Sejm wybrał 13 marca 2026 roku sześciu nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Ci sędziowie mają objąć wakaty, które powstały w sądzie konstytucyjnym w ostatnich latach. Kolejny krok w procedurze mianowania sędziów TK określa art. 4 ust. 1 ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego:
Osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ślubowanie następującej treści: "Ślubuję uroczyście przy wykonywaniu powierzonych mi obowiązków sędziego Trybunału Konstytucyjnego służyć wiernie Narodowi, stać na straży Konstytucji, a powierzone mi obowiązki wypełniać bezstronnie i z najwyższą starannością". Ślubowanie może być złożone z dodaniem zdania "Tak mi dopomóż Bóg".art. 4 ust. 1 ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego
Zarzut niedotrzymania terminów
O bezzwłoczne odebranie ślubowania od nowych sędziów apelował do prezydenta minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. W tle są wątpliwości co kolejnego ruchu głowy państwa. Szef jego kancelarii Zbigniew Bogucki powiedział, że zwróci się do marszałka Sejmu z pytaniami o procedurę wyboru sędziów. Na konferencji prasowej 16 marca 2026 roku powiedział, że "istnieją daleko idące wątpliwości i zastrzeżenia co do sposobu procedowania przez Sejm, jeżeli chodzi o wybór członków [Trybunału Konstytucyjnego]". Uważa, że nie zachowano terminów zgłaszania kandydatów oraz "terminu pomiędzy doręczeniem posłom dokumentów dotyczących kandydatur a przeprowadzeniem głosowania". Bogucki mówił też, że "naruszono również standardy rzetelności proceduralnej przez nieprzedstawienie posłom jednej ze zgłoszonych kandydatur". "To są krytyczne błędy proceduralne" - ocenił.
Zarzuty powtórzył 17 marca w Radiu Zet. Precyzował, że chodzi o naruszenie art. 30 regulaminu Sejmu: "niedochowanie terminu zgłaszania kandydatur", "niezachowanie minimalnego siedmiodniowego terminu doręczania posłom dokumentów dotyczących kandydatur a między przeprowadzeniem głosowania", oraz "naruszenie standardów rzetelności proceduralnej poprzez nieprzedstawienie posłom jednej ze zgłaszanych kandydatur". Dodał:
Z tego, jak ja obserwowałem obrady Sejmu, to po prostu nie było decyzji o skróceniu tych terminów. Tutaj Sejm musiałby zadecydować i faktycznie wtedy materializowałby się ten przepis. Natomiast ja nie zauważyłem, żeby skrócili ten termin.Zbigniew Bogucki, szef kancelarii prezydenta"Gość Radia Zet", 17 marca 2026
Podobny zarzut podniósł wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak z Konfederacji. 16 marca 2026 roku w radiu RMF FM mówił, że większość rządząca "w oczywisty sposób naruszyła regulamin Sejmu", bo nie zrealizowano zapisu, "który wskazuje, że od momentu złożenia kandydatur do momentu głosowania powinien minąć tydzień, a oni zrobili to w dwa dni". Dodał, że głosowanie "jest obarczone wadą", a "prezydent ma podstawy do tego, żeby nie przyjąć ślubowania".
Terminy określone w regulaminie Sejmu
Bogucki i Bosak odwołują się do art. 30 regulaminu Sejmu, który opisuje kwestię wyboru przez Sejm osób na stanowiska państwowe, w tym sędziów TK:
Poddanie pod głosowanie wniosków w sprawie wyboru lub powołania przez Sejm poszczególnych osób na stanowiska państwowe (...) nie może odbyć się wcześniej niż siódmego dnia od dnia doręczenia posłom druku zawierającego kandydatury, chyba że Sejm postanowi inaczej.art. 30 ust. 4 Regulaminu Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej
Kluczowa jest informacja o tym, że Sejm może ustalić inny termin niż siedem dni, a właśnie tak było w opisywanym przypadku. Oto, co się działo na sali sejmowej.
"Sprzeciwu nie słyszę"
Jak przeczytać można w stenogramie z posiedzenia lub obejrzeć w zapisie transmisji, propozycja skrócenia terminu wyszła od marszałka Włodzimierza Czarzastego. 13 marca 2026 ok. godz. 10.27, po wznowieniu obrad, Czarzasty powiedział: "Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka przedstawiła opinie w sprawie kandydatów na sędziów Trybunału Konstytucyjnego, druki nr 2344 do 2351". Po chwili, bo na sali zapanował harmider, Czarzasty kontynuował: "W związku z tym, po uzyskaniu jednolitej opinii Konwentu Seniorów, podjąłem decyzję o uzupełnieniu porządku dziennego o punkt obejmujący wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego". Mówił: "Proponuję, aby w tych przypadkach Sejm wyraził zgodę na skrócenie terminu, o którym mowa w artykule 30 ustępie czwartym regulaminu Sejmu. Jeśli nie usłyszę sprzeciwu, będę uważał, że Sejm propozycję przyjął". Niemal natychmiast dodał: "Sprzeciwu nie słyszę".
