Przekaz o miliardach dla Niemiec i "ochłapach" dla Polski. Czego PiS nie mówi?

Źródło:
Konkret24
Jarosław Kaczyński: miliardy euro pomocy dla Niemiec
Jarosław Kaczyński: miliardy euro pomocy dla Niemiec tvn24
wideo 2/4
Jarosław Kaczyński: miliardy euro pomocy dla Niemiec tvn24

Według prezesa PiS dowodem na uprzywilejowaną pozycję Niemiec czy Francji w Unii Europejskiej jest to, że oba kraje są "profitentami" zatwierdzonej pomocy publicznej. Za nim tę narrację powtarzają inni politycy. Wyjaśniamy, o jaką pomoc i czyje pieniądze naprawdę chodzi.

Pokazujemy, co jest prawdą, a co fałszem
Weryfikujemy fake newsy, sprawdzamy dane, analizujemy informacje z sieci

Według narracji obozu rządzącego Unia Europejska działa pod dyktando Niemiec, a unijna polityka jest podporządkowana niemieckim interesom. Dla wzmocnienia tego przekazu Jarosław Kaczyński posługuje się różnymi argumentami. Ostatnio podał nowy. Otóż na spotkaniu w Myszkowie 15 października mówił: "Zatwierdzona została teraz, w tej sytuacji kryzysowej, pomoc publiczna - Unia Europejska musi się na to zgadzać - w wysokości około 425 miliardów euro, bardzo duża suma. I podział jest taki: 220 miliardów mniej więcej Niemcy, 160 Francja, a te resztki dla innych. (...) To oznacza, że w gruncie rzeczy profitentami tego wszystkiego, co się dzieje, są dwa kraje, to znaczy Niemcy i Francja, która swoje wpływy raczej rozciąga na południu Europy".

W Częstochowie, na następnym spotkaniu tego dnia, również o tym mówił, podkreślając, że "równość w Unii jest bezczelnie łamana". "W tej chwili w Unii jest 435 miliardów zatwierdzonej pomocy publicznej. To nie znaczy, że już zrealizowanej, ale już dopuszczalnej. Otóż wiecie Państwo, jaki jest podział? 220 czy nawet 225 miliardów Niemcy, 160 – Francja, a ochłapy dla reszty" - przekonywał. 

Ten przekaz podchwyciła Solidarna Polska. Jej szef, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, napisał 17 października na Twitterze: "EU Commission pod butem Berlina zgodziła się na 220 mld euro pomocy publicznej dla Niemiec, 52 proc. wszystkich środków. Dla Polski 1,7 proc. Strażniczka vonderleyen (Ursula von der Leyen – red.) dba o suty niemiecki stół. Kolaborant donaldtusk pilnuje, by Polskę głodzić. Geny niezmienne od dziesiątek lat".

W listopadzie przekaz nadal promowali politycy opcji rządzącej i ich zwolennicy. 7 listopada wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski napisał na Twitterze: "226 mld euro, czyli 54 proc. pomocy publicznej dla państw UE trafi do Niemiec. 1,7 proc. do Polski". Tweet podobnej treści opublikował europoseł PiS Bogdan Rzońca.

Fałszywy przekaz o "miliardach euro dla Niemiec" rozpowszechniano na Twitterze Twitter

Przez wyborców nieznających realiów funkcjonowania Unii Europejskiej sformułowania typu: "zatwierdzona została teraz pomoc", "profitentami tego wszystkiego są dwa kraje" oraz "jaki jest podział" - mogą być rozumiane tak, że Niemcy i Francja dostają wielkie dodatkowe pieniądze z UE, a pozostałe kraje "resztki" i "ochłapy". Prezes PiS mówi o zatwierdzonej pomocy publicznej, ale nie wyjaśnia, na czym ona polega. Właśnie brak tej informacji zmienia rozumienie jego przekazu o 180 stopni. Wyjaśniamy.

