Marianna, kobieta ze szpitala w Mariupolu, znowu w trybach rosyjskiej dezinformacji

Marianna, kobieta ze szpitala w Mariupolu, znowu w trybach rosyjskiej dezinformacji

Najpierw miała "wcielić się w rolę" ciężarnej kobiety w szpitalu w Mariupolu, potem miała wystąpić w ukraińskiej "inscenizacji wojennej" - a teraz w rozpowszechnianym nagraniu ma zaprzeczać, że szpital został ostrzelany przez lotnictwo. Opisujemy, jak ukraińska blogerka Marianna po raz trzeci została wykorzystana w rosyjskiej akcji dezinformacyjnej.

Pokazujemy, co jest prawdą, a co fałszem
Weryfikujemy fake newsy, sprawdzamy dane, analizujemy informacje z sieci

Młoda kobieta, która 9 marca została ewakuowana ze zbombardowanego szpitala w Mariupolu, ponownie stała się tematem rosyjskiej dezinformacji. To Marianna Wyszemirskaja (wcześniej w mediach podawano jej panieńskie nazwisko Podgurskaja), blogerka beauty z Mariupola, która - będąc w ciąży - przebywała w szpitalu położniczym w tym mieście, gdy zaatakowali go Rosjanie. Po ostrzelaniu szpitala zdjęcia jej oraz drugiej ciężarnej kobiety, wykonane przez fotoreporterów agencji Associated Press, obiegły cały świat i stały się symbolem rosyjskich zbrodni wobec ludności cywilnej.

Już dzień po zbombardowaniu szpitala ruszyła zakrojona na szeroką skalę rosyjska akcja dezinformacyjna. Przypomnijmy: szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow ogłosił, że w szpitalu nie było pacjentów; później rosyjska ambasada w Londynie opublikowała na Twitterze fotografie ciężarnych kobiet i podpisała je jako "fake". Utrzymywała, że Wyszemirskaja "na zdjęciach wcieliła się w role obu ciężarnych kobiet".

W kolejnej odsłonie dezinformacji Wyszemirską nazywano "aktorką kryzysową" - przekonywano, że żyje i zagrała w kolejnym filmie propagandowym. Na Twitterze pojawił się filmik, na którym widać jasnowłosą kobietę, jak odbiera chleb i butelkę wody z transportu żywności - to miała być Wyszemirskaja.

Natomiast 1 i 2 kwietnia w mediach społecznościowych zaczęło krążyć wideo przedstawiane jako "wywiad" z Marianną Wyszemirską. Kobieta siedzi na sofie i opowiada o wydarzeniach ostatnich dni. Wywiad jest poprzecinany zdjęciami Wyszemirskiej w towarzystwie męża i dziecka. Nie wiemy, gdzie przebywa kobieta i kiedy została nagrana. Pełna, ponad 24-minutowa wersja filmu jest dostępna w serwisie YouTube na kanale Denisa Selezniewa. Opis informuje, że wywiad sfilmowała korespondentka wojenna Kristina Melnikova.

To, co mówi Wyszemirskaja - niespójności i niejasności - oraz wiele niewiadomych co do jej miejsca pobytu, każe przypuszczać, że nagranie wpuszczono do sieci celowo, by znowu podważać fakt ataku wojsk rosyjskich na szpital w Mariupolu. Przestrzegamy przed traktowaniem przekazu tego filmu jako wiarygodny.

Przekaz nagrania: wojskowi zabierali dzieciom jedzenie, w nocy ataku były tylko dwie eksplozje

Wyszemirskaja opowiada najpierw o spokojnym życiu w Mariupolu, przerwanym przez wybuch wojny. Wspomina, że początkowo nie chciała opuszczać miasta. Gdy sytuacja eskalowała, było już za późno na ucieczkę i z Mariupola "nikogo nie wypuszczali". Ta uwaga nawiązuje do popularnej w rosyjskich mediach narracji o odcięciu mieszkańców Mariupola od środków do życia przez lokalne władze. Według Rosjan to właśnie one mają być winne gehennie mieszkańców miasta.

