"Zamach stanu" według Święczkowskiego. Eksperci: polityczny performance

Źródło:
Konkret24
Święczkowski o "zamachu stanu"
Święczkowski o "zamachu stanu"TVN24
wideo 2/5
Święczkowski o "zamachu stanu"TVN24

Brak przesłanek prawnych do twierdzenia, że w Polsce doszło do zamachu stanu - oceniają eksperci, komentując zawiadomienie do prokuratury złożone przez prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego. A raczej: do konkretnego prokuratora. Bo kto, przez kogo i w jakiej sprawie uruchomił tę akcję, dużo mówi o jej drugim, politycznym dnie.

"Od rana polonijne fora za oceanem pełne są wiadomości 'o zamachu stanu w Polsce'. Polonia, która w większości ma dość jasne poglądy i wiedzę o kraju czerpie z takich właśnie źródeł, kolportuje informacje o 'zamachu stanu'" - alarmował 6 stycznia 2025 roku w serwisie X Paweł Żuchowski, wieloletni amerykański korespondent RMF FM. Pisząc o "takich właśnie źródłach", wskazywał m.in. na Telewizję Republika i media społecznościowe, w których fraza "zamach stanu" trendowała od 5 lutego. Tezę o "zamachu stanu" w Polsce rozpowszechniały bowiem - często w histerycznym tonie relacji - media prawicowe, które wspierały poprzedni rząd Zjednoczonej Prawicy, a obecnie opozycję.

Wszystko zaczęło się 5 lutego, kiedy to prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski poinformował na briefingu prasowym, że pod koniec stycznia podpisał liczące 60 stron zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa Rady Ministrów, ministrów, marszałka Sejmu, marszałek Senatu, posłów i senatorów koalicji rządzącej, prezesa Rządowego Centrum Legislacji, niektórych sędziów i prokuratorów. Przestępstwo miałoby polegać na tym, że osoby te "działają w zorganizowanej grupie przestępczej, i w krótkich odstępach czasu, (...), mając na celu zmianę konstytucyjnego ustroju RP oraz działając w celu osiągnięcia lub zaprzestania działalności Trybunału Konstytucyjnego oraz innych organów konstytucyjnych, w tym Krajowej Rady Sądownictwa i Sądu Najwyższego". Prezes Święczkowski dodał, że chodzi o przestępstwo "zamachu stanu".

Wniósł o to, by śledztwo prowadził osobiście zastępca prokuratora generalnego prokurator Michał Ostrowski. - Wczoraj zostałem przesłuchany przez pana prokuratora w charakterze zawiadamiającego - mówił Święczkowski. Dodał, że 5 lutego został poinformowany przez prokuratora Ostrowskiego, że wszczęto po tym zawiadomieniu śledztwo.

Jeszcze tego samego dnia decyzję Święczkowskiego skomentował w serwisie X prezes PiS Jarosław Kaczyński: "Z satysfakcją przyjmuję inicjatywę Prezesa Trybunału Konstytucyjnego i fakt wszczęcia śledztwa przez Zastępcę Prokuratora Generalnego na podstawie zawiadomienia o uzasadnionym podejrzeniu przestępstwa zamachu stanu" - stwierdził.

Jarosław Kaczyński o zamachu stanux.com

To sprawa bez precedensu w Polsce. Zarówno jeżeli chodzi o podstawy prawne oskarżenia rządzących o zamach stanu - których to przesłanek, co wyjaśniają eksperci, po prostu brak - jak też o niestandardowy sposób zawiadomienia prokuratury. Polityczny efekt został jednak w jakimś stopniu osiągnięty, o czym świadczy rozpowszechniana teraz w środowiskach zwolenników Prawa i Sprawiedliwości teoria o rzekomym zamachu stanu w Polsce.

Prokurator Ostrowski już przesłuchuje. Prokuratura Krajowa: to "prywatna korespondencja prokuratora"

5 lutego na stronie TK pojawiła się sentencja zawiadomienia, o którym mówił Święczkowski. Ma trzy strony. Prezes TK opisuje w ośmiu podpunktach, kiedy - jego zdaniem - doszło do złamania prawa. Dalszy ciąg pisma, ze szczegółowym uzasadnieniem, nie został podany do publicznej wiadomości. Pismo nosi datę 31 stycznia 2025 roku i jest zaadresowane do zastępcy prokuratora generalnego Marka Ostrowskiego, a nie ogólnie do Prokuratury Krajowej.

6 lutego prokurator Ostrowski wystąpił na konferencji prasowej w Krajowej Radzie Sądownictwa. "Wpłynęło do mnie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa skierowane przez prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Podjąłem w tej sprawie czynności, przesłuchałem pana prezesa w charakterze świadka, zgromadziłem dokumenty i wczoraj wydałem postanowienie o wszczęciu śledztwa z artykułu 127, 128 i 258 Kodeksu karnego" - informował. Mówił, że "chodzi o ustrojowy zamach stanu i o wpływanie groźbą bezprawną i przemocą na konstytucyjne organy państwa". Ponadto że przesłuchał już też przewodniczącą KRS Dagmarę Pawełczyk-Woicką i pierwszą prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Manowską. Pytany, kto będzie jeszcze przesłuchiwany, odpowiedział, że "śledztwo dotyczy osób pełniących najważniejsze funkcje w państwie, w tym marszałka Sejmu, pani marszałek Senatu, pana premiera, ministrów, w tym ministra sprawiedliwości, śledztwo dotyczy też sytuacji, gdzie panu prezydentowi Rzeczpospolitej Polskiej odbiera się jego prerogatywy, polegające na nominacji sędziowskich".

Później tego samego dnia Maciej Świrski, przewodniczący KRRiT, napisał na platformie X: "Informuję, że dziś złożyłem zeznania przed prokuratorem Michałem Ostrowskim w sprawie trwającego, moim zdaniem, od 19.12.2023 zamachu konstytucyjnego" (pisownia oryginalna).

Na konferencji w KRS prokurator Ostrowski poinformował też: "To śledztwo zostało zarejestrowane w prokuraturze. Zwróciłem się do pana prokuratora generalnego wczoraj, by nadał numer (...). Czekam na tę decyzję". 6 lutego opublikowano na stronie TK potwierdzenie wpłynięcia zawiadomienia do sekretariatu Ostrowskiego. Jest pieczęć i podpis pracownicy jego sekretariatu (potem zaczerniony). Na potwierdzeniu są dwie daty wpływu zawiadomienia: 3 i 5 lutego.

Kilka godzin później odbyła się konferencja rzeczniczki Prokuratury Krajowej Anny Adamiak. Poinformowała, że trzy dni wcześniej pracownik Trybunału Konstytucyjnego osobiście złożył w Prokuraturze Krajowej zamkniętą kopertę w sekretariacie Michała Ostrowskiego, ale: "wpłynęła nie do prokuratury, a do zastępcy prokuratora generalnego jakaś korespondencja z Trybunału Konstytucyjnego". Według rzeczniczki, ponieważ "korespondencja wpłynęła do prokuratora Michała Ostrowskiego", a on "nie posiada kompetencji (...), urządzeń do dokonywania ewidencji i rejestracji dokumentów", więc powinien ten dokument "przekazać bądź właściwej jednostce (...), bądź swojemu przełożonemu". Dlatego - stwierdziła Adamiak i podkreślała to kilka razy - ta "korespondencja jest korespondencją prywatną prokuratora Michała Ostrowskiego". Podkreśliła, że ponieważ sam prokurator generalny nie ma uprawnień do rejestracji zgłoszenia, owo zawiadomienie i tak trafiłoby do właściwej jednostki.  Przypomnijmy: przełożonym prokuratora Ostrowskiego jest Adam Bodnar, prokurator generalny, jednocześnie minister sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska. Ten dwugłos między prokuratorami Ostrowskim i Adamiak oraz sposób złożenia zawiadomienia przez Święczkowskiego wyglądają jak skutek sporu co do obsadzania stanowisk przez ministra Bodnara - przeciwko czemu protestuje część prokuratorów i sędziów obsadzonych przez poprzedniego ministra Zbigniewa Ziobrę.