Europoseł PiS wyliczył, Kaczyński cytował

Kaczyński o miliardach dla Niemiec mówił trzy dni po tym, jak europoseł PiS Zbigniew Kuźmiuk 12 października skierował do Komisji Europejskiej pytanie "w sprawie pomocy publicznej, na którą zgodę wyraziła KE w ciągu ostatnich 7 miesięcy (od marca do września)". Napisał: "W mediach pojawiły się informacje, że w ciągu ostatnich 7 miesięcy KE zaakceptowała 97 programów pomocy publicznej z 24 krajów członkowskich na łączną kwotę ponad 435 mld euro. Z tego pomoc udzielona Niemcom przekroczyła 226 mld euro, co stanowi blisko 52 proc. całej pomocy unijnej, Francji kwotę 160 mld euro czyli blisko 37 proc. pomocy unijnej, a więc te kraje to prawie 90 proc. całej pomocy publicznej" (pisownia oryginalna - red.). Według Kuźmiuka pozostałe 10 proc. unijnej pomocy publicznej przypadło na 22 inne kraje UE. Wyliczył, że włoskie wsparcie to 3,8 proc. puli unijnej, hiszpańskie - 2,1 proc., polskie - 1,7 proc., rumuńskie - niemal 1 proc. Pozostałe kraje zgłosiły do KE pomoc publiczną "wynoszącą ułamki procenta unijnej pomocy publicznej". I zadał pytanie: "Czy KE jest gotowa w dalszym ciągu wyrażać zgodę na tak zróżnicowaną pomoc publiczną dla poszczególnych krajów w UE, szczególnie w sytuacji kiedy rządy Niemiec i Francji zapowiedziały kolejne programy pomocowe odpowiednio na kwoty 200 mld euro i 100 mld euro?".

Z kolei na swoim blogu w tekście pod tytułem "Czy Niemcy i Francja przy pomocy publicznej poprawiają konkurencyjność swoich gospodarek?", podając te same dane, podkreślał, że taka pomoc stanowi "poważne zagrożenie dla unijnego wspólnego rynku". Zbigniew Kuźmiuk pytany przez Konkret24, skąd wziął te wyliczenia, odpowiedział, że oparł je na informacjach, które pojawiały się na stronie internetowej komisarz do spraw konkurencji Margrethe Vestagen.

Według dr hab. Renaty Mieńkowskiej-Norkiene z Katedry Polityk Unii Europejskiej na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego jeszcze nie ma szczegółowych danych na temat tego, które podmioty i na podstawie jakich notyfikacji do KE otrzymały w Niemczech i Francji pomoc publiczną. Jak napisała w opinii dla Konkret24 ekspertka, "w zapytaniu poselskim Zbigniewa Kuźmiuka do KE, do którego odwołuje się Jarosław Kaczyński, jest mowa o 97 programach pomocy publicznej, co oznacza 97 wniosków do KE o zatwierdzenie wsparcia konkretnych podmiotów i sektorów gospodarki, ale KE opublikuje na ten temat raport za 2022 rok na początku 2023 roku".

Pomoc publiczna, czyli o czyje pieniądze chodzi

Poseł Kuźmiuk na blogu napisał to, czego nie powiedział Jarosław Kaczyński. "W związku funkcjonowaniem wspólnego unijnego rynku, aby zachować na nim równe warunki konkurencji dla wszystkich przedsiębiorstw na nim działających, Komisja Europejska określa zasady udzielania pomocy publicznej przez rządy państw członkowskich, a także pilnuje ich przestrzegania". Tłumacząc prościej: środki na pomoc publiczną wcale nie pochodzą z unijnego budżetu, tylko z budżetów poszczególnych państw. Przepisy o pomocy publicznej są w trzech artykułach (107, 108 i 109) Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. I tak art. 107 stwierdza:

Z zastrzeżeniem innych postanowień przewidzianych w Traktatach, wszelka pomoc przyznawana przez Państwo Członkowskie lub przy użyciu zasobów państwowych w jakiejkolwiek formie, która zakłóca lub grozi zakłóceniem konkurencji poprzez sprzyjanie niektórym przedsiębiorstwom lub produkcji niektórych towarów, jest niezgodna z rynkiem wewnętrznym w zakresie, w jakim wpływa na wymianę handlową między Państwami Członkowskimi.

