Wbrew twierdzeniom rozpowszechnianym w mediach społecznościowych, Unia Europejska aktywnie działa na rzecz powstrzymania epidemii koronawirusa. Komisja Europejska ogłosiła inicjatywę o wartości 37 mld euro na walkę ze skutkami gospodarczymi epidemii. Prawie 50 mln euro przeznaczono na badania nad szczepionką. "Jeżeli ktokolwiek popełnił błędy w związku z obecnym kryzysem, to są to rządy narodowe" - komentuje prof. Tomasz Grosse. Wyjaśniamy, jakie kompetencje w obliczu kryzysu ma Unia Europejska.

Gdzie jest Unia Europejska? Komisja Europejska? Rada Europejska? Wszystkie urzędy w Brukseli? - pytał na Twitterze publicysta Grzegorz Jankowski.

"Dziś cały ciężar walki z wirusem spadł na rządy poszczególnych krajów. Zostawione same sobie. A Bruksela wciąż milczy... Jakby Unii nie było..." - kwitował. Jego wpis zyskał cztery tysiące polubień i blisko tysiąc podań dalej.

Podobnie dużą popularnością cieszył się wpis analityka preferencji wyborczych Marcina Paladego. "Gdzie jest Unia Europejska? Gdzie jest działanie wspólnotowe? Codzienne telekonferencje? Bogu dziękować, że wciąż mamy państwa narodowe a nie biurokratyczny eurofederalizm" - pisał Palade.

"Czekam na konkret"

Setki reakcji internautów wywołał też poświęcony UE wpis aktywisty miejskiego Jana Śpiewaka. "W takich chwilach widać, że to głównie projekt biznesowy. Jak coś walnie to radź sobie sam. Ewentualnie puścimy cię w skarpetkach jak Niemcy Greków po kryzysie" - napisał na Twitterze.

W podobnym tonie wypowiadali się niektórzy politycy Zjednoczonej Prawicy. 'Jak domek z kart rozlatuje się wiara w efektywność UE w walce z jakimkolwiek kryzysem. Polacy mogą liczyć wyłącznie na polski rząd" - napisał na Twitterze polityk Solidarnej Polski i sekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych Janusz Kowalski.

W jednej z dyskusji dopytywał dziennikarkę Karolinę Hytrek-Prosiecką: "Konkret, przykład koordynacji UE w grudniu albo styczniu czy nawet w lutym. Czekam na konkret".

"Lamenty kierować do państw członkowskich"

Na podnoszone argumenty reagowali inni użytkownicy mediów społecznościowych. O odpowiedzialności państw członkowskich za zmaganie się z kryzysem związanym z epidemią koronawirusa pisał ekspert spraw międzynarodowych i polityki zagranicznej Adam Traczyk.

"Wiecie, czemu UE nie może robić więcej? Bo nie chcą tego państwa członkowskie i kompetencje w zakresie zdrowia publicznego zachowały sobie na wyłączność. Komisja Europejska nie może sobie ot tak samowolnie zamknąć szkół w Niemczech, czy kościołów w Polsce. Reaguje tam, gdzie może" - napisał na Facebooku. "Lamenty o brak solidarności proszę kierować więc do stolic państw członkowskich" - kwitował Traczyk.

"Epidemia koronawirusa to kolejny argument za wprowadzeniem obowiązkowej edukacji o Unii Europejskiej. Jej kompetencjach i działaniach" - napisał na Twitterze Krzysztof Izdebski, dyrektor programowy Fundacji ePaństwo.

Co robi Unia Europejska w związku z epidemią?

W piątek przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ogłosiła unijną inicjatywę o wartości 37 mld euro w ramach pakietu środków mających złagodzić wpływ epidemii na gospodarkę. "Jesteśmy gotowi zrobić więcej w miarę rozwoju sytuacji. Zrobimy wszystko, co konieczne, aby wesprzeć Europejczyków i europejską gospodarkę" - powiedziała von der Leyen.

KE proponuje zniesienie w tym roku obowiązku zwrotu przez kraje członkowskie niewydanych płatności zaliczkowych na fundusze strukturalne. Stanowi to około 8 miliardów euro z budżetu UE, które państwa unijne będą mogły wykorzystać do uzupełnienia 29 miliardów euro z funduszy strukturalnych w całej Unii. Von der Leyen zapowiedziała też elastyczne podejście do deficytów budżetowych i pomocy publicznej państw unijnych.

Szefowa KE poinformowała też, że UE zagwarantuje pożyczki w wysokości 8 mld euro dla 100 tys. firm. W nadchodzących tygodniach 1 mld euro zostanie przekierowanych z budżetu UE jako gwarancja dla Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego w celu zachęcenia banków do zapewnienia płynności małym i średnim firmom.

