Fala teorii spiskowych, jaka wylała się w internecie po śmierci posła Łukasza Litewki, wielu zaskoczyła. Między innymi śląską policję, która musiała prostować fałszywy przekaz, jakoby sprawca wypadku był jej funkcjonariuszem. 36-letni poseł Lewicy z Sosnowca zginął w Dąbrowie Górniczej 23 kwietnia 2026 roku potrącony przez samochód, gdy jechał rowerem. Kierowca auta został zatrzymany na jakiś czas, usłyszał zarzut spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym.
Tymczasem w mediach społecznościowych zaczęły krążyć teorie o tym, że Litewka został celowo zamordowany, że na jego ciele znaleziono ślady trucizny, że sprawcą jest były policjant z Sosnowca, że zatrzymano partnerkę posła… itp. Policja, ostrzegając przed tą dezinformacją, wyjaśnia, że "w przestrzeni internetowej pojawiają się treści tworzone w celu generowania zasięgów i kliknięć". A jednak wielu w takie treści wierzy, kilka i podaje je dalej. Nie tylko z chęci budowania zasięgów.
Skąd ten pęd do szerzenia spiskowych teorii? Myli się ten, kto sądzi, że zajmują się tym wyłącznie jakieś wyobcowane ze społeczeństwa grupy radykałów. Pewne wyjaśnienie takich zachowań przedstawia opublikowany w tym tygodniu raport Ośrodka Analizy Dezinformacji NASK: "Paradoks spiskowy. O lęku przed innymi, potrzebie silnego państwa i podatności na narracje dezinformacyjne", który powstał na podstawie ogólnopolskiego badania. Jak piszą autorzy, przedstawia on "socjologiczną analizę uwarunkowań myślenia spiskowego w Polsce w latach 2024–2025".
Co jest tym paradoksem spiskowym? To, że "w Polsce skłonność do wiary w spiski opiera się na specyficznej mieszance poglądów". Czyli:
Z jednej strony, silnie łączy się ona [wiara w spiski] z prawicowością kulturową, a zwłaszcza z niechęcią wobec obcych. Z drugiej strony, badani ci przejawiają poglądy etatystyczne, oczekując silnej, opiekuńczej i interwencyjnej roli państwa w gospodarce."Paradoks spiskowy. O lęku przed innymi, potrzebie silnego państwa i podatności na narracje dezinformacyjne", Ośrodek Analizy Dezinformacji NASK
W porównaniu ze społeczeństwami zachodnimi u Polaków nietypowe jest to, że często ci głoszący teorie spiskowe to konserwatyści, ale domagający się silnego, opiekuńczego państwa. W dodatku – przestrzega raport - "myślenie spiskowe w Polsce jest zjawiskiem silnie ugruntowanym i mało podatnym na szybkie zmiany". Więc długo nie zniknie.
Co powoduje, że skłonność do wiary w spiski jest u nas większa bądź mniejsza? Nie zawsze to, co się powszechnie wydaje, jak np. brak wykształcenia albo wiek 60+. Pod tym względem raport przynosi świeże spostrzeżenia.
Kto jest bardziej odporny na spiski: młodzi czy seniorzy? Tu zdziwienie
Bo dane przeczą stereotypowi, że to osoby starsze najbardziej ulegają spiskowym narracjom. Otóż seniorzy (60+) wykazują najwyższą odporność na nie. Zaś najwyższe wskaźniki podatności odnotowano podczas badania w grupach młodszych dorosłych, szczególnie w przedziałach 30–39 lat i 18–29 lat.
Dziwi? - Obraz seniorów jako podanych na dezinformację jest uproszczony – stwierdza dr hab. Karina Stasiuk-Krajewska, profesor Uniwersytetu SWPS, badaczka Central European Digital Media Observatory specjalizująca się w dezinformacji. Zauważa, że ta grupa wciąż w największym stopniu korzysta z mediów tradycyjnych, a tam dezinformacji czy teorii spiskowych jest mniej niż na platformach społecznościowych. - Zatem istotny jest nie tylko wiek (lub: nie przede wszystkim wiek), tylko źródła, z których się czerpie wiedzę o świecie i którym się ufa – analizuje ekspertka.
Jaki światopogląd sprzyja wierze w teorie spiskowe? Tu widać paradoks
Jak wyżej piszemy, największą podatność wykazują osoby łączące prawicowość kulturową (m.in. postawy ksenofobiczne) z lewicowością ekonomiczną (oczekiwanie etatyzmu i opieki państwa) – co badacze NASK określili paradoksem spiskowym. Jak tłumaczą, w tej grupie Polaków lęk przed obcymi współwystępuje z żądaniem interwencji państwowej w gospodarce. Przy czym myśleniu spiskowemu sprzyjają poglądy światopoglądowe, nie ekonomiczne.
- To nie jest zaskoczenie – stwierdza jednak profesor Stasiuk-Krajewska. - Teorie spiskowe wiążą się z pewnymi poglądami będącymi poza głównym nurtem myślenia o świecie. Są skierowane przeciwko istniejącemu stanowi rzeczy - wyjaśnia. - A w neoliberalnym modelu myślenia o świecie odrzuca się zarówno skrajną prawicowość, jak też oczekiwania o charakterze mocno lewicowym, kojarzące się np. z powrotem do komunizmu. Powstaje więc jakieś pole poglądów "wykluczonych", "dziwnych", "opozycyjnych". Nie sugeruję oczywiście, że na przykład poglądy lewicowe i teorie spiskowe są tym samym, ani nie mówię tu o konkretnych osobach. Chodzi o bardziej abstrakcyjną perspektywę dotyczącą narracji, sposobu interpretowania świata - dodaje.