Potem wyliczone są rodzaje pomocy publicznej zgodnej z unijnym rynkiem wewnętrznym - to m.in. pomoc o charakterze socjalnym przyznawana indywidualnym konsumentom, pomoc mająca na celu naprawienie szkód spowodowanych klęskami żywiołowym, pomoc przeznaczona na rozwój gospodarczy regionów o niskim poziomie życia lub wysokim bezrobociu, na realizację inwestycji o znaczeniu dla całej Unii itp.

Artykuły 108 i 109 określają rolę Komisji Europejskiej w procesie akceptacji planów pomocy publicznej: "Komisja jest informowana, w czasie odpowiednim do przedstawienia swych uwag, o wszelkich planach przyznania lub zmiany pomocy. Jeśli uznaje ona, że plan nie jest zgodny z rynkiem wewnętrznym w rozumieniu artykułu 107", to "decyduje o zniesieniu lub zmianie tej pomocy przez dane Państwo w terminie, który ona określa".

W wyjaśnieniach, które Konkret24 otrzymał z biura prasowego Komisji Europejskiej, czytamy: "Decyzja, czy dany środek obejmuje pomoc państwa, należy do państwa członkowskiego. Jeżeli środek stanowi pomoc państwa w rozumieniu prawa UE, musi być zgłoszony przez odpowiednie państwo członkowskie Komisji do oceny, przed dokonaniem jakichkolwiek płatności na rzecz beneficjentów".

Reasumując: wbrew sugestii Jarosława Kaczyńskiego, że Unia rozdziela jakieś pieniądze na pomoc publiczną, to: - państwa członkowskie decydują o wysokości pomocy publicznej udzielanej przedsiębiorstwom, ale muszą uzyskać zgodę Komisji Europejskiej; - pieniądze pochodzą z ich własnych budżetów ("przy użyciu zasobów państwowych", mogą to być np. dotacje, ulgi w spłacie odsetek i ulgi podatkowe, gwarancje, udziały rządu w całości lub części przedsiębiorstwa bądź dostarczanie towarów i usług na warunkach preferencyjnych).

Nie jest to więc żaden fundusz Unii Europejskiej, którego można być "profitentem" czy co do którego "jest podział" - jak mówił Kaczyński. Potwierdza to w opinii dla Konkret24 dr Mieńkowska-Norkiene. "Pomoc publiczna to nie są jakieś dodatkowe środki rozdzielane przez UE z jakichś dodatkowych funduszy, a jedynie zgoda na przeznaczenie środków, jakimi dysponują państwa członkowskie na wsparcie konkretnych przedsiębiorstw w konkretnych sektorach" - podkreśla ekspertka.

Mieńkowska-Norkiene wyjaśnia: "Każdorazowo, gdy kraj o to występuje, wskazuje on wysokość pomocy i uzasadnia jej potrzebę oraz wpływ takiej pomocy na europejski rynek (ale nie na relacje między państwami, a na sytuację w danym sektorze); KE wówczas sprawdza, czy nie naruszy to reguł konkurencji na jednolitym rynku i jeśli nie, akceptuje wniosek państwa o zatwierdzenie pomocy".

I tak np. na podstawie tych przepisów 17 października KE zaakceptowała polski program pomocy publicznej w wysokości 10 mld euro (ok. 45,46 mld zł) na częściowe pokrycie przez polskie firmy wyższych cen energii elektrycznej.

Kto udziela największej pomocy?