Komisja Europejska poinformowała również o planowanej dystrybucji środków w ramach inicjatywy tzw. koronafunduszu. Polska ma zostać największym jej beneficjentem przyjmując pomoc o wartości ponad 7,4 mld euro, czyli ponad 32 mld zł.

Jak tłumaczy Maciej Sokołowski, brukselski korespondent TVN24, w pierwszym etapie pieniędzy dla Polski będzie więcej niż nawet dla Włoch. "Wynika to z tego, że te pieniądze, które najszybciej kraje mogą wydać na zwalczanie skutków epidemii, pochodzą z unijnych funduszy, które już w Polsce są lub zostały dla Polski przygotowane. W normalnej sytuacji rząd musiałby zwrócić niewykorzystane środki do unijnego budżetu, w tej nadzwyczajnej sytuacji może te środki zachować. Według wyliczeń Komisji, w przypadku Polski to nawet 1,125 mld euro, czyli nawet około 5 mld zł - wyjaśnia Sokołowski.

Pakiet pomysłów KE zakłada większą elastyczność w przesuwaniu środków między funduszami, tak by jak najwięcej trafiło na wsparcie dla służby zdrowia,  dla przedsiębiorstw, które najbardziej ucierpią z powodu epidemii, oraz na pomoc na rynku pracy, czyli wszystkie działania związane np. z zasiłkami, kwarantanną czy przerwami w pracy.

Działania Komisji, działania Rady

Piątkowa deklaracja Komisji Europejskiej to doprecyzowanie wcześniej zgłoszonych inicjatyw. O wprowadzeniu pakietu pomocowego szefowa Komisji Europejskiej informowała 10 marca podczas konferencji w Brukseli.

Pełną listę aktywności Komisji Europejskiej w związku z epidemią koronawirusa można odnaleźć na jej stronach internetowych.

Komisja uruchomiła ARGUS, mechanizm koordynacji działań w sytuacjach kryzysowych. Wśród najważniejszych inicjatyw należy również wspomnieć przeznaczenie ponad 47 mln euro na badania nad szczepionką, nowymi metodami leczenia i testami diagnostycznymi. Umożliwiło to podjęcie prac w ramach 17 projektów, w których zaangażowanych jest 136 zespołów naukowych. Łącznie w ramach zmobilizowanych publicznych i prywatnych środków na badania przeznaczono 140 mln euro.

Na stronach Rady Europejskiej można z kolei odnaleźć harmonogram jej działań od momentu ogłoszenia epidemii. Pierwsze podjęte działania to uruchomiony 28 stycznia zintegrowany mechanizm reagowania na szczeblu politycznym w sytuacjach kryzysowych (IPCR). 7 lutego zorganizowano z kolei wideokonferencję ministrów zdrowia w celu koordynacji działań w zakresie epidemii.

Jakie są kompetencje Unii w zakresie ochrony zdrowia?

Traktat o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE) określa kompetencje wyłączne UE (m.in. unia celna, reguły konkurencji, polityka pieniężna wobec państw z walutą euro) oraz kompetencje dzielone między UE a państwa członkowskie (m.in. rynek wewnętrzny, środowisko, transport, przestrzeń wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości). Do kompetencji dzielonych Unii TFUE zalicza również wspólne problemy bezpieczeństwa w zakresie zdrowia publicznego.

W art. 6 traktatu obszar ochrony i poprawy zdrowia ludzkiego przypisano jednak do kompetencji uzupełniających Unii. Do tej samej kategorii należą również polityka edukacyjna, ochrona ludności czy współpraca administracyjna.

Art. 168 traktatu zawiera bezpośrednie odniesienie do zaistnienia sytuacji epidemiologicznej, a rolę UE w tym zakresie określa jako uzupełniającą wobec polityk krajowych.

Działanie Unii, które uzupełnia polityki krajowe, nakierowane jest na poprawę zdrowia publicznego, zapobieganie chorobom i dolegliwościom ludzkim oraz usuwanie źródeł zagrożeń dla zdrowia fizycznego i psychicznego. Działanie to obejmuje zwalczanie epidemii, poprzez wspieranie badań nad ich przyczynami, sposobami ich rozprzestrzeniania się oraz zapobiegania im, jak również informacji i edukacji zdrowotnej, a także monitorowanie poważnych transgranicznych zagrożeń dla zdrowia, wczesne ostrzeganie w przypadku takich zagrożeń oraz ich zwalczanie.

Artykuł 168 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej

Prof. Grosse: "Jeśli ktoś popełnił błędy, to rządy narodowe"

- Polityka zdrowotna to kompetencja państw członkowskich. Unia Europejska może wspierać państwa członkowskie w miękki sposób. Nie zastępuje polityki rządów narodowych, może je uzupełniać, wspierać, koordynować - mówi europeista dr hab. Tomasz Grosse, profesor z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego i podkreśla, że Unia wypełnia swoją rolę w tym zakresie.

