W mediach społecznościowych rozpowszechniane jest zdjęcie Arnolda Schwarzeneggera śpiącego na ulicy. Absurdu przedstawionej sytuacji dodaje fakt, że aktor znajduje się przed własnym pomnikiem. Fotografię uzupełnia, mająca wywołać silne emocje, zmyślona historia o nieudostępnieniu gwiazdorowi obiecanego wcześniej pokoju w hotelu.

Na Facebooku krąży zdjęcie przedstawiające śpiącego na ulicy Arnolda Schwarzeneggera. Aktor leży w śpiworze przed pomnikiem z napisem "Arnold". Fotografię udostępnioną 10 maja na rosyjskojęzycznym profilu udostępniło już ponad 10 tys. osób, także w Polsce.

Niecodziennej sytuacji towarzyszy zaskakujący opis. Aktor rzekomo ma znajdować się przed budynkiem hotelu, który otwierał, gdy był jeszcze gubernatorem Kalifornii. Pracownicy hotelu mieli zapewniać go, że zawsze będzie tu mile widzianym gościem i w każdej chwili będzie czekał na niego gotowy do zamieszkania pokój. Ale sytuacja - jak wynika z opisu - zmieniła się.

Ckliwy terminator?

W dalszej części historii można przeczytać, że Schwarzenegger udał się do hotelu już po tym, jak przestał być gubernatorem.

Wbrew wcześniejszym obietnicom, zażądano od niego zapłaty, tłumacząc się przepełnieniem hotelu. Aktor miał wówczas przyjść przed budynek ze śpiworem, by w ten sposób przekazać swój manifest o konieczności nieprzywiązywania wagi do dóbr materialnych.

"Kiedy zajmowałem ważną pozycję, zawsze mnie zachwalali. Kiedy straciłem tę pozycję, zapomnieli o mnie i nie wywiązali się z obietnic. Nie wierzcie w swoje pozycje, w swoje pieniądze, w swoją moc i inteligencję. Nic nie trwa wiecznie", miał rzekomo stwierdzić gwiazdor i były polityk.

Jego przesłanie miało zawierać wezwanie do poświęcania czasu bliskim i koncentrowaniu się na ich potrzebach. Arnold miał mówić, jak nieistotne są troski o pozycję zawodową czy o pieniądze, i jak przesłaniają one rzeczy ważne.

Schwarzenegger: zagrożenie dla planety nie jest wyolbrzymiane

Historia z morałem

To nie pierwszy raz, gdy chwytająca za serce historia o Arnoldzie Schwarzeneggerze rzekomo śpiącym przed hotelem i swoim pomnikiem bije rekordy popularności w mediach społecznościowych. Jednym z najczęściej udostępnianych podobnych wpisów jest napisany po angielsku post ze stycznia 2018 r.

Tylko w tej wersji historię o moraliście Arnoldzie Schwarzeneggerze udostępniono już blisko 850 tys. razy, także w Polsce. Wśród najpopularniejszych komentarzy dominują pochwały dla autorki wpisu i jego bohatera. Nie ma głosów kwestionujących prawdziwość opisywanej historii.

Żart Arnolda

Po wpisywaniu w wyszukiwarkę internetową haseł "Arnold"i "hotel" można natrafić na wiele artykułów opisujących intrygujące zdjęcie, i zaprzeczających prawdziwości opisanej przy tej okazji historii.

Wyniki wyszukiwania wskazują, że zmyślona historia była rozpowszechniana w różnych rejonach świata. W kwietniu 2018 opisał ją amerykański serwis fact-checkingowy Snopes. Artykuł odsyła do konta Arnolda Schwarzeneggera na Instagramie.

Zdjęcie zostało zamieszczone na profilu aktora w styczniu 2016 r. z opisem "How times have changed"(Jak zmieniły się czasy – red.). Wszystko jednak wskazuje, że nie mamy do czynienia z prawdziwymi utyskiwaniami, a z… żartem.