Kadr z nagrania Marianny Wyzemirskiej opublikowanego w serwisie YouTube
Kadr z nagrania Marianny Wyszemirskiej opublikowanego w YouTubeKadr z nagrania Marianny Wyzemirskiej opublikowanego w serwisie YouTubeYoutube

Dalej Wyszemirskaja wspomina 6 marca, kiedy blisko przed terminem porodu poszła do mariupolskiego szpitala numer 3. Opowiada, że szpital numer 2 nie przyjmował pacjentów, a szpital numer 1, z najnowocześniejszym sprzętem do ratowania życia wcześniaków, był zajęty przez wojsko - nie precyzuje jakie. W tym momencie rozmowy słyszymy jakiś męski głos - ta osoba zauważa, że potrzeby wojskowych były ważniejsze niż potrzeby matek z dziećmi. Dalej kobieta wspomina, że w podziemiach szpitala nr 3 nocowali partnerzy pacjentek i przygotowywali posiłki. Pomagali im ludzie z okolicznych domów, ale już nie wojskowi. Żołnierze (ale nie wiadomo jacy) mieli wręcz zabierać jedzenie przeznaczone dla pacjentek.

Następnie kobieta relacjonuje 9 marca, czyli dzień ataku na szpital. Jak mówi, było spokojnie i nie było słychać żadnych strzałów. Nagle usłyszała eksplozję i chwilę później drugą. Wyszemirskaja mówi, że w kilka miejsc w okolicach głowy skaleczyło ją szkło - prawdopodobnie z rozbitego okna. "Kiedy zagrzmiała druga eksplozja, wyszliśmy. Nas ewakuowali do piwnicy. Potem zaczęliśmy rozstrzygać, czy to był atak lotniczy. Powiedzieli, że nalotu nie było. To oznacza, że nasze obserwacje, że nie słyszeliśmy [nalotu] się potwierdziły. Oni też powiedzieli, że to był pocisk" - mówi. Powtarza, że oprócz dwóch wybuchów nie było słychać żadnych eksplozji. Po kilku minutach mieli przyjść wojskowi i ogłosić ewakuację.

Wyszemirskaja opowiada również o dziennikarzu, którego spotkała przed budynkiem szpitala. "Odwracam się i widzę, że stoi wojskowy w kasku. Ja na niego patrzę i widzę, że w rękach trzyma coś puszystego i zrozumiałam, że on kręci film" - relacjonuje. Twierdzi, że poprosiła, by jej nie filmować. Po chwili mężczyzna zgodził się i odszedł. Później Wyszemirskaja znowu miała spotkać reportera, który ją filmował.

Podobny przekaz na Instagramie Wyszemirskiej

2 kwietnia kilkuminutowy film o wydarzeniach nocy 9 marca pojawił się również na instagramowym profilu Marianny Wyszemirskiej. Opowieść w dużej części pokrywa się z opisaną wyżej relacją opublikowaną w YouTube. Wyszemirskaja znowu podkreśliła, że nie zgadzała się na publikację zdjęć, na których była, a fotoreporter Associated Press miał zrobić to bez jej zgody.

Kadr nagrania opublikowanego na instagramowym profilu Marianny Wyszemirskiej
Na instagramowym profilu Marianny Wyszemirskiej opublikowano kolejne wideoKadr nagrania opublikowanego na instagramowym profilu Marianny WyszemirskiejInstagram

Powiedziała też, że nie była w szpitalu położniczym, tylko zwykłym, bo w położniczym są "uzbrojeni wojskowi i kobiety w ciąży". Powtórzyła, że nie słyszała nalotu, tylko pojedyncze wybuchy. Podkreśliła, że nie przyjmowała pomocy humanitarnej od żadnej z walczących stron.

