Naukowcy wcale nie udowodnili, że w jednej ze szczepionek przeciw COVID-19 jest tlenek grafenu. Sam autor tej teorii przyznał, że zastosowana przez niego "mikroskopia nie dostarcza rozstrzygających dowodów". Jednak internauci rozpowszechniają tę fałszywą tezę, podając ją jako naukowy fakt.

Sceptycy szczepień rozpowszechniają informacje, jakoby w szczepionkach przeciw COVID-19 odkryto grafen lub tlenek grafen. "Potwierdzają się obawy o obecność grafenu w preparatach mRNA. Obecność grafenu może być związana z efektem magnetycznym występującym po wstrzyknięciu tych preparatów" - napisał 3 lipca jeden z użytkowników Twittera (pisownia oryginalna). Wpis polubiło blisko 200 internautów, a ponad 100 podało go dalej.

Post o rzekomym wykryciu grafenu w szczepionce przeciw COVID-19
Post o rzekomym wykryciu grafenu w szczepionce przeciw COVID-19 Foto: Twitter

Tweet polskiego internauty odsyłał do innego, angielskojęzycznego wpisu - jego autor informował o "niepokojących wynikach analizy" profesora Pablo Campra Madrid z Uniwersytetu w Almerii. W poście był link do pracy naukowej pod tytułem "Wykrycie tlenku grafenu w zawiesinie wodnej (Comirnaty (RD1)".

Wielka Brytania zniesie większość restrykcji. Władze mówią o "murze obronnym" w postaci szczepień

Od tlenku grafenu do 5G

W sieci można znaleźć dużo więcej pisanych w sensacyjnym tonie doniesień o szczepionkach i tlenku grafenu. W ostatnich tygodniach internauci rozsyłali np. informacje hiszpańskiej organizacji "La Quinta Columna". W jednym z nagrań wideo założyciel tej organizacji Ricardo Delgado pokazywał zdjęcia z pracy naukowej profesora Campra Madrida i sugerował, że dowodzą one obecności tlenku grafenu w szczepionce.

Ale Delgado forsuje jeszcze dalej idącą teorię. W nagraniu tłumaczył, że to właśnie tlenek grafenu jest przyczyną zachorowań na COVID-19, a ludzie zostali masowo poddani jego działaniu poprzez maski, testy PCR oraz szczepionki - i to nie tylko te przeciw COVID-19, ale i przeciw grypie. W dodatku, w świetle tej koncepcji, tlenek grafenu może być aktywowany w ludzkim organizmie poprzez działanie fal telefonii komórkowej 5G.

Ta teoria ma zwolenników również w Polsce. O jej elementach, w wywiadzie dla internetowej telewizji, wypowiadał się doktor Zbigniew Hałat, były wiceminister zdrowia i znany sceptyk szczepień przeciw COVID-19. Nie powołał się wprost na "La Quinta Columna", ale wcześniej zamieścił na swoim twitterowym profilu linki do artykułów omawiających różne ustalenia tej grupy. W wywiadzie powiedział m.in.: "To, co mówiliśmy na samym początku, że szczepimy, podajemy preparat o niewiadomym składzie, co chwila coraz bardziej się potwierdza". Tylko na jednej facebookowej stronie film ten wyświetlono 20 tys. razy, a udostępniono 1,1 tys.

Wywiad z dr. Zbigniewem Hałatem rozsyłany przez użytkowników Facebooka
Wywiad z dr. Zbigniewem Hałatem rozsyłany przez użytkowników Facebooka Foto: facebook

Doktor Hałat nawiązał do rozsyłanych przez internautów informacji o magnesach, które po szczepieniu przyłożone do ramienia nie odpadają. "Od dawna mówiono, że będą nanocząteczki namagnesowane nośnikami leków adresowanych do konkretnych narządów, do konkretnych tkanek, nawet do konkretnych fragmentów komórki. No i właśnie ten grafen ma taką mieć rolę" - mówił dr Hałat. Wspomniał o teorii, która zakłada, że grafen mogą "wzbudzać" stacje nadawcze telefonii komórkowej 5G.

Prowadząca program zapytała również dr Hałata, co myśli o informacjach hiszpańskiego zespołu, że "SARS-CoV-2 nie jest niczym innym jak właśnie zatruciem tlenkiem grafenu". Doktor Hałat odpowiedział, że te ustalenia należy jeszcze sprawdzić. Zresztą wiele innych jego wypowiedzi obwarowanych jest podobnymi zastrzeżeniami o potrzebie weryfikowania różnych hipotez i wolności naukowej.

