FAŁSZ

"Nauczanie religii chrześcijańskiej nielegalne"? Wyrok sądu na Wyspach, dyskusja w Polsce

Źródło:
Konkret24
Belfast, Irlandia Północna
Belfast, Irlandia Północna
Google Maps
Belfast, Irlandia PółnocnaGoogle Maps

Czy Sąd Najwyższy w Wielkiej Brytanii uznał, że "chrześcijańskie nauczanie religii w szkołach publicznych jest niezgodne z prawem"? Takie informacje można wyczytać w sieci, lecz wyrok ten jest błędnie interpretowany, a budowana na nim narracja - manipulacją.

Pokazujemy, co jest prawdą, a co fałszem
Weryfikujemy fake newsy, sprawdzamy dane, analizujemy informacje z sieci

Jednym z rozpowszechniających ten przekaz jest Paweł Usiądek, członek Rady Liderów Konfederacji i wiceprezes Ruchu Narodowego. "Nauczanie religii chrześcijańskiej nielegalne?! Skandaliczny wyrok Sądu Najwyższego Wielkiej Brytanii!" - napisał 24 listopada na platformie X. Stwierdził, że "wyrok brytyjskiego Sądu Najwyższego dotyczący religii w szkołach Irlandii Północnej to kolejny akt samobójstwa kulturowego, jakie popełnia ten kraj". "Sąd uznał, że chrześcijańskie nauczanie religii w szkołach publicznych jest niezgodne z prawem. W praktyce oznacza to jednak dalszą presję na instytucje edukacyjne, aby odchodziły od chrześcijańskich treści, które były fundamentem systemu nauczania w Irlandii Północnej" - ocenił (pisownia wszystkich postów oryginalna).

Dalej tłumaczył, że "sprawa rozpoczęła się od skargi ojca, który sprzeciwił się temu, że jego uczy się na lekcjach religii na temat Biblii oraz uczestniczy w modlitwie". "To absurdalne, bo przecież ma prawo wypisać swoje dziecko z zajęć religii" - dodaje. "Dlatego jednocześnie argumentował, że prawo do wypisania dziecka ze szkolnych zajęć religijnych powodowałoby jego stygmatyzację. Sąd przyjął tę argumentację jako podstawę do zakwestionowania całego modelu nauczania religii i uznał, że program nie spełnia wymogu przekazu obiektywnego i pluralistycznego. A więc idąc logiką brytyjskiego sądu: skoro jedno dziecko nie chce religii, to nikt nie powinien na nią uczęszczać. To chore" - stwierdził Usiądek.

I tu się zatrzymajmy w cytowaniu całego posta, bo już to ostatnie zdanie jest manipulacją, tak samo jak wnioski, które on wyciąga ze sprawy opisywanej w mediach.

Wprowadzający w błąd post Pawła Usiądka x.com

Na potwierdzenie swojego komentarza dołączył screen początku tekstu ze strony BBC, którego tytuł przetłumaczony na polski (najprawdopodobniej maszynowo) brzmi: "Sąd Najwyższy orzekł, że nauczanie religii w szkołach w Irlandii Północnej w duchu chrześcijańskim jest niezgodne z prawem". Dzień później podobny wpis Usiądek opublikował na Instagramie. 26 listopada wpis zacytowano na facebookowej stronie Ruchu Narodowego. 

Wpisy wywołały liczne komentarze na temat rzekomej decyzji brytyjskiego sądu (czyli takiej, jak ją polityk przedstawił). Część internautów ją poparła: "Słusznie. Szkoła ma być miejscem wolnym światopoglądowo, także od religii"; "szkola nie jest miejscem do nauki zadnej religii. Tym miejscem jest dom i Kosciół"; "Słusznie, koniec religijnego prania mózgów w szkole!"; "To najlepsza informacja od wielu miesięcy. Irlandzka Temida przejrzała na oczy".

Inni byli oburzeni: "Tak wszystkim przeszkadza chrześcijaństwo? Dlaczego? Bo jest religią miłości!"; "Hulaj dusza piekła nie ma. A potem płacz i zgrzytanie zębów"; "Anglia upadła to teraz czas na upadek Irlandii"; "Islam rządzi anglią. Brytania zasnęła. Jaka szkoda!".

Zaś nieliczni twierdzili, że Usiądek wprowadza w błąd: "Manipulujesz! Jak zawsze"; "Żaden skandaliczny [wyrok - przyp. red.]. W szkole katolickiej można nauczać bez żadnych ograniczeń. Natomiast w szkołach publicznych już nie".

