Wirus w odwrocie, recesja najpłytsza, promienie UV osłabiają zasięg epidemii - sprawdzamy słowa premiera


Wbrew temu, co mówił Mateusz Morawiecki, choć w czerwcu ozdrowieńców było więcej niż nowych zakażeń, raporty nie wskazywały, że "wirus był w odwrocie". Choć wiele "istotnych obostrzeń zlikwidowano", wiele innych wciąż wtedy obowiązywało. Konkret24 sprawdził niektóre twierdzenia z wystąpienia premiera na konferencji 8 października.

Konferencja prasowa premiera Mateusza Morawieckiego i ministra zdrowia Adama Niedzielskiego w czwartek 8 października była w ostatnim czasie jedną z niewielu okazji dla dziennikarzy do zadawania pytań prezesowi Rady Ministrów.

"Dzisiaj mieliśmy rekordowy przyrost zakażeń (...) o około 30 procent więcej w stosunku do dnia poprzedniego. To oznacza, że w przypadku takiej dynamiki podwojenie liczby zakażeń będzie zachodziło mniej więcej co trzy dni (...). Chcemy, żeby nastąpiło wypłaszczenie tej liczby - mówił Morawiecki, nawiązując do czwartkowego bilansu nowych zakażeń, który przekroczył 4 tys.

Premier: chcemy zastosować podobną strategię do tej, którą zastosowaliśmy kilka miesięcy temu
Premier: chcemy zastosować podobną strategię do tej, którą zastosowaliśmy kilka miesięcy temutvn24

Premier opisywał sytuację epidemiczną w Polsce, podawał podstawowe dane, zapowiedział wprowadzenie kolejnych obostrzeń - w tym rozszerzenie strefy żółtej na terytorium całego kraju, z wyjątkiem powiatów znajdujących się w strefie czerwonej. "Dziś, jesienią, dotarła do nas druga fala, musimy się z nią zmierzyć w sposób zdecydowany, kategoryczny" - stwierdził.

Morawiecki wyjaśniał podjęte wcześniej przez jego rząd decyzje. Bronił się przed zarzutami dziennikarzy, m.in. dotyczącymi jego słów z końca czerwca, gdy przekonywał, że "wirus jest w odwrocie". Przyjrzeliśmy się kilku zagadnieniom i twierdzeniom premiera z czwartkowej konferencji.

"Wirus był w odwrocie". Z raportów to nie wynikało

Mateusz Morawiecki: "Warto popatrzeć na pewien wykres, kiedy wirus rzeczywiście w całej Europie i Polsce był w odwrocie. Przypomnijmy sobie sytuację z czerwca. (...) W tym właśnie czasie, kiedy wspominałem o tym, że sytuacja jest łagodniejsza, sytuacja była łagodniejsza zarówno w Polsce, jak i we wszystkich krajach Europy".

Tak brzmiała odpowiedź premiera na pytanie, czy nie powinien przeprosić za to, że przekonywał, iż wirus jest już niegroźny. Za nim na planszy zaprezentowano wykres liczby zachorowań na COVID-19 w Polsce. Strzałką zaznaczono fragment, w którym liczba zachorowań zmniejszała się.

Premier: wtedy kiedy wspominałem, że sytuacja jest łagodniejsza, rzeczywiście była łagodniejsza
Premier: wtedy kiedy wspominałem, że sytuacja jest łagodniejsza, rzeczywiście była łagodniejszatvn24

Jak pisaliśmy w Konkret24, 30 czerwca w Kraśniku i 1 lipca w Tomaszowie Lubelskim premier zachęcał do wzięcia udziału w wyborach. W tym ostatnim mieście mówił m.in. "Cieszę się, że coraz mniej obawiamy się tego wirusa. To jest dobre podejście, bo on jest w odwrocie".

Ale dzienne raporty Ministerstwa Zdrowia o nowych przypadkach koronawirusa nie wskazywały wówczas na malejący trend liczby zachorowań. Najwięcej nowych zachorowań od początku epidemii zaraportowano bowiem 8 czerwca - 599. W samym czerwcu najmniej zachorowań stwierdzono w poniedziałek 29 czerwca - 193. Ale już w kolejnych dwóch dniach liczba ta wzrosła powyżej 230. 1 lipca było 382, a dzień później - 371.

