzmiał z mównicy. "Nie mamy żadnego miksu energetycznego waszego! Nie mamy żadnego Zielonego Ładu! Żadnych OZE-sroze, dofinansowanych z dopłatami" - dodawał.

Tę zapowiedź pochwalił trzy dni później europoseł PiS Patryk Jaki, który na nagraniu opublikowanym w sieci mówił: "Wiecie, jaki jest najlepszy punkt programu Przemysława Czarnka? Jak on to nazwał? ETS-sretees. Tak, jak on zostanie premierem, Polska wypowiada ETS. Wiecie, co się wtedy stanie? Od razu tania energia dla wszystkich Polaków, ale co najważniejsze, zyska cała gospodarka, ponieważ polskie firmy od razu będą konkurencyjne, z tańszą energią niż w innych miejscach Europy". I dodawał:

Jeżeli ktoś z was myśli, że to jest nie do zrobienia, że nie da się tego zrobić, bo Unia Europejska, przypominam: Czechy, Słowacja jakoś mogą [wypowiedzieć]. No i my też powinniśmy głośno zacząć o tym mówić.
Patryk Jaki, europoseł PiS
x.com, 10 marca 2026

Z wypowiedzi europosła PiS wynikało więc, że Czechy i Słowacja "jakoś mogą" wypowiedzieć system ETS. Tak też zrozumiało wielu internautów, którzy w komentarzach pod wpisem pytali Groka, czyli narzędzie sztucznej inteligencji od xAI: "czy Czechy i Słowacja wypowiedziały ETS?"; "co ten Jaki chrzani - Słowacja i Czechy nie są w ETS? mają jakieś ulgi, zwolnienia cokolwiek?". A jeszcze inni oczekiwali wyjaśnień od samego Jakiego: "Szanowny Panie Doktorze, byłbym zobowiązany gdyby wskazał Pan jakikolwiek dowód na to, że Czechy oraz Słowacja wypowiedziały system ETS" (zachowana oryginalna pisownia wszystkich wpisów). Na nagranie Jakiego zwrócił uwagę na X Krzysztof Jabłonowski z Zero.pl.

O te dowody będzie jednak trudno, ponieważ ani Czesi, ani Słowacy nie wypowiedzieli swojego uczestnictwa w systemie ETS. Mają bardziej realistyczne pomysły.

Czesi i Słowacy "jakoś mogą"? Nie mogą i nie chcą

Unijny system handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla (ETS) działa od 2005 roku na zasadzie: "kto emituje, ten płaci". Każde przedsiębiorstwo działające w branży objętej systemem i emitujące dwutlenek węgla musi kupić uprawnienie na każdą jego wyemitowaną tonę. Pozyskane w ten sposób środki trafiają do budżetu państw członkowskich, które powinny wydawać je na transformację energetyczną. Ma to skłonić przedsiębiorstwa do szukania mniej emisyjnych i bardziej ekologicznych alternatyw, których koszt - również przez brak obowiązku kupowania uprawnień do emisji CO2 - będzie mniejszy.

Czechy i Słowacja - tak samo jak Polska - uczestniczą w systemie ETS od samego początku. Dyrektywa unijna w tej sprawie pochodzi co prawda z 2003 roku (Polska jeszcze wtedy nie była w UE), ale wszystkie trzy państwa przyjęły ją wraz z całym prawem UE w momencie wejścia do wspólnoty 1 maja 2004 roku. Od tego czasu polskie, czeskie i słowackie przedsiębiorstwa z branż objętych systemem muszą kupować pozwolenia do emisji dwutlenku węgla, jeśli w międzyczasie nie stały się zeroemisyjne.

Ani Czechy, ani Słowacja nie wyszły z systemu ETS. Oba kraje są uwzględnione w podziale uprawnień do emisji na lata 2021-2030. Nie powinno to dziwić, ponieważ poszczególne państwa - wbrew temu, co sugerował Patryk Jaki - nie mogą wypowiedzieć swojego udziału w mechanizmie.