Podawane przez polityków kwoty, jakie Niemcy czy Francja za zgodą KE chcą wydać na pomoc publiczną dla swoich firm, mogą robić wrażenie. By jednak ocenić rzeczywistą skalę takiej pomocy, trzeba ją odnieść do możliwości gospodarczych danego kraju - czyli do ich PKB.

Przepisy unijne zobowiązują Komisję Europejską do publikowania tzw. tablicy wyników pomocy państwa (ang. state aid scoreboard). Jest to zestawienie wydatków, jakie państwa UE (a nie Unia Europejska jako instytucja) poniosły na różne formy pomocy publicznej. W najnowszym dostępnym dokumencie, opublikowanym 6 września 2022 roku, podano, że na pomoc publiczną w 2020 roku 27 państw UE wydało 320,2 mld euro, co stanowi 2,39 proc. PKB całej Unii Europejskiej.

Wielkość pomocy publicznej państw Unii Europejskiej w 2020 roku Eurostat

Najwięcej wydały: Niemcy – 115 mld euro, Francja – 53,5 mld euro, Włochy – 36,8 mld euro i Polska – 25,2 mld euro. Tylko że 115 mld euro pomocy w Niemczech to 3,41 proc. niemieckiego PKB; a 25 mld euro pomocy w Polsce stanowiło 4,81 proc. polskiego PKB. Daje nam to drugie miejsce wśród 27 państw unijnych, zaraz po Malcie. Niemcy pod tym względem są na szóstym miejscu, Francja (2,33 proc. PKB na pomoc publiczną) - na 12. miejscu, Włochy (2,23 proc.) – na 14. 

Jeśli przyjąć wyliczenia posła Kuźmiuka za wiarygodne, w 2022 roku w dalszym ciągu Niemcy i Francja dominują we wnioskach o akceptację wysokości pomocy publicznej - i to dla PiS jest dowodem na ich uprzywilejowanie. Rok 2022 - jak komentuje tę kwestię dr Mieńkowska-Norkiene - "to okres kryzysowy (z racji na wojnę), kiedy wiele państw UE musi borykać się z wychodzeniem ich firm z rynku rosyjskiego, stratami na rynku ukraińskim, stratami związanymi z inflacją i cenami energii itp". Ekspertka zauważa: "Nie trzeba być geniuszem, by zorientować się, że Niemcy, a właściwie firmy niemieckie tracą bardzo we wszystkich tych kwestiach, francuskie też (z racji na uzależnienie od rynku rosyjskiego), a w wielu innych państwach te straty mogą być proporcjonalnie mniejsze". Dlatego, jej zdaniem, Niemcy i Francja występowały o spore kwoty w różnych sektorach gospodarki. "Ponieważ ich firmy miały ogromne kłopoty i wymagały dużego wsparcia, żeby mieć płynność finansową, a ponieważ nadal nie miało to negatywnego wpływu na konkurencję na jednolitym rynku, KE akceptowała te wnioski" - tłumaczy.

"Jeśli Polska ma problem, może skorzystać z drogi prawnej"

Dr Mieńkowska-Norkiene zwraca uwagę, że za swoje decyzje dotyczące akceptacji wniosków o pomoc publiczną Komisja Europejska może być pozwana przed Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Również firmy, które dostają pomoc od państwa, mogą zostać pozwane albo same pozywać. KE może pociągnąć do odpowiedzialności państwo, które przedstawiło niewłaściwe informacje o wpływie pomocy publicznej na jednolity rynek. "Jeśli Polska ma problem z konkretnymi środkami wydawanymi przez Niemcy i Francję na pomoc publiczną, może przecież skorzystać z drogi prawnej na poziomie europejskim w tym zakresie" - stwierdza ekspertka.

Każdy kraj UE ma też prawo do odwołania się od decyzji Komisji Europejskiej. "To nie jest widzimisię Komisji, tylko decyzja administracyjna w oparciu o prawo" - podkreśla w opinii dla Konkret24 dr Mieńkowska-Norkiene.

