Czy Sąd Najwyższy w Wielkiej Brytanii uznał, że "chrześcijańskie nauczanie religii w szkołach publicznych jest niezgodne z prawem"? Takie informacje można wyczytać w sieci, lecz wyrok ten jest błędnie interpretowany, a budowana na nim narracja - manipulacją.
Jednym z rozpowszechniających ten przekaz jest Paweł Usiądek, członek Rady Liderów Konfederacji i wiceprezes Ruchu Narodowego. "Nauczanie religii chrześcijańskiej nielegalne?! Skandaliczny wyrok Sądu Najwyższego Wielkiej Brytanii!" - napisał 24 listopada na platformie X. Stwierdził, że "wyrok brytyjskiego Sądu Najwyższego dotyczący religii w szkołach Irlandii Północnej to kolejny akt samobójstwa kulturowego, jakie popełnia ten kraj". "Sąd uznał, że chrześcijańskie nauczanie religii w szkołach publicznych jest niezgodne z prawem. W praktyce oznacza to jednak dalszą presję na instytucje edukacyjne, aby odchodziły od chrześcijańskich treści, które były fundamentem systemu nauczania w Irlandii Północnej" - ocenił (pisownia wszystkich postów oryginalna).
Dalej tłumaczył, że "sprawa rozpoczęła się od skargi ojca, który sprzeciwił się temu, że jego uczy się na lekcjach religii na temat Biblii oraz uczestniczy w modlitwie". "To absurdalne, bo przecież ma prawo wypisać swoje dziecko z zajęć religii" - dodaje. "Dlatego jednocześnie argumentował, że prawo do wypisania dziecka ze szkolnych zajęć religijnych powodowałoby jego stygmatyzację. Sąd przyjął tę argumentację jako podstawę do zakwestionowania całego modelu nauczania religii i uznał, że program nie spełnia wymogu przekazu obiektywnego i pluralistycznego. A więc idąc logiką brytyjskiego sądu: skoro jedno dziecko nie chce religii, to nikt nie powinien na nią uczęszczać. To chore" - stwierdził Usiądek.
I tu się zatrzymajmy w cytowaniu całego posta, bo już to ostatnie zdanie jest manipulacją, tak samo jak wnioski, które on wyciąga ze sprawy opisywanej w mediach.
Na potwierdzenie swojego komentarza dołączył screen początku tekstu ze strony BBC, którego tytuł przetłumaczony na polski (najprawdopodobniej maszynowo) brzmi: "Sąd Najwyższy orzekł, że nauczanie religii w szkołach w Irlandii Północnej w duchu chrześcijańskim jest niezgodne z prawem". Dzień później podobny wpis Usiądek opublikował na Instagramie. 26 listopada wpis zacytowano na facebookowej stronie Ruchu Narodowego.
Wpisy wywołały liczne komentarze na temat rzekomej decyzji brytyjskiego sądu (czyli takiej, jak ją polityk przedstawił). Część internautów ją poparła: "Słusznie. Szkoła ma być miejscem wolnym światopoglądowo, także od religii"; "szkola nie jest miejscem do nauki zadnej religii. Tym miejscem jest dom i Kosciół"; "Słusznie, koniec religijnego prania mózgów w szkole!"; "To najlepsza informacja od wielu miesięcy. Irlandzka Temida przejrzała na oczy".
Inni byli oburzeni: "Tak wszystkim przeszkadza chrześcijaństwo? Dlaczego? Bo jest religią miłości!"; "Hulaj dusza piekła nie ma. A potem płacz i zgrzytanie zębów"; "Anglia upadła to teraz czas na upadek Irlandii"; "Islam rządzi anglią. Brytania zasnęła. Jaka szkoda!".
Zaś nieliczni twierdzili, że Usiądek wprowadza w błąd: "Manipulujesz! Jak zawsze"; "Żaden skandaliczny [wyrok - przyp. red.]. W szkole katolickiej można nauczać bez żadnych ograniczeń. Natomiast w szkołach publicznych już nie".
Rzeczywiście, polityk związany z Konfederacją i Ruchem Narodowym już wielokrotnie wprowadzał w błąd - jego fałszywe narracje weryfikowaliśmy nie raz w Konkret24. Tym razem potwierdzeniem jego wywodu ma być tekst z BBC - ale choć tytuł mógłby to sugerować, jest nieco mylący, bo treść artykułu przeczy tezom, że w Irlandii Północnej "nauczanie religii chrześcijańskiej jest nielegalne"; że wyrok oznacza "presję na instytucje edukacyjne, aby odchodziły od chrześcijańskich treści"; że wyrok sugeruje, iż "skoro jedno dziecko nie chce religii, to nikt nie powinien na nią uczęszczać".
A sprawa jest niezwykle ciekawa.
Edukacja religijna w Wielkiej Brytanii
Lekcje religii w brytyjskich szkołach różnią się od tych, które znamy z polskich szkół. W Anglii i Irlandii Północnej przedmiot ten nazywa się edukacja religijna (ang. Religious Education, RE), w Szkocji - edukacja religijna i moralna (ang. Religious and Moral Education, RME), w Walii - religia, wartości i etyka (ang. Religion Values and Ethics, RVE).
Różnice między krajami związkowymi nie dotyczą tylko do nazw przedmiotu, ale też zakresu programowego. W Irlandii Północnej RE jest obowiązkowym przedmiotem w szkołach publicznych. Rodzice mogą zdecydować o wypisaniu dziecka z przedmiotu częściowo lub w całości. Zgodnie z rozporządzeniem w sprawie edukacji i bibliotek z 1986 roku edukacja religijna w szkołach publicznych musi być jednak bezwyznaniowa. Rozumie się przez to, że nauka przedmiotu opiera się na Piśmie Świętym, lecz nie promuje się na lekcjach konkretnych doktryn żadnej religii. Rozporządzenie stanowi też, że zbiorowe nabożeństwa w takich szkołach nie mogą być charakterystyczne dla żadnego konkretnego wyznania religijnego.
Sprawa uczennicy z Belfastu
Opisywana tu sprawa zaczęła się w 2019 roku od skargi rodziców (ich personalia zostały zanonimizowane przez sąd), którzy kwestionowali legalność nauczania religii i praktyk religijnego kultu w szkole podstawowej w Belfaście, do której ich córka uczęszczała w wieku od czterech do siedmiu lat. Nie chcieli, by dziecko uczono, że to chrześcijaństwo jest "prawdą absolutną". Rodzina nie wyznaje bowiem żadnej religii i ma humanistyczne poglądy.
W 2022 roku Sąd Najwyższy w Belfaście orzekł na korzyść córki i rodziców: stwierdził, że edukacja religijna oraz wspólne nabożeństwa, w których uczestniczyła córka, "nie były prowadzone w sposób obiektywny, krytyczny i pluralistyczny", co stanowiło naruszenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Później Departament Edukacji Irlandii Północnej wygrał apelację od tego wyroku. Ale dzięki apelacji ojca i córki sprawa trafiła Sądu Najwyższego Zjednoczonego Królestwa. W wyroku z 19 listopada 2025 roku sąd uwzględnił ich apelację i podtrzymał orzeczenie z 2022 roku.
Tak też sprawę opisywał serwis BBC. Bo wyrok nie jest tak radykalny, jak podają niektóre przekazy. W tekście BBC czytamy, że według sądu niezgodne z prawem jest "nauczanie religii w szkołach podstawowych w Irlandii Północnej skoncentrowane wyłącznie na chrześcijaństwie". "Sędzia uznał, że program nauczania narusza prawa człowieka, ponieważ nie podchodzi do edukacji religijnej w sposób 'obiektywny, krytyczny i pluralistyczny" - wyjaśniono. Sędzia stwierdził, że Departament Edukacji nie ma wiedzy, czy poszczególne szkoły zapewniają uczniom dodatkowe możliwości poznawania innych religii lub brak religii. "Jest to druzgocące przyznanie się i, zdaniem sądu, podkreśla potrzebę ponownej oceny podstawowego programu nauczania w zakresie, w jakim dotyczy on religii i zapewniania przez szkoły zbiorowego kultu" – stwierdził sędzia. BBC opisuje, że według sądu chodziło o zmianę podstawowego programu nauczania, tak by "uczyć dzieci o chrześcijaństwie, a nie o byciu chrześcijanami – nie jest to zadaniem szkoły". "Rada Przedstawicieli Przekazujących, organ reprezentujący trzy główne kościoły protestanckie w szkołach – prezbiteriański, irlandzki i metodystyczny, określiła orzeczenie jako 'ważną i znaczącą kwestię" - podało BBC.
Co oznacza wyrok. "Nikt nie sugeruje, że w szkołach w Irlandii Północnej nie powinno się prowadzić nauczania religii"
Treść wyroku z listopada 2025 roku dostępna jest na stronie Sądu Najwyższego Zjednoczonego Królestwa. Skład sędziowski przyznaje rodzicom rację, że edukacja religijna i wspólne nabożeństwa "nie były prowadzone w sposób obiektywny, krytyczny i pluralistyczny". Stwierdza też, że "w podstawowym programie nauczania nie ma zobowiązania do obiektywności ani do rozwijania krytycznego myślenia", a "nauczanie uczniów akceptowania zestawu przekonań bez krytycznej analizy sprowadza się do ewangelizacji, prozelityzmu (dążenie do nawracania innych na swoją wiarę lub ideę - red.) i indoktrynacji".
Sędziowie stwierdzili, że w początkowych etapach programu nauczania "całkowicie brakowało pluralizmu w odniesieniu do nauk lub praktyk innych religii lub tradycji i filozofii niereligijnych".
Jednocześnie brytyjski Sąd Najwyższy uznał za stosowne, by podkreślić czego badana sprawa nie dotyczy. Zaznacza, że "sprawa nie dotyczy kwestii świeckości systemu edukacji" i "nikt nie sugeruje, że w szkołach w Irlandii Północnej nie powinno się prowadzić nauczania religii". Dalej stwierdza, że "niniejsza sprawa nie dotyczy tego, czy chrześcijaństwo powinno być główną lub podstawową religią, której uczniowie uczą się w szkołach w Irlandii Północnej". Sąd uznał, że "zarówno w przeszłości, jak i obecnie chrześcijaństwo jest najważniejszą religią w Irlandii Północnej" i w ramach swobody oceny ministerstwa w zakresie planowania i ustalania programu nauczania większa część edukacji religijnej może koncentrować się na wiedzy o chrześcijaństwie.
Orzeczenie brytyjskiego Sądu Najwyższego wywołało już reakcję władz Irlandii Północnej. Minister edukacji Paul Givan w liście do szkół stwierdził, że jego departament "po raz pierwszy od prawie 20 lat dokonuje już przeglądu całościowego programu nauczania" i "w związku z tym nadszedł czas na reformę programu nauczania religii".
Według redakcji fact-checkignowej The Journal orzeczenie Sądu Najwyższego "może oznaczać, że w przyszłości dzieci będą częściej nauczane o różnych tradycjach religijnych, co też może się odbywać przy "jednoczesnym silnym skupieniu się na chrześcijaństwie".
Źródło: Konkret24
Źródło zdjęcia głównego: navorolphotography/Shutterstock