- Jeżeli ktokolwiek popełnił błędy w związku z obecnym kryzysem, to są to rządy narodowe – mówi prof. Grosse. - Za późno uruchamiały środki, którymi dysponują – dodaje, podając przykłady odpowiedzialności państw członkowskich związane z dystrybucją rezerwy środków medycznych, procedur związanych z kwarantanną czy zwolnienia uczniów ze szkół.

Europeista z Uniwersytetu Warszawskiego odnosi się również do argumentów o "słabej odpowiedzi" ze strony banku centralnego czy braku energicznej polityki monetarnej, mówiąc o "słabych instrumentach", którymi dysponuje Europejski Bank Centralny. - Ta amunicja została w większości wykorzystana w czasie ostatniego kryzysu – mówi prof. Grosse. Podkreśla również zadeklarowaną wobec rządu włoskiego gotowość do "poluzowania" paktu stabilności i wzrostu, czyli porozumienia państw członkowskich UE w zakresie nadzoru polityk gospodarczych i budżetów.

Blokada granic

W opinii prof. Tomasza Grosse, Unia mogła podjąć działania związane z zachęceniem państw członkowskich do zablokowania granic. - Komisja Europejska działała w tej sprawie jednak pod wpływem rządów narodowych, mówiła że nie ma takiej potrzeby i nie wolno tego stosować – mówi prof. Grosse i podkreśla, że Komisja postępowała tak, bo prosiły ją o to największe państwa członkowskie, przede wszystkim Francja i Niemcy.

Europeista podkreśla, że zamknięcie granic i kontrole na granicach są przewidziane w art. 25 i 27 Kodeksu granicznego Schengen. - Wprowadzenie takich kontroli wymaga wcześniejszego poinformowania o tym Komisji Europejskiej oraz innych państw, a okres ich obowiązywania nie powinien przekraczać 30 dni – podkreśla prof. Grosse. W art. 28 kodeksu państwa członkowskie mogą jednostronnie, bez wcześniejszej notyfikacji przywrócić kontrole na okres do 10 dni z możliwością przedłużenia maksymalnie do dwóch miesięcy.

- Kryzys migracyjny 2015 r. pokazał, że rządy mogą nie oglądać się na procedury, tylko zamykać granice – mówi europeista. - Najważniejsze jednak, żeby pamiętać, że i w tym przypadku inicjatywa była po stronie rządów – dodaje.

"Po co nam to wszystko?"

Krytyczny głos w sprawie europejskiego zarządzania kryzysem związanym z epidemią koronawirusa zabrał w piątek w TOK FM prof. Jan Zielonka, europeista z Uniwersytetu Oksfordzkiego. Wypowiedzi udzielał za pośrednictwem Skype’a z domu w okolicach Florencji. Oprócz swoich opinii przytaczał również nastroje panujące we włoskim społeczeństwie. "Rośnie przede wszystkim desperacja ludzi, którzy są proeuropejscy", podkreślał prof. Zielonka

Europeista nawiązał do czwartkowej konferencji prasowej szefowej Europejskiego Banku Centralnego. Christine Lagarde. Włoscy inwestorzy przyjęli ją z rozczarowaniem, a rynki zanotowały gwałtowne spadki. Niektórzy oczekiwali od EBC konkretnych instrumentów pomocowych dla Włoch oraz obniżki stóp procentowych. Lagarde podkreśliła tymczasem, że perspektywy dla wzrostu PKB w strefie euro są wyraźnie skierowane do dołu. "Pani Lagarde przekształciła kryzys sanitarny w kryzys finansowy" - komentował prof. Zielonka.

Zdaniem badacza, Unia Europejska "nie może istnieć tylko więzią prawną", ale musi opierać się na więzi pomiędzy społeczeństwami i rządami państw członkowskich. "Jeżeli Unii nie ma wtedy, kiedy jej najbardziej potrzeba, to coraz więcej ludzi sobie zadaje pytanie po co nam to wszystko" - stwierdził naukowiec.

O braku solidarności państw członkowskich Unii Europejskiej mówił "Gazecie Wyborczej" Piotr Buras, szef warszawskiego biura think tanku European Council on Foreign Relations. W ten sposób odniósł się do zakazu eksportu odzieży ochronnej, czasowo wprowadzonego przez Niemcy i Francję.

- Szkoda, że na poziomie unijnym nie ma regulacji, które zmuszałyby państwa członkowskie do udzielania sobie pomocy – mówił Piotr Buras. - Co gorsza, nie wierzę, że obecny kryzys to zmieni – dodał.

W wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Buras podkreślał, że w sprawie ochrony zdrowia państwa członkowskie Unii Europejskiej nie chciały przekazać Brukseli swoich kompetencji. Przywołał również kryzys uchodźczy 2015 r., a ówczesne decyzje związane z rozdzieleniem uchodźców nazwał "awanturą", w wyniku której Unia "zaczęła trzeszczeć w szwach".