Rzeczywiście, polityk związany z Konfederacją i Ruchem Narodowym już wielokrotnie wprowadzał w błąd - jego fałszywe narracje weryfikowaliśmy nie raz w Konkret24. Tym razem potwierdzeniem jego wywodu ma być tekst z BBC - ale choć tytuł mógłby to sugerować, jest nieco mylący, bo treść artykułu przeczy tezom, że w Irlandii Północnej "nauczanie religii chrześcijańskiej jest nielegalne"; że wyrok oznacza "presję na instytucje edukacyjne, aby odchodziły od chrześcijańskich treści"; że wyrok sugeruje, iż "skoro jedno dziecko nie chce religii, to nikt nie powinien na nią uczęszczać".

A sprawa jest niezwykle ciekawa.

Edukacja religijna w Wielkiej Brytanii

Lekcje religii w brytyjskich szkołach różnią się od tych, które znamy z polskich szkół. W Anglii i Irlandii Północnej przedmiot ten nazywa się edukacja religijna (ang. Religious Education, RE), w Szkocji - edukacja religijna i moralna (ang. Religious and Moral Education, RME), w Walii - religia, wartości i etyka (ang. Religion Values and Ethics, RVE).

Różnice między krajami związkowymi nie dotyczą tylko do nazw przedmiotu, ale też zakresu programowego. W Irlandii Północnej RE jest obowiązkowym przedmiotem w szkołach publicznych. Rodzice mogą zdecydować o wypisaniu dziecka z przedmiotu częściowo lub w całości. Zgodnie z rozporządzeniem w sprawie edukacji i bibliotek z 1986 roku edukacja religijna w szkołach publicznych musi być jednak bezwyznaniowa. Rozumie się przez to, że nauka przedmiotu opiera się na Piśmie Świętym, lecz nie promuje się na lekcjach konkretnych doktryn żadnej religii. Rozporządzenie stanowi też, że zbiorowe nabożeństwa w takich szkołach nie mogą być charakterystyczne dla żadnego konkretnego wyznania religijnego.

Sprawa uczennicy z Belfastu

Opisywana tu sprawa zaczęła się w 2019 roku od skargi rodziców (ich personalia zostały zanonimizowane przez sąd), którzy kwestionowali legalność nauczania religii i praktyk religijnego kultu w szkole podstawowej w Belfaście, do której ich córka uczęszczała w wieku od czterech do siedmiu lat. Nie chcieli, by dziecko uczono, że to chrześcijaństwo jest "prawdą absolutną". Rodzina nie wyznaje bowiem żadnej religii i ma humanistyczne poglądy.

W 2022 roku Sąd Najwyższy w Belfaście orzekł na korzyść córki i rodziców: stwierdził, że edukacja religijna oraz wspólne nabożeństwa, w których uczestniczyła córka, "nie były prowadzone w sposób obiektywny, krytyczny i pluralistyczny", co stanowiło naruszenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Później Departament Edukacji Irlandii Północnej wygrał apelację od tego wyroku. Ale dzięki apelacji ojca i córki sprawa trafiła Sądu Najwyższego Zjednoczonego Królestwa. W wyroku z 19 listopada 2025 roku sąd uwzględnił ich apelację i podtrzymał orzeczenie z 2022 roku.

Tekst z BBC opublikowany w 2022 roku miał nieco wprowadzający w błąd tytułbbc.com

Tak też sprawę opisywał serwis BBC. Bo wyrok nie jest tak radykalny, jak podają niektóre przekazy. W tekście BBC czytamy, że według sądu niezgodne z prawem jest "nauczanie religii w szkołach podstawowych w Irlandii Północnej skoncentrowane wyłącznie na chrześcijaństwie". "Sędzia uznał, że program nauczania narusza prawa człowieka, ponieważ nie podchodzi do edukacji religijnej w sposób 'obiektywny, krytyczny i pluralistyczny" - wyjaśniono. Sędzia stwierdził, że Departament Edukacji nie ma wiedzy, czy poszczególne szkoły zapewniają uczniom dodatkowe możliwości poznawania innych religii lub brak religii. "Jest to druzgocące przyznanie się i, zdaniem sądu, podkreśla potrzebę ponownej oceny podstawowego programu nauczania w zakresie, w jakim dotyczy on religii i zapewniania przez szkoły zbiorowego kultu" – stwierdził sędzia. BBC opisuje, że według sądu chodziło o zmianę podstawowego programu nauczania, tak by "uczyć dzieci o chrześcijaństwie, a nie o byciu chrześcijanami – nie jest to zadaniem szkoły". "Rada Przedstawicieli Przekazujących, organ reprezentujący trzy główne kościoły protestanckie w szkołach – prezbiteriański, irlandzki i metodystyczny, określiła orzeczenie jako 'ważną i znaczącą kwestię" - podało BBC.