Na relacjach z posiedzenia nie słychać, aby któryś z posłów zaprotestował. Czarzasty kontynuował prace. Tuż po godzinie 13.30 głosowano nad uzupełnieniem wakatów w TK.
Na to, że rzeczywiście doszło do skrócenia siedmiodniowego terminu, zwrócił uwagę na X Marcin Szwed, doktor nauk prawnych, prawnik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. "Jak rozumiem, Marszałek zastosował w tym przypadku rozwiązanie polegające na zwróceniu się do Sejmu z pytaniem, czy jest sprzeciw wobec skrócenia terminu (nie było)" - wyjaśnił (pisownia oryginalna). Szwed dodał, że jest to "regularnie stosowana praktyka". Zaznaczył, że nie ma pewności, "czy kiedykolwiek miała miejsce przy wyborze sędziów TK". W komentarzu do wpisu podkreślił: "Proszę mnie nie pytać, dlaczego Sejm procedował w tej sprawie tak szybko. Nie rozumiem tego i nie popieram".
Na istniejącą możliwość skrócenia opisywanego 7-dniowego terminu w sprawie wyborów sędziów do TK wskazuje w analizie dla Konkret24 dr Marcin Krzemiński, konstytucjonalista z Uniwersytetu Jagiellońskiego. "Zgodnie z art. 30 ust. 4 regulaminu Sejmu, poddanie pod głosowanie wniosków w sprawie wyboru m.in. sędziów TK nie może odbyć się wcześniej niż siódmego dnia od dnia doręczenia posłom druku zawierającego kandydatury, chyba że Sejm postanowi inaczej. Zastrzeżenie końcowe - 'chyba że Sejm postanowi inaczej' - jest kluczowe. Oznacza ono, że siedmiodniowy termin nie jest bezwzględny. Regulamin wprost przewiduje możliwość jego skrócenia, o ile Sejm jako całość podejmie taką decyzję" - wyjaśnia.
"Sejm 'postanawia' przez brak sprzeciwu"
Termin mógł więc zostać skrócony. Włodzimierz Czarzasty zrobił to poprzez zapytanie posłów, czy są przeciwni - sprzeciwu nie było - i nie zarządził w tej sprawie głosowania. Zapytaliśmy doktora Szweda, czy marszałek mógł tak zrobić. - Regulamin Sejmu mówi, że Sejm może skrócić terminy, ale nie stanowi wprost, czy taka zgoda może być wyrażona poprzez brak sprzeciwu w odpowiedzi na pytanie marszałka. Niemniej taka interpretacja przepisów jest przyjmowana i wielokrotnie taką metodę w polskim Sejmie stosowano - wyjaśnił w rozmowie z Konkret24.
- W 2024 roku zmieniono regulamin Sejmu - ukrócono wtedy takie metody skracania terminów, ale w zakresie dotyczącym prac nad ustawami i uchwałami. Ta zmiana nie objęła jednak artykułu 30 regulaminu, więc w tym zakresie dotychczasowa praktyka jest kontynuowana - dodał Szwed.
Podobnego zdania jest dr Krzemiński: "Z transmisji wynika, że marszałek Czarzasty zastosował standardową formułę parlamentarną: zaproponował skrócenie terminu z art. 30 ust. 4 i zastrzegł, że brak sprzeciwu potraktuje jako wyrażenie zgody przez Sejm. To powszechnie stosowana technika prowadzenia obrad - marszałek przedstawia propozycję, a Sejm 'postanawia' przez brak sprzeciwu. Wystarczyłby jeden głos sprzeciwu, aby nie można było w ten sposób procedować, a to świadczy o jednomyślności na sali. Taki tryb nie jest nadzwyczajny; jest regularnie wykorzystywany przy decyzjach porządkowych i organizacyjnych".
Tak samo decydowano w przeszłości
To nie pierwszy raz, gdy w Sejmie marszałek skorzystał z takiej formuły. Podobne sytuacje miały miejsce za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy. Na przykład podczas posiedzenia Sejmu 21 listopada 2019 roku, gdy marszałek Elżbieta Witek - w taki sam sposób jak teraz Czarzasty - zarządziła skrócenie terminu przy głosowaniu nad kandydaturami do TK. Również zwróciła się do posłów z podobną propozycją i dodała: "Jeżeli nie usłyszę sprzeciwu, będę uważała, że Sejm propozycję przyjął. Sprzeciwu nie słyszę".
Doktor Krzemiński podkreśla, że podnoszone zarzuty "pomijają klauzulę 'chyba że Sejm postanowi inaczej', która jest integralną częścią przepisu. Gdyby sprzeciw został zgłoszony, marszałek musiałby poddać kwestię pod głosowanie". W jego opinii "zarzuty są formułowane najprawdopodobniej po to, aby stworzyć wrażenie, że prezydent ma tu jakieś kompetencje kontrolne wobec Sejmu, jeśli chodzi o wybór sędziów TK". "Prezydent takich kompetencji nie ma i jego obowiązkiem jest niezwłoczne umożliwienie sędziom wybranym przez Sejm złożenia ślubowania" - dodaje prawnik.
Źródło: Konkret24
Źródło zdjęcia głównego: Radek Pietruszka/PAP