Jednak ani grafenu ani tlenku grafenu nie ma w składach szczepionek przeciw COVID-19. Firmy Pfizer, Moderna, AstraZeneca, Johnson & Johnson podały do wiadomości publicznej informację o składach swoich preparatów. Wbrew sensacyjnym przekazom żaden badacz nie udowodnił obecności grafenu w szczepionkach przeciw COVID-19. Takie informacje są zwykle rozsyłane przez antyszczepionkowców i mają zniechęcać do szczepień przeciw COVID-19.

"Sama toksyczność substancji jest efektem złożonym"

Czy tlenek grafenu rzeczywiście jest groźną substancją dla człowieka, co sugerują autorzy internetowych przekazów? Doktor Magdalena Wytrwał-Sarna, chemik z Akademickiego Centrum Materiałów i Nanotechnologii Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, podkreśla, że wszystko zależy od stężenia substancji. "Sama toksyczność substancji jest efektem złożonym i mocno zależnym od sposobu podania" - podkreśla w opinii dla Konkret24.

Doktor Wytrwał-Sarna zwraca uwagę, że literatura naukowa potwierdza możliwość wykorzystania tlenku grafenu do zastosowań biomedycznych. "Zgodnie z moją wiedzą, póki co nie jest on komercyjnie stosowany w szczepionkach, aczkolwiek naukowcy z Georgia State University i Emory University pokazali możliwość jego wykorzystania jako adjuwantu (wzmocnienia - red.) w szczepionce donosowej przeciw wirusowi grypy" - tłumaczy dr Wytrwał-Sarna. Dodaje, że z uwagi na pandemię wiele działań naukowców skupia się na poszukiwaniach różnorodnych substancji pod kątem ich wykorzystania czy to w szczepionkach, czy lekach przeciwwirusowych.

Co "ustalił" hiszpański naukowiec

Przyjrzyjmy się rozsyłanemu przez internautów tekstowi prof. Pablo Campry Madrida. Jest to niepublikowane jeszcze w żadnym czasopiśmie naukowym wstępne sprawozdanie z badań. Profesor Campra Madrid porównał zdjęcia mikroskopowe próbki szczepionki przeciw COVID-19 firm Pfizer/BionTech z danymi literaturowymi obrazującymi tlenek grafenu. Na tej podstawie zasugerował obecność tlenku grafenu w szczepionce.

Strona tytułowa sprawozdania z badań prof. Pablo Campry Madrida
Strona tytułowa sprawozdania z badań prof. Pablo Campry Madrida Foto: docdroid.net

Zbadano tylko jedną próbkę, co zresztą podkreśla w swoim artykule sam prof. Campra Madrid. Zaznaczył, że aby sformułować ogólne wnioski, trzeba przeanalizować więcej próbek. Podkreślił też, że obecność tlenku grafenu wcale nie jest pewna. "Badania mikroskopowe próbki dostarczają mocnych dowodów na prawdopodobną obecność pochodnych grafenu, chociaż mikroskopia nie dostarcza rozstrzygających dowodów" - napisał.

Poprosiliśmy prof. Campra Madrida o dodatkowe wyjaśnienia, ale odpisał, że nie jest upoważniony do udzielania komentarzy mediom. Na twitterowym profilu Uniwersytetu w Almerii jest oświadczenie z 2 lipca powstałe w związku z nieprawdziwymi informacjami rozpowszechnianymi w internecie po publikacji profesora. Wyjaśniono, że badania nie przedstawiają stanowiska uniwersytetu. Zauważono, że pochodzenie fiolki analizowanej w badaniu jest nieznane i niepotwierdzone.

"Zdjęcia z mikroskopu optycznego nie dają żadnego potwierdzenia obecności grafenu"

Według dr Magdaleny Wytrwał-Sarny hiszpańskie sprawozdanie z badań wcale nie dowodzi wykrycia grafenu w próbce szczepionki. "Przedstawione przez autora raportu mikrofotografie, choć zbliżone do niektórych prezentowanych w literaturze obrazów tlenku grafenu, w moim odczuciu nie stanowią definitywnego dowodu na jego obecność w badanej próbce" - pisze dr Wytrwał-Sarna w przesłanej nam analizie.

Jej zdaniem podobnie wygląda szereg innych materiałów pochodzenia węglowego, nie tylko pochodnych grafenu. Widoczne na obrazach spod mikroskopu sferyczne "pustki" mogą równie dobrze być wynikiem oddziaływania materiału organicznego wchodzącego w skład szczepionki z wysokoenergetyczną wiązką elektronów. Chemiczka zwraca uwagę, że zamieszczone w artykule tzw. widmo spektrofotometryczne UV-Vis czy zdjęcia z mikroskopu optycznego nie dają absolutnie żadnego potwierdzenia obecności grafenu czy jego tlenku w tej próbce.

"Dziwi mocno fakt, iż w treści raportu przytoczono pochodzący z literatury obraz dyfrakcji elektronowej charakterystycznej dla materiału grafenowego, natomiast nie zaprezentowano wyników dyfrakcji elektronowej dla badanej szczepionki, co mogłoby potwierdzić postawioną przez badacza hipotezę" - zaznacza dr Wytrwał-Sarna. Jej zdaniem efektem rozsyłania artykułu przez internautów jest podważenie zaufania do nauki i medycyny oraz wiara w to, że ukrywana jest jakaś "prawda". "W konsekwencji przekłada się to na liczbę niechętnych osób do przyjęcia szczepienia bądź strach wśród tych, którzy się już zaszczepili" - stwierdza dr Wytrwał-Sarna.

Tlenek grafenu nie jest przyczyną COVID-19

Wątpliwości budzą też rozsyłane przez organizację "La Quinta Columna" informacje, że tlenek grafenu jest przyczyną zachorowań na COVID-19. "La Quinta Columna" została określona przez hiszpański portal fact-checkingowy Maldita "kanałem rozpowszechniającym dezinformację i teorie spiskowe na temat COVID-19".

Portal Maldita podaje dokładny zapis wypowiedzi Ricardo Delgado: "Krótko mówiąc, tlenek grafenu jest rzekomym SARS-CoV-2, rzekomym nowym koronawirusem, powodującym tzw. COVID-19. (...) Choroba COVID-19 jest wynikiem wprowadzenia tlenku grafenu różnymi drogami". To nieprawda. SARS-CoV-2 jest koronawirusem i przyczyną zachorowań na COVID-19. Poproszony przez portal Maldita o komentarz prof. Adolfo Bastida Pascual z Wydziału Chemii Fizycznej Uniwersytetu w Murcji wyjaśnił, że grafen słabo rozpuszcza się w płynach, więc ewentualne zatrucie nim jest mało prawdopodobne. "I oczywiście ewentualna toksyczność u konkretnej osoby nie byłaby w żadnym wypadku zaraźliwa. Hipotetyczne zatrucie pojedynczej osoby nigdy nie doprowadziłoby do pandemii" - podkreślił prof. Bastida Pascual.

Skuteczność szczepionki Pfizera wobec wariantów. Najnowsze dane z Izraela

Teoria o magnesach - fake news wielokrotnie wyjaśniany

Teoria o wpływie fal telefonii komórkowej 5G na zachorowania na COVID-19 też nie ma podstaw naukowych. Podobne twierdzenia krążą wśród sceptyków szczepień niemal od początku pandemii COVID-19, o czym pisaliśmy w Konkret24 w marcu 2020 roku. Rozpowszechniano wówczas fałszywe informacje o antenach 5G potajemnie montowanych w zamkniętych szkołach. Przekonywano - niezgodnie z prawdą - że w krajach stosujących technologię 5G umiera więcej chorych na COVID-19.

Wspomniana przez doktora Zbigniewa Hałata teoria o magnesach, które rzekomo nie odpadają przyłożone do ramienia, została już zweryfikowana przez portale fact-checkingowe, w tym przez Konkret24. W maju tego roku internauci rozsyłali w sieci filmy, na których widać, jak magnes przylega do miejsca szczepienia przeciwko COVID-19. Akcja #magnetchallenge prowadzona w sieci podsycała strach przed szczepieniami, sugerując, że są w nich szkodliwe metale. W rzeczywistości żadna ze szczepionek przeciw COVID-19 zatwierdzonych do tej pory w Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych nie zawiera składników metalicznych.

Twierdzenie o magnetycznych właściwościach szczepionek na COVID-19 za "kompletny nonsens" uznał w komentarzu dla Reutersa prof. Michael Coey z Trinity College w Dublinie. Jak tłumaczył, człowiek potrzebowałby około jednego grama metalu z zawartością żelaza, by przyciągnąć i utrzymać stały magnes w miejscu wstrzyknięcia - a taką ilość metalu łatwo byłoby wyczuć na ramieniu.

Autor:  Krzysztof Jabłonowski
Źródło:  Konkret24, Maldita; zdjęcie: Shutterstock/Twitter

Pozostałe

List "w obronie polskich dzieci". Wyjaśniamy fałszywe tezy i manipulacje

Psychiatra Katarzyna Ratkowska wystosowała list otwarty do prezydenta i premiera, w którym przekonuje, że szczepienia dzieci na COVID-19 stanowią dla nich większe zagrożenie niż sam COVID-19. Dlatego "należy natychmiast wycofać zgodę na haniebne eksperymenty na Polskich Dzieciach". Jednak list zawiera wiele przekłamań i manipulacji.