Liczba nowych przypadków zakażenia koronawirusem w Polsce w kolejnych dniach od początku epidemii (stan na 11 października 2020) tvn24 | ministerstwo zdrowia

"Każdy, kto spojrzy na dane o zachorowaniach w Polsce i na świecie, zobaczy, że nic nie wskazuje na to, by wirus się wycofywał z Polski" - komentował specjalista ds. profilaktyki zakażeń doktor Paweł Grzesiowski. Jego i innych lekarzy opinia potwierdziła się w kolejnych tygodniach. O ile w czerwcu liczba nowych przypadków zakażenia SARS-CoV-2 na chwilę nieco zmalała, to już w lipcu konsekwentnie rosła.

"Wtedy likwidowaliśmy istotne obostrzenia". Wiele wciąż obowiązywało

Mateusz Morawiecki: "Przypomnijmy sobie sytuację z czerwca. Wtedy likwidowaliśmy praktycznie wszystkie istotne obostrzenia. Wtedy gospodarka wracała do życia, wtedy otwieraliśmy różne obszary gospodarki i właściwie wszyscy się tego domagali i to było bardzo zasadne".

Ostatni, czwarty etap łagodzenia restrykcji, wprowadzono stopniowo 30 maja i 6 czerwca. Jednak gdy 30 czerwca premier zachęcał mieszkańców Kraśnika, by "śmiało poszli do urn", wciąż obowiązywał limit 150 osób biorących udział w zgromadzeniach na świeżym powietrzu i weselach, obowiązek naprzemiennego zajmowania miejsc w kinach, na imprezach artystycznych i rozrywkowych, które odbywały się w pomieszczeniach oraz zachowania dwóch metrów dystansu społecznego. Na stadionach kibice mogli zajmować 25 proc. miejsc. Zwiększenie liczby uczestników eventów i skrócenie dystansu do półtora metra wprowadzono dopiero 25 lipca.

"Liczba ozdrowieńców przekraczała liczbę osób zakażonych". Do ok. 20 lipca

Mateusz Morawiecki: "Jednocześnie, jak powiedział pan minister zdrowia pięć minut temu, [w czerwcu] następowało zmniejszenie bazy izolatoriów, zmniejszenie bazy szpitalnej, widzieliśmy zmniejszenie wykorzystania szpitali jednoimiennych. Myślę, że najlepiej opierać się na faktach, najlepiej opierać się na liczbach. Wtedy liczba osób zdrowiejących, ozdrowieńców, przekraczała w ogóle liczbę wchodzących do systemu, czyli osób zakażonych".

Prawdą jest, że na przełomie czerwca i lipca liczba ozdrowieńców przekraczała liczbę osób zakażonych. "Mamy blisko 500 osób, które ostatniej doby wyzdrowiały, na 300, które zachorowały" – mówił 23 czerwca podczas konferencji prasowej rzecznik ministerstwa zdrowia Wojciech Andrusiewicz. Pozytywna tendencja utrzymywała się do ok. 20 lipca.

Nie dysponujemy danymi dotyczącymi zmiany liczby dostępnych wtedy izolatoriów. Prawdą jest, że w lipcu informowano o funkcjonowaniu szpitali jednoimiennych w zmniejszonym wymiarze. 12 marca resort zdrowia zapowiedział utworzenie 19 szpitali jednoimiennych zakaźnych, potem powstały kolejne trzy. Jak pisaliśmy w Konkret24 16 lipca, według danych resortu z 6 lipca wciąż działało wtedy 20 szpitali jednoimiennych.

Jednocześnie "Stan zapewnienia właściwego przygotowania podmiotów leczniczych" przesłany nam przez Ministerstwo Zdrowia wskazywał, że szpitale wciąż były utrzymywane w gotowości epidemicznej, przygotowane na potencjalne nasilenie epidemii oraz przyjęcie nawet kilku tysięcy chorych z COVID-19.

Według danych resortu z 13 lipca dla pacjentów z COVID-19 potencjalnie wymagających hospitalizacji przygotowanych były 6752 łóżka w szpitalach jednoimiennych i szpitalach zakaźnych

- Na 2788 takich łóżek w szpitalach zakaźnych zajętych było 654 - czyli 23,4 proc.

- Na 3 964 takich łóżek w szpitalach jednoimiennych zajętych było 927 - czyli 23,3 proc.