Sprzeczności i znaki zapytania. Dementi AP

Podsumujmy: nagranie forsuje przekaz, że w Mariupolu nie doszło do ataku lotniczego na szpital położniczy - co nie jest prawdą. Że 9 marca w nocy było słychać tylko dwie eksplozje, po których pacjenci szpitala opuścili jego teren. Że przed szpitalem Wyszemirskaja spotkała ubranego po wojskowemu dziennikarza, który miał jej robić zdjęcia wbrew jej woli. Mamy się domyślać, że chodzi o ukraińskich żołnierzy, choć nie zostali wprost wskazani przez Wyszemirską i jej rozmówcę. W relacji Wyszomirskiej jest sporo niedopowiedzeń - wiele razy mówi o wojskowych, ale nie precyzuje, o jakich wojskowych chodzi.

Zauważmy, że przekaz ten jest sprzeczny z dotychczasową narracją Kremla o ukraińskiej blogerce - przecież miała być "aktorką" ukraińskiej propagandy i wziąć udział w inscenizacji zorganizowanej przez rzekomo współdziałających z tą propagandą dziennikarzy Associated Press.

Podane przez Wyszemirską informacje są też sprzeczne z relacjami dziennikarzy AP, którzy byli świadkami wydarzeń 9 marca w Mariupolu. Jeden z nich opublikował na swoim profilu na Instagramie obszerny opis ataku na szpital.

3 kwietnia o nagraniu Wyszemirskiej napisali dziennikarze AP. Podkreślili, że kobieta nie sprzeciwiała się, by ją nagrywać, co widać na posiadanych przez nich filmach. Napisali, że w czasie ich późniejszego wywiadu z Wyszemirską 11 marca właściwie nie pojawił się temat wątpliwości, czy szpital został zaatakowany przez lotnictwo, czy ostrzelany. Mówiła tylko, że nie wie, z której strony nastąpił atak.

AP przekazuje relacje swoich reporterów o tym, że w Mariupolu doszło do ataku lotniczego. Potwierdzają to relacje naocznych świadków i nagrania wideo od dziennikarzy - słychać na nich odgłos samolotu przed wybuchem. Również policjant i żołnierz, z którymi dziennikarze rozmawiali na miejscu zdarzenia, mówili o ataku lotniczym.

Jednocześnie brak wiarygodnych informacji o miejscu pobytu Marianny Wyszemirskiej i jej rodziny. Nie wiemy, gdzie się znajduje i czy jest bezpieczna. W mediach pojawiły się spekulacje, że mogła zostać wywieziona do tzw. Donieckiej Republiki Ludowej.

"Bardzo niepokojąca wiadomość" - komentował 2 kwietnia nagranie z Wyszemirską Thomas van Linge, autor popularnych na Twitterze map obrazujących rozwój wojny na Ukrainie. Van Linge zauważył, że zmuszanie ofiar wojen do wyjaśniania popularnych nagrań to "znana kremlowska technika propagandowa".

Przypomnijmy: w podobny sposób w czerwcu 2021 roku komentowano wywiad, jakiego zatrzymany w Mińsku aktywista, bloger i współtwórca opozycyjnego kanału Nexta Raman Pratasiewicz udzielił państwowej białoruskiej telewizji ONT. Ze łzami w oczach "wyraził skruchę", ostro skrytykował opozycję i wymienił nazwiska osób, które miały być zaangażowane w "organizację i koordynowanie protestów" przeciwko reżimowi prezydenta Alaksandra Łukaszenki. Komentatorzy niezwiązani z białoruską władzą oceniali, że te "wyznania" były wymuszone.