O czym zawiadomił prokuraturę Święczkowski

Prezes TK w swoim piśmie zawiadamia o: (pisownia oryginalna) "uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przez Prezesa Rady Ministrów, ministrów, Marszałka Sejmu, Marszałka Senatu, posłów i senatorów koalicji rządzącej, Prezesa Rządowego Centrum Legislacji, niektórych sędziów i prokuratorów oraz inne osoby, przestępstwa, polegającego na tym, że: w okresie od 13 grudnia 2023 roku do dnia złożenia niniejszego zawiadomienia, w Warszawie oraz innych miejscach Polski, osoby te, działając w zorganizowanej grupie przestępczej, w krótkich odstępach czasu, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, mając na celu zmianę konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej oraz działając w celu usunięcia lub zaprzestania działalności konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej Trybunału Konstytucyjnego oraz innych organów konstytucyjnych, w tym Krajowej Rady Sądownictwa i Sądu Najwyższego podjęły, w porozumieniu z innymi osobami, działalność zmierzającą do urzeczywistnienia tychże celów przemocą oraz groźbą bezprawną, przez wyeliminowanie możliwości funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego oraz innych organów konstytucyjnych, w tym Krajowej Rady Sądownictwa i Sądu Najwyższego w ten sposób, że m.in.:

1) doprowadziły do podważenia statusu ustrojowo-prawnego Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego oraz sędziów Sądu Najwyższego, jak również mocy prawnej orzeczeń wydawanych przez Sąd Najwyższy, w tym w szczególności przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych; 2) doprowadziły do zaprzestania publikowania przez Rządowe Centrum Legislacji orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, podważając status legalnie powołanych sędziów Trybunału; 3) doprowadziły do podjęcia uchwały Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 6 marca 2024 r. w sprawie usunięcia skutków kryzysu konstytucyjnego lat 2015-2023 w kontekście działalności Trybunału Konstytucyjnego; 4) doprowadziły do podjęcia uchwały nr 162 Rady Ministrów z dnia 18 grudnia 2024 r. w sprawie przeciwdziałania negatywnym skutkom kryzysu konstytucyjnego w obszarze sądownictwa; 5) doprowadziły do zaprzestania przedstawiania stanowisk i brania udziału w rozprawach przez obligatoryjnych uczestników postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym; 6) doprowadziły do nieobsadzenia trzech wakujących stanowisk sędziowskich w Trybunale Konstytucyjnym; 7) doprowadziły do przyjęcia ustawy budżetowej na rok 2025 (Sejm X kadencji, druk numer 687) pozbawiającej Trybunał Konstytucyjny środków finansowych na wypłatę wynagrodzeń sędziom Trybunału; 8) doprowadziły do podważenia statusu ustrojowo-prawnego Krajowej Rady Sądownictwa oraz jej członków, jak również nominacji sędziowskich podejmowanych z jej udziałem".

Bogdan Święczkowski uznał to za przestępstwa opisane w Kodeksie karnym: art. 127 ("Zamach stanu") par. 1 oraz art. 128 ("Zamach na konstytucyjny organ RP) par. 1 i 3, a także art. 65, 12 i 258 mówiące o zorganizowanej grupie przestępczej.

Zamachu stanu według polskiego prawa

Co to jest zamach stanu, opisuje wspomniany wyżej art. 127 Kodeksu karnego:

Par. 1. Kto, mając na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części obszaru lub zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10 albo karze dożywotniego pozbawienia wolności. Par. 2. Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w par. 1, podlega karze pozbawienia wolności od lat 3 do 20.

Z kolei art. 128 kk opisuje "Zamach na konstytucyjny organ RP" - według niego ten, "kto, w celu usunięcia przemocą konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności od lat 3 do 20"; "kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w par. 1, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5"; a "kto przemocą lub groźbą bezprawną wywiera wpływ na czynności urzędowe konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10".

W swoim zawiadomieniu Święczkowski wymienia więc przepisy mówiące "o prowadzeniu działalności w celu pozbawienie niepodległości, oderwaniu części obszaru lub zmiany przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej", a także o działalności zmierzającej "do usunięcia przemocą organu Rzeczypospolitej Polskiej oraz wpływaniu przemocą lub groźbą bezprawną na czynności urzędowe konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej"; ponadto przepisy, w których jest mowa o "zorganizowanej grupie przestępczej".

To zarzuty największej wagi, kojarzące się z siłowym przejęciem władzy czy wręcz pojawieniem się czołgów na ulicach - o czym już rozprawiają niektórzy politycy opozycji, a sam Święczkowski straszył 6 lutego w RMF FM, że w razie protestów Tusk wyprowadzi wojsko na ulice.

Tylko by zrozumieć, z czego wynikają takie oskarżenia, trzeba pamiętać, kim są główni twórcy tezy o "zamachu stanu", co naprawdę się wydarzyło w sprawie instytucji wspomnianych przez Święczkowskiego oraz jaka jest pozycja obecnego prezesa Trybunału Konstytucyjnego.

Kryzys prawny Trybunału Konstytucyjnego

To kwestia będąca sednem wydarzeń z ostatnich dni. Rząd Donalda Tuska nie uznaje bowiem Trybunału Konstytucyjnego w obecnym składzie. Od 2015 roku zasiadało w nim bowiem trzech tzw. sędziów dublerów, czyli sędziów wybranych na miejsca już obsadzone. Zdaniem rządu oznacza to, że wyroki przez nich wydane są obarczone wadą prawną. Te kwestię szczegółowo już wyjaśnialiśmy w Konkret24.

Z trzech sędziów dublerów zostało jeszcze dwóch - Justyn Piskorski (jego kadencja upływa 18 września 2026 roku) i Jarosław Wyrembak (do 30 stycznia 2027 roku). Dodatkowym problemem jest to, że być może ich głosami kandydatem na prezesa TK został w grudniu 2024 roku wybrany m.in. Święczkowski (głosowanie jest tajne), którego ostatecznie mianował prezydent. Stąd zastrzeżenia wielu ekspertów i konstytucjonalistów, że wybór następcy Julii Przyłębskiej jest prawnie wadliwy.

Politycy opozycji w czasach Zjednoczonej Prawicy - a obecnie koalicji rządzącej - jak też część prawników krytykowali i krytykują TK za upolitycznienie, uzależnienie do Prawa i Sprawiedliwości, czego skutkiem były wewnętrzne spory między sędziami i paraliż prac trybunału.

Ponadto w grudniu 2024 roku zakończyła się kadencja trójki członków Trybunału Konstytucyjnego: sędziego dublera Mariusza Muszyńskiego, a także dwojga sędziów, których wybór nie był kwestionowany - Piotra Pszczółkowskiego i Julii Przyłębskiej. Do tej pory Sejm nie wybrał ich następców (więcej o tym poniżej). Teraz mamy więc zaledwie 12 z 15 sędziów TK. "Gdybyśmy jeszcze odjęli to, że mamy dwóch sędziów dublerów, to jest de facto 11 sędziów. A jeżeli popatrzymy, że w poniedziałek jest ostatni dzień urzędowania pani sędzi Julii Przyłębskiej, to od wtorku będziemy mieć 10 sędziów, czyli właściwie Trybunału, można powiedzieć, już nie ma" – komentowała na początku grudnia 2024 roku w rozmowie z portalem tvn24.pl dr Monika Haczkowska z Polskiego Towarzystwa Prawa Konstytucyjnego.