"W Berlinie stosuje się coś w rodzaju godziny policyjnej". Zakazu wychodzenia na zewnątrz nie ma

Mateusz Morawiecki: "Są kraje, nawet kraje otaczające nas, które już wprowadzają stany nadzwyczajne. To Czechy i Słowacja. Wiele mediów donosi o tym, że w Berlinie stosuje się coś w rodzaju godziny policyjnej między godziną 23 a 6 rano, a więc mamy do czynienia z daleko idącymi restrykcjami".

Od 5 października w Czechach wprowadzono stan wyjątkowy na 30 dni. W przestrzeniach otwartych może się gromadzić maksymalnie 10 osób. W otwartych - 20. W restauracjach wprowadzono limit sześciu miejsc siedzących przy stołach. W Słowacji stan wyjątkowy trwa od 1 października i ma obowiązywać 45 dni. Wrócił obowiązek noszenia maseczek poza budynkami, a w imprezach masowych może brać udział maksymalnie 50 osób.

Czy rozważany jest stan nadzwyczajny? Premier: nie wykluczamy żadnej z ewentualności
Czy rozważany jest stan nadzwyczajny? Premier: nie wykluczamy żadnej z ewentualnościtvn24

Wiele mediów powielało informację o "godzinie policyjnej", która została wprowadzona w Berlinie między 23 a 6 rano. Władze stolicy Niemiec wprowadziły daleko idące obostrzenia - lecz nie dotyczą one całkowitego zakazu wychodzenia i poruszania się na zewnątrz w jakichś godzinach.

Między 23 a 6 rano restauracje i sklepy muszą być zamknięte. Po ulicach można chodzić w maksymalnie pięcioosobowej grupie osób z różnych gospodarstw domowych, lub w większej grupie, ale składającej się z osób z członków maksymalnie dwóch gospodarstw domowych. Inne obostrzenia w Berlinie polegają na ograniczeniu liczby osób na spotkaniach prywatnych w pomieszczeniach zamkniętych do 10, w uroczystościach plenerowych może brać udział maksymalnie 50 osób. Nałożono obowiązek noszenia masek w budynkach biurowych i administracyjnych, poza czasem pracy przy biurku.

"Recesja w Polsce będzie najpłytsza". Prognozy potwierdzają

Mateusz Morawiecki: "Uratowaliśmy co najmniej trzy miliony miejsc pracy. Uratowaliśmy gospodarkę w sposób bardzo widoczny, bo dziś dane Komisji Europejskiej pokazują, że ta recesja w Polsce będzie najpłytsza, lub jedna z najpłytszych w całej Unii Europejskiej i jedna z najpłytszych na całym świecie. (...) Mamy drugie najniższe bezrobocie w Unii Europejskiej po Republice Czeskiej".

Najnowszą prognozę ekonomiczną Komisji Europejskiej opublikowano 7 lipca, czyli ponad trzy miesiące temu. Według ekspertów KE w 2020 roku polska gospodarka skurczy się o 4,6 proc. Recesja w Polsce ma być najpłytsza w całej Unii Europejskiej. "Polska gospodarka pokazała relatywną odporność w pierwszym kwartale, głównie przez jej niską ekspozycję na sektory dotknięte trudnościami i zróżnicowaną strukturę ekonomiczną" - napisano w lipcowej prognozie.

Dostępne nowsze analizy potwierdzają dobre prognozy dla polskiej gospodarki. Na początku października agencja ratingowa S&P Global Ratings ogłosiła decyzję o utrzymaniu oceny ratingowej Polski na niezmienionym poziomie. S&P potwierdziła długoterminowy rating Polski w walucie obcej na poziomie "A-", a perspektywa ratingu pozostała stabilna. Po 3,4-proc. recesji w 2020 roku S&P oczekuje mocnego odbicia wzrostu gospodarczego w 2021 roku.

Prawdziwe jest też twierdzenie premiera o dobrej sytuacji na rynku pracy. Według najnowszych danych Eurostatu w sierpniu stopa bezrobocia w Polsce wyniosła 3,1 proc., podczas gdy średnia dla Unii Europejskiej wyniosła 7,4 proc. Korzystniej od Polski w rankingu wypadli tylko Czesi - 2,6 proc.

"98,5 procent szkół pracuje w trybie normalnym". Według informacji MEN

Mateusz Morawiecki: "Pięć-sześć tygodni temu bardzo martwiliśmy się, jak to będzie z otwarciem szkół, z powrotem dzieci i młodzieży do szkół. I otóż dzisiaj 98,5 procent szkół pracuje w trybie normalnym".