Prorosyjskie profile i media rozpowszechniają przekaz: "nie było żadnego nalotu"

Nowe nagranie Marianny Wyszemirskiej szybko podchwyciły rosyjskie profile w mediach społecznościowych. Fragment filmu opublikowała na Twitterze stała Misja Rosji przy Biurze ONZ i innych organizacjach międzynarodowych w Genewie. W opisie podkreślono, że kobieta miała potwierdzić, iż ukraińskie wojsko zajęło szpital położniczy (a jednak położniczy) w Mariupolu; ukraińscy wojskowi mieli nie udzielić pacjentkom szpitala żadnej pomocy, a nawet zabrać im jedzenie; nie było żadnych ataków lotniczych, a na miejscu 9 marca był "kamerzysta".

Propagandowy przekaz na twitterowym profilu rosyjskiej ambasady w Genewie
Propagandowy przekaz na twitterowym profilu rosyjskiej ambasady w GenewiePropagandowy przekaz na twitterowym profilu rosyjskiej ambasady w GenewieTwitter

Przekaz powieliły media kremlowskiej propagandy. "Nie było żadnego nalotu. Popularna ukraińska blogerka Marianna Wyszemirskaja obaliła jedno z głównych fałszerstw aktywnie wykorzystywanych przez zachodnie media" - triumfował 2 kwietnia prowadzący program informacyjny w Pierwym Kanale, głównym programie rosyjskiej telewizji państwowej. "Ewakuowana ze szpitala położniczego w Mariupolu zaprzeczyła nalotowi na budynek" - donosił 2 kwietnia portal dziennika "Izwiestia".

Fałszywy przekaz podchwycili również polskojęzyczni użytkownicy Twittera. "Mariupol. Słynna na cały świat blogerka - Ukraińskie wojsko wygoniło nas ze szpitala,zrobili zdjęcia,żadnego nalotu nie było" - napisał 2 kwietnia jeden z użytkowników serwisu. Jego wpis polubiło ponad 550 internautów, a ponad 250 podało dalej.

Przekaz o "ustawce w Mariupolu" powielił również poseł Konfederacji Janusz Korwin-Mikke. 2 kwietnia na Twitterze zachęcał do zapoznania się z relacją Wyszemirskiej. "Nalot oczywiście był, co widać - tylko już PO Jej ewakuacji" - skomentował.

Polskie wpisy na Twitterze powielające przekaz negujący atak na szpital w Mariupolu
Polskie tweety powielające przekaz negujący atak na szpital w MariupoluPolskie wpisy na Twitterze powielające przekaz negujący atak na szpital w MariupoluTwitter

Niezależne rosyjskojęzyczne media z dystansem do nagrania

Wideo z wypowiedzią Wyszemirskiej analizowały niezależne rosyjskie i białoruskie portale informacyjne. Serwis Mediazona zauważył, że nagranie pierwotnie pojawiło się na telegramowym kanale PMC Media i podobnych kanałach wspierających narrację o rosyjskiej "operacji specjalnej" w Ukrainie. Dziennikarze portalu już wcześniej pisali, że rosyjskie służby bezpieczeństwa nagrywały historie ukraińskich uchodźców i przesyłały je do mediów, udając, że jest to wywiad.

Na stronie internetowej programu "Wot Tak" białoruskiej telewizji Biełsat 2 kwietnia napisano, że współautorka "wywiadu" Kristina Melnikova jest kojarzona z pracy dla takich mediów jak Regnum, EADaily i Shot, a w 2017 roku została dodana do bazy danych ukraińskiego Centrum "Myrotworeć" m.in. w związku z "udziałem w rosyjskiej propagandzie przeciwko Ukrainie".

Serwis programu "Wot Tak" zauważył ponadto, że w opublikowanym na Instagramie nagraniu Wyszemirskaja mówi, że jest "apolityczna", a na podstawie jej słów nie można zrozumieć, którą stronę konfliktu popiera. Autor artykułu podkreśla, że Wyszemirskaja zaprzecza wcześniejszym narracjom rosyjskiej propagandy - m.in. o tym, że udawała obie ranne kobiety znane z fotografii Associated Press.