Święczkowski: były radny PiS, poseł z listy PiS, człowiek Ziobry

Prezes TK Bogdan Święczkowski jest związany z Prawem i Sprawiedliwością, uchodzi za człowieka Zbigniewa Ziobry. Znają się co najmniej od lat 90. "Święczkowski od początku postawił na Zbigniewa Ziobrę, razem studiowali, razem zaczynali asesury prokuratorskie" - mówił w reportażu "Czarno na białym" dziennikarz "Polityki" Piotr Pytlakowski. Janusz Kaczmarek, prokurator krajowy w latach 2005-2007, wskazywał wówczas w rozmowie z dziennikarzem "Czarno na białym" Dariuszem Kubikiem, że Święczkowski "niejednokrotnie podkreślał, że w zasadzie zawdzięcza wszystko Zbigniewowi Ziobrze, a co za tym idzie, nigdy go nie zdradzi". Jak mówił, "obserwował, że są to relacje nacechowane pewnego rodzaju przyjaźnią". Kaczmarek był wówczas zastępcą Ziobry i jednocześnie przełożonym Święczkowskiego. Dziennikarka "Gazety Wyborczej" Ewa Ivanova analizowała, że do Święczkowskiego "bardziej pasuje określenie 'polityk w prokuraturze' niż 'prokurator', bo pracą liniową prokuratora zajmował się w niewielkim zakresie i całą swoją właściwie karierę zawodową też zawdzięcza wpływom polityka Zbigniewa Ziobry, też Jarosława Kaczyńskiego i Lecha Kaczyńskiego".

OGLĄDAJ W TVN24 GO: "PROKURATOR I KONSTYTUCJA"

Święczkowski ukończył studia prawnicze na Wydziale Prawa i Administracji na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, później ukończył aplikację prokuratorską. Za czasów pierwszych rządów PiS (2005-2007) początkowo był szefem biura do spraw zwalczania przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej. Później - od września 2006 do listopada 2007 roku - był szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W tamtym czasie doszło do samobójczej śmierci byłej minister budownictwa i byłej posłanki SLD Barbary Blidy, gdy w kwietniu 2007 roku do domu Blidów w Siemianowicach Śląskich wkroczyli funkcjonariusze ABW.

Po odejściu z funkcji szefa ABW Święczkowski wrócił na stanowisko prokuratora Prokuratury Krajowej i odszedł w stan spoczynku z chwilą likwidacji ówczesnej PK oraz rozdzielenia funkcji szefa Ministerstwa Sprawiedliwości od prokuratora generalnego i utworzenia Prokuratury Generalnej. W latach 2010-2015 Święczkowski pozostawał prokuratorem w stanie spoczynku. W tym czasie, w 2010 roku, został wybrany na radnego śląskiego sejmiku wojewódzkiego z listy PiS, choć formalnie do partii nie należał.

W 2011 roku kandydował w wyborach parlamentarnych - także z list PiS. Został wybrany w okręgu obejmującym Wałbrzych. W czasie kampanii wyborczej na jednym ze spotkań z sympatykami przekonywał: "Namawiam państwa do głosowania takiego, które pokaże, że możemy wrócić do władzy. A jedyną partią, która gwarantuje powrót do władzy prawicy niepodległościowej, jest Prawo i Sprawiedliwość". Mandatu poselskiego jednak nie objął, ponieważ nie zrzekł się funkcji prokuratora w stanie spoczynku.

Obecny prezes TK był radnym PiS i startował do Sejmu z tej listySpot Wyborczy PiS, rok 2010

Po powrocie PiS do władzy w listopadzie 2015 roku Święczkowski został wiceszefem Ministerstwa Sprawiedliwości, którym kierował Zbigniew Ziobro, a w marcu 2016 roku (po ponownym połączeniu funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego) objął stanowisko prokuratora krajowego w randze zastępcy PG.

Według prokurator Ewy Wrzosek "okres kierowania przez Bogdana Święczkowskiego prokuraturą to jest pasmo łamania niezależności prokuratorów, ręcznego sterowania śledztwami". "To są wszystkie te najgorsze rzeczy, które sobie możemy jako prokuratorzy wyobrazić" - mówiła w materiale "Czarno na białym". To Święczkowski jako szef Prokuratury Krajowej podpisał decyzje o delegacjach kilkunastu prokuratorów krytycznych wobec ministra Ziobry - wśród nich była prokurator Wrzosek, która z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów została skierowana do Śremu w Wielkopolsce.

Święczkowski został wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego w lutym 2022 roku; w grudniu 2024 został prezesem TK.

Święczkowski i Ostrowski: "najbliższy współpracownik"

Dlaczego zawiadomienie Święczkowskiego trafiło akurat na biurko prokuratora Ostrowskiego? Zazwyczaj zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa składa się osobiście na dziennik podawczy danej jednostki prokuratury lub wysyła pocztą. Jest rejestrowane, a potem jest mu nadawana sygnatura.

W tym przypadku było inaczej. Pokazuje to, jak bardzo zależało Święczkowskiemu, by pismo trafiło bezpośrednio do rąk Ostrowskiego. Wnosił, by to było postępowanie własne prokuratora, czyli takie, które prokurator osobiście prowadzi, a nie jedynie nadzoruje. Potem w RMF FM tłumaczył: "Prokurator Ostrowski jest jedynym, legalnym zastępcą prokuratora generalnego (...). Osoby będące w kierownictwie Prokuratury Krajowej zostały powołane do tego kierownictwa nielegalnie".

Rzeczniczka Prokuratury Krajowej Anna Adamiak na konferencji 6 lutego stwierdziła jednak, że Ostrowski nie powinien prowadzić śledztwa z zawiadomienia "swojego kolegi". "Pan prokurator Ostrowski, nawet jeżeli ta sprawa byłaby zarejestrowana, nie mógłby prowadzić tego postępowania, ponieważ by podlegał wyłączeniu na podstawie artykułu 40 paragraf 1 Kodeksu karnego, ponieważ pan prokurator Ostrowski był najbliższym współpracownikiem pana Bogdana Święczkowskiego wówczas, kiedy [ten] był prokuratorem krajowym, a także ma z nim prywatne relacje" - wyjaśniła (chodzi zapewne o Kodeks postępowania karnego - red.).

W grudniu 2023 roku "Gazeta Wyborcza" pisała o Ostrowskim: "Ziobrysta do szpiku kości". W listopadzie 2007 roku, w czasie pierwszego rządu PiS, od ówczesnego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry uzyskał on w trybie nagrodowym tytuł prokuratora prokuratury apelacyjnej na wniosek wrocławskiego prokuratora apelacyjnego. "W lipcu 2008 roku grono prokuratorów, ideowo związanych ze Zbigniewem Ziobrą, założyło Niezależne Stowarzyszenie Prokuratorów Ad Vocem. Michał Ostrowski został jego członkiem w 2012 r., a w 2013 roku powołano go na szefa Komisji Rewizyjnej. To właśnie Ad Vocem, którego członków inni prokuratorzy nazywali 'zakonem' albo 'hunwejbinami Ziobry', było trampoliną do jego późniejszej kariery" - informowała "GW".

W marcu 2016 roku, gdy ponownie rządził PiS, a Ziobro znów był ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym, Ostrowski objął stanowisko dyrektora departamentu ds. przestępczości gospodarczej w Prokuraturze Krajowej. Następnie został powołany na stanowisko prokuratora Prokuratury Krajowej. W tym czasie prokuratorem krajowym był Bogdan Święczkowski.