Zobacz w Konkret24 listę nieprawd i mitów Jarosława Kaczyńskiego.

Autorka/Autor:Piotr Jaźwiński

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+

Witajcie w roku, w którym świat będą wam objaśniać już niekoniecznie eksperci, tylko sztuczna inteligencja. Gdy algorytmy staną się tak potężne jak rządy - a te będą się mierzyć z masowym eksportem chaosu, nie tylko ze strony Kremla. Przedstawiamy pięć głównych zagrożeń w sferze dezinformacji w 2026 roku, których trzeba być świadomym.

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

Źródło:
TVN24+

To nie przypadek, że kolejne incydenty dotyczące bezpieczeństwa Polski szybko stają się paliwem do podsycania antyukraińskich nastrojów. I że treści takie pojawiają się na profilach niemających nic wspólnego z polityką. Kto sądzi, że to tylko opinie "zwykłych Polaków" - jest w błędzie. To skoordynowane akcje sieci fałszywych kont, których mechanizm ujawnili właśnie analitycy DFRLab.

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Źródło:
Konkret24, DFRLab

Setki tysięcy wyświetleń generuje w mediach społecznościowych nagranie mające pokazywać, jak zachowywali się mieszkańcy Niemiec - głównie przybysze z innych krajów - w ostatnią sylwestrową noc. Film rozpowszechniają zarówno polscy, jak i zagraniczni internauci, pisząc na przykład, że to Berlin. Sprawdziliśmy, skąd i z kiedy on pochodzi.

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

Źródło:
Konkret24

Poseł PiS Michał Wójcik ostrzega, że rząd "prowadzi kraj na ścianę". Przekonuje, że "nikt nie chce kupować polskiego długu" mimo tego, że polskie obligacje są oprocentowane wyżej niż obligacje innych państw UE. A jak jest naprawdę?

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Źródło:
Konkret24

Doszło do tego, że odczłowieczamy wyimaginowanego wroga. Że reagujemy stadnie na mentalne kotwice, które zostały sprytnie aktywowane w debacie publicznej. I że tezy dotychczas wątpliwe zaczęliśmy uznawać za prawdę, bo legitymizują je politycy. To, co się wydarzyło w dezinformacji w 2025 roku, pokazuje, że wystarczy zmodyfikować metody i przesunąć granice, by polityka strachu zbierała swoje żniwo.

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Źródło:
TVN24+

Po zakończeniu wojny z Rosją Polska i Ukraina mogłyby się połączyć - informacja o petycji z takim postulatem wywołuje falę oburzenia w sieci, podsycając antyukraińskie nastroje. Bo taki właśnie jest cel tego manipulacyjnego przekazu.

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

Źródło:
Konkret24

Politycy piszą o "sięganiu do kieszeni Polaków", internauci o planowanym wzroście VAT z 5 do 23 procent. Krążące w sieci komentarze o decyzji co do "gigantycznej podwyżki" podatku w handlu i gastronomii generują kolejne spekulacje. Sprawdziliśmy, o co chodzi.

"Gigantyczna podwyżka podatku VAT"? O jaką decyzję chodzi

"Gigantyczna podwyżka podatku VAT"? O jaką decyzję chodzi

Źródło:
Konkret24

Młode, atrakcyjne Polki zachwalają w sieci korzyści z wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Od początku wygląda to podejrzanie, ale generuje setki tysięcy wyświetleń. To "wejście na nowy poziom" z antyunijnym przekazem.

"Prawilne Polki", eurokołchoz i polexit. Antyunijna propaganda napędzana przez AI

"Prawilne Polki", eurokołchoz i polexit. Antyunijna propaganda napędzana przez AI

Źródło:
Konkret24

Poruszająca historia 91-letniej Amerykanki, którą postawiono przed sądem w szpitalnej koszuli i skutą kajdankami, obiegła media społecznościowe jako dowód okrucieństwa systemu. Gdy jednak się jej przyjrzeć bliżej, narracja przestaje się kleić.