Autor: Krzysztof Jabłonowski, współpraca: Michał Istel / Źródło: Konkret24; zdjęcie: Twitter

Pozostałe wiadomości

Niemal 60 polityków Prawa i Sprawiedliwości, Suwerennej Polski oraz Konfederacji w ciągu dwóch dni rozsyłało w mediach społecznościowych zdjęcia czarnoskórych osób przebywających w Polsce. To wywołało efekt "zalania internetu", który teraz ci sami politycy wskazują jako… skutek działań rządu. Towarzyszący tej akcji manipulacyjny przekaz miał generować negatywne emocje. 

"Zalewają internet". Jak politycy skoordynowali akcję ze zdjęciami czarnoskórych osób

"Zalewają internet". Jak politycy skoordynowali akcję ze zdjęciami czarnoskórych osób

Źródło:
Konkret24

Oszczędności Karola Karskiego podczas pracy w Parlamencie Europejskim wzrosły 20-krotnie. Ma też więcej mieszkań. Ryszard Czarnecki stał się milionerem. Również majątek Róży Thun znacząco urósł. Byli europosłami co najmniej dekadę - teraz już nie zostali wybrani. Sprawdzamy, z jakimi majątkami kończą przygodę w Brukseli.

Miliony na kontach, mieszkania, domy. Wieloletni europosłowie wracają z Brukseli

Miliony na kontach, mieszkania, domy. Wieloletni europosłowie wracają z Brukseli

Źródło:
Konkret24

Posłanka Lewicy Wanda Nowicka zapytana, czy w ochronę naszej wschodniej granicy powinien się włączyć Frontex, stwierdziła, że ta unijna agencja zaangażuje się tylko wtedy, "gdybyśmy sobie rzeczywiście nie radzili z tymi problemami". Tak jednak nie jest. Frontex regularnie współpracuje z Polską - również w tym roku.

Frontex działa wtedy, gdy państwo nie radzi sobie z problemami na granicy? Nie tylko

Frontex działa wtedy, gdy państwo nie radzi sobie z problemami na granicy? Nie tylko

Źródło:
Konkret24

Według rozpowszechnianego w sieci cytatu prezydent Andrzej Duda miał na szczycie w Szwajcarii wzywać do "dekolonizacji" Rosji, a konkretnie: do jej podziału "na 200 państw etnicznych". To dezinformacja, szerzona także na prorosyjskich stronach. Słowa polskiego prezydenta zostały przeinaczone.

Duda zaproponował "podział Rosji na 200 państw etnicznych"? Co dokładnie powiedział

Duda zaproponował "podział Rosji na 200 państw etnicznych"? Co dokładnie powiedział

Źródło:
Konkret24

"Przyszłym pokoleniom zabrano lekarzy", "rząd nie chce, żeby w Polsce było więcej lekarzy" - piszą w sieci internauci, krytykując likwidację kierunków lekarskich na niektórych uczelniach. Takie decyzje jeszcze jednak nie zapadły. Trwa audyt. Naczelna Rada Lekarska tłumaczy, że bardziej niż ilość liczy się jakość kształcenia.

"Likwidują kierunki lekarskie"? Jaki problem ma dziewięć uczelni

"Likwidują kierunki lekarskie"? Jaki problem ma dziewięć uczelni

Źródło:
Konkret24

Informacja, jakoby w Wałbrzychu miał się pojawić jakiś autokar z uchodźcami z Afryki, od kilku dni jest rozpowszechniana w mediach społecznościowych - w różnej formie. Nie jest prawdziwa. Wygląda to na skoordynowaną akcję, której celem jest wywołanie negatywnych emocji wobec migrantów i uchodźców w Polsce.

"Zaczęło się", "autokar z uchodźcami w Wałbrzychu". Uwaga na fałszywkę

"Zaczęło się", "autokar z uchodźcami w Wałbrzychu". Uwaga na fałszywkę

Źródło:
Konkret24

"A czy państwo otrzymali już powołanie na ćwiczenia wojskowe..." - tego typu komentarze krążą w mediach społecznościowych w reakcji na publikowane w sieci karty powołań do wojska. Według nagłaśnianego przekazu wojsko ma teraz wysyłać więcej takich kart i to do osób "z łapanki". Uspokajamy i wyjaśniamy.