Czy dyplom uczelni chroni przed dezinformacją? Tu dla niektórych niespodzianka
Według badaczy z NASK samo formalne wykształcenie wyższe wcale nie jest mocną barierą ochronną przed wpływem narracji spiskowych. Czyli posiadanie dyplomu nie wystarczy. Przed myśleniem spiskowym bardziej powstrzymuje wiedza faktograficzna.
Profesor Stasiuk-Krajewska: - Od dawna wiadomo, że wiedza o faktach chroni najlepiej przed dezinformacją czy teoriami spiskowymi. Posiadając wiedzę z obszaru medycyny, raczej nie dam się nabrać na medyczną dezinformację czy misinformację - wyjaśnia. - Natomiast jeśli mówimy o naukach społecznych, to charakter zdobywanej tam wiedzy jest inny; to raczej pewna interpretacja rzeczywistości społecznej – zaznacza. Na znanych jej kierunkach studiów społecznych nie ma lub jest bardzo niewiele zajęć z krytycznego myślenia, krytycznej analizy mediów czy sprawdzania informacji. Ekspertka zauważa:
Efekty tego widać w praktyce: wiele osób funkcjonujących w polskiej polityce ma przecież wykształcenie często nawet wyższe niż magisterskie. Nie zawsze jednak sprzyja to krytycznemu myśleniu czy przenikliwości w analizowaniu zjawisk społecznych.dr hab. Karina Stasiuk-Krajewska, Uniwersytet SWPS
Bo – jak piszą autorzy raportu - wiedza nie zawsze jest tarczą. Zależy, czego dotyczy. Najmniej podatni na teorie spiskowe są ci, którzy mają wiedzę z zakresu zdrowia, nowych technologii oraz przyrody i klimatu.
Co ciekawe: znajomość mechanizmów funkcjonowania państwa, prawa czy gospodarki wcale nie chroni przed wiarą w spiski.
Czy spiski chodzą parami? Tu zaskoczenia nie ma
Według autorów raportu "zdecydowanie tak". Badacze wyjaśniają, że teorie spiskowe funkcjonują na zasadzie systemu naczyń połączonych. Czyli że rzadko się zdarza, by ktoś wierzył tylko w jedną teorię. Jeśli ktoś jest przekonany, że "światem steruje tajna grupa", to niemal automatycznie dochodzi do wniosku, że "choroby są rozsiewane celowo" - tłumaczą.
- Zgodnie z metodologią raportu istnieje pięć kluczowych obszarów myślenia spiskowego: nadużycia rządowe, złośliwe globalne spiski, ukrywanie kontaktów z obcymi, dobrostan osobisty, kontrola informacji. Teoria spiskowa jest zatem pewnego typu interpretacją świata, narracją wykraczającą poza określone tematy – tłumaczy profesor Stasiuk-Krajewska.
Czy od rodzaju platformy społecznościowej zależy podatność na wiarę spiski? Tu przestroga
Według raportu - tak. Myślenie spiskowe jest najbardziej połączone z korzystaniem z platform opartych na krótkich materiałach wizualnych i algorytmicznych rekomendacjach – np. Snapchat czy TikTok. Natomiast użytkownicy serwisów opartych na tekstach czy relacjach, w których dominuje słowo pisane - np. Facebook, X, LinkedIn – są statystycznie mniej podatni na spiskowe narracje.
- Nie od dzisiaj wiadomo, że tekst sprzyja dystansowi od treści, a zatem myśleniu krytycznemu. Z kolei obraz wymaga mniejszych kompetencji, jest też "szybszy" w odbiorze, bardziej emocjonalny – wyjaśnia profesor Stasiuk-Krajewska. I zwraca uwagę na przyzwyczajenia: - Na przykład starsze pokolenie lepiej czerpie wiedzę z tekstu niż z filmu.
Czy czytanie "wszystkiego" chroni przed manipulacją? Tu zaskoczenie
Bo według badaczy z NASK - wręcz przeciwnie. Jeśli czerpiecie wiedzę z każdego możliwego źródła – od rzetelnych serwisów informacyjnych, po plotkarskie portale – sądząc, że w ten sposób uodparniacie się na manipulacje, jesteście w błędzie. W badaniu osoby o tzw. mieszanym stylu konsumpcji treści okazały się bardziej podatne na myślenie spiskowe niż odbiorcy mediów głównego nurtu.
- Zasadnicze są tutaj intencje – uważa jednak profesor Stasiuk-Krajewska. - Mogę czytać świadomie i krytycznie: szukać różnic, budować dystans, patrzeć z różnych punktów widzenia. Ale mogę też intensywnie pochłaniać informacje, szukając sensacji: wtedy wytwarzam wokół siebie jeszcze większy szum informacyjny, co niekoniecznie sprzyja krytycznemu podejściu do treści – analizuje. - Mogę wreszcie, tak zresztą jest najczęściej, pozytywnie odbierać tylko te treści, które potwierdzają moją wizję świata, a pozostałe odrzucać. Czyli stykam się z wieloma przekazami, ale przyjmuję do wiadomości tylko te, które są zgodne z moim sposobem myślenia. Resztę odrzucam, wyśmiewam albo czytam w opozycji, na przykład jako potwierdzenie moich spiskowych przekonań ("znowu coś zataili") – wyjaśnia ekspertka.
Podsumowując: nieselekcjonowanie źródeł informacji grozi wyższą dezorientacją poznawczą. Bo w chaosie sprzecznych informacji łatwiej akceptujemy te proste narracje, które według nas "porządkują rzeczywistość".
Źródło: Konkret24
Źródło zdjęcia głównego: stock.adobe.com