W opinii eksperta European Council on Foreign Relations, obecny kryzys może jednak wypracować nowe modele poszukiwania rozwiązań na poziomie UE. "Żadne państwo narodowe sobie samo nie poradzi. Komisja Europejska czy Europejski Bank Centralny będą miały pełne pole do popisu" - podkreślił Piotr Buras.

Rosyjska propaganda o Unii Europejskiej

Europejskie problemy związane z odpowiedzią na epidemię są doskonałą pożywką rosyjskiej propagandy. Internauci rozpowszechniają screeny artykułów publikowanych w wielojęzycznym portalu RT – jednym ze sztandarowych pasów transmisyjnych rosyjskiej dezinformacji. Tytuły publikowanych artykułów sugerują brak zdolności Unii do koordynowania działań i wieszczą rychły koniec europejskiej jedności.

"W związku ze stosowaniem różnych środków na całym kontynencie, wydaje się, że wszelkie próby skoordynowania przez Europę reakcji na Covid-19 naprawdę nie wypaliły" - napisał autor jednego z artykułów opublikowanych w RT. Tytuł innego tekstu brzmiał: "Najpierw Brexit, potem... CorExit? Łagodna reakcja UE na epidemię koronawirusa może być ostatnim gwoździem do trumny jedności europejskiej".

O szczególnym zainteresowaniu rosyjskiej propagandy manipulacjami w związku z epidemią koronawirusa donosi EuvsDisinfo, portal prowadzony przez unijny zespół zadaniowy East StratCom Task Force, opisujący przykłady rosyjskiej dezinformacji. W niektórych mediach koronawirus bywa przedstawiany jako narzędzie zachodniego imperializmu i amerykańska broń biologiczna stosowana przeciwko Chinom. Inna teoria wskazuje na NATO jako organizację celowo rozprzestrzeniającą wirusa na terenie Unii Europejskiej.

Autor:  Krzysztof Jabłonowski
Źródło:  Konkret24, PAP

Pozostałe

Tak, parlamenty w Europie wciąż zwołują sesje plenarne

We francuskim Zgromadzeniu Narodowym deputowani każdej frakcji mogą głosować za jej nieobecnych posłów. W parlamencie włoskim każdy klub jest reprezentowany na sesji plenarnej przez jedną szóstą członków. Niemiecki Bundestag obniżył kworum w trakcie głosowań. Sprawdziliśmy, jak parlamenty krajów dotkniętych epidemią organizują teraz swoje prace.

To nie są śpiący włoscy lekarze, a wojsko nie interweniuje

Zdjęcia zmęczonych, śpiących lekarzy, wojsko na ulicach Palermo, pokaz lotniczy w hołdzie walczącym z koronawirusem - włoski internet obiegają fake newsy podgrzewające nastroje wśród obywateli. Wpisy takie popularyzują m.in. politycy.

Nie, to nie jest zdjęcie Toma Hanksa z kwarantanny

Opublikowane na australijskiej stronie satyrycznej zdjęcie Toma Hanksa pokazujące aktora rzekomo podczas kwarantanny w szpitalu szybko rozniosło się w internecie. Fotografia jest jednak fotomontażem.

Tak, na granicy turecko-greckiej zastrzelono syryjskiego uchodźcę

Greckie władze zaprzeczały, że na granicy z Turcją zastrzelono uchodźcę. Forensic Architecture, na podstawie analiz nagrań udostępnianych w internecie przez świadków zdarzenia, ustaliła jednak, że 2 marca na granicy postrzelono syryjskiego uchodźcę Muhammada Al-Araba. Zmarł w wyniku obrażeń.

Dezinformacja wokół kryzysu na granicy grecko-tureckiej

Walki z policją, uchodźcy szturmujący granicę, dzieci zmuszane do płaczu - informacjom o próbach przedostania się uchodźców i imigrantów z Turcji do Unii Europejskiej towarzyszą zmanipulowane treści w mediach społecznościowych. Publikowane obrazy i filmy pokazują wydarzenia w innym czasie i innym miejscu, a opisy wprowadzają w błąd.

"Przygotowania polskiej armii to katastrofa". Dezinformacja przed ćwiczeniami DEFENDER-Europe 20

Do Polski wjechał pierwszy transport żołnierzy amerykańskich przed ćwiczeniami DEFENDER-Europe 20, a w sieci już pojawiają się nieprawdziwe informacje dotyczące manewrów. Na przykład zmyślone wypowiedzi niemieckiego generała o "braku profesjonalizmu i całkowitej nieodpowiedzialności" Wojska Polskiego albo opinie, że polskie "koszary wyglądają jak zrujnowane stajnie".