"Zapukało do mnie wojsko". Co wiemy o kartach powołań

"Zapukało do mnie wojsko". Co wiemy o kartach powołań

Źródło:
Konkret24

Krążąca w mediach społecznościowych zbitka zdjęć ma dowodzić, że podczas trwającej teraz wojny Palestyńczycy namalowali na ośle flagę Izraela, a potem go zabili. Jednak te fotografie nie są ze sobą powiązane i nie mają nic wspólnego z tym, co obecnie się dzieje w Gazie. To fake news.

Osioł z namalowaną flagą Izraela zamęczony przez "dzieci z Gazy"? To nieprawda

Osioł z namalowaną flagą Izraela zamęczony przez "dzieci z Gazy"? To nieprawda

Źródło:
Konkret24

W sieci rozchodzi się opowieść o tym, jak to prezydent Wołodymyr Zełenski rzekomo kupił kasyno i hotel na Cyprze - posty o tym wrzucane są przy okazji różnych wypowiedzi dotyczących Ukrainy. To kolejny przykład historii stworzonej przez rosyjską propagandę po to, by zdyskredytować ukraińskiego prezydenta - ale też tych, którzy pomagają Ukrainie. W tym między innymi polski rząd.

Zełenski, hotel i kasyno na Cyprze. Jak rosyjska propaganda tworzy napięcia dyplomatyczne

Zełenski, hotel i kasyno na Cyprze. Jak rosyjska propaganda tworzy napięcia dyplomatyczne

Źródło:
Konkret24

Uczestnicy rolniczego protestu w Brukseli utrzymują, że jedną z przyczyn interwencji policji był fakt, że nieśli polskie flagi. Tak samo sugerował w swoim tekście rolniczy portal. Brukselska policja wyjaśnia, dlaczego polscy rolnicy "zostali poproszeni o przeniesienie się" w inne miejsce. Nie o flagę chodziło.

Rolnicy w Brukseli "osaczeni", bo "chodzili z polską flagą"? Policja wyjaśnia powód

Rolnicy w Brukseli "osaczeni", bo "chodzili z polską flagą"? Policja wyjaśnia powód

Źródło:
Konkret24

Jedni twierdzą, że zastrzeganie numeru PESEL to wstęp do likwidacji gotówki, inni - że chodzi o większą inwigilację obywateli. Wokół nowej usługi narosło już wiele fałszywych przekazów. Weryfikujemy je.

"Jest drugie dno" przy zastrzeżeniu numeru PESEL? Rozwiewamy mity

"Jest drugie dno" przy zastrzeżeniu numeru PESEL? Rozwiewamy mity

Źródło:
Konkret24

Samolot podnosi się z pasa startowego, gdy tuż za nim, na tym samym pasie, ląduje już inny - taką scenę widać na filmie opublikowanym w mediach społecznościowych. Komentujący uznał to "przykład synchronizacji lądowania", ale wielu internautów nie wierzy w prawdziwość filmu. Jaka jest prawda?

"Ciekawy przykład synchronizacji" lądowania i startu samolotów? Wręcz przeciwnie

"Ciekawy przykład synchronizacji" lądowania i startu samolotów? Wręcz przeciwnie

Źródło:
Konkret24

Politycy PiS i Suwerennej Polski wykorzystują pismo wysłane przez Podlaski Urząd Wojewódzki do samorządowców jako dowód, jakoby rząd wydał "polecenie szukania miejsc na ośrodki dla nielegalnych migrantów". To przekaz nieprawdziwy, wzbudzający niepokój w lokalnej społeczności. Dokument dotyczy czego innego, a procedurę tę opisał dwa lata temu rząd Zjednoczonej Prawicy.