91-letnia Helen "aresztowana za kradzież leków". Coś tu się nie klei

91-letnia Helen "aresztowana za kradzież leków". Coś tu się nie klei

Źródło:
Konkret24

Minister energii od miesięcy obiecuje, że koniec mrożenia cen prądu nie oznacza gwałtownej podwyżki rachunków. Ale opozycja straszy, że drożej będzie nawet o 10 procent. Politycy się sprzeczają - my z ekspertami liczymy, jak odmrożenie cen energii może wpłynąć na wysokość naszych rachunków. Kluczowe są ich składowe.

Koniec mrożenia cen prądu. "Zapłacimy więcej?" Policzyliśmy

Koniec mrożenia cen prądu. "Zapłacimy więcej?" Policzyliśmy

Źródło:
Konkret24

170 milionów złotych miał według internautów wydać polski Narodowy Fundusz Zdrowia na leczenie HIV w Ukrainie. Przekaz niesie się w sieci szeroko, lecz chodzi o zupełnie inne pieniądze. Mamy wyjaśnienie NFZ.

"Okradli Polaków ze składek zdrowotnych"? NFZ wyjaśnia

"Okradli Polaków ze składek zdrowotnych"? NFZ wyjaśnia

Źródło:
Konkret24

Unijni sędziowie stawiają się ponad polskim systemem konstytucyjnym, Trybunał Sprawiedliwości "zakazał Polsce powoływania się na swoją konstytucję" - tak politycy PiS przedstawiają wyrok TSUE dotyczący Trybunału Konstytucyjnego. Grzmią, że to próba odebrania Polsce suwerenności. Konstytucjonaliści tłumaczą: to nieprawda.

Politycy PiS: TSUE "zakazał powoływać się na konstytucję". Nieprawda

Politycy PiS: TSUE "zakazał powoływać się na konstytucję". Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Do budynku urzędu wchodzi mężczyzna, a wraz z nim krowa, lama i kozy. Film pokazujący taką scenę krąży w sieci z wyjaśnieniem, że to rolnik, który z powodu umowy Unii Europejskiej z Mercosur nie daje już rady płacić podatków. Po pierwsze, ta umowa jeszcze nie obowiązuje. Po drugie..., rzeczywiście, coś takiego się wydarzyło, ale nie teraz.

"Przyszedł do urzędu skarbowego zapłacić podatki zwierzętami". Co to za historia

"Przyszedł do urzędu skarbowego zapłacić podatki zwierzętami". Co to za historia

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generują w polskiej sieci nagrania pokazujące protesty rolników we Francji - te prawdziwe i te fałszywe. Tak szerokie zastosowanie sztucznej inteligencji do tworzenia fake newsów na bazie prawdziwego wydarzenia spowodowało, że internauci już sami nie wiedzą, co jest prawdą, a co fałszem. I nawet w dobrej wierze dezinformują - też z pomocą AI.

"Tego w mediach nie zobaczycie". Rzeczywiście, coś tu śmierdzi

"Tego w mediach nie zobaczycie". Rzeczywiście, coś tu śmierdzi

Źródło:
Konkret24

"Niemądra decyzja", minister "przekroczył swoje uprawienia", "samodzielnie nie może przekazać takiej kwoty" - grzmią politycy opozycji, krytykując decyzję ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego o przeznaczeniu 100 milionów dolarów na zakup amerykańskiego sprzętu dla Ukrainy. I dywagują, z jakich funduszy pójdzie ta pomoc. MSZ odpowiedział nam na to pytanie.

Sikorski: "dam 100 milionów dolarów Ukrainie". Z czego? Mamy odpowiedź MSZ

Sikorski: "dam 100 milionów dolarów Ukrainie". Z czego? Mamy odpowiedź MSZ

Źródło:
Konkret24

"To już jawna okupacja" - piszą internauci, oburzeni rzekomym planem pilnowania polskich granic przez niemieckie wojsko. O tym "skandalu" poinformował Robert Bąkiewicz. Lecz to żaden skandal, tylko zwykły fake news.