Podane przez premiera dane o szkołach, w których obowiązują ograniczenia, odpowiadały temu, co podawało Ministerstwo Edukacji Narodowej. W czwartek 8 października w trybie stacjonarnym pracowało 47 663, czyli 98,31 proc. szkół i przedszkoli. 674 placówki pracowały w trybie mieszanym (1,39 proc. wszystkich), a 147 w trybie zdalnym (0,30 proc. wszystkich).

Premier: w sobotę zakomunikujemy nasze decyzje dotyczące szkół
Premier: w sobotę zakomunikujemy nasze decyzje dotyczące szkółtvn24

"Promienie ultrafioletowe mocno osłabiły zasięg koronawirusa". A Indie, Brazylia, RPA?

Mateusz Morawiecki: "Wiosna, pierwsza fala [koronawirusa - red.], potem te promienie ultrafioletowe rzeczywiście bardzo mocno osłabiły zasięg koronawirusa, uspokoiły sytuację".

Do słów premiera w wypowiedzi dla portalu Onet odniósł się wirusolog dr hab. Tomasz Dzieciątkowski. Jego zdaniem stwierdzenia Mateusza Morawieckiego nie mają potwierdzenia w badaniach naukowych. "Dawka promieniowania UV, która mogłaby się pojawić nawet w te najbardziej słoneczne dni, absolutnie nie wystarczy, żeby dezaktywować koronawirusa" - powiedział Dzieciątkowski.

W lipcowym komunikacie WHO informowano, że SARS-CoV-2 nie wykazuje sezonowości zachorowań. "Jeżeli ktokolwiek mówi o wpływie temperatury czy promieniowania UV na zakażalność wirusa, to radzę mu, żeby sprawdził, jak wyglądały, czy wyglądają zakażenia w Brazylii, Indiach, czy Republice Południowej Afryki" - powiedział Onetowi Dzieciątkowski.

Grafika z maseczkami: przesłanie słuszne, liczby niepotwierdzone

Podczas konferencji prasowej za plecami premiera pojawiła się grafika pokazująca ryzyko emisji SARS-CoV-2 w zależności od stosowania masek ochronnych. Podobną ilustrację 8 października opublikowało na swoim profilu na Facebooku Polskie Radio24.

Grafika opublikowana na facebookowym profilu Polskiego Radia 24.
Grafika opublikowana na facebookowym profilu Polskiego Radia 24Grafika opublikowana na facebookowym profilu Polskiego Radia 24.facebook.com/PolskieRadio24pl

Według zaprezentowanych obrazów gdy osoba bez maseczki jest w bezpośrednim kontakcie z osobą zakażającą nie noszącą bez maseczki, ryzyko zakażenia się wynosi 90 proc. Gdy osoba zakażona nie ma maseczki, a druga osoba ją ma, wtedy ryzyko zakażenia się od tej pierwszej wynosi 30 proc. Spadnie do 5 proc. gdy osoba, która nie zasłoniła nosa i ust, przebywa blisko z osobą zakażoną noszącą maseczkę. Kiedy dwie osoby (w tym jedna zakażona) mają maseczki i są blisko siebie, ryzyko wynosi 1,5 proc. Na grafice premiera była przedstawiona jeszcze piąta możliwość: nie ma żadnego ryzyka zakażenia (0 proc.), jeśli osoby zachowują odległość 1,5 m od siebie i mają założone maseczki.

Główne przesłanie ilustracji: noszenie masek utrudnia zakażenie koronawirusem – jest prawdziwe i potwierdzone badaniami naukowymi. Nie znaleźliśmy jednak badań wskazujących, że maska zmniejsza ryzyko transmisji SARS-COV-2 w takim stopniu, jak pokazywała grafika zaprezentowana na konferencji. We wrześniu dla AFP w sprawie skuteczności masek wypowiedział się Julian Leibowitz, profesor patogenezy drobnoustrojów i immunologii z Texas A&M's College of Medicine. Powiedział: "Jeśli dwie osoby, zakażona oraz zdrowa, przebywają blisko siebie w założonych maseczkach, ryzyko zakażenia jest zmniejszone o 75-90 proc".