Rząd "szuka miejsc dla nielegalnych migrantów" na Podlasiu? O co chodzi z pismem wojewody

Rząd "szuka miejsc dla nielegalnych migrantów" na Podlasiu? O co chodzi z pismem wojewody

Źródło:
Konkret24

Według wielu internautów polsko-rosyjskę granicę na Mierzei Wiślanej wyznacza niski płot z siatki. Nagrania i zdjęcia publikowane w mediach społecznościowych pokazują dość liche ogrodzenie, które biegnie w poprzek plaży. Tyle że granica państwowa przebiega w innym miejscu i w inny sposób jest ochraniana. Wyjaśniamy.

"Tak wygląda nasza granica z Rosją"? Nie. Wygląda inaczej

"Tak wygląda nasza granica z Rosją"? Nie. Wygląda inaczej

Źródło:
Konkret24

W rozpoczynającym się jutro posiedzeniu Sejmu już nie będą brać udziału, a na mandaty posłów Parlamentu Europejskiego jeszcze czekają. Wyjaśniamy, jaka jest teraz sytuacja posłów, którzy w wyniku niedzielnych wyborów pojadą do Brukseli. I kiedy ich miejsca w Sejmie zostaną uzupełnione.

25 wybranych. Jeszcze nie są europosłami, a w Sejmie już nie zagłosują

25 wybranych. Jeszcze nie są europosłami, a w Sejmie już nie zagłosują

Źródło:
Konkret24, PAP

"W zamian za to wejdą prażone chrząszcze", "chyba trzeba wyjść z Unii, bo za chwile nic nie zjemy" - piszą oburzeni internauci, komentując rozpowszechnianą w sieci informację, jakoby Unia Europejska zakazała produkcji chipsów o smaku bekonowym. Tylko że to fake news. Chodzi o inny zakaz.

Unia zakazała chipsów o smaku bekonu? To nie tak, wyjaśniamy

Unia zakazała chipsów o smaku bekonu? To nie tak, wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Czy Mariusz Kamiński, Maciej Wąsik i Daniel Obajtek mogą się już czuć bezpieczni, bo immunitet europosła "nie dotyczy czynów popełnionych przed wyborem"? Dyskusja na ten temat rozpoczęła się w sieci zaraz po ogłoszeniu wstępnych wyników głosowania. Tłumaczymy, czym różnią się sytuacje trójki przyszłych europosłów.

Immunitet europosła "nie dotyczy czynów popełnionych przed otrzymaniem mandatu"? To zależy

Immunitet europosła "nie dotyczy czynów popełnionych przed otrzymaniem mandatu"? To zależy

Źródło:
Konkret24

Podczas wizyty w Brukseli Jarosław Kaczyński przestrzegał przed "szaleństwem klimatycznym". Mówił, że człowiek nie wpływa na zmiany klimatu. Sugerował, że aby zredukować emisję CO2 do zera, trzeba by "zlikwidować ludzi w Europie". Przywoływał wątpliwe tezy naukowe. Nic z tego nie jest prawdą.

Kaczyński mówi o "szaleństwie klimatycznym" Brukseli. Cztery fałsze naraz

Kaczyński mówi o "szaleństwie klimatycznym" Brukseli. Cztery fałsze naraz

Źródło:
Konkret24

Telewizja Polska udostępniła redakcji Konkret24 informacje o zarobkach Jacka Kurskiego w latach 2016-2023. Startujący teraz do Parlamentu Europejskiego z list PiS były prezes TVP zarobił w sumie ponad 4,6 miliona złotych brutto. Wynagrodzenie rosło z roku na rok, w samym 2020 roku było to ponad milion.

Ile Jacek Kurski zarobił w TVP? Mamy pełne dane

Ile Jacek Kurski zarobił w TVP? Mamy pełne dane

Źródło:
Konkret24

W popularnym przekazie Niemcy i niemiecka firma rzekomo mają kontrolować poszukiwania "złóż surowców krytycznych" w okolicy Suwałk. Bogate złoża m.in. tytanu i wanadu jakoby "mają trafić do UE, a głównie do Niemiec". Poszukiwania rzeczywiście miały miejsce, ale ich celem wcale nie było wydobycie.

