Francja jest krajem, w którym szopka jest nielegalna - można przeczytać w internecie, ale nie tylko. To nieprawda, szopki nie są tam zdelegalizowane, choć rzeczywiście, stawianie ich w miejscach publicznych ma ograniczenia. Od ponad stu lat.

We Francji nie można stawiać tradycyjnej szkopki bożonarodzeniowej! - grzmi jeden z portali prowadzonych przez narodowoców. Inny dodaje, że "awantura o szopki we Francji" i pyta, czy przypadkiem nie chodzi o to, że "obrażają uczucia religijne muzułmanów". Kolejny podsumowuje, że "francuska poprawność polityczna wyrugowała świąteczne szopki, kiedy będzie zakaz ubierania choinek?".

O zakazie stawiania bożonarodzeniowych szopek piszą także użytkownicy Twittera, wątek ten pojawił się także w ostatnim przed świętami odcinku programu publicystyczno-satyrycznego "W tyle wizji", emitowanym w telewizji publicznej. W ramach dyskusji nad spotem Polskiej Fundacji Narodowej, w którym francuski aktor Jean Reno opowiada o Polsce i polskich tradycjach bożonarodzeniowych, starano się porównywać sposób obchodzenia świąt we Francji i w Polsce. W nawiązaniu do tego tematu prowadząca Dorota Łosiewicz podzieliła się z widzami informacją, że "to Francja jest krajem, w którym szopka jest już właściwie nielegalna, szopka nawiązująca do Bożego Narodzenia".

W tej wypowiedzi dziennikarka odniosła się najprawdopodobniej do decyzji francuskiej Rady Stanu sprzed dwóch lat, która doprecyzowała przepisy dotyczące obecności szopek bożonarodzeniowych w przestrzeni publicznej.

Stuletnie prawo, ale prawo

Początków tej sprawy można doszukiwać się jeszcze w początkach poprzedniego wieku, a konkretnie w grudniu 1905 roku, kiedy francuski parlament uchwalił ustawę o rozdziale Kościołów od Państwa (fr. la loi de séparation des Églises et de l'État). W artykule 28 tego dokumentu zapisano, iż "zabronione jest w przyszłości wznoszenie lub umieszczanie jakiegokolwiek znaku lub emblematu religijnego na pomnikach publicznych lub w jakimkolwiek miejscu publicznym, z wyjątkiem budynków służących praktykom religijnym, grobowców na cmentarzach, pomników nagrobnych oraz w muzeach lub na wystawach".

Oryginał zapisu, którego konsekwencje widoczne są do dziś
Oryginał zapisu, którego konsekwencje widoczne są do dziś Foto: archives.var.fr

Zapisy tej ustawy już w czasach jej uchwalenia wywołały duże poruszenie. Po raz kolejny emocje zaczęła wywoływać dokładnie 110 lat później, kiedy to w 2015 roku pojawiły się głosy, że bożonarodzeniowe szopki ustawiane w budynkach merostw miast są sprzeczne ze wspominanym zapisem ustawy, a sprawy zaczęto kierować do sądów. Wydawane wtedy decyzje, zwykle przychylne skarżącym, były jednak tylko jednostkowe i nie wpływały na wykładnię przepisów ustawy o rozdziale Kościołów od Państwa w całej Francji.

Religijny charakter a laickość

Ta sytuacja zmieniła się rok później, kiedy Rada Stanu, najwyższy organ sądownictwa administracyjnego we Francji, w związku z pojawiającymi się rok wcześniej skargami podjęła ogólnokrajową decyzję w sprawie szopek. Rada orzekła, że w budynkach publicznych i siedzibach organów władzy publicznej ustawianie szopek jest dozwolone tylko w sytuacji, gdy nie będą one miały charakteru religijnego. W praktyce oznaczało to, że takie instalacje musiały posiadać przeważające walory artystyczne lub kulturowe, a przykładowo nie mogły być poświęcone przez katolickich księży. W myśl Rady taka forma świątecznych dekoracji ma nie kłócić się z wymogiem "laickości" państwa.

Szopka z szopką

Nie we wszystkich miastach władze zdecydowały się jednak w pełni respektować zalecenia najwyższego sądu administracyjnego. Jeden z najpopularniejszych francuskich konfliktów na linii mer - sądy, toczonych o szopkę w urzędzie, ciągnie się już od czterech lat. W 2014 roku, nieco ponad pół roku po wyborze Roberta Ménarda na mera miasta Béziers, popierany przez Front Narodowy (obecnie "Zjednoczenie Narodowe") polityk po raz pierwszy wystawił szopkę w urzędzie miejskim.

Po tym wydarzeniu otrzymał pismo od władz departamentu Hérault, do którego należy Béziers, w którym wyjaśniano mu, że takie działanie może być niezgodne z zasadą laickości Francji. Na niecały tydzień przed Bożym Narodzeniem 2014 roku Ménard wygrał jednak sprawę w sądzie, jaką wytoczyła mu organizacja "Liga Praw Człowieka", i szopka mogła pozostać w budynku administracji.

W następnych latach Ménard znalazł sposób na to, jak nieco obejść prawo i jak najbardziej zbliżyć się do zasad "laickości" państwa. Przy wystawionej w urzędzie szopce ustawił dużą choinkę oraz skrzynkę na listy, do której dzieci mogły wrzucać swoje życzenia do św. Mikołaja. W ten sposób chciał nadać szopce nieco mniej religijnego charakteru.

Kosztowna recydywa

Taka taktyka działała aż do roku 2017, kiedy po raz pierwszy słynną sprawę szopki Ménarda zaczęto analizować nie tylko w oparciu o zapisy ustawy z 1905 roku, ale także decyzji Rady Stanu z 2016 roku. Rok temu sąd w Montpellier, prefekturze departamentu, orzekł, że szopka może znajdować się w przestrzeni publicznej miasta Béziers, jednak trzeba ją usunąć z terytorium miejskiego ratusza, ponieważ takie działanie jest sprzeczne z oboma analizowanymi dokumentami. Ménard zastosował się do wyroku - szopkę wyniesiono z budynku, jednak na tegoroczne święta postanowił raz jeszcze spróbować zawalczyć z francuskim wymiarem sprawiedliwości.

Tym razem sąd zareagował natychmiastowo, nadając sprawie status "pilne".

Jak podało oficjalne konto miasta Béziers w serwisie Twitter, od ustawienia szopki w ratuszu do wydania wyroku minęły zaledwie 72 godziny. Tyle wystarczyło sędziom, żeby oskarżyć Ménarda o recydywę, odwołując się do wydarzeń sprzed roku, i dać mu 48 godziny na usunięcie szopki z budynku administracji publicznej. Jak podał portal francuskiego radia publicznego franceinfo.fr, w przypadku niezastosowania się mera do decyzji sądu, władze Béziers musiałyby zapłacić karę 2 tysięcy euro za każdy dzień zwłoki.

W obliczu tej sytuacji Ménard zdecydował o przeniesieniu szopki na plac znajdujący się zaraz za murami ratusza, który w myśl obowiązujących przepisów nie jest już terytorium administracji publicznej. Zdjęcia z transportowania dużej konstrukcji opublikowano na miejskim profilu na Twitterze.

"Nie ma szopek"?

Analiza zarówno przepisów ustawy z 1905 roku, decyzji Rady Stanu z 2016 roku, a także stosowanie prawa w sytuacjach z Ménardem pokazują, że twierdzenia o tym, że szopki we Francji są nielegalne, są co najmniej zbyt daleko idącym uogólnieniem, a właściwie nieprawdą. "Szopka nawiązująca do Bożego Narodzenia" nie jest we Francji "nielegalna", a jedynie nie wolno jej eksponować w budynkach administracji publicznej. Od ponad 100 lat.

W tym roku francuskie sądy na trzy sprawy dotyczące eksponowania szopek w przestrzeni publicznej, dwukrotnie zdecydowały, że są one ustawione zgodnie z prawem. To i zdjęcia z budowania szopki w Béziers przeczy także kolejnej z tez, które padły choćby w programie telewizji państwowej, o tym, że we Francji "nie ma szopek".

Wyniki rozpraw francuskich sądów w sprawie szopek bożonarodzeniowych
Wyniki rozpraw francuskich sądów w sprawie szopek bożonarodzeniowych Foto: sisyphe-avocats.fr
Autor:  Michał Istel
Źródło:  Konkret24; zdjęcie tytułowe: Shutterstock

Pozostałe

Co papież Franciszek mówił o edukacji seksualnej? Sprawdzamy popularny internetowy wpis

Tuż przed rozpoczęciem sejmowej debaty o obywatelskim projekcie ustawy wprowadzającej kary za propagowanie edukacji seksualnej, lider partii Wiosna Robert Biedroń zacytował na Twitterze słowa papieża Franciszka o konieczności edukacji seksualnej w szkołach i że "seks jest darem od Boga". Konkret24 sprawdził, że cytat jest prawdziwy, a papież takiego sformułowania w ostatnim roku użył co najmniej trzykrotnie. Przybliżamy jego kontekst.

#MódlSięZaJaponię. Internetowa akcja pełna wsparcia i... fałszywych materiałów

Tajfun Hagibis uderzył w Japonię – to fakt. Żeby okazać solidarność z Japończykami, w serwisach społecznościowych zorganizowano akcję #PrayforJapan (z ang. #MódlsięzaJaponię), w ramach której każdy może przekazać swoje wsparcie poszkodowanym. Nagrania gwałtownych zjawisk atmosferycznych, które mają pokazać potęgę żywiołu, nie zawsze pochodzą jednak z Japonii i niekoniecznie zostały wykonane w tym roku.

Była wzorem dla lalki Barbie, miała pracować w NASA. Wcześniej wymyśliła sobie życiorys

Greckie media pisały o Eleni Antoniadou jako o "naukowcu światowego kalibru". Miała mieć tytuł doktora, pracować przy pierwszym udanym przeszczepie sztucznej tchawicy, prowadzić firmę medycyny regeneracyjnej, a w przeszłości pracować w NASA. Po otrzymaniu nagrody od greckiej minister edukacji postanowiono jednak zweryfikować imponujący życiorys kobiety.

Polski żołnierz nie zastrzelił ukraińskiego. To fejk z atakiem hakerskim w tle

W ukraińskich i rosyjskich mediach pojawiła się informacja o Ukraińcu postrzelonym przez polskiego żołnierza na poligonie w Jaworowie podczas ukraińsko-amerykańskich manewrów wojskowych. Ukraińska policja zaprzeczyła takim doniesieniom, a przedstawiciele portalu, który był źródłem tych doniesień, poinformowali, że artykuł był efektem ataku hakerskiego przeprowadzonego przez "nieznanych sprawców". Fałszywe informacje nadal można jednak znaleźć w sieci.

UFO, amerykańska ściśle tajna baza i fałszywe zdjęcia

Czy tłumy szturmowały amerykańską bazę, gdzie mają być dowody na istnienie pozaziemskich istot? Taki wniosek można było wysnuć oglądając w mediach społecznościowych niektóre bardzo popularne zdjęcia. Jednak były to tylko internetowe żarty, a przed bramą słynnej Strefy-51 nie pojawiły się zapowiedziane dwa miliony osób.

Nie, to nie jest nagranie huraganu Dorian. To tylko animacja przerobionego zdjęcia

Rzekome nagranie huraganu Dorian, który na początku września uderzył w wybrzeże Bahamów, nie przedstawia nawet prawdziwego zjawiska pogodowego. Filmik to zbitka dwóch zdjęć, a za efekt ruchu odpowiada aplikacja. Przerobione zdjęcie po raz pierwszy pojawiło się w sieci w kwietniu, a jego zaanimowana wersja w maju 2019 - na kilka miesięcy przed nadejściem Doriana.

NYT: "Globalna maszyna" nakręca narrację o "upadłej Szwecji". Także w Polsce

"Globalna maszyna za wzrostem skrajnie prawicowego nacjonalizmu" - tak "The New York Times" zatytułował swój artykuł, w którym pokazano, jak dezinformacyjny przekaz o przyjmującej imigrantów Szwecji jako "kraju upadłym" rozprzestrzenia się po świecie. Schemat jest prosty: narrację kreują szwedzkojęzyczne internetowe portale związane z nacjonalistyczną partią Szwedzcy Demokraci, a ich negatywny przekaz przejmują podobne strony w innych krajach, także w Polsce. Dziennik przeanalizował 12 milionów linków. Poszliśmy polskim tropem śledztwa NYT.