Prokurator Ostrowski: "zabetonowanie wpływów Ziobry"

W listopadzie 2023 roku, gdy było już jasne, że po wyborach parlamentarnych PiS nie zdoła sformować rządu, ówczesny premier Mateusz Morawiecki na wniosek Zbigniewa Ziobry powołał Michała Ostrowskiego na zastępcę prokuratora generalnego. Tak to tłumaczył serwis OKO.press: "To była tzw. nominacja last minute. Jej celem było betonowanie wpływów Ziobry w prokuraturze i uniemożliwienie rządzenia nią nowemu Ministrowi Sprawiedliwości i Prokuratorowi Generalnemu. W tym celu przed wyborami PiS znowelizował też ustawę o prokuraturze, w której wiele uprawnień ówczesnego Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry scedował na swojego Prokuratora Krajowego Dariusza Barskiego. Nowy Prokurator Generalny – po przegranych wyborach – miał mieć de facto funkcję czysto tytularną".

Ale po objęciu rządów przez obecną koalicję minister sprawiedliwości okazało się, że gdy Barski został w 2022 roku powołany na prokuratora krajowego, był już w stanie spoczynku, czyli na prokuratorskiej emeryturze. Dlatego w styczniu 2024 roku minister Bodnar poinformował, że Barski nie jest już prokuratorem krajowym, bo nie został prawidłowo przywrócony ze stanu spoczynku - i na jego miejsce wyznaczył w roli pełniącego obowiązki Jacka Bilewicza. Mimo że to wywołało sprzeciw prezydenta Dudy (uważa, że prokuratorem krajowym jest Barski, złożył skargę do Trybunału Konstytucyjnego, a ten nakazał wstrzymanie decyzji Bodnara) - w marcu 2024 roku Donald Tusk powołał na stanowisko prokuratura krajowego Dariusza Korneluka. Nie uznaje go obecna opozycja i część prokuratorów z nadania Ziobry.

I to właśnie prokurator Ostrowski od początku kwestionował decyzje ministra Bodnara. Razem z innymi powołanymi za Ziobry zastępcami podpisywał się pod krytycznymi wobec działań nowej władzy oświadczeniami. Wspólnie złożyli zawiadomienie, które stało się podstawą do wszczęcia przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie śledztwa w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych, w tym ministra sprawiedliwości w sprawie odwołania Barskiego. W styczniu 2024 roku Ostrowski zwrócił się w oświadczeniu wideo do prokuratorów, mówiąc, że nadal prokuratorem krajowym jest Dariusz Barski. W czerwcu 2024 roku OKO.press informował, że Ostrowskiemu postawiono sześć zarzutów dyscyplinarnych za m.in. za kwestionowanie uprawnienia Prokuratora Generalnego Adama Bodnara do wydawania zarządzeń i poleceń.

Ta historia wyjaśnia, dlaczego Święczkowski złożył swoje zawiadomienie właśnie bezpośrednio do prokuratora Ostrowskiego.

Kolejne zarzuty prezesa TK także mają drugie dno. Wyjaśniamy ich kontekst.

Sporny status Izby Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego

Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego powstała na mocy ustawy z grudnia 2017 roku o Sądzie Najwyższym. Była częścią "reform" wymiaru sprawiedliwości dokonywach przez rząd Zjednoczonej Prawicy i z tego powodu jej legalność jest podważana. W uchwale ze stycznia 2020 roku sędziowie Sądu Najwyższego stwierdzili, że izba ta jest "w całości złożona z wadliwie powołanych sędziów" przez upolitycznioną Krajową Radę Sądownictwa (zwaną potocznie neo-KRS).

W listopadzie 2021 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN nie jest "niezawisłym i bezstronnym sądem ustanowionym przez prawo". Powtórzył to w wyroku z 23 listopada 2023 roku. 21 grudnia 2023 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) orzekł, że pytania skierowane do trybunału przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych "nie pochodzą od organu mającego status niezawisłego i bezstronnego sądu ustanowionego uprzednio na mocy ustawy, jak wymaga tego prawo Unii". Chodziło o powołaną w całości przez polityków neo-KRS.

Ponieważ ta izba SN miałaby decydować o ważności wyborów prezydenckich w 2025 roku, a rządząca koalicja i gremia prawnicze uznają, że w wyniku orzeczeń TSUE nie jest ona sądem, partie obawiają się, że po wygranej ich kandydatów i zatwierdzeniu tego wyboru przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej przeciwne ugrupowania będą podważać ważność tej decyzji - a co za tym idzie: ważność wyborów i wygranej danego kandydata. Taką postawę prezentuje szczególnie PiS i to jemu zależy, by rząd uznał prawomocność owej izby SN.

Niepublikowanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego

Jak wspomnieliśmy wyżej, rząd Donalda Tuska nie uznaje obecnego składu Trybunału Konstytucyjnego za zgodny z polskim prawem. Dlatego od marca 2024 roku nie publikuje jego orzeczeń. 6 marca 2024 Sejm przyjął uchwałę w sprawie usunięcia skutków kryzysu konstytucyjnego lat 2015-2023 - stwierdził w niej, że "uwzględnienie w działalności organu władzy publicznej rozstrzygnięć Trybunału Konstytucyjnego wydanych z naruszeniem prawa może zostać uznane za naruszenie zasady legalizmu przez te organy". Zasada legalizmu wynika z art. 7 konstytucji, zgodnie z którym organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.

Sejm stwierdził też, że ze względu na uchwały sejmowe dotyczące wyboru sędziów TK podjęte z rażącym naruszeniem prawa Mariusz Muszyński, Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak nie są sędziami Trybunału Konstytucyjnego. W związku z tym orzeczenia TK z ich udziałem są dotknięte wadą prawną, a wady te dotyczą także decyzji, jakie podejmowali wcześniej Henryk Cioch i Lech Morawski, których zastąpili Piskorski i Wyrembak. Sejm uznał też, że Julia Przyłębska, która pełniła wówczas funkcję prezesa TK (zakończyła ją 9 grudnia 2024 roku), była tym stanowisku osobą nieuprawnioną i wyjaśniał powody.

Dalej w uchwale Sejm uznał, że TK w obecnym kształcie jest niezdolny do wykonywania zadań, co "wymaga ponownej kreacji sądu konstytucyjnego, zgodnie z konstytucyjnymi zasadami oraz przy uwzględnieniu głosu wszystkich sił politycznych szanujących porządek konstytucyjny". Uchwała wskazuje, że sędziowie odnowionego TK powinni być wybrani z udziałem głosu opozycji. "Ustalanie składu osobowego powinno być rozłożone w czasie tak, aby potwierdzić wolę kreacji tego organu w sposób wolny od perspektywy bieżącej kadencji Sejmu i Senatu" - głosi uchwała.

Od połowy 2024 roku Trybunał Konstytucyjny publikuje swoje wyroki na stronie internetowej.

Sporne uchwały

Oprócz uchwały z 6 marca 2024 roku, przestępstwo rządzących polegało też - według Święczkowskiego - na podjęciu uchwały nr 162 Rady Ministrów z dnia 18 grudnia 2024 roku w sprawie przeciwdziałania negatywnym skutkom kryzysu konstytucyjnego w obszarze sądownictwa. 

Główne argumenty sejmowej uchwały z marca 2024 roku opisaliśmy powyżej. "Skutkiem uchwały Sejmu RP – jako aktu wydanego bezpośrednio na podstawie art. 190 ust. 4 Konstytucji - jest wyeliminowanie uchwał Sejmu RP o wyborze sędziów TK z obrotu prawnego, co z kolei ma znaczenie z punktu widzenia prawidłowości obsadzenia składu orzekającego TK" - wyjaśniał w czerwcu 2024 roku Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek. Wciąż chodziło bowiem o mianowanie tzw. sędziów dublerów. PiS oczywiście się z takim stanowiskiem nie zgodził, jego posłowie złożyli wniosek o zbadanie konstytucyjności tej uchwały i w maju 2024 TK orzekł, że ta jest niezgodna z konstytucją.  