Bąkiewicz: "niemieckie wojsko ma pilnować polskich granic". Nie, nie po to przyjadą

Bąkiewicz: "niemieckie wojsko ma pilnować polskich granic". Nie, nie po to przyjadą

Źródło:
Konkret24

"Całe narody nie wyginęły", mimo że wcale nie muszą się szczepić - przekonują ci, którzy walczą z obowiązkowymi szczepieniami w Polsce. Także polscy politycy. Rzeczywiście, inne europejskie narody jakoś nie wyginęły, choć większość szczepień u nich jest dobrowolna. Paradoks - czy jednak jest coś, o czym antyszczepionkowcy wam nie mówią?

"Szczepienia dobrowolne". Brzmi dobrze, gdy chcą tobą manipulować

"Szczepienia dobrowolne". Brzmi dobrze, gdy chcą tobą manipulować

Źródło:
TVN24+

Izraelski paszport Wołodymyra Zełenskiego mieli znaleźć funkcjonariusze ukraińskiej agencji antykorupcyjnej - taki przekaz rozpowszechniany jest w ostatnich dniach w polskiej sieci. To zbudowana na fałszywkach narracja, której celem jest zdyskredytowanie prezydenta Ukrainy.

Zełenski i "odkryta kolekcja paszportów". O co im tym razem chodzi

Zełenski i "odkryta kolekcja paszportów". O co im tym razem chodzi

Źródło:
Konrket24

Zgoda Komisji Europejskiej na wsparcie budowy elektrowni jądrowej z polskiego budżetu uruchomiła wśród polityków PiS narrację, że Polska "nisko upadła". Kpią, że skoro musimy pytać Brukselę o zgodę na wydanie własnych pieniędzy, to "tak właśnie wygląda suwerenność Polski w praktyce". O istotnej rzeczy nie informują.

Teraz twierdzą: "nisko upadliśmy". A jak było, gdy rządzili?

Teraz twierdzą: "nisko upadliśmy". A jak było, gdy rządzili?

Źródło:
Konkret24

Ta historia wydaje się nieprawdopodobna. Ale dla tych, do których ją wymyślono, może być przekonująca - bo potwierdzi ich przekonania. Połączenie prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, Billa Cosby'ego i Jeffreya Epsteina nie jest przypadkowe w tej kolejnej odsłonie rosyjskiej dezinformacji.

Bill Cosby, Zełenski i rezydencja w Nowym Jorku. Jak oni to połączyli

Bill Cosby, Zełenski i rezydencja w Nowym Jorku. Jak oni to połączyli

Źródło:
Konkret24

Władze Chersonia szykują się do ucieczki, wysyłają już swoje rodziny do Polski - tak ma wynikać z posiedzenia rady miasta, z którego zapis rzekomo wyciekł do sieci. Nagranie rzeczywiście istnieje, lecz reszta to rosyjska fałszywka. Jej główne cele są trzy.

"Trzeba się zbierać, dokumenty do kominka". Radni nie wyłączyli mikrofonu?

"Trzeba się zbierać, dokumenty do kominka". Radni nie wyłączyli mikrofonu?

Źródło:
Konkret24

Elon Musk - wspierany przez czołowych amerykańskich polityków - bije na alarm i oskarża Komisję Europejską o próbę cenzurowania platformy X. Za cenzurę uznał bowiem nałożoną na serwis przez Brukselę dotkliwą karę. Wyjaśniamy, dlaczego X ją otrzymał i co naprawdę leży u podstaw takiej decyzji KE.

Musk oskarża Unię o cenzurę. Oto za co naprawdę go ukarano

Musk oskarża Unię o cenzurę. Oto za co naprawdę go ukarano

Źródło:
Konkret24