Autor: Krzysztof Jabłonowski, Jan Kunert, Klara Mirecka / Źródło: Konkret24, tvn24.pl, PAP; zdjęcie: Piotr Nowak/PAP

Pozostałe wiadomości

Były szef kancelarii premiera Michał Dworczyk twierdzi, że nie pamięta, by Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła łamanie prawa przy rozdawaniu środków z Funduszu Sprawiedliwości. Dworczyk przekonuje też, że nie ma wiedzy, by NIK kierowała jakieś wnioski do prokuratury. A skierowała ich kilka. Część umorzono w czasie, gdy prokuratorem generalnym był Zbigniew Ziobro.

Wnioski NIK do prokuratury w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Co się z nimi stało

Wnioski NIK do prokuratury w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Co się z nimi stało

Źródło:
Konkret24

"I to z naszych własnych środków", "imigrant dostanie większy zasiłek niż my pensje", "to jest skandal!" - piszą internauci w reakcji na rozpowszechnianą w sieci informację, że premier Donald Tusk na szczycie Rady Europejskiej podpisał "dokument o zrównaniu zasiłków dla imigrantów w całej UE". Sprawdziliśmy, czy to prawdziwe doniesienia.

Tusk podpisał "zrównanie zasiłków dla imigrantów"? Co rzeczywiście parafował

Tusk podpisał "zrównanie zasiłków dla imigrantów"? Co rzeczywiście parafował

Źródło:
Konkret24

Były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski przekonywał w radiowym wywiadzie, że wydatki z Funduszu Sprawiedliwości odbywały się zgodnie z procedurami, a kontrowersje wokół wydawania dużej części tych środków tłumaczył "nowym celem", który "wprowadził ustawodawca". "Więc nie tylko mieliśmy prawo, ale wręcz obowiązek przekazywać na to środki" - zapewniał. Romanowski pominął to, że zmiany zapadły za czasów, gdy resortem sprawiedliwości kierował Zbigniew Ziobro. Przypominamy, o co chodzi.

Romanowski tłumaczy wydatki Funduszu Sprawiedliwości: bo ustawodawca "wprowadził nowy cel". Tak, za rządów PiS

Romanowski tłumaczy wydatki Funduszu Sprawiedliwości: bo ustawodawca "wprowadził nowy cel". Tak, za rządów PiS

Źródło:
Konkret24

Profesor Jan Hartman wyraził w mediach społecznościowych radość z wydania przez prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego zarządzenia co do obecności symboli religijnych w budynkach warszawskiego urzędu. "Zdjęcie krzyży w warszawskim ratuszu to wielki moralny przełom" - napisał profesor. Tyle że, jak się okazuje, krzyże pozostaną na swoich miejscach.

Hartman pisze o "zdjęciu krzyży w warszawskim ratuszu". Urząd: "nie będą zdjęte"

Hartman pisze o "zdjęciu krzyży w warszawskim ratuszu". Urząd: "nie będą zdjęte"

Źródło:
Konkret24

"Po co było ci to dziewczyno?!", "nie wierzę, że Zelensky ją zmusił" - komentują internauci historię o 19-letniej Ukraince, która rzekomo straciła ramię w walce na wojnie. Dowodem mają być zdjęcia dziewczyny: jedno z frontu, drugie ze szpitala. Jednak nie mają one nic wspólnego z wojną w Ukrainie, a cała historia od lat jest wykorzystywana do oszustw.

Ranna nastoletnia Ukrainka. "To Rosjanie tak ją urządzili"?

Ranna nastoletnia Ukrainka. "To Rosjanie tak ją urządzili"?

Źródło:
Konkret24

Patryk Jaki w radiowym wywiadzie bronił wydawania środków z Funduszu Sprawiedliwości, a także partyjnych kolegów, którzy nim kierowali. Europoseł na różne sposoby próbował usprawiedliwić nieprawidłowości z tym związane: przedstawiał zagadnienia wycinkowo, bagatelizował rzeczywiste zarzuty, nazywał postępowania ministrów "sprawowaniem władzy publicznej". Wyjaśniamy manipulacyjne tezy, którymi się posłużył.