Z kolei uchwała rządu Donalda Tuska z grudnia 2024 roku została podjęta, "mając na względzie potrzebę usunięcia skutków kryzysu konstytucyjnego dotyczącego Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa i Sądu Najwyższego". W uchwale rząd wyraził stanowisko, że "teksty aktów wydawanych przez KRS oraz aktów wydawanych przez Sąd Najwyższy", w składach z udziałem osób wyłonionych po 2017 roku i ogłaszane w dziennikach urzędowych, "powinny zostać uzupełnione o nieingerującą w treść samego aktu adnotację". "Czyli jak się pojawi jakaś uchwała KRS o zmianie regulaminu, która ma być opublikowana, to zostanie to opatrzone adnotacją, że KRS była poddawana ocenie ze strony organów międzynarodowych i uchwały Sejmu z grudnia 2023 roku" - wyjaśniał minister Bodnar. 

Z tym także PiS się nie zgadza, a Święczkowski wykorzystał ten fakt w swojej akcji z "zamachem stanu".

Nieobsadzone wakaty w TK

Przypomnijmy: w grudniu 2024 roku upłynęły kadencje trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego: Julii Przyłębskiej (9 grudnia), Piotra Pszczółkowskiego i Mariusza Muszyńskiego (obu 3 grudnia). Już we wrześniu 2024 roku marszałek Szymon Hołownia mówił: "Zastanawiałem się, czy powinniśmy obsadzać miejsca, które za chwilę zwolnią się w Trybunale, i konkluzja ekspertów jest taka, że nie powinniśmy". "Nawet jeśliby jakimś cudem znaleźli się chętni, żeby pracować z Julią Przyłębską w Trybunale Konstytucyjnym i być tam mniejszością, nie obsadzać, nie wchodzić do tego zatrutego źródła, poczekać, aż będziemy mogli rozwiązać tę sprawę systemowo" – dodał. Pytany o dalsze losy Trybunału Konstytucyjnego, powiedział, że TK będzie musiał "w naturalny sposób zostać naprawiony po wyborach prezydenckich" w 2025 roku. 

9 listopada minął termin zgłaszania kandydatur do TK. I żaden z sejmowych klubów - w tym Prawo i Sprawiedliwość - nie zgłosił w regulaminowym terminie kandydata na uzupełnienie wakatów. "Takiej sytuacji w polskim Sejmie nigdy nie było" – informował Money.pl. Pod koniec listopada marszałek wyznaczył dodatkowy termin - 11 grudnia. Tylko Klub PiS zgłosił dwóch: prawnika Artura Kotowskiego i posła Marka Asta.

27 stycznia 2025 roku prezes TK Bogdan Święczkowski skierował pismo do marszałka Sejmu, apelując o podjęcie działań w celu obsadzenia wakatów. Dotychczas Sejm nie rozpatrzył zgłoszonych kandydatur ani nie ogłosił nowego terminu na zgłaszanie kolejnych, zatem Trybunał Konstytucyjny funkcjonuje w niepełnym składzie. 

Obcięcie budżetu TK

Jeszcze gdy trwały prace nad ustawą budżetową na 2025 rok, rząd zapowiadał cięcie budżetów 14 instytucji - w tym Trybunału Konstytucyjnego. Na początku grudnia Sejm przyjął budżet na 2025 rok, miesiąc później przyjął poprawki Senatu. Trybunał Konstytucyjny, który sam planuje swój budżet, wnioskował o 63,4 mln zł, ale w uchwalonym budżecie przewidziano o 10,8 mln mniej - z tego 10,2 mln zł dotyczy wynagrodzeń.

To oburzyło nie tylko członków TK, ale też opozycję, która grzmiała o skandalu i łamaniu konstytucji. Jej art. 178 ust. 2 stanowi bowiem, że "sędziom zapewnia się warunki pracy i wynagrodzenie odpowiadające godności urzędu oraz zakresowi ich obowiązków". W połowie stycznia prezydent Andrzej Duda wprawdzie podpisał ustawę budżetową na 2025 rok, ale przesłał część przepisów do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej - chodzi o te dotyczące cięć w budżecie TK, a także KRS.

Nieuznawana neo-KRS

Wśród ośmiu głównych zarzutów Święczkowskiego w zawiadomieniu do prokuratury o "zamachu stanu" jest też "podważanie statusu ustrojowo-prawnego Krajowej Rady Sądownictwa". Spór o neo-KRS sięga 2017 roku, kiedy to rzeczywiście doszło do złamania Konstytucji RP - ale przez rząd Zjednoczonej Prawicy. To ta ówczesna decyzja dała początek kolejnym niezgodnym z prawem działaniom ówczesnego rządu, a obecny stan prawny jest tylko jej skutkiem.

Bo według art. 187 Konstytucji RP Krajowa Rada Sądownictwa składa się z 25 członków: Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, ministra sprawiedliwości, Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego i osoby powołanej przez prezydenta; 15 członków wybranych spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych; czterech członków wybranych przez Sejm spośród posłów oraz dwóch członków wybranych przez Senat spośród senatorów. Tymczasem za poprzedniej władzy doszło do uchwalenia ustawy z 8 grudnia 2017 roku o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw. Tą nowelizacją PiS wprowadził zasadę wyboru 15 sędziowskich członków rady przez większość 3/5 Sejmu - podczas gdy wcześniej, zgodnie z konstytucją, wybierało ich środowisko sędziowskie. Dlatego Krajowa Rada Sądownictwa wciąż pozostaje "neo" - co wyjaśnialiśmy obszernie w Konkret24.

To PiS, zmieniając wbrew konstytucji ustawę, złamało zasadę trójpodziału władz. "Tych 15 członków, którzy powinni być wybierani przez środowisko sędziowskie, wybrał Sejm" – tłumaczyła w TVN24 prawniczka Sylwia Gregorczyk-Abram z inicjatywy "Wolne Sądy". "Oni są powołani tam nielegalnie i mamy na to już szereg wyroków sądów polskich i europejskich trybunałów" - wskazywała.

Część wyroków w tej sprawie jest jednoznaczna, a inne - już nie. Wyrok jednoznaczny zapadł np. w sprawie Dariusz Gliński przeciwko RP przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Trybunał uznał, że zasiadanie w Sądzie Najwyższym osób powołanych przez neo-KRS nie gwarantuje prawa do bezstronnego sądu. Przykładami wyroków salomonowych są odpowiedzi TSUE na pytania polskich sędziów - TSUE podziela w nich obawy sędziów o niezależność KRS i prawidłowość nominacji sędziów od 2018 roku, lecz każdą sprawę każe badać indywidualnie przed polskimi sądami.

8 października 2021 roku nowa polska Krajowa Rada Sądownictwa została wykluczona z Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa. Powód: neo-KRS nie gwarantuje niezależności od władzy wykonawczej i ustawodawczej. Komisja Europejska, rekomendując wszczęcie procedury ochrony praworządności w trybie art. 7 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej, wezwała polskie władze m.in. do "zmiany ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, tak aby nie przerywano kadencji sędziów-członków Rady oraz zapewniono, aby nowy system gwarantował wybór sędziów-członków przez przedstawicieli środowiska sędziowskiego".

To właśnie są powody, dla których status prawny neo-KRS jest podważany. Jednak w swoim zawiadomieniu do prokuratury Święczkowski nie wini za to rządu PiS, który dokonał owej niekonstytucyjnej zmiany.

Eksperci: "polityczny performance"

Czy zarzuty wymienione w upublicznionym przez TK fragmencie zawiadomienia Święczkowskiego spełniają wymogi, by oskarżyć rządzących o zamach stanu? Zarówno eksperci pytani o to przez Konkret24, jak i inni wypowiadający się publicznie nie potwierdzają tezy Święczkowskiego.