To nie hotel

Zdjęcie powstało w czasie, gdy Arnold Schwarzenegger pracował nad filmem w Columbus, w stanie Ohio, w Stanach Zjednoczonych. Wszystko wskazuje, że zdjęcie zamieścił na Instagramie dla zabawy.

Fotografię wykonano przed Greater Columbus Convention Center, miejscu organizacji targów i konferencji, w którym nie są prowadzone usługi hotelarskie.

Jak informuje portal Snopes, Arnold Schwarzenegger uczestniczył w odsłonięciu pomnika w 2012 r. Znajdował się on wówczas w pobliżu miejsca pamięci weteranów, również w Columbus. W 2014 r. pomnik został przeniesiony w miejsce, przed którym zostało zrobione słynne zdjęcie. Schwarzenegger również uczestniczył w re-inauguracji pomnika.

Autor:  Krzysztof Jabłonowski
Źródło:  Konkret24, Snopes

Pozostałe

"Kreskówka wczesnego ostrzegania"? To nie jest przedwojenny film

Tysiące wyświetleń w mediach społecznościowych ma rzekomo przedwojenna animacja Disneya, w której jakoby ostrzegano, że możni tego świata mają plan przejęcia władzy i wykorzystają do tego pandemię oraz masową akcję szczepień. Sceptycy pandemii COVID-19 chętnie rozpowszechniają filmik - ale eksperci ocenili, że to współczesny montaż.

Julia Przyłębska w Wikipedii jako "polska kucharka"? Wyjaśniamy, skąd ten wpis

Czy Julię Przyłębską opisano w Wikipedii jako "polską kucharkę" i "odkrycie towarzyskie Jarka"? Jak sprawdziliśmy, krążący w internecie screen opisu jest prawdziwy, ale z serwisu szybko usunięto tę złośliwą edycję. "Tego typu aktywność internautów nazywamy wandalizmami" - mówi doświadczony wikipedysta.

Gigantyczna jodła, która Lasom Państwowym przeszkadzała? To nie jodła i nie Polska

"Straszne, żal patrzeć" - skomentował jeden z internautów zdjęcie pnia ogromnego drzewa, które zostało ścięte. Fotografia rozsyłana w polskich mediach społecznościowych przedstawia rzekomo pień jodły i ma być dowodem na wycinkę prowadzoną przez Lasy Państwowe. Jednak zdjęcie przerobiono, drzewo nie było jodłą i nie ścięto go w Polsce.

"Ubrali Macrona jak choinkę". Nie, kwiatów nie było aż tyle

Miliony wyświetleń na różnych platformach w internecie notuje nagranie z wizyty Emmanuela Macrona w Polinezji Francuskiej. Widać na nim prezydenta Francji obwieszonego naszyjnikami z kwiatów, które zakrywają jego sylwetkę od głowy do kolan. W rzeczywistości kwietnych naszyjników nie było tak wiele.

"Stary uciekł, nie przejmując się dziećmi i żoną"? To się nie zdarzyło

Internauci nie zostawiają suchej nitki na mężczyźnie, który - uciekając przed lawiną - ratuje się sam, zostawiając żonę i dzieci. Nagranie z taką sceną krąży w sieci. Zachowanie bohatera niektórzy łączą nawet z obecną sytuacją pandemii i reakcjami na nią. Tylko że wideo to krąży w internecie od lat i nie przedstawia prawdziwej sytuacji.

"To zdjęcie zasługuje na Pulitzera"? Wyjaśniamy, dlaczego nie

"Ciekawe, skąd miał tę kurtkę", "co za ironia" - komentują internauci, zachwyceni zdjęciem, na którym policjant z pałką wygląda prawie identycznie jak logotyp popularnej marki odzieżowej na kurtce protestującego mężczyzny. Nie jest to ironia losu, tylko fake news.