Co oznacza wyrok. "Nikt nie sugeruje, że w szkołach w Irlandii Północnej nie powinno się prowadzić nauczania religii"

Treść wyroku z listopada 2025 roku dostępna jest na stronie Sądu Najwyższego Zjednoczonego Królestwa. Skład sędziowski przyznaje rodzicom rację, że edukacja religijna i wspólne nabożeństwa "nie były prowadzone w sposób obiektywny, krytyczny i pluralistyczny". Stwierdza też, że "w podstawowym programie nauczania nie ma zobowiązania do obiektywności ani do rozwijania krytycznego myślenia", a "nauczanie uczniów akceptowania zestawu przekonań bez krytycznej analizy sprowadza się do ewangelizacji, prozelityzmu (dążenie do nawracania innych na swoją wiarę lub ideę - red.) i indoktrynacji".

Sędziowie stwierdzili, że w początkowych etapach programu nauczania "całkowicie brakowało pluralizmu w odniesieniu do nauk lub praktyk innych religii lub tradycji i filozofii niereligijnych".

Jednocześnie brytyjski Sąd Najwyższy uznał za stosowne, by podkreślić czego badana sprawa nie dotyczy. Zaznacza, że "sprawa nie dotyczy kwestii świeckości systemu edukacji" i "nikt nie sugeruje, że w szkołach w Irlandii Północnej nie powinno się prowadzić nauczania religii". Dalej stwierdza, że "niniejsza sprawa nie dotyczy tego, czy chrześcijaństwo powinno być główną lub podstawową religią, której uczniowie uczą się w szkołach w Irlandii Północnej". Sąd uznał, że "zarówno w przeszłości, jak i obecnie chrześcijaństwo jest najważniejszą religią w Irlandii Północnej" i w ramach swobody oceny ministerstwa w zakresie planowania i ustalania programu nauczania większa część edukacji religijnej może koncentrować się na wiedzy o chrześcijaństwie.

Orzeczenie brytyjskiego Sądu Najwyższego wywołało już reakcję władz Irlandii Północnej. Minister edukacji Paul Givan w liście do szkół stwierdził, że jego departament "po raz pierwszy od prawie 20 lat dokonuje już przeglądu całościowego programu nauczania" i "w związku z tym nadszedł czas na reformę programu nauczania religii".

Według redakcji fact-checkignowej The Journal orzeczenie Sądu Najwyższego "może oznaczać, że w przyszłości dzieci będą częściej nauczane o różnych tradycjach religijnych, co też może się odbywać przy "jednoczesnym silnym skupieniu się na chrześcijaństwie".

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: navorolphotography/Shutterstock

Pozostałe wiadomości

Moim celem jest niedopuszczenie do budowy żadnej elektrowni wiatrowej - oświadczył prezydent USA Donald Trump w styczniu tego roku. Było to jego kolejne już wystąpienie, w którym opowiadał o szkodliwości farm wiatrowych, mijając się z prawdą w każdym zdaniu. Nic nowego? Owszem, ale Trump ma swój powód, by te fake newsy głosić.

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Źródło:
TVN24+

Jedni utrzymują, że to "pierwszy polski prom z programu PiS", drudzy - że za czasów PiS projekt promu właściwie podzielił los słynnej stępki. Jeszcze zanim prom Jantar Unity zacumował w Szczecinie, politycy obu stron rozpoczęli propagandę sukcesu - swojego. I obie strony wprowadzają opinię publiczną w błąd.

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Źródło:
Konkret24

Miliony wyświetleń w internecie generuje nagranie mające udowadniać, że poprzez użycie ciekłego azotu można wytworzyć na jeziorze mocny lód, po którym przejdzie człowiek. Rzeczywiście, bohaterowi filmu się to udaje. A jak jest w rzeczywistości?

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Źródło:
Konkret24

Kto by uwierzył, że stara fotografia z ośrodka dla cudzoziemców zyska po trzech latach drugie życie - w postaci fake newsa. Oraz że powodem będzie stół z jedzeniem. A tak się stało. Fejka rozpowszechnił między innymi poseł Konfederacji Konrad Berkowicz.