Już po zapowiedzi Przemysława Czarnka tłumaczyliśmy w Konkret24, że dyrektywa o ETS nie przewiduje takiej możliwości. Wycofanie krajowych firm z zakupu uprawnień grozi natomiast karami od Komisji Europejskiej.

Konkretne pomysły Ficy i Babisa

Rządy Czech i Słowacji są jednak krytyczne względem systemu ETS. Premier Słowacji Robert Fico już w październiku 2025 roku nazwał go "głupotą", a premier Czech Andrej Babis w styczniu 2026 roku podkreślał, że "uprawnienia ETS niszczą nasz przemysł". Taka ostra retoryka nie oznacza jednak, że nasi sąsiedzi chcą wyjść z systemu: ich pomysły są zdecydowanie bardziej realistyczne.

Robert Fico proponuje czasowe zawieszenie systemu ETS dla wszystkich państw członkowskich. Tę propozycję przedstawił Komisji Europejskiej w liście ze stycznia 2026, który opublikował w mediach społecznościowych. "Jedną z opcji, którą proponuję w imieniu Republiki Słowackiej, jest ogłoszenie cztero-pięcioletniego zawieszenia systemu handlu uprawnieniami do emisji. Taka decyzja doprowadziłaby do znacznego ożywienia i pobudzenia strategicznych sektorów przemysłowych" - napisał.

Natomiast Andrej Babis postuluje ogólną reformę systemu ETS. W liście skierowanym do szefów instytucji unijnych oraz państw członkowskich z początku lutego 2026 roku czeski premier zaproponował wprowadzenie górnego limitu kosztów uprawnień, oraz opóźnienie rozszerzenia systemu o dodatkowe sektory (ETS 2) co najmniej do 2030 roku.

Obaj szefowie rządów oficjalnie przedstawili swoje pomysły podczas nieformalnego szczytu Unii Europejskiej zorganizowanego 12 lutego 2026 roku w Belgii. Przywódcy dyskutowali na nim o zwiększeniu konkurencyjności unijnej gospodarki, a po spotkaniu Babis opublikował wpis, w którym powtórzył, że "jedynym szybkim rozwiązaniem jest zmiana systemu handlu emisjami ETS 1".

Polska też walczy o zmiany. Komisja zapowiada reformę

Propozycje Czech i Słowacji zdecydowanie nie dotyczą więc "wypowiedzenia ETS". W przeciwieństwie do takich populistycznych obietnic składanych przez polityków polskiej prawicy te mają realne podstawy, ponieważ możliwość rewizji systemu ETS przewidziano w unijnej dyrektywie.

Warto dodać, że zmiany w systemie ETS postuluje więcej państw. Czeska telewizja CT24 podała, że czeską propozycję poza Słowacją popierają też Włochy, Niemcy, Austria, Węgry i... Polska. W tym kontekście wystarczy przytoczyć wypowiedź polskiego wiceministra klimatu Krzysztofa Bolesty, który po spotkaniu o polityce klimatycznej w Brukseli 30 stycznia 2026 roku powiedział: "Polska od ponad roku zwraca uwagę na potrzeby zmian w EU ETS. Dzisiejsze spotkanie to de facto inauguracja tych prac". Szefowa resortu Paulina Hennig-Kloska już w październiku 2025 roku informowała, że "polski rząd jest twardym negocjatorem w sprawie zmian w systemie ETS".

Pojawiają się już oznaki, że presja takich państw jak Polska, Czechy i Słowacja przynosi efekt. Komisja Europejska oficjalnie ogłosiła, że przedstawi propozycję reformy systemu ETS w trzecim kwartale 2026 roku. To kolejny dowód na to, że Czechy i Słowacja wciąż uczestniczą w ETS i nie chcą z niego wychodzić, a jedynie reformować. Ma to znacznie większe szanse powodzenia niż zapowiedzi "wypowiedzenia ETS", którego w ogóle nie przewiduje prawo unijne.

Czytaj także: