Według części internautów, siedzący za kierownicą testowego samochodu prezydent USA w rzeczywistości nim nie kierował. Drugą, dodatkową kierownicę miał mieć siedzący obok agent Secret Service i to on miał prowadzić auto. Zarzuty internautów okazały się bezpodstawne.

Samochód miał dwie kierownice, a Joe Biden udawał, że prowadził - tak orzekła cześć anglojęzycznych internautów, a za nimi część użytkowników sieci z Polski po tym jak amerykańskie media opublikowały zdjęcia i nagrania wideo, na których widać jazdę autem, za którego kierownicą siedział prezydent Joe Biden.

19 maja prezydent Stanów Zjednoczonych odwiedził fabrykę samochodów elektrycznych Forda w Dearborn w stanie Michigan. W trakcie wizyty zasiadł za kierownicą nowego modelu elektrycznego pickupa F-150 Lightning. Stało się to jeszcze przed oficjalną premierą samochodu. Dlatego wygląd auta zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz nie był jeszcze typowy. Widać było maskowanie.

Joe Biden po krótkiej jeździe po płycie przed fabryką podjechał do towarzyszących mu dziennikarzy i fotoreporterów. Porozmawiał z nimi krótko przez opuszczoną szybę.

"Ten skurczybyk jest naprawdę szybki. Kupiłbym sobie taki samochód" - stwierdził prezydent. "Jakie to uczucie być za kierownicą?" - zapytała jednak z dziennikarek. "Wspaniałe" - odpowiedział, a potem dodał: "Zaraz nacisnę pedał gazu i zobaczymy, jak szybko rozpędzę się do 130 kilometrów na godzinę. Jesteście gotowi?". Następnie dynamicznie ruszył do przodu.

Na siedzeniu pasażera po prawej stronie prezydenta siedział mężczyzna w ciemnym garniturze i to on skupił uwagę internautów. Jego ręka była wyprostowana w stronę deski rozdzielczej i trzymał coś w dłoni, gdy Biden podjeżdżał do dziennikarzy. Część internautów orzekła więc, że samochód miał dwie kierownice i tak naprawdę auto prowadził mężczyzna na siedzeniu pasażera.

Joe Biden rozmawia z dziennikarzami

"Ktoś inny prowadził auto"

"Wow! Biden przyłapany podczas udawanej jazdy. Ktoś inny prowadził auto. To wszystko było ustawione" - to tytuł tekstu, jaki ukazał się 19 maja na skrajnie prawicowym portalu "The Gateway Pundit. "Joe nie prowadził. Spójrzmy prawdzie w oczy - kto chciałby wsiąść do samochodu z Joe Bidenem za kierownicą? - zapytał dalej w tekście jego autor Jim Hoft, szef portalu.

Anglojęzyczni internauci w mediach społecznościowych publikowali albo fragment wideo, albo kadr z niego z zaznaczoną - ich zdaniem - drugą kierownicą i komentowali: "Joe Biden nie prowadził"; "To oczywiste, że tam są dwie kierownice"; "Obejrzałem jeszcze raz to nagranie. Ten samochód z pewnością ma dwie kierownice"; "Nie pozwolili Bidenowi prowadzić samochodu"; "Tak naprawdę prowadził agent Secret Service z siedzenia pasażera".

Wideo znaleźliśmy także na Tik Toku. Ktoś dodał do niego napisy: "Zobacz udawaną jazdę Bidena", "Ciesz się jazdą z dziadkiem Joe". Nagranie umieszczone przez jednego z internautów polubiło niemal 920 tys. osób.

Sprawą zainteresowali się także polscy użytkownicy Twittera. "Zauważ na koniec, że Joe Biden skręca kierownicą w prawo, ale samochód się nie obraca"; "Jak można powierzyć kierowanie Państwem człowiekowi, któremu nie można powierzyć kierowania samochodem… Jeszcze mnie to śmieszy..." - komentowali.

Była tylko jedna kierownica. Prezydent prowadził

Sprawę wyjaśniły amerykańskie portale. Informowały, że na siedzeniu pasażera siedział agent Secret Service.

Przekazały również, że w aucie nie było drugiej kierownicy. Widać to bardzo wyraźnie na przyklad na wideo, którego autorem jest Associated Press. Kadr z nagrania umieścił na Twitterze 19 maja jeden z internautów. Widać, że na desce rozdzielczej leży aparat fotograficzny z długim obiektywem i to za ten obiektyw łapie agent, a nie za kierownicę, której tam nie ma.

Na desce rozdzielczej leżał aparat fotograficzny
Na desce rozdzielczej leżał aparat fotograficzny Foto: Twitter

Jim Farley, CEO Forda poinformował 19 maja "Detroit Free Press", że jazda prezydenta nie był zaplanowana. Tego samego dnia Mike Levine, menedżer ds. komunikacji Ford North America poinformował portal "Jalopnik" zajmujący się transportem i technologią, że w samochodzie, który prowadził prezydent nie było żadnego innego przyrządu do kierowania. Z kolei 20 maja Mellisa Miller, kierowniczka ds. komunikacji i polityki publicznej Forda przekazała "Associated Press", że: "W samochodzie, którym prezydent jechał, była tylko jedna kierownica".

Niektórzy internauci (w tym z Polski) jako dowód swych twierdzeń, publikowali zdjęcia wnętrza samochodu właśnie z dwoma kierownicami. Tyle że była to fotografia wnętrza lexusa, a nie forda, którego prowadził prezydent.

Autor:  Jan Kunert
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: Reuters

Pozostałe

Nie, to nie są kartony udające trumny zmarłych na COVID-19

Pod koniec maja w polskich mediach społecznościowych zaczęło krążyć zdjęcie budzące pytania wielu internautów. Widać na nim karton, który według niektórych sceptyków pandemii udawał trumnę zmarłych na COVID-19. Zdjęcie jest prawdziwe, ale nie ma nic wspólnego ze śmiertelnymi ofiarami pandemii.

"Jeden denat musiał się podrapać"? To nie są ciała, a film nie dotyczy pandemii

"Propaganda kovidowa trwa" - skomentował jeden z użytkowników Facebooka rozsyłane w sieci nagranie. Wyjęty z kontekstu, błędnie opisywany filmik, w dodatku sprzed ośmiu lat służy polskim sceptykom pandemii jako przykład na to, że media sztucznie nakręcają strach przed COVID-19. Wyjaśniamy, na czym polega manipulacja.

Nie. To nie jest pożar laboratorium szczepionek w Kapsztadzie

"Stała się sprawiedliwość. Dość już mordowania ludzi szczepionkami" - tak jedna z internautek skomentowała popularny w sieci film, na którym widać pożar dużego budynku. Zdaniem internautów płonie laboratorium szczepionek na Uniwersytecie w Kapsztadzie w RPA. Nie jest to prawda.