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

Źródło:
Konkret24

"Dobra taktyka", "genialny pomysł" - polscy internauci chwalą francuskich rolników, którzy podczas demonstracji przeciw umowie Unii Europejskiej z Mercosur mieli rzekomo wpaść na pomysł napuszczania stad byków na kordony policji. Nagranie z tej "akcji" szeroko rozchodzi się w sieci.

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Źródło:
Konkret24

Były premier uderza w obecny gabinet, twierdząc, że w czasach Donalda Tuska "luka VAT znowu rośnie". I mimo że ten wskaźnik w ostatnim czasie budzi kontrowersje, to dane krajowe i unijne nie potwierdzają słów Mateusza Morawieckiego.

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Źródło:
Konkret24

Podobno po tym, jak Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijny akt o usługach cyfrowych, nie mamy się czym martwić - bo przecież prawo umożliwia blokowanie wszystkich nielegalnych treści w sieci. Tak przekonują ludzie prezydenta. Na pewno nie uwierzy im 15-latka, której policja już odmówiła pomocy. My również nie liczmy na to, że gdy nasze zdjęcie zostanie "rozebrane" przez AI, polskie prawo nam pomoże.

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Źródło:
TVN24+

"Patrol konfidentów", "cały kraj zamienia się w kraj donosicieli" - takie komentarze wzburzonych internautów można przeczytać pod ogłoszeniami o naborze do samozwańczej "służby sąsiedzkiej" w wielu polskich miastach. Zaczęliśmy więc jej szukać - i przestrzegamy przed tymi ogłoszeniami.

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

Źródło:
Konkret24

Prawo i Sprawiedliwość straszy, że w 2026 roku zdrożeją ceny biletów w komunikacji miejskiej w dużych miastach - bo tak zdecydował rząd Tuska. To przykład, jak w jednym przekazie można podwójnie manipulować.

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

Źródło:
Konkret24

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro twierdzi, że jego wyjazd na Węgry nie był ucieczką. I że ze zdziwieniem dowiedział się - będąc już za granicą - że planowano przeciwko niemu jakieś postępowanie. Przypominamy więc, o czym i kiedy informowano publicznie w jego sprawie.

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Źródło:
Konkret24

Nagranie, na którym amerykański biskup zabrania rzekomo agentom ICE wejść do kościoła, obiegło media społecznościowe - za granicą i w Polsce. Jest gorąco komentowane w związku z tragedią w Minneapolis. W tym filmie nie chodzi o prawdę, ale może chodzić o pieniądze.

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generuje w internecie nagranie pokazujące zamieszki na ulicach, podczas których podpalane są samochody. Rozpowszechniający je internauci twierdzą, że to Iran podczas trwających tam teraz przeciwrządowych manifestacji. Inni podają jednak, że to Paryż albo Los Angeles. Nikt z nich nie ma racji.

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Źródło:
Konkret24

Wielka Brytania na czele, Polska w czołówce - tak wyglądać ma "ranking" krajów z największą liczbą aresztowanych za wpisy w internecie. Gdy jednak zajrzeć do źródeł, ta efektowna narracja szybko się rozpada.

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

Źródło:
Konkret24

Internauci chwalą rzekome "odchudzenie" kalendarza szczepień dzieci w USA - i jednocześnie krytykują aż "88 szczepionek" w polskim kalendarzu. Na dokładkę snują teorie spiskowe o nazistowskiej symbolice. Cała ta narracja to zlepek nieporozumień i błędnego porównywania liczby zastrzyków do liczby podawanych szczepionek.

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska "przyjęła nas do swojego grona, aby doić z kasy" - tak internauci komentują informację o horrendalnej kwocie 2,5 biliona złotych, które Polska miałaby rzekomo zapłacić za unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2. To jednak podwójna manipulacja związana z raportem pewnej fundacji. Pokazujemy, kto za nią stoi.

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

Źródło:
Konkret24

W Niemczech zarabia się lepiej, a że ceny w Polsce mamy już podobne jak tam, to poziom życia Polaków jest trzykrotnie niższy niż Niemców - taką ekonomiczną tezę ogłosił sędzia Kamil Zaradkiewicz. Tylko że posłużył się złymi wskaźnikami i starymi danymi. Co więc dane ekonomiczne mówią o życiu w Polsce i Niemczech?