Patryk Jaki o Funduszu Sprawiedliwości. Manipulacje byłego wiceministra Ziobry

Patryk Jaki o Funduszu Sprawiedliwości. Manipulacje byłego wiceministra Ziobry

Źródło:
Konkret24

"Piękny pokaz ignorancji", "chyba nie do końca Pan wie jak działa izolacja", "zamieszkaj pan w namiocie" - to reakcje internautów na wpis publicysty Jana Pospieszalskiego. Ironizował w nim, że z powodu ocieplenia klimatu nie ma potrzeby ocieplania budynków, które ma rzekomo narzucać Unia Europejska w dyrektywie budynkowej. Wyjaśniamy, o co chodzi w dyrektywie, a ekspert tłumaczy, dlaczego potrzebna jest termomodernizacja budynków.

"Temperatury rosną, planeta płonie". Po co jednak ocieplać budynki. Wyjaśniamy

"Temperatury rosną, planeta płonie". Po co jednak ocieplać budynki. Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk, wypowiadając się o zagrożeniach ze strony Rosji, zapewniał w wywiadzie radiowym, że Unia Europejska jest największą gospodarką świata. Sprawdziliśmy, czy polityk ma rację.

Tomczyk: UE jest największą gospodarką świata. Nie, są większe

Tomczyk: UE jest największą gospodarką świata. Nie, są większe

Źródło:
Konkret24

"Kolejna teoria spiskowa stała się faktem" - przestrzegają internauci, komentując popularny post, jakoby w Australii przyjęto ustawę powodującą wycofanie w tym kraju gotówki z obiegu. Obawy są jednak nieuzasadnione, bo informacja o Australii jest fake newsem, choć akurat w tym kraju gotówka staje się coraz mniej popularna.

Australia już podpisała ustawę i "wycofa gotówkę"? Nie o to chodzi

Australia już podpisała ustawę i "wycofa gotówkę"? Nie o to chodzi

Źródło:
Konkret24

Zeznając przed komisją w sprawie wyborów kopertowych, Jarosław Kaczyński spierał się z jej członkami, że kiedy on odwiedzał cmentarze na początku pandemii, to nie było zakazu wstępu na nie. "Ja byłem tego dnia na siedmiu cmentarzach" - mówił prezes PiS. Wyjaśniamy, jakie były wtedy przepisy.

Kaczyński w lockdownie "na siedmiu cmentarzach". Jakie przepisy wtedy obowiązywały

Kaczyński w lockdownie "na siedmiu cmentarzach". Jakie przepisy wtedy obowiązywały

Źródło:
Konkret24

Według prezydenta Andrzeja Dudy zapowiadana teraz przez premiera Donalda Tuska komisja do badania wpływów rosyjskich jest "taką", jaką stworzono specustawą za rządów Zjednoczonej Prawicy. Wyjaśniamy, dlaczego to porównanie jest nieuprawnione i wprowadza opinię publiczną w błąd.

Prezydent porównuje komisję do badania rosyjskich wpływów z tworem "lex Tusk". Manipuluje

Prezydent porównuje komisję do badania rosyjskich wpływów z tworem "lex Tusk". Manipuluje

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń w polskiej sieci ma wideo będące rzekomo fragmentem ukraińskiego programu - widzimy na nim dziwnie zachowującego się dziennikarza. Filmik krąży też w zagranicznej sieci, komentowany jest w kilku językach. To przeróbka, a przekaz wskazuje na rosyjską propagandę.

Dziennikarz "zaczął wciągać krechę nosem"? Jak przerobiono ten kadr

Dziennikarz "zaczął wciągać krechę nosem"? Jak przerobiono ten kadr

Źródło:
Konkret24

Pseudoekologiczne, palą się całą dobę - twierdzą przeciwnicy samochodów elektrycznych. Auta te stały się tematem politycznych kampanii oraz antyunijnych i antyklimatycznych narracji. Prezes PiS Jarosław Kaczyński ironizował ostatnio, że elektryk "się bardzo ładnie pali, intensywnie". Ile jest prawdy, a ile fałszu w takich tezach? Wyjaśniamy.

"Palą się 24 godziny", "częściej niż spalinowe". Prawda i fałsz o samochodach elektrycznych

"Palą się 24 godziny", "częściej niż spalinowe". Prawda i fałsz o samochodach elektrycznych

Źródło:
Konkret24

Krytyka Zielonego Ładu należy do głównych tematów kampanii Prawa i Sprawiedliwości. Na spotkaniu z wyborcami Jarosław Kaczyński oświadczył, że Donald Tusk "w parę dni po chwili, kiedy został premierem", mógł na Radzie Europejskiej odrzucić Zielony Ład. Tylko że wówczas - w grudniu 2023 roku - Rada nie zajmowała się tym tematem. Poza tym Zielonego Ładu nie można po prostu "odrzucić" jedną decyzją. Wyjaśniamy.