Na Suwalszczyźnie poszukują złóż krytycznych, "które mają trafić do Niemiec"? Wyjaśniamy

Na Suwalszczyźnie poszukują złóż krytycznych, "które mają trafić do Niemiec"? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Po polskich ulicach "chodzą nielegalni, niezidentyfikowani migranci" - alarmują politycy PiS i Suwerennej Polski. Opowiadają, że relokacja w ramach paktu migracyjnego się już zaczęła, bo Niemcy przysłali nam tysiące migrantów "w ostatnich kilku miesiącach". Przestrzegamy: to przekaz fałszywy. Pakt migracyjny nie wszedł w życie, nie ma relokacji w jego ramach. Wyjaśniamy, jakie dane wykorzystano w tej narracji.

Prawica: "pakt migracyjny już działa", "Polska przyjmuje migrantów z Niemiec". Nie, to fałsz

Prawica: "pakt migracyjny już działa", "Polska przyjmuje migrantów z Niemiec". Nie, to fałsz

Źródło:
Konkret24

Pomagaliśmy straży pożarnej i szpitalom, nie braliśmy pieniędzy dla siebie, prawo na to pozwalało - tłumaczą politycy Suwerennej Polski i PiS, odpierając zarzuty w aferze Funduszu Sprawiedliwości. Rafał Bochenek mówi o "odwracaniu pojęć" i "nadawaniu nowego znaczenia" temu, co robił rząd Zjednoczonej Prawicy. Jednak to Suwerenna Polska stosuje strategię "odwracania pojęć" i manipuluje opinią publiczną. Wyjaśniamy.

Afera Funduszu Sprawiedliwości. Manipulacje Suwerennej Polski po ujawnieniu taśm

Afera Funduszu Sprawiedliwości. Manipulacje Suwerennej Polski po ujawnieniu taśm

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński na wiecach uspokaja Polaków, że żyją w bezpiecznym kraju. Tłumaczy, że "rozpoczął to jego świętej pamięci brat, kiedy został ministrem sprawiedliwości". Wtedy to bowiem według prezesa PiS przestępczość w Polsce zaczęła spadać. Dane pokazują raczej trend przeciwny.

Jarosław o Lechu: "mocno dokręcił śrubę" i przestępczość "zaczęła spadać". Dane nie potwierdzają

Jarosław o Lechu: "mocno dokręcił śrubę" i przestępczość "zaczęła spadać". Dane nie potwierdzają

Źródło:
Konkret24

Kandydatka PiS do europarlamentu Małgorzata Gosiewska broni prezesa partii - jej zdaniem Jarosław Kaczyński nigdy nie mówił, że migranci przenoszą pasożyty. Przypominamy, kiedy takie słowa padły.

Kaczyński, migranci i pasożyty. Gosiewska: nie ma takiego cytatu. Jest

Kaczyński, migranci i pasożyty. Gosiewska: nie ma takiego cytatu. Jest

Źródło:
Konkret24

Były prezes Rządowego Centrum Legislacji Krzysztof Szczucki twierdzi, że nie wykorzystywał tego stanowiska i publicznych pieniędzy do walki o fotel posła. Prześledziliśmy jego aktywności w okręgu, z którego startował. Już w prekampanii prezes RCL jeździł tam, by przekazać wozy strażakom, wspierać lokalnych polityków PiS, odsłaniać pomnik, wmurowywać kamień węgielny, rozdawać na ulicy kwiaty czy nawet papieskie encykliki.

"Co w tym złego?". Jak Szczucki za publiczne pieniądze promował samego siebie

"Co w tym złego?". Jak Szczucki za publiczne pieniądze promował samego siebie

Źródło:
Konkret24