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń generuje w sieci nagranie z polskimi dziećmi śpiewającymi ukraiński hymn. Sprawę nagłośnił poseł PiS Dariusz Matecki - wraz z przekazem, że "dzieci zmuszane są do śpiewania hymnu Ukrainy". Nie ma na to potwierdzenia, nagranie jest stare, a publikowanie go teraz ma zapewne służyć wzmacnianiu antyukraińskich nastrojów.

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Źródło:
Konkret24

Amerykańskie działania w Wenezueli miały wywołać masowe protesty w Stanach Zjednoczonych - twierdzi poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej. Tylko że nagrania, które ma potwierdzać jego tezę, nie mają związku z aktualnymi wydarzeniami.

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

Źródło:
Konkret24

Tłumowi ludzi na ulicach Madrytu towarzyszy podniosła muzyka w tle. To nagranie, które zdobywa popularność w sieci, ma być dowodem na "chrześcijańskie przebudzenie" Hiszpanii. W rzeczywistości filmik nie pokazuje żadnej manifestacji religijnej.

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Źródło:
Konkret24

"Maduro jest wożony po Nowym Jorku i pokazywany mieszkańcom miasta", "Trump woził go po ulicach jak schwytane zwierzę" - twierdzą internauci, którzy zamieszczają i komentują nagranie pokazujące przejazd otwartej furgonetki. Nic nie wskazuje, że był w niej przewożony wenezuelski dyktator.

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump mówi o "doktrynie Donroego", która ma być czymś więcej niż słynna doktryna Monroego. Eksperci dostrzegają podobieństwa, ale też wskazują różnice. Co takiego ogłosił piąty prezydent Stanów Zjednoczonych James Monroe?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Źródło:
Konkret24

"Zobacz Donaldzie Tusku, jak kończą dyktatorzy" - napisał na platformie X były minister w rządzie Zjednoczonej Prawicy Mariusz Kamiński, zamieszczając rzekome zdjęcie Nicolasa Maduro pojmanego przez żołnierzy USA. To nie tylko "przekroczenie kolejnych granic", lecz przede wszystkim fałszywka.

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Źródło:
Konkret24

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+

Witajcie w roku, w którym świat będą wam objaśniać już niekoniecznie eksperci, tylko sztuczna inteligencja. Gdy algorytmy staną się tak potężne jak rządy - a te będą się mierzyć z masowym eksportem chaosu, nie tylko ze strony Kremla. Przedstawiamy pięć głównych zagrożeń w sferze dezinformacji w 2026 roku, których trzeba być świadomym.

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

Źródło:
TVN24+

To nie przypadek, że kolejne incydenty dotyczące bezpieczeństwa Polski szybko stają się paliwem do podsycania antyukraińskich nastrojów. I że treści takie pojawiają się na profilach niemających nic wspólnego z polityką. Kto sądzi, że to tylko opinie "zwykłych Polaków" - jest w błędzie. To skoordynowane akcje sieci fałszywych kont, których mechanizm ujawnili właśnie analitycy DFRLab.

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Źródło:
Konkret24, DFRLab

Setki tysięcy wyświetleń generuje w mediach społecznościowych nagranie mające pokazywać, jak zachowywali się mieszkańcy Niemiec - głównie przybysze z innych krajów - w ostatnią sylwestrową noc. Film rozpowszechniają zarówno polscy, jak i zagraniczni internauci, pisząc na przykład, że to Berlin. Sprawdziliśmy, skąd i z kiedy on pochodzi.

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

Źródło:
Konkret24

Poseł PiS Michał Wójcik ostrzega, że rząd "prowadzi kraj na ścianę". Przekonuje, że "nikt nie chce kupować polskiego długu" mimo tego, że polskie obligacje są oprocentowane wyżej niż obligacje innych państw UE. A jak jest naprawdę?

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Źródło:
Konkret24

Doszło do tego, że odczłowieczamy wyimaginowanego wroga. Że reagujemy stadnie na mentalne kotwice, które zostały sprytnie aktywowane w debacie publicznej. I że tezy dotychczas wątpliwe zaczęliśmy uznawać za prawdę, bo legitymizują je politycy. To, co się wydarzyło w dezinformacji w 2025 roku, pokazuje, że wystarczy zmodyfikować metody i przesunąć granice, by polityka strachu zbierała swoje żniwo.

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Źródło:
TVN24+

Po zakończeniu wojny z Rosją Polska i Ukraina mogłyby się połączyć - informacja o petycji z takim postulatem wywołuje falę oburzenia w sieci, podsycając antyukraińskie nastroje. Bo taki właśnie jest cel tego manipulacyjnego przekazu.

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

Źródło:
Konkret24