Kaczyński: Tusk mógł "odrzucić Zielony Ład". Jedna wypowiedź, dwie nieprawdy

Kaczyński: Tusk mógł "odrzucić Zielony Ład". Jedna wypowiedź, dwie nieprawdy

Źródło:
Konkret24

"Nielegalny uzurpator", "dyktator" - tak od kilku tygodni nazywany jest Wołodymyr Zełenski w mediach społecznościowych. Ukraiński przywódca rzekomo "zakazał wyborów" i "nie jest już prezydentem". Ta narracja ma zrodzić pytanie, kto teraz będzie prezydentem Ukrainy. Jednak cały ten dezinformacyjny przekaz jest spójny ze stanowiskiem Kremla. Wyjaśniamy, co w nim pominięto.

Zełenski "uzurpatorem", bo zakończył kadencję? To rosyjska dezinformacja

Zełenski "uzurpatorem", bo zakończył kadencję? To rosyjska dezinformacja

Źródło:
Konkret24

Politycy PiS wykorzystują zarządzenie prezydenta Warszawy, dotyczące między innymi symboli religijnych w urzędzie miasta, do szerzenia partyjnego przekazu o "piłowaniu katolików". Tylko że bazą do tej frazy jest zmanipulowana przez nich wypowiedź polityka PO Sławomira Nitrasa. Dotyczyła bowiem czego innego. Przypominamy.

"Piłowanie katolików". Partyjny przekaz na zmanipulowanym cytacie

"Piłowanie katolików". Partyjny przekaz na zmanipulowanym cytacie

Źródło:
Konkret24

Według polityków Prawa i Sprawiedliwości zarządzone przez prezydenta Warszawy w urzędzie miasta standardy równego traktowania - dotyczące między innymi symboli religijnych - są sprzeczne z wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 2011 roku. Nie jest to prawdą. Wyjaśniamy, czego dotyczył ten wyrok.

Zakaz krzyży w urzędach "przeciwny orzecznictwu trybunałów europejskich"? Nieprawda

Zakaz krzyży w urzędach "przeciwny orzecznictwu trybunałów europejskich"? Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Według Jarosława Kaczyńskiego już w 2018 roku Mateusz Morawiecki odniósł "pełne zwycięstwo" w sprawie paktu migracyjnego na jednym z unijnych szczytów. Teraz zaś "to zostało odrzucone", a obecny sprzeciw Polski i Donalda Tuska nic nie znaczy. Wyjaśniamy, co ustalono przed sześcioma lat i jaka była ranga tych ustaleń.

Kaczyński o "pełnym zwycięstwie" Morawieckiego w sprawie paktu migracyjnego. Sprawdzamy

Kaczyński o "pełnym zwycięstwie" Morawieckiego w sprawie paktu migracyjnego. Sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

"Jestem przeciwko robalom" - oświadczyła podczas wywiadu w radiu Beata Kempa. I utrzymywała, że w europarlamencie głosowała przeciwko unijnej strategii białkowej, czyli przeciwko "dodawaniu robaków do produktów spożywczych". Sprawdziliśmy. To nieprawda.

Beata Kempa: nie głosowałam "za dodawaniem robaków do produktów". Głosowała

Beata Kempa: nie głosowałam "za dodawaniem robaków do produktów". Głosowała

Źródło:
Konkret24

Decyzja władz Warszawy o zakazie symboli religijnych w urzędzie miasta wzbudza kontrowersje, dyskusje w sieci, zarzuty ze strony polityków oraz reakcję Archidiecezji Warszawskiej. Ratusz oskarżono o dyskryminację i łamanie prawa - przede wszystkim konstytucji. Czy rozporządzenie prezydenta Rafała Trzaskowskiego jest dyskryminujące i niezgodne z prawem? Prawnicy wyjaśniają.

"Dyskryminacja", "łamanie konstytucji"? Zakaz krzyży w urzędzie a polskie prawo

"Dyskryminacja", "łamanie konstytucji"? Zakaz krzyży w urzędzie a polskie prawo

Źródło:
Konkert24