"Opisane w zawiadomieniu zachowania nie spełniają przesłanek zamachu stanu z art. 127 Kodeksu karnego – to raczej jakiś polityczny performance ze strony Bogdana Święczkowskiego" - pisze w analizie dla nas dr Witold Zontek z Katedry Prawa Karnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego. "Zakładając jednak, że na chwilę potraktujemy to zawiadomienie poważnie, warto sięgnąć do art. 127 Kodeksu karnego. Przepis ten stanowi, że zamach stanu to zmiana ustroju konstytucyjnego przy użyciu przemocy. Tymczasem w żadnym z przypadków opisanych w dokumencie nie opisano działań przemocowych. Przepis ten został sformułowany z myślą o klasycznych zamachach stanu, które wiążą się z użyciem siły – na przykład interwencją wojska, siłowym przejęciem instytucji państwowych czy stosowaniem przemocy wobec przedstawicieli władzy" - wyjaśnia ekspert.

Na kwestię przemocy zwraca też uwagę dr Mateusz Radajewski, konstytucjonalista, prodziekan ds. dydaktycznych Uniwersytetu SWPS. "Zakładając nawet, że Bogdan Święczkowski ma rację co do formułowanych zarzutów dotyczących naruszania prawa, trudno jest chyba twierdzić, że działania koalicji rządzącej podejmowane są z wykorzystaniem przemocy, czyli np. siły fizycznej, akcji zbrojnej itp." - pisze w przesłanej nam opinii. I dalej: "Wydaje się więc, że wymienione w jego piśmie zarzuty należałoby raczej kwalifikować jako co najwyżej przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków (art. 231 Kodeksu karnego). Dotyczy to przede wszystkim tych zarzutów, które mają charakter skonkretyzowany (zarzuty nr 2-7), gdyż zarzuty 1 i 8 sformułowane są bardzo ogólnie i nie odnoszą się bezpośrednio do konkretnych zachowań".

Ponadto ekspert zauważa: "Bogdan Święczkowski w swoim piśmie powołuje się także na art. 128 Kodeksu karnego, w którym jest mowa m.in. o wywieraniu groźbą bezprawną wpływu na czynności urzędowe konstytucyjnego organu państwa. Nie jest tu więc konieczne wymagane zastosowanie przemocy, ale bez skonkretyzowania, na czym miałyby w tym wypadku polegać groźby bezprawne, trudno jest jednoznacznie odnieść się do tego zarzutu".

"Przez przemoc należy rozumieć wyłącznie siłę fizyczną, czyli żeby to przełożyć na takie obrazki: uruchomiona armia, prywatna armia, jakieś bojówki militarne. Jakakolwiek forma przemocy, która właśnie zmierza do tego, by doszło do zmiany konstytucyjnego ustroju" - tłumaczył w TVN24 Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Izby Adwokackiej. Jego zdaniem już powinno się toczyć śledztwo z artykułu 238 Kodeksu karnego mówiącego o zawiadomieniu o przestępstwie, którego nie popełniono, a prokurator Ostrowski powinien ponieść odpowiedzialność dyscyplinarną.

W wypowiedzi dla Business Insider dr Kamil Stępniak z Fundacji Centrum Prawa Konstytucyjnego i Monitorowania Praworządności tak podsumował ruch prezesa TK: "Jeśli chodzi o zarzut zamachu stanu, to jest teza postawiona na wyrost. Myślę, że przeszliśmy po prostu od koncepcji ładu konstytucyjnego do koncepcji nieładu konstytucyjnego. Obecnie mamy w Polsce nieład konstytucyjny, nieporządek, który prowadzi do pewnego rodzaju chaosu i rzeczywiście uniemożliwienia działalności organom państwowym".

Natomiast konstytucjonalista prof. Ryszard Piotrowski podsumował: "Właściwie po 1997 r., czyli od ustanowienia obowiązującej konstytucji, w mniejszym lub większym stopniu wszystkie rządy naruszały konstytucję, o czym zresztą pisałem już w 2011 r. Nikt jednak nie formułował tezy, że suma naruszeń konstytucji może oznaczać zamach stanu".

Ścigać parlamentarzystów za treść ustaw? Tusk: "akcja groteskowa"

Zdaniem dr. Witolda Zontka wszystko wskazuje więc na to, że zawiadomienie to jedynie element politycznej gry. "Jednocześnie stanowi ono kompromitację prawnika i prokuratora z wieloletnim doświadczeniem" - ocenia. I tłumaczy: "W debacie publicznej pojęcie 'zamach stanu' bywa jednak używane w szerszym, metaforycznym znaczeniu – jako określenie nagłych, nieakceptowanych przez jedną stronę sporu politycznego działań, które prowadzą do istotnych zmian w funkcjonowaniu instytucji państwowych, często omijając przyjęte procedury. W takim kontekście mówi się czasem o 'pełzającym zamachu stanu', gdy struktury konstytucyjne są stopniowo przekształcane czy pozbawiane swoich funkcji. Jednak to tylko skrót myślowy i w sensie prawnym nie jest to zamach stanu. Polski Kodeks karny nie penalizuje takich działań, chyba, że jako przekroczenie uprawnień z art. 231 Kodeksu karnego".

"Zastanawia jeszcze jedno - jeśli prezes Trybunału Konstytucyjnego rzeczywiście uznaje, że w Polsce doszło do zamachu stanu, to fakt, że przez rok zwlekał z jego zgłoszeniem właściwym organom, budzi poważne wątpliwości co do jego intencji i powagi całej sytuacji" - zauważa dr Zontek.

Z kolei dr Radajewski z konstytucyjnego punktu widzenia zwraca uwagę na kolejne kwestie: "Po pierwsze, zawiadomienie dotyczy także posłów i senatorów, a część zarzutów odnosi się wprost to podjęcia przez Sejm uchwały z 6 marca 2024 r. (zarzut nr 3), jak również uchwalenia ustawy budżetowej (zarzut nr 7). W tym kontekście warto zwrócić uwagę, że posłowie i senatorowie w zakresie sprawowania mandatu (czyli m.in. w odniesieniu do podejmowania uchwał i ustaw) są chronieni immunitetem materialnym (art. 105 ust. 1 Konstytucji), który zabezpiecza ich przed odpowiedzialnością karną i który nie może zostać uchylony. Nie można więc ścigać parlamentarzystów za treść podjętych uchwał i ustaw. Po drugie, zarzut nr 7 dotyczący "przyjęcia ustawy budżetowej na rok 2025" konsekwentnie powinien dotyczyć także Prezydenta RP, który tę ustawę podpisał, choć mógł ją skierować do TK przed jej podpisaniem. Przyczynił się on więc do jej obowiązywania w obecnym kształcie".

7 lutego akcję Bogdana Święczkowskiego skomentował w serwisie X premier Donald Tusk: "'Zamach stanu' w Polsce na czołówkach mediów tylko w Rosji, Białorusi i na Węgrzech. Sprawna kooperacja. Akcja groteskowa, a jednak na swój sposób groźna". Aktualizacja 10 lutego 2025 otrzymaliśmy odpowiedź prok. Anny Adamiak, rzeczniczki Prokuratury Krajowej na pytanie, jakie dokładnie okoliczności sprawiają, że prokurator Ostrowski nie może prowadzić postępowania z zawiadomienia prezesa Święczkowskiego. Odpowiedź cytujemy w całości: "Przepisy art. 40 i 41 kpk w swym brzmieniu odsyłają do sędziów, ale mają zastosowanie do prokuratorów. W sytuacji prok. Ostrowskiego może mieć zastosowanie art. 41 par. 1 kpk, istnienie okoliczności tego rodzaju, że mogłyby wywołać uzasadniona wątpliwość do jego bezstronności w sprawie. Prok. Ostrowski był bezpośrednim podwładnym i bardzo bliskim współpracownikiem Prezesa TK B. Świeczkowskiego, który jest w tej sprawie zawiadamiającym, ale przede wszystkim od dawna wypowiadał się publicznie, co do okoliczności wskazanych w zawiadomieniu, prezentując jednoznaczne stanowisko wspierające tezy i argumenty zawiadomienia. Może to sugerować, że o wyniku postępowania już dawno przesądził, co z kolei w sposób istotny narusza zasadę obiektywizmu i bezstronności prokuratora, jako gwarancji rzetelnego procesu na wszystkich jego etapach".

CZYTAJ W TVN24.PL: Prokurator Ostrowski zawieszony. Jest śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: PAP

Pozostałe wiadomości

Nie ma na niej oscypka, sera korycińskiego, obwarzanka krakowskiego czy kiełbasy lisieckiej. Lista nazw polskich produktów, które mają być chronione przed podróbkami na rynkach krajów Mecosur, jest wyjątkowo krótka, za to wysokoprocentowa. Lecz co ciekawe, nie powstała teraz, a zdumienie niektórych polityków prawicy wydaje się spóźnione.

Tylko dwie polskie wódki wśród produktów chronionych w Mercosur. Dlaczego?

Tylko dwie polskie wódki wśród produktów chronionych w Mercosur. Dlaczego?

Źródło:
TVN24+

Głównym polem aktywności współczesnych negacjonistów Holokaustu są media społecznościowe - przestrzega na swojej stronie Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau. Zainicjowało walkę z tą formą kłamstwa, uruchamiając akcję "Powstrzymaj negacjonizm". Lecz negowanie historii obozu trwa nie tylko w internecie - robią to na przykład politycy. Konkret24 przyłącza się do akcji: na tej stronie udostępniamy weryfikacje, które opublikowało muzeum. Będziemy odkłamywać kolejne fałszywe tezy negacjonistów.

Walczymy z kłamstwami o Auschwitz. Konkret24 wspiera akcję muzeum

Walczymy z kłamstwami o Auschwitz. Konkret24 wspiera akcję muzeum

Źródło:
tvn24.pl

Wypowiedź szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego wywołała falę krytyki ze strony ekspertów od obronności i uzbrojenia. Sławomir Cenckiewicz jest zaniepokojony, że ze środków SAFE "nie możemy kupować sprzętu amerykańskiego czy koreańskiego". Lecz założenia unijnego programu są powszechnie znane. Również ich cel, który jest inny, niż chciałby szef BBN.

Szef BBN "nie wie, o czym mówi"? Gdzie możemy kupić sprzęt wojskowy w ramach SAFE

Szef BBN "nie wie, o czym mówi"? Gdzie możemy kupić sprzęt wojskowy w ramach SAFE

Źródło:
Konkret24

"Ekonomia wojenna" - tak prorosyjskie konta nazywają rzekomy proceder sprzedawania agregatów prądotwórczych, które Polacy przekazują Ukraińcom w ramach akcji pomocowej. Tyle że takiego procederu nie ma.

Ukraińcy sprzedają na aukcjach "polskie agregaty"? Nie te, o których myślicie

Ukraińcy sprzedają na aukcjach "polskie agregaty"? Nie te, o których myślicie

Źródło:
Konkret24

Blisko dwa tysiące złotych od 1 marca może otrzymać alkoholik za sam fakt, że jest uzależniony? Tak przekonują internauci, a niektórzy nazywają świadczenie "rentą alkoholową". Nagrania z takim przekazem generują setki tysięcy wyświetleń w mediach społecznościowych. Na nasilające się w sieci przekłamania reaguje już Zakład Ubezpieczeń Społecznych - a my wyjaśniamy tę manipulację.

"Od marca alkoholik dostanie dwa tysiące złotych od państwa". ZUS reaguje, my wyjaśniamy

"Od marca alkoholik dostanie dwa tysiące złotych od państwa". ZUS reaguje, my wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Oburzenie internautów wywołała informacja, jakoby pracownik krakowskiego lotniska słownie zaatakował i agresywnie się zachowywał wobec grupy podróżujących Żydów. Jednego z nich miał nawet popchnąć. A wszystko za sprawą popularnego nagrania. Lotnisko wyjaśnia, a policja prowadzi czynności sprawdzające.

"Polski pracownik" lotniska atakuje Żydów? Film prawdziwy, historia zmyślona

"Polski pracownik" lotniska atakuje Żydów? Film prawdziwy, historia zmyślona

Źródło:
Konkret24

Garstka ludzi na scenie, a na widowni prawie nikogo - tak według krążącego w sieci nagrania miał wyglądać 34. Finał WOŚP w Szczecinie. A co w rzeczywistości przedstawia ten popularny film?

"Szczecin olał WOŚP"? Dzień ten sam, ale co to za impreza

"Szczecin olał WOŚP"? Dzień ten sam, ale co to za impreza

Źródło:
Konkret24

Wolontariusze jakoby "jak wściekli" naklejali serduszka na szpitalny sprzęt we wrocławskim szpitalu, by "wyglądało ładnie na zdjęciach do materiałów o WOŚP". Salowa, która te naklejki zrywała, rzekomo została zwolniona. W krążącej w sieci relacji tylko dwie kwestie się zgadzają.

"Salowa zwolniona za zrywanie serduszek WOŚP"? Szpital odpowiada

"Salowa zwolniona za zrywanie serduszek WOŚP"? Szpital odpowiada

Źródło:
Konkret24

Jednych denerwuje dominacja flagi Ukrainy, innych zastanawia flaga Włoch, jeszcze inni dziwią się, skąd tylu Niemców w Zachodniopomorskiem. W sieci rozpowszechniane są "mapy mniejszości" dominujących w poszczególnych województwach. Każdy naród oznaczono flagą. Lecz choć dane są dobre, niekiedy flagi przykrywają rzeczywistość.

Włosi na Podkarpaciu, Hindusi w Kielcach, Bułgarzy w Lublinie? Mapa "mniejszości" i nas zaskoczyła

Włosi na Podkarpaciu, Hindusi w Kielcach, Bułgarzy w Lublinie? Mapa "mniejszości" i nas zaskoczyła

Źródło:
TVN24+

"To dziecko potrzebuje egzorcysty", "w więzieniu nauczą kultury i ogłady ten szatański pomiot" - tak reagowali internauci na nagranie, które rzekomo pokazywało moment wydana wyroku i skazania amerykańskiego nastolatka na 100 lat więzienia. Tylko że nagranie, które tak ich oburzyło, nie ma wiele wspólnego ze sprawą.

100 lat więzienia dla nastolatka? Co tu się nie zgadza

100 lat więzienia dla nastolatka? Co tu się nie zgadza

Źródło:
Konkret24

Jedni wierzą, inni kpią, jeszcze inni wykorzystują okazję do krytyki służb ICE - nagrania pokazujące człowieka przebranego za wikinga czy za pieroga uciekającego ulicą przed agentami ICE rozchodzą się szeroko w sieci. Także w polskiej. Filmy wyglądają jak materiały stacji telewizyjnych. No właśnie: wyglądają...

"15 funkcjonariuszy ICE jest tuż za nim". Tego w telewizji nie zobaczysz

"15 funkcjonariuszy ICE jest tuż za nim". Tego w telewizji nie zobaczysz

Źródło:
Konkret24

Falę antyukraińskich komentarzy wywołuje rozpowszechniany w sieci przekaz, jakoby Polska miała płacić reparacje wojenne Ukrainie. To manipulacja, w której do szerzenia fałszywej narracji wykorzystuje się określenie "reparacje". Wyjaśniamy.

Polska "zapłaci Ukrainie reparacje"? Nie o tym zdecydował Parlament Europejski

Polska "zapłaci Ukrainie reparacje"? Nie o tym zdecydował Parlament Europejski

Źródło:
Konkret24

Wylanie gnojowicy pod domem ministra rolnictwa było rzekomo powodem aresztowania protestującego rolnika - przekonują niektórzy politycy i internauci. Doniesienia o "areszcie za gnojówkę" to uproszczenie. Postawione zarzuty dotyczą czegoś innego.

"Areszt za gnojówkę"? Dobrze brzmi, ale było inaczej

"Areszt za gnojówkę"? Dobrze brzmi, ale było inaczej

Źródło:
Konkret24

Rosyjską Kamczatkę sparaliżowały zamiecie śnieżne. W sieci mamy wysyp nagrań i obrazów rzekomo pokazujących sytuację na półwyspie. Oto trzy niebezpieczne trendy w rozpowszechnianiu fake newsów, które właśnie się ujawniają.

Kamczatka zasypana śniegiem, a my - sztuczną inteligencją. Widać trzy groźne trendy

Kamczatka zasypana śniegiem, a my - sztuczną inteligencją. Widać trzy groźne trendy

Źródło:
Konkret24

Teoria spiskowa, jakoby zbliżał się "wielki reset majątku" Polaków, rozlewa się w sieci. Właściciele działek mogą się czuć zaniepokojeni, czytając, że warte dziś setki tysięcy złotych grunty stracą na wartości po 1 lipca 2026 roku. Ta celowo nakręcana spirala strachu nie ma uzasadnienia. Jednak kto posiada działkę, o nadchodzącej zmianie prawa powinien wiedzieć.

"1 lipca twoja działka straci wartość". Kampania fałszywa, zmiana prawa realna

"1 lipca twoja działka straci wartość". Kampania fałszywa, zmiana prawa realna

Źródło:
TVN24+

Michał Wawer z Konfederacji przekonuje, że mimo nieobecności Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego, którzy uciekli na Węgry, ich procesy mogą się rozpocząć. Z prawnikiem tłumaczymy, że sytuacja obu polityków nie jest taka sama.

Dlaczego sądy nic nie robią w sprawie Ziobry i Romanowskiego? Poseł pyta, my odpowiadamy

Źródło:
Konkret24

Moim celem jest niedopuszczenie do budowy żadnej elektrowni wiatrowej - oświadczył prezydent USA Donald Trump w styczniu tego roku. Było to jego kolejne już wystąpienie, w którym opowiadał o szkodliwości farm wiatrowych, mijając się z prawdą w każdym zdaniu. Nic nowego? Owszem, ale Trump ma swój powód, by te fake newsy głosić. Fejki i motywacje Trumpa opisuje Konkret24.

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Źródło:
TVN24+

"Przez waszą chorą, lewacką, politykę klimatyczną ludzie zamarzają w domach", "nikt nie pomaga Polskim seniorom, bo lepiej pomóc Ukraińcom" - takie przekazy szerzą się w sieci po śmierci małżeństwa w warszawskim Ursusie. To wyłącznie wykorzystywanie tragedii do siania dezinformacji.

"Zamarzli, bo bali się mandatu za ogrzewanie"? Nawet śmierć wykorzystali do fejka

"Zamarzli, bo bali się mandatu za ogrzewanie"? Nawet śmierć wykorzystali do fejka

Źródło:
Konkret24

Jedni utrzymują, że to "pierwszy polski prom z programu PiS", drudzy - że za czasów PiS projekt promu właściwie podzielił los słynnej stępki. Jeszcze zanim prom Jantar Unity zacumował w Szczecinie, politycy obu stron rozpoczęli propagandę sukcesu - swojego. I obie strony wprowadzają opinię publiczną w błąd.

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Źródło:
Konkret24

Miliony wyświetleń w internecie generuje nagranie mające udowadniać, że poprzez użycie ciekłego azotu można wytworzyć na jeziorze mocny lód, po którym przejdzie człowiek. Rzeczywiście, bohaterowi filmu się to udaje. A jak jest w rzeczywistości?

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Źródło:
Konkret24

Kto by uwierzył, że stara fotografia z ośrodka dla cudzoziemców zyska po trzech latach drugie życie - w postaci fake newsa. Oraz że powodem będzie stół z jedzeniem. A tak się stało. Fejka rozpowszechnił między innymi poseł Konfederacji Konrad Berkowicz.

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

Źródło:
Konkret24

"Dobra taktyka", "genialny pomysł" - polscy internauci chwalą francuskich rolników, którzy podczas demonstracji przeciw umowie Unii Europejskiej z Mercosur mieli rzekomo wpaść na pomysł napuszczania stad byków na kordony policji. Nagranie z tej "akcji" szeroko rozchodzi się w sieci.

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Źródło:
Konkret24

Były premier uderza w obecny gabinet, twierdząc, że w czasach Donalda Tuska "luka VAT znowu rośnie". I mimo że ten wskaźnik w ostatnim czasie budzi kontrowersje, to dane krajowe i unijne nie potwierdzają słów Mateusza Morawieckiego.

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Źródło:
Konkret24

Podobno po tym, jak Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijny akt o usługach cyfrowych, nie mamy się czym martwić - bo przecież prawo umożliwia blokowanie wszystkich nielegalnych treści w sieci. Tak przekonują ludzie prezydenta. Na pewno nie uwierzy im 15-latka, której policja już odmówiła pomocy. My również nie liczmy na to, że gdy nasze zdjęcie zostanie "rozebrane" przez AI, polskie prawo nam pomoże.

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Źródło:
TVN24+

"Patrol konfidentów", "cały kraj zamienia się w kraj donosicieli" - takie komentarze wzburzonych internautów można przeczytać pod ogłoszeniami o naborze do samozwańczej "służby sąsiedzkiej" w wielu polskich miastach. Zaczęliśmy więc jej szukać - i przestrzegamy przed tymi ogłoszeniami.

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

Źródło:
Konkret24

Prawo i Sprawiedliwość straszy, że w 2026 roku zdrożeją ceny biletów w komunikacji miejskiej w dużych miastach - bo tak zdecydował rząd Tuska. To przykład, jak w jednym przekazie można podwójnie manipulować.

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

Źródło:
Konkret24

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro twierdzi, że jego wyjazd na Węgry nie był ucieczką. I że ze zdziwieniem dowiedział się - będąc już za granicą - że planowano przeciwko niemu jakieś postępowanie. Przypominamy więc, o czym i kiedy informowano publicznie w jego sprawie.

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Źródło:
Konkret24

Nagranie, na którym amerykański biskup zabrania rzekomo agentom ICE wejść do kościoła, obiegło media społecznościowe - za granicą i w Polsce. Jest gorąco komentowane w związku z tragedią w Minneapolis. W tym filmie nie chodzi o prawdę, ale może chodzić o pieniądze.

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generuje w internecie nagranie pokazujące zamieszki na ulicach, podczas których podpalane są samochody. Rozpowszechniający je internauci twierdzą, że to Iran podczas trwających tam teraz przeciwrządowych manifestacji. Inni podają jednak, że to Paryż albo Los Angeles. Nikt z nich nie ma racji.

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Źródło:
Konkret24

Wielka Brytania na czele, Polska w czołówce - tak wyglądać ma "ranking" krajów z największą liczbą aresztowanych za wpisy w internecie. Gdy jednak zajrzeć do źródeł, ta efektowna narracja szybko się rozpada.

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

Źródło:
Konkret24

Internauci chwalą rzekome "odchudzenie" kalendarza szczepień dzieci w USA - i jednocześnie krytykują aż "88 szczepionek" w polskim kalendarzu. Na dokładkę snują teorie spiskowe o nazistowskiej symbolice. Cała ta narracja to zlepek nieporozumień i błędnego porównywania liczby zastrzyków do liczby podawanych szczepionek.

